netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

"gumki" w saszetce mojego mężą

201 odpowiedzi52 244 wyświetleniazałożony przez wegan, 13.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "gumki" w saszetce mojego mężą

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 202 ]

1

Temat: "gumki" w saszetce mojego mężą

Jestem mężatką z długoletnim stażem. Byłam pewna swojego męża, jego uczciwości małżeńskiej. Byłam do niedzieli. Szukałam czegoś w saszetce i znalazłam dwie prezerwatywy. Niby nic, tylko ze mną ich nie używa. Z rok temu też znalazłam ale była wyświechtana i wytłumaczył, że tak może nam się przyda a że nie przydaje się to dlatego taka wyświechtana. Znalazłam i odłożyłam tam gdzie były. Zrobiłam kolację, świece, ogień w kominku i zero gumek w domu, myślę zobaczymy czy wyciągnie jak mu powiem że nici z sexu bo mam dni płodne. Dał chłopina radę bez gumek, spiął się w sobie i dał radę. Wczoraj jeździłam autem i myślałam o moim mężu i o tych gumkach, po co chłopu gumki w saszetce? Wykombinowałam poznaczę je i będę miała pewność, że to te same bo przecież mój mąż to mnie nie zdradza kto jak kto ale nie on. Zaglądam do tej saszetki i oczom nie wierzę jedna gumka była nowa nie wyświechtana a druga z lekka sfatygowana a tam siedzą owszem dwie ale sfatygowane a nowa zniknęła. Może to ja mam zwidy, może były dwie stare ale przecież byłam trzeźwa, wzrok mam dobry i pamięć wzrokową też to gdzie ją wcieło. Dziś miałam ciężki dzień, trudno mi się pracowało nie mogłam się skupić. Nie rozumiem kilku rzeczy może pomożecie bo mój babski rozum tego nie ogarnia,
1- po co facetowi gumki w portfelu nosić skoro są w każdym kiosku za śmieszne pieniądze.
2- jak można jednego wieczora kochać się namiętnie z żoną a dnia następnego iść na jakieś łajdactwo
3- można pomylić prostokątną nową gumkę z kwadratowym unimilem ( OBIE MIAŁY NIEBIESKIE NAPISY)
NIE WIERZĘ, NIE WIERZĘ, NIE CHCĘ WIERZYĆ
MÓJ MĄŻ JEST W PORZĄDKU A GUMKI NOSI NA WSZELKI WYPADEK SEXU ZE MNĄ A NIE Z JAKĄŚ INNĄ - TAKIEJ PRAWDY CHCE O MOIM MĘŻU nie innej i proszę o taką prawdę aby te gumki okropkowane zgniły ze starości w jego portfelu.

Wiecie spytałam moich dwóch dobrych kolegów po co facet nosi gumki. Popatrzyli na mnie jak na idiotkę i poradzili zrobić sobie skok w bok to mi ulży -
Pytam gdzie faceci maja kręgosłup moralny.

2

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Po raz pierwszy widzę, żeby kobieta w tak lekki sposób opisywała potencjalną zdradę swojego męża.
Porcję czarnego humoru mogłabyś sobie jeszcze dołożyć, gdybyś zapytała męża po co mu gumki. Tłumaczenia facetów w takiej sytuacji są naprawdę powalające...

Wegan, prawdopodobnie będziesz musiała zmienić wyznanie i Twoje "nie wierzę" zmienić w "jednak jest".
Gumki może i zgniją, jeśli Twój małżonek zauważy kropki. Trzeba było je podziurawić zamiast kropkować. Ale wtedy byłoby ryzyko, że Wasz domowy budżet obciążyłyby alimenty, gdybyś zdecydowała się jednak nie wystawiać pana męża za drzwi.

Niestety, nie wygląda to dobrze. Możliwe, że są jakieś rozsądne wytłumaczenia, ale żadne mi do głowy nie przychodzi. Na razie nie przyznawaj się do znaleziska. Obserwuj. Już nie z pozycji kobiety, która jest pewna uczciwości małżeńskiej męża, ale z pozycji kobiety, która w tę uczciwość ma podstawy wątpić.

3

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wydaje mi się że Twój mąż coś przed Tobą ukrywa. Bądź czujna i miej ręke na pulsie.

4

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

ma gumki, na szybkie numerki....znam kobiety, ktore bez gumek w torebce nie wychodza.. tak na  wszelki wypadek....masz racje gdzie kregoslup moralny?????powinnas porozmawiac i to  ostro....

5

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Heh... Wierz w to, co widziałaś. Możesz mu powiedzieć. Ale ja bym nie mówiła. Tylko zrezygnowałabym z seksu (strach, o można zachorować) i wynajęła detektywa. Żeby rozwód był z winy męża. Pomyśl też o zabezpieczeniu finansowym.

6 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-11-14 02:28:00)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
wegan napisał/a:

1- po co facetowi gumki w portfelu nosić skoro są w każdym kiosku za śmieszne pieniądze.
2- jak można jednego wieczora kochać się namiętnie z żoną a dnia następnego iść na jakieś łajdactwo
3- można pomylić prostokątną nową gumkę z kwadratowym unimilem ( OBIE MIAŁY NIEBIESKIE NAPISY)

Przeczytaj blog "moje kochanki czyli jak zdradzam onet" -- czytaj od dołu. Moje odpowiedzi:

1. Gumki facetowi po to, aby uprawiać seks.
2. może kochać się z żoną, a w drugi dzień z kimś-tam
3. pewnie można wszystko mylić... skoro gość nosi gumki i wstawił nową, to może myśli, że go nie sprawdzasz, albo sam jest totalnie głupi -- przecież trzy gumy to 10zł i za 10zł ryzykować małżeństwo; dawno takiej głupoty nie słyszałem;

Coś w tej historii nie gra. A ten twój mąż w sprawach innych też robi takie wpadki?

Na pocieszenie mogę tylk otyle powiedzieć, że sam nosiłem gumki (dziewczyna->narzeczona->żona), ale po pewnym czasie jak żona zadała pytanie "po co noszę" to po prostu przestałem nosić, aby nie było podejrzeń. Zatem nie zdradzałem, a gumę miałem w portfelu. Teraz już nie mam.

7

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Na łzy przyjdzie pora i to chyba szybciej niż myślę. Nie spytałam go po co mu gumki bo już kiedyś to zrobiłam i teraz odpowiedział by mi tak samo. Wtedy nie chciałam sprawdzać, bałam się. Były sms z życzeniami świątecznymi, sprawdziłam biling były połączenia powiedział ze to Klientka, pomyślałam ok lepiej nie drążyć bo jeszcze coś znajdę ale teraz chcę wiedzieć.
Wiele w życiu doświadczyłam i nie zabiło mnie a wzmocniło. Czasem zastanawiałam się ile jeszcze będzie mi dane a ile oszczędzone.
Spytałam delikatnie tak aby się nie zorientował, gdzie wczoraj jeździł ale nie odpowiedział wprost tylko że blisko a przecież amnezji nie ma i powinien pamiętać do której hurtowni po "manele " jeździł. A on tylko powiedział niedaleko tu blisko.
Zawsze dom był dla mnie nadrzędnym, rodzina najważniejsza, mąż jest częścią rodziny, zostawił mnie samą z problemami wiele razy, nie rozumiał, że nie mam sił, że nie daje rady pracować po 10-12 godzin, ratować firmę, pilnować wszystkich opłat za dom, i dwie firmy, jak brakowało mu pieniędzy to słyszałam zapłać, jak płakałam że nie daję rady fizycznie,psychicznie i finansowo to usłyszałam - nie rozumiem jak możesz nie dać rady. Szłam rodzić ostatniego syna, prosiłam wpłać na ta cholerną cegiełkę abym rodziła w godnych warunkach a nie w bydlęcej sali, nie bo on wrażliwy i nie lubi zapachu szpitala. Dobra przebolałam. A teraz zdrada?
Czuję się jak wyrobnik i nałożnica.
jeśli to prawda, że mnie zdradza to zabił moją wiarę, nadzieję i miłość. Zabił wszystko co mi zostało w życiu. Wiary w ludzi już nie miałam bo są źli, lub ja ze swoją głupotą i naiwnością takich przyciągałam, miałam tylko wiarę w rodzinę wiarę w niego. Napatrzyłam się w pracy jak ludzie zdradzają, wiele jeżdżę na szkolenia i tam przyjżeć się dobrze to aż strach ogarnia człowieka. Miałam wiarę że mój mąż jest inny, że dlatego warto znosić jego fochy, gburowatość, brak pomocy i wiele innych niemiłych przywar. Warto trwać przy uczciwym człowieku, bo takich jest niewielu, uważałam że znalazłam swoje złoto wśród kamyków. I teraz tak bardzo się boję, że to tylko tombak

Piszesz, że lekko pisze o gumkach o tym co się wydarzyło. Tak lekko bo nie dociera do mnie po prostu nie wierzę, że mój myślący mąż( tak twierdzi o sobie) byłby tak głupi aby nosić przy sobie kondony po to aby ich używać z inną. Tym bardziej, że kiedyś już była awantura o to, kurcze a może dlatego nosi to świństwo dla zmyłki.

8 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-14 13:43:12)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Oj Wegan

uwierz mi
   można wulgaryzm się całe dwa dni z dziwkami w hotelu i wrócić do domu, do żony i dziecka.
Można wulgaryzm jednego dnia z dziwką we Wrocławiu, wracając zadzwonić do następnej z Łukty umówić się w hotelu na wulgaryzm, do wieczora przelecieć tę drugą, nagrać igraszki na kamerę i wrócić tego samego późnego wieczora do żony. Można? Można.
Można nosić "zestaw podróżny" a w nim: amfetamina, pornole, gumki i wiagra. Można? Można też przez przypadek zostawić to w domu. A żona przy sprzątaniu znajdzie.
Można przez przypadek przywieźć do domu z podróży służbowej damskie ciuchy: różowy tandetny sweterek i czarna koszulka z cekinami.
Można znaleźć list od kochanki, która to pisze do męża, że zostawiła mu pączka w kuchni na stole do porannej kawy.
Można znaleźć list w wyrzutami i zarzutami kochanki.

Wszystko można.
Tylko że Ty to widzisz i nie wierzysz samej sobie, że to widzisz. A on jeszcze powie, że jesteś psychiczna, idź się leczyć.
Czasem chcesz nawet usłyszeć z jego ust najgłupsze wytłumaczenie. Bo przecież każdy ale nie twój mąż do cholery jasnej.

Nie wierzysz, że jest bydlakiem do następnego razu. To szok.
Ja w takim szoku tkwiłam 2 lata pomimo dowodów wulgaryzm mojego męża, dowody te miałam w dłoni a nie wierzyłam.
Można?
Można.
Obudź się.

To życie, to naprawdę się dzieje, widziałaś te gumki. One tam były, oznakowana zniknęła. Przecież nie użył jej jako pacjent u ginekologa do badania USG, to on był tym ginekologiem.
Jak go nakryć to mogę na priwa.

9

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Spojrzeć prawdzie w oczy jest bardzo trudno. Czasami szukamy durnych wytłumaczeń zachowań swojego męża, żeby nie dopuścić prawdy. Mój mąż też był ideałem. Na studiach wszyscy się bzykali jak króliki on nie, w pracy na wyjazdach aż się kurzyło w pokojach hotelowych, a on był wierny, dziewczyny pchały się bez staników do pokoju a on zamykał im drzwi przed nosem. Do czasu.
Po urodzeniu drugiego dziecka zaczęło się między nami psuć - zmęczenie, pretensje o póžne powroty do domu z pracy, samotność w wychowywaniu dzieci, sporadyczny seks. Okazało się, że mój "idealny" mąż flirtuje z koleżanką z pracy, też mężatką z dwójką dzieci. Zarzeka się, że jej nie kocha, że mnie nie zdradził. Że to tylko flirt, wysyłanie meili. Jednak myślę, że gdybym tego nie odkryła, doszło by do czegoś więcej.
Zatem chyba nie istnieje mąż idealny, jeżeli nawet mój mą okazał się zdrajcą i kłamcą.
Też przychodziły mi do głowy różne usprawiedliwienia, bo lęk przed prawdą był paraliżujący. Mimo to wciąż szperałam w telefonie w komputerze. Znalazłam ich wspólne zdjęcie w koszu komputera, jej indywidualne zdjęcie wycięte ze zdjęcia grupowego. Pytanie po co to zrobił? Żeby sobie na nią patrzeć. I jeszcze mówi , że jej nie kocha. Absurd.
Jeżeli ci za mało dowodów to szukaj więcej. Życie w kłamstwie jest chyba gorsze niż rozstanie.

10

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

tak, tak nie ma co sie angazowac w rodzinne firmy, wypucowane nieruchomosci, ogrody,pieski, kotki..czlowiek na pysk pada i slyszy , ze maz ma  MILIONY spraw na glowie a defakto to on ma zaradna i pracowita zone i moze sobie pozwolic  na gumki w potfelu, bo ona jest tak zmeczona , ze  nie dotrze tam....szkoda gadac...najlepiej byc niekumata dziewoja i tylko krecic sie przy dzieciach, a potem kobieta do pomocy......

11

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

No to mnie pocieszyłyście
Powiedzcie tylko skąd wziąć siły aby spokojnie wytrwać nie otworzyć buzi przed czasem  zanim nie będzie pewności i dowodów.
Nie mogę pozwolić na to aby się wyłgał, a wyłga się jak nie będę miała czarno na białym. Siedzę w domu nie mogę zebrać się do pracy. Nosi mnie jak potłuczoną.
Nie będę żyła z kimś kto jednego wieczoru kocha się ze mną mówi, że jestem piękna, że mnie kocha a na drugi dzień lezie "gdzieś"
Nie będę żyła z taką świadomością bo zwariuję, muszę to wiedzieć tylko jak wytrwać aby nie spytać dlaczego mnie zdradza i dlaczego ja jednak zasłużyłam na zdradę.
Musze to poukładać w głowie jak na razie mam mętlik, wiem co zrobię jak okaże się, że łajdak tylko jak wytrwać, jak.

12

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Jasny gwint co jest z tymi ludzmi...

Po przeczytaniu kilku komentarzy wlos sie jezy.

No i wiadomo, twoj maz na 100% cie zdradza. Mozesz szukac dowodow,lub na spokojnie mu powiedziec ze niech sie pakuje...

Na pocieszenie / lub moze nie na pocieszenie powiem ci ze zdrada ponic jest w 80 -90 % zwiazkow, jak nie z jednej to z drugiej strony...

Zacznij traktowac swojego meza nie jak 'milosc zycia'  tylko jak kogos kto cie jawnie robiw balona...

Trzymaj sie i nie zalamuj.

13

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

nie no ja juz nie moge....codziennie sie tu pojawiaja takie watki, normalnie zalamac sie mozna, ja jestem z narzeczonym niecaly rok a juz zaczynam sie obaiwac co to bedzie za kilka lat, po slubie, czemu musi tak byc??  autorko sciskam Cie mocno ale ja radze zebys wylozyla kawe na lawe i wprost zapytala czy kogos ma czy nie i co znacza te gumy....ja bym nie czkala bo jeszcze Ty sie od niego jakiej choroby nabawisz i po co Ci to ?

14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-14 13:44:33)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Twardoglowa,

Takiemu 'mezusiowi' jak twoj byly to nalezaloby wytoczyc proces z tytulu narazania na utrate zdrowia, chociazby ze wzgledu na skutki chorob przenoszonych i oskarzyc o odszkodowanie jesli masz dowody. Co za wulgaryzm.

Wegan,

Zachowaj zimna krew i klase i pamietaj by nie plakac przed mezem.

Pomysl o zabezpieczeniu materialnym, dlatego wazne bys jednak moze zainwestowala w detektywa. nic tak nie dziala na faceta jak zimny kubel. I pod zadnym pozorem nie placz i nie plaszcz sie  przed nim.

Faceci nie maja sentymentow dla kobiet, zonie to nawet na nowe kapcie zaluja kasy a na kochanki to kredyty biora i oddaja im ostatni grosz. Widzialam kilka takich historii w najblizszym otoczeniu.

Nikt mi nie powie ze facetowi wszystko trzeba dawac i sie poswiecac, oni tego nigdy nie doceniaja.

15

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wegan

Jakby maz chcial ci wmowic ze masz chorobe psychina. To powiedz mu ze tak rozmawiac to moze z kumplem i ze niech sobie daruje takie teksty bo szkoda jego energii.

Poruszylo mnie tu kilka opowiesci. Faceci to ostatnie szuje... zasluguja na ochlapy zainteresowania i milosci.

16

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Widze jak moje koleazanki wypruwaja sobie flaki dla mezow pracuja na pelen etat, maja juz dzieci, piora, gotuja a faceci traktuja je jak sluzace, od czasu do czasu dadza im jakies ochlapy milosci... ech gdzie sa uczciwi faceci, czy takich juz nie ma ???????

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-14 13:45:07)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
majusia napisał/a:

Twardoglowa,

[...] jesli masz dowody. Co za wulgaryzm. [...]

Faceci nie maja sentymentow dla kobiet, zonie to nawet na nowe kapcie zaluja kasy a na kochanki to kredyty biora i oddaja im ostatni grosz. Widzialam kilka takich historii w najblizszym otoczeniu.

Nikt mi nie powie ze facetowi wszystko trzeba dawac i sie poswiecac, oni tego nigdy nie doceniaja.

Uogólnienia to cudowna zdolność. Cudowna, bo najlepszą relację potrafią obrzydzić i zohydzić.

A od kiedy to poszlaki są dowodami?

Wieczorkiem napiszę więcej. Podziwiam Autorkę tego wątku za racjonalność. To wyjątkowa cecha.

18

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wegan! jakze bliska mi Twoja historia. U mnie tez zaczelo sie od kolekcji gumek. Sadze, ze nie ma co sie ludzic, obojetnie czy to tylko skok w bok, czy cos powazniejszego, sprawa jasna - chlopczyk sie zabawia. Proponowalabym jeszcze sie wstrzymac z pytaniami, a zebrac troche wiecej dowodow (telefon,bilingi,kompa, bardziej rozliczac z czasu poza domem), bo poki co to sie wykpi jakims kretynskim wytlumaczeniem, a Ty bardzo chcac wierzyc to polkniesz.
Nie jest latwo przyjac do wiadomosci, ze sie wychodzi na idiotke, ale im szybciej przychodzi zdrowa wscieklosc, tym latwiej. Ja zrobilam taka porute (i nie patrzylam na sasiadow, ciuchy fruwaly po calej ulkicy), ulzylam sobie za wszystkie czasy. Tez rznelam Mateczke Polke, domeczek, ogrodeczek, kociaczki, pieseczki a tu dupajewo........
Na dzien dzisiejszy razem nie jestesmy,choc razem mieszkamy - sprowadzilam go do roli bankomatu i szofera. Zadnych sratkow obiadkow, pranka sprzatanka, servis zerowy. Robie co mi sie podoba, w dowod laskawosci zdarza sie wypic z nim kawe. Chcial wolnosci to ja ma!!!!!
O ile, z poczatku nie bylo latwo odnalezc sie w "nowej rzeczywistosci", to obecnie jest mi to nawet na reke - full problemow spadlo mi z glowy, a tesknoty za tym co byc moglo a nie bedzie wywalilam do kosza.
Trzymaj sie mocno i nie dawaj wciskac sobie kitu.
Ps. Moj maz absolutnie nie chce slyszec o rozwodzie, podzialach majatku itp, sadze ze przeraza go wizja urzedowo-sadowa. On tez z gatunku tych takich delikatniejszych. Zatem tak sobie dzielnie tkwimy w starych dekoracjach, byc moze kiedys mi to sie znudzi.....

19

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Mysle, ze poprostu trzyma te gumki w saszetce i czasami podmienia zebys miala mysleniowke.

20

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Rozumiem, że temat wzbudza wiele emocji, ale proszę, mimo to, panować nad swym językiem i nie używać słów powszechnie uważanych za wulgarne.

21

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Animus ciekawe czy bylbys taki 'rozsadny' jakbys znalazl gumki u swojej zony, ktora by ich od miesiecy/lat z toba nie uzywala? Wiedzac zwlaszcza, ze byly raczej uzyte. Wedlug tego co pisze autorka, mozna wnioskowac, ze raczej jedna zniknela- co jest dosc 'dziwne'. I zwlaszcza gdy wyraznie odmowil ich uzycia, gdy autorka chciala go sprowokowac i sprawdzic reakcje meza.

Nie wiem czy to normalne nosic gumki przy sobie, raczej ludzie w wolnych zwiazkach tak robia, ale moze sie myle?

Dla mnie takie tlumaczenie i mydlenie jest rownoznaczne z klamstwem.

Zreszta radzilam autorce by nie robila nerwowych ruchow tylko by to zbadala.

22

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Sam22  czytalam ten blog -
Poprostu go kochasz prawdziwie do glowy Ci nie przyszlo ze moze Cie oszukiwac , ufalas.
Powiedz mu wprost ,ze wiesz po co faceci nosza gumki i zadasz wyjasnien.

23 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-11-14 16:42:30)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wygląda ta historia o tyle głupio, że gość i tak będzie musiał kupić gumy, aby podmienić. Zatem mógłby w ogóle nie nosić ich w portfelu, bo każdy seks poza małżeńśtwem wymaga wizyty choćby na stacji benzynowej. Powinien gumy kupować przed a nie po seksie. Nie musiałby nosić w portfelu. Dlaczego więc tak robi? To ciekawe...

Na miejscu autorki:

(1) jeśli chce zakończyć małżeństwo -- zbiera po cichu dowody, nie komunikuje się z mężem w ogóle
(2) jeśli nie chce zakończyć, to metoda 180 stopni (autor mark21, szukać na tym forum) i też kontrola

Tak czy inaczej dobrze byłoby, aby jednak mąż i żona prowadzili osobne życie zawodowe, mieli swoje pensje. Jak dzieci są małe, to trzeba się poświęcić, ale później to jednak każdy powinien iść swoją drogą.

24

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wegan.. bardzo Ci współczuje bo uruchomiło Ci w głowie myslenie.. analizowanie.. teraz bedziesz tracic siły i nerwy na tego typu temat bo nie uciekniesz od tego.. chyba,że się jakos jednak wyjasni i wyklaruje..

Zapraszam na wątek "Kobiety na zakręcie".... w imieniu własnym i naszej babskiej społeczności.....

25

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

wegan - nie martw się tak od razu. Myślę że gdyby on Cię faktycznie zdradzał, to by nie trzymał prezerwatyw w Twoim zasięgu. Facet jak chce coś ukryć przed kobietą to nie będzie się afiszował. Wiem coś o tym. Oczywiście można założyć że on jest idiotą i już mu nie zależy, ale ja myślę że Cię nie zdradza. Może sam sobie robi dobrze i zakłada gumkę (tak, niektórzy faceci zakładają gumkę do masturbacji, np. oglądając pornografię przy komputerze coby mu na klawiaturę nie :-)) A poza tym prezerwatywa to fantastyczny pojemnik. Pomieści 2 litry wody. Może Twój facet para się survivalem?

A może się pokłóciliście jakiś czas temu? Wiesz, może on ma coś do Ciebie i chce Cię podenerwować, może zależy mu na tym abyś od zmysłów odchodziła. Tak czy siak, myślę że Cię nie zdradza, głowa do góry smile

26

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Gumki to jeszcze nie dowód. Tak się tu na forum nakręcacie, że droga autorka męża porzuci bez dokładnego sprawdzania. Ja bym w podejrzanym momencie zapytała dokąd jedzie, czy mu nie pomóc itd. i
a) byłabym jego cieniem/kulą u nogi i jeździła wszędzie z nim
b) jeździłabym za nim, np. pożyczonym od koleżnaki autem
c) dyskretnie sprawdziła smsy i inne messangery, bo skoro jest głupi i nosi gumki, to i wiadomości nie kasuje...
Wydaje mi się, że może się nakręcasz z tymi gumkami. Zawsze można zobaczyć co się chce.
Pamiętam jak sobie ubzdurałam, że mój mąż ma kogoś. Też widziałam wszędzie zdradę. Nawet raz, kiedy mi nagle oświadczył, że właśnie musi jechać do pracy, bo ważny projekt ma nazajutrz sprzedać ,a on jeszcze nie gotowy...
Ubrał się po 20 i pojechał. Ja pędem po mamusię pojechałam, zabrałam do nas żeby dzieci przypilnowała i wio do pracy... A tam pilny mąż przy projekcie. Byłam ostrożna, auto zostawiłam 400m przed firmą i nie miał szansy się domyślić, bo wiedział, że jestem z dziećmi w domu. Odczekałam do samego końca, pojechałam za nim. On wstąpił do sklepu, tylko takiego z fajkami, a wiem że nie pali. Nakręcałam się i zaczynałm się bać. Potem pojechał do domu, ja z wrażenia zostawiłam na drugiej ulicy samochód i pędem do domu. Na szczęście spotkał sąsiada, który mu głowę zawrócił i ja zdążyłam drugimi drzwiami do domu wpaść big_smile
On kupił gumki, bo stwierdził, że się stęsknił wink
Nie musi być źle. Przeprowadź śledztwo big_smile

27

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Super... nic mu jeszcze nie udowodniono i już jest traktowany jak zdrajca.

