Proszę, powiedzcie mi... Jakie zachowania typu mój facet - jego koleżanka są normalne? Bo albo to ja już wariuje, albo coś jest na rzeczy...
Chociaż wydaje mi się, że problem jest w mojej głowie i w tym, że ciężko mi mu zaufać...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mam problem z jego koleżanką, a może ze sobą?
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Proszę, powiedzcie mi... Jakie zachowania typu mój facet - jego koleżanka są normalne? Bo albo to ja już wariuje, albo coś jest na rzeczy...
Chociaż wydaje mi się, że problem jest w mojej głowie i w tym, że ciężko mi mu zaufać...
Podobne tematy
Ciężko tu zacząć skoro nie piszesz konkretnie, napisz może co Cię niepokoi w kontakcie Facet-koleżanka, podaj przykłady wtedy można zwięźle się do tego odnieść
Niepokoi mnie ogólnie ich znajomość. Znają się od dzieciństwa, ja z moim facetem znam się 12 lat. Nie wiedziałam o niej!!! Po poważnej rozmowie (gdy zamieszkalismy ze sobą) bardzo ograniczył z nią kontakt, ale raz w miesiącu sms albo telefon musi być. Niestety nie mówi mi o tym, wiem o tym z jego teleonu (wiem, obrzydliwe, ale proszę nie bijcie:( Nie spotyka się z nią teraz bo wie, że nie podobało by mi się to. Chociaż raz się z nią widział, na kilka minut, powiedział mi jak go przycisnęłam... Dziewczyna ma męża, i już sama nie wiem, czy ja sobie coś wkręcam jakieś chore akcje, a ich znajmość ma naprawde charakter koleżeński. Ja od paru dni chodzę struta bo już coś czuła i co ? wyczułam - telefon do niej gdy był w pracy. Nie ufam tej dziewczynie.
Przyjaźń męsko- damska nie istnieje według mnie
mam podobnie do ciebie
nie ufam żadnemu znajomemu, koledze itp
egoistyczne
owszem
ale ile problemów z głowy ![]()
Niby tłumaczę sobie, że nie powinnam się niczym martwić, bo gdyby chciał z nią być to byłby dawno już. On jest super facetem, bardzo mu fam, nigdy nie zawódł mojego zaufania (no moze ten raz jak się z nią na kilka minut spotkał, niby służbowo), na codzien nie daje mi powodów do zazdrości, jestem spokojna. A jednak ta dziewczyna sprawia, ze mam ochotę wystrzelić ją w kosmos. Samym jej istnieniem. Od wczoraj mam focha, nie gadałam z nim o tym jeszcze ale chyba się domyśla o co sie wkurzam. Niestety co jakiś czas wracają lęki i myślę o tym cały dzień...
Pilnujesz swojego
wcale się nie dziwię
jak to niektórzy tu piszą ? Ufaj ale kontroluj
a z tego co wiem kobiety mają lepsza intuicję
więc jeśli czujesz że coś nie tak
to rozmowa będzie na miejscu
jeśli zrobi z tego aferę
cóż
odpowiedź będzie jednoznaczną według mnie ![]()
Bardzo mocno się starasz, żeby facet poświęcał więcej czasu owej koleżance i w całości taił kontakty z nią.
Zawiódł Twoje zaufanie, bo spotkał się nią na kilka minut.Niesamowite.
Nie, to nie do wiary, to być nie może.Ja rozumiem zwykłą babską zazdrość, ale Ty masz ewidentnie coś z głową.
Tak samo jak czepianie się o SPORADYCZNE rozmowy czy esy.
No i foch jako antidotum. Super sprawa. Odwróć sobie sytuację: z jednej strony masz ofochanego mężulka, który stroi cyrki, z drugiej dobrego kolegę z którym fajnie i sympatycznie spędzasz czas.Pytanie za milion: z kim wolisz przebywać.
Już tyle razy z nim rozmawiałam na ten temat (ja nie wiem, zawsze wyczuję jak ze sobą się skontaktuja...) że już oboje się tym denerwujemy. On , że mu nie ufam i nie widzę tego jak się stara (a stara się bardzo, jest najlepszy na świecie), a ja czuje się jak debilka co martwi się nie wiadomo czym. Jednak sprawa mnie dobija, ta znajomość jest dla mnie nie do przejscia, nie umiem zaakceptować jej w żadnym stopniu. No i sprawdzam mu też czasem telefon - dlatego wiem, ze kontaktują się raz na miesiąc, półtora, czyli nie okłamuje mnie.
Bardzo mocno się starasz, żeby facet poświęcał więcej czasu owej koleżance i w całości taił kontakty z nią.
Zawiódł Twoje zaufanie, bo spotkał się nią na kilka minut.Niesamowite.
Nie, to nie do wiary, to być nie może.Ja rozumiem zwykłą babską zazdrość, ale Ty masz ewidentnie coś z głową.
Tak samo jak czepianie się o SPORADYCZNE rozmowy czy esy.
No i foch jako antidotum. Super sprawa. Odwróć sobie sytuację: z jednej strony masz ofochanego mężulka, który stroi cyrki, z drugiej dobrego kolegę z którym fajnie i sympatycznie spędzasz czas.Pytanie za milion: z kim wolisz przebywać.
Odpowiedź za milion : staram się by mąż nie musiał tego przeżywać i ograniczam kontakt do maksimum. A przede wszystkim nie ukrywam się.
Jak na razie nie widzę w tym nic złego, oprócz tego, że o tym nie wiedziałaś przez 12 lat, że taka osoba istnieje. To jest dziwne i dla mnie to byłoby też powodem do podejrzeń, że chce to ukryć przede mną.
