Mam problem z koleżanką (mieszkam z nią i innymi kolegami w Londynie) , kiedyś uważałem ją za przyjaciółkę (szerzej o tym opowiem w innym dziale). Chociaż ona otwarcie mówiła, że nie ma przyjaźni między mężczyzną, a kobietą. Były między nami często krótkie spięcia, a właściwie to ona stwarzała problemy, gdy nie chciałem z nią wypić czy powiedziałem coś w żartach. Wówczas nie odzywała się do mnie. Ale na drugi dzień rano zawsze pierwsza przychodziła do mnie.
Po przyjeździe z urlopu w tym roku kolega opowiadał mi jakie głupoty gadała na mój temat. Co mówiła to miałem ogólnie gdzieś, ale jedno mnie wkurzyło i przez tydzień nie rozmawiałem z nią, bo miałem jej dość. Wówczas cały czas albo spędzała ze swym dzieckiem, albo sama. Gdzie wcześniej cały prawie czas podczas którego spędzałem w domu ona przebywała ze mną, zamiast ze swym dzieckiem czy też chłopakiem. Widziałem jak chce bym w końcu zaczął z nią rozmawiać, ale ja tylko dawałem krótkie odpowiedzi i kończyłem. Po tygodniu wszystko wróciło do normy.
Dwa miesiące temu przeprowadziliśmy się, teraz mieszkamy w większym gronie. Myślę, że wszystko było by ok., ale wiedziałem jaka jest zakłamana. Bardzo mnie denerwowało jak poruszała jakiś temat, a ja wiedziałem że ona kłamie.
W końcu chciała ze mną wypić, ale ja jej powiedziałem że z nią już nie pije (traktowała swego byłego kochanka przed wszystkimi jak śmiecia, a przed i tylko przed nim [bo jak by komuś innemu mówiła to wyszła by w ich obliczu na fałszywą osobę) zrobiła ze mnie śmiecia]. Wieczorem przysłała sms bo chciała zagadać, ale ja walnąłem kontrę. Napisałem jej że kłamie na każdym kroku, itd. Powiedziałem jej żeby poszła do swych kochanków -niedosłownie (ma ich aktualnie na pewno 2) i im gadała głupoty na mój temat. Tak dwóch ma na pewno (o jednym mi opowiadała sama cały czas) i drugi który sam mi powiedział. A jestem tego pewny bo wiem co to za dziewczyna.
Wcześniej lubiła zemną rozmawiać, pić itd. Ona nie zrozumiała to napisałem jej coś innego, ale nic ostrego. W końcu napisała mi żebym skasował jej nr telefonu i nie odzywał się do niej. Ja w sumie się ucieszyłem, ale napisałem jej przepraszam choć nie wiem za co skoro nie napisałem kim jest. A ona żebym już skasował jej nr, a przeprosiny mam sobie gdzieś wsadzić. Tak więc skasowałem jej nr i nie odzywamy się do siebie już parę dni.
To wszystko tak ogólnikowo, naprawdę można by napisać o niej dużo albo ująć to w dwóch słowach. W dwóch (wulgarnych) słowach ujmują te osoby co jej dobrze nie znają, nawet jej jeden kochanek tak ujmuje. Ale co ja myślę o niej, sam nie wiem, ja bym się o niej tak nie wyraził bo ją lubię, ale zarazem bardzo mnie ona wkurza swym zakłamaniem. Nie raz zastanawiałem się co to za człowiek, jak tak można żyć.
I jak myślicie, zacznie się do mnie odzywać czy też nie? Dodam jeszcze, że ze mną nie miała źle. Bardzo dużo jej pomagałem, dużo rozmawiałem itp.. A od jej byłego kochanka wiedziałem że jej zawsze bardzo zależy na pomocy. Czy ja bym chciał z nią rozmawiać? Jak ma mnie okłamywać na każdym kroku to niema sensu, ale tak to i może bym chciał, ale ja pierwszego kroku nie wykonam. Wiec kto pierwszy przyjdzie ja do niej czy ona do mnie? Choć myślę, że ona nie. Skoro kazała skasować nr to już koniec naszego koleżeństwa.
Będzie się odzywać do mnie, czy też nie?
Pozdrawiam