Mąż alkoholik - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-12 17:09:16)

Temat: Mąż alkoholik

Jestem z mężem 7 lat po ślubie. Ja mam 30 lat , mąż 39. Mamy 6 letniego synka. Generalnie wszystko było ok między nami do czasu wybuchu pandemii Covid. Mąż zawsze lubił się napić ALE w towarzystwie , rzadko pił w domu sam. Od marca zeszłego roku , kiedy jego firma zdecydowała się przejść na pracę zdalną zaczął się koszmar. Ja wtedy nie miałam możliwości pracy zdalnej i jeździłam normalnie do pracy. Mąż zaczął najpierw popijać wieczorami, potem jak już wracałam z pracy czułam od niego alkohol. Oczywiście nie robiłam awantur tylko zapytałam czy pił, odpowiedź chyba do przewidzenia , stwierdził ze no skąd!! kiedy ??, skoro on ciężko pracuje. Wtedy zapaliła mi się lampka ale starałam się nie panikować. Jego ojciec jest alkoholikiem nie pijącym - wyszedł z nałogu , i zawsze powtarzał , że nie chciałby , aby nasz syn widział to co on musiał. Domyślam się , że popijał kilka razy w tygodniu no i w weekendy co już widziałam. Starałam się z nim rozmawiać delikatnie, aby przestał bo ma nadciśnienie, problemy z wątrąbą i może sobie zaszkodzić. Niestety nie pomogły rozmowy . Pierwszy raz kiedy zdałam sobie sprawę , że to na prawdę poważna sprawa to było w zeszłym roku - jakoś kwiecień / maj. Przedszkola zamknięte więc mąż został z synem w domu. a ja pojechałam do pracy . Cały dzień coś tam do siebie pisaliśmy i kontakt się urwał ok godz. 14. o 16 jak przyjechałam do domu to zobaczyłam męża leżącego na kanapie a mojego syna nie było !!! W panice zaczęłam szukać syna i siedział z kolegą na podwórku. Powiedział mi , że został sam od 14 bo tata po prostu zasnął i coś tam krzyczał. To był ostatni raz jak zostawilam mu syna pod opiekę. Oczywiście były rozmowy , że ma przestać pić itd. Faktycznie trochę się przejął bo całe 3 tyg nie pił.... Potem w październiku zdarzył się istny hardcore.... W piątek po 16 otworzyłam drzwi od domu i mąż był już pijany, zaczął się wydzierać na mnie , że mnie nie kocha , że jestem wulgaryzm, że syna tez ma w dupie i zaczął wymachiwać rękami . Starałam się być opanowana i nie reagować. Ale niestety nie dawał za wygraną, wyciągał jakieś brudy , gadał coś jak potłuczony i wyleciał do mnie z łapami więc chwyciłam dziecko i poleciałam do sąsiadki. Tak się go przestraszyłam , że następnego dnia nie wróciłam do domu tylko pojechałam z synkiem do rodziców. Zadzwonił po 3 dniach , że przeprasza i ze pójdzie sie leczyć bo to już chore było. Wróciłam do domu i...... już był pijany z kolegą. Wkurzyłam się na maksa i powiedziałam mu ze po co mnie okłamał. Mogłam zostać u rodziców . To zaczał się na mnie wydzierać przy synku i przy koledze wymachwiać rękoma. Kolega go odciągnał i wyszli z domu. Ja się zamknęłam na 4 spusty i miałam nadzieje ze nie wróci. Niestey wrócił, zaczął walic do drzwi ze mam otworzyc bo jak nie to mnie wulgaryzm. Zadzwoniłam na policję. Policja przyjechała spisała go a ja poszłam do sąsiadki spać. Rano wróciłam do domu aby się spakować ale on powiedział ze on się wyprowadzi, więc się zgodziłam. Nie było go ok 3 tyg. Zadzwonił i powiedział ze chodzi na psychoterapie , pokazał mi , że się zapisał itd. Wrócił do domu. i było ok teraz mamy czerwiec i pare dni temu znów się wyprowadziłam bo jak przyjechał z pracy do domu to znów się zaczał do mnie rzucać , że jestem gównianą żoną, same obelgi itd. W trakcie jazdy do rodziców dzwonił , odebrałam i powiedział ze jak mogłam sobie pojechać ?! Że to świadczy o mnie jaką jestem osobą i , że to była normalna rozmowa. Ze skoro bym go kochała to bym wysłuchała tego co on ma do powiedzenia. Nie mogłam tego słuchać i się rozłączyłam. Wczoraj zadzwoniłam do niego aby upewnić się , że karmi koty. Już wyczułam w głowie , że pił i z agresją do mnie , że po co do niego dzwonie skoro wyjechałam. Własnie musiał sprzątnąć po mnie cały dom bo taki syf tu zostawiłam itd.i że on nie widzi problemu z alkoholem. Tylko we mnie , że ja jestem złośliwa dlatego się na mnie wyzywa. No proste, czego nie rozumiem ? i że on się musi zastanowić czy w ogole ze mną chce być. Powiem wam , że ręcę mi opadły. Sama nie wiem co mam robić, Póki co siedzę u rodziców, na szczęscie pracuje zdalnie wiec mogę sobie na to pozwolić. Rodzice mieszkają ok 450 km od naszego domu. Więc jak się domyslacie kursowanie w tą i z powrotem jest trochę kosztowne i męczące..... może ktoś z was miał podobną sytuację i podpowie mi co z tym fantem zrobić ? Bo mam coraz mniej sił.....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż alkoholik

Agata bardzo ci i twojemu synkowi współczuję. Czy rozmawiałaś z ojcem męża? Jeśli tak, Co on jako niepijący alkoholik ci radzi? Masakra jak alkoholik niszczy swoją rodzinę.

3

Odp: Mąż alkoholik

Tak. rozmawiałam. Niestety tata męża bierze winę na siebie i twierdzi , że to on niszczył rodzinę i , że to przez niego. Mieli niedawno męską rozmowę , żeby mąż zapisał się na terapie bo ma problem z alkoholem ale niestety mąż nadal nie widzi problemu. Tata mi doradził , żebym zajęła się sobą i dzieckiem, bo dopóki on sam nie zauwazy problemu to niestety prośby ani groźby nie pomogą. Więc kolejny raz się wyprowadziłam.... ale niestety nie wiem co dalej....

4

Odp: Mąż alkoholik

Obawiam się że dopóki mąż nie uświadomi sobie sam problemu nie postanowi raz na zawsze go usunąć to nic tego nie zmieni. To on musi chcieć i to on musi podjąć taką decyzję, a potem odpowiednie działanie.
Alkoholikiem jest się całe życie. Nawet jak się nie pije to to w człowieku siedzi. Mam taki przykład w rodzinie- wujek pije całe życie, czy jest dobrze (wtedy z synami), czy jest źle ( wtedy z kumplami), nawet po operacji na raka, nawet przed i po szczepieniu. Każda okazja jest dobra. Czasami ma przerwę- tydzień, miesiąc ( no bo w poście czasami nie wypada, czasami tylko o nim pamieta). A po takiej przerwie zawsze jest coraz gorzej.

Może najlepsze wyjście to zostać chwilowo dłuższy czas u rodziców.  Może sam zmądrzeje.

5 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-12 17:50:35)

Odp: Mąż alkoholik

rowniez spolczuje. podnoszenie glosu okej, kazdemu moze w emocjacj czy przez alko sie zdarzyc, ale rzucanie sie i wulgaryzmy.. dobrze, ze zabralas dziecko, zeby nie przezywal piekla na ziemi. ciezko ci. mezowi rowniez. on nie pije, bo chce, ale musi. ciagnie go.
kursowanie sie nie oplaca. zostan moze narazie u rodzicow na dluzej - moze wtedy do niego dotrze, ze moze was stracic i sprobuje cos zmienic.
na poczatek odwyk i moze wszycie sobie tego czegos, od czego po alko sie wymiotuje.
to on musi chciec to zmienic. twoj tesc ma racje. przeciez go nie zmusisz.
oprocz tego wpisz sobie w wyszukiwarke: wspolnota trudnych malzenstw Sychar.