Po co go pytać o te gumki co nie? Lepiej jest założyć najgorsze i mu to tym nic nie mówić.

28

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Miałam ciężki dzień, emocje są ogromne, trudno to opanować ale trzeba myśleć racjonalnie. łatwo zranić człowieka. Boli zdrada ale boli również brak zaufania. Bolą podejrzenia. Nie chcę oskarżyć męża bez pewności, że mam rację. Tym bardziej, że mamy trzech cudownych synów, dwóch których trzeba wprowadzić w życie a trzeciego wychować.
Z tymi gumkami to mi też kupy się nie trzyma bo ja gdybym jechała na lewiznę to kupiłabym świerzynki a nie podmieniała w saszetce i nosiła stare.
Postanowiłam zrobić tak.
Na początek kupię meliskę dawka x2 ( jak do tej pory pomagała na stres,, w pracy mam zawsze jedną paczuszkę na stanie więc będzie x2)
Pooglądam saszetkę mojego męża jak  kupi auto bo od dwóch dni po części jeździ rowerem.
Poobserwuję zachowanie mojego ślubnego.
Jeszcze jedno w łóżku będę oschła. Chociaż tego sexu to i tak jak na lekarstwo.
Przyjrzę się dokładnie bilingom telefonicznym.
Jeśli coś będzie śmierdziało wynajmę detektywa
Jak udowodni zdradę czarno na białym to rozwód będzie z jego winy i uratuję trochę majątku który kupiliśmy wspólnie ale za pieniądze moich rodziców, będzie dla synów na start w życiu.
Jeśli powiem mu teraz to mnie wyśmieje. Jeśli jest winny to nie przyzna się za nic na świecie a ja będę się nadal dręczyła. Znam go a po za tym za wiele ma do stracenia.
      Jeśli chce mnie wkurzyć gumkami w saszetce to mu się udało ale on o tym nie wie i się nie dowie.
Mogę być przewrażliwiona bo ostatnio wśród naszych znajomych było sporo rozstań i czasem poglądy mojego męża oburzały mnie i bardzo zaskakiwały. Wiele jeżdżę i widzę co się wyrabia na szkoleniach. Lubię tańczyć i dobrze mi to wychodzi, myślę że gdybym chciała tylko otworzyć drzwi pokoju to zawsze chętny na "numerek" by się napatoczył.     
      Nie trzyma mi się to kupy bo generalnie jego kumple zazdroszczą mu żony , często mówił że jest dumny, że jestem atrakcyjna zaradna i jest szczęśliwy że mimo tylu lat razem tworzymy udany związek.
To ja teoretycznie mam więcej możliwości do zdrady, nienormowany czas pracy, wyjazdy szkolenia. Jestem zaradna, zgrabna, elegancka i prawdę powiedziawszy nie jeden chętnie wlazł by mi do łóżka. Często słyszę, że mam w sobie coś co przyciąga do mnie.
Mój mąż jest przystojnym mężczyzną, wysoki szczupły ma już srebrne włosy i błękitne oczy. Prace ma ciężką jest mechanikiem samochodowym , warsztat ma na naszym podwórku więc teoretycznie bezpiecznie bo pod domem. Cały dzień chodzi w śmierdzących łachach więc wydaje się ze też bezpiecznie.
Dom w którym mieszkamy i warsztaty w których prowadzi biznes są moje więc tak naprawdę gdyby się okazało, że jest łajdak to  wylądował by na bruku. Ja utrzymam siebie i dzieci.
Wiem, że to co napisałam w niczym mnie nie chroni bo można to odwrócić i powiedzieć że przy takiej żonie czuje się gorszy i musiał podnieść swoją samoocenę przy innej.
Ze żona go zaniedbuje bo pracuje, obiadów nie gotuje ( poddaje mu obiadki moja Mama)
Można znaleźć kilkanaście innych powodów do zdrady.
Fakt trochę się rozjechaliśmy, ostatnie półtora roku było z nim ciężko wytrzymać miał okresy ciężkiej fochowatości, denerwowały go moje szkolenia i próbował stosować na mnie terror psychiczny, miałam okresy nie odzywania się do mnie i gburowatości, nawet potrafił być wulgarny do mnie i synów.
Od sierpnia zrobił się inny, jest milszy bardziej przyjazny, potrafi powiedzieć, że jestem piękna i mnie kocha wcześniej mu się to nie zdarzało.
      Będę trzymała się nadziei że mój mąż jest jednak uczciwym człowiekiem. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia.
Jak umrze to zapalę jej świeczkę.
      Życie nauczyło mnie nie okazywania uczuć na zewnątrz. Zawsze jak ma problem szukam rozwiązania, nie siadam i nie płaczę a raczej wypłaczę, wyzłoszczę i zawsze znajduje się droga. Oby i teraz.
      Wiem jedno, że nie potrafiłabym żyć z mężem nieuczciwym i zdradliwym bo On dla mnie był zawsze człowiekiem uczciwym w stosunku do mnie a to ceniłam w nim najbardziej gdyby nie ta uczciwość odeszłabym dawno, jeśli jej zabraknie to bycie w związku traci rację bytu.
      Czytałam wasze wypowiedzi i byłam momentami w szoku ale macie rację jest swoiste przyzwolenie na łajdactwo.
Dostałam od dobrego znajomego radę aby jak to określił "pukną się na boku" to miało być lekarstwo. Powiedziałam mu aby się puknął w głowę.
       Jeśli będziecie chciały to będę pisała co się u mnie zadzieje.
Za wszystkie posty bardzo dziękuję, nie jestem za bardzo w życiu szczęśliwa więc na pewno na forum zostanę. Trudno rozmawia mi się z ludźmi których znam mam często wrażenie  uważają,  że kto jak kto ale ja to nie mam powodów do narzekania.
Trzymajcie bardzo mocno kciuki abym za chwilę nie wyła z rozpaczy.

29

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Przyznam ,że sprawa nie jest jednoznaczna:( Nic nie przesądza o zdradzie , ale te gumki podejrzane....
Bardzo chętnie będę na bieżąco czytać jak sobie radzisz i obojętnie co by się nie działo mocno trzymam za Ciebie kciuki:)
Miłej nocy:):)

30 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-15 00:09:15)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
wegan napisał/a:

Jeśli chce mnie wkurzyć gumkami w saszetce to mu się udało ale on o tym nie wie i się nie dowie.

Chęć wkurzenia żony, jeśli się ją kocha? Po co?

wegan napisał/a:

ostatnie półtora roku było z nim ciężko wytrzymać miał okresy ciężkiej fochowatości, denerwowały go moje szkolenia i próbował stosować na mnie terror psychiczny, miałam okresy nie odzywania się do mnie i gburowatości, nawet potrafił być wulgarny do mnie i synów.

To jest typowe zachowanie męża, któremu podoba się inna kobieta. Próbuje sam siebie przekonać, że żona jest be.

wegan napisał/a:

Od sierpnia zrobił się inny, jest milszy bardziej przyjazny, potrafi powiedzieć, że jestem piękna i mnie kocha wcześniej mu się to nie zdarzało.

A to jest typowe zachowanie męża, który ma poczucie winy.

Trzymam za Ciebie kciuki.

31

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
betina2 napisał/a:

Wegan! jakze bliska mi Twoja historia. U mnie tez zaczelo sie od kolekcji gumek. Sadze, ze nie ma co sie ludzic, obojetnie czy to tylko skok w bok, czy cos powazniejszego, sprawa jasna - chlopczyk sie zabawia. Proponowalabym jeszcze sie wstrzymac z pytaniami, a zebrac troche wiecej dowodow (telefon,bilingi,kompa, bardziej rozliczac z czasu poza domem), bo poki co to sie wykpi jakims kretynskim wytlumaczeniem, a Ty bardzo chcac wierzyc to polkniesz.
Nie jest latwo przyjac do wiadomosci, ze sie wychodzi na idiotke, ale im szybciej przychodzi zdrowa wscieklosc, tym latwiej. Ja zrobilam taka porute (i nie patrzylam na sasiadow, ciuchy fruwaly po calej ulkicy), ulzylam sobie za wszystkie czasy. Tez rznelam Mateczke Polke, domeczek, ogrodeczek, kociaczki, pieseczki a tu dupajewo........
Na dzien dzisiejszy razem nie jestesmy,choc razem mieszkamy - sprowadzilam go do roli bankomatu i szofera. Zadnych sratkow obiadkow, pranka sprzatanka, servis zerowy. Robie co mi sie podoba, w dowod laskawosci zdarza sie wypic z nim kawe. Chcial wolnosci to ja ma!!!!!
O ile, z poczatku nie bylo latwo odnalezc sie w "nowej rzeczywistosci", to obecnie jest mi to nawet na reke - full problemow spadlo mi z glowy, a tesknoty za tym co byc moglo a nie bedzie wywalilam do kosza.
Trzymaj sie mocno i nie dawaj wciskac sobie kitu.
Ps. Moj maz absolutnie nie chce slyszec o rozwodzie, podzialach majatku itp, sadze ze przeraza go wizja urzedowo-sadowa. On tez z gatunku tych takich delikatniejszych. Zatem tak sobie dzielnie tkwimy w starych dekoracjach, byc moze kiedys mi to sie znudzi.....

Podobasz mi sie, musi byc z ciebie fajna babka

32

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Myślę wegan, że problem jest z Tobą, a nie z Twoim facetem. Piszesz tak jakbyś go z góry osądziła. Rany, macie dzieci, jesteście tyle lat. Kochasz go? Czy bawisz się? Po co to całe show na forum. Tu nikt Ci nie odpowie na pytanie czy on Cię zdradza czy nie zdradza. A jeśli nawet by zdradził - to można to jakoś poukładać. Co zrobisz sama, kto Cię zechce? A sama po prostu zwariujesz. Odstaw nerwy na bok i myśl racjonalnie. Nakręcasz się strasznie.

33

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Szanowne Panie, wielkim osiągnięciem prawa rzymskiego była zasada domniemania niewinności. Ilekroć jej zaprzeczano, leciały głowy niewinnych (jakże często były to żony). Teraz sytuacja się zmieniła i głowy lecą po drugiej stronie.

Droga Wegan, warto zbierać precedensy. Mam ich kilka w pamięci.

Przykład pierwszy: Na poboczu w Krakowie stoi młoda dziewczyna. Jest godzina po 23-ciej. Podjeżdżam, zatrzymuję się i wtedy doznaję szoku na jej widok. Wyzywający makijaż, ciuchy kuse. Wsiada. Rozmawiamy. Po pięciu minutach pada po raz pierwszy pytanie: - Ale nie zgwałci mnie pan? - Nie, nie musisz się obawiać. Rozmawiamy i moje przerażenie jest coraz większe. Dziewczyna opowiada o naukach swojej Matki, która jest po rozwodzie, na temat mężczyzn ma ustaloną opinię: to gwałciciele, oprawcy, sadyści, oszuści, nieroby. Dziewczyna wraca od siostry, która wyprowadziła się do chłopaka, bo nie chciała tego słuchać. Matka zakazywała się jej widywać z chłopakiem z wiadomych przyczyn, bo "faceci to świnie"... choć przecież świnie nie są rodzaju męskiego, przynajmniej gramatycznie. Siostra mojej pasażerki jest pełnoletnia, a ona musi być z matką, bo ma 15 lat. Wygląda na 19-ście. Dużo się dowiedziałem o naukach pokrzywdzonych Matek. Faszerują swoje córki poglądami, które na pewno nie pozwolą im w życiu doświadczyć miłości. Zniszczą ją w zarodku, zupełnie tak jak można zniszczyć każdy owoc miłości. Zachowuję te nauki w pamięci. Odwiozłem pasażerkę pod sam dom, bo obawiałem się, że ktoś może ją zgwałcić i policja będzie mnie szukać. Odprowadziłem pod same drzwi i zapomniałem od razu gdzie to było. Pamiętać chce tylko tę drogę i tę opowieść.

