Ostatnio często się kłócę ze swoją mamą ... ![]()
Czasami mam już dość tych kłótni , po prostu nie czuje wsparcia z jej strony .
Przy niej czasami nie czuję się jak dorosła osoba ... w tym roku kończe 20 lat a moja mam nadal mnie traktuje jak " dziecko "
nadal mam zakazy i wgl nawet musze się słuchać kiedy mogę wejść na komputer a kiedy nie ... denerwuje mnie to ... ; //
Podobne tematy
Naprawdę masz 20 lat?
Nie możesz się jej postawić?
Jesteś dorosłą osobą.
Studiujesz?
W zasadzie nie ma to nic do rzeczy.
Po prostu tego typu zakazy kojarzą mi się z młodzieżą gimnazjalną, a nie 20- letnią dorosłą, młodą osobą.
3 2013-06-05 18:59:59 Ostatnio edytowany przez małanieśmiała1234 (2013-06-05 19:00:51)
Witaj Kiciaraa ![]()
Wiesz, miałam podobną sytuację w domu z mamą. Do 18 roku życia, w ogóle nie mogłam nawet wychodzić ze znajomymi, nie miałam za dużo wolności, ciągle mi czegoś nie było wolno, do tego ciągłe kłótnie...
Wszystko się zmieniło kiedy poszłam na studia, znalazłam dorywczą pracę, zaczęłam spełniać swoje marzenie, usamodzielniłam się finansowo (mimo że z Nią mieszkałam, po prostu na wszystko mi wystarczało i nie brałam od niej pieniędzy), poznawałam coraz więcej ludzi. Nie chodzi o to, że poszłam na studia ale o zmiany w życiu jakie zachodziły, a przez to i we mnie. Po roku zorientowałam się, ile się zmieniło. Nie było polemiki czy mogę coś zrobić, nie było tego stresu przed każdą rozmową dotyczącą moich planów. Aż w końcu doszłyśmy do poziomu, kiedy tylko ją informowała co zamierzam, gdzie idę, kiedy będę i to tylko po to, żeby się nie martwiła i nie wydzwaniała.
Teraz mija 2 lata od tamtego czasu, rozmawiałam z moją mamą 'co tak naprawdę się zmieniło? Dlaczego już nie ma zakazów i nakazów? Dlaczego wcześniej były?'
Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się że odpowiedzią jestem ja sama. Podsumowując jej wypowiedź: udowodniłam jej, że może przestać już być taka nadopiekuńcza, udowodniłam jej ze może mi zaufać, że stałam się odpowiedzialna i mam swoje zasady, kręgosłup moralny (mimo, a raczej dzięki popełnionym błędom), pokazałam jej także że już nie jest matką małej dziewczynki, że sama jest nader rodzicielska i to jest złe.
Moja mama jest (za)bardzo troskliwa, ma tendencję do snucia najgorszych scenariuszy, ciągle jestem dla niej 5-latką, z tym że sama się czegoś nauczyła i teraz sama sobie przemawia rozumu;)
Myślę, że w Twoim przypadku może być podobnie, Twoja mama jest nadopiekuńcza, zbyt rodzicielska a Ty słabo starasz się jej pomóc dostrzec że jesteś juz dorosła.
Nie zrozum mnie źle, chodzi o to, że rodzicem trzeba w takiej sytuacji wstrząsnąć ale ciągle pozostając spokojnym, opanowanym. Stoicki spokój jest tutaj bardzo ważny, bo świadczy o Twojej dorosłości ![]()
Najważniejsze, żebyś ciągle w głowie miała słowa 'jestem dorosła, odpowiedzialna, samodzielna i muszę im to udowodnić', powtarzaj to sobie jak mantrę. Za każdym razem kiedy rodzice Ci bd czegoś zabraniać zachowaj spokój i powiedz, jak źle się czujesz, i jak zaszczuta jesteś w takich sytuacjach. Jeśli sądzą, że coś jest dla Cb złe, niech przedstawią swoje zdanie ale nie mogą wysuwać ciągłych nakazów i wymagań.
Postaraj się o spokój i powtarzaj swoje zdanie za każdym razem i pamiętaj, jesteś dorosła i masz prawo stanowić sama o sobie!
Powodzenia ![]()