! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Witam Mam 19 lat i duże problemy z psychiką... Zacznę od końca, napiszę jak jest teraz: zrezygnowałam ze studiów, które podjęłam w Warszawie, bo wybrałam zbyt ciężkie+ utrudniała mi je samotność i zakotwiczenie w nieszczęśliwej miłości. Chciałam po rezygnacji podjąć pracę, zająć czymś czas, po miesiącu bezowocnych poszukiwań poddałam się, wróciłam do rodzinnego domu na wieś. Jestem szalenie samotna, nie mogę utrzymywać kontaktu ze znajomymi z liceum czy gimnazjum bo ojciec zabrania mi rozpowszechniania informacji o rezygnacji ze studiów- wieś, zacofanie. Brakuje mi bliskości mężczyzny, jestem dziewicą chociaż odmówiłam zbliżenia kilku facetom, nawet tym, z którymi byłam w związku, miałam wrażenie, że jeśli zaczniemy to jemu będzie już tylko na tym zależało. Teraz chwilami mam ochotę się "puścić" z byle kim, wplątać w sponsoring itp. Mam problem z odżywianiem, nie akceptuje siebie w rozmiarze L a nawet M, cały czas niby dbam o linię, uprawiam sport a poza zasięgiem wzroku znajomych i rodziny objadam się, aż do nudności, bez znaczenia czy napycham się chlebem czy jabłkami- ma być dużo, chcę czuć smak, chcę czuć sytosć, nie myślę o kaloriach ( dla zobrazowania skali problemu dodam, ze objadam się w takim napadzie przeciętnie 5 razy w tygodniu, potrafię tak wchłonąć jakieś 2000 kcal). Nie raz chciałam uciec, przestać istnieć. Niszczyły mnie w przeszłości moje zakochania, jeśli już się w kimś zadużę to  zyje tylko nim, robie wszystko dla niego, także poza jego świadomością, odkochiwanie = bezsenność, halucynacje, totalne odizolowanie. Nie mam już siły, nie chcę studiować mimo super zdanej matury, nikomu się nie zwierzam, samą siebie denerwuję, marazm.







Chętnie wysłucham jakichś Waszych wskazówek, tak z perspektywy kogoś obcego, obiektywnego, bo sama wysiadam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

mlodaico, bardzo dziwie sie Twojemu tacie. Jak może niejako"zakazać Ci"kontaktu ze znajomymi? To już w ogóle kontaktu z ludźmi masz nie utrzymywać? A jak reszta rodziny? Powinien się cieszyć,że zrezygnowałaś na początku zamiast się męczyć. Nie zawsze pierwsze wybory są trafione. A nie pomyślałaś,żeby rozpocząć inne studia? Coś co Cię interesuje? Jest taka mozliwość? Zrobić coś dla siebie. Póki comożesz zrobić cokolwiek dla siebie,zapisać się na jakiś kurs, języka choćby czy cokolwiek innego,zebyś czuła że się rozwijasz u robisz coś dla siebie(zakładam że jeśli miałaś studiować w innym mieście to i tak rodzice by Ci to finansowali) W między czasie rozglądaj się za pracą. A co do miłości. Cóż.. nie skomentuję. Bo jedyne co mi się nasuwa to nie ten,to inny. Było minęło,nie ma co rozpamiętywać i czas wziąć się za siebie.

3

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Wszystko byłoby do zrealizowania gdyby nie moje miejsce zamieszkania... Tu nie mam gdzie iść na kurs, rozerwać się, szczeże to nawet sklepu nie mam w mojej miejscowości, wiem, że trudno to sobie wyobrazić. Dusze się tu. Tato ma takie podejście bo jest  staroświecki, różnica wieku między nami to 40 lat więc ciężko o jakąś kompatybilność w tej kwestii. Reszta rodziny? Hmm... Jakośtam starają się mnie wspierać ale nikt nie wie co się ze mną dzieje w głębi, więc nie jest to efektywne. Na inne studia wybierałam się, ale teraz już nie chcę, nic już nie chcę. Przeraża mnie to, że tak słabo zależy mi na życiu, pamiętam moment, kiedy parę tygodni temu zaczęłam się topić na basenie... Zero paniki, walki, pamiętam jak dziś myśl: ok, jak się utopię to też dobrze. Wiem, że moje problemy mogą się wydawać błahe w porównaniu z niektórymi tu wymienionymi, ale nie radzę sobie, pustka.

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Ooo nie, to na pewno nie jest błahe, jeśli nie masz nawet instynktu samozachowawczego, kiedy się topisz. To ma niewielki związek ze świadomością, Twój organizm powinien się bronić przed niebezpieczeństwem bez względu na to, jak Ci jest źle w życiu. Jeśli to się wyłączyło, to to jest bardzo niepokojące. A najgorsze, że przypuszczam, że Twój tata leczenia psychiatrycznego pewnie nie zaakceptuje? Moi rodzice z trudem to u mnie tolerują, a rzucenie studiów przyjęli raczej normalnie. A jak daleko masz do najbliższego miasta? Do przychodni? Do sklepów? Do ludzi? Ewentualnie na jakiś kurs czy coś takiego?

http://przetrwac-i-nie-zwariowac.blog.pl - jak sobie radzę z depresją, jak radziłam sobie dawniej - trochę rad, trochę praktycznych wskazówek, jak każdego dnia to przetrwać i nie zwariować

5

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Szczerze mówiąc po przeczytaniu Twojego postu (przetrwac-i-nie-zwariowac) uświadomiłam sobie, że faktycznie tamto zdarzenie znaczy więcej  niż tylko  objaw mojego pesymizmu. Do wiekszego miasta mam 46 km, więc jednak kawałek, ale nawet mnie nie ciągnie na  zadne ciuszki czy kino.  Kiedyś byłam nieugięta, stanowcza: jak postanowiłam sobie coś to nie było nawet mowy o nie zrealizowaniu tego. Obecnie w ramach walki z tym moim objadaniem się nie potrafię nawet dwóch dni trzymać się postanowienia, że nie jem np pieczywa. Denerwuje mnie moja dwoistość- czuje się samotna a jednocześnie często cholernie potrzebuje samotności. Zgadza się, mój tata chyba by się przekręcił gdyby usłyszał o leczeniu psychiatrycznym, gdybym była w mieście to bym je podjęła i tyle a tak to tkwie w tym dole. Dobrze mi z nieznajomymi, wtedy jest jakiś przełom, kiedy byłam w święta w klubie ludzie odbierali mnie bardzo pozytywnie, ja byłam optymistyczna. A następnego dnia znów smuta... Dwoistość.

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens
mlodaico? napisał/a:

[...]Zacznę od końca, napiszę jak jest teraz: zrezygnowałam ze studiów, które podjęłam w Warszawie, bo wybrałam zbyt ciężkie+ utrudniała mi je samotność i zakotwiczenie w nieszczęśliwej miłości. Chciałam po rezygnacji podjąć pracę, zająć czymś czas, po miesiącu bezowocnych poszukiwań poddałam się, wróciłam do rodzinnego domu na wieś.[...] Mam problem z odżywianiem, nie akceptuje siebie w rozmiarze L a nawet M, cały czas niby dbam o linię, uprawiam sport a poza zasięgiem wzroku znajomych i rodziny objadam się[...] Nie raz chciałam uciec, przestać istnieć. Niszczyły mnie w przeszłości moje zakochania, jeśli już się w kimś zadużę to  zyje tylko nim, robie wszystko dla niego, także poza jego świadomością, [...]
Chętnie wysłucham jakichś Waszych wskazówek, tak z perspektywy kogoś obcego, obiektywnego, bo sama wysiadam.

Jeśli nie pogardzisz męskim punktem widzenia to proszę bardzo.
Studia, nieudana miłość, objadanie się. Trochę dużo tego. Nie wiem jaki nasz pomysł na swoją przyszłość ale chyba postawienie na naukę nie będzie  złe. Zdobędziesz wykształcenie, znajdziesz pracę (z dobrym wiatrem w swoim zawodzie) ale przede wszystkim wyrwiesz się do innego świata. Jak tam będziesz to idź na terapię, niech jedzenie nie przeszkadza Ci w życiu.
Unikaj adoratorów, ale to absolutnie wszystkich, ignoruj ich, kulturalnie spławiaj, póki nie odbierzesz dyplomu.
Teraz to możesz żyć, unikać konfliktów (m.in. nie wdawaj się w pyskówki i rób co do Ciebie należy) i odliczać dni do wyjazdu.
Skup się na celu (studia, praca, miasto), nie rób głupot (m.in.faceci) i nic na siłę (pomyśl, jakiej pragniesz przyszłości, daj sobie czas). Łatwiej napisać niż zrobić, ale myślę, że jak się zbierzesz to dasz radę.

7

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

takijedenfacet820- oczywiście nie pogardzę żadną opinią, dziękuję za Twoją, przeczytam ją jeszcze niejednokrotnie (tak jak poprzednie) bo masz rację a ja wszystkiego na raz do siebie nie dopuszczę. Najtrudniej się zmobilizować, wstać, zacząć, wyrwać się z obojętności i poczucia bezsensu, ale dobrze mi radzicie... Może powinnam pójsć na terapię mimo wszystko już teraz, skupić się na sobie, mieć dystans do dezaprobaty tatka... Dojazdy jakoś się przeżyje, a  mnie łatwiej byłoby zająć się czymś i odbić chociażby wtedy, gdy nad moim umysłem przestanie panować jedzenie.

"Skup się na celu (studia, praca, miasto)" tak, chciałabym umieć skupić się na celu, mieć wystarczająco dużo siły...

8

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Tak się czujesz, bo sobie to wmawiasz. Zobaczysz, że niedługo Ci się odmieni. Następnym razem obserwuj swój nastrój i zobaczysz, że masz wahania niezależnie od tego, co się dzieje.

9

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Pragniesz miłości -chcesz kochać i być kochaną a z druigiej strony bardzo się boisz..

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Byłabym tutaj bardzo ostrożna z jakimkolwiek ocenianiem "mlodaico?". Wszystko, co wiemy o niej i o jej stanie, to to, co nam napisałam w kilku zdaniach, więc osobiście bym uważała na stwierdzenia "jest tak, bo tak sobie wmawiasz". Nie wiem, co autor miał na myśli, ale w moim odbiorze zabrzmiało to raczej bagatelizująco, a tu przecież nie chodzi nawet o mnie.
A co do Ciebie, "mlodaico?" to jeśli masz możliwość zignorować ojca i zająć się sobą - spróbuj terapii albo wizyty u psychiatry. Patrząc na to, co piszesz, najlepiej dla Ciebie byłoby się wyprowadzić, ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest takie proste, jak by się chciało. Kiedy nie ma pretekstu (np. studia), ciężko znaleźć poparcie, a niestety finansowo nie dasz jeszcze rady. Niemniej jeśli mogłabyś postawić na swoim i wyrwać się z domu na tyle chociaż, żeby się tam wciąż nie kisić, to byłoby dla Ciebie chyba bardzo dobre. Na początku będzie ciężko się zmobilizować, ale jeśli będziesz miała dokąd uciec (jakieś zajęcia w mieście, choćby praca, która nie będzie Cię męczyć i stresować), chęć na wychodzenie z domu stanie się o wiele większa.

http://przetrwac-i-nie-zwariowac.blog.pl - jak sobie radzę z depresją, jak radziłam sobie dawniej - trochę rad, trochę praktycznych wskazówek, jak każdego dnia to przetrwać i nie zwariować
Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens
mlodaico? napisał/a:

[...]Najtrudniej się zmobilizować, wstać, zacząć, wyrwać się z obojętności i poczucia bezsensu, ale dobrze mi radzicie... Może powinnam pójsć na terapię mimo wszystko już teraz, skupić się na sobie, mieć dystans do dezaprobaty tatka... Dojazdy jakoś się przeżyje, a  mnie łatwiej byłoby zająć się czymś i odbić chociażby wtedy, gdy nad moim umysłem przestanie panować jedzenie.

"Skup się na celu (studia, praca, miasto)" tak, chciałabym umieć skupić się na celu, mieć wystarczająco dużo siły...

Jeśli teraz pójdziesz na terapię to jest raczej pewne, że będziesz miała piekiełko w domu. Przynajmniej tak wynika z tego co napisałaś. Poza tym jak się "sklepowa" dowie to ludzie ci nie przepuszczą i będziesz miała zupełnie przerąbane.
Wiem, że trudno jest zmienić swoje postępowanie, podejście do niemal wszystkiego ale w Twojej sytuacji, przy ograniczonych możliwościach lepiej przeczekać, nie wychylac się.
Jeśli do wyjazdu do miasta masz kilka miesięcy to może spróbujesz znaleźć pracę w jakimś cywilizowanym miejscu (większa wieś, większy zakład pracy)? Może jest ktoś w twoim otoczeniu, kto będzie potrafił Ciebie zrozumieć i będzie dla Ciebie wsparciem?

12

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Szukałam pracy w Warszawie przez miesiąc. Przy okazji natknęłam się na nieprzyzwoitego szefa, w kilku miejscach trzeba było najpierw zainwestować, kiedy znalazłam coś, co odpowiadało moim oczekiwaniom rodzice się nie zgodzili i dałam za wygraną (teraz żałuję) i po tym miesiącu straciłąm wenę na poszukiwania ale budzi się we mnie ponownie. Dodam, że moje okolice to ściana wschodnia a więc tutaj o pracę cudownie trudno, ale jakieś szanse są. Muszę się zmobilizować bo monologi mi dobrze nie zrobią a teraz głównie je wiodę. Tak jak mówisz "przetrwac-i-nie-zwariowac" dobrze byłoby stąd wybyć i wtedy spokojnie mogłabym zacząć terapię bez "piekiełka" o którym słusznie wspominał "takijedenfacet820". Wtedy większe szanse, ze natknę się na ludzi, którzy będą w stanie mnie zrozumieć, bo tu na mało kogo się natykam. Wpadłam jeszcze na pomysł, że zmienię fryzure, niby byle co ale chyba dobry początek dla większych przetasowań... Dodaliście mi trochę motywacji i energii, jestem wdzięczna gdyż do tej pory byłam z tym sama i n ie miałam skąd tego brać... Oni (rodzice) mają za duży wpływ na to, co się ze mną dzieje, powinnam raczej wsłuchać się w siebie...

13

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Życie nasze jest nieprzewidywalne. Natomiast jest ono tylko jedno.

Drugiego nie będzie.

Masz cały świat otworem przed sobą. Możesz w każdej chwili wyjechać gdziekolwiek zechcesz. Do Anglii, do USA, do Chin, do Australii... Gdzie tylko zechcesz!
Brzmi dziwnie, co?
Dopuść jednak do siebie tę myśl, spróbuj. Wyobraź sobie, że masz taką możliwość. Tylko spróbuj.
Masz ją naprawdę!
Można choćby spać w jakimś przytułku, zmywać naczynia i sprzątać, a po jakimś czasie odbić się od dna i godnie żyć.
Każdy z nas ma tę możliwość, aczkolwiek nie każdy zdaje sobie z niej sprawę.
Mamy cały świat stojący otworem.

