Witajcie!
Piszę po raz pierwszy i nie mam doświadczenia w forach.Pomóżcie mi. Mam duży problem! Zakochałam się w 23 latku. Nie mogę spać, jeść i myśleć o czymkolwiek innym niż on.Dzieli nas przepaść. Ja to wiem.Jestem tego świadoma. On nie wie o moim uczuciu , a ja siłą powstrzymuję się żeby mu o tym nie powiedzieć.On jest przyjacielem mojego syna.Boję sie ,że pisząc mu o tym mogę wyrządzić mu krzywdę. Boję się ,że gdyby odwzajemnił moje uczucie to złamię mu życie. Nic nie mogę mu zaofiarować prócz przyjażni.Wiem że jest gentlemannem i zachowałby to dla siebie. Jestem mężatką.Niczego od niego nie oczekuję. Chciałabym tylko żeby wiedział.Czy mam do tego prawo? Czy mam prawo tak zaryzykować? Pomóżcie mi podjąć słuszną decyzję.
Podobne tematy
Chciałabym tylko żeby wiedział.
A co chcesz przez to osiągnąć?
Droga Janis! w zyciu wszystko sie moze zdarzyc...ale nie rozumiem Ciebie,co checesz od tego chlopaka,chcesz romansu? piszesz ,ze nie mozesz Mu nic zaoferowac...moze podswiadomie bronisz sie tego uczucia i nie dopuszczasz mysli,jak bardzo Cie pociaga...jest przyjacielem Twojego syna,powinnas byc ostrozna,aby nie dac poniesc sie emocjom,poniewaz mozesz skrzywdzic Ich obu!
Nie wiem co chcę przez to osiągnąć.Może margela ma rację.Może chcę romansu choć to chyba niedorzeczne. Ale co to znaczy "musisz być ostrożna"? Jakie są granice tej ostrożności? Kocham go od roku.Już nie radzę sobie z tym uczuciem.Ciąży na mnie jak jakaś klątwa.To jest tak jak z nienawiścią. Musisz ją wyrzucić z siebie bo inaczej zwariujesz.Nie prosiłam się o to uczucie.Przyszło samo. Znikąd.Od pierwszego wejrzenia!!! Dosłownie. Odbierałam syna z dworca/byli razem na wyjeżdzie zawodowym/ a on podszedł i powiedział:" Dzień dobry. Przyszedłem się z Panią przywitać."Popatrzył mi głęboko w oczy, no i trafiło mnie jak strzałą amora. Zanim doszłam z synem do auta, byłam tak roztrzęsiona,że nie mogłam prowadzić.Pomyślałam "co się z tobą dzieje,dziewczyno"? może masz zawał,albo cukier spadł? A syn na to: mamo dobrze się czujesz, bo jesteś jakaś dziwna? Kiedy" przyszłam do siebie" i ogarnęłam o co chodzi to pomyślałam ,że chyba jestem szalona.Przeciesz motyle w brzuchu nie lęgną sie w "tym" wieku.To nie może być prawdą! Przy następnym spotkaniu było jeszcze gorzej./Spotkania zawsze w obecności syna/. Często go podwożę,odwożę a oni wszędzie są razem.Więc też wożę ich dwóch! On zawsze siedzi koło mnie a mnie drżą ręce i zdaję się na mój 30-letni staż kierowcy bo inaczej byłoby krucho. Zawsze po takich kursach mam czarną dziurę ,nawet nie pamiętam którędy jechałam. Myślę ,iż policja prócz alkomatu powinna robić testy na stan zakochania!!! Bo to jest jak pod wpływem narkotyków. A może i gorzej. Co z tym mam dalej zrobić? Jak się otrząsnąć ? Pomóżcie.
Kiedy" przyszłam do siebie" i ogarnęłam o co chodzi to pomyślałam ,że chyba jestem szalona.Przeciesz motyle w brzuchu nie lęgną sie w "tym" wieku.
Czesc Janis,
:-)))))))))
dzieki za usmiech z rana !
alez motyle legna sie w KAZDYM wieku !
:-))))))))
kwestia tylko co z tym zrobisz.
Ceść Pomarańczowa!
Gdybym wiedziała co z tym zrobić, byłabym najmądrzejszą kobietą świata.Piszę tu bo jestem marną istotą ,którą przywalił ogrom miłości.Zawsze radziłam sobie z każdym problemem.Świetne też doradzałam innym.Wydawało mi się,że tak będzie zawsze. No i masz. G....o prawda. Podsuń mi jakiś pomysł!
Pomarańczowa!
Jeszcze jedno.Uwielbiam Cię za to "ciągłe stawianie się". Wyjęłaś mi to z ust, a może bardziej z rozumu. Mam to samo.A może i więcej. Dlatego mam problem. Bo gdy rozum mówi-nie, to serce woła-idź na całość.
8 2014-03-21 12:37:11 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-03-21 12:37:30)
Ogrom miłości powiadasz...A jak ta miłość się zrodziła, skoro on nawet nie wie, że Ci się podoba?
A czy Wy w ogóle rozmawiacie? Czy wymieniacie pojedyncze zdania w czasie, kiedy on przychodzi do Twojego syna?
Czy Ty serio uważasz, że można pokochać kogo, kogo zna się 'przelotem'? Zauroczenie ok, ale miłość? I to pisze dojrzała kobieta...
P.S. To nie ma sensu.
Pomarańczowa!
Jeszcze jedno.Uwielbiam Cię za to "ciągłe stawianie się". Wyjęłaś mi to z ust, a może bardziej z rozumu. Mam to samo.A może i więcej. Dlatego mam problem. Bo gdy rozum mówi-nie, to serce woła-idź na całość.
Janis, pomaranczowa nie stwia sie a staje sie:) Przeczytaj jeszcze raz jej sygnature:)
A co do dylematu - masz szanse raczej mizerne i na odwzajemnione uczucie (sorki, ale roznica 27 lat to ciut za duzo nawet i dla mnie, a poza tym to kolega syna i chyba zna Twoj stan cywilny) i na udany romans. Wiec najprosciej jest przestac widywac tego chlopaka, bo co z oczu to i z serca. Chyba syn 23 letni (jesli sa rowiesnikami, tak tylko zakladam) jest w stanie sam sie podwiezc czy odwiezc dokadkolwiek?
10 2014-03-21 17:03:56 Ostatnio edytowany przez zbojnicka (2014-03-21 17:19:47)
Daj sobie spokój. Nie porywaj sie. Mialam mezczyzne 10 lat mlodszego, oddalam mu wszystko i swoj czas. Bylismy ze soba 6 lat, ufalam mu bezgranicznie, bardzo chciał dziecka, pozniej kazal ciaze osunąć ponieważ jest juz z inna, zostawil mnie z dnia na dzien. Poznal ją na imprezie u swego ojca, ona stwierdzila ze musi go wyleczyc z toksycznego zwiazku. Przygarnela go do siebie, dzis on mnie nienawidzi a ona wygrala i sa szczesliwa para. A ja... ze mnie zostal wrak.
Mussuka!
Witam i dzięki za pokazanie pomyłki.Sorry też dla pomarańczowej.
A co do sedna.Uzmysłowiłaś mi to czego mam świadomość.Ale przez to wcale nie jest mi łatwiej.Nie moge go nie widywać, bo on,syn i ja jesteśmy z tej samej branży.Nawet jeśli wystopuje z tymi podwożeniami to i tak bywamy na wspólnych eventach. I niestety wszyscy musimy tam bywać.Dzięki za prawdę która boli na maxa.
Cześć Nataluszek!
Miłość ,a może totalne zauroczenie,jak to nazwałaś/łeś/ spadła na mnie i tylko na mnie.Pisałam o tym wcześniej.Rozmawialiśmy wiele razy ale tylko na tematy zawodowe.Wymieniliśmy też kilka sms w których dawałam mu delikatnie do zrozumienia ,że jest mi bliski. Cyt."......jesteś mega królem ściemy,ale i tak cię kocham"....a on odpisał, że" dziękuje za sms ,którego odbiera z dozą humoru" . Inny i ostatni sms do niego,którego wysłałam w dniu jego imienin 2 tyg. temu kończył się słowami ......." i co Ty w sobie masz takiego CZARODZIEJU,że potrafisz na maxa każdego zauroczyć ??? " Może to nie było tak wprost i bez kamuflażu ale,jeśli byłby chociaż trochę domyślny to zrozumiałby,ze coś za bardzo zbliżam sie do niego. Chyba że nie chce tego zrozumieć. A tak w ogóle,to kto powiedział,że jestem dojrzałą kobietą? Wiek to tylko cyfra i nie zawsze niesie ze sobą dojrzałość o jaką mnie posądzasz. Mimo wszystko spójrz na to jeszcze raz,proszę. Może tym razem podsuniesz mi pomysł na przeżycie?
Witaj Janis ![]()
Pomyśl Kochana że to raczej niedobra sytuacja, nie chciałam napisać bardziej dosadnie. Inie chodzi o dogadywanie ale spojrzenie zdrowe. Pomimo wszystko że można zakochać się w każdym wieku, i na to nie ma reguły...ale . ...
To tak jakbyś zakochała się we własnym dziecku tzn chodzi mi o te 23 lata. Widzę że Ci ciężko bo Sama nie rozumiesz co się z Tobą dzieje,ale myślę żebyś nie ryzykowała mówić mu czasem o tym że .... zakochałaś się w nim. Może to zle że przytaczam film o podobnej treści... ale tam syn znienawidził Matkę ... swojego kolegę też. Wyjechałaby nie patrzeć na to wszystko. Pomimo wszystko Janis musisz otrząsnąć się z tej sytuacji , abyś wróciła do równowagi . Życzę dużo siły i dobrej rozważnej decyzji .
Pozdrawiam serdecznie. ![]()
27 lat... to naprawdę jest MEGA przepaść. Pewnie myślisz o nim, układasz w głowie fantazje...a w tym nierealnym świecie jemu Ty podobasz się tak samo jak on Tobie. Ale.. to nie jest prawda. Moja droga ,znasz takie pary ??? Jean Collins może, i nikt więcej nie przychodzi mi do głowy. Czy on Ci daje jakieś realne sygnały,że Ty też w jakiś sposób jesteś mu bliska ?? Odpowiada w podobny sposób na Twoje smsy ??.. wątpię. Wierzę,że jesteś atrakcyjną kobietą, wiem ,że w tym wieku jest jeszcze ok. Ale moim zdaniem to za mało. Daj sobie czas, myśli próbuj zmieniać,zacznij biegać,albo idź na Zumbę i daj sobie spokój.Według mnie 15 lat młodszy facet to jeszcze jest do ogarnięcia,więcej ....nie widzę szans.Takie jest moje zdanie.Życzę Ci jak najlepiej.
Canon,ja wiem że 27 lat to mega przepaść!
Ale tego NIE CHCĘ zrozumieć.Przynajmniej na razie.Jeszcze nie jestem gotowa na to, żeby wstać,zamknąć drzwi i powiedzieć-"NIC TO" .Jeszcze mam nadzieję.Jeszcze wierzę.Może przyjdzie czas, że da sygnał.A do tej pory jeżeli nie oszaleję będę dalej szukać wsparcia.Może ktoś zobaczy to w nieco innym świetle.Spróbuje stanąć przynajmniej trochę po mojej stronie.Trochę mnie pożałować.Zobaczyć moje cierpienie.Hej,co z Wami dziewczyny? Czy Wy nie chciałybyście takiego szaleństwa? Chociaż jeden jedyny raz w życiu? Zaprzedać dusze diabłu?
.Jeszcze mam nadzieję.Jeszcze wierzę.Może przyjdzie czas, że da sygnał.
Powiem brutalnie - nie łudź się. On nie da sygnału. Ty już mu dawałaś, on nie reaguje. Zapewne z różnych powodów, a przede wszystkim dlatego, że nie jest zainteresowany.
Może ktoś zobaczy to w nieco innym świetle.Spróbuje stanąć przynajmniej trochę po mojej stronie.Trochę mnie pożałować.
OK, pożałuję Cię bo straciłaś kontakt z rzeczywistością.
co z Wami dziewczyny? Czy Wy nie chciałybyście takiego szaleństwa? Chociaż jeden jedyny raz w życiu? Zaprzedać dusze diabłu?
Dziewczyny? Ty jesteś kobietą, już nie dziewczyną. Może czas to sobie uzmysłowić.
Szaleństwo? Jak najbardziej. Ale inne szaleństwa, nie komplikowanie sobie życia. O komplikowaniu życia innym już nie wspomnę. Życiu Twojego męża, syna. Zupełnie tego nie bierzesz pod uwagę.
Celowo pomijam tego młodego chłopaka, choć jemu też mogłabyś (ewentualnie) życie skomplikować, ale raczej on by sobie z tym poradził. Czy Ty też byś sobie poradziła?
Luc!
Dzięki że pojechałaś po mnie na maxa. Ale nie powaliła mnie Twoja krytyka. Nie wiesz tego czy on nie jest zainteresowany. I ja też tego jeszcze nie wiem.Dlatego chciałam się o tym przekonać. Dlatego chciałam do niego napisać.Powiedzieć mu co czuję i dać mu wolny wybór.I jeżeli nie byłby zainteresowany to nic.Ma prawo nie być! Chce mu tylko pokazać,na czym m.inn. może polegać miłość. Na szalonej desperacji, maksymalnej determinacji ,która próbuje doprowadzić mnie do niego.Niezależnie od efektu.Bo " miłość -cierpliwa jest,nie pamięta złego,wszystko znosi i wszystkiemu wierzy..." A jeżeli piszesz o komplikacji, to znaczy że zakładasz jednak że podejmie rękawicę? Bo od samego wyznania nikt sobie jeszcze nie skomplikował życia w takim stopniu ,jak próbujesz mnie nastraszyć.
Dzięki że pojechałaś po mnie na maxa.
Nie "pojechałam" po Tobie ![]()
Chciałam Ci tylko uzmysłowić pewne naprawdę proste fakty.
Nie wiesz tego czy on nie jest zainteresowany.
Jasne, że nie wiem. Można się tego jednak domyślać bo już mu dawałaś wyraźne sygnały (sms-y).
Dlatego chciałam się o tym przekonać. Dlatego chciałam do niego napisać.Powiedzieć mu co czuję i dać mu wolny wybór.I jeżeli nie byłby zainteresowany to nic.Ma prawo nie być! Chce mu tylko pokazać,na czym m.inn. może polegać miłość.
Możesz się równie dobrze (a nawet jest to bardziej prawdopodobne) mocno ośmieszyć.
A jeżeli piszesz o komplikacji, to znaczy że zakładasz jednak że podejmie rękawicę?
Niczego nie zakładam. Już pisałam, że ewentualnie.
Dla mnie to jest mało prawdopodobne.
Bo od samego wyznania nikt sobie jeszcze nie skomplikował życia w takim stopniu ,jak próbujesz mnie nastraszyć.
Po pierwsze - wcale nie próbuję Cię nastraszyć. Piszę tylko jak widzę tę sytuację.
Po drugie - j/w - możesz się ośmieszyć. Możesz skomplikować życie swoim bliskim (mężowi, synowi), których jak widać wcale nie bierzesz pod uwagę.
Twoje życie, Twój wybór.
Pomyśl, ty będziesz w wieku emerytalnym, on w wieku dojrzałego mężczyzny z potrzebami, które nie będziesz w stanie zaspokoić.
Chyba że liczysz na krótkotrwały związek.
I piszę to, zakładając że jest tobą zainteresowany, choć jak słusznie zauważył luc z smsów można wywnioskować, że nie jest.
Swoją drogą już naraziłaś się na śmieszność, wysyłając mu smsy, w których sugerowałaś, że jest twoim czarodziejem. Nie lepiej zaproponować mu spotkanie, wybadać czy jest choćby krzta zainteresowania z jego strony. Zobaczyć jak się przy tobie zachowuje. Choć tak szczerze to proponuję ci odpuścić młokosa, zbyt dużo masz do stracenia.
Miłość jest szaleństwem.I wtedy nie bierze się niczego pod uwagę.Jest się odjechanym na maxa.A ośmieszenia się nie boję. Bo ja nigdy nie rozpatrywałabym czyjegoś wyznania w kategorii ośmieszenia. Ale to ja.Bo ja zawsze umiem pochylić się nad drugim człowiekiem. Zastanowiłabym się co ta druga osoba we mnie zobaczyła, że jest gotowa tak się otworzyć bez względu na konsekwencję.Nawet jak byłoby mi z nią nie podrodze.Jeżeli on by tak postąpił i pomyślał o mnie w kategorii ośmieszenia,to sprawa byłaby jasna. Nie byłby mnie wart.A nie irytuj się tym straszeniem. Ja bardzo chciałabym żebyś mnie totalnie nastraszyła.Tak żebym zaczęła wreszcie po roku cierpień od niego się choć trochę odsunąć.Ale chyba nie jesteś tak mocna, bo Twoje argumenty do mnie nie trafiły. A chyba nie zauważyłaś ,że napisałam " Dzięki, że pojechałaś po mnie...."
Tykwer!
Ty też z tej samej beczki? Czy ośmieszenie to już jest najgorsze co może mnie spotkać ? Ja wogóle nie śmiem na nic liczyć.Wróćcie do mojego pierwszego postu. A myślę ,ze czarodziej go nie przestraszył, gdyż ile razy spotyka mojego syna, to przesyła mi poprzez niego pozdrowienia.
Miłość jest szaleństwem.I wtedy nie bierze się niczego pod uwagę.
Czy jest szaleństwem? Tak bym tego nie określiła, a jestem zakochana od wielu lat.
Człowiek dojrzały nawet będąc zakochanym bierze pewne rzeczy pod uwagę.
Ale jak wspomniałam człowiek dojrzały. Ty już wcześniej sama poddałaś w wątpliwość czy jesteś dojrzała.
Ja bardzo chciałabym żebyś mnie totalnie nastraszyła.
Nie mam w zwyczaju nikogo straszyć ![]()
Zresztą już zauważam, że argumenty do Ciebie nie docierają. Po raz kolejny zwracam uwagę na istnienie Twoich bliskich. Nie chcesz ich w tej sytuacji w ogóle dostrzegać. Trąci egoizmem?
Dla czego? Dla potencjalnego ( bardzo mało prawdopodobnego) romansu? Bo chyba nie jesteś tak naiwna żeby sądzić, iż możliwy jest trwały związek?
Skrzywdzenie najbliższych i siebie samej w razie potencjalnego i krótkotrwałego romansu, jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Jesteś na to (w razie czego) gotowa? Na drogę, być może, bez odwrotu.
Najlepsze co możesz zrobić to przestać sobie zaprzątać nim głowę. Wrzucić go do szuflady "kolega syna". Za jakiś czas sama się zdziwisz, że mogłaś o nim w tych kategoriach myśleć.
P.S.
Nie irytuję się. Bo niby dlaczego? To Twoje życie.
Dzieki Luc!
Zrobię jak mi radzisz.Już otwieram szufladę.A a'propos. Jak mogę skrzywdzić najbliższych skoro nie będą tego świadomi? Ani ode mnie ani od niego tego sie nie dowiedzą.I nie wiem o jakiej drodze bez odwrotu mówisz.Możesz jaśniej.
Jak mogę skrzywdzić najbliższych skoro nie będą tego świadomi? Ani ode mnie ani od niego tego sie nie dowiedzą.I nie wiem o jakiej drodze bez odwrotu mówisz.Możesz jaśniej.
Jesteś pewna, że nie będą świadomi? Chyba, że chodzi Ci jedynie o powiedzenie temu chłopakowi?
Jednak odnoszę wrażenie, że nie chodzi Ci tylko o to. To ma być wstęp. Do czego? Pewno sama nie wiesz. Romansu, dłuższego związku?
O tym już bardzo prawdopodobne, że by się dowiedzieli. To może być ta droga bez powrotu.
Ale to tylko takie fantazje, bo moim zdaniem (wyrażonym już wcześniej) nie ma na to prawie żadnych szans.
Jeżeli nie boisz się ośmieszenia, to powiedz mu wprost. Najwyżej będzie Cię potem unikał jak ognia, może nawet zerwie kontakty z Twoim synem (syn zapewne będzie Ci bardzo wdzięczny), albo przeciwnie - będzie o tym opowiadał (jak, można się domyślić).
Zrobię jak mi radzisz
Nie zrobisz.
Luc.
To była ironia.Oczywiście że tak nie zrobię.Przynajmniej jeszcze nie teraz.Tak.Chodzi mi tylko o powiedzenie mu.O wyrzucenie tego z siebie.tylko tak mogę się z tego wyleczyć.Przynajmniej tak przypuszczam.A nie możesz się domyśleć że będzie się tym chwalił bo go nie znasz.On jest gentlemanem i mam na to dowody.Prosiłam go kiedyś w innej sprawie o dyskrecję i jej dochował.Był wtedy z moim synem w Chinach.Korespondowałam z nim.Cały czas. A mój syn o tym nie wiedział.Nic z t tych sms-ów do tej pory nie wypłynęło. A mogło.Na tym kończę.Wypiłam przy tej miłej pogawędce już 3 litry,wody.Sorry. Odezwę się jutro o ile będzie po co.
26 2014-03-22 03:19:21 Ostatnio edytowany przez luc (2014-03-22 03:21:08)
Luc.
To była ironia.Oczywiście że tak nie zrobię.
Z mojej strony to też była ironia.
Chodzi mi tylko o powiedzenie mu.O wyrzucenie tego z siebie.tylko tak mogę się z tego wyleczyć.
Jak na dorosłą (metrykalnie) kobietę, to masz mało sposobów na radzenie sobie z problemami.
To też była ironia.
A nie możesz się domyśleć że będzie się tym chwalił bo go nie znasz.
Nic z t tych sms-ów do tej pory nie wypłynęło. A mogło.
Niczego się nie domyślam tylko wskazywałam na różne możliwości.
O smsach mógł nie powiedzieć, po miłosnym wyznaniu, może się zachować inaczej. Włącznie z zerwaniem kontaktów.
Chodzi mi tylko o powiedzenie mu.
Nie oszukuj się. Chodzi Ci o coś więcej.
Czas dorosnąć.
Wychodzi na to Lucynko że kobieta chce tego i nie ważne z jaką twarzą wyjdzie.
Jeśli już wcześniej zaczęło coś ... z owym młodzieńcem tzn że chyba jemu to
pasuje. Dla młodego będzie to nie lada przygoda i pochwali się kiedyś że
... nie użyję mocnego słowa, choć ciśnie mi się na usto. Cofnęłam się do
poprzednich postów,bo zaczęło mnie zastanawiać czy to co napisałaś o zakochaniu
się było przed Chinami czy po,to tak a pro po porządku żeby wiedzieć o co kaman.