Natomiast gdybyś wiedziała o tym to zapewne już dawno byś tę osobę poznała i myślę, że tak powinno być normalnie i nie miałabyś wtedy powodów do niepokoju.
Powiem zupełnie szczerze: gdyby mój partner miał problem z tym, że mam kolegów i przyjaciół płci męskiej (tak, w liczbie mnogiej), to by szybko przestał być moim partnerem. Skąd pomysł, że przyjaźń kobiety z mężczyzną musi być zawsze podszyta czymś więcej? Sama mam bliskiego przyjaciela i nie wyobrażam sobie, że miałabym urwać lub ograniczyć kontakt z nim dlatego, że mój facet czy jego dziewczyna mieliby z tym problem. Nigdy nie czułam pociągu do tego człowieka ani on do mnie, nigdy nie doszło między nami do niczego pomimo, że przez dużą część naszej znajomości oboje byliśmy singlami. Skoro nie masz żadnych przesłanek, że jesteś zdradzana, odpuść. Inaczej facet albo będzie zatajał przed Tobą, że się kontaktuje z koleżanką, albo od Ciebie w końcu odejdzie. Oczekiwanie, że partner dostosuje swoje życie towarzyskie do naszego widzimisię jest brakiem szacunku do niego (podobnie zresztą, jak szpiegowanie i czytanie jego prywatnej korespondencji).
Więc jest czas aby poznać najlepszą przyjaciółkę partnera.Wspólne wyjście czy spotkanie przy kawie...
Jestem kobieta od zawsze mam meskich kolegow i przyjaciol. Kilka lat temu mieszkalam za granica. Poznalam tam dwoch chlopakow z jednym z nich bardzo sie zaprzyjaznilam, jego zona mieszkala w Polsce, byla w ciazy. Potem zaprzyjaznilam sie tez z drugim chlopakiem z tego domu. Jednak on wyjechal. Bardzo zaprzyjaznilam sie z nimi , wspolnie wyjezdzalismy, czasem sami dlugo w nocy rozmawialismy. Nigdy nie bylo miedzy nami niczego, nawet nikomu do glowy to nie przyszlo. Z tym od zony bardzo sie przyjaznilismi, jego zona pewnego razu przyjechala i zostala. Dzis mija jakies 5 lat ponad, nadal jestesmy przyjaciolmi razem z kolega i jego zona. Nic sie nie zmienilo. To kwestia ludzi i zasad a takze szczerosci. Czemu sie nie poznacie? Zobacz czy On chce Cie z Nia poznac a Ona Ciebie.
Nic nie łączy, nie łączyło
itp itd
a za 5-10 lat będzie wątek tej samej Autorki pod tytułem "zdradził mnie z przyjaciółką"
ale cóż
każdy mówi że jest niewinny
uwielbiana przez wszystkich strefa P
ale to tylko moje zdanie ![]()
kwiatpaproci hmmmm ... okazało się, że mój M. też ma/miał przyjaciółkę, bo ona jest miła, ma dla niego czas a to, że wysyła mu zdjęcia jest przecież normalne i nie ma w tym nic złego... otóż jest, skoro oboje mieli rodziny a przyjaźń skończyła się w łóżku i na wyznaniach miłosnych...
NIE MA PRZYJAŹNI DAMSKO-MĘSKIEJ !!!
skoro Cię kocha, powiedz mu jak się z tym czujesz, jak Cię to rani i czego się boisz. Masz do tego prawo, on jest Twoim facetem, przyjacielem i z Tobą tworzy jedność.
jeżeli nie - poznaj koleżankę i będziemy myśleć dalej
Może wylądują razem w łóżku, a może nie... może to przyjaźń bez pożądania, a może są między nimi uczucia wyższe...
Ja na twoim miejscu raczej bym się zajął sobą, coś zrobił dla siebie, a twojemu facetowi dał wolność -- niech ma koleżankę, niech się z nią widuje, niech piszą sobie sms-y, niech do siebie dzwonią. Jak ma zdradzić to i tak zdradzi, a jak będzie chciał być wierny, to go laska do łóżka nie wciągnie -- to jest jego decyzja.
Zamiast zastanawiać się co jego łączy z przyjaciółką skup się na WAszej relacji Ty-twój mężczyzna. W tej chwili widzę, że jest po prostu foch... zazdrość... ograniczanie...
Witaj!
Ja miałam podobny problem, który do dziś się za moim małżeństwem wlecze. Mój mąż gdzieś tam kiedyś nie wiem czy przez naszą klasę odnowił kontakt z koleżanką podstawówki. Mówił, że razem w ławce siedzieli. Ja właśnie urodziłam trzecie dziecko. A ona miała męża i dwoje dzieci. Mieszkamy daleko od siebie.
Pisali smsy, internet, dzwonili. Mój mąż coraz bardziej emocjonalnie angażował się w tą znajomość. Nawet mi opowiadał o niej, bla, bla. Pytałam się jaki charakter ma ta znajomość, co on od tego oczekuje. Po co mu to itd.
Problem zaczął się z chwilą, kiedy on poświęcał zbyt dużo czasu na te "rozmowy" jednocześnie nie interesując się mną. Nie interesowałam go ja, co myślę i czuję a nawet jak byłam chora. Nawet w chwilach mojej choroby kiedy nie mogłam podnieść się z łóżka on znikał gdzieś na kilka godzin i w końcu aby zająć cię dziećmi wracał z innego pokoju z wypiekami i cały w emocjach. Sama się z tym źle czułam ale sprawdziłam jego telefon. Znalazłam smes od nie, że leży w łóżku , słucha piosenki, która jej się z nim kojarzy. Powiedziałam o tym mężowi i najpierw prosiłam, a po kilku miesiacach zarządałm aby zakończył tą znajomość bo przybrała niewłaśiwy charakter.
