Bardzo prosze o pomoc.
Jestem szczesliwa mezatka od 15 lat, mam dwojej pieknych cudownych dzieci. Maz kocha mnie do szalenstwa, ja meza tez. Wlasciwie na pierwszy rzut oka ? sielanka, ale??.. tuz przed poznaniem meza rozstalam sie z mezszczyzna o 14 lat starszym ode mnie - Robertem, z krorym bylam przez rok. To byl bardzo nietypowy zwiazek; on byl w trakcie rozwodu, ja dla niego, a wlasciwie dzieki niemu, wyrwalam sie z toksycznego zwiazku z chlopakiem. Bylo nam razem dobrze ze soba; lecz on przez caly czas powtarzal, ze powinnam traktowac to przejsciowo, ze jak kogos spotkam to zebym sie nie ogladala na niego, caly czas dawal mi do zrozumienia ze nie bedziemy razem, ze jestesmy dla siebie tylko lekarstwem. Lecz ja po pewnym czasie, wydawalo mi sie ze sie w nim zakochalam I bylo mi zle z tym, ze on nie zamierza wiazac przyszlosci ze mna. Az wkoncu poznalam mojego przyszlego meza, pamietam jak nagle moje zycie wrocilo do pionu, postanowilam sie rozstac z Robertem. Po pewnym czasie on jednak nalegal na spotkanie, a ja sie zgodzilam, przyszedl na nie z pieknym bukietem kwatow (poraz pierwszy dostalam od niego kwiaty) I z pieknie napisanym listem, w ktorym pisal ze chcialby zebym do niego wrocila. Ja jednak tego nie zrobilam, bylo mi juz dobrze, bylam w normalnym ,zdrowym zwiazku?..Minelo 12 lat jak Robert mnie odnalazl poprzez portal spolecznosciowy, spotkalismy sie na kolacje, wspominalismy, powiedzial, ze zawsze bede dla niego wazna (on sam sie ozenil I mial dziecko). Od tamtej pory bylismy ze soba w kontakcie mailowym, nigdy wiecej sie juz nie spotkalismy. Cieszylam sie na kazda wiadomosc od niego, ale traktowalam go juz jak przyjaciela.Moje kontakty z Robertem po pewnym czasie troszke oslably, pisalismy do siebie coraz rzadziej. Ostatnio postanowilam napisac, lecz nie odpowiedzial, wyslalam jeszcze jednego maila i nic, bardzo mnie to zaniepokoilo, wiec przeszukalam internet i znalazlam wiadomosc o jego smierci, to byl dla mnie szok. Pozniej dowiedzialam sie, ze popelnil samobojstwo. i wtedy sie zaczelo, nie moge przestac o nim myslec, rozpamietuje czasy kiedy bylismy razem I placze, a moze to z tesknoty do mnie to zrobil, moze drugie malzenstwo tez go rozczarowalo? Chcialabym wreszcze zaznac spokoju, juz nie chce o nim myslec, nie chce niczego zmieniac w moim zyciu. Co mam zrobic? Pomozcie !!!
Podobne tematy
Witaj
Znam Twój ból bo jakiś miesiąc temu mój chłopak też popełnił samobójstwo i dlatego znalazłam się na tym forum. Po pierwsze nie obwiniaj się za człowieka który był dorosły, bo nie mogłaś na raz być z dwoma mężczyznami. To była jego świadoma decyzja i nie dostaniesz odpowiedzi na to co spowodowało że popełnił samobójstwo tak samo jak mój chłopak. Pomyśl, czy gdyby był z Tobą to by tego nie zrobił? Uwierz zrobiłby bo z czasem jest gorzej i człowiek wypala się, nawet gdyby miał z Tobą dzieci. Też myślałam że mój chłopak nie jest taki i będzie ze mną do końca a jednak, wybrał śmierć i szczerze? Myślę że gdyby nawet ze mną był to i tak po pewnym czasie by to zrobił. A Ty masz inną sytuację, to że z nim pisałaś nie oznacza że byłaś powodem jego samobójstwa. Nawet gdyby miał świetne relacje z żoną to mógłby to zrobić, bo taki człowiek nie myśli o cierpieniu innych tylko o sobie, (ja mam najgorzej, nie pasuje tutaj). Pomyśl, gdyby każdy miał popełniał samobójstwo z powodu niespełnionej miłości to świat by nie istniał. Miał widocznie słabą psychikę jak mój chłopak.. Nie dołuj się czymś za co nie byłaś odpowiedzialna. Życia mu już nie zwrócisz, ale nie wmawiaj sobie że TY jesteś głównym powodem. Skoro mój chłopak się powiesił, to ja też mam się obwiniać? Nie, na początku myślałam że to przeze mnie ale czytając jego smsy zrozumiałam wszystko.. Miał gdzieś że mnie zostawia, i za to go znienawidziłam a był dla mnie wszystkim. Tobie jest go żal ale to normalne, bo byłaś z tym człowiekiem. Masz dla kogo żyć, żyj teraźniejszością, nie przeszłością i nie doszukuj się prawdy bo jej nie uzyskasz. Tylko wiedział jak było naprawdę. Zachowaj go w pamięci, ale nie obwiniaj się.