6

Odp: Mąż alkoholik

Możesz mu pomóc tylko w jeden sposób, zajmując się sobą i synem. Całkowicie się od tego odetnij. On musi doświadczyć konsekwencji swojego picia i sam zdecyduje, czy się zapije do końca swoich dni, czy się weźmie za siebie. To jest bardzo trudne, ale twój syn i wasze bezpieczeństwo jest najważniejsze. Twój mąż nie jest bezwolnym, człowiekiem sięgając po alkohol robi to świadomie. Przecież jak cię przepraszał, to wie że was krzywdzi. Nie pomagaj mu w piciu, nie stwarzaj mu do tego miłego cieplutkiego domku gdzie żona wszystko naprawi i zatuszuje. Słuchaj swoje teścia i zrób wszystko by twój syn nie musiał mieć takich wspomnień. Chroń was z alkoholem nie wygrasz.

7

Odp: Mąż alkoholik
Ajko napisał/a:

Możesz mu pomóc tylko w jeden sposób, zajmując się sobą i synem. Całkowicie się od tego odetnij. On musi doświadczyć konsekwencji swojego picia i sam zdecyduje, czy się zapije do końca swoich dni, czy się weźmie za siebie. To jest bardzo trudne, ale twój syn i wasze bezpieczeństwo jest najważniejsze. Twój mąż nie jest bezwolnym, człowiekiem sięgając po alkohol robi to świadomie. Przecież jak cię przepraszał, to wie że was krzywdzi. Nie pomagaj mu w piciu, nie stwarzaj mu do tego miłego cieplutkiego domku gdzie żona wszystko naprawi i zatuszuje. Słuchaj swoje teścia i zrób wszystko by twój syn nie musiał mieć takich wspomnień. Chroń was z alkoholem nie wygrasz.

Też uważam, że syn jest ważniejszy dlatego go zabrałam i mieszkamy u rodziców . Obawiam się jednak , że on traktuje moją kolejną wyprowadzkę już jako mój kaprys i wydaje mu się , że nic się takiego nie dzieje, że zaraz wrócę i będzie jak dawniej. Może w końcu się złamie i powie ze ma problem , "przestanie pić" na chwilę , tylko czy to będzie serio ? czy znów zwykłe obiecanki . Ja się boję tego , że on mi coś obieca , miesiąc nie będzie pił a potem znowu.....

8 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-06-12 19:18:37)

Odp: Mąż alkoholik
Agata1965 napisał/a:

Też uważam, że syn jest ważniejszy dlatego go zabrałam i mieszkamy u rodziców . Obawiam się jednak , że on traktuje moją kolejną wyprowadzkę już jako mój kaprys i wydaje mu się , że nic się takiego nie dzieje, że zaraz wrócę i będzie jak dawniej. Może w końcu się złamie i powie ze ma problem , "przestanie pić" na chwilę , tylko czy to będzie serio ? czy znów zwykłe obiecanki . Ja się boję tego , że on mi coś obieca , miesiąc nie będzie pił a potem znowu.....

Miesiąc tydzień to za mało. Nie daj się zwieść alkoholikowi, który na razie robi dziecinadę bo wie, że ty mu co chwilę wybaczysz. Jak naprawdę ci na nim zależy zapowiedz mu, że poczekasz na niego osobno rok czasu pod warunkiem jego leczenia. To ci w bezpieczeństwie pokaże czy mu naprawdę zależy czy nie. Ostatecznie dajesz mu szansę, ale z nim nie zamieszkasz bo pokazał ci jak jest niebezpieczny, on zdecyduje czy ten rok wykorzysta by uratować waszą rodzinę. Możecie razem chodzic na terapię.
Mam nadzieję, że odezwie ci się tutaj Paslawek i on ci na pewno doda dużo wartościowych wskazówek.

9 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-12 19:30:00)

Odp: Mąż alkoholik
Agata1965 napisał/a:
Ajko napisał/a:

Możesz mu pomóc tylko w jeden sposób, zajmując się sobą i synem. Całkowicie się od tego odetnij. On musi doświadczyć konsekwencji swojego picia i sam zdecyduje, czy się zapije do końca swoich dni, czy się weźmie za siebie. To jest bardzo trudne, ale twój syn i wasze bezpieczeństwo jest najważniejsze. Twój mąż nie jest bezwolnym, człowiekiem sięgając po alkohol robi to świadomie. Przecież jak cię przepraszał, to wie że was krzywdzi. Nie pomagaj mu w piciu, nie stwarzaj mu do tego miłego cieplutkiego domku gdzie żona wszystko naprawi i zatuszuje. Słuchaj swoje teścia i zrób wszystko by twój syn nie musiał mieć takich wspomnień. Chroń was z alkoholem nie wygrasz.

Też uważam, że syn jest ważniejszy dlatego go zabrałam i mieszkamy u rodziców . Obawiam się jednak , że on traktuje moją kolejną wyprowadzkę już jako mój kaprys i wydaje mu się , że nic się takiego nie dzieje, że zaraz wrócę i będzie jak dawniej. Może w końcu się złamie i powie ze ma problem , "przestanie pić" na chwilę , tylko czy to będzie serio ? czy znów zwykłe obiecanki . Ja się boję tego , że on mi coś obieca , miesiąc nie będzie pił a potem znowu.....

Agato czy Twój teść jest w AA ?
Też jestem alkoholikiem niepijącym od wielu lat i posłuchaj zrób tak jak ci tu piszą odetnij się ,zajmij sobą ,organizacją życia po rozwodzie ,mąż niestety zmarnował jedną szansę,wie sam znakomicie gdzie udać się po pomoc dla siebie ,alkoholizm nawet leczony jest przewlekły i nawrotowy,Twój mąż udawał że się leczy jeszcze nie sięgnął dna , Ty zmarnujesz swoją szansę jak będziesz go pilnować,ochraniać i leczyć ,sama rozważ terapię dla siebie.
jeżeli teść jest trzeźwiejącym alkoholikiem w AA to z Twoim mężem sobie poradzi i kotom nie da umrzeć z głodu.jeśli blisko mieszka syna.

10 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-12 21:02:48)

Odp: Mąż alkoholik
Ajko napisał/a:
Agata1965 napisał/a:

Też uważam, że syn jest ważniejszy dlatego go zabrałam i mieszkamy u rodziców . Obawiam się jednak , że on traktuje moją kolejną wyprowadzkę już jako mój kaprys i wydaje mu się , że nic się takiego nie dzieje, że zaraz wrócę i będzie jak dawniej. Może w końcu się złamie i powie ze ma problem , "przestanie pić" na chwilę , tylko czy to będzie serio ? czy znów zwykłe obiecanki . Ja się boję tego , że on mi coś obieca , miesiąc nie będzie pił a potem znowu.....

Miesiąc tydzień to za mało. Nie daj się zwieść alkoholikowi, który na razie robi dziecinadę bo wie, że ty mu co chwilę wybaczysz. Jak naprawdę ci na nim zależy zapowiedz mu, że poczekasz na niego osobno rok czasu pod warunkiem jego leczenia. To ci w bezpieczeństwie pokaże czy mu naprawdę zależy czy nie. Ostatecznie dajesz mu szansę, ale z nim nie zamieszkasz bo pokazał ci jak jest niebezpieczny, on zdecyduje czy ten rok wykorzysta by uratować waszą rodzinę. Możecie razem chodzic na terapię.
Mam nadzieję, że odezwie ci się tutaj Paslawek i on ci na pewno doda dużo wartościowych wskazówek.

Kurczę może to zabrzmi strasznie... ale nie wiem już sama czy mi zależy... Wiem , że chciałabym spokój i czuję ze syn też tego potrzebuje. Szkoda mi męża jako człowieka bo to na prawdę inteligentny i kochany facet ale jak nie pije. Nie chcę , żeby mu się krzywda stała ale jakoś się tym szczególnie nie martwię , bo wiem ze jest dorosły i musi sam o siebie dbać. Najbardziej szkoda tez mi syna i tej relacji Ojca z synem, że jej nie będzie miał. Ja ojca też nie miałam , bo mój wyjeżdzał za granicę do pracy i widywałam go raz do roku... i wiem jak to przeżywałam.Poza tym synzaczyna mieć niechęć do ojca i mowi ,że nie chce widzieć mnie smutną..i że nie lubi jak tata pije piwo.  Na ten moment nie rozmawiam z mężem bo muszę odpocząc i myślę nad tym czy stawiać mu takie ultimatum .... czy może poczekać aż sam na to wpadnie ?