Janis a czy Ty naprawdę oddałabyś swoją duszę .... w zamian za 5 minut szczęścia? Rozkoszy? ....?
Hmm,no ale sama napisałaś że możesz ofiarować mu tylko przyjazń.
Janis, nie będę komentować Twoich wcześniejszych wypowiedzi, ponieważ uważam, że jesteś po prostu osobą pozbawioną moralności - nie myślisz w ogóle o konsekwencjach jakie poniosą Twoi najbliżsi.
Powiedz temu chłopakowi. Po prostu. Chłopak ze śmiechu zejdzie i będzie po problemie.
29 2014-03-22 09:58:31 Ostatnio edytowany przez baziula (2014-03-22 10:04:20)
Luc.
To była ironia.Oczywiście że tak nie zrobię.Przynajmniej jeszcze nie teraz.Tak.Chodzi mi tylko o powiedzenie mu.O wyrzucenie tego z siebie.tylko tak mogę się z tego wyleczyć.Przynajmniej tak przypuszczam.A nie możesz się domyśleć że będzie się tym chwalił bo go nie znasz.On jest gentlemanem i mam na to dowody.Prosiłam go kiedyś w innej sprawie o dyskrecję i jej dochował.Był wtedy z moim synem w Chinach.Korespondowałam z nim.Cały czas. A mój syn o tym nie wiedział.Nic z t tych sms-ów do tej pory nie wypłynęło. A mogło.Na tym kończę.Wypiłam przy tej miłej pogawędce już 3 litry,wody.Sorry. Odezwę się jutro o ile będzie po co.
A co miał powiedzieć Twojemu synowi.... że flirtuje z jego matką........no proszę cię. Zachowa milczenie by nie tracić jego przyjaźni, a nie dlatego że jest gentelmanem.
Ja rozumiem że się zauroczyłaś ( bo to na tym etapie zauroczenie a nie miość) ale dla własnego spokoju, dla dobrych relacji z synem ( dlaczego ukrywałaś korespondencję z jego przyjacielem??? - bo czujesz że to nie fair....), daj sobie spokój. Zafunduj sobie weekend z miłym chłopakiem z agencji.... skutek taki sam, a o ile mniej pretensji, cierpienia i kwasu.....
Na pewno chodzi Ci tylko o to, żeby mu powiedzieć? Wybacz, ale cały czas wspominasz o szaleństwie itd. Wynika z tego, że ewidentnie masz nadzieję na bliżej nieokreślone coś z tym chłopakiem. Romans, związek, nie mam pojęcia. Ja zdecydowanie nie chciałabym, żeby ojciec mojej przyjaciółki wyznał mi miłość.
Zastanów się, co on o tym (o Tobie) może pomyśleć. Ach, piszesz, że jest gentlemanem. Skoro tak bardzo chcesz się z nim zapomnieć, to hm... jak określiłabyś młodego chłopaka, który sypia z zamężną matką swojego przyjaciela? Są trafniejsze określenia niż gentleman, tak sądzę.
Miłość jest szaleństwem.I wtedy nie bierze się niczego pod uwagę.Jest się odjechanym na maxa.A ośmieszenia się nie boję. Bo ja nigdy nie rozpatrywałabym czyjegoś wyznania w kategorii ośmieszenia.
Cóż, to zależy od sytuacji i od osoby "wyznającej". Zastanów się nad tym na chłodno, czy zanim nie poznałaś tego chłopaka, nie pomyślałabyś o czymś takim, że jest właśnie śmieszne?
Może to nie było tak wprost i bez kamuflażu ale,jeśli byłby chociaż trochę domyślny to zrozumiałby,ze coś za bardzo zbliżam sie do niego
Zrozumiał i odpowiedział:
" dziękuje za sms ,którego odbiera z dozą humoru"
Stawiasz chłopaka pod ścianą. Nie może się wykręcić od widywania Cię, nie może o tym pogadać ze swoim kumplem (Twoim synem). Co ma mu powiedzieć? Że nie będzie z nim jeździł, bo jego matka zwariowała? Dyplomatycznie próbuje dać Ci do zrozumienia, że nie jest zainteresowany.
W pierwszym poście pytasz:
Chciałabym tylko żeby wiedział.Czy mam do tego prawo? Czy mam prawo tak zaryzykować?
Odpowiedź brzmi: nie masz prawa. Masz prawo robić co tylko chcesz, dopóki nie krzywdzisz innych. A wiec nie masz prawa komplikować życia Twojemu synowi, jego koledze, nie masz prawa demonstracyjnie robić świństwa swojemu mężowi.
Uparłaś się na te motyle. Czy naprawdę motyle są ważniejsze od dobrych relacji z własnym synem? Od tego, że patrzy na matkę z szacunkiem, a nie z pogardą? Bo jak inaczej młody chłopak może patrzeć na matkę, która wyznaje miłość jego koledze mając w nosie jego ojca?
Takie wyznanie to granat, który, raz rzucony, rozwali wszystko wokół. Zostaną krwawe strzępy i ochłapy. Myślisz, że jakikolwiek motyl wtedy przetrwa?
32 2014-03-22 10:56:49 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-03-22 10:58:59)
Powiem z męskiego pkt widzenia
Zakładając, że autorka jest atrakcyjną fizycznie kobietą, to poza seksem na nic bym nie liczył, zakładając w ogóle, że chłopak byłby czym kolwiek zainteresowany, bo na miłość nie ma co liczyć. A zdaje mi sie, że Ciebie to nie satysfakcjonuje. Chyba, że masz ochote go "przelecieć" ale piszesz o miłości..Pomijając już wszystkie inne aspekty, syna, męża, znajomość Twojego syna z tym chłopakiem itd. Z tego nic dobrego by nie wynikło.
Dlatego piszę i radzę. Chłopak z agencji. Pogada, pogłaska. Będzie mio. Skutek ten sam, a relacja z synem ocalona.
Tylko, że tu jest raczej inny problem. Nie to, że ma chcice na młodego, tylko sobie ubzdurała konkretnego chłopaka i to jest problem ![]()
35 2014-03-22 13:22:16 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-03-22 13:39:51)
Miłość jest szaleństwem.I wtedy nie bierze się niczego pod uwagę.Jest się odjechanym na maxa.A ośmieszenia się nie boję.
Posadź więc syna, męża i tego chłopaka i powiedz im wszystkim o swoich uczuciach. Po co masz okłamywać kogokolwiek... bo co? chcesz zostawić furtkę, gdyby cię olał? Gdzie to odjechanie o którym piszesz? A skoro nie bierzesz niczego (i nikogo) pod uwagę to wal prosto z mostu. TYM BARDZIEJ, ŻE NIE BOISZ SIĘ OŚMIESZENIA...
Jeśli cytujesz czyjeś słowa, zrób to, proszę, w sposób, który nie będzie budził wątpliwości, że nie jesteś autorką tekstu. Możesz użyć tagów "quote" lub zwykłego cudzysłowu. Tym razem Twój post edytowałam, ale proszę w przyszłości o zastosowanie się do przyjętej zasady. Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka
Janis, wybacz, ale zachowujesz się jak desperatka. Przy czym nie chora z miłości desperatka, która za wszelką cenę chce o tę swoją chorą miłość zawalczyć, ale jak kobieta w średnim wieku rozpaczliwie szukająca potwierdzenia własnej atrakcyjności w oczach młodzieńca. Sądzę, że Ty gonisz za młodością, za motylami, za tym, czego być może od dawna brakuje Ci w Twoim wieloletnim związku. To desperacja każe Ci widzieć więcej niż jest, liczyć na więcej niż możesz dostać.