Kobieta przysyłała mu zdjęcia z narzekaniem , że jest gruba a na jego pytanie ile waży okazało się, że 52 kilo. Opowiadała, że jakiś nauczyciel (a jest nauczycielką) zakochał się w nie i "biedna" co ma z ty zrobić itd.
Wielka kokieta, której sprawiało przyjemność adorowanie przez mężczyzn, nawet tych wirtualnych. Męzczyźni tak jak mój mąż też miał wielką przeżywkę emocjonalną. Było przecież tak fajnie, znowu adrenalina, świeże zakochanie itd. A w domu żona z trójką małych dzieci, która pada już na pysk bo nie daje rady.
A on oczekiwał jeszcze wyrozumiałości. Mały egoistyczny chopiec.
Prosił mnie nawet, żeby mogli nas odwiedzić tzn. ona z rodziną, niby przejazdem. Mieliby nową przestrzeń do wyobraźni i przeżywki. Nie zgodziłam się. Chował się i potajemnie kontaktował się z nią. Po tym jak się okazało, że on nie zerwał tej znajomości, powiedziałm mu, że nie jestem w takim razie jego służącą i przestałam mu gotować.
Trwało to ponad miesiąc i powiedział, że skończy. Trzy miesiace wyżywał się złośliwie na mnie, że go do tego zmusiłam. Tak jakbym mu krzywdę zrobiła. Jeszcze potem jednak kontaktował się z nią. Więc powiedział, że niech usunie jej nr telefonu i z internetu to skontaktuję się z jej mężem. I chę aby jej to powiedział.
Miałam problem, bałam się z nią porozmawiać. Uważałam, że to mój mąż ma się zmienić, przepracować to. Bo nawet ja z nią skończy to znajdzie się kolejna "koleżanka ze szkolnej ławki". To on miał zrozumień. Tak dalej uważam, ale...
Ogólnie jestem w szoku bo spotkało mnie to po 8 latach małżeństwa. Co znudził się? Zbyt dużo na głowie? Żona już nie taka po 3 porodzie?
Dlaczego to ja mam i Ty Kwiatpaproci czuć się źle z tym, że sprawdziłyśmy telefon męża? To jest nic w porównaniu do tego co w moim prypaku mój mąż mi zrobił.
On robi mi "gówno" a to ja za to płacę nerwami, depresją i poczuciem małej wartości. Wiesz oni się w tym momencie (przynajmniej w moim przykładzie) bardzo dobrze się bawili. Ja cierpiałam.
Nie pozwól na to. Wejdź w tą przestrzeń i ty rozdawaj karty. Przecież to twoje życie.
Wiesz może w twoim przypadku nie jest aż tak jak w moim, ale powinnaś być czujna i otwarcie z partnerem rozmawiać. Rozmawiać ale spokojnie. Opanój tą sytuację. Niech on się zastanowi co robi, jakie to przynosi skutki. Niech on się zastanowi jak ty się z tym czujesz. Odwróć sytuację. Co by było gdybyś to ty robiła, co on na to?
Piszę ci to wszystko, bo to moje doświadczenie. Niby nic fizycznie się nie zdarzyło, ale wiele złego w mojej rodzinie narobiło.
Inaczej spojrzałam na mojego męża, stwierdziłam, że jest innym człowiekiem niż sobie wyobrażałam. Boleję też nad tym, ale moje uczucia do niego częściowo się wypaliły przez tą sytuację.
Nie wiem co mam ci poradzić. Rozmawiaj, ale bez wyrzutów. Bo się "schowa". W moim przypadku, konkretne działania dopiero przyniosły efekt - nie słowa.
Musisz delikatnie wybadać grunt.
Później zebrałam się na odwagę i napisałam do niej z pytaniem : czy dobrze się bawiła flirtując całe lata z moim mężem? I że nie mam oporów, aby skontaktować się z jej mężem. Narazie milczy. Ale ja się lepiej poczułam. To ona ma się źle czuć a nie ja.
Dużo napisałam, ale jest to temat bliski mnie.
Pozdrawiam
Oliwka
Jedyną opcją w przypadku tego typu znajomości jest udawać, że wszystko ok, cacy i mi nie przeszkadza.TYLKO wówczas ma się jakąś tam kontrolę i wiadomo co się dzieje.I telefon łatwiej przetrzepać jak podsądny się nie obawia niczego....
Jak na dzień dobry się strzela fochy, robi ''szczere rozmowy'' i zanudza swoimi uczuciami, odczuciami i stanami emocjonalnymi, to znajomość schodzi do podziemia. To logiczne i oczywiste.
Sorry Kwiatpaproci kilka słów do Pitagorasa:
"i zanudza swoimi uczuciami" - tak napisałeś.
To twoim zdaniem na czym ma polegać związek dwojga ludz? Na udawaniu, że coś się nie dzieje? Życie obok siebie? Manipulacje i kontrola? A potem, ojej związek mi się rozleciał. I wogóle nie wiadomo o co chodzi.
Wiesz jak dla ciebie przeżycia wewnętrzne kobiet są nudne to traktujesz je jak przedmioty, nie traktujesz ich jak istoty czujące i myślące.
Moim zdaniem - szczerość, szerość i jeszcze raz szczerość.
Jeżeli nie da rady być szczerym to coś nie działa. Albo ten drugi ma defekt, albo chce egoistycznie coś dodatkowo zyskać.
Sorry Kwiatpaproci kilka słów do Pitagorasa:
"i zanudza swoimi uczuciami" - tak napisałeś.
To twoim zdaniem na czym ma polegać związek dwojga ludz? Na udawaniu, że coś się nie dzieje? Życie obok siebie? Manipulacje i kontrola? A potem, ojej związek mi się rozleciał. I wogóle nie wiadomo o co chodzi.