Naprawdę, skrzywdzona Kobieta potrafi podzielić się bardzo sugestywnie swoją krzywdą i zniszczyć nie tylko swoje życie. Proszę, abyś o tym pamiętała.

Przykład drugi: Wymiana postów na forum. Temat: zdrada. Pytanie: czy wasi mężowie przychodzą później z pracy, niż powinni? Opowieść pewnej Forumowiczki wprawia w zakłopotanie wszystkie pozostałem, które były pełne obaw i rozpoczęły procesy rozwodowe po procesie domowym (ale bynajmniej nie pokojowym), to znaczy: sprawdzanie komputerów, smsów, komórek, bilingów, kieszeni, stanów licznika samochodu, stanu zużycia opon i tym podobnych technikach inwigilacyjnych, które wykluczają fundamentalną wartość zaufania, jako spoiwa każdej relacji interpersonalnej. Wypowiedź zawierała metodę, która obliczona była na bardzo prosty mechanizm psychologiczny i fizjologiczny, oparty na prostej zasadzie męskiego mózgu, że stan upojenia seksualnego prowadzi do porzucenia instynktu łowieckiego, bo przecież nie można zwiększyć podaży nasienia ponad pewną stałą. Forumowiczka wyznała szczerze, że jej mąż też kiedyś zaczął się spóźniać z pracy, ale ona wtedy zaczęła z nim uprawiać seks oralny zaraz po nakarmieniu obiadem i zauważyła, że zaczął przychodzić bardzo punktualnie i po wejściu do domu znacząco się uśmiechał.

Żaden mężczyzna nie może częściej niż może, a żona ma prawo wiedzieć najlepiej, ile może.

Przykład trzeci: Podejrzenia o zdradę zaczęły się po tym, jak mąż wracał późno z pracy. Małe dzieci powodowały napięcie, nerwowość i brak ochoty na seks. Im mniej było seksu, tym więcej podejrzeń. A on ciągle twierdził, że nie zdradza, że wierny, ale kto by tam wierzył mężowi, któremu żona odmawia seksu. Wytrzymał dwa lata. Po którejś kłótni postanowił, że ma tego dość. Zdradził. Kiedy mi to opowiadał, zapytałem: - Poczułeś się gorzej? - o, nie. Poczułem się lepiej. Wreszcie domysły i oskarżenia są sprawiedliwe.

Znany to efekt neurotyzmu, który może dopaść każdego: lęk prowadzi do nieświadomych realizacji najgorszych przeczuć.

Przykład czwarty: Żonie coś nie pasowało w zachowaniu męża. Zawsze elegancki, przystojny. Podobał się kobietom. Czasami znikał, ale trwało to niedługo. Wracał w lepszym humorze, mówił, że był u kumpla. Pewnego dnia żona nie wytrzymała i zapytała, czy ma kochankę. Zaprzeczył. Nie uwierzyła. Wynajęła prywatnego detektywa. Nie kłamał jej. Detektyw potwierdził, że nie ma kochanki. Dowiedziała się, że jest biseksualistą. Powiedziała, że wolałaby nie wiedzieć.

Nie zawsze warto popadać w schematy i nie zawsze warto najmować  detektywów.

Wegan, po przeczytaniu Twoich postów myślę, że to bardzo chłopięca chęć zwrócenia na siebie uwagi i wywołania u Ciebie zazdrości. Niczego nie przyspieszaj, bo może być tak, jak w trzecim przypadku. Nie słuchaj rad poranionych Kobiet, bo możesz zacząć myśleć jak dziewczyna z pierwszego przykładu. Może zainteresuje Cię metoda z drugiego przykładu, nie suponuję, ale nie stosuj metody odwrotnej, bo odmawianie domowych posiłków jest zawsze zachętą do skorzystania z restauracji albo baru szybkiej obsługi. Przykład czwarty jest może nietypowy, ale najbardziej bolesny.

Jesteśmy niepowtarzalni, a to znaczy, że przyczyny naszych zachowań mogą być zupełnie inne, niż w podanych wyżej przykładach i wszystkich wcześniejszych postach. Na pewno się kiedyś dowiesz, ale czy chcesz sprawdzić prawdziwość jednego bardzo trafnego opisu:

Kim jesteśmy? KOBIETAMI. Czego chcemy? NIE WIEMY. Kiedy chcemy to mieć? NATYCHMIAST.

34

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Animus, masz bardzo dużo racji.
Niestety niewiele jest racjonalnych wytłumaczeń posiadania prezerwatyw przez faceta, który z żoną nie korzysta z tej formy antykoncepcji. Dla mnie to jest powód do podejrzliwości. Nie do awantur, nie do detektywów, nie do przeczesywania jego rzeczy. Na razie tylko powód do obserwacji. Wegan wydaje się bardzo inteligentną kobietą. Nie sądzę, żeby obserwacja przyniosła jej efekty w postaci wyimaginowanych dowodów zdrady. Myślę, że będzie w stanie obiektywnie ocenić sytuację.

35 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-15 10:21:37)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Vinnga, ufam w racjonalność Wegan, ufam w Jej inteligencję. Wybacz: obiektywna być nie może, bo jest zaangażowana. Nie wymagajmy jednak zbyt wiele, bo przecież racjonalność pozwala nam być krytycznymi i samokrytycznymi, a to już bardzo dużo.

Przedstawiłem racje, to fakt. Nie wiem, jaka jest prawda, chcę jednak pamiętać, że prawda faktów niekiedy nie w pełni pokrywa się z prawdą psychologiczną. Wiedza dotyczy faktów, rozumienie pozwala poznać przyczyny. Poznanie przyczyn prowadzi do zmiany faktów.

36

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Animus...
"Miałam ciężki dzień, emocje są ogromne, trudno to opanować ale trzeba myśleć racjonalnie. łatwo zranić człowieka. Boli zdrada ale boli również brak zaufania. Bolą podejrzenia. Nie chcę oskarżyć męża bez pewności, że mam rację."

-Tak boli czytanie ze zrozumieniem?? Autorka wyraźnie mówi, że nie chce go oskarżać, zanim nie będzie miała niezbitej pewności, a ty bronisz faceta "dla zasady", co widać wyraźnie. Kobieta nie pisze bez powodu, widzi zmiany w zachowaniu męża, a na dodatek niewyjaśniona sprawa z prezerwatywami.

37

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
ankah82 napisał/a:

Myślę wegan, że problem jest z Tobą, a nie z Twoim facetem. Piszesz tak jakbyś go z góry osądziła. Rany, macie dzieci, jesteście tyle lat. Kochasz go? Czy bawisz się? Po co to całe show na forum. Tu nikt Ci nie odpowie na pytanie czy on Cię zdradza czy nie zdradza. A jeśli nawet by zdradził - to można to jakoś poukładać. Co zrobisz sama, kto Cię zechce? A sama po prostu zwariujesz. Odstaw nerwy na bok i myśl racjonalnie. Nakręcasz się strasznie.

Po co piszę na forum a  dla takich wypowiedzi jak Twoja. Często warto posłuchać innych obcych ludzi którzy mnie nie znają nie wiedzą co mam co posiadam kim jestem ja i mój mąż.
Wiem nikt mi nie odpowie czy mąż mnie zdradza czy nie, wiem ze problemu nikt za mnie nie rozwiąże nawet jak jest on tylko w mojej głowie.
Ale pomaga, pomaga świadomość że są ludzie którzy czytają i radzą jak potrafią najlepiej. A poza tym jak w człowieku buzuje wulkan to musi znaleźć ujście a gdzie mam się wyżalić - znajomym ? Ale byłby ubaw ale mieli by temat na pogaduchy była by sensacja
Porozmawiałam z ludźmi do których mam zaufanie że nie puszczą dalej. I co kobiety były zdroworozsądkowe- zastanów się, ochłoń, spokojnie. To w skrócie były rady a faceci co? zdradź go to Ci ulży. ( powiem szczerze, ze zaszokowało mnie to)
Tu ludzie piszą różnie ale zawsze są to rady z głębi siebie. Dla mnie ogromnie cenne wszystkie. Pozwoliły mi ochłonąć, zastanowić się i co najważniejsze mieć poczucie że nie jestem sama. Różni ludzie, różne doświadczenia życiowe, różne podejście do sprawy. Po to piszę na forum.

DZIĘKI ZA TO ŻE FORUM JEST

38

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Przyznam że trochę zaskoczyły mnie wypowiedzi kobietek wyżej ,od razu rozwód ,podział majątku ,zdrady .Nie ma co nagminnie straszyć autorkę ,owszem jest to pewien sygnał ale tak jak pisały koleżanki wyżej ,obserwować ,sprawdzić czy rzeczywiście coś jest na rzeczy ,takie coś idzie zauważyć ,na pewno gdy facet lata na boki daje jakieś sygnały ,chyba że jest wyrachowany i całkiem bez sumienia...

39 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-15 10:51:11)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
piekny_nick napisał/a:

Animus...
"Miałam ciężki dzień, emocje są ogromne, trudno to opanować ale trzeba myśleć racjonalnie. łatwo zranić człowieka. Boli zdrada ale boli również brak zaufania. Bolą podejrzenia. Nie chcę oskarżyć męża bez pewności, że mam rację."

-Tak boli czytanie ze zrozumieniem?? Autorka wyraźnie mówi, że nie chce go oskarżać, zanim nie będzie miała niezbitej pewności, a ty bronisz faceta "dla zasady", co widać wyraźnie. Kobieta nie pisze bez powodu, widzi zmiany w zachowaniu męża, a na dodatek niewyjaśniona sprawa z prezerwatywami.

Zapewniam Cię, że czytanie ze zrozumieniem nie boli.

O zasadzie domniemania niewinności nie pisałem do Wegan, ale do Szanownych Pań pozostałych. Łatwo sprawdzić.

Nie bronię "faceta", nie bronię "dla zasady", bronię zasady. Nie wszystkie osobniki rodzaju męskiego należą do zbioru "facetów". Pojęcia służą rozróżnianiu zjawisk. Brak zrozumienia zasad sprzyja zakłóceniom w rozumieniu rzeczywistości. Uogólnienia i stereotypy traktuję jako mentalne przeszkody do dobrego życia, nazywanego czasami szczęściem.

Emocje nie są dobrymi doradcami. Ludzie emocjonalni podobnie. Osobiście wystrzegam się doradzania, bo miałem do czynienia z doradcami finansowymi, dlatego wiem, że każdy doradca ryzykuje cudzym... Dlatego tylko komentuję, zwracam uwagę na słowa i znaczenia, daję wsparcie. Jak naruszę te granice to proszę mi napisać, będę wdzięczny.

40 Ostatnio edytowany przez majusia (2012-11-15 11:45:54)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Animus,

Masz duzo racji, ale zycie to zycie. I w wielu sprawach ludzie ignoruja takie sygnaly i budza sie z reka w nocniku. A prawda jest taka, ze gdyby ciebie spotkala podobna sytuacja smiem watpic bys byl taki racjonalny.

Wiadomo, ze Wegan beda kierowac emocje, choc w zasadzie jak sam stwierdziels jest dosc racjonalna. I zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze jak sie szuka to sie znajdzie... nikt nie jest swiety, a czesto ludzie ktorzy wygladaja bardzo 'niewinnie' maja najwiecej za uszami.

Nawiazujac do twoich komentarzy na temat uprzedzenia kobiet do mezczyzn, moge stwierdzic, ze znam mase mezczyz ktorzy sa uprzedzeni do kobiet...

Takie uogulnienia maja jakby nie bylo podloze w tym jak wyglada otaczajacy swiat. Tak jak wspomnialam zdrada jest w wiekszosci zwiazkow, i trudno sie odciac od takich mysli i podejrzen.

I z autopsi i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wiekszosc osob ignoruje wiele znakow, symptomow a nie jak twierdzisz wynajmuje detektywa i szpieguje. trzeba zachowac umiar i rozsadek i pamietac ze niekt maz / zona nie jest nasza wlasnoscia. Nie znaczy to jednak ze musimuy akceptowac zdrade, bo chociazby czesto niesie to wiele  konsekwencji zdrowotnych zwlaszcza dla kobiet.