Życie nie kończy się na Polskiej wsi, ani w ogóle w Polsce. Wyjdź myślami poza schemat, który nam wpojono od dziecka. W tym momencie możesz być kimkolwiek zechcesz.

Naucz się grać na jakimś instrumencie. Może gitara?
To bardzo odmienia życie oraz spojrzenie na świat. Człowiek inaczej patrzy na wszystko. Staje się bardziej otwarty.
Zrób przez internet kurs "Wychowawca kolonijny" o jedź w lecie na obozy z młodzieżą jako kadra!
A czemu nie?

Szkoda mi takich osób jak Ty, bo wiem co czują. Zawsze chciałem pomagać bliskim mi osobom, natomiast jak już znajdywałem dziewczynę to okazywała się albo nieprawdopodobnie pusta, albo nie stała w uczuciach odchodziła z innym.
Natomiast osoby, którym należałoby się szczere uczucie, wciąż go nie znajdują.
Ot taka głupota naszego życia.

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens
mlodaico? napisał/a:

Oni (rodzice) mają za duży wpływ na to, co się ze mną dzieje, powinnam raczej wsłuchać się w siebie...

Zdecydowanie masz tu rację! Rodzice nie zawsze mają rację, a jeśli nie chcesz potem żałować swoich decyzji - kieruj się swoją wolą, a nie ich wink

Kapitan też Ci dobrze radzi. Właściwie poniekąd nam wszystkim, bo właśnie uświadomiłam sobie, że schematy rządzą i moim umysłem, choć staram się je wyplenić już od jakiegoś czasu...

http://przetrwac-i-nie-zwariowac.blog.pl - jak sobie radzę z depresją, jak radziłam sobie dawniej - trochę rad, trochę praktycznych wskazówek, jak każdego dnia to przetrwać i nie zwariować

15

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

OOOjjj tak to co pisze kapitan o wyjazdach to święta racja ,może nie do chin ale np. Do Holandii na zbiór tulipanów? Agencje opłacą przejazd, a jeżeli mieszkasz i wychowałaś się na wsi to mniemam że praca fizyczna nie jest ci obca..
Poznasz nowych ludzi ,dorobisz parę groszy .Częste spotkania w grupach po pracy,wypady itd Zmieniają psychikę,nastawienie ,odżyjesz na pewno ,wiem po sobie..
Wielu uczniów a moich znajomych szkół wieczorowych i zaocznych w moim  mieście było w podobnej sytuacji co ty. Daleko od domu ,samotność ,bardzo szybko się integrują wynajmują mieszkanko w mieście skromne ,czasem we 3, dzielą się opłatami bo pracują ,czasem tylko dorywczo ,zaoczna na to pozwala, a jak ktoś nie ma pracy przejmuje obowiązki gotowanie ,sprzątanie itd.. Przechodzą przez trud życia wspólnie a dziś?
Mają rodziny ,ktoś firmę otworzył .Szybciej doszli do stabilizacji niż ci co wszystko pod nosem z zapleczem finansowym..
Myślę że przedmówcy zgodzą się ze mną, cokolwiek nie postanowisz, staraj się nie być z tym sama , 50km od domu i marazmu czy 500 nieważne ,nie jesteś wyjątkiem ,nie bój się ludzi ,pomogą ci ,daj się tylko poznać ,bądź sobą i nie bój się wyzwań .NAPRAWDĘ lepiej żałować że coś się nie udało niż w ogóle nie spróbować...Pozdrawiam 3maj się wink

"Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- E.Fromm

16 Ostatnio edytowany przez mlodaico? (2013-04-06 21:10:46)

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Dziękuję bardzo za odpowiedzi, jesteście ważni. "Kapitan"  natchnąłeś mnie do tego stopnia, że spalam w nocy tylko 30 min, resztę czasu zajęło mi entuzjastyczne rozważanie Twojej wypowiedzi, wniosła coś, już to wiem. Schematy... To święta prawda, uwolnić się od nich, pokierować życiem na inne, własne tory to jednak rzadkość i sztuka... Przecież ja teraz marnuję życie, tracę czas, bezowocne godziny, doby, właściwnie miesiące... Co ja będę kiedyś wspominać? Dół, glebę, leżenie na podłodze z bezsilności...? Przypomniałam sobie właśnie jak ubiegłego lata leżąc jak najniżej tak mnie wszystko to wyniszczało, gnębiło, ograniczało, że schudłam na tej podłodze 2 kg.


"nie bój się ludzi ,pomogą ci ,daj się tylko poznać ,bądź sobą i nie bój się wyzwań .NAPRAWDĘ lepiej żałować że coś się nie udało niż w ogóle nie spróbować..."
No właśnie, "Paweł-1979" przecież to prawda... Zanim napisałam na tym forum byłąm sama z problemami i nie dałabym się przekonać, że są ludzie, którzy pomogą, doradzą, wesprą, bo przecież nikogo nie obchodzę. A jednak, jesteście...