Wiesz jak dla ciebie przeżycia wewnętrzne kobiet są nudne to traktujesz je jak przedmioty, nie traktujesz ich jak istoty czujące i myślące.
Moim zdaniem - szczerość, szerość i jeszcze raz szczerość.
Jeżeli nie da rady być szczerym to coś nie działa. Albo ten drugi ma defekt, albo chce egoistycznie coś dodatkowo zyskać.
Łzy wzruszenia zalały mi klawiaturę gdy to czytałem, ale ja patrzę na sprawę z pragmatycznego puntu widzenia, czyli pod kątem następstw i skutków działań, a nie fajniebrzmiących sloganów z których nic nie wynika.
Jak ktoś chce z kimś utrzymywać kontakt to BĘDZIE go utrzymywał, a jeśli z tego powodu
dotykają go cyrkowania żony/męża/ciul-wie-kogo, to jest rzeczą skrajnie naturalną, że będzie te kontakty taił czym- automatycznie- wzmocni jeszcze bardziej emocjonalną więź (zasada współudziału w przestępstwie).
Więc fajnie sobie pofantazjować, że mąż na skutek emocjonującej tyrady małżonki oleje znajomość z kilkunastoletnim stażem- ale to jest nawet nie naiwność, to głupota.
Pitagoras ! ![]()
Wiesz przez twoje pisanie przenika dużo złości. Nie wiem przez co i do kogo. Dlatego chciałam cię zapytać ile masz lat i czy jesteś obecnie w związku i jak długo? Tak dla zrozumienia, bez pretensji.
Oliwka
W sumie fajnie , że swoje zdanie wypowiadają mężczyźni. Zawsze to jakiś punkt widzenia i może właśnie tutaj na forum naprawdę jesteście szczerzy.
Ja napisałam o swoich przeżyciach z moim mężem, żeby podzielić się tym z Kwiatempaproci. Takie mam doświadczenie, chociaż chciałabym go nie mieć. I denerwuje mnie mój mąż bo zachowuje się jak gówniarz i jeszcze oczekuje wyrozumiałości. I obawiam się, że w jego przypadku on nie umie stworzyć relacji przyjaciel-przyjaciółka. Ja takiego przyjaciela mam a raczej miałam. Czego akurat mój mąż nie toleruje. Dlatego zaprzyjaźniłam ich z sobą i chodzą sami na ryby zabierając dzieci. Mój przyjaciel jest na tyle dla mnie cenny, że tak jakby oddałam go mężowi. Spotykamy się rodzinami, ale ja też nie wchodzę w paradę jego żonie bo widzę, że denerwują ją jego liczne koleżanki.
A twierdzenie "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" doprowadza mnie do pasji panowie!
Życie ma rózne kolory, dlatego Kwiatpaproci Ty sama musisz z tym się uporać swoimi sposobami.
Zgadzam się z pitagorasem. Można mieć przyjaciókę będąc w małżeństwie, a żona nie powinna wnosić z tego powodu pretensji.
Natomiast jeśli przyjaciółka zabiera uwagę męża, którą to uwagę normalnie by poświęcił żonie (np. przykład Oliwki że mąż znikał w pokoju a potem wracał z wypiekami), to jest nie fair wobec żony, bo ją to wyniszcza.
Na miejscu męża Oliwki od razu bym sprowadził znajomość "do podziemia", a nie ukrywał się w pokoju, albo proponował wspólne imprezy, bo wiadomo, że z tego nic dobrego nie wyniknie -- żona zawsze będzie zazdrosna, twierdząc drukowanymi literami, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje.
Moim zdaniem taka przyjazd istnieje i jest jak najbardziej mozliwa. Z tym ze jest nie za czesto spotykana. Wszystko zalezy od ludzi a wiedzac ze 9/10 mezczyzn i 1/3 kobiet raz zdradza a regularnie podwojne zycie prowadzi okolo 30-40% populacji to obawy sa jaknajbardziej uzasadnione. Do tego zazdrosc czesto obecna w zwiazkach i widac ze trudno utrzymac taka przyjazn. Ja taka mialem ale nie poszlismy do lozka. Moja zona zaakceptowala ja dopiero po smierci przyjaciolki. Z reguly kontaktowalismy sie co jakis czas telefonicznie. W pracy takich przyjazni mialem kilka, jednak z powodu zazdrosci zony nie przetrwaly one dlugiego czasu. Dzis, kiedy jestesmy po przejsciach, moge bez problemu kontaktowac sie z jedna z moich przyjaciolek, bo znamy sie od kilku lat rodzinami, a z przyjaciolka lacza mnie rowniez kontakty zawodowe. Moze jest i tak ze 9/10 osob poszlo by z dziewczyna do lozka ale nie kazdy jest taki. Problem jednak jest poniewaz czlowiek potrzebuje kontaktu z innymi. I tu zycie jest niesprawiedliwe. Kiedy kobieta chce sie spotkac z przyjaciolkami to nie widzi problemu. Robi to czesto. Jesli jej maz chce sie spotkac z kolegami, to robi mu wyrzuty. Skad sie bierze ta dysproporcja? Moim zdaniem zdrowa sytuacja jest wtedy kiedy wszyscy sie znaja, spotykaja przy okazji jakis imprez, grilli i maja do siebie zaufanie. Szkoda ze tak jest ze raz ludzie korzystaja z okazji i z drugiej strony ograniczaja innych swoja zazdroscia. No coz, jest jak jest.
Ja nie wiem czy istnieje taka przyjazn czy nie.
Moj maz nie ma przyjaciolek.
Ja mam najlepszego przyjaciela , ale on nie jest zainteresowany kobietami.
