witam.
Jestem tu nowa i chyba potrzebuje waszej pomocy... może ktoś był w podobnej sytuacji i będzie potrafił mi jakoś pomóc bądź coś doradzić.
Odkąd pamiętam moim żywiołem był dwór, nigdy nie potrafiłam siedzieć w domu, zawsze robiłam wszystko by tylko całe dnie spędzać na dworze. Uwielbiam spacery, żadna pogoda nigdy mi nie przeszkadzała.
Chciałam jeszcze zaznaczyć że jestem osobą bardzo nerwową (albo byłam?). Potrafie czepiać się o tzw. byle pierdołe, sama stwarzam sobie problemy...
Zaczęło się jakiś czas temu. Chyba juz nie wytrzymałam nerwowo (problemy które w ten czas były również swoje zrobiły).
Nagle źle się poczułam, ból w klatce taki, że miłam wrażanie ze zaraz się udusze, gorąco, zimno i tak na zmiane, brak siły na wszystko i nic tylko sen...sen...sen...
Jakoś się pozbierałam, poszłam do lekarza miałam robione badania i dostałam tabletki. Pomogły mi, dzięki nim mniej sie denerwowałam, nie przejmowałam się wszystkim tak jak dotychczas i starałam sie wszystko rozwiązywać ze spokojem. Cudowne uczucie nie wkurzać sie, tylko być spokojnym.
W między czasie zaszłam w ciąże co wiązało się z odstawieniem moich tabletek.
Przez jakiś czas było ok...a od niedawna?...
no właśnie...mam jakieś lęki przed wyjściem samej z domu... skąd to sie wzięło? nie umiem sobie z tym poradzić mimo że staram się sobie tłumaczyć, że przecież nic mi się nie stanie... no bo co? skoro od lat chodze tymi drogami, znam je na pamięc....
Przepraszam za ten chaos, mam pełno myśli w głowie,chciałabym to wszystko opisać ale ciezko mi to obrać w słowa.
Pozdrawiam.