17

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

HAHAHA big_smile ty nie dziękuj, tylko bierz życie za JAJA! Bo w brew temu co pisałaś, jesteś silną osobą !
Żeby nie było, czekamy na postępy!  Regularnie melduj co nowego POZYTYWNEGO! Nie ma już chlipania ,chcesz pomocy ,doradztwa,załatwieniu tego czy owego , w oderwaniu się ? PISZ ,ale nie chlip PROSZĘ smile ...

"Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- E.Fromm

18

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Nie jestem silna. Żadnych postępów, jest tylko gorzej. Dowód? Nie jestem już dziewicą. Gratulacje, jeszcze jakieś półtora roku temu oceniając swoje dzałania nazwałabym siebie dzi*ką, dzisiaj wszystko mi jedno. Generalnie to balansuje sobie między tym życiem a jakimś, które mnie czeka kiedy stąd ucieknę. Nie dam już rady dłużej udawać szalonego optymizmu w rozmowach z rodzicami. Szkoda mi ich, tyle czasu mi poświęcili, zainwestowali we mnie, wierzą w moją wartość a ja jestem niczym.

19

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Pytanie tylko czy tego chciałaś czy chciałaś zacząć od tego by zmienić coś w swoim życiu. Jedno jest pewne jedno doświadczenie więcej sprawia że jesteśmy silniejsi, pewni siebie. Myślę że wyjazd z domu(zresztą większość jak widze tak uważa) to krok naprzód. Rodzice niestety potrafią czasami nas przyhamować, więc nie warto przejmować się za bardzo ich krytyką. To, że raz wróciłaś i się nie udało nie znaczy że teraz bedzie tak samo. Chodź z podniesioną głową i niech Twoje myśli skupiaja się na pozytywnym aspekcie życia. To, że wielu nie miało takiego szczęścia. Jesteś zdrowa(mimo depresji i samotności) możesz robić wszystko to co chcesz. Iść na studia?pewnie!nowe doswiadczenie, nowi ludzie, nawet jeśli znowu wyjdzie że kierunek Ci nie odpowiada zmień i szukaj swojej drogi w życiu. Facetami nie zaprzątaj głowy, skup sie na sobie i swoich potrzebach. Pamiętaj, jesteś w tej chwili najważniejsza i Twoje dobre samopoczucie. Życie mamy tylko jedno i trzeba iść do przodu i się nie oglądać na innych i ich krytykę bądź nieprzychylne spojrzenia. :-)

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens
mlodaico? napisał/a:

Nie jestem silna. Żadnych postępów, jest tylko gorzej. Dowód? Nie jestem już dziewicą. Gratulacje, jeszcze jakieś półtora roku temu oceniając swoje dzałania nazwałabym siebie dzi*ką, dzisiaj wszystko mi jedno. Generalnie to balansuje sobie między tym życiem a jakimś, które mnie czeka kiedy stąd ucieknę. Nie dam już rady dłużej udawać szalonego optymizmu w rozmowach z rodzicami. Szkoda mi ich, tyle czasu mi poświęcili, zainwestowali we mnie, wierzą w moją wartość a ja jestem niczym.

"Człowiek potyka się nie o góry, a o kretowiska." powiedział Konfucjusz.
Wszyscy mamy chwile słabości, nie dotrzymujemy obietnic danych sobie i innym. Najważniejsze, to zdać sobie z tego sprawę i spróbować to zmienić. To jedno z najtrudniejszych zadań jakie stoi przed człowiekiem. Ci, którym to się uda są na dobrej drodze do szczęśliwego życia. Niech Twoje przyszłe życie, to jakie sobie zaplanujesz a nie "jakieś", pozwoli Ci wstać po "upadku". Jeśli to zrobisz, to będziesz w lepszej sytuacji niż ci, którzy po upadku nie próbowali wstać. Dlaczego tak surowo siebie oceniasz?

21

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Dziękuję, ze jesteście.

No właśnie, nie od tego miałam zacząć. Tym bardziej, że było to takie bezbarwne. Ale jedno doświadczenie do przodu też się liczy, to prawda, czegoś się o sobie dowiedziałam, jakoś tam się zaczęłam formować w tym temacie. Staram się wcielać w życie te rady, mniej przejmować się rodzicami i ludźmi, ale zawsze kiedy zrobię krok do przodu uświadamiam sobie, że nie mam przecież nikogo bliższego i kiedy oni się ode mnie odwrócą to będę zupełnie sama. Mimo to już jakieś postępy są (znów moja dwoistość, ehh). Odwiedziłam koleżankę w Warszawie (ona też ma depresję), pokrzyczałyśmy sobie trochę w nocy i zawsze lepiej;) Oddałam też krew, satysfakcja, że robię coś dobrego bezinteresownie też mnie trochę podbudowała. Zmieniłam fryzurę, jakieś 20 cm z długości zjechałam, dobrze mi z tym. Odwiedziłąm siostrę w akademiku, poznałam paru jej znajomych. Kupiłam parę fajnych ciuchów, na początku zwracałam uwagę tylko na czernie i ciemne ubrania, ale ostatecznie skusiłam się na jakieś błękity a nawet małą czerwień. To wszystko mi doładowało troszkę baterie i znów mam siły i chęci do pracy, codziennie wysyłam CV, zobaczymy co dalej.

To prawda, bywam dla siebie zbyt krytyczna, w sumie to zaczęłam być taka jakieś 4 lata temu, kiedy facet mnie złamał (tamta sytuacja z dołem aż do występowania halucynacji). To pewnie jakaś forma obrony, odpowiedż na moją słabość, którą musiałam stwierdzić i zaakceptować po tamtej sytuacji. Jak widać teraz się trzymam, nawet dziś planuję zrobić ciacho:)(kulinaria to moja wielka pasja, na którą ostatnio wcale nie miałam ochoty bo nic mi się nie udawało, naprawdę). Z tym, że znając tę dwoistość czeka mnie niebawem dołek, chyba że znów wymyślę sobie coś konstruktywnego na ten tydzień lub dostanę odpowiedź na którąś moją aplikacje o pracę.

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens
mlodaico? napisał/a:

Dziękuję, ze jesteście.

No właśnie, nie od tego miałam zacząć. Tym bardziej, że było to takie bezbarwne. Ale jedno doświadczenie do przodu też się liczy, to prawda, czegoś się o sobie dowiedziałam, jakoś tam się zaczęłam formować w tym temacie. Staram się wcielać w życie te rady, mniej przejmować się rodzicami i ludźmi, ale zawsze kiedy zrobię krok do przodu uświadamiam sobie, że nie mam przecież nikogo bliższego i kiedy oni się ode mnie odwrócą to będę zupełnie sama. Mimo to już jakieś postępy są (znów moja dwoistość, ehh). [...]
To prawda, bywam dla siebie zbyt krytyczna, w sumie to zaczęłam być taka jakieś 4 lata temu, kiedy facet mnie złamał (tamta sytuacja z dołem aż do występowania halucynacji). To pewnie jakaś forma obrony, odpowiedż na moją słabość, którą musiałam stwierdzić i zaakceptować po tamtej sytuacji. Jak widać teraz się trzymam, nawet dziś planuję zrobić ciacho:)(kulinaria to moja wielka pasja, na którą ostatnio wcale nie miałam ochoty bo nic mi się nie udawało, naprawdę). Z tym, że znając tę dwoistość czeka mnie niebawem dołek, chyba że znów wymyślę sobie coś konstruktywnego na ten tydzień lub dostanę odpowiedź na którąś moją aplikacje o pracę.

Myślę, że na zamartwianie się o to czy nasz kogos oprócz naibliższych masz jeszcze duuużo czasu. Powoli, małymi kroczkami realizuj plan. To wymaga dużo cierpliwości, ale myślę że na to Ciebie stać. Najbliźsi potrafią dopiec, często robią to nieświadomie, są tylko ludźmi z własnymi problemami. Bierz na to poprawkę. Z praktyki wiem, że podczas konfliktu jedną z najlepszych rzeczy jakie można zrobić to pomysleć trzy razy zanim się cokolwiek powie. Zwykle wtedy jest po kłótni smile ale człowiek uświadamia sobie, że to co chciał powiedzić wywołałoby wojnę atomową.

Najczęściej jesteśmy najsurowszymi sędziami dla samych siebie. Może teraz potrafiłabyś uniknąć sytuacji, która była dla Ciebie tak dramatyczna? Unikać takich związków? Bez wyciągnięcia wniosków bardzo łatwo można wpakować się w coś podobnego.

Zanim wpadniesz w kolejny dołek, pomysl co go wywołuje. Myśl, zdarzenie, czyjś konemtarz? Teraz, gdy czyjesz się dobrze, możesz na spokojnie przemyśleć swoją reakcję, podejść do sprawy mniej emecjonalnie. Pomyśl jak sobie poradzic z sytuacją i jak z niej wyjść, jak jej zapobiec. Jeśli wpadniesz w kolejny dołek z pewnością będzie on płytszy i może będziesz miała plan jak z niego wyjść?

Wiem, że nawet biskopt bez proszku do pieczenia jest w jakimś stopniu jadalny więc udaje się do pewnego stopnia. Głowa do góry! smile