Oczywiście, że do miłości mamy prawo w każdym wieku i w każdym wieku ta miłość do nas przychodzi, ale... jest miłość i miłość.
Chodzi mi tylko o powiedzenie mu.O wyrzucenie tego z siebie.tylko tak mogę się z tego wyleczyć.
Nie bierzesz jednak pod uwagę w jakiej sytuacji postawisz tego chłopaka, w jakiej sytuacji już go właściwie postawiłaś. To jest bardzo egoistyczne podejście. Przede wszystkim on będzie musiał jakoś się z tego wybronić, z jednej strony wyjść z twarzą, a z drugiej - chcąc być delikatnym w stosunku do Ciebie (sama podkreślasz, że jest gentelmenem) - przyjąć klucz określonych zachowań. Teraz jest mu łatwiej udawać, że niczego nie zauważa, bo po prostu nic z tym nie musi robić. Inna rzecz, że wprost wyznając swoje uczucie, to na niego zrzucisz ciężar decyzji - co z tym dalej zrobić, w jaki sposób potraktować Twoją osobę, czy być szczerym w stosunku do przyjaciela, czy jednak zachować dyskrecję.
Hej,co z Wami dziewczyny? Czy Wy nie chciałybyście takiego szaleństwa? Chociaż jeden jedyny raz w życiu? Zaprzedać dusze diabłu?
Takiego? Absolutnie nie.
Dla mnie to wstretne i wyluzgane...........chcesz rozbic swoje malzenstwo za cene "motyli w brzuchu"........ja nie wyobrazam sobie takiej sytuacji,bo zawsze przed oczami mialabym twarz mojego syna(rownolatka) czulabym jakbym "zdradzila" wlasnego syna dla ...no wlasnie do czego ,albo do kogo....a moze tylko kolega twojego syna zalozy sie ,ze "zrobi" co zechce z jego "wlasna ' matka brrrrrrrrrrrrr
Chodzi mi tylko o powiedzenie mu.O wyrzucenie tego z siebie.tylko tak mogę się z tego wyleczyć.
Zaaranżuj spotkanie tylko we dwoje. Romantyczny nastrój, świece, muzyka. Może ogień w kominku? Kolację można poprzedzić seansem w kinie, proponuję komedie romantyczną. Kup mu jakiś prezent. Współpracujecie, więc na pewno wiesz, co lubi, a jak nie, wypytaj syna. Zrób wszystko, żeby poczuł się wyróżniony i wyjątkowy. Opowiedz mu jaki jest męski i co go w Tobie pociąga. Wie, że uważasz go za dżentelmena? Nie zapomnij wspomnieć, że jest nad wiek dojrzały. Że Twój syn i mąż nie dorastają mu do pięt. Watro się także przygotować na ewentualne rozwinięcie wieczoru, czyli seksi bielizna. Młodzi lubią też zabawki erotyczne. Podejrzewam, że przed wschodem słońca będziecie planować wynajęcie jakiegoś miłosnego gniazdka.
A tak na poważnie, to postaw się w jego sytuacji. Wyobraź sobie, że masz dwadzieścia lat, a ojciec koleżanki wyznaje Ci miłość. Co gorsza współpracujesz z przyjaciółką i jej tatą. Zależy Ci na przyjaciółce i pracy. Masz dwa wyjścia, albo romansujesz ze starszym panem, albo zrywasz kontakt z przyjaciółką i zaprzestajesz współpracy.
Chcesz mu skomplikować życie?
Sposób jest. Wystarczy zastosować w praktyce.
Majki ma rację. Seks jest możliwy ale raczej nic więcej. Ogólnie można przyjąć, że kobiety poprzez seks dążą do związku, a facecie poprzez związek mają nadzieję na pewny seks. Obie strony oczywiście się mylą, co z reguły okazuje się po jakimś czasie. W Twoim przypadku może Ci pomóc psychoterapeuta lub kochanek w bardziej odpowiednim wieku. Pomocne by też było zaprzestanie widywania tego kolesia. Zostałaś trafiona tzw. piorunem sycylijskim i obawiam się, że chłopcy z agencji nic tu nie pomogą. Klin wybij klinem. Albo psychoterapia....SERIO !!! Trzymaj się ;-))
o moj Boze wyslalas mu sms o takiej tresci ?!? " i co Ty w sobie masz takiego CZARODZIEJU,że potrafisz na maxa każdego zauroczyć ??? " biedny chlopak, pewnie mu glupio ze kolega ma taka matke. mysle ze niezle upokorzylabys swojego syna tym wystepkiem choc mysle ze JUZ dla Twojego milosnego wybranka jest zal dobrego kumpla( Twojego syna!) oczywiscie ze chlopak sie domyslil tylko pewnie odebral to ze sie na niego napalasz, badz to wyparl z umyslu ze strachu ze to moze byc prawda. i nie sadze ze ktos tak na to spojrzy przez pryzmat milosnych uniesien jak TY a nie napewno ten chlopak , naprawde mi go zal , bo albo Cie wezmie za psycholke albo za napalona mamuske ,mysle ze tylko nieuporzadkowani ludzie potrafili by sie zakochac w tak naprawde dziecku jeszcze. ja sama jak widze 3 lata mlodszego ode mnie chlopaka to widze w nim dzieciaka a co dopiero tutaj, moglby do Ciebie mowic mamo . ja mialam sytuacje ze ojciec przyjaciolki sie na mnie "napalal " na wyjezdzie po pijaku, nawet nie wiesz jak przyjaciolce bylo glupio , choc zapewnialam ja by sie nie przejmowala bo to nie jej wina to jednak jej ojciec wzbudzal we mnie zalosc , masakra tacy ludzie , niech sie wezma za kogos w swoim wieku, nie pomyslalas ze moze na Ciebie popatrzec z obrzydzeniem jesli nie kreci go hot mamuska? a TY juz zakladasz ze on napowaznie wezmie Twoje uczucia. niezle go sobie wyidealizowalas, ale widocznie potrzebujesz doswiadczyc konkekwecji takiej decyzji , moze wtedy sie przebudzisz, czytajac Ciebie jakbym czytala 17 latke, choc czasami i one sa wiekszymi realistkami. naprawde jestem w szoku Twojej "historii"..A i pamietaj jak kierujesz sie sercem nie zapomnij zabrac ze soba rozum,te dwa czynniki musza isc ze soba w parze. powodzenia !
Normalnie jestem za wolnością wyboru i słuchaniem siebie samej, nie innych... ALE. Nie jesteś kobietą wolną, z tego co czytam, masz męża, więc niezależnie od wieku Twojego wybranka, to po prostu chcesz go zdradzić, bo Ci motylków brakuje. Według mnie, to po prostu żałosna niedojrzałość. Jeżeli oboje bylibyście niezwiązani i sobą zainteresowani, to zupełnie inna historia- róbta co chceta.
Tu nie chodzi o różnicę wieku, ale o to, że Ty żyjesz mrzonkami, bo widywanie kogoś przelotnie, nawet przez rok, nie kwalifikuje się jako poznawanie go. Mogłabym powiedzieć, że zakochałam się w kierowcy autobusu- też go w końcu widzę często. Masz kryzys wieku średniego i się rzucasz na prawo i lewo, bo się czujesz nieatrakcyjna, niedowartościowana. Proponuję znaleźć dobrego terapeutę, zamiast tworzyć histeryczne i nieodpowiednie sytuacje.
Nie wydaje Wam sie, ze to prowokacja?
Nie wydaje Wam sie, ze to prowokacja?
Przyszło mi to do głowy ![]()
Lub fantazjowanie.