Tak teść jest w AA. Dodatkowo twierdzi, że kościół i wiara w Boga go uratowała. Sama nie jestem osobą wierzącą ale jak patrzę na mojego teścia to chyba w to wierzę smile Póki co nie mam takich zapędów aby męża pilnować i ochraniać. Raczej uciekam od tego w spokojne miejsce aby móc to przemyśleć. Tylko w głowie mi się to nie mieści, że można tak nagle się uzależnić i tak łatwo rozwalić rodzinę. U mnie w domu nikt nie pił i nie znam tego. co to jest to "dno" ? Czy musi mu się stać jakaś krzywda ? Czy może być tak , że nigdy tego dna nie osiągnie ? Jak to było u Ciebie ? Jesli mogę zapytać:)  Też myślę ze teść sobie z nim poradzi a kotki są bezpieczne bo zaangażowałam w sprawę moje sąsiadki smile

11

Odp: Mąż alkoholik

Agata dobrze, ze czujesz, że musisz się odizolować. Twój mąz przekroczył granice w waszym związku, stał się zagrożeniem dla waszego dziecka i dla ciebie. Dobrze czytać, że choć raz trafia się kobieta, która nie wpada razem ze swoim partnerem w to bagno kosztem dziecka.
Z tym dnem, to dla każdego jest czymś innym.

12 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-12 23:56:50)

Odp: Mąż alkoholik
Agata1965 napisał/a:

Tylko w głowie mi się to nie mieści, że można tak nagle się uzależnić i tak łatwo rozwalić rodzinę. U mnie w domu nikt nie pił i nie znam tego. co to jest to "dno" ? Czy musi mu się stać jakaś krzywda ? Czy może być tak , że nigdy tego dna nie osiągnie ? Jak to było u Ciebie ? Jesli mogę zapytać:)  Też myślę ze teść sobie z nim poradzi a kotki są bezpieczne bo zaangażowałam w sprawę moje sąsiadki smile

Taki szybki skok w etapach fazach uzależnienia jak u Twojego męża  jest jak najbardziej prawdopodobny i możliwy.Wystąpienie agresji jakby spontaniczne bez wcześniejszych sygnałów też się zdarza , nie wszyscy alkoholicy maja wpisaną przemoc w chorobę niestety często to towarzyszy .
Są różne typy alkoholików po prostu - nie ma jednego wzoru na rozwój i dynamikę , jedno jest pewne to uzależnienie od alkoholu jest zawsze progresywne różnie się objawia.
Mam na przykład dwie koleżanki też z AA jedna do 30 w ogóle nie piła po rozwodzie przez 2 lata przeszła większość etapów choroby i wylądowała na detoksie z ciężkim zatruciem,druga zaczęła popijać po 60 na emeryturze wcześniej prawie wcale nie piła po roku popijania miła delirium .Wszystkie takie historie mam zweryfikowane bo poznałem wiele osób i ich rodzin przez prawie 30 lat.

Te dna są różne to bardzo indywidualna trudna do określenia i przewidzenia sprawa ,dla jednych dnem  to rozwód,dla innych strach o zdrowie i życie ,konflikt z prawem,wypadek,depresja,samotność ,utrata pracy itp różnie z tym jest.
Niestety jest to też możliwe że nie osiągnie tego swojego dna ,alkoholizm bywa śmiertelny.

U mnie było tak że moja dziewczyna ówczesna po tym jak zamieszkaliśmy razem i prze prawie 3 lata coraz bardziej była wkurzona i  zaniepokojona moim piciem i ćpaniem, imprezowaniem, znikaniem na 2-3 dni, wracałem czasem poobijany i nic nie pamiętałem miałem wtedy tak pomiędzy 22- 25 lat,uparła się żebym poszedł na terapię moi rodzice poparli ją w tym ,pochodziłem może z musu na pewno nie dla siebie i na pozór  ze 2-3 miesiące,uznałem że sam sobie poradzę i przywrócę samodzielnie kontrolę i wróciłem szybko do picia ,dziewczyna odeszła ,a ja przez dwa lata
przerobiłem,przedawkowanie/zapaść po amfie,delirium, omamy wzrokowe i czuciowe itp ,w końcu straciłem niby na trzeźwo ale po ostrym ciągu alkoholowo amfetaminowym przytomność podczas jazdy samochodem, zjechałem do rowu, dachowanie itd na szczęście było to poza terenem zabudowanym i nikomu nic oprócz mnie się nie stało ,ktoś przejeżdżał i zadzwonił po pogotowie po tym już sam zgłosiłem się do poradni i poszedłem na odwyk zacząłem chodzić na mityngi AA i NA.Od tamtej pory nie piję i nie ćpam ,ale mój przypadek nie jest ani typowy ani nietypowy ,tak jak pisałem są różne typy nałogowców i mają różną drogę i historię chorowania .Jedni z początku nie trzeźwieją dla siebie,miewają częstsze zapicia różnie też się dochodzi do zdrowia inni jak przestaną to nie wracają to zależy od wielu wielu czynników zmiennych a przede wszystkim od motywacji  .

13

Odp: Mąż alkoholik

Pasławku, a Twoja żona, mimo że już poznała i miała Cię trzeźwego (dobrze pamiętam?), to czy mocno się obawiała albo przyglądała albo często zastanawiała na przestrzeni waszego długiego związku czy to nie runie i nie wrócisz do picia? rozmawialiście o takich rzeczach? (chyba robię offtop)

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

14 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-12 22:29:20)

Odp: Mąż alkoholik
R_ita napisał/a:

Pasławku, a Twoja żona, mimo że już poznała i miała Cię trzeźwego (dobrze pamiętam?), to czy mocno się obawiała albo przyglądała albo często zastanawiała na przestrzeni waszego długiego związku czy to nie runie i nie wrócisz do picia? rozmawialiście o takich rzeczach? (chyba robię offtop)

Moja żona jak się okazało szybko, była w toku terapii DDA jak się poznaliśmy, potem też przez wiele lat uczestniczyła we wspólnocie DDA i Al Anon jest lekarzem z zawodu ,nie była zielona w tym temacie,ale oczywiście obawy miała i wątpliwości co uważam za normalne a że jest szalona to co ja na to poradzę smile
Rozmawialiśmy o takich rzeczach bardzo wiele,tyle że ja bardzo chciałem zdrowieć nawet jak byłem sam, a rodzina była i jest jak dla mnie oznaką zdrowienia i azylem.
Zaufała mi za co jestem jej co dzień wdzięczny i za to że się zna na mnie,wyczuwa mnie widocznie,niezależnie też cały czas pracowała nad sobą i pracuje, ale nie niańczy mnie i nie naciska,mam z resztą przez lata zbudowany cały swój system wczesnego ostrzegania przed nawrotami wielu przyjaciół sprawdzonych co się nie krepują jak widzieli coś niepokojącego u mnie a co bywało że ukrywam,żona też obserwowała mnie przez jakiś czas zanim wzięliśmy ślub mieszkając razem i po urodzeniu córki, widziała że się angażuje we własne leczenie i pomaganie innym poznała wiele osób z mojego otoczenia i ukradła mi przyjaciółkę smile.
Oczywiście nasz związek miał kilka zakrętów nie obyło się bez tego - takie życie.

Nawroty zakończone zapiciem zdarzają się ,ale dla kobiet które są w związkach z alkoholikami niepijącymi oczywiście to trudny czas bywa jednak do przeżycia i nie powoduje rozpadu związku,jeżeli tylko same dobrowolnie dbają o swoją higienę psychiczną, samodzielność i rozwój duchowy ,rozszerzanie wiedzy o uzależnieniach przydaje się bardzo.