Twoja postawa jest godna podziwu, ale nie dziw sie ludziom na forum, wiele przeszli i  kieruja sie realizmem.

41

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
wegan napisał/a:

Porozmawiałam z ludźmi do których mam zaufanie że nie puszczą dalej. I co kobiety były zdroworozsądkowe- zastanów się, ochłoń, spokojnie. To w skrócie były rady a faceci co? zdradź go to Ci ulży. ( powiem szczerze, ze zaszokowało mnie to)
Tu ludzie piszą różnie ale zawsze są to rady z głębi siebie. Dla mnie ogromnie cenne wszystkie. Pozwoliły mi ochłonąć, zastanowić się i co najważniejsze mieć poczucie że nie jestem sama. Różni ludzie, różne doświadczenia życiowe, różne podejście do sprawy. Po to piszę na forum.

DZIĘKI ZA TO ŻE FORUM JEST

Witaj Wegan,

To ja Ci napiszę na podstawie moich doświadczeń życiowych.
Nastaw się na to, że mąż Cię zdradza, ale... tak jak radziły Ci przyjaciółki, ochłoń, wystopuj i przejdź w inny tryb. Przestań wierzyć w to, co mówi mąż. Ludzie potrafią być znakomitymi aktorami i wymyślać cuda na poczekaniu. Przerobiłem to.
Zacznij stwarzać mężowi okazje do używania tego, co ma w portfelu, wynajmij detektywa albo samodzielnie zadbaj o to, abyś np. wiedziała, gdzie się znajduje, z kim i o czym rozmawia. Dzisiejsza technika pozwala na wiele.

Podejście facetów, o których pisałaś, abyś zdradziła męża, ze Ci to ulży, jest dla mnie jakieś totalnie szokujące. 8-|

42

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wegan, w sytuacjach podobnych do Twojej wyznaję dwie zasady, które w moim przypadku sprawdziły się doskonale. Przede wszystkim nie kieruj się emocjami, jeśli okaże się, że Twój mąż jest zdrajcą (czego absolutnie Ci nie życzę), podejmuj takie decyzje, które nigdy nie doprowadzą Cię do momentu, w którym będziesz sama, a jednak z zazdrością będziesz patrzeć na to, jak mąż gdzieś indziej i z kimś innym układa sobie życie. Jeśli jednak poczujesz, że nie będziesz potrafiła nadal żyć z nim pod jednym dachem, to wyrzuć go ze swojego życia, ale nie zaraz, natychmiast, a wówczas, gdy będziesz już tego zupełnie pewna.
I druga zasada - bez względu na to, co się stanie, jak również teraz, zachowaj klasę - jeśli tego nie zrobisz, to kiedy emocje już opadną, a Ty spojrzysz na przeszłość znacznie chłodniej, może się wówczas okazać, że sama ze sobą poczujesz się podle.

Animus, warto pamiętać, że my, kobiety, mamy taki cudowny - aczkolwiek podobno obcy mężczyznom - dar, który nazywa się intuicją. Zauważyłam taki mechanizm - czasem nasze bezgraniczne zaufanie nas zawodzi, bo nie zauważamy sygnałów, które widzieć powinnyśmy, kiedy jednak nasz wewnętrzny głos podpowiada, że dzieje się coś niedobrego, to naprawdę rzadko się mylimy. Czasem co prawda tego co nas niepokoi, nie potrafimy od razu nazwać, czasem same temu zaprzeczamy lub usiłujemy bagatelizować, nie zmienia to jednak faktu, że to ,,coś" pojawia się i zakłóca nasz własny, wewnętrzny spokój. Oczywiście na bok odkładam chorobliwą zazdrość czy związki, w których już wcześniej ktoś nadszarpnął zaufanie, bo ta zasada tutaj się nie sprawdza, niemniej Wegan zna swojego męża lepiej niż ktokolwiek z nas i jeśli czuje (przypomnę, że po raz pierwszy po wielu wspólnie spędzonych latach), że coś jest nie tak, to prawdopodobnie niestety ma rację.

Osobiście daleka jestem od osądzania bez dowodów, więc zanim te będą niepodważalne, nie należy podejmować żadnych radykalnych kroków, nie robić awantur, nie oskarżać, sama intuicja to przecież za mało, ale to intuicja każe nam zachować czujność, nawet gdy logika i rozsądek mówią zupełnie coś innego.

43 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-15 14:02:16)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
majusia napisał/a:

[...]  A prawda jest taka, ze gdyby ciebie spotkala podobna sytuacja smiem watpic bys byl taki racjonalny.

[...]
Nawiazujac do twoich komentarzy na temat uprzedzenia kobiet do mezczyzn, moge stwierdzic, ze znam mase mezczyz ktorzy sa uprzedzeni do kobiet...

[...]

Twoja postawa jest godna podziwu, ale nie dziw sie ludziom na forum, wiele przeszli i  kieruja sie realizmem.

Majusia, racjonalizm jest wynikiem racjonalnego myślenia, jego produktem są racje, dzielę je na głodowe (pozwalają egzystować), dostateczne (pozwalają żyć) i wystarczające pozwalają się cieszyć życiem. Dbam o wystarczające, ale czasami mam tylko głodowe. Nie znasz mojej sytuacji życiowej, ale zapewniam Cię, że staram się zachować racjonalność, choć nie wzbraniam się przed emocjami, bo niby skąd bym wiedział o różnych sprawach? Z książek? I tam można znaleźć, ale motyw poszukiwań jest osobisty, zawsze osobisty.

Uprzedzenia są dla mnie nieracjonalne. Pisałem wyżej o niepowtarzalności. Kategorie są teoretyczne, uprzedzenia są złudne. życie jest bogatsze w rozwiązania.

Realizmy bywają różne: to, w co wierzymy staje się, podobnie działa uprzedzenie. W psychologii istnieje pojęcie przepowiedni samosprawdzającej się. Z uprzedzeń można wróżyć ciąg dalszy wypadków może nawet lepiej niż z kart i gwiazd.

POWIEDZ MI CZEGO SIĘ OBAWIASZ, A POWIEM CI, CO CIĘ SPOTKA.

Olinka, intuicja to jedna z władz umysłu, pokrewna wyobraźni i często z nią mylona. Kultura europejska jest ciągle pod władzą rozumu, ale widać już trendy feministyczne, które podkreślają wartość myślenia niedyskursywnego. Nie tylko Kobiety mają intuicję, popatrz na poetów. Intuicja, podobnie jak rozum, ma być środkiem, a nie uzasadnieniem. Są krzesła myśliwskie o jednej nodze, są krzesła o dwóch nogach, ale one są chybotliwe. Dopiero od trzech filarów zaczyna się stabilność, a budowle mają przeważnie cztery podpory. Geometria odzwierciedla pracę naszego umysłu. Tylko kula ma nieskończoną ilość wierzchołków i tak samo stabilnie wspiera się na każdym z nich, dzięki równowadze naprężeń.

Zamiast zaprzęgać intuicję do mnożenia podejrzeń, nie lepiej skorzystać z niej do celów profilaktycznych?

Dlatego niektórzy teoretycy życia rodzinnego zwracają uwagę na TRIGRAM jako model małżeńskiej doskonałości.

Żadna Kobieta nie wyrywa zęba, gdy zobaczy próchnicę, choć zębów mamy kilkadziesiąt. Pozbywanie się mężów jakoś łatwiej przychodzi. Ząbki codziennie szczotkujemy po dwa lub więcej razy, a jak zaczyna się coś dziać z małżonkiem, to mu wtedy odmawiamy higieny codziennej i to ma być najlepszy sposób leczenia. Nie ma tu aby przedziwnej sprzeczności?

44

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Animus,

Czy ty aby nie zeszles na inny tor zbyt daleko ??? Nikt z tu obecnych nie wygonil z domu mezow, tylko w wiekszosci wypadkow mezowie sami odeszli, lub sie nie nadawali do egzystencji bo byli toksycznymi ludzmi, nielojalnymi. Zwroc tez uwage, ze rozstanie zwykle nastepuje nie 'z dnia nadzien' tylko po miesiacach / latach...

Forumowiczka sie zorientowala, ze jej maz uzywa prezerwatyw,  nie z nia. Nie jest  to jej intuicja. Nie przeczytales chyba ze zrozumieniem. fakt mogla nie zagladac do jego rzeczy.

PS

malzenska doskonalosc jak to nazwales 'wyglada inaczej' m.in w zaleznosic od tego w jakiej kulturze sie urodziles, i w co wierzysz etc. Tak jak ty masz swoje zdanie tak i my.

Wiele zdradzonych osob, w tym np. ja absolutnie nie podejrzewalam zdrady u partnera wink To tak na marginesie. Nie sliedzilam, nie kontrolowalam...


W zasadzie to co radzisz osobom, ktore podejrzewaja zdrade ??? Zignorowac to ?

I jaki masz stosunek do mezow ktorzy sami odchodza, skoro sam tak negujesz kobiety, ktore zostawiaja wiarolomych malzonkow ?

45 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-11-15 14:46:42)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
Olinka napisał/a:

podejmuj takie decyzje, które nigdy nie doprowadzą Cię do momentu, w którym będziesz sama, a jednak z zazdrością będziesz patrzeć na to, jak mąż gdzieś indziej i z kimś innym układa sobie życie...... Jeśli jednak poczujesz, że nie będziesz potrafiła nadal żyć z nim pod jednym dachem, to wyrzuć go ze swojego życia, ale nie zaraz, natychmiast, a wówczas, gdy będziesz już tego zupełnie pewna.

Olinka napisałaś świetnie! Ja tak nie mógłbym napisać, bo od razu wyjdzie, że bronię zdradzającego faceta. Do powyższego po słowach "zupełnie pewna" dopisałbym "gotowa", czyli "zupełnie pewna i gotowa".

Tłumaczę wszystkim w gorącej wodzie kąpanym co wystawiają walizki za próg -- niech skupią się na przyszłości, niech myślą, niech planują, niech podejmują wyważone, mądre i spokojne decyzje mając na uwadze SIEBIE. Czasem po prostu bardziej opłaca się zacisnąć zęby i się uniezależnić, zaplanować rozstanie, niż po prostu wyrzucić go z domu.

A co robić gdy podejrzewamy zdradę? Można śledzić, ale czasem lepiej właśnie wziąć się za swoje życie, uniezależnić się, planować szczęście jakby go nie było. Jak się okaże, że nie zdradził, to wtedy kobieta będzie wolna, niezależna, silna. W przypadku "wegan" tak jest -- ona ma warsztat, dom, pracę, a utrata męża nie spowoduje załamania życia (tak... serce będzie boleć, ale komornik nie zapuka do drzwi).

46 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-15 15:34:05)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
majusia napisał/a:

[...]

W zasadzie to co radzisz osobom, ktore podejrzewaja zdrade ??? Zignorowac to ?      [...]

Majusia, nie mam zwyczaju radzić. To ich decyzja. Mogę jedynie zwrócić uwagę na konsekwencje lub braki pewnych rozwiązań.

DAĆ RADĘ znaczy podołać czemuś, umieć się znaleźć w jakiejś sytuacji. To ja mogę sobie dać radę z problemem swoim, ale nie z cudzym.

W każdej sytuacji masz co najmniej dwa wyjścia. Podejrzewać, albo nie podejrzewać. Zignorować, albo nie ignorować. To dwie alternatywy. Dlatego pisałem o higienie codziennej.

Są oczywiście jednostki patologiczne, ale w większości przypadków wystarczy profilaktyka. To jest to trzecie rozwiązanie. Gdy ignorujemy swój udział w cudzym życiu, wtedy ignorujemy profilaktykę, a bywa i tak, że kogoś wpędzamy w jakieś zachowania. Gdybym teraz miał czas, to bym skopiował te różne wypowiedzi w tym wątku, które świadczą o wyrywaniu zęba z małym ogniskiem próchnicy lub z podejrzeniem próchnicy.

Bardzo nie lubimy pamiętać, że relacja między małżonkami opiera się na sprzężeniu zwrotnym, czyli - obrazowo - mamy neutralną sytuację wyjściową, jak w szachach, a potem następują kolejne ruchy, które stwarzają sytuację na szachownicy, ostatecznie niekiedy przegraną. Nawet w beznadziejnej sytuacji zagrożenia dobrzy szachiści mogą jeszcze liczyć na pata, jeśli nie ulegną myśli, że ta partia jest już przegrana.

