po paru dniach rozłąki pojechałam do NIEGO (sam nie raczył się pofatygować) Pojechałam z myślą, że te pare dni dało mu do myślenia, oczywiście się myliłam.Był bardzo zdziwiony moim przyjazdem, wręcz kazał mi wracać. Także ja mówiłam a on "słuchał" jedyne co miał do powiedzenia to: "zamknij morde", "wypierdalaj". Między wątkami płakałam i tak minął czas u niego, po czym wróciłam do domu. Nie mam zamiaru już o niego wlaczyć, bo nie jest tego wart. (odkąd wróciłam dzwonił, nie odebrałam oczywiście)
Tylko co dalej...? :'(
Podobne tematy
Bardzo proszę, kontynuuj pisanie w wątku, w którym je zaczęłaś. Rozbijanie jednej sprawy na kilka wątków nie ma sensu, wprowadza bałagan i jest sprzeczne z regulaminem forum.