Normalnie jestem za wolnością wyboru i słuchaniem siebie samej, nie innych... ALE. Nie jesteś kobietą wolną, z tego co czytam, masz męża, więc niezależnie od wieku Twojego wybranka, to po prostu chcesz go zdradzić, bo Ci motylków brakuje. Według mnie, to po prostu żałosna niedojrzałość. Jeżeli oboje bylibyście niezwiązani i sobą zainteresowani, to zupełnie inna historia- róbta co chceta.
Tu nie chodzi o różnicę wieku, ale o to, że Ty żyjesz mrzonkami, bo widywanie kogoś przelotnie, nawet przez rok, nie kwalifikuje się jako poznawanie go. Mogłabym powiedzieć, że zakochałam się w kierowcy autobusu- też go w końcu widzę często. Masz kryzys wieku średniego i się rzucasz na prawo i lewo, bo się czujesz nieatrakcyjna, niedowartościowana. Proponuję znaleźć dobrego terapeutę, zamiast tworzyć histeryczne i nieodpowiednie sytuacje.
No weź się ogarnij. Było fajnie dokupi się nie wtrąciłaś...
Normalnie jestem za wolnością wyboru i słuchaniem siebie samej, nie innych... ALE. Nie jesteś kobietą wolną, z tego co czytam, masz męża, więc niezależnie od wieku Twojego wybranka, to po prostu chcesz go zdradzić, bo Ci motylków brakuje. Według mnie, to po prostu żałosna niedojrzałość. Jeżeli oboje bylibyście niezwiązani i sobą zainteresowani, to zupełnie inna historia- róbta co chceta.
Tu nie chodzi o różnicę wieku, ale o to, że Ty żyjesz mrzonkami, bo widywanie kogoś przelotnie, nawet przez rok, nie kwalifikuje się jako poznawanie go. Mogłabym powiedzieć, że zakochałam się w kierowcy autobusu- też go w końcu widzę często. Masz kryzys wieku średniego i się rzucasz na prawo i lewo, bo się czujesz nieatrakcyjna, niedowartościowana. Proponuję znaleźć dobrego terapeutę, zamiast tworzyć histeryczne i nieodpowiednie sytuacje.
Cześć Beyonblackie!
Wreszcie ktoś kto nie potępił tej różnicy wieku.Kto nie chciał spalić mnie na stosie z tego powodu.Dzieki za to. Nie wiem co miałaś na myśli pisząc ,że chcę zdradzić męża.Nie chcę i nie zdradzę go fizycznie .Cała reszta też mnie o to posądza i jest przekonana że o to mi chodzi.WIĘC NIE !!.Nie o to mi chodzi. Żaden chłopak z agencji nie wchodzi w rachubę. Mnie nie chodzi o seks !!!!! a zrozumiał to tylko i wyłącznie Majki. Majki-dzięki Ci za to ,że jako JEDYNY pojąłeś chyba tym męskim zmysłem ,że nie mam chcicy na młodego, tylko ubzdurałam sobie konkretnego chłopaka.
Beyonblackie- wracając do Twoich przemyśleń, to może faktycznie karmię się mrzonkami.Może mam jak piszesz -kryzys wieku średniego.Ale ja nie widuję go przelotnie .Widuję go 2 razy w tygodniu i znam go bardziej niż kierowcę autobusu.Wiem co mówi w różnych sytuacjach,wiem jak reaguje,wiem jak myśli, wiem co go fascynuje.Wiem jakich używa słów. Wiem jakie ma przyzwyczajenia. Wiem na czym mu zależy.Wiem jak traktuje swoich rodziców.Wiem co robi złego i co robi dobrego.Wiem że nigdy nie mówi brzydko/wulgarnie/Wiele o nim wiem.Przez ten rok codziennie o nim słyszę od syna.Zdaje mi relacje z każdego z nim spotkania.Może Cię to zdziwiło,ale takie mam relacje z synem.On traktuje mnie jak koleżanko-przyjaciółke/mój syn oczywiście/ i to może mnie zmyliło że przez Niego/chłopaka/ też mogłabym być tak postrzegana.Tak. To mogło mnie zmylić. Ale wielkie dzięki, bo Ty wlałaś we mnie malutką nadzieję.Bo nie poszłaś w potępienie.Dzieki
Mysle Janis, ze dobrze byloby odczekac jeszcze, nie okazywac chlopcu swojego uczucia, jedynie sympatie. Po czasie moze sie okazac, ze sama ostygniesz, otrzasniesz sie i moglabys wtedy zalowac zbyt pochopnych krokow. Mogloby to zawazyc nawet na Twoich relacjach z synem, pogorszyc je. Z pewnoscia nie chcialabys tego. Uczucia spadaja na nas czasem niepostrzezenie i w najmniej oczekiwanych okolicznosciach. Z takimi musimy postepowac bardzo ostroznie, moga sie bowiem okazac tylko oczarowaniami, a oczarowania dotycza ludzi w roznym wieku.
Zycze Ci Janis wyciszenia serduszka i wiele usmiechu ![]()
47 2014-03-23 09:33:12 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-03-23 09:33:56)
Lub fantazjowanie.
Wlasnie. Zwlaszcza ten slodki czarodziej, czy jak tam, z pierwszego smsa, mnie rozwalil...
to raczej zagrywka nastolatki z maślanymi oczkami. Ja raczej obstawiam, ze chlopak ma niezły ubaw i leje z tego przy piwku, z kolegami. W tym wieku to chyba najodpowiedniejsza reakcja na takie ... zaloty starszej pani
.
Witaj Serna!
Jestes drugą osobą, która daje mi mądrą radę bez oskarżania,bez ironizowania ,bez posyłania mnie do agencji towarzyskiej.Widocznie odebrałaś moje posty we właściwy sposób.Masz rację .Postaram sie trochę odczekać. Mówię -postaram się, bo nie wiem czy wytrwam w tym postanowieniu.Pięknie napisałaś o tych spadajacych nieoczekiwanie uczuciach. Bo to właśnie jest takie nieoczekiwane uczucie. Takie znikąd.Takie jak grom z jasnego nieba. I nic nie mające wspólnego z "chcicą na młokosa" .Ani też nie pragnienie dojrzałego mężczyzny./Dojrzałego mężczyznę mam w domu/ .To jest taka tęsknota za" puppy love".Za czymś czystym i niewinnym.Jak dawniej .Jak kiedyś. Jak przed laty.
49 2014-03-23 20:07:55 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-03-23 20:19:26)
Janis, tęsknota za tym "co było kiedyś", za "puppy love", za czymś "czystym i niewinnym" ... ok ja to wszystko rozumiem. Zdarza się każdemu...
Jednak wyznawanie koledze swojego 21 letniego syna swoich uczuć, nie jest czymś "czystym i niewinnym". Chłopak najprawdopodobniej poczuje się źle, poczuje się głupio, nie będzie wiedział jak wybrnąć z sytuacji, jak zareagować. To nie jest "informacja", która jest mu potrzebna do życia, wręcz przeciwnie, może mu w życiu sporo namieszać. Co więcej... Tobie wcale nie przejdzie po tym wyznaniu, jeszcze bardziej zaczniesz "tęsknić". Może zamiast marzyć o "pierwszej miłości", postaraj się odświeżyć swoje dojrzałe uczucie, z dojrzałym mężczyzną, którego "masz w domu".
TYM BARDZIEJ, ze nie zamierzasz męża zdradzać, że nie chcesz niczego więcej od tego młodego chłopaka. Nie mąć mu więc w głowie i w życiu, tylko i wyłącznie z powodu swoich "egoistycznych pobudek"... bo jak inaczej to nazwać w takiej sytuacji...
Witaj Serna!
