Witam. Mam dosyć dziwny problem.. Od 12 roku życia mieszkam sama z dziadkiem. Matka wyprowadziła się. Dziadek jest już wiekowo stary no i niestety zaczyna mu odbijać.. awantury o wszystko, pretensje. Na dodatek ma problemy z poruszaniem się. Wszystko jest teraz na mojej glowie. praca, dom, obiad, wyprowadzanie psa. Od roku mieszka ze mna chłopak, który stosunkowo mi pomaga.. Jednak ostatnio nie ma szans na to żeby wyprowadzać psa bo ciągle jestem w pracy.. i pomyslałam żeby oddać go dobrym znajomym. Na co dziadek zareagował tak że jeśli zabiore mu psa to ja i mój facet mamy wypier***** ;/
Myslimy nad tym zeby się wyprowadzić.. ale niechcę też go zostawiać samego.. Jak braliśmy psa to on umiał chodzić i razem dzieliliśmy się obowiązkami. teraz nie ma na to szans, więc pomyslałam że skoro ktoś inny, zaufany może go zabrać i będzie mu dobrze to czemu nie?
Psychicznie mam dosyć tej sytuacji i coraz bliżej jest mojej wyprowadzki.. niewiem czy jest jakaś inna rada..
Podobne tematy
2 2013-07-25 12:14:42 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-07-25 12:15:05)
Posluchac dziadka, zabrac psa i wynieśc się. Szkoda życia Milenko na nerwy. Dziadek moze dostac opiekunkę z Mopsu...a co zrobisz jak trzeba będzie dziadka "obejsc" a ty bedziesz w pracy... zwolnisz sie?
Masz rację.. Tylko ja nie jestem osobą konfliktową i wiem że jak się wyprowadzę i jeszcze zabiore psa, kiedy on jest dla niego najważniejszy to już nie mam co się tutaj pokazywać..