A moi koledzy? Prawie kazdy przechodzil przez zauroczenie mna i gdyby cos mi odbilo i chcialabym seksu albo zaczela ich calowac, to nie mieliby nic przeciwko.
kwiatpaproci...Posluchaj mnie bo dobrze wiem co mowie (autopsja). Najlepsze i jedyne co mozesz zrobic, to dbac o WASZE relacje w malzenstwie. Nie mysl o niczym ani nikim innym. Im lepiej bedzie funkcjonowac twoje malzenstwo, im bardziej twoj maz bedzie czul sie w nim szczesliwy, tym mniej bedzie interesowalo go wchodzenie w korelacje z innymi, nie tylko kobietami - po prostu bedzie chcial spedzac z toba czas.
Jesli bedzie mu czegos brakowac albo irytowac ponad miare w malzenstwie, to bedzie szukal zrozumienia u innych kobiet, a na pierwszy ogien pojdzie przyjaciolka. Ona nie bedzie twoja rywalka tak dlugo jak ciebie interesowac bedzie bardziej wasze wspolne szczescie i meza potrzeby, niz proba kontrolowania relacji meza i jej.
Oczywiscie, ze sporadyczne telefony (bo ilosc ktora podajesz to kontakt sporadyczny) to normalna rzecz.
Czy przyjazn miedzy mezczyzna a kobieta jest mozliwa? Tak, jak najbardziej. Ale trzeba pamietac, ze wystarczy aby w ich zyciu osobistym cos sie zdrowo spieprzylo, a wtedy zaczyna sie bajka "placz mi w rekaw, babe", zwierzenia, pocieszenia, przytulenia... Wtedy romans masz gwarantowany.
Zamknij ten temat, a zamiast tego zmien cos w waszym zyciu, zaskocz go czyms na maksa. Ja bym zaczela od niespodzianek w sypialni:) ale ty lepiej wiesz z czego najbardziej by sie cieszyl
Powodzenia
Niepokoi mnie ogólnie ich znajomość. Znają się od dzieciństwa, ja z moim facetem znam się 12 lat. Nie wiedziałam o niej!!! Po poważnej rozmowie (gdy zamieszkalismy ze sobą) bardzo ograniczył z nią kontakt, ale raz w miesiącu sms albo telefon musi być. Niestety nie mówi mi o tym, wiem o tym z jego teleonu (wiem, obrzydliwe, ale proszę nie bijcie:( Nie spotyka się z nią teraz bo wie, że nie podobało by mi się to. Chociaż raz się z nią widział, na kilka minut, powiedział mi jak go przycisnęłam... Dziewczyna ma męża, i już sama nie wiem, czy ja sobie coś wkręcam jakieś chore akcje, a ich znajmość ma naprawde charakter koleżeński. Ja od paru dni chodzę struta bo już coś czuła i co ? wyczułam - telefon do niej gdy był w pracy. Nie ufam tej dziewczynie.
Współczuję facetowi. Nigdy w życiu nie pozwoliłabym, żeby ktoś sprawdzał mój telefon, maile, FB itd. Nie dlatego, że mam coś do ukrycia, tylko dlatego, że osoby, które do mnie piszą, rozmawiają ze mną. Ktoś tutaj chyba mądrze napisał: czy chciałabyś napisać do przyjaciółki, że zmagasz się z grzybicą pochwy i żeby jej facet to znalazł? Opanuj się.
I tak samo nigdy w życiu nie zrezygnowałabym z kontaktów z przyjacielem dla chłopaka. On do niej dzwoni raz w miesiącu czy napisze SMS-ai spotkali się raz na parę minut? Okropne, do czego doprowadziłaś, a ta przyjaciółka to musi być aniołem, że to znosi. Jesteś jego partnerką, czy strażnikiem? Życzę mu szczerze, żeby przejrzał na oczy i przestał słuchać Twoich nakazów/zakazów. Nie właź mu na głowę!
chcialam napisac do tych osob, ktore twierdza , ze taka przyjazn jest niemozliwa: jest mozliwa i ja takie wieloletnie przyjaznie mam i sa to normalni faceci jak jak juz napisalam wczesniej , sa to znajomosci wieloletnie.Zreszta z zona tez sie zaprzyjaznilam. Nie kazdy mysli tylko jednym, nie kazdy szuka tego samego. To kwestia priorytetow, jakis zasad i samoswiadomosci. Osoby , ktore twierdza inaczej robia to na podstawie wlasnych doswiadczen a to nie caly swiat. Przypominam sobie, ze moja siostra ma tez przyjaciela jeszcze ze studiow , a to juz mija jakies 10 lat i moj szwagier nie ma zadnych problemow z tym. Ale moze my jestesmy jakies dziwne...
Myślę, że w tej sytuacji to raczej nie jest problem. To jego przyjaciółka z dzieciństwa, a kontakt jest sporadyczny. Czy Ty chcesz, by dla Ciebie rzucił całe swoje życie, odciął się od wszystkich? Nie każdy kombinuje, oszukuje, masz złe doświadczenia może? Myślę, że przyjaźń damsko męska istnieje, o ile oboje, ale głównie strona, która jest w związku czuje, że są granice. Wiadomo, bo druga strona może chcieć przekroczyć granice, ale jeśli osoba w związku jest wierna, ma kręgosłup moralny twardy, to temu nie ulegnie. Dlatego wiadomo najważniejsze, by ta osoba w związku miała granice, to konieczne. Oprócz tego jak to jest normalna znajomość to zwykle jest jawna, partner nie ukrywa przed tą osobą, że ma kobietę i odwrotnie, często ich poznaje - jeśli jest okazja. Jak to wszystko jest po kryjomu to może być inna sprawa, ale tu jednak sądzę, że nie powiedział Ci, bo może widział, że za bardzo zazdrosna jesteś. Mogło też tak być. Zwłaszcza, że kontaktują się z raz na miesiąc i jeśli tak jest, to nie widzę za bardzo powodów do obaw. Skupcie się na Waszej relacji, by było dobrze między Wami. Zastanów się czemu się obawiasz, że on jest nie w porządku, przemysł na chłodno. Postaraj się znaleźć czas dla siebie i zrozum, że on też ma prawo go mieć, inaczej oboje się udusicie w związku. Jak ma zdradzić to to zrobi, a jak nie, to nie zrobi, nie ma co się denerwować i kontrolować, bo ani to nie jest dobre - zwłaszcza, że nie masz za bardzo przesłanek, by było coś nie tak no i samej Tobie to zniszczy nerwy i to raczej niepotrzebnie.
