Już nie wiem co mam sama ze sobą zrobić. Mam 23 lata i zero pomysłów na siebie i swoje życie do czego dochodzi jeszcze przygnębiająca samotność. nie potrafię być sama ze sobą, potrzebuje innych ludzi obok,żeby być szczęśliwą. Zazwyczaj mój dzień wyglądał tak: praca a później znajomi a raczej znajome(bo kolegów nie mam). Bardzo często spędzałam czas ze swoimi koleżankami, prawie codziennie któraś z nich u mnie nocowała. Niestety do czasu..teraz prawie w tym samym czasie moje koleżanki poznały chłopaków, są w związkach i nasze spotkania ograniczają się do 1 na tydzień/dwa tygodnie.A jak już się spotkamy to opowiadają o tym, jak jest u nich fajnie i jakie są szczęśliwe. Ja nawet nie mam o czym opowiadać bo została mi tylko praca i dom. w tym wszystkim nie potrafię się odnaleźć, czuję się strasznie samotna nie mam z kim się spotkać, pogadać i uciekam w pracę. Wiem, że raczej nie znajdę sobie chłopaka szybko bo nikt nie zwraca na mnie uwagi.Strasznie ostatnio spadła mi pewność siebie, w zasadzie to nie wiem czy jeszcze jakąkolwiek cząstkę jej mam.Czuje się nieatrakcyjna i nudna.w dodatku niedawno zrezygnowałam ze studiów bo to nie było to, nie mam nawet pomysłu na nowy kierunek. Tkwię w tym wszystkim sama i nie mam ani siły ani ochoty na nic.
Podobne tematy
Przesadzasz dziewczyno
I jesteś trochę uzależniona od ludzi. Moim zdaniem powinnaś najpierw zaakceptować siebie, poczuć się dobrze ze sobą
Nikt Cię nie uszczęśliwi , jeśli sama nie odkryjesz tego szczęścia w sobie.
Masz pracę , wiesz powinnaś się cieszyć, tylu ludzi wariuje na bezrobociu, mają problem by coś znalezć. Doceń to co masz , nie myśl "tylko praca i dom" ale aż praca i dom.
Koleżanki? Mam podobnie, jak pozapoznawały swoich facet ów to do mnie się nie odzywają. a o spotkaniach choćby raz w tyg czy raz na dwa tyg moge zapomnić. Przyzwyczaiłam się i nie rozpaczam. Te najfajniejsze są znowu daleko, a w lato nadrobimy
.
Skąd wiesz że faceci się Tobą nie interesują? No jak tak będziesz myślała to na pewno tak będzie. A przecież każda potwora znajdzie amatora
Idzie wiosna, głowa do góry, po wypłacie kup fajne ciuszki
ruszaj na miasto. Nie masz z kim pójść? idz sama na zwykły spacer, poczytaj w parku
Najgorsze to się załamać. No bynajmniej ja zamierzam tak postępować, bo mam podobnie jak Ty poniekąd, a co do studiów, wielu dokonuje nieodpowiedniego wyboru i co z tego? nie jest za pózno na naukę i na miłość też nie:) Wszystkiego dobrego
uśmiech proszę ![]()
Aha dodam jeszcze, że moim sensem istnienia jest to, że każdego dnia prawie mogę coś z siebie dać innym, bo taką mam pracę:) Ona temu sprzyja. Uszczęśliwianie innych, bycie dla Nich dobrych(tylko żeby nie przegiąć i nie dać się też wykorzystywać) to uskrzydla, sprawia że czuję się potrzebna
I każdy dzień ma sens, baa wszystko ma swój sens, tylko trzeba umieć go zauważyć
)) życzę abyś znalazła w sobie taką siłę ![]()
A ja bez urazy nie ogarniam Twojego punktu widzenia, rosalinda.
Przecież tak to mozna w do śmierci - "jestem samotna i źle mi z tym, ale chociaż mam pracę i dom. Jestem samotna i nie mam pracy, ale chociaż mam dom. Jestem samotna, nie mam pracy, nie mam domu, ale chociaż jestem zdrowa"
Poza tym co to za argument, że inni nie mają pracy...