23

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Długo mnie nie było, pewnie już mi nie odpiszecie ale postanowiłam napisać choćby dla ludzi w podobnym dołku jak mój. Trochę sie zmieniło. Tato zaczął przeginać totalnie z tym chowaniem mnie, doszło do tego, że wychodziłam nocą przez okno, zeby pobyć na powietrzu, nacieszyć się wiosną. No i miarka się przebrała, to był kryzys totalny, postanowiłam: "Jadę, jutro mnie tu nie będzie."Tak zrobiłam, coś tam po chamsku (przyznaję, ale na początku byłam opanowana) powiedziałam rodzicom, ze jednak Warszawa i w drogę, nie zorganizowałam sobie żadnego noclegu, miałam tylko małą torbę do dyspozycji, dwie pary butów, same lekkie bluzki. Do 12 w nocy nie miała gdzie się podziać, zgarnęła mnie koleżanka ze studiów, miała wolny pokój. Miał być wolny tylko tydzień, okazało się, ze jest wolny dwa miesiące, zostałam tam. Chodziłam na różne rozmowy o pracę, po kilku negatywnych w końcu się udało, zaczynam w poniedziałek. A więc można, da się, trzeba znaleźć w sobie dużo odwagi i być zdeterminowanym.
Pozostaje mi problem z odżywianiem, już wcale nie panuję, aktualnie jestem Mką na prostej drodze do Lki, ale mam nadzieję, że praca pochłonie mi tyle czasu, ze będzie łatwiej. Poza tym psychiatra, na niego też liczę, dostałam namiar na (podobno) dobrego specjalistę, teraz tylko skumulować odwagę i determinację  żeby się umówić.
Jeśli chodzi o samotność... Poznałam kogoś, czekam na dalszy rozwój wydarzeń, jak narazie często zdarza sie mu nie świadomie mnie ranić, ale to dobry człowiek, gdybym się uzewnętrzniła przed nim, pilnowałby sie.
Analizowałam tak jak mi tu poradzono skąd się biorą te gorsze chwile, faktycznie po takiej analizie kolejny dołek był płytszy, dziękuję i polecam.
Do szczęśliwości jeszcze długa droga przede mną ale idę, nie stoję, nie leżę.

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Witaj!

Gratuluję odwagi i determinacji. Najważniejsze, że jesteś bezpieczna i jakoś powoli zaczyna Ci się układać. Małymi kroczkami z pewnością poprawisz swoją sytuację i wszystko sie ustabilizuje. Tak trzymać!

Jako doraźny środek  na problemy z jedzeniem mogę zasugerować jedzenie większej ilości białka. 250g białego sera za 2zł + mały dodatek smakowy powinien wystarczyć za cały posiłek, poza tym można tego jeść ile się da. Jedna także radziłbym się z kimś skonsultować w sprawie diety i Twoich problemów z jedzeniem. Najważniejsze : bezwzględnie unikaj węglowodanów(pieczywo, ziemniaki, makarony, słodycze) i pij dużo wody.  Dozwolone są warzywa, owoce w niedużych ilościach.

Co do Twojedo znajomego to chyba dobrze by było wyłożyć karty na stół? Po co się stresowć, chyba masz dość wrażeń? Powinien zrozumieć Twoją sytuację i być bardziej delikatny i wyrozumiały. Mam nadzieję, że znajdziesz w nim oparcie.

Chwyciłaś byka za rogi i mocno go trzymaj, z czasem zamieni się w łagodnego cielaczka!! Powodzenia, daj znać jak Ci sobie radzisz.

25

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Witam po przerwie:) U mnie jest nieźle. Pracuję, jest mi tam trochę cieżko bio nie jestem mega silna fizycznie a często siłą tam trzeba zabłysnąć. Teraz do środy pracowałam 7 dni po kolei bez przerwy i to spowodowało trochę spięć z ekipą ale generalnie większość ludzi tam jest bardzo w porządku. Nie zamartwiam się tyle bo nie mam czasu, pracuję, piorę, śpię, jem i tak w kółko. Jem, no właśnie, ten problem, brak mi słów na określenie mojej niemocy e tym temacie ale jest nadzieja: mam wizytę u psychiatry w połowie czerwca:) Wierzę, że mi pomoże, obecnie najpierw się objadam a potem robię np 50 km rowerem, moje stawy krzyczą. Relacje z rodziną ok, nie ma mnie w domu, tatko nie musi się wstydzić więc wszystko po myśli. Trochę mnie rozbija to, że już czerwiec a ja nie wiem co i gdzie chcę studiować, boję się, że znów nie dam rady, tyle już  zapomniałam, mam problemy z pamięcią... Ale jeśli wybiorę mało ambitnie to moze jakoś będzie. Faceci w moim życiu.. Ten jeden o którym wspominałam nadal mi towarzyszy, nie ma fajerwerków ale tragedii też nie:) Ja się boję zaangażować bo ta ostatnia wielka miłość tak mnie zmieniłą, że drugi raz bym tego nie chciała. Przeginam, potrzebuje pokory, będę się starała nad tym pracować:)
Moja wypowiedź brzmi lepiej niż te początkowe i to mnie troche uskrzydla, oby się udało utrymać ten trend...

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Witaj!
Dobrze, że pracujesz. Jeśli masz możliwość wzięcia udziału w jakimś szkoleniu, czy to pracy czy dzięki innej instutucji to byłuby super gdybyś z tego skorzystała. Praca fizyczna jest dobra gdy na sie do tego predyspozycje, inaczej łatwo o kontuze lub uypadki i wtedy zaczyna się problem. Może dzięki szkoleniu przesuną Cię do lżejszych zadań lub znajdziesz pracę gdzie indziej? Chyba warto spróbować.
Z rowerem też nie przesadzaj, po co Ci kontuzja? Lepszy jest wysiłek mniejszy a regularny niż zrywy wywołane poczuciem winy.
Dobrze by było zacząć studia ale jeśli to nie nastąpi to nie powinnaś wpadac w pańkę. Masz pracę, masz gdzie się podziać, może luksusów brak ale to zawsze jakiś początek. Jeśli ze studiami nie wypali to poważniej rozejżyj się z kursami. Jeśli poprawią Twoją sytuację to może będziesz miała więcej czasu aby czytać i uczyć się w domu a wtedy będziesz pewniejsza siebie i dostaniesz sie na jakiś ambitny kierunek. Bez pańki!
Twoje wypowiedzi brzmią nawet dużo lepiej! smile

Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
Bez pańki!

27

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Witam wszystkich:)
Twoj post MOdaico przypomina mi troche moja sytuacje ,rowniez rzucilam studia bo okazalo sie ze nie sa dla mnie  odpowiednie i wrocilam do mojego rodzinnego miasta.... pocztakowo tez bardzo to przezywalam bo tamte studia w innm miescie byly moimmarzeniem i wydawalo misie ze tsracilam cos bezpowrotnie mialam tez problem  z chlopakiem ktorego zostawilam w moim rodzinnym miescie,  i chodz nie udalo mi sie znalezc dobrej pracy oprocz durnego call centera to jakos przetrwalam tamten okres;) teraz studiuje kierunek ktory znacznie bardzije mi opdowiada i jest lepiej czuje sie jedynie samotna ... ale  to da rade zmienic;) Walcz o siebie smile Pozdrawiam:)

28

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Zapraszam Ci na oczyszczanie duchowe lub tez rytuał oczyszczający (http://www.astrokamera.pl/) być może Twoja energia jest tak zanieczyszczona że negatywnie to wpływa na całe Twoje życie. Już spotkałam się z takimi przypadkami...

29

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Minęło 5 miesięcy od momentu dodania mojego 1 postu i postanowiłam napisać jak to jest teraz:)
Dostałam się na studia, za dwa tygodnie start, wybrałam o wiele mniej ambitny kierunek, ale i tak cieszę się, że coś w tym kierunku zrobiłam, bo było mi bardzo ciężko się zmusić do jakichś działań w tym temacie. Co będzie dalej to się okaże.
Całe lato spędziłam w domu na wsi, nigdzie nie udało mi się wyjechać, tatuś oczywiście nie popiera takich rozrywek. Mimo to obiecałam sobie, że żadnego sobotniego wieczoru nie spędzę w domu bo strasznie mi ciążyło siedzienie na du*** w pokoju ze siadowością, że inni właśnie się świetnie bawią. Udało mi sie zrealizować to postanowienie (oczywiście pod prąd, wybywałam wbrew woli rodziców) i bardzo się z tego cieszę, poznałam mnóstwo osób, część z nich to znajomi na 1 wieczór (nie mówię o seksie) ale są też bardziej owocne znajomości.
Chłopaka nadal nie mam, samotność też nie dała się zupełnie stłumić ale jakoś sobie radzę, tylko mam wrażenie, ze jesień znów mnie trochę wbije w ziemię. Problemy z jedzeniem mam nadal, chyba sama się z nimi nie uporam.
Do psychiatry nie dotarłam, za każdym razem coś musiało się wydarzyć- choroba lekarki itp, itd.
Czytam teraz moje starsze wypowiedzi i naprawdę jestem zadowolona z siebie:) Mam nadzieję, ze będzie tak samo albo troszkę lepiej;) I 3mam kciuki za wszystkich umieszczających posty w tym dziale, znajdżcie w sobie siłę, sprzeciwcie całemu światu jeśli to konieczne, smiało bądźcie egoistami kiedy trzeba i mówcie sobie: WIERZE W SIEBIE:)

30

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Amen

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Oby Twój przykład dał nadzieję innym w podobnej sytuacji. Powodzenia!

32

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Zajrzałem tu, jako że zapisałem sobie ten temat w subskrypcji.

Niesamowite, że już tyle czasu minęło. Aż mi się wierzyć nie chce gdy patrzę na daty. Jeszcze bardziej niesamowite, że mój jeden wpis na forum może pociągać za sobą bardzo poważne wydarzenia w rzeczywistości.

Taka myśl mi się nasuwa...
Nikt nie jest tu na forum bez powodu. I tak jak niektórzy potrzebują pomocy, tak inni zacierają swoje "niedogodności" starając się pomóc. Aczkolwiek myślę, że zarówno pomagający jak i otrzymujący są często w podobnym stanie psychologicznym smile

33

Odp: ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Kochani, znów piszę ku pokrzepieniu. Od pierwszego posta minęły prawie 3 lata. Żyje:) i jestem bardzo szczęśliwa. Studia idą mi bardzo dobrze, do tego pracuje wiec uniezależnilam sie od rodzicow i rzadko zzaglądam w rodzinne strony . Główny czynnik sprawczy mojego zadowolenia z życia to mój mężczyzna, dwa miesiące temu oświadczył mi się w Wiedniu. Kochani, wiatr w oczy w zyciu jest przejsciowy, życzę Wam dużo siły, cierpliwości, i dla Was zza chmur wyjdzie słońce:)

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » ! ! ! ! !Potrzebuję wstrząsu, przełomu, pomóżcie znaleźć sens

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021