Odnośnie do tego co napisała Eileen to muszę sklecić kilka zdań.
Trochę mnie to dziwi co przebija przez jej wypowiedź. Jak ona współczuje temu facetowi i jak go usprawiedliwia. O jej ! Mówi: to ty kobieto jesteś ta zła! Ta nie dobra. Żaden facet by tego nie wytrzymał. itd. Ja na pewno bym była lepszą partnerką, taką fajną i wyrozumiałą. Nic bym nie kontrolowała, nie zazdrościła i wogóle luz. Och, gdybym to ja była na miejscu tej kobiety byłabym lepsza, fajniejsza, rozumiałaby go. Piszę to oczywiście z pewną dozą ironi. Nie chcę tu nikogo urazić, ale uważam że Eileen jest jedną z potencjalnej grupy kobiet z którymi właśnie panowie zdradzają żony, czy tam partnerki. Bo one uważają się za lepsze. Na ten "haczyk" panowie je łapią.
Rozumiem, że Eileen chce być ta dobra, fajna i dobrze postrzegana, ale tu nie tędy droga.
Panowie, którzy zdradzają często tłumaczą się, że żona była nie wytrzymania itd. A ty moja kochanko jesteś taka wyrozumiała, bo zgadzasz się na to abym zdradził z tobą moją żonę. Paradoks i schizofremia.
Tak jak alkoholik swoje pijaństwo tłumaczy tym, że to przez żonę. Wkurza go więc on musi odreagować. Musi się napić.
To takie moje myśli
Jeszcze jedna myśl. Może to napisał Maniek o zdrowych relacjach. Może faktycznie Kwiatpaproci powinnaś poznać tą jego koleżankę. Aby to straszne "coś" co siedzi w twojej głowie stało się normalne. Zobaczysz czy te przeczucia są realne. Zobacz z kim masza do czynienia. Wejdź w ten świat, bądź tam. Nie wiem czy oni w tym świecie tam cię chcą? Ale to już inna bajka.
Zazdrość jest naturalnym uczuciem. Mówi się nawet, że zdrowa zazdrość jest strażniczką miłości.
A co na to wszystko Kwiatpaproci? Może tu się wszyscy produkują, wysnuwają zbyt daleko idące
Ownioski?
Oliwko73, dziękuję, że pokusiłaś się o tak wnikliwą analizę mojej skromnej osoby - szkoda tylko, że raczej nie jest zgodna z rzeczywistością.
Nie pisałam tego z perspektywy kobiety, która będzie, jak to raczyłaś określić, taka fajna i dająca mnóstwo swobody. Pisałam dlatego, że gdybym miała faceta, który by się zachowywał jak autorka, to w ciągu pięciu minut przestałby być moim facetem. Dlatego uważam, że jej facet jest święty i... biedny. Bo ja nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mnie kontrolował, czytał moje prywatne rozmowy i mówił, z kim się mogę spotykać, a z kim nie. Nawet moi rodzice tego nie robili, więc tym bardziej nie pozwolę na to mężczyźnie. Nie zostawiłabym przyjaciela na widzimisię partnera, nie dałabym mu wglądu do maili, sms-ów i portali społecznościowych. Bo tego samego oczekuję od swoich przyjaciół - że jeśli piszę o czymś do nich, to do nich, a nie do ich drugich połówek. Mogę być w związku, ale to dalej JA jestem w związku, a nie staję się jakąś hybrydą siebie i jego.
I nie, nie zostałabym kobietą, z którą się zdradza żonę, bo uważam je za idiotki, a romans z żonatym za coś poniżej mojej godności. Po prostu starałabym się traktować faceta tak, jak sama chciałabym być traktowana. Wymagam bezwzględnego zaufania w związku, ale zdaję sobie sprawę, że to musi też oznaczać, że ja zaufam jemu. To nie ma nic wspólnego z tym, że ja "chcę być fajna i lepsza niż reszta" - odwrotnie, ja chcę, a nawet żądam, żeby mój facet taki był, więc sprawiedliwie odpłaciłabym mu tym samym.
No ale jeśli ktoś uważa, że właściwe jest ustalanie komuś listy znajomych i kontrolowanie rozmów, to przykro mi. Dla mnie takie coś jest po prostu żałosne, no ale co kto lubi. ![]()
Ogólnie nie jestem za utrzymywaniem kontaktów z "tajemniczymi przyjaciółkami", ale jeden sms na miesiąć? Przelotne spotkanie na 15 min raz na ruski miesiąc? I TAKA wielka zazdrość i paranoja? No to przesada jest i nie lekka...
Wszystko zalezy od ludzi a wiedzac ze 9/10 mezczyzn i 1/3 kobiet raz zdradza a regularnie podwojne zycie prowadzi okolo 30-40% populacji to obawy sa jaknajbardziej uzasadnione.
Tak nie na temat: takich statystyk to ja jeszcze nie widziałam.
A na temat:
...że ciężko mi mu zaufać...
...bardzo mu fam...
Chyba jednak nie ufasz...
