Mam problem bo cały czas idealizuje mojego byłego chłopaka. Choć nie był on idealny zostawił mnie po 4 latach a niby tak bardzo mnie kochał. Kochał mnie może przez 2 lata potem to sie chyba męczyliśmy ze sobą robił mi na złość często nie chciał się spotykać miałam wrażenie że ten związek trwał z mojej inicjatywy...mam teraz z sobą problem. nie jesteśmy ze sobą 2 miesiące bo mnie zostawił;( spotkałam faceta na swojej drodze i go odrzuciałam bo mi coś nie pasowało bo nie był podobny do byłego bo nie zachowywał sie jak on. Mam z sobą problem cały czas porównuje innych do exa. Cały czas mówie sobie ze były był we wszystkim lepszy od innych facetów, choc nie był wcale taki idealny a ja go za ideał uważam.Cały czas sobie przypominał jak całuje, jak było nam dobrze bo było dobrze ale nie zawsze a ja pamiętam tylko te dobre chwile.Każdego faceta porównuje i stwierdzam ze jest lepszy od innych. Chyba nigdy nie znajde sobie kogoś kogo pokocham, bo cały czas kocham byłego i uważam go za ideał. Źle mi się z tym żyje. Chciałabym o nim zapomnieć ale myśle że to jest zależne od tego ze to był mój pierwszy facet przez tyle lat i z nim kochałam się pierwszy raz. Czy to ma wpływ na moje zachowanie??? zrobiłam się dziwna od kiedy mnie zostawił... nie ma na mojej twarzy uśmiechu zmieniłam sie strasznie, zachowuje sie tak jakby ktoś bliski mi umarł choć mój ex żyje i cieszy się życiem a ja wspominam jak było nam razem dobrze, i jak mogłoby być, tylko z eon nie wróci, nie interesuje się mną.
1 2010-05-07 17:43:24 Ostatnio edytowany przez malwinka (2010-05-07 17:45:45)
Podobne tematy
Tez tak mialam jak mnie facet zostawil ktorego kochalam tez go idealizowalam a byl zwyklym palantem, niestety oczy otwieraja sie nie raz bardzo wolno, przewaznie wtedy gdy przestajemy kochac,....
Kochana! Po pierwsze nie ma ideałów, ale to zauważysz sama, kiedy minie trochę więcej czasu. Miałam podobną sytuację. Poczekaj trochę, dwa miesiące to jest być może dla Ciebie za krótko jak na cztery lata związku. Daj sobie czas na wspominanie i myślenie, wyciąganie wniosków przede wszystkim. A za jakiś czas, jak poczujesz się silniejsza to wtedy zostaw to między książkami:) Popatrz na to tak: to jest przeszłość. Facet Cię zostawił, coś się skończyło - to się zdarza. Wolałabyś być z kimś kto Cię nie kocha i nawet o tym nie wiedzieć? Powinnaś zacząć myśleć o sobie, i przestać myśleć o nim. Inaczej facet, który kopnął Cię w tyłek ciągle będzie kierował tym, co robisz. A tego chyba byś nie chciała, prawda?:) głowa do góry!
Malwinka, wydaje mi się, że nigdy nie wyszłaś z tej pierwszej fazy zakochania się. To w niej idealizujemy do przesady drugą stronę.
Bardzo dobrze, ze zdajesz sobie sprawę z tego, że taki nie był. Teraz po prostu musisz dać sobie czas byś stopniowo wyszła z tego i zapomniała o nim. Nie wracaj do niego i "wmawiaj" sobie, tak jak to teraz robisz, że Twoje wyobrażenie o nim jest nieprawdziwe i on nigdy taki nie będzie.