O wygranym życiu decyduje wola, wiedza, zdolności, spostrzegawczość, zdolność przewidywania, uważność, empatia, wiara...

Znam takie koncepcje kultury, które ukazują człowieka zniewolonego. Jak się ktoś na to godzi, to już jest zniewolony. Mężowie odchodzą w wyniku mniej lub bardziej wyraźnej sugestii albo wręcz życzenia. Ktoś tu pisał o fruwających ubraniach.

Śledzenie to zmiana roli żony na rolę detektywa. Kontrolowanie to kolejna zmiana ról. Żona to nie policjant, agent służb wywiadowczych, organ kontrolny, służba celna, despota, tyran. Jak ktoś przyjmuje takie role to niech się spodziewa, że mąż potraktuje ją zgodnie z przyjętą rolą. Są na ten temat opracowania z psychologii rodziny i psychologii społecznej. Można poczytać.

Wieczorem wkleję tekst, którego autor daje wyraz swojemu podejściu do wierności. Zgadzam się z nim, więc będziesz wiedziała, jak myślę.

Jakie to wyjątkowe, gdy Osoba zdradzona pyta: co źle zrobiłem/ zrobiłam, że do tego doszło? Trudno jest tak myśleć o własnym udziale, a jednak... im większy mam udział w tworzeniu relacji, tym bardziej ja odpowiadam za wydarzenia. Uległa Kobieta ma mniejszy udział, ale dominująca ma większy udział i odpowiedzialność.  Czy są Osoby, które z całym spokojem i zgodnie z prawdą mogą powiedzieć, że nic od nich nie zależało, że nie miały żadnego wpływu? Coś mi się wydaje, że to we współczesnym świecie... tym partnerskim... wyemancypowanym, chronionym prawami, nie jest możliwe.

Warto zadać sobie pytanie, czy aby nie obecne stosunki i prawo mają wpływ na te ludzkie tragedie, bo przecież chyba kiedyś takie problemy nie były  tak powszechne... Nie sądzisz Majusia? Tu Ci przyznaję rację: kultura ma wpływ, ale przecież kultura to my, to nasze wybory, bo czy możliwa jest kultura bez człowieka kulturalnego? Kultura to propozycja. To od nas  zależy, co wybierzemy. Dlatego przecież ludzie żyją w konkubinacie, wbrew kulturze chrześcijańskiej, na przykład.

47

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
majusia napisał/a:

Animus,

Masz duzo racji, ale zycie to zycie. I w wielu sprawach ludzie ignoruja takie sygnaly i budza sie z reka w nocniku. A prawda jest taka, ze gdyby ciebie spotkala podobna sytuacja smiem watpic bys byl taki racjonalny.

Ale czy nie o to właśnie chodzi w szukaniu porady na forum? Sama wegan nie musi być teraz racjonalna - ale osoby doradzające jej z takim zaangażowaniem powinny.
Nakręcanie dziewczyny, przekonywanie jej, że na 90% mąż ją zdradza i przekrzykiwanie jedna zza drugiej czy lepiej wynająć detektywa czy od razu faceta wyrzucić w gaciach za drzwi to nie kanon najlepszych porad...


Wegan - wg. mnie powinnaś przyjrzeć się swojemu związkowi, a następnie, jednak (mimo większości zamieszczonych tutaj rad) porozmawiać z mężem. Koniec końców, wierzę w jedną prawdę - kłamstwo MA krótkie nogi. I jeśli ci chłopaczyna naściemnia - to prędzej czy później się o tym dowiesz.

Wytłumaczeń zaś może być milion - może pożyczył prezerwatywę koledze a może podkradł mu ją jeden ze starszych synów i podłożył nową licząc, że tata nie zauważy...

48

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Drogi Animusie! Każdy jest inny, każde małżeństwo jest inne. Ale nie mów o domniemaniu niewinności, gdy facet nosi gumki, których nie używa z żoną! Przeważnie kobiety ufają i tracą na tym. Ja radzę, żeby Autorka po prostu sprawdziła. Strasznie głupio, gdy zdradzana żona dowiaduje się ostatnia, a jeszcze gorzej, gdy mogła się zabezpieczyć finansowo i nie zrobiła tego z głupoty.

Jestem kobietą i DOKŁADNIE WIEM, CZEGO CHCĘ, DOKŁADNIE WIEM, CZEGO NIE CHCĘ i nie zgadzam się na zgniłe kompromisy. Moje życie jest szczęśliwe - właśnie dlatego, że mam odwagę WIEDZIEĆ. Tego życzę innym kobietom. Odwagi. Która prowadzi do szczęścia.

49

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
Artemida napisał/a:

Drogi Animusie! Każdy jest inny, każde małżeństwo jest inne. Ale nie mów o domniemaniu niewinności, gdy facet nosi gumki, których nie używa z żoną! Przeważnie kobiety ufają i tracą na tym. Ja radzę, żeby Autorka po prostu sprawdziła. Strasznie głupio, gdy zdradzana żona dowiaduje się ostatnia, a jeszcze gorzej, gdy mogła się zabezpieczyć finansowo i nie zrobiła tego z głupoty.

Jestem kobietą i DOKŁADNIE WIEM, CZEGO CHCĘ, DOKŁADNIE WIEM, CZEGO NIE CHCĘ i nie zgadzam się na zgniłe kompromisy. Moje życie jest szczęśliwe - właśnie dlatego, że mam odwagę WIEDZIEĆ. Tego życzę innym kobietom. Odwagi. Która prowadzi do szczęścia.

Artemida, od razu po lekturze jesteś mi bliska. Domniemanie niewinności podtrzymuję.

Nigdy nie widziałaś samochodów z prezerwatywą przymocowaną do antenki? Prezerwatywy nie służą  tylko do jednego celu, więc albo stosuje się domniemanie niewinności, albo stosuje się domniemanie "winności". Domniemanie niewinności jako zasada prawna zostało wprowadzone w związku z zasadą logiki, że nie sposób udowodnić swojej niewinności, można udowodnić komuś tylko winę. Z tego powodu domniemanie winy jest NIELOGICZNE.

Jestem zdecydowanym zwolennikiem rozdzielności majątkowej (intercyzy).

Kompromisów nie uznaję tak samo mocno jak Ty. Pozwól sobie jednak napisać, że w tym czego chcemy jest spora doza nieprzewidywalnych konsekwencji. Życie w pojedynkę nie ma samych zalet, a często w postawie zadowolenia z rozwodu jest wiele efektów zastosowania mechanizmów obronnych i dlatego z powodu samotności cierpią bardziej wdowy niż rozwódki, bo te ostatnie muszą sobie ciągle udowadniać, że cierpienie, które odczuwają jest lepsze od tego, co miały.

Ja też mam odwagę wiedzieć. Wiedzieć a oceniać to jednak dwie różne sprawy. Wiedza związana jest z poznaniem, poznanie jest warunkiem miłości, podczas gdy ocena związana jest z wartościowaniem i absolutnie nie służy miłości (egzemplum: Kobiety już nie młode oceniane są jako mniej atrakcyjne, co sprawia, że nie miałyby szans na miłość, a jednak tak nie jest), bo poznanie i akceptacja znaczą więcej niż wartościowanie.

Do zaakceptowania niedoskonałości też potrzebna jest odwaga, a czasami nawet heroizm.

50

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Jesteście cudowni, jak czytam wasze posty to jestem pod wrażeniem. Wyczytaliście bardzo wiele z moich krótkich wypowiedzi, dodam, że bardzo trafnie.
To co napisaliście od początku wywołało jeszcze większą burzę w mojej głowie, później zaczęłam się uspokajać.
Następnie myśleć co dalej, co muszę zrobić.

Teraz zrobię to co powinnam na początku czyli przedstawię się wam i opowiem o sobie dlaczego moja reakcja była tym razem tak silna i dlaczego aż myślę o detektywie. Uważam Was za ludzi mądrych i życzliwych.

Jestem kobieta 45+ (niewielki + :-) ), Staż małżeński 24 lata, dorobek w dzieciach 3 synów dwóch dorosłych jeden 5 letni krasnal.
Jestem z rodziny silnych kobiet i odważnych po Tacie mam dar do "kombinacji" tak mówi moja Mama czyli muszę coś robić zawodowo. Nie kręcą mnie monotonne obowiązki domowe czyli uogólniając nie jestem typem tzw" kury domowej" Aczkolwiek jako Matka Polka je wykonuję. Jestem bardzo wrażliwa na ludzkie zachowania czuję przez skórę zmianę nastroju. Jako kobieta jestem atrakcyjna podobnież nawet bardzo :-)
Mąż wyniósł z domu tzw zimny wychów u mnie było okazywanie uczuć.
Mąż nie mówi o swoich uczuciach ,pragnieniach,  marzeniach. Twierdzi, że nie ma marzeń że ma wszystko co mu potrzeba. Ja wiem co bym chciała jeszcze osiągnąć zawodowo, prywatnie ja mam cele do których dążę. Z niego nie mogę tego wyciągnąć Twierdzi że nic więcej nie chce. ( Nie wierzę, bo człowiek bez marzeń i pragnień to człowiek pusty w środku)
Wracam na wcześniej obrany tor. Jego ojciec jest chorobliwie zazdrosny, teściowa jest w porządku a jednak wiele usłyszała niemiłych zarzutów. Piszę o tym bo to objawiało się też nie raz u mojego męża to chyba genetyczne a jest to ważne bo może mieć wpływ na jego zachowanie. Jeszcze jedno ( nie jest to wyrzut tylko piszę jako fakt) przyszedł do mnie w "jednej koszuli" ja mam wszystko  nazwijmy to majątkiem.
Wymienię wam co przypominało mi się z zachowań mojego męża a zostawiło mniejszą lub większą zadrę.
1) Mąż nigdy nie powiedział mi a nawet nie przyznał się ze przed ślubem jeździł do dziewczyny do Warszawy, powiedziała mi jego siostra a jak spytałam to się wyparł. Fakt mnie tez nie pytał kto był przed nim. ( Panna przed naszym ślubem była mało ważna ale  wtedy zastanowiło mnie po co się nie przyznawać skoro ja nie mam pretensji a rzecz należy do zaszłych)
2) Kilka lat po ślubie, mąż był w Paryżu ( nigdy mnie tam nie zabrał- bo nie ma co tam oglądać) a jeździł często. W nocy telefon i słyszę w słuchawce głos mojego ślubnego " Ula kochanie mówię nie dodzwoniłeś się do żony a on o ku...wa" - lepsze jak teraz gumki. Popytałam kumpli czy pili, myślę możne nachlany i pomylił bo siostra Ula ale nie nie byli trzeźwi. Przyjechał wstawił mi jakiś kit. Pomyślałam, Mama tłumaczyła, kochałam go okropnie nie widziałam dla siebie życia bez niego, rozpakowałam torbę.
3) ostatnie Boże Narodzenie - zabłąkał się dziwny SMS z życzeniami
4) ostatni Nowy Rok zabłąkał się SMS z życzeniami - tu juz pojechałam po bilingu i było kilka połączeń to spytałam odpowiedział Klientka.
Wtedy podjęłam decyzje ze nie będę grzebać bo jeszcze dogrzebię i wtedy to dopiero będzie trzeba decydować czy żyć sama czego się bardzo bałam czy być bitą oficjalnie po rogach.