Czy pytałaś się go czemu ci o niej wcześniej nie powiedział?
Myślę, że nie powinnaś mu zabraniać całkowitych kontaktów, bo to nic nie pomaga (w ogóle takie zabranianie jest złe), rozumiem, że jakieś obawy mogą się pojawić, ale na tę chwilę myślę, że przesadzasz... a może byś ją poznała? Wtedy byś coś o niej wiedziała (zobaczyła jakie mają ze sobą relacje itd.), bo na razie denerwuje cię tylko to, że czasem twój facet z nią pogada (sama się zastanawiasz czy nie przesadzasz). Również takie częste gadanie o tamtej powoduje może, że bardziej go korci, żeby ci się postawić.
Moja rada: poznaj ją.
A jakby wtedy nadal coś ci nie pasowało, to spróbuj przedstawić mu inną sytuację, tzn. że ty z jakimś facetem gadasz, np. swoim dawnym przyjacielem i spytaj jakby się wtedy czuł, to też może coś naświetlić. Ale to wszystko na spokojnie, z logicznymi argumentami, nie na zasadzie rozkazów.
Dzięki Eillen za twoje wypowiedzi odnośnie moich myśli. Teraz znacznie bardziej mi się podoba co piszesz i to głównie jak piszesz. Nie chodzi o to, że chcę cię teraz znowu oceniać, tylko, że zyskałaś mój szacun!!! Głównie dlatego, że w fajny sposób się wytłumaczyłaś a nie atakowałaś mnie.
Pozdrawiam Cię serdecznie ![]()
Ja chciałabym powiedzieć, że w życiu są różne sytuacjie, różni ludzie i nie da rady identycznie postąpić, mieć receptę na wszystko. Czasami zajrzenie w komórkę męża zatrzyma rozwijanie się znajomości, która właśnie zaczęła zmierzać w złą stronę. Tak właśnie było w moim przypadku. Kiedy to ja musiałam mu to uświadomić. Po jakimś czasie zgodził się ze mną. On teraz zastanawia się w jaki sposób traktuje koleżanki, czy nie przkracza granic koleżeństwa. I to jest dobre. Odwróciłam sytuację z zapytaniem czy on chce abym ja też miała takie relacje. No, on nie chce! Więc?
Bo czasami coś pójdzie na tyle daleko, że trudno to zatrzymać. Często sami nie jesteśmy świadomi w jakim punkcie jesteśmy i jakie nami uczucia i jakie żądze nami targają. I dlaczego ku czemuś idziemy. Myśle, że warto choć trochę być czujnym i oczekiwać do siebie szacunku od partnera.
Oliwka
Oliwka, dzięki
A z pozostałą częścią wiadomości do pewnego stopnia mogę się zgodzić, tzn. w tym sensie, że może się zdarzyć, że takie coś pomoże cz coś uświadomi, nie upieram się, że nie. Natomiast po prostu dla mnie hm... moja prywatność? jest bardzo ważna i po prostu tak mam, że gdyby ktoś czytał moje wiadomości, to od razu nie miałby co uświadamiać, bo dla mnie to byłby koniec, chyba nawet szybszy niż po zdradzie.
Myśle, że warto choć trochę być czujnym i oczekiwać do siebie szacunku od partnera.
A czy szpiegowanie jego wiadomości nie jest kompletnym brakiem szacunku? ![]()
Wiesz Eileen to nie takie proste jak jesteś 12 lat w związku, rodzisz trzecie dziecko. Znasz już go dość dobrze. Jeżeli on robi uniki, wykręca się jak dziecko. Staje się obcy. Rozmawiasz spokojnie, pytasz się co się dzieje. W czym problem? A on wcale nie chce być w porzadku. Chce to ukrywać, bo mu fajnie coś tam przeżywać a wie , że ja tego nie zaakceptuję. I co Ty na to? Tu wchodzi jeszcze w grę rodzina. Te dziaczki, tóre chcą mieć rodziców w zgodzie. Chcą patrzeć jak oni się kochają i nimi się zajmują. A nie jeden z partnerów marnuje czas, sporo energii na wirtualną znajomość, nierealną, ale dającą mu sporo poniety. Cały ciężar strania o rodzinę zostaje na jednym z małżonków.
Wiesz w życiu są różne okresy, te trudniejsze, te wymagające wiele wysiłku. Trzeba być odpowiedzialnym i się starać. Te trudne okresy też w końcu mijają. Wtedy jest czas na przyjemności. Piszę tu o nieodpowiedzialności i niedojrzałości w tym przypadku mojego męża.
Zmienił się, zrozumiał i uczy się stawiać granice w koleżeństwie. Ja mu nie zabraniam koleżanek, ale niech je traktuje jak koleżanki. Kiedyś jego prawie każdy kontakt a koleżankami z pracy z przeszłości itd. jego wypowiedź były podszyte flirtem.
Szanuję prywatność, ale nie kosztem mnie i rodziny. Jeżeli partner jest w porządku to czemu ukrywa i się chowa? To jest szacunek dla mnie?
Czasami trzeba się dowiedzieć dlaczego mnie nie szanuje. Bo co, flirtowanie z innymi to trzeba szanować?
Oburza mnie fakt, że ludzie widzą większe świństwo w tym, że ktoś zajrzał w komórkę męża niż fakt, że mąż pokryjomu flirtuje a czasami faktycznie zdradza.
Nie, wtedy nazwałabym to zniżaniem się do jego poziomu. Tylko nie rozumiem za bardzo, bo:
a) albo wiesz, że zdradza/flirtuje, więc nie masz po co zaglądać
b) albo nie wiesz, że zdradza/flirtuje, więc nie masz powodu zaglądać
c) albo tylko wydaje Ci się, że zdradza/flirtuje, ale wydawać to się może każdemu... I jak się okaże, że nie miałaś racji, to co? Kochanie, sprawdziłam Twój telefon, ale wyszło mi, że wszystko okej, więc się nie gniewaj?