Pozdrawiam
Moja droga, nawet nie wiesz jak mi pomoglas tymi slowami. Bardzo mi przykro, ze przezylas cos tak traumatycznego jak samobojstwo tak bliskiej Ci ososby. Masz racje, ze moja sytuacja jest zupelnie inna ? ja mam wspanialego meza, dzieci (czego chciec wiecej?), a ty stracilas partnera, ktorego kochalas. Bardzo Ci wspolczuje. Moj problem polega na tym ze Robert wywarl ogromny wplyw na moje zycie. Poznalam go jak mialam 21, bylam bardzo mlodziutka I bardzo nim zafascynowana. Wyobrazalam sobie million razy zycie z nim, takie normalne zycie ? dzieci, dom ogrodek. Lecz im bardziej sie do niego zbilzalam, tym bardziej on uswiadamial mi ze nic z tego nie bedzie. Cierpialam, ale nadal z nim bylam; az poznalam mojego przyszego meza. Odeszlam od Roberta, bo tak bylo lepiej dla mnie I wydawalo mi sie ze dla niego tez, az tu nagle okazalo sie ze on nie moze beze mnie zyc, prosil zebym wrocila. Przypominam sobie bardzo wyraznie, ze wtedy juz nie chcialam z nim byc Takze rozumiesz tutaj, ze dzisiaj po tym wszystkim rozmyslam, a moze jak bym do niego wrocila, to jego zycie potoczyloby sie inaczej? A moze to mnie kochal przez cale zycie, a z zona byl tylko zeby nie byc samotnym? Juz sie tego nie dowiem?. Masz pewnie racje, ze czlowiek o tak slabej psychice zrobil by to mimo wszystko. Nie potrafie zrozumiec, jak mozna swiadomie odebra sobie zycie, majac rodzine, przyjaciol?
Czasami zaluje, ze sie z nim spotkalam po tych 12 latach, ze mnie odnalazl, ze do siebie pisalismy. Dzisiaj pewnie o niczym bym nie wiedziala. Czuje sie bardzo nie fair w stosunku do mojego meza. Teraz juz wiem, ze jak sie wychodzi za maz to trzeba odkreslic gruba kreska swoja przeszlosc z bylym I nigdy do niej nie wracac.
Dziekuje Ci jeszcze raz moja droga za wsparcie. Zycze Ci duszo sily zeby przez to przejsc I milosci jaka napewno dostaniesz w prezencie od losu.
Nie ma co gdybać, co by było, jeśli byłabyś z nim, bądź gdybyś się z nim nie spotkała. Nawet jeśli zrobił to z żalu, że nie udało mu się z Tobą związać na całe życie, to nie znaczy, że Ty masz powody do wyrzutów sumienia. Nie możesz się karać za czyjeś błędy, bądź trwać w związku bo on kocha, a Ty nie... Cóż, życie nie jest łatwe...
Monia 111, nie rozpamiętuj tego co było bo wspomnienia i wyobrażenia o wspólnym życiu z kimś kogo nie ma bolą jeszcze bardziej, mi jest ciężko ale dam radę bo mam dla kogo żyć. Sama chciałabym wiedzieć dlaczego człowiek podejmuje taką decyzję mając bliskich i nie zważając na to jaki ból przyniesie ich strata. Człowiek to tylko człowiek, nie zrozumie wszystkiego.. Staraj się normalnie żyć, ja też próbuje chociaż mija dopiero 1,5 miesiąca. Żyj dla męża bo teraz on i dziecko są najważniejsze, nie wracaj do tego co było bo czasu nie cofniemy. Jeśli cały czas myślimy o tym jakby było gdyby.. stajemy się niewolnikami przeszłości która tak bardzo zraniła. Uwierz gdyby Robert naprawdę Cię kochał i chciał z Tobą być to od początku by był a nie uciekał gdy robiła się poważniejsza atmosfera. Może on nie chciał się z Tobą wiząć dlatego żeby nie ranić Cie jeszcze gorzej, bo może to planował. On też założył rodzinę więc nie możesz brać winy na siebie. Skąd mogłaś wiedzieć że napisze do Ciebie a później popełni samobójstwo. Tak samo ja nie wiedziałam jak i Ty, gdyby nas kochali naprawdę zostali by z nami tu na ziemi i walczyli o nas, martwili się żeby włos z głowy nam nie spadł.. za przeproszeniem w dupie nas meli, bo robiąc to nie myśleli o nas tylko o tym że im jest źle i będzie lepiej jak odejdą.. Naprawdę gdybym miała go spotkać drugi raz, nigdy w życiu nie chciałabym mu nawet podać ręki.. Bardzo go kocham, ale chce o nim zapomnieć bo nikt nie dał mi tyle bólu co on, nawet zdrada tak nie boli. Musimy stawić czoła życiu i tym co nas jeszcze czeka. Trzymaj się, pozdrawiam, i dziękuje za słowa otuchy.