Ponad 3miesiące temu poznałam na jednym z portali społecznościowych faceta. Nie powiem,przystojny... I tyle było. Na początku trudno było do niego dotrzeć (z czasem okazało się że w tym czasie miał wypadek i byl nie w najlepszym nastroju itp). Z dnia na dzień,z tygodnia na tydzień masz kontakt stawał się częstszy. I to nie tylko przez smsy,ale i telefony jak i Skype... Rozmawialiśmy niemal codziennie,opowiadając sobie swój dzień,o swoich problemach,dzieląc się radosnymi sytuacjami... Poznaliśmy się naprawdę dobrze. W końcu przyszedł czas na spotkanie... Przyjechał i spędził u mnie weekend... Owy czas ukazał mi,że naprawdę jest miłym i sympatycznym facetem,z którym chce nadal utrzymywać kontakt. A ponadto zauroczyl mnie swoją osoba i to ze wzajemnością... I wszystko by było dobrze,gdyby nie święta... Podczas nich spotkał się z kolega (sikorki doniosły),który w nie wiadomy mi sposób wbił mu do głowy że to co między nami jest (ta znajomość) rozsądnie się szybko i aby sobie mną głowy nie zawracal. Teraz zachowuje się właśnie w ten sposób. Owszem odbierze tel ode mnie,ale raz na 2dni. Na smsy rzadko albo wcale nie odpisuje. Miałam do niego jechać w nowym roku ale mój przyjazd stoi pod znakiem zapytania,bo on nawet nie raczy mi napisać czy chce tego (wcześniej chciał,wcześniej w ogóle byl chętniejszy do utrzymania znajomości). Sama nie wiem co robić... Wiem,że nic poważniejszego z tego nie będzie,ale kto wie-los płata figle...
Nie wiem co robić,jak postąpić...chciałabym się dowiedzieć czy coś się stało i czemu mamy taki słaby teraz kontakt ale czy ja wiem... Smutno mi bo nie wiem co robić a martwię się ta sytuacja... Co robić w tej sytuacji? Macie jakieś rady?
Podobne tematy
ZAPYTAĆ. POROZMAWIAĆ.
Ponad 3miesiące temu poznałam na jednym z portali społecznościowych faceta. Nie powiem,przystojny... I tyle było. Na początku trudno było do niego dotrzeć (z czasem okazało się że w tym czasie miał wypadek i byl nie w najlepszym nastroju itp). Z dnia na dzień,z tygodnia na tydzień masz kontakt stawał się częstszy. I to nie tylko przez smsy,ale i telefony jak i Skype... Rozmawialiśmy niemal codziennie,opowiadając sobie swój dzień,o swoich problemach,dzieląc się radosnymi sytuacjami... Poznaliśmy się naprawdę dobrze. W końcu przyszedł czas na spotkanie... Przyjechał i spędził u mnie weekend... Owy czas ukazał mi,że naprawdę jest miłym i sympatycznym facetem,z którym chce nadal utrzymywać kontakt. A ponadto zauroczyl mnie swoją osoba i to ze wzajemnością... I wszystko by było dobrze,gdyby nie święta... Podczas nich spotkał się z kolega (sikorki doniosły),który w nie wiadomy mi sposób wbił mu do głowy że to co między nami jest (ta znajomość) rozsądnie się szybko i aby sobie mną głowy nie zawracal. Teraz zachowuje się właśnie w ten sposób. Owszem odbierze tel ode mnie,ale raz na 2dni. Na smsy rzadko albo wcale nie odpisuje. Miałam do niego jechać w nowym roku ale mój przyjazd stoi pod znakiem zapytania,bo on nawet nie raczy mi napisać czy chce tego (wcześniej chciał,wcześniej w ogóle byl chętniejszy do utrzymania znajomości). Sama nie wiem co robić... Wiem,że nic poważniejszego z tego nie będzie,ale kto wie-los płata figle...
Nie wiem co robić,jak postąpić...chciałabym się dowiedzieć czy coś się stało i czemu mamy taki słaby teraz kontakt ale czy ja wiem... Smutno mi bo nie wiem co robić a martwię się ta sytuacja... Co robić w tej sytuacji? Macie jakieś rady?
Wiesz w takich sytuacjach to ciezko cos poradzic bo nawet najdokladniejszy opis sytuacji nie odda...sytuacji ![]()
A my szklanych kul nie posiadamy zeby sobie wywrozyc co i jak.
POROZMAWIAC, ZAPYTAC.
Facet olewa, nie chce rozmawiac to DAC SE SPOKOJ. To ze sie z kims poszlo na kawe raz czy dwa nie musi oznaczac ze od razu trzeba za tego faceta wychodzic za maz ![]()
Łatwo powiedzieć-zapytać,porozmawiać... Jak on rzadko kiedy ode mnie odbiera! Ostatnio napisałam mu smsa że proszę o rozmowę,wieczorem... Po 4dniach od tego smsa odezwał się z pytaniem "co tam?"... Zapytałam się czemu nie odbierał,czemu nie oddzwońil,choć wiedział że mam sprawę,to usłyszałam że zaczynam jak inne zdesperowane panny...
Odnoszę wrażenie,że przestałam go już interesować i teraz czeka aż sobie sama go odpuszcze... Ja już nie wiem co robić... Facet pisze że zależy mu na znajomości i mnie lubi-ale czy aby znajomość przetrwała ludzie powinni ze sobą rozmawiać i się starac... A tutaj tylko ja się najwyraźniej staram... Koleżanka mówi ODPUŚC I POCZEKAJ NA JEGO KROK... To chyba nie realne...
Przestań do niego pisać,dzwonić ,pokazywać,ze Ci na nim zależy.
Jeżeli facet ma chwilowy kryzys i wątpliwości ,to pewnie sam się do Ciebie pierwszy zacznie odzywać,jeżeli nie,to trudno,nie warto tracić czas na kolesia,dla ktorego sugestie kolegi są wazniejsze od znajomości z Tobą.
Czyli co,mam czekać na jego ruch? Szczerze to wątpię by byl do tego zdolny... Ale może to jakieś wyjście...
yy.. dać sobie spokój. widocznie nie polubił Cię tak jak Ty jego. nazwał Twoje zachowanie jako zachