Witam... Być może moja historia jest dla innych okaże się błahą sprawą, ale dla mnie nie jest? Mam 24 lata i tkwię w jakimś zastoju? Od zawsze miałam problem z niską samooceną. Ogólnie ze sobą. Jako środkowe dziecko jakoś zawsze odstawałam od reszty rodzeństwa i zawsze chodziłam własnymi drogami. W podstawówce choć byłam najzdolniejsza z całej szkoły, z racji tego, że byłam ?pulchna? i biedniejsza od innych dzieci śmiały się ze mnie. Nie zmieniło się to nawet jak drastycznie schudłam. Od tego czasu nadal mam problem z własnym wyglądem i akceptacją siebie. Jestem sama i jakoś nie potrafię sobie z tym poradzić. Kiedyś byłam w związku. Od tego czasu minęło już 5 lat. To było jak grom z jasnego nieba. Byłam szczęśliwa, że taki przystojny facet zwrócił uwagę na kogoś takiego jak ja...Nigdy nie czułam się ładna. Choć muszę powiedzieć, że był to dziwny związek. Mój chłopak chciał ?stworzyć? idealną dziewczynę, którą by mogli inni podziwiać. Wciąż mi mówił, że jestem za gruba, że tak nie powinnam się ubierać, że powinnam robić to i owo, że inne dziewczyny robią tak a ja robię źle. A ja starałam się robić wszystko aby móc zasługiwać na niego. Byłam ślepo w nim zakochana. W wieczór poprzedzający nasze zerwanie ja zła na niego, że zamiast być przy mnie na imprezie po raz kolejny znika gdzieś z innymi, wypiłam za dużo? Alkohol sprawił, że inni faceci widząc mój ?zdołowany? nastrój i zachowanie mojego chłopaka względem mnie pobili go. Później on zły na tą całą sytuację sam podniósł na mnie rękę, wykrzykując, że nie nadaję się na żonę? Następnego dnia ze mną zerwał. W sumie pierwszego miesiąca po tym nie pamiętam. Leżałam tylko w łóżku i czułam się taka beznadziejna. Później bezgranicznie w nim zakochana jeszcze przez blisko rok chciałam ?odzyskać? go, a on dawał mi złudne nadzieje. Oczywiście on znalazł inną dziewczynę z którą niedługo bierze ślub? A ja tego czasu jakoś nie potrafię zbudować żadnego związku i w żadnym nie byłam. Wciąż mam poczucie, że jestem gorsza od innych. Że nie zasługuję na miłość, że nikt mnie nie pokocha? Że nie będę dla kogoś wystarczająco dobra, że zawsze znajdzie się lepsza ode mnie. Nie wiem, czy potrafiłabym komuś zaufać. Nie to, że nie ma wokół mnie mężczyzn bo jest ich nawet dużo ostatnio, tylko ja nie potrafię się spotykać już z facetami. Nie potrafię już tak jak kiedyś cieszyć wyjściem do klubu, na imprezę, czy też do znajomych. Nie czuję się ani ładna ani atrakcyjna, choć inni mówią, że jestem. W ostatnim czasie jest coraz gorzej, bo większość moich znajomych się zaręcza, bierze śluby, a ja patrzę na ich szczęście, sama będąc nieszczęśliwa. Choć bardzo bym chciała być na ich miejscu. Wstydzę się tego, że jestem sama. Jestem wykształcona, za 3 miesiące bronię mgr, obecnie nie mam pracy, lecz to tylko kwestia czasu jak coś znajdę?Czuję jednak, że straciłam swoje życie. Dziwnie może to brzmi patrząc na mój wiek, ale tak jest. Rodzina nic nie dostrzega bo ja zawsze dla nich byłam ?inna?. Ostatnio zamykam się w domu, unikam innych, a ja lubię ludzi? Nie wiem co mam z tym zrobić, bo chyba coś powinnam?
1 2013-04-05 02:21:54 Ostatnio edytowany przez mazzzi (2013-04-05 02:24:33)
Podobne tematy
Hej mazzi.
Mialam podobnego chłopaka co Ty , związek po dwóch latach się skończył. Nie warto być z takim partnerem. Zamiast pomóc podnosić samoocenę , to sprawia , że jeszcze bardziej spada.
Co do Twojej samotności - masz dwadzieścia cztery lata , jesteś młoda. Wszystko przed Tobą , radziłabym skupić się na swoich zainteresowaniach i zająć się tym co lubisz , zamiast z zazdrością patrzeć na innych ludzi.
Miłość przyjdzie sama , w najmniej oczekiwanym czasie.
Nie ma co się użalać nad sobą tylko wstać , otrzeć łzy i z głową uniesioną iść do przodu.
I pamiętaj , że nic nikomu nie musisz udowadniać - bądź sobą ![]()