Oprócz tego jest wiele innych czynników dlaczego zdrada może mieć miejsce.
Po porodzie ostatniego synka długo karmiłam go piersią 2,5 roku, a jak wiecie kobieta karmiąc jest bardziej matka niż żoną. Złościł się tłumaczyłam minie. Czasem nawet brzmiało jak groźby. Nie zwracałam uwagi bo przecież to naturalne.
Wróciłam do pracy bo stała sie tam rzecz tragiczna. Musiałam ratować firmę, popłynęłam 150 tys zł, Wybór był albo stracić firmę, nigdy nie odzyskać pieniędzy i dobrego imienia, siedzieć w domu prać gotować sprzątać i prosić się o pieniądze albo powalczyć.
Walczyłam dwa i pół roku. Były to lata okropne, będę je wspominać do końca życia jako najgorsze.
Mąż i ja odsunęliśmy się od siebie, na początku był przy mnie wspierał ale nie dał rady zostawił mnie samą sobie. Prosiłam, tłumaczyłam, błagałam o pomoc nie rozumiał.
Moje wyjazdy na szkolenia ciche dni. Mam zawód gdzie ustawa mówi o ilości odbytych godzin szkolenia bo inaczej trace licencję, a pozatym muszę mieć wiedzę każdy mój błąd niesie odpowiedzialność finansową a przecież mam również pracowników za których odpowiadam. Nie rozumiał.
Rozjechaliśmy się. Nie było obiadków podanych przez żonę nie było kolacyjek pod nos, Były moje pretensje że dziecko śpi brudne na dywanie, że nie pogonił synów do garów i odkurzacza. Stałam się żoną złą. Teściowa nieraz mi mówiła " u nas nie tak dba się o mężczyzn" A ja często nie miałam siły po 10 godzinach pracy zjeść kolacji lub wieczorem zastanawiałam się jadłam czy nie jadłam.
Sobota niedziela pranie, prasowanie.
Sex to ja miałam siedzieć z nim do 12 czy dłużej bo jemu spać się nie chce bo wstaje o 8-50 a ja padałam na twarz bo mój dzień zaczynał się o 7- mej. Ale chciałam chociaż troszkę abyśmy pobyli razem, porozmawiali, zjedli kolację. Nie wytrzymałam
Zaczęłam chodzić spać wcześniej. Miał często pretensje że nie dbam o dom ze pracę stawiam na pierwszym miejscu, ze wracam zbyt późno.  Nie rozumiał, ze to nie moja chora ambicja czy chęć kariery u mnie to wóz albo przewóz. Nie rzuca się 10 lat pracy, nie stać mnie było na stratę 150 tys. Odpracowałam wiele. Jestem teraz w punkcie do którego dążyłam przez dwa i pół roku. Miał okresy jakby załamania, nie odzywał się do mnie był chamski do synów, rozmowy się nasilały, ( pisze rozmowy bo u nas nie ma kłótni) sierpień był makabryczny i nagle wszystko się zmieniło stał się inny bardziej ludzki, robi zakupy sam beze mnie. Nie wyzywa synów, nie wyzywa do telefonu. Jest miły.
Jeszcze jedno czasem ma dużo kasy w tej swojej sławnej saszetce a nie daje mi na opłaty, każdy grosz muszę wydrzeć z gardła. Taki warsztat i taką renomę jaką ma ( jest świetnym mechanikiem) to czasem myślę, że gdzieś je upycha skoro nigdy nie ma.
Więc reasumując co napisałam moje zadry jeśli uznamy za sygnały to były, moja praca też i nagła zmiana.

Więc dlatego ustaliłam kolejność z taka precyzją, ja tym razem muszę wiedzieć. Żyje mi się z nim ciężko na co dzień a jeszcze dołożyć zdradę. Toż ja Matka Teresa nie jestem.
Kocham dom, dzieci i męża ale są granicę poświęcenia i granicę głupoty.
Mam nadzieję, że nie przekroczyłam już granicy głupoty ( tzw idealnej żony - nie słyszy, nie widzi, nie mówi)




 


Do rzeczy

51 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-15 17:26:01)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Oj, Wegan, ten "ideał" żony to Ci raczej nie grozi. Można jednak widzieć, słyszeć i nie mówić. Może nie takie idealne,a jednak wymagające...  Zalegalizować trójkąt? Usunąć podziemie? Odtajnić tajne archiwa?

Pierwsze skojarzenie, to model męskości, nadany przez Ojca Męża. Zmiana w sierpniu znacząca: świadczy o potrzebie bliskości. Wiedzieć możesz, ale ważniejsze, co z ta wiedzą zrobisz. To tak jak z pieniędzmi: dużo ważniejsze, co z nimi robimy niż ile mamy.

Masz synów. Dla nich obecność Ojca jest ważna. Synowie po odejściu Ojca często obwiniają Matkę i w efekcie możesz ich stracić. Strat nie mierzy się jedynie kwotami. Najbardziej zagrożony ten pięcioletni, bo w kręgosłupie moralnym ma jeszcze chrząstki, a nie kości.

Tak, a więc te gumki to była informacja dla Ciebie.

"Tu potrzebna jest mądrość".

To jak mądrość i do rzeczy, to... kochasz Go?

52

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wegan,

Nie wiem co ci doradzic. Bardziej mnie zastanawia, czemu musisz mu wyrywac z 'gardla' pieniadze na rachunki domowe, skoro z tego co piszesz na brak kasy sie nie skarzy. To jest bardziej niepokojace niz te gumki. W malzenstwie musi byc jakis balans, i jakies zasady.

Czy aby nie wzielas na siebie zbyt duzo obowiazkow?

Ostatnio ogladalam wywiad z Panem seksuologiem Starowiczem, ( jest na you tubie mozna sobie wyguglowac)  gdzie powiedzial, ze na swiecie byloby polowe mniej zdrad gdyby zdradzacz wiedzial, ze po zdradzie jest koniec zwiazku i ze druga strona sobie na to nie pozwala. Nie znaczy to, ze trzeba kogos sledzic i miec go na smyczy.

Ze Zdrada czesto jest zwiazany odplyw duzej gotowki kosztem rodziny i gospodarstwa domowego.

Mam 2 znajomych ojcow rodziny, przyjaciol oboje przepuszczaja takie pieniadze na swoje ' ukochane' a caly budzet domowy tonie w dlugach... w debetach, ze czasem prosza mnie o pieniadze na benzyne, by mieli do pierwszego.  Martwie sie czasem  co bedzie jak komornik przyjdzie i wejdzie im na hipoteke, a nieswiadoma wszystkiego ( dlugów i kredytow) zona zostanie z ogromymi zobowiazaniami. Faceci sa rozni, jedni wierni, rozsadni, inni bezradni, nierozsadni itp.

jest masa chorob, nie tylko tych 'najgorszych' ktore moga okaleczyc kobiete gdy facet zdradza.  Zona czy parterka/ czy maz etc nie powinien byc narazany na to. jestes facet pewnie nie wszystko rozumiesz. Ale kazda kobieta mysle, ze rozumiem co pisze i kazdy przecietny czlowiek slyszal o chorobach wenerycznych.

Kazdy jest inny, i jak ktos sie godzi na zdrade to ok, ma prawo. Ale nie wmawiajmy nikomu, ze to nie boli i nie zatruwa od srodka...

Mozna odwracac glowe, ale takie zycie w zawieszeniu jest okropne, mozna tak zmarnowac 5, 10, 15 lat a na koniec i tak sie jest zostawionym.


NIKT nie radzi WEGAN zostawiac meza. Radzimy jej by byla ostrozna.

53

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wegan,

To co pisze nie koniecznie jest kierowane do Ciebie, i nie podejzewam twego meza o takie rzeczy.

I mysle, ze Animus za daleko idzie z radami. Przeciez Wegan sie nie rozwodzi, ani od meza nie odchodzisz ???

54

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

wegan, przeczytałam cały twój wątek
troche mi to przypomina znalezionego esemesa na telefonie mojego męża, kiedy chciałam wezwać taksówkę...
byłam przekonana, że pomyłka, nie do niego...
wyjechałąm wtedy na dwa dni
kiedy wróciłam postanowiłąm go poobserować. uznałąm, że to albo pomyłka, albo nie pomyłka
jeśli to pomyłka - to ok
jesli nie.. to się zobaczy
i wiesz.. przyjrzałam się,, telefon w kiblu przy dupie. był w pokoju, w którym pracowałam, jak wychodził - zabrał.. profilaktycznie
wystarczyło wstać rano, żeby znaleźć esemesa z suczką w koszulce jednabnej (oczywiście, że ze sztucznego jedwabiu;D)...
ale ja nie zrobiłąm jak ty. ani jak ci radzą
może dlatego, bo przedtem niepewności żadnych nie spotkałam
powiedziałam mu, że podejrzewam, że dzieje się coś złego i nie chcę wiedzieć co to jest, ale ma wybrać. bo ja nie pozwolę

oczywiście powiedział, że tak, ze ze mną, że nic się nie dzieje
następnego dnia rano - znowu esemesik ze zdjęciuniem i tekstem buziaki...
powiedziałąm mu, że jesli natychmiast tego nie zakończy,,,
zakończył - tego dnia...

przejrzałam maile, zrekonstruowałam jego kalendarz, sprawdziłam wpisy na nk i tak dalej i tak dalej
wróciłam do domu, powiedziałam mu, co wiem.... zapytałam o kilka rzeczy, których nie byłam pewna

zapyta łam, co zamierza zrobić
powiedział, że walczyc o nas
postanowiłam dac szanę..

dzisiaj jak widzisz masz status conajmniej przyjaciółki forum
bo od trzech lat ucze się żyć z facetem, ukochanym, partnerem, który mnie zdradził
dzis wiem to, że wybrałam najtrudniejszą drogę

mój tez był ten uczciwy, ten z zasadami

och jak to boli

ja taka jak ty, silna, niezalezna, ale ufałąm, że na niego mogę liczyć...

czemu faceci nosza prezerwatywy? bo są głupi?
czemu pozwalają suczom wysyłac ememesy? bo nie myslą o konsekwencjach

i analizowanie tego w kategoriach, przecież gdyby zdradzał, to by uważał..
tak - recydywa tak robi, pierszaczki - jak mój mąz nie mają wyobazni....

dzisiaj, gdyby mój mąz jednak zamierzał szukać sobie dupeczki na boku - byłoby mi trudniej się dowiedzieć
ale dzisiaj nie szukałabym dowodów, nie potrzebowałabym pewności

dzisiaj sytyuacja dwuznaczna, w której poczułabym, że moje zaufanie lecii.... jest oczywista
JA JUŻ NIGDY, DRUGI RAZ, nie przystapie do rekonstrucji
ja nie dałąbym rady znowu uczyć się jakis podstaw relacji, zaufania, zycia razem...

więc sytuacja w której ja sama poczułabym, że znowu stoje w punkcie wyjścia - w sposób oczywisty oznacza dla mnie - nie pójdę dalej tą samą drogą
drugi raz się nie da

wegan. mam nadzieję, że twoje domysły sa bzdurą
ale jesli się okaże, że nie.. to przyjdż do kobiet na zakręcie;) będziemy przy tobie - cokolwiek wybierzesz...
nie kreujemy za nikogo jego drogi -= towarzyszymy każdemu i każdej z nas...

55 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-15 18:13:12)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
majusia napisał/a:

[...]

I mysle, ze Animus za daleko idzie z radami. Przeciez Wegan sie nie rozwodzi, ani od meza nie odchodzisz ???

Nic nie radzę. Majusia. Poszerzyłem pojęcie straty.

To przestroga, a nie rada. Seks jest ważny w relacjach małżeńskich. Nie da się go usunąć, ale można zaniedbać. istotą zaniedbania jest nieodwracalność procesów. Można tylko zrobić reset i zacząć budować od nowa, niekoniecznie z kimś innym.

Choroby też są skutkami zaniedbań i dlatego niektóre niosą nieodwracalne zmiany. Nawet zaniedbana grypa niszczy serce.

56

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Podpisuję się pod słowami majusi.
Znam historię zdrady i podwójnego życia prowadzonego przez jednego ze znajomych. Żona dowiedziała się po pięciu latach, że jej mąż ma inną kobietę i ma z nią dziecko. To koszmar. Można powiedzieć, że to już nie kochanka, to druga rodzina. Wydaje się sytuacja nie do przeżycia. Dlatego uważam, że jak mamy podejrzenia to musimy sprawdzać, by nie zabrnąć aż tak daleko. Jak sobie wyobrażę, że facet współżyje raz z jedną raz z drugą to mnie mdli.

Animus
Twoje wypowiedzi są imponujące, pod względem merytorycznym i językowym. Czytam je z wielkim zainteresowaniem.

W nawiązaniu do intuicji. Nigdy nie uważałam, że ją posiadam mimo iż jest to cecha kobiet. Ale ostatnio poczułam, że coś jest nie tak z moim mężem, nie było przesłanek po prostu czułam jakiś nieokreślony dyskomfort. No i szperałam. Znalazłam SMS od niej z wyznaniem miłości. Także uwierzyłam, że jest coś takigo jak intuicja.

57

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

End aluzja
Podziwiam cię i wszystkie kobiety, które wybaczają i tworzą małżeństwo na nowo. Mój mąż tylko flirtował z koleżanką z pracy ( mam nadzieję) i jest mi trudno przejść nad tym do porządku dziennego. Może właśnie dlatego, że nie jestem jego pewna, tak dużo nakłamał.