Już chyba najwyższy czas żebyś zaczęła żyć normalnym życiem! Sama dajesz mu satysfakcję- bo on cieszy się życiem a Ty pokazujesz, jak Ci źle. Coś się kończy tylko po to, żeby zaczęło się coś nowego. Daj sobie czas, nie musisz od razu umawiać się z facetami na wzór byłego! To jest normalna kolej rzeczy- ktoś porzuca, ktoś musi płakać. Ale czas leczy rany. Wbrew temu co mówisz, nie był taki idealny. Dlaczego robił coś na siłę? Nie miał odwagi przyznać się, że coś się skończyło, wypaliło i zrobił to dopiero po 2 latach od momentu, gdy zaczęło się psuć? Tak nie robią dojrzali mężczyźni. Ty potrzebujesz kogoś całkowicie innego, ale najpierw musisz odetchnąć. Wyjdź do znajomych, baw się nawet jeśli nie będzie się chciało. Już się kobietko wypłakałaś, starczy. Teraz trzeba się otrzepać i pokazać wszystkim, że jesteś silna, a tamten chłopak to * i na Ciebie nie zasługuje. Główka do góry ![]()
Malwinko, też miałam taki problem (8 lat temu;-) Zostawił mnie 1. chłopak, którego kochałam 2 lata, przez pół roku codziennie płakałam, nie byłam sobą, nikomu nie dawałam nawet najmniejszej szansy, potem ból trochę minął, ale nie byłam gotowa na kolejny związek, chciałam się wyciszyć, ale nie unikałam towarzystwa, poznawałam nowych ludzi i myślałam, że jak mam z kimś być, to to przyjdzie samo, nie powiem mężczyźni się mną interesowali, ale ja wszystko traktowałam na stopie koleżeńskiej i czekałam, choć czasami samotność doskwierała czekałam aż sama coś poczuję, no i poczułam po 3 latach bycia singielką;-). Teraz jesteśmy małżeństwem...;-)
Myślę, że musisz dać sobie trochę czasu, po tak długim związku nie łatwo przejść od razu do normalności. W ciągu 2 miesięcy nie zapomnisz o 4 latach swojego życia... Bądź silna...!
7 2010-05-07 22:02:58 Ostatnio edytowany przez malwinka (2010-05-07 22:04:16)
Ja płacze przerzywam to wszystko a on ma mnie gdzieś. głupia jestem ze o nim jeszcze myśle. Ja go uważam za ideał a on dziś pisząc ze mna przyznał ze chce korzystać z życia i umówił sie na sex z dwiema dziewczynami. Boli mnie to bardzo. ja go uważam za taki ideał tak go kocham, a co on robi??? moje zycie nie ma sensu. Nie potrafie sie odkochać, a z nim nihgdy nie bede... jestem załamana. Nie chce mi sie żyć ja go tak kocham- głupia jestem a on takie numer odstawia, zostawił mnie. Jak ja bym chcaiła zapomnieć o nim. Każdy mi mówi ze on na mnie nie zasługuje ale chyba tylko on tego nie zauważył. Chyba nigdy tego nie dostrzegnie. Cieszy się zyciem kochając sie z innym, dlaczego ja tak nie mogę dlaczego nadal tak bardzo kocham??? ja tak sie poświęciłam dla tego związku. On chyba nie wie co ma robić bo ma w koncu tą upragnioną wolność.
Myślę, że musisz dać sobie trochę czasu, po tak długim związku nie łatwo przejść od razu do normalności. W ciągu 2 miesięcy nie zapomnisz o 4 latach swojego życia... Bądź silna...!
Myślę dokładnie tak samo. Niezły musi być, skoro się chwali swoimi "podbojami" seksualnymi i widocznie sprawia mu to przyjemność. Największą satysfakcją dla niego będzie to, że nadal będziesz go rozpamiętywać i pokazywać mu, jak Ci źle. On myśli, że jest tak za***sty, bo kobieta za nim płacze. Nie da się szybko zapomnieć, przed Tobą jeszcze dużo łez, smutku, ale wierzę, że poczujesz ulgę.
