Właściwie nie wiem, czy to jest dobre miejsce na moja "historię"...
Mój ojciec był alkoholikiem, zniszczył 18 lat mojego życia i mojej rodziny. Teoretycznie "problem" się skończył, bo poszedł na odwyk. Ale tylko teoretycznie.Cały czas mam wrażenie, że to rzutuje na moich relacjach z facetami. że boję się do końca zaufać, boję się odrzucenia, jeśli on się dowie, że pochodzę z patologicznej rodziny.
Byłam z M. ponad 3 lata, on wiedział o wszystkim i na swój sposób mnie rozumiał. Rozstaliśmy się, chociaż jemu dalej na mnie zależy, powiedział, że straci nadzieję na to, że będziemy znów razem jak wyjdę za mąż...Później był A., z nim niestety nie byłam do końca szczera. Ale i ten związek się skończył. Kilka miesięcy temu pojawił się B. Chcę być z nim szczera, ale nie wiem jak zareaguje na całą prawdę o mnie. On się przede mną otwiera, chciałabym odwdzięczyć mu się tym samym.
Studiuję dziennie, pracuję, na pierwszy rzut oka jestem bardzo stanowczą i silną osobą. Tylko, że właśnie - na pierwszy rzut oka. Bo chyba bardziej staram się być silna niż jestem.
Czasem myślę, że najprościej by było wrócić do M. Ale przecież związek nie polega na pójściu na łatwiznę. Poza tym bylismy wtedy dzieciakami, a rozstaliśmy się ponad 2 lata temu, teraz każde z nas jest trochę innym człowiekiem. Albo może po prostu niektórzy nie powinni się wiązać?
Chyba pogubiłam się w swoim życiu. Liczę na konstruktywną krytykę z Waszej strony.