58

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Wegan

i mój był ten porządny, szanowany, z zasadami, nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że mnie zdradzi,,,,ale jaki widać faceci nawet ci z zasadami, czasem nas zaskakują....

jesteście małżeństwem, macie dzieci...

najlepiej wyjaśnić, na czym stoisz, wtedy będziesz mogła myśleć co dalej, albo się uspokoić, w zależności co wyjdzie..

ja znalazłam rozmowy gg, przejrzałam maile, więc nie było niedomówień, domysłów. grom z jasnego nieba. ciach i wiem wszystko. wielogodzinne rozmowy, naprawianie itd itd. ciężka droga. wiem, że nie dałabym rady tkwić w zawieszeniu, niewiedzy i dręczyć się domysłami....burza myśli, bardzo uporczywych czasem irracjonalnych, męka...


wiem też, że tak jak End_Aluzja nie mam już w rezerwie drugiej szansy...

59

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
swinka peppa napisał/a:

Wegan

i mój był ten porządny, szanowany, z zasadami, nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że mnie zdradzi,,,,ale jaki widać faceci nawet ci z zasadami, czasem nas zaskakują....


ja znalazłam rozmowy gg, przejrzałam maile, więc nie było niedomówień, domysłów. grom z jasnego nieba. ciach i wiem wszystko. wielogodzinne rozmowy, naprawianie itd itd. ciężka droga. wiem, że nie dałabym rady tkwić w zawieszeniu, niewiedzy i dręczyć się domysłami....burza myśli, bardzo uporczywych czasem irracjonalnych, męka...


wiem też, że tak jak End_Aluzja nie mam już w rezerwie drugiej szansy...

Dręczenie się domysłami jest gorsze niż prawda. Czułam się okropnie podejrzewając mojego "idealnego" męża o zdradę, ale ufanie i miłość to za mało aby małżeństwo było satysfakcjonujące. Myślę, że tak naprawdę nikomu nie powinno się ufać bezgranicznie, nawet sobie. Smutne, ale prawdziwe.

60

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

''Choroby też są skutkami zaniedbań i dlatego niektóre niosą nieodwracalne zmiany. Nawet zaniedbana grypa niszczy serce.''


Animus,

Nie wiem czy to  jest stosowny komentarz do narazania zdrowaia partnera, lajdaczeniem sie na boku.

PS

Zycie w stresie pelne podejrzen i leku i niepewnosi czy znoow zdradzi to dopiero jest 'gwozdz do trumny'

61 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-11-15 19:37:52)

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Gość zarabia w warsztacie i nie daje pieniędzy? To przecież bandytyzm.

Moja propozycja jest taka, abyś Wegan zakończyła śledztwo i postawiła się na nogi. Po pierwsze rozdzielność majątkowa. Trzeba to uporzadkować. Po drugie skoro oboje zarabiacie, to podział kosztów. Po trzecie skoro taki z niego fachowiec, że nie wspiera żony jak ona potrzebuje, to niech bierze połowę obowiązków poza pracą na swoje bary.

Powstanie taka spółka -- jak firma. Jeśli w którymś momencie będziecie musieli się rozstać, to rozwód będzie tylko formalnością a nie walką -- w końcu majątek będzie podzielony, Ty będziesz funkcjonować sprawnie, życie Ci się nie zachwieje.

Wtedy może będziecie mogli stabilnie iść przez życie razem, nie jedno na plecach drugiego, tylko razem.

62

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
sam22 napisał/a:

Gość zarabia w warsztacie i nie daje pieniędzy? To przecież bandytyzm.

Moja propozycja jest taka, abyś Wegan zakończyła śledztwo i postawiła się na nogi. Po pierwsze rozdzielność majątkowa. Trzeba to uporzadkować. Po drugie skoro oboje zarabiacie, to podział kosztów. Po trzecie skoro taki z niego fachowiec, że nie wspiera żony jak ona potrzebuje, to niech bierze połowę obowiązków poza pracą na swoje bary.

Powstanie taka spółka -- jak firma. Jeśli w którymś momencie będziecie musieli się rozstać, to rozwód będzie tylko formalnością a nie walką -- w końcu majątek będzie podzielony, Ty będziesz funkcjonować sprawnie, życie Ci się nie zachwieje.

Wtedy może będziecie mogli stabilnie iść przez życie razem, nie jedno na plecach drugiego, tylko razem.

Firmy mamy dwie ja swoją a ślubny swoją.
Próbowałam rok temu latem zrobić z tym porządek czyli uporządkować sprawy na warsztacie, nie dało się. zagroziłam rozdzielnością ale nie wytrwałam byłam za miękka. Wie doskonale, co na mnie działa i czego nie jestem w stanie znieść. Wiec zaczął się na mnie obrażać nie odzywać się. Bałam się jeśli zacznę "wojnę" to dopiero się zacznie. Sytuacja w pracy jeszcze w tedy była bardzo zła, bałam się, że nie dałabym rady psychicznie w pracy kanał w domu kanał.
Teraz zaczynam troszkę porządkować zrobiłam w exelu wykaz jego kosztów i zaczęłam pisać co popłaciłam  i ile dał kasy. Zrobię tak na dom to mi tez pomoże uporządkować opłaty.

Naprawia auta i jest w tym naprawdę dobry a sms nie pisze i nie czyta. Maila nie ma. Komputera nie obsługuje, faktury pisze ręcznie. Nawet nr telefonów w telefonie nie ma wpisanych bo nie wie jak. Komórka to jest telefon a nie jakieś dziwne urządzenie biurowe. Raz jak mnie wkurzył i rzuciłam rachunkami to na pocztę wysłał syna a sam nie potrafił wypisać przekazu.
Nie wie gdzie skarbowy i ZUS księgowa to go na oczy przez  5 lat nie widziała. trzeba mieć dużo zaparcia aby zmusić gościa do ruszenia się z podwórka i załatwiania własnych spraw.
Rozpuściłam chłopa przez lata i teraz trudno mi to zmienić.

Patrzyłam dziś na niego i język mnie świerzbił myślę wypalę z grubej rury i spytam czemu mnie zdradza ale się powstrzymałam, paskudna jest taka niepewność. Patrze na niego i kombinuję czy byłby w stanie mnie oszukiwać, bo wozić się na moim grzbiecie potrafi ale czy jeszcze oszukiwać?  Masakra

Moją dobrą koleżankę zdradził mąż, paskudnie bo wyciągnęła kochankę z własnego łóżka a druga była z nim w ciąży jeszcze spytał czy pokocha jego dziecko. Jak poprosiła o rozwód po dwóch miesiącach patrzenia na "ukochanego" to jeszcze ją pobił. Pytam jej jak wytrzymałaś patrzeć na niego dwa miesiące, spać w jednym łóżku, odpowiedziała nie wiem.
Patrzę na tego mojego męża i myślę że chyba nawet dla dobra synów nie dałabym rady.

Kumpel znów przygruchał sobie kobitkę żona przeczytała maile. Nie śpi po nocach, schudła, zadręcza  się że to jej wina bo go zaniedbywała. Tkwi tak już od lipca. mówi że go kocha ale ja myślę, że ona boi się tak samo jak ja aby nie zostać sama i mieć się do kogo przytulić w nocy i z kim posiedzieć przed telewizorem, ze strachu co powie rodzinie i synowi. Nie pytałam jej nie znam ją na tyle. Słuchałam tylko wersji kolesia, przecież on taki biedny, kochanka się ocknęła i jak zona się dowiedziała a on został przy zonie to zabrała się i odeszła. A on biedny nie rozumie jak mogła go tak porzucić, bo powinna przecież trwać przy nim i go wspierać. Zonie obiecuję naprawę związku obiecuje być przy niej a drugą nadal chciałby zatrzymać.
Patrze na mojego i myślę czy i on w tym gronie obłudy i myślę że ja chyba  już zwariowałam.
Artur, ten pierwszy miał kurwiki w oczach ale ten drugi nie, czyli to nie wyznacznik. A poza tym tak niewiele wychodzimy razem że nawet nie mam okazji się poprzyglądać jak patrzy na kobiety.

Artemida
może być tylko jedno wytłumaczenie, że pozbierał to świństwo np z podłogi i wrzucił do saszetki i tak nosi. Tylko gdyby tak było to dlaczego zostały zamienione. a może były trzy tylko ja nie dopatrzyłam w tej saszetce wśród papierków tej trzeciej podłużnej. I dlatego myślę, że były podmienione.

Może ja go powinnam spytać wprost gdzie trzecia guma. Nie, trzeba wytrzymać aż kupi auto i będzie normalnie jeździł po mieście.
Idę spać bo już głupieję dokumentnie.
Starszy syn nie ma dziewczyny więc mu niepotrzebne a młodszy ma swoje gumki w szafce, może jeszcze Tacie pożyczyć aby miał świeższe.

63

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą

Jasne, że nie da się walczyć na kilku frontach. Zrobiłaś porządki w firmie, czas na dom. I finanse. Noszenie męża jest niezdrowe i dla męża i dla żony.

64

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
majusia napisał/a:

''Choroby też są skutkami zaniedbań i dlatego niektóre niosą nieodwracalne zmiany. Nawet zaniedbana grypa niszczy serce.''


Animus,

Nie wiem czy to  jest stosowny komentarz do narazania zdrowaia partnera, lajdaczeniem sie na boku.

PS

Zycie w stresie pelne podejrzen i leku i niepewnosi czy znoow zdradzi to dopiero jest 'gwozdz do trumny'

Bardzo stosowny. Nikt nie umarł ze wstrzemięźliwości seksualnej, dlatego nie można tego traktować jako potrzeby fizjologicznej, ale należy bezwzględnie traktować takie zaniedbanie jako przyczynę zdrady i braku stabilizacji emocjonalnej.

W tym kontekście pisałem o zaniedbaniu. Znane jest Wam zapewne pojęcie nerwic seksualnych. Proszę zwrócić uwagę, że nie byłoby "dręczenia się domysłami", gdybyście miały pewność co i z kim co noc robi Wasz mężczyzna.

Można mieć taką pewność, gdy się to z nim robi. Proste rozwiązanie. A jak się stosuje seks jako nagrodę za dobre sprawowanie, to się zaczynają udręki. A przyczyna tych udręk to gdzie? Zlikwidować przyczynę i od razu wszystko jest na swoim miejscu. A ileż ja się naczytałem rad i ile ich znam z życia, że jak coś, to odwet w łóżku bierze kochana żonka na mężu. I mamy eskalację zamiast ejakulacji.

65

Odp: "gumki" w saszetce mojego mężą
Animus napisał/a:
majusia napisał/a:

''Choroby też są skutkami zaniedbań i dlatego niektóre niosą nieodwracalne zmiany. Nawet zaniedbana grypa niszczy serce.''


Animus,

Nie wiem czy to  jest stosowny komentarz do narazania zdrowaia partnera, lajdaczeniem sie na boku.

PS

Zycie w stresie pelne podejrzen i leku i niepewnosi czy znoow zdradzi to dopiero jest 'gwozdz do trumny'

Bardzo stosowny. Nikt nie umarł ze wstrzemięźliwości seksualnej, dlatego nie można tego traktować jako potrzeby fizjologicznej, ale należy bezwzględnie traktować takie zaniedbanie jako przyczynę zdrady i braku stabilizacji emocjonalnej.

W tym kontekście pisałem o zaniedbaniu. Znane jest Wam zapewne pojęcie nerwic seksualnych. Proszę zwrócić uwagę, że nie byłoby "dręczenia się domysłami", gdybyście miały pewność co i z kim co noc robi Wasz mężczyzna.

Można mieć taką pewność, gdy się to z nim robi. Proste rozwiązanie. A jak się stosuje seks jako nagrodę za dobre sprawowanie, to się zaczynają udręki. A przyczyna tych udręk to gdzie? Zlikwidować przyczynę i od razu wszystko jest na swoim miejscu. A ileż ja się naczytałem rad i ile ich znam z życia, że jak coś, to odwet w łóżku bierze kochana żonka na mężu. I mamy eskalację zamiast ejakulacji.

ze co yikes ????

juz nic nie rozumiem z tego co piszesz.

co ma piernik do wiatraka???????

Posty [ 1 do 65 z 202 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "gumki" w saszetce mojego mężą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026