To tak jakby mi było źle, bo mnie ze studiów wykopali, a Ty byś mi powiedziała "gdzie indziej nawet pisac nie potrafią". No to przykro mi, że im jest gorzej, ale mnie nijak przez to nie jest lepiej.
Daria, ok - skoro czujesz się nieatrakcyjna, dlaczego nie zrobisz czegoś, żeby poprawić swoją atrakcyjność? Podobnie z byciem nudną - skoro sama siebie uważasz za nieciekawą, dlaczego nie postarasz się rozwinąć, znaleźć jakiegoś hobby, zajęć? W ten sposób za jednym zamachem podniosłabyś swoje poczucie własnej wartości, poprawiła swoje notowania w oczach facetów i ludzi w ogóle i zawarła nowe znajomości.
Vian nie mam urazy
Każdy ma prawo do własnego zdania, własnego punktu widzenia a ja mam właśnie taki i sądzę że znajdą się zarówno tacy, którzy to zdanie popierają jak i przeciwnicy
Normalka ![]()
6 2013-03-09 21:17:59 Ostatnio edytowany przez daria90 (2013-03-09 21:18:41)
rosalinda08, dzięki za wsparcie. Cieszę się, że Ty potrafisz dostrzegać tyle plusów.
A co do mojego rozwijania się idt. to teraz po prostu tkwię w jakimś dole, nie mam pomysłu na siebie, na swoje hobby, tym bardziej na rozwijanie zainteresowań bo wydaje mi się, że ja ich po prostu nie mam. Ale mam nadzieje, że któregoś dnia obudzę się z zapałem do zmian, naładuję się pozytywną energią i będzie lepiej.
Wiesz, może tak będzie, ale to trochę myślenie życzeniowe, nie sądzisz? "Poleżę tak i poczekam, może samo przejdzie". Jakby mi było źle, a nie potrafiłabym tego zmienić na lepsze, poszukałabym fachowej pomocy.
daria ja też mam taką nadzieję
Nic nie może wiecznie trwać. I na pewno pojawi się słońce w Twoim życiu. Nie jest jeszcze za pózno na odkrycie zainteresowań, na to żeby zajrzeć w głąb siebie, jesteś młoda
Jedni odkrywają to wcześniej, a inni pózniej. Tak więc życzę powodzenia :* A doły łapie każdy, kwestia czasu żeby wspiąć się na wyżyny ![]()
Wiecznie to nie, ale spokojnie może przerodzić się w depresję i skończyć wieloletnim leczeniem.
rosalinda08, dzięki za wsparcie. Cieszę się, że Ty potrafisz dostrzegać tyle plusów.
A co do mojego rozwijania się idt. to teraz po prostu tkwię w jakimś dole, nie mam pomysłu na siebie, na swoje hobby, tym bardziej na rozwijanie zainteresowań bo wydaje mi się, że ja ich po prostu nie mam. Ale mam nadzieje, że któregoś dnia obudzę się z zapałem do zmian, naładuję się pozytywną energią i będzie lepiej.
To gwarantuje, że będziesz wyspana. Przewracanie życia do góry nogami pod wpływem snu nie jest dobrym pomysłem. Z praktyki wiem, że metoda małych kroków jest bardziej skuteczna. Wprowadzanie niewielkich, pojedynczych zmian w życiu sprawi, że unikniesz zniechęcenia, będziesz panować nad sytuacją. Dużo jednak zależy od charakteru, cierpliwości, priorytetów i zasad jakimi się kierujesz.
Nie wierzę, że niczym się nie interesujesz. Jeśli miałaś jakieś hobby w przeszłości ale z jakiegoś powodu je rzuciłaś to teraz jest dobry czas aby zacząć od nowa. Może poznasz nowych ludzi lub zmienisz środowisko? Jeśli jesteś uzależniona od ludzi i przebywanie z samym sobą jest dla ciebie mordęgą to chyba najlepiej poznać kogoś nowego?
