Szanowne Panie, wielkim osiągnięciem prawa rzymskiego była zasada domniemania niewinności. Ilekroć jej zaprzeczano, leciały głowy niewinnych (jakże często były to żony). Teraz sytuacja się zmieniła i głowy lecą po drugiej stronie.
Droga Wegan, warto zbierać precedensy. Mam ich kilka w pamięci.
Przykład pierwszy: Na poboczu w Krakowie stoi młoda dziewczyna. Jest godzina po 23-ciej. Podjeżdżam, zatrzymuję się i wtedy doznaję szoku na jej widok. Wyzywający makijaż, ciuchy kuse. Wsiada. Rozmawiamy. Po pięciu minutach pada po raz pierwszy pytanie: - Ale nie zgwałci mnie pan? - Nie, nie musisz się obawiać. Rozmawiamy i moje przerażenie jest coraz większe. Dziewczyna opowiada o naukach swojej Matki, która jest po rozwodzie, na temat mężczyzn ma ustaloną opinię: to gwałciciele, oprawcy, sadyści, oszuści, nieroby. Dziewczyna wraca od siostry, która wyprowadziła się do chłopaka, bo nie chciała tego słuchać. Matka zakazywała się jej widywać z chłopakiem z wiadomych przyczyn, bo "faceci to świnie"... choć przecież świnie nie są rodzaju męskiego, przynajmniej gramatycznie. Siostra mojej pasażerki jest pełnoletnia, a ona musi być z matką, bo ma 15 lat. Wygląda na 19-ście. Dużo się dowiedziałem o naukach pokrzywdzonych Matek. Faszerują swoje córki poglądami, które na pewno nie pozwolą im w życiu doświadczyć miłości. Zniszczą ją w zarodku, zupełnie tak jak można zniszczyć każdy owoc miłości. Zachowuję te nauki w pamięci. Odwiozłem pasażerkę pod sam dom, bo obawiałem się, że ktoś może ją zgwałcić i policja będzie mnie szukać. Odprowadziłem pod same drzwi i zapomniałem od razu gdzie to było. Pamiętać chce tylko tę drogę i tę opowieść.
Naprawdę, skrzywdzona Kobieta potrafi podzielić się bardzo sugestywnie swoją krzywdą i zniszczyć nie tylko swoje życie. Proszę, abyś o tym pamiętała.
Przykład drugi: Wymiana postów na forum. Temat: zdrada. Pytanie: czy wasi mężowie przychodzą później z pracy, niż powinni? Opowieść pewnej Forumowiczki wprawia w zakłopotanie wszystkie pozostałem, które były pełne obaw i rozpoczęły procesy rozwodowe po procesie domowym (ale bynajmniej nie pokojowym), to znaczy: sprawdzanie komputerów, smsów, komórek, bilingów, kieszeni, stanów licznika samochodu, stanu zużycia opon i tym podobnych technikach inwigilacyjnych, które wykluczają fundamentalną wartość zaufania, jako spoiwa każdej relacji interpersonalnej. Wypowiedź zawierała metodę, która obliczona była na bardzo prosty mechanizm psychologiczny i fizjologiczny, oparty na prostej zasadzie męskiego mózgu, że stan upojenia seksualnego prowadzi do porzucenia instynktu łowieckiego, bo przecież nie można zwiększyć podaży nasienia ponad pewną stałą. Forumowiczka wyznała szczerze, że jej mąż też kiedyś zaczął się spóźniać z pracy, ale ona wtedy zaczęła z nim uprawiać seks oralny zaraz po nakarmieniu obiadem i zauważyła, że zaczął przychodzić bardzo punktualnie i po wejściu do domu znacząco się uśmiechał.
Żaden mężczyzna nie może częściej niż może, a żona ma prawo wiedzieć najlepiej, ile może.
Przykład trzeci: Podejrzenia o zdradę zaczęły się po tym, jak mąż wracał późno z pracy. Małe dzieci powodowały napięcie, nerwowość i brak ochoty na seks. Im mniej było seksu, tym więcej podejrzeń. A on ciągle twierdził, że nie zdradza, że wierny, ale kto by tam wierzył mężowi, któremu żona odmawia seksu. Wytrzymał dwa lata. Po którejś kłótni postanowił, że ma tego dość. Zdradził. Kiedy mi to opowiadał, zapytałem: - Poczułeś się gorzej? - o, nie. Poczułem się lepiej. Wreszcie domysły i oskarżenia są sprawiedliwe.
Znany to efekt neurotyzmu, który może dopaść każdego: lęk prowadzi do nieświadomych realizacji najgorszych przeczuć.
Przykład czwarty: Żonie coś nie pasowało w zachowaniu męża. Zawsze elegancki, przystojny. Podobał się kobietom. Czasami znikał, ale trwało to niedługo. Wracał w lepszym humorze, mówił, że był u kumpla. Pewnego dnia żona nie wytrzymała i zapytała, czy ma kochankę. Zaprzeczył. Nie uwierzyła. Wynajęła prywatnego detektywa. Nie kłamał jej. Detektyw potwierdził, że nie ma kochanki. Dowiedziała się, że jest biseksualistą. Powiedziała, że wolałaby nie wiedzieć.
Nie zawsze warto popadać w schematy i nie zawsze warto najmować detektywów.
Wegan, po przeczytaniu Twoich postów myślę, że to bardzo chłopięca chęć zwrócenia na siebie uwagi i wywołania u Ciebie zazdrości. Niczego nie przyspieszaj, bo może być tak, jak w trzecim przypadku. Nie słuchaj rad poranionych Kobiet, bo możesz zacząć myśleć jak dziewczyna z pierwszego przykładu. Może zainteresuje Cię metoda z drugiego przykładu, nie suponuję, ale nie stosuj metody odwrotnej, bo odmawianie domowych posiłków jest zawsze zachętą do skorzystania z restauracji albo baru szybkiej obsługi. Przykład czwarty jest może nietypowy, ale najbardziej bolesny.
Jesteśmy niepowtarzalni, a to znaczy, że przyczyny naszych zachowań mogą być zupełnie inne, niż w podanych wyżej przykładach i wszystkich wcześniejszych postach. Na pewno się kiedyś dowiesz, ale czy chcesz sprawdzić prawdziwość jednego bardzo trafnego opisu:
Kim jesteśmy? KOBIETAMI. Czego chcemy? NIE WIEMY. Kiedy chcemy to mieć? NATYCHMIAST.