Ach, i może szpiegowanie jest gorsze, dlatego że szanowania prywatności wymaga się od wszystkich - i wszyscy inni zazwyczaj się do tego stosują, a tu teoretycznie najbliższa osoba zachowuje się w ten sposób.
A co na te wszystkie różnego typy wypowiedzi Kwiatpaproci? Ludzie się wypowiadają. Oceniaja, spierają. A Ty? Co po kilku dniach możesz nam powiedzieć? Jak się czujesz z tymi wszystkimi ocenami i zdaniami?
Pozdrawiam
Oliwka
Niepokoi mnie ogólnie ich znajomość. Znają się od dzieciństwa, ja z moim facetem znam się 12 lat. Nie wiedziałam o niej!!! Po poważnej rozmowie (gdy zamieszkalismy ze sobą) bardzo ograniczył z nią kontakt, ale raz w miesiącu sms albo telefon musi być. Niestety nie mówi mi o tym, wiem o tym z jego teleonu (wiem, obrzydliwe, ale proszę nie bijcie:( Nie spotyka się z nią teraz bo wie, że nie podobało by mi się to. Chociaż raz się z nią widział, na kilka minut, powiedział mi jak go przycisnęłam... Dziewczyna ma męża, i już sama nie wiem, czy ja sobie coś wkręcam jakieś chore akcje, a ich znajmość ma naprawde charakter koleżeński. Ja od paru dni chodzę struta bo już coś czuła i co ? wyczułam - telefon do niej gdy był w pracy. Nie ufam tej dziewczynie.
Hmm dokładnie przyjaźń damsko męska nie istnieje... wiem co mówię...
Sam byłem w takich sytuacjach i powiem ci, że jeśli facet na prawdę cie kocha i jest wobec ciebie lojalny to nie masz się czego bać...
Nie wiem jak to sprawdzić ale powiem ci, abyś na to uważała po prostu...
Pamiętaj, że nikt nigdy nie ufa nikomu w 100%
Ufaj mu owszem ale pilnuj tego i to jakoś kontroluj...
Skoro tyle czasu od małżeństwa (a nawet wcześniej) nie wiedziałaś o niej to musisz na to cholernie uważać... pamiętaj Ufaj ale podpatruj
To i ja sie podepne pod watek bo nie wiem czy ja jestem chorobliwie zazdrosna czy on jednak daje mi powody.
Zaczelam byc zazdrosna jak zamieszkalismy razem po 3 latach bycia ze soba, gdy zauwazylam w jefo telefonie wiadomosc od starej przyjaciolki z lat szkolnych i calego dzieciństwa ze tesknie za toba kochanie a on jej odpisal ja tez. Wtedy sie zaczela moja durna praca Detektywa i kontrolowanie. I za kazdym razem cos, albo jakies pisanie na fb z dzieeczyna z naszej misjscowosci (duzo mlodszej, ale nie wiem o czym)- wkurzylam sie jak wyszla niby afera, ze on ja podrywal. Powiedzial ze to sa pomowienia, ale jesli mam sie uspokoic to zerwie z nia kontakt i tak sie stalo.
Następna laska z ktora mam najgorszy problem obecnie bo bylam zla ze sie z nia kumpluje (tekstowo chociaz znaja się z dawnych czasow) wiec potem mi mowil ze np. pisal z nia, albo ze zadzwonil na fb bo nie chcialo mu sie pisac. Okej zaakceptowalam skoro nie ukrywal nic. Ale jak obczailam rozmowe sprzed wakacji, ze jak bedziemy w Polsce (bo jestesmy za granica) to chcieliby sie spotkac to mnie zwalilo z nog. Planowali to niby ktorys juz raz bo ona pisala ze po co obiecuje skoro do spotkania pewnie jak zwykle nie dojdzie (czyli nie pierwszy raz sie umawiali), no ale zrobilam afere. Pogadalismy szczerze i powaznie i myslalam ze jest ok. Na wakacjach sie nie spotkali. Ona niby obrazona na niego, powiedzial ze za bardzo sie nakrecila na znajomosc z nim (pewnie jej dawal jakies sygnaly burak) i ze zerwie z nia kontakt. To bylo miesiac temu.
A wczoraj sie dowiaduje (weszlam na jego poczte ktora sie laczy z fb) ze w dniu kiedy ja pierwszy raz w zyciu umowilam sie na wizyte u psychologa on napisal do niej zeby dala mu swoj numer. Jak sie okazalo z jego pozal sie Boze wyjasnien- powiedzial mi te wczesniejsze bzdury zebym myslala ze nie ma z nia kontaktu, zebym byla spokojna bo skoro w realu z nami jest zajebiscie a ja ciagle go szpieguje to sama soboe robie problem i wkrecam sobie rzeczy, ktore sobie wmawiam. Ze on ma z nia kontakt tylko kolezenski i tyle (z tego co wiem to jej chlopak kiedys widzial jakies ich rozmowy i sie ostro wkurzyl).
Nie wiem czy ja jestem nienormalna czy on mna manipuluje bo wie, ze jakby sie nie wytlumaczyl to i tak mu uwierze. Czekam na Wasze wypowiedzi.
http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/za … 13765.html
tutaj Pan ewdientnie odleciał dla internetowej przyjaciółki pani Eli
skąd się biorą takie s...,które dla chwili zainteresowania rozbijają komus malzenstow, SWIADOMIE
tutaj w gre weszlo jeszcze samobójstwo czy zabójstwo niewiadomo
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mam problem z jego koleżanką, a może ze sobą?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026