15

Odp: Mąż alkoholik

Dziękuję za odpowiedź Pasławku. Dla tego etapu na którym my jesteśmy i dla tej jego/naszej drogi to dopatruję się paru analogii z tego co opisałeś, a nawet bardzo wielu analogii. No i wracam sobie do twojego wpisu z kafejki na temat Twojej córki przy okazji dnia dziecka, bo usłyszałam coś bardzo podobnego. Jeszcze raz dzięki za odpowiedź.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

16

Odp: Mąż alkoholik
R_ita napisał/a:

Dziękuję za odpowiedź Pasławku. Dla tego etapu na którym my jesteśmy i dla tej jego/naszej drogi to dopatruję się paru analogii z tego co opisałeś, a nawet bardzo wielu analogii. No i wracam sobie do twojego wpisu z kafejki na temat Twojej córki przy okazji dnia dziecka, bo usłyszałam coś bardzo podobnego. Jeszcze raz dzięki za odpowiedź.

Drobiazg
A jak myślisz dlaczego zwróciłem na was uwagę to z tymi analogiami a propos  ? smile
jeszcze Tool ,Jiddu Krishnamurti itp smile

17 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-06-13 10:18:11)

Odp: Mąż alkoholik
Ajko napisał/a:

Twój mąz przekroczył granice w waszym związku, stał się zagrożeniem dla waszego dziecka i dla ciebie. Dobrze czytać, że choć raz trafia się kobieta, która nie wpada razem ze swoim partnerem w to bagno kosztem dziecka.

Zasadniczo zgadzam się z jednym i drugim zdaniem. Nie dziwie się jednak, ze Twój mąż traktuje Twoje wyprowadzki jak Twój kaprys. Bo co z tego, ze się wyprowadzasz, skoro za wyprowadzkami idą powroty? Mimo ze on nie dostrzega problemu? Problemu, który sprawia, ze dochodzi do rękoczynów i do tego, ze padają wyzwiska, a z ust sześciolatka pada takie zdanie: nie lubię jak tata pije piwo.

Agato, jeśli nie chcesz narażać syna na kontakt z takim ojcem i chcesz minimalizować ryzyko, ze Twój syn dołączy kiedyś do grona alkoholików (tutaj nawiązuje do słów Twojego teścia) lub w najlepszym wypadku do grona DDA, to bądź konsekwentna. Bo jednak momentami w to bagno wpadasz. I to z synem na rękach.

Człowieka, którego znałaś przed pandemia, nie ma. Jeśli nie akceptujesz takiego męża i ojca dla dziecka, jakim jest teraz, to nie masz innego wyjścia, jak odseparowywać syna od ojca do momentu, w którym kontakty ojca z synem będą bezpieczne i dobre dla syna. A to, czy ten moment nastąpi i kiedy, zależy wyłącznie od Twojego męża. Twoja konsekwencja i skupienie się na ochronie siebie i dziecka może w tym pomoc.

To zrozumiałe, ze zal Ci relacji syna z ojcem. Ale na tym etapie Twój syn i tak nie ma szansy na dobra relacje na linii ojciec - syn. A jakieś pojedyncze dobre wspomnienia z tego okresu (jeśli by w ogóle były) nie są warte grzęźnięcia na co dzień w bagnie w nadziei, ze od święta bagno zostanie zmienione w najczystsze i z jezior.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

18

Odp: Mąż alkoholik
Apogeum napisał/a:
Ajko napisał/a:

Twój mąz przekroczył granice w waszym związku, stał się zagrożeniem dla waszego dziecka i dla ciebie. Dobrze czytać, że choć raz trafia się kobieta, która nie wpada razem ze swoim partnerem w to bagno kosztem dziecka.

Zasadniczo zgadzam się z jednym i drugim zdaniem. Nie dziwie się jednak, ze Twój mąż traktuje Twoje wyprowadzki jak Twój kaprys. Bo co z tego, ze się wyprowadzasz, skoro za wyprowadzkami idą powroty? Mimo ze on nie dostrzega problemu? Problemu, który sprawia, ze dochodzi do rękoczynów i do tego, ze padają wyzwiska, a z ust sześciolatka pada takie zdanie: nie lubię jak tata pije piwo.

Agato, jeśli nie chcesz narażać syna na kontakt z takim ojcem i chcesz minimalizować ryzyko, ze Twój syn dołączy kiedyś do grona alkoholików (tutaj nawiązuje do słów Twojego teścia) lub w najlepszym wypadku do grona DDA, to bądź konsekwentna. Bo jednak momentami w to bagno wpadasz. I to z synem na rękach.

Człowieka, którego znałaś przed pandemia, nie ma. Jeśli nie akceptujesz takiego męża i ojca dla dziecka, jakim jest teraz, to nie masz innego wyjścia, jak odseparowywać syna od ojca do momentu, w którym kontakty ojca z synem będą bezpieczne i dobre dla syna. A to, czy ten moment nastąpi i kiedy, zależy wyłącznie od Twojego męża. Twoja konsekwencja i skupienie się na ochronie siebie i dziecka może w tym pomoc.

To zrozumiałe, ze zal Ci relacji ojciec - syn. Ale na tym etapie Twój syn i tak nie ma szansy na dobra relacje na linii ojciec-syn. A jakieś pojedyncze dobre wspomnienia z tego okresu (jeśli by w ogóle były) nie są warte grzęźnięcia na co dzień w bagnie w nadziei, ze od święta bagno zostanie zamienione w najczystsze i z jezior.




Dziękuję za odpowiedź smile Z każdym dniem coraz bardziej utrwierdzam sie w przekonaniu , że zostaje tutaj u rodziców i zapewne tutaj kupię dom lub mieszkanie dla nas. Mam tylko pytanie czy wiecie jak to jest pod względem prawnym ? Jeśli mąż się wścieknie ze ukradłam dziecko ? Mąż wie gdzie jestem . Ale wiem , że świetle prawa ma niby takie same prawa jak i ja. Na pewno za niedługo umówię się z prawnikiem w celu zabezpieczenia roszczeń alimentacyjnych i pewnie zapytam co i jak. Ale jakby mu coś wcześniej odbiło , że nie mam prawa zabierać dziecka ? Kurczę nie wiem czego się po nim spodziewać...

19 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-06-13 20:28:18)

Odp: Mąż alkoholik
Agata1965 napisał/a:
Apogeum napisał/a:
Ajko napisał/a:

Twój mąz przekroczył granice w waszym związku, stał się zagrożeniem dla waszego dziecka i dla ciebie. Dobrze czytać, że choć raz trafia się kobieta, która nie wpada razem ze swoim partnerem w to bagno kosztem dziecka.

Zasadniczo zgadzam się z jednym i drugim zdaniem. Nie dziwie się jednak, ze Twój mąż traktuje Twoje wyprowadzki jak Twój kaprys. Bo co z tego, ze się wyprowadzasz, skoro za wyprowadzkami idą powroty? Mimo ze on nie dostrzega problemu? Problemu, który sprawia, ze dochodzi do rękoczynów i do tego, ze padają wyzwiska, a z ust sześciolatka pada takie zdanie: nie lubię jak tata pije piwo.

Agato, jeśli nie chcesz narażać syna na kontakt z takim ojcem i chcesz minimalizować ryzyko, ze Twój syn dołączy kiedyś do grona alkoholików (tutaj nawiązuje do słów Twojego teścia) lub w najlepszym wypadku do grona DDA, to bądź konsekwentna. Bo jednak momentami w to bagno wpadasz. I to z synem na rękach.

Człowieka, którego znałaś przed pandemia, nie ma. Jeśli nie akceptujesz takiego męża i ojca dla dziecka, jakim jest teraz, to nie masz innego wyjścia, jak odseparowywać syna od ojca do momentu, w którym kontakty ojca z synem będą bezpieczne i dobre dla syna. A to, czy ten moment nastąpi i kiedy, zależy wyłącznie od Twojego męża. Twoja konsekwencja i skupienie się na ochronie siebie i dziecka może w tym pomoc.