Niezwykle ważne jest wykonać jakikolwiek krok. Wyobraźnia może podpowiadać, że "to i tak się nie uda", że wykonasz krok w przepaść. Najgorsze scenariusze nigdy się nie spełniają a krok okazuje się krokiem "z górki".
Sama mam niekiedy tak, że łapie mnie jakieś poczucie bezsensu, zwątpienia, słuchaj nie tylko mnie , moje przyjaciółki, znajome, najlepsi nauczyciele czy ludzie wykonujący innego rodzaju zawody przechodzą przez kryzys, zwątpienie, ale to nie musi się skończyć zle, mnie np samo przechodzi faktycznie, tyle, że potrzebuję się wtedy natychmiast wyżalić przyjaciółce, zawsze do Niej piszę
Ona mnie wspiera, niekiedy ja Ją, czasem to pomaga a czasem niebardzo i właśnie potrzebuję kilku dni, żeby mi przeszło, wierzę że i z Tobą tak będzie. Głowa do góry.
Daria nie jest tak źle jak myślisz
Pracujesz, spotykasz się z koleżankami. Nie siedzisz cały dzień w domu. Ja jestem w trochę podobnej sytuacji. Moje dwie bliskie przyjaciółki wyszły już za mąż. Układają sobie życie, mają stałą pracę. Ja nie mam ani męża, ani stałej pracy. W sumie chociaż studia skończyłam
Rozumiem jak się czujesz gdy spotykasz się z nimi. Jest takie wrażenie, jakby nagle dzieliła Was przepaść. Wcześniej było dużo tematów, można było rozmawiać godzinami. Teraz one mają już inne sprawy
W moim przypadku efekt jest taki, że z jedną w ogóle już nie mam kontaktu od pół roku, a druga raz w miesiącu czasami częściej wyciąga mnie na spotkanie. W sumie czasami dziwię się dlaczego nadal chce się ze mną widzieć. Ja z kolei wcześniej bardzo lubiłam te nasze spotkania a teraz już nie wytrzymuję gdy opowiada mi o swoich małżeńskich problemach, co chcą sobie kupić do mieszkania, co ugotuje gdy teście wpadną w niedzielę na obiad albo gdzie planują wakacje. Ja niby zawsze się z kimś spotykam, nie ma dłuższych przerw. Jednak po czasie okazuje się, że to jednak nie jest to.
Widzę, że wyżej proponują Ci metodę małych kroczków. Ja z kolei lubię duże przewroty w moim życiu
Już jeden taki zrobiłam kilka lat temu. Zostawiłam studia, chłopaka i pojechałam do Anglii na kilka miesięcy. Wróciłam i wszytsko zaczęłam od nowa, to bardzo mi pomogło. Teraz przymierzam się do kolejnego pzrewrotu
Mi to pomaga, ale nie wiem jak by było w Twoim przypadku.
Widzę, że wyżej proponują Ci metodę małych kroczków. Ja z kolei lubię duże przewroty w moim życiu
Już jeden taki zrobiłam kilka lat temu. Zostawiłam studia, chłopaka i pojechałam do Anglii na kilka miesięcy. Wróciłam i wszytsko zaczęłam od nowa, to bardzo mi pomogło. Teraz przymierzam się do kolejnego pzrewrotu
Mi to pomaga, ale nie wiem jak by było w Twoim przypadku.
Gratulacje, jeśli rzeczywiście radzisz sobie z przewrotem w życiu. Dużo zależy od charakteru. Niektórzy w kończą na dworcu lub przytułku bez pieniędzy na bilet powrotny. Jednak zrobienie pierwszego kroku gdy tkwi się w "dole" jest lepsze niż czekanie na cudowny sen lub słuchanie jakichś cudownych nagrań motywacyjnych.
Może lepiej drążyć temat?
Daria90! Co kiedyś motywowało Ciebie do działania? Co lubiłaś robić na wakacjach? Co kiedyś lubiłaś robić ale zostałaś zniechęcona przez innych ludzi? Jakie książki czytasz? Interesuje Cię jakaś dziedzina nauki? Są jakieś kluby w okolicy gdzie mieszkasz? Masz okazję rozszerzyć krąg znajomych?