Malwinka. Cóż facet łez kobiecych podobno nigdy nie wart... Ty zauroczona, pełna emocjii, zakochana, a on już nie. On ugania się za czymś, sam pewnie nie wie za czym. I powiem tak. Tęsknisz, porównujesz, lecz gdy pojawi się mężczyzna, gdy pojawi się ten On. To nie będziesz porównywać, a będziesz cieszyć każdym dniem. Nie ma ludzi niezastąpionych, lecz są Ci których jeszcze nie znamy. Gdy zjawi się taki ktoś, Ty poczujesz od razu. A On będzie twoim całym światem. A tego co Cię nie cenił, choć czujesz ból - powiedz - Żegnam. Pamiętaj jesteś kobietą i to o Ciebie powinno się walczyć, a nie Ty o kogoś. Taki świat nasz kochany ![]()
10 2010-05-09 11:57:33 Ostatnio edytowany przez Asia77 (2010-05-09 12:00:42)
Próbowałam sobie przypomnieć jak to było u mnie... Przez 1. pół roku po rozstaniu wciąż rozpaczałam, wciąż szukałam z nim kontaktu, mimo, że mnie tak zranił, a On zachowywał się jak pies ogrodnika, nie chciał ze mną być, ale gdy wiedział, że z kimś mam się spotkać (mieliśmy wielu wspólnych znajomych na studiach) wtedy dzwonił do mnie, pytał, co u mnie, jak się czuję, robiąc mi znowu nadzieję, że coś będzie i skończyło się w okolicach Nowego Roku, przejrzałam na oczy. Przed Bożym Narodzeniem dzwonił poprosił o wspólne zakupy świąteczne, prezenty itp, znowu rozbudził nadzieję... A tu nagle koleżanka mi mówi, ze na Sylwestra zaprosił jakąś dziewczynę, którą poznał na fotce pl, zatkało mnie, spytał go, On potwierdził, w pierwszy dzień Świąt napisał, ze ma dla mnie prezent... Podziękowałam, powiedziałam, żeby dał swojej koleżance z fotki.pl. Miałam do niego żal, za to, że wciąż mi dawał nadzieję. Przestałam z nim rozmawiać, odbierać tel., powiedziałam koniec, ja chce być kochana, adorowana, szanowana, chcę, żeby ktoś o mnie zabiegał, a nie tą, która wiecznie zabiega. Pomyśl o tym, Malwinko!!!!
Nie chcesz być tą noszoną na rękach, tylko tą, która wiecznie się stara? Ja wiem, że jest ciężko, wiem, ale ja się tak wtedy zawzięłam... Wyleczyłam się powolutku, chociaż teraz nawet wysyłamy sobie życzenia na święta i On mi kiedyś napisał sms'a, w którym dał mi do zrozumienia, że stracił kiedyś kogoś, dla kogo był ważny i, że to z jego winy, to już mnie to nie ruszyło. Ja teraz mam swoje życie kocham i jestem kochana, a tego właśnie pragnęłam....
Tobie też się uda zapomnieć!!!! Uwierz w to!
Być może on nie zrobił niczego co ewidentnie by Cię do niego zniechęciło, nie wiem np. nie zdradził. Wtedy jest najgorzej. Kobiety mają to do siebie, że szukają głównie winy w sobie tak jakby Oni nie mogli zawinić. Nie chcą przyjąć do siebie, że po prostu nie wyszło i tyle. Na szczęście ja szybko dowiedziałam się, że mój były to jednak palant i że od takich to lepiej trzymać się z daleka. Teraz wręcz przeciwnie mam narzeczonego, który jest kompletnym przeciwieństwem do byłego.
Wszystko przyjdzie z czasem. Zastanów się jakie Twój eks miał wady, które ciężko Ci było zaakceptować. Przecież z jakiegoś względu musieliście się rozstać. Nawet jeśli to Ty zawaliłaś, to i tak powiedzenie, że "wina zawsze leży po środku" jest prawdziwe.
Pamiętaj, że tylko czas lecz rany. Żadne tam pakowanie się w inny związek na siłę czy też mszczenie się na innych facetach i "używanie" życia. Nie wierze w to. Swoje musisz odcierpieć. Wiem, że okrutne ale niestety prawdziwe.