Jestes drugą osobą, która daje mi mądrą radę bez oskarżania,bez ironizowania ,bez posyłania mnie do agencji towarzyskiej.Widocznie odebrałaś moje posty we właściwy sposób.Masz rację .Postaram sie trochę odczekać. Mówię -postaram się, bo nie wiem czy wytrwam w tym postanowieniu.Pięknie napisałaś o tych spadajacych nieoczekiwanie uczuciach. Bo to właśnie jest takie nieoczekiwane uczucie. Takie znikąd.Takie jak grom z jasnego nieba. I nic nie mające wspólnego z "chcicą na młokosa" .Ani też nie pragnienie dojrzałego mężczyzny./Dojrzałego mężczyznę mam w domu/ .To jest taka tęsknota za" puppy love".Za czymś czystym i niewinnym.Jak dawniej .Jak kiedyś. Jak przed laty.
I to jest wlasnie to, czego oczekuja od zycia ludzie dojrzali. W przypadku mezczyzn to zaden kryzys ich wieku, a w naszym - zadna chcica. W taki sposob mysla ludzie bardzo niedojrzali i tacy, ktorzy sami siebie w taki sposob oceniaja, lecz do tego sie nie przyznaja. Sa to ludzie myslacy schematami. Dobrze, jesli glosno wyrazamy swoje uczucia. Tematy tabu sa same w sobie chore i doprowadzaja u wielu z nas do przesilenia chorob duszy. Dobrze jest sie wygadac, dobrze jest tez wyrzucic z siebie zle emocje w sposob, zwany przeze mnie "autostrada wrzasku". Bywalo to przed laty, kiedy trapily mnie troski. Wsiadalam do samochodu, wyjezdzalam na autostrade i wrzeszczalam z calej swojej mocy. Nikt mnie nie slyszal, a emocje ulatywaly przez rure wydechowa mojego autka
Wracalam do domu wyciszona i spokojna
W zyciu kazdego czlowieka tak bywa, ze chcieliby wywrzeszczec zle chwile i dobrze jest dac upust tej duchowej potrzebie ![]()
Pieknie Cie pozdrawiam ![]()
Serna!
Jesteś balsamem dla mojej obolałej duszy.Skopanej i obdartej z piękna przez "wszystkich doradazajacych na forum".Dzięki Ci bardzo za to.Nie opuszczaj mnie.
Serna!
Jesteś balsamem dla mojej obolałej duszy.Skopanej i obdartej z piękna przez "wszystkich doradazajacych na forum".Dzięki Ci bardzo za to.Nie opuszczaj mnie.
Janis, wiedzę że tolerujesz jedynie te wypowiedzi, które zgadzają się z Twoimi oczekiwaniami.
Szkoda, że z innymi osobami nawet nie zamierzasz dyskutować.
Widzę, że nie przyszłaś tutaj po odpowiedz na pytanie "czy to ma sens?", a jedynie po potwierdzenie, że masz rację i dobrze robisz.
Powodzenia więc.
Janis, wiedzę że tolerujesz jedynie te wypowiedzi, które zgadzają się z Twoimi oczekiwaniami.
Szkoda, że z innymi osobami nawet nie zamierzasz dyskutować.
Mam te same odczucia. Janis spośród wielu kulturalnie napisanych, całkiem rzeczowych i jasno sformułowanych odpowiedzi wyraźnie filtruje i wybiera tylko te treści, które są zgodne z tym, co sama postanowiła, a jedyne czego oczekuje to utwierdzenia w przekonaniu, że ta "miłość" ma sens, dlatego powinna dać się ponieść i po nią sięgnąć. I nieważne co będzie później, ważne jest tu i teraz, to czego ona sama pragnie. Problem w tym, że to jest bardzo egoistyczne i krótkotrwałe myślenie, które może skomplikować życie co najmniej kilku osobom.
Naprawdę szkoda, bo padło sporo odpowiedzi napisanych przez osoby dojrzałe (dojrzałość to niekoniecznie metryka), doświadczone, mądre życiowo.
. . Dobrze, jesli glosno wyrazamy swoje uczucia. Tematy tabu sa same w sobie chore i doprowadzaja u wielu z nas do przesilenia chorob duszy.".
Serna, mysle, ze wyrzadzasz autorce niedzwiedzia przysluge..utwierdzajac ją w tym wszystkim. Oczywiscie, mozna miec uczucia, mozna dac sie czemus tam porwac, ale zawsze trzeba pamietac o drugiej stronie medalu - co osiagniemy wyrazajac je. Co to spowoduje? Jaki efekt wywola? Czy nie postawimy kogos w niekomfortowej sytuacji? Lub czy kogos nie skrzywdzimy np. Wiec uczucia, owszem. Ale co dalej z nimi zrobimy, - od tego czlowiek ma wolna wole i rozum. Czasem warto spojrzec krytycznie na sytuacje i po prostu znac swoje miejsce.
Serna!
Jesteś balsamem dla mojej obolałej duszy.Skopanej i obdartej z piękna przez "wszystkich doradazajacych na forum".Dzięki Ci bardzo za to.Nie opuszczaj mnie.
Klimakterium rulezzzzzzz ![]()
Życzliwa. Ty nie jesteś życzliwa,tylko złośliwa.Nie rozumiem Twojej wypowiedzi.Nic ona nie wnosi,więc co chciałabyś mi przez nią powiedzieć? Tylko idż w kierunku konstruktywnym lub może idż spać. Tak będzie lepiej.
Janis-kobieta NIKT napisał/a:Serna!
Jesteś balsamem dla mojej obolałej duszy.Skopanej i obdartej z piękna przez "wszystkich doradazajacych na forum".Dzięki Ci bardzo za to.Nie opuszczaj mnie.Janis, wiedzę że tolerujesz jedynie te wypowiedzi, które zgadzają się z Twoimi oczekiwaniami.
Szkoda, że z innymi osobami nawet nie zamierzasz dyskutować.
Widzę, że nie przyszłaś tutaj po odpowiedz na pytanie "czy to ma sens?", a jedynie po potwierdzenie, że masz rację i dobrze robisz.
Powodzenia więc.
Czytam wszystkie posty, ale nie podejmuję dyskusji ze wszystkimi.Wiekszość osób dubluje sie w swoich oburzeniach. Ich racje przynajmniej na ten moment do mnie nie trafiają. Wiekszość moralizuje, pokazując że właściwie to mi nic nie wolno.O.K. Przyjmuje to. Bo wiem ,że tak naprawdę mi nic nie wolno!Ale nie przyjmuję uzasadnień typu : "chcesz zdradzić męża ,bo Ci motylków brakuje." Takie powierzchowne odbieranie mnie samej,bez jakiejkolwiek nawet pobieżnej analizy mojej psychiki deprymuje mnie i odpycha od osoby piszacej .I to nie dlatego że jest przeciwko mnie,tylko dlatego że jest OBOK mnie. Wogóle o mnie nie zahacza.Wogóle się mnie nie tyczy. Czekam ,aby ktoś wyszedł z tego zaklętego kręgu potępienia i zaczął podsuwać mi wskazówki co mam z sobą dalej począć.Jak mam uciszyć ten ból? Jak mam zwalczyć w sobie to zauroczenie? Żeby ktoś zaczął wreszcie ze mną rozmawiać .Ale nie poprzez sprowadzenie mnie do parteru. Nie poprzez spłycenie problemu zawężając wszystko do sexu.Nie tego oczekuję. Nie czekam na potwierdzenie że mam rację. Nie pytam już czy ta miołść ma sens.Bo miłość zawsze ma sens.Pytam jak mam żyć dalej.
Janis, pytałaś o to, czy masz wyznać swoje uczucia chłopakowi. Wszyscy (z jednym wyjątkiem) mówią, że nie. Gdzie Ty tu widzisz potępienie? Krytykujemy Twój egoistyczny pomysł, mając nadzieję, że to tylko pomysł, nie reprezentacja całości Twojej osobowości...
Chcesz rozmawiać? To rozmawiaj. Jak wyżej zauważono - Ty nie chcesz rozmawiać z nikim, kto wyraził zdanie odmienne od oczekiwanego przez Ciebie.
Takie powierzchowne odbieranie mnie samej,bez jakiejkolwiek nawet pobieżnej analizy mojej psychiki deprymuje mnie i odpycha od osoby piszacej .I to nie dlatego że jest przeciwko mnie,tylko dlatego że jest OBOK mnie. Wogóle o mnie nie zahacza.Wogóle się mnie nie tyczy.
Nie jesteśmy kompetentnymi osobami do analizowania Twojej psychiki, ale proszę bardzo
Ty, ty, ty, ty... Niczym pępek świata. Liczysz się tylko Ty, Twoje prawa, Twoje uczucia. Guzik Cię obchodzą uczucia innych. I mówimy tu przecież o uczuciach najbliższych Ci osób.
Konstruktywne rady? Co masz ze sobą począć? Iść do psychologa. Niech Ci pomoże ustalić priorytety, znaleźć w sobie odrobinę empatii w stosunku do bliskich, uzyskać mentalność bliżej Twojej metrykalnej niż gimnazjalnej. Może zrozumiesz, że nie wolno niszczyć życia innym ludziom dla własnego widzimisię.
Bo "kochać" tego dzieciaka nikt Ci nie broni, ale informowanie go o swoich uczuciach jest egoistyczne, niemądre, bez sensu i bardzo mnie dziwi, że matka dorosłego dziecka zachowuje się jak trzylatek w sklepie: "ja chcę tego lizaka i koniec. Bo ja chcę".
Jeżeli to prawda co piszesz to daj sobie z tym spokój i zapomnij o nim. Możesz bardzo skomplikować życie swojemu synowi, a tego byś na pewno nie chciała. Mój ojciec przez pół mojego życia miał narzeczone w wieku 25 lat (wtym jedną moją przyjaciółkę) i coś wiem na ten temat ...
[Wiekszość osób dubluje sie w swoich oburzeniach. .
Niewiele jest tu oburzonych. To raczej Ty jestes oburzona, ze swiat nie moze sie krecic wedle Twojego zyczenia. Wiekszosc osob jedynie ocenia krytycznie nie CIEBIE, ale sytuacje, w ktora chcesz sie wpakowac. Ktora Ci nie pomoze na, jak Ty to piszesz, obolałą dusze. Wolisz sluchac takich doradcow, ktorzy powiedza Ci, - brnij w to. To nie jest dobra droga. Zaprowadzi Cie na komplente manowce.
Dlaczego masz obolałą dusze? Moze tu jest klucz?
PS. zdaje sie, ze znow zdublowalam sie z vinnga...
Witaj.Bardzo dobrze Ciebie rozumiem.Mam 56 lat i na portalu społecznościowym poznałam 35 latka.Bardzo szybko ,niepostrzeżenie(sama nie wiem jak to się stało)zaczęliśmy się wirtualnie kochać-na czacie.Niesamowite wrażenia i odczucia.Mieszkamy na przeciwległych krańcach Polski.Motyle w brzuchu,jakiś błogostan.Bardzo się zaangażowałam i przeraziłam jednocześnie.Nie wiem do końca co zwyciężyło.Czy fakt,że mieć romans z mężczyzną,który jest w wieku mojego dziecka to nielogiczne i niemoralne,czy po prostu stchórzyłam nie chcąc przekonać się
jak będzie w realu.Przyznałam się ,że targają mną sprzeczności,że się mocno zaangazowałam i skasowałam swoje konto nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.Jestem od 10 lat rozwiedziona.
Moja droga nie potrafię Ci radzić.Chciałam żebyś wiedziała,że innym podobne historie się przytrafiają a to co z nimi zrobimy zależy od nas samych.Ty jednak musisz zrobić bilans zysków i strat.
Bo miłość zawsze ma sens.
Pytam jak mam żyć dalej.
Niestety miłość nie zawsze ma sens. W Twoim przypadku tak jest. Zarówno z powodu wieku chłopaka (choćbyś nie wiem jak chciała zaprzeczać, różnica jest zbyt duża - różnica pokolenia), jak i z powodu Twojej sytuacji osobistej.
Jak masz dalej żyć? Nic nie pisałaś o swoim mężu. Przestałaś go kochać, on Ciebie? Może powinnaś zwrócić się w tym kierunku? Odszukać, wskrzesić na nowo miłość, która Was kiedyś połączyła? Nie brnąć w sytuację, która raczej nikomu na dobre nie wyjdzie.
We mnie nie ma oburzenia. Próbuję Ci wskazać kierunek, moim zdaniem właściwy, który jednak chyba nie jest Ci w smak. Dlaczego?
Mówisz, że nie chcesz zdradzać męża, tak? To, proszę, powiedz mu o tym swoim zauroczeniu dwudziestokilkulatkiem. Jasne, będzie wniebowzięty, że jego WLASNA żona spędza romantyczne chwile marząc o kimś innym. Jeżeli Ty nie widzisz, że takie zachowanie jest egoistyczne i uwłaczające mężowi, to pomyśl sobie, co by się stało, gdyby on Ci nagle wyznał, że nie potrafi przestać myśleć o tej młodej Ewuni z pracy, i że nie, on nie chce seksu z nią, ale ON JA TAK KOCHA. Zresztą, jakiejkolwiek innej kobicie, bez różnicy w jakim wieku.
Pomyśl sobie także o swoim synu, jego szoku, że matka ojca nie szanuje, nie kocha i jak małe dziecko, po trupach, leci do lizaka.
Gdybyś była wolną kobietą, z dziećmi czy bez, sytuacja byłaby o 180 stopni inna. Ale nie jesteś. Wyszłaś za kogoś za mąż. Zachowuj się jak żona.
Ta z raju, bardzo się cieszę, że opowiedziałaś swoją historię. To utwierdza mnie w przekonaniu, że krytykujemy konkretny przypadek, bez całościowych uprzedzeń. Bo w Twoim przypadku bym napisała - próbuj, jeśli chcesz (o ile on był wolny, oczywiście). Twoja sytuacja nikogo nie raniła, nikomu nie komplikowała życia - co najwyżej Tobie.
Sytuacja Janis jest diametralnie inna. Swoim wyznaniem Janis może przewrócić świat do góry nogami 3 osób (nie licząc jej własnego świata). I właśnie o to chodzi - o brak prawa do komplikowania życia swojego syna, męża i tego chłopaka, który nie ma możliwości "bezboleśnie" po prostu odmówić i się odsunąć.
Janisgwoli ściłości "rulez" bądź "rules"-spotkałam się z dwojaką pisownią oznacza rządzić,już jasne?Niezbyt to skomplikowana czynność sprawdzić w necie. Uważam,że hormony wieku średniego odbiły ci do głowy,żadna poważnie myśląca i szanująca się,dojrzała kobieta nie zachowuje się w taki sposób jak ty i nie wyjeżdża z smsami godnymi co najmniej 16 letniej gówniary na dyskotece,mówi ci coś zespół Letni Chamski Podryw? Tak się zachowujesz. Każdy obchodzi sie tutaj z tobą jak z jajkiem,tłumaczą,a ty zlewasz to po całości i wybierasz wypowiedzi tylko tych,którzy cię popierają.I na koniec nazwa nicku nie zawsze idzie w parze z cechami charakteru pani za przeproszeniem Janis Joplin.