To zrozumiałe, ze zal Ci relacji syna z ojcem. Ale na tym etapie Twój syn i tak nie ma szansy na dobra relacje na linii ojciec - syn. A jakieś pojedyncze dobre wspomnienia z tego okresu (jeśli by w ogóle były) nie są warte grzęźnięcia na co dzień w bagnie w nadziei, ze od święta bagno zostanie zamienione w najczystsze i z jezior.




Dziękuję za odpowiedź smile Z każdym dniem coraz bardziej utrwierdzam sie w przekonaniu , że zostaje tutaj u rodziców i zapewne tutaj kupię dom lub mieszkanie dla nas. Mam tylko pytanie czy wiecie jak to jest pod względem prawnym ? Jeśli mąż się wścieknie ze ukradłam dziecko ? Mąż wie gdzie jestem . Ale wiem , że świetle prawa ma niby takie same prawa jak i ja. Na pewno za niedługo umówię się z prawnikiem w celu zabezpieczenia roszczeń alimentacyjnych i pewnie zapytam co i jak. Ale jakby mu coś wcześniej odbiło , że nie mam prawa zabierać dziecka ? Kurczę nie wiem czego się po nim spodziewać...

Na prawie się nie znam i się nie wypowiem, ale jak znam życie, w razie potrzeby wszystko można prawnie uregulować. Ucieczkę przed ojcem i mężem, który zagraża rodzinie, tym bardziej na pewno tez.

Ty teraz zmieniasz miejsce zamieszkania i swoje życie z powodu jego choroby. Obiektywnie widziałabym w tej odległości od miasta rodzinnego plus. A Twój mąż może w odpowiednim momencie na tej nowej drodze do Was dołączyć, jeśli będzie tego chciał i jeśli Ty będziesz chciała, bo jak napisano w innym wątku - już zawsze musiałby być na cenzurowanym. O ile w ogóle stawi czoła chorobie.

Jesteś silna i mądra. Nie zgub tego. Z kolei Twój mąż, zważywszy na jego i jego ojca przeszlosc, nie był i nie jest wystarczająco czujny i ma słaby wgląd w siebie, skoro zaczął stawiać pierwsze i kolejne kroki w fundowaniu Wam tego, co sam przeszedł.

Moim zdaniem Twój teść zle robi, biorąc cała winę na siebie. Bo choć pewne skłonności do uzależnień podobno się dziedziczy, to właśnie dlatego Twój mąż mial być czujny i uważny. A przede wszystkim to on, a nie jego ojciec, jest odpowiedzialny za rodzine, która złożył. Tymczasem doprowadził do punktu, w którym uzależnienie odebrało mu rozum, skoro nie widzi, ze ma problem.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

20 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-13 13:44:09)

Odp: Mąż alkoholik
Apogeum napisał/a:

Moim zdaniem Twój teść zle robi, biorąc cała winę na siebie. Bo choć pewne skłonności do uzależnienia podobno się dziedziczy, to właśnie dlatego Twój mąż mial być czujny i uważny. A przede wszystkim to on, a nie jego ojciec, jest odpowiedzialny za rodzine, która złożył. Tymczasem doprowadził do punktu, w którym uzależnienie odebrało mu rozum, skoro nie widzi, ze ma problem.

Tu masz rację ,kwestia winy i odpowiedzialności i to że uzależnienia w tej chwili i na tym poziomie wiedzy traktowane są jak choroba jest bardzo skomplikowana na początku jeżeli spotka się z alkoholizmem bezpośrednio w swoim życiu lub osoby bliskiej.
Różne rodzaje predyspozycji są dziedziczne ,ale wzory i schematy tego dziedziczenia też są różne nie ma jednego
sama predyspozycja też okazuje się nie musi być przez całe życie czymś "liniowym" stałym podlega zmianom ,np w wieku dojrzewania może być inna a po 30 też inna u tego samego człowieka.To jest tak skomplikowane że i tak przypomina ruską ruletkę.
Myślę że teść tak po ludzku i po ojcowsku chciał pocieszyć Agatę i zmniejszyć jej urazę do męża biorąc winę na siebie.
Agata sprawiasz wrażenie dojrzałej i mądrej kobiety.
Tylko w tym momencie i takiej kryzysowej sytuacji łatwo jak poczuje się chwilową ulgę odpuścić i zaniechać zasypać piachem pewne kwestie
przed którymi prędzej czy później staniesz oko w oko .
Syn wasz ma 6 lat i już pamięta był w szoku możliwe że nabył wstydu i urazy do ojca nie lekceważył bym tego.
Prawdopodobnie Agato jesteś zaradną kobietą niezależną finansowo i samodzielna w tej dziedzinie poradzisz sobie z tego co napisałaś do tej pory nie wynika że masz jakąś straszną paraliżującą obawę przed zmianą i nowym życiem
ale mamy coś takiego jak podświadomość i urazy które-tam się wyparło lub wypiera,poczucie krzywdy i winy mroczną stronę bycia ofiarą
i tym dobrze było by w najbliższej przyszłości się też zająć tu nie chodzi o wybaczanie na siłę,chodzi o zrozumienie .
Po pierwsze dla samej siebie i syna.
Twój mąż po pijanemu ,powiedział" że syna ma w d..pe", w gruncie rzeczy powiedział że nienawidzi siebie samego i swojego ojca to też jak można zauważyć bywa dziedziczne ta "święta uraza" kto winny i odpowiedzialny.
Dlatego często pisząc o rozstaniu z alkoholikiem i twardej miłości, namawiam do pracy nad sobą zaraz po tym rozstaniu ,po to żeby przerwać ten wzór i sztafetę.
To zniewalające zjawisko "łańcucha pokoleń" jest niestety wszechobecne.
Masz Agato mocne i zdrowe strony ,nie jesteś DDA i fenomen współuzależnienia nie wywarł jeszcze bardzo destrukcyjnego wpływu na Ciebie,ale każdy człowiek posiada jakieś nawet małe rysy i deficyty ukryte i schowane,które pozostawione same sobie eskalują  z czasem.

21

Odp: Mąż alkoholik
Apogeum napisał/a:
Agata1965 napisał/a:
Apogeum napisał/a:

Zasadniczo zgadzam się z jednym i drugim zdaniem. Nie dziwie się jednak, ze Twój mąż traktuje Twoje wyprowadzki jak Twój kaprys. Bo co z tego, ze się wyprowadzasz, skoro za wyprowadzkami idą powroty? Mimo ze on nie dostrzega problemu? Problemu, który sprawia, ze dochodzi do rękoczynów i do tego, ze padają wyzwiska, a z ust sześciolatka pada takie zdanie: nie lubię jak tata pije piwo.

Agato, jeśli nie chcesz narażać syna na kontakt z takim ojcem i chcesz minimalizować ryzyko, ze Twój syn dołączy kiedyś do grona alkoholików (tutaj nawiązuje do słów Twojego teścia) lub w najlepszym wypadku do grona DDA, to bądź konsekwentna. Bo jednak momentami w to bagno wpadasz. I to z synem na rękach.

Człowieka, którego znałaś przed pandemia, nie ma. Jeśli nie akceptujesz takiego męża i ojca dla dziecka, jakim jest teraz, to nie masz innego wyjścia, jak odseparowywać syna od ojca do momentu, w którym kontakty ojca z synem będą bezpieczne i dobre dla syna. A to, czy ten moment nastąpi i kiedy, zależy wyłącznie od Twojego męża. Twoja konsekwencja i skupienie się na ochronie siebie i dziecka może w tym pomoc.

To zrozumiałe, ze zal Ci relacji syna z ojcem. Ale na tym etapie Twój syn i tak nie ma szansy na dobra relacje na linii ojciec - syn. A jakieś pojedyncze dobre wspomnienia z tego okresu (jeśli by w ogóle były) nie są warte grzęźnięcia na co dzień w bagnie w nadziei, ze od święta bagno zostanie zamienione w najczystsze i z jezior.




Dziękuję za odpowiedź smile Z każdym dniem coraz bardziej utrwierdzam sie w przekonaniu , że zostaje tutaj u rodziców i zapewne tutaj kupię dom lub mieszkanie dla nas. Mam tylko pytanie czy wiecie jak to jest pod względem prawnym ? Jeśli mąż się wścieknie ze ukradłam dziecko ? Mąż wie gdzie jestem . Ale wiem , że świetle prawa ma niby takie same prawa jak i ja. Na pewno za niedługo umówię się z prawnikiem w celu zabezpieczenia roszczeń alimentacyjnych i pewnie zapytam co i jak. Ale jakby mu coś wcześniej odbiło , że nie mam prawa zabierać dziecka ? Kurczę nie wiem czego się po nim spodziewać...

Na prawie się nie znam i się nie wypowiem, ale jak znam życie, w razie potrzeby wszystko można prawnie uregulować. Ucieczkę przed ojcem i mężem, który zagraża rodzinie, tym bardziej na pewno tez.

Ty teraz zmieniasz miejsce zamieszkania i swoje życie z powodu jego choroby. Obiektywnie widziałabym w tej odległości od miasta rodzinnego plus. A Twój mąż może w odpowiednim momencie na tej nowej drodze do Was dołączyć, jeśli będzie tego chciał i jeśli Ty będziesz chciała, bo jak napisano w innym wątku - już zawsze musiałby być na cenzurowanym. O ile w ogóle stawi czoła chorobie.

Jesteś silna i mądra. Nie zgub tego. Z kolei Twój mąż, zważywszy na jego i jego ojca przeszlosc, nie był i nie jest wystarczająco czujny i ma słaby wgląd w siebie, skoro zaczął stawiać pierwsze i kolejne kroki w fundowaniu Wam tego, co sam przeszedł.

Moim zdaniem Twój teść zle robi, biorąc cała winę na siebie. Bo choć pewne skłonności do uzależnień podobno się dziedziczy, to właśnie dlatego Twój mąż mial być czujny i uważny. A przede wszystkim to on, a nie jego ojciec, jest odpowiedzialny za rodzine, która złożył. Tymczasem doprowadził do punktu, w którym uzależnienie odebrało mu rozum, skoro nie widzi, ze ma problem.




Bardzo dziękuję smile myślę ,że teść chciał załagodzić sytuację biorąc cała winę na siebie i trochę chronić syna - w końcu to jego dziecko. Minęło dopiero kilka dni od mojego wyjazdu a czuję się tak jakbym pozbyła się mega ciężaru... Mąż często powtarzał , że nie chciał aby syn miał takie dzieciństwo jak on a ja wiele razy mówiłam mężowi aby poszedł na terapię DDA bo widział ojca w kiepskim stanie i może tego w sobie nieprzepracował .... niestety nie dał rady i chcę zafundować synkowi to samo piekło. Dziś rozmawiałam z synem i nie chce już wracać do domu i widzieć taty. Syn jst dla mnie najważniejszy i dla mnie sprawa już jest oczywista. Po prostu zasługujemy na lepsze życie - bez stresu i agresji smile

22

Odp: Mąż alkoholik
paslawek napisał/a:
Apogeum napisał/a:

Moim zdaniem Twój teść zle robi, biorąc cała winę na siebie. Bo choć pewne skłonności do uzależnienia podobno się dziedziczy, to właśnie dlatego Twój mąż mial być czujny i uważny. A przede wszystkim to on, a nie jego ojciec, jest odpowiedzialny za rodzine, która złożył. Tymczasem doprowadził do punktu, w którym uzależnienie odebrało mu rozum, skoro nie widzi, ze ma problem.

Tu masz rację ,kwestia winy i odpowiedzialności i to że uzależnienia w tej chwili i na tym poziomie wiedzy traktowane są jak choroba jest bardzo skomplikowana na początku jeżeli spotka się z alkoholizmem bezpośrednio w swoim życiu lub osoby bliskiej.
Różne rodzaje predyspozycji są dziedziczne ,ale wzory i schematy tego dziedziczenia też są różne nie ma jednego
sama predyspozycja też okazuje się nie musi być przez całe życie czymś "liniowym" stałym podlega zmianom ,np w wieku dojrzewania może być inna a po 30 też inna u tego samego człowieka.To jest tak skomplikowane że i tak przypomina ruską ruletkę.
Myślę że teść tak po ludzku i po ojcowsku chciał pocieszyć Agatę i zmniejszyć jej urazę do męża biorąc winę na siebie.
Agata sprawiasz wrażenie dojrzałej i mądrej kobiety.
Tylko w tym momencie i takiej kryzysowej sytuacji łatwo jak poczuje się chwilową ulgę odpuścić i zaniechać zasypać piachem pewne kwestie
przed którymi prędzej czy później staniesz oko w oko .
Syn wasz ma 6 lat i już pamięta był w szoku możliwe że nabył wstydu i urazy do ojca nie lekceważył bym tego.
Prawdopodobnie Agato jesteś zaradną kobietą niezależną finansowo i samodzielna w tej dziedzinie poradzisz sobie z tego co napisałaś do tej pory nie wynika że masz jakąś straszną paraliżującą obawę przed zmianą i nowym życiem
ale mamy coś takiego jak podświadomość i urazy które-tam się wyparło lub wypiera,poczucie krzywdy i winy mroczną stronę bycia ofiarą
i tym dobrze było by w najbliższej przyszłości się też zająć tu nie chodzi o wybaczanie na siłę,chodzi o zrozumienie .
Po pierwsze dla samej siebie i syna.
Twój mąż po pijanemu ,powiedział" że syna ma w d..pe", w gruncie rzeczy powiedział że nienawidzi siebie samego i swojego ojca to też jak można zauważyć bywa dziedziczne ta "święta uraza" kto winny i odpowiedzialny.
Dlatego często pisząc o rozstaniu z alkoholikiem i twardej miłości, namawiam do pracy nad sobą zaraz po tym rozstaniu ,po to żeby przerwać ten wzór i sztafetę.
To zniewalające zjawisko "łańcucha pokoleń" jest niestety wszechobecne.
Masz Agato mocne i zdrowe strony ,nie jesteś DDA i fenomen współuzależnienia nie wywarł jeszcze bardzo destrukcyjnego wpływu na Ciebie,ale każdy człowiek posiada jakieś nawet małe rysy i deficyty ukryte i schowane,które pozostawione same sobie eskalują  z czasem.


Nie wiem czy jestem dojrzała , wiem , że staram się bardzo racjonalnie podchodzić do spraw i nie dopuścić do tego aby emocje brały góre. Jakby nie patrzeć to jest ciężka sytuacja dla mnie i dla syna bo wyjście z tej sytuacji jest tylko jedno i muszę przekreślić całe swoje dotychczasowe życie przez alkoholizm męża.... ale godzę się z tym bo wiem , że w życiu różne rzeczy się dzieją - pewnie nawet gorsze od tego co ja przeżywam smile Jestem przekonana ,że poradzę sobie w każdej sferze bo mam dla kogo się starać smile Jeśli chodzi o męża to nie mam w stosunku do niego żadnych negatywnych uczuć. Szkoda mi go jako człowieka , że tak się stacza. . Rozumiem , że alkoholizm to choroba, bardzo ciężka a ja niestety nie jestem w stanie mu pomóc. Na pewno skorzystam z rady psychologa aby przepracować to co się stało smile

23 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-13 22:52:07)

Odp: Mąż alkoholik

Postaraj się też żeby syn miał kontakt z dziadkiem to może być ważne,chodzi o to żeby miał jakiś wzór i nie jeden.
mama synowi nie zastąpi ojca i mężczyzny to trudna sprawa .

i nie martw się

"cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny."
Max Ehrmann

"Życie zawsze daje nam dokładnie takiego nauczyciela, jakiego w danej chwili potrzebujemy. Mam tu na myśli każdego komara, każde nieszczęście, wszystkie czerwone światła, każdy korek na ulicy, każdego nieznośnego przełożonego (pracownika), każdą chorobę, każdą stratę, każdą chwilę radości czy depresji, każde uzależnienie, wszystkie śmieci, każdy oddech. Każda chwila jest twoim guru".
Charlotte Joko Beck

24 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-14 17:26:42)

Odp: Mąż alkoholik

podziwiam twojego tescia.
masz mozliwosc cos wynajac w poblizu? wtedy maly mialby kontakt z dziadkiem i tata. nie musicie razem mieszkac. nawet jesli nie bedzie czesty to jednak by byl.
zreszta to bylaby najlepsza opcja na poczatku, zeby sprawdzic czy i jak dlugo twoj maz dalby rade wyjsc z nalogu. ty mialabys poczucie bezpieczenstwa, a on, o co walczyc.
teraz dobrze postapilas, ze zabralas dziecko i pojechalas na jakis czas do rodzicow. dac mu do zrozumienia, ze moze was stracic. jednak dlugotrwala rozlaka oddali was od siebie, to tez musisz miec na uwadze.

25 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-06-14 18:32:40)

Odp: Mąż alkoholik
blueangel napisał/a:

podziwiam twojego tescia.
masz mozliwosc cos wynajac w poblizu? wtedy maly mialby kontakt z dziadkiem i tata. nie musicie razem mieszkac. nawet jesli nie bedzie czesty to jednak by byl.
zreszta to bylaby najlepsza opcja na poczatku, zeby sprawdzic czy i jak dlugo twoj maz dalby rade wyjsc z nalogu. ty mialabys poczucie bezpieczenstwa, a on, o co walczyc.
teraz dobrze postapilas, ze zabralas dziecko i pojechalas na jakis czas do rodzicow. dac mu do zrozumienia, ze moze was stracic. jednak dlugotrwala rozlaka oddali was od siebie, to tez musisz miec na uwadze.

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale Agata nie pisała, ze waha się, gdzie się przeprowadzić. Sugerujesz dziewczynie, która musi uciekać przed mężem, bo on wybrał alkohol zamiast żony i syna, żeby wspaniałomyślnie zamieszkała w pobliżu?

Wyobraźmy sobie taka sytuacje: mieszkam w domu z mężem i synem. Mąż pije i zaczyna fundować mi i dziecku piekło, dlatego wyprowadzam się ze wspólnego domu - z rodzinnego domu dziecka - i jak gdyby nigdy nic wynajmuje drugi dom (choć tamten dom cały czas stoi i jest zamieszkiwany przez ojca mego dziecka) tylko po to, by być jak najbliżej człowieka, który doprowadził do sytuacji, ze wraz z dzieckiem muszę opuścić dom, w którym żyłam i planowałam żyć z moja rodzina. Żeby agresywny alkoholik, który zmusił mnie do wyprowadzki, bo mimo świadomości, ze jest DDA i mimo moich sugestii nie uznał za stosowne przepracować ten problem ani nie zareagował odpowiednio wcześnie i doprowadził do sytuacji, ze dziecko sie go boi, a on potrafi powiedzieć, ze ma je w d… (ze o epitetach, którymi mnie określa, nie wspomnę) - był jak najbliżej mnie i dziecka.

Serio, blueangel, to według Ciebie brzmi jak najlepsze rozwiązanie?

Pomijam, ze skoro poczucie bezpieczeństwa Agaty i dziecka zostało zburzone, to ma ona prawo być w miejscu, z którym nie wiążą jej i dziecka zle wspomnienia i w którym są ludzie, na których wsparcie może liczyć, skoro nie może liczyć na męża, a syn na ojca. Oni tez są rodzina chłopca.

W ogóle to ciekawa jestem, jak według Ciebie miałoby to wyglądać. Agata miałaby się z nim umawiać, ze we wtorki, środy i czwartki może pic do woli, ale w pozostałe dni ma nie tykać alkoholu, nie być skacowany ani nie być na głodzie i ma się zamieniać w najlepszego z ojców? A może Agata ma cierpliwie czekać (najlepiej w domu obok) aż mąż sięgnie dna, następnie się od niego odbije, zacznie terapie, przejdzie najgorsze momenty w drodze do zdrowienia, żeby w końcu być w stanie wrócić do roli ojca i wychowywać syna?

Jeśli ktoś miałby zamieszkać w pobliżu, to w mojej opinii mąż Agaty mógłby wynająć coś w pobliżu jej nowego domu w momencie, gdy będzie na to gotowy.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

26

Odp: Mąż alkoholik
Agata1965 napisał/a:

Tak. rozmawiałam. Niestety tata męża bierze winę na siebie i twierdzi , że to on niszczył rodzinę i , że to przez niego. Mieli niedawno męską rozmowę , żeby mąż zapisał się na terapie bo ma problem z alkoholem ale niestety mąż nadal nie widzi problemu. Tata mi doradził , żebym zajęła się sobą i dzieckiem, bo dopóki on sam nie zauwazy problemu to niestety prośby ani groźby nie pomogą. Więc kolejny raz się wyprowadziłam.... ale niestety nie wiem co dalej....

Właściwie to już wiesz Agato i tylko kwestią czasu jest rozpoznanie możliwości jak i w jaki konkretnie sposób możesz zająć się sobą.jeśli tylko chcesz znajdziesz wsparcie i życie zaopiekuje się Tobą .

O tym co wyboldowane to śmiało i bez wahania mogę powiedzieć, że KAŻDY (przynajmniej z tych co znam i mam takie mniemanie o nich) w miarę przetrzeźwiały alkoholik "na programie"
Ciebie poprze  ,z przekonaniem i zrozumieniem, powie Ci to co teść ,bynajmniej nie dlatego żeby się Tobie i innym przypodobać
odchodząc od męża i jego chorych zachowań,nie postępujesz okrutnie,nieludzko ,pomagając sobie ratując siebie ,dajesz mężowi wyraźny wybór ,gdzie już nie ma co lawirować i udawać, albo albo prosty jasny wybór, pomiędzy obsesją a zdrowieniem .
Parokrotnie w życiu tez wobec innych osób ,jako ktoś z rodziny,znajomy,raz jako partner, czy szef pracodawca byłem przed takim wyborem, dylematem podobnym do Twojego
łatwe to nigdy na początku nie jest bywa jednak znacznie skuteczniejsze od ciągłych dyskusji ,próśb, gróźb,namawiania udawania i samo uspokajania się pozorami.

27

Odp: Mąż alkoholik
Apogeum napisał/a:
blueangel napisał/a:

podziwiam twojego tescia.
masz mozliwosc cos wynajac w poblizu? wtedy maly mialby kontakt z dziadkiem i tata. nie musicie razem mieszkac. nawet jesli nie bedzie czesty to jednak by byl.
zreszta to bylaby najlepsza opcja na poczatku, zeby sprawdzic czy i jak dlugo twoj maz dalby rade wyjsc z nalogu. ty mialabys poczucie bezpieczenstwa, a on, o co walczyc.
teraz dobrze postapilas, ze zabralas dziecko i pojechalas na jakis czas do rodzicow. dac mu do zrozumienia, ze moze was stracic. jednak dlugotrwala rozlaka oddali was od siebie, to tez musisz miec na uwadze.

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale Agata nie pisała, ze waha się, gdzie się przeprowadzić. Sugerujesz dziewczynie, która musi uciekać przed mężem, bo on wybrał alkohol zamiast żony i syna, żeby wspaniałomyślnie zamieszkała w pobliżu?

Wyobraźmy sobie taka sytuacje: mieszkam w domu z mężem i synem. Mąż pije i zaczyna fundować mi i dziecku piekło, dlatego wyprowadzam się ze wspólnego domu - z rodzinnego domu dziecka - i jak gdyby nigdy nic wynajmuje drugi dom (choć tamten dom cały czas stoi i jest zamieszkiwany przez ojca mego dziecka) tylko po to, by być jak najbliżej człowieka, który doprowadził do sytuacji, ze wraz z dzieckiem muszę opuścić dom, w którym żyłam i planowałam żyć z moja rodzina. Żeby agresywny alkoholik, który zmusił mnie do wyprowadzki, bo mimo świadomości, ze jest DDA i mimo moich sugestii nie uznał za stosowne przepracować ten problem ani nie zareagował odpowiednio wcześnie i doprowadził do sytuacji, ze dziecko sie go boi, a on potrafi powiedzieć, ze ma je w d… (ze o epitetach, którymi mnie określa, nie wspomnę) - był jak najbliżej mnie i dziecka.

Serio, blueangel, to według Ciebie brzmi jak najlepsze rozwiązanie?

Pomijam, ze skoro poczucie bezpieczeństwa Agaty i dziecka zostało zburzone, to ma ona prawo być w miejscu, z którym nie wiążą jej i dziecka zle wspomnienia i w którym są ludzie, na których wsparcie może liczyć, skoro nie może liczyć na męża, a syn na ojca. Oni tez są rodzina chłopca.

W ogóle to ciekawa jestem, jak według Ciebie miałoby to wyglądać. Agata miałaby się z nim umawiać, ze we wtorki, środy i czwartki może pic do woli, ale w pozostałe dni ma nie tykać alkoholu, nie być skacowany ani nie być na głodzie i ma się zamieniać w najlepszego z ojców? A może Agata ma cierpliwie czekać (najlepiej w domu obok) aż mąż sięgnie dna, następnie się od niego odbije, zacznie terapie, przejdzie najgorsze momenty w drodze do zdrowienia, żeby w końcu być w stanie wrócić do roli ojca i wychowywać syna?

Jeśli ktoś miałby zamieszkać w pobliżu, to w mojej opinii mąż Agaty mógłby wynająć coś w pobliżu jej nowego domu w momencie, gdy będzie na to gotowy.



Tez to tak odebralam.... nie bede sie dostosowywać  do meza. Wiem gdzie czuje sie bezpiecznie. A na pewno nie chce zeby maz byl w poblizu w takim stanie. Z tego co wiem od tesciowej maz jest w zamknietym osrodku na terapii , podobno sam podjal taka decyzje. Nie mniej jednak nie wiem czy chce do niego wracac i czy to w ogole jeszcze jest mozliwe. Nie chce ciagle sie o kogos martwic, w koncu maz ciaglle by byl na cenzurowanym. Jedyne o czym obecie marze to spokoj i poki co mysle o naszych wakacjach z synem smile

28 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-21 12:33:41)

Odp: Mąż alkoholik
Agata1965 napisał/a:

Tez to tak odebralam.... nie bede sie dostosowywać  do meza. Wiem gdzie czuje sie bezpiecznie. A na pewno nie chce zeby maz byl w poblizu w takim stanie. Z tego co wiem od tesciowej maz jest w zamknietym osrodku na terapii , podobno sam podjal taka decyzje. Nie mniej jednak nie wiem czy chce do niego wracac i czy to w ogole jeszcze jest mozliwe. Nie chce ciagle sie o kogos martwic, w koncu maz ciaglle by byl na cenzurowanym. Jedyne o czym obecie marze to spokoj i poki co mysle o naszych wakacjach z synem smile

Słusznie moim zdaniem,daj sobie tyle czasu ile chcesz ,nie śpiesz się ,ciesz się życiem i spokojem ,resztę zostaw w rękach tych nieznanych "sił wyższych" z którymi ja miałem mnóstwo problemów to znaczy jak nimi sterować, wedle moich wskazówek żeby niby było dobrze, to straszne obciążenie być bóstwem kontrolować wszystko w koło .Nie poradzę Ci wracaj i daj szansę i nie poradzę Ci też nie wracaj do męża nigdy . z resztą nie prosisz o radę ,myślę że  sobie odpowiesz sama na pytania i poradzisz z emocjami i refleksjami .
Teraz to Twój czas i syna.
Słonecznych wakacji życzę .

29 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-06-21 14:17:39)

Odp: Mąż alkoholik
Agata1965 napisał/a:
Apogeum napisał/a:
blueangel napisał/a:

podziwiam twojego tescia.
masz mozliwosc cos wynajac w poblizu? wtedy maly mialby kontakt z dziadkiem i tata. nie musicie razem mieszkac. nawet jesli nie bedzie czesty to jednak by byl.
zreszta to bylaby najlepsza opcja na poczatku, zeby sprawdzic czy i jak dlugo twoj maz dalby rade wyjsc z nalogu. ty mialabys poczucie bezpieczenstwa, a on, o co walczyc.
teraz dobrze postapilas, ze zabralas dziecko i pojechalas na jakis czas do rodzicow. dac mu do zrozumienia, ze moze was stracic. jednak dlugotrwala rozlaka oddali was od siebie, to tez musisz miec na uwadze.

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale Agata nie pisała, ze waha się, gdzie się przeprowadzić. Sugerujesz dziewczynie, która musi uciekać przed mężem, bo on wybrał alkohol zamiast żony i syna, żeby wspaniałomyślnie zamieszkała w pobliżu?

Wyobraźmy sobie taka sytuacje: mieszkam w domu z mężem i synem. Mąż pije i zaczyna fundować mi i dziecku piekło, dlatego wyprowadzam się ze wspólnego domu - z rodzinnego domu dziecka - i jak gdyby nigdy nic wynajmuje drugi dom (choć tamten dom cały czas stoi i jest zamieszkiwany przez ojca mego dziecka) tylko po to, by być jak najbliżej człowieka, który doprowadził do sytuacji, ze wraz z dzieckiem muszę opuścić dom, w którym żyłam i planowałam żyć z moja rodzina. Żeby agresywny alkoholik, który zmusił mnie do wyprowadzki, bo mimo świadomości, ze jest DDA i mimo moich sugestii nie uznał za stosowne przepracować ten problem ani nie zareagował odpowiednio wcześnie i doprowadził do sytuacji, ze dziecko sie go boi, a on potrafi powiedzieć, ze ma je w d… (ze o epitetach, którymi mnie określa, nie wspomnę) - był jak najbliżej mnie i dziecka.

Serio, blueangel, to według Ciebie brzmi jak najlepsze rozwiązanie?

Pomijam, ze skoro poczucie bezpieczeństwa Agaty i dziecka zostało zburzone, to ma ona prawo być w miejscu, z którym nie wiążą jej i dziecka zle wspomnienia i w którym są ludzie, na których wsparcie może liczyć, skoro nie może liczyć na męża, a syn na ojca. Oni tez są rodzina chłopca.

W ogóle to ciekawa jestem, jak według Ciebie miałoby to wyglądać. Agata miałaby się z nim umawiać, ze we wtorki, środy i czwartki może pic do woli, ale w pozostałe dni ma nie tykać alkoholu, nie być skacowany ani nie być na głodzie i ma się zamieniać w najlepszego z ojców? A może Agata ma cierpliwie czekać (najlepiej w domu obok) aż mąż sięgnie dna, następnie się od niego odbije, zacznie terapie, przejdzie najgorsze momenty w drodze do zdrowienia, żeby w końcu być w stanie wrócić do roli ojca i wychowywać syna?

Jeśli ktoś miałby zamieszkać w pobliżu, to w mojej opinii mąż Agaty mógłby wynająć coś w pobliżu jej nowego domu w momencie, gdy będzie na to gotowy.



Tez to tak odebralam.... nie bede sie dostosowywać  do meza. Wiem gdzie czuje sie bezpiecznie. A na pewno nie chce zeby maz byl w poblizu w takim stanie. Z tego co wiem od tesciowej maz jest w zamknietym osrodku na terapii , podobno sam podjal taka decyzje. Nie mniej jednak nie wiem czy chce do niego wracac i czy to w ogole jeszcze jest mozliwe. Nie chce ciagle sie o kogos martwic, w koncu maz ciaglle by byl na cenzurowanym. Jedyne o czym obecie marze to spokoj i poki co mysle o naszych wakacjach z synem smile

Dziś pierwszy dzien astronomicznego lata, jutro zaczyna się kalendarzowe lato - niech będzie udane! Jak słusznie zauważył paslawek, to teraz Twój czas z synem. A spokoju życzę i Tobie, i Twojemu synowi już zawsze. Jeśli obecność Twojego męża w Waszym życiu nie będzie się od któregoś momentu wiązała z brakiem spokoju, to również życzę, żeby w nim był - na Twoich zasadach. Bo jak doskonale wiesz, może być ojcem, nie będąc mężem - jeśli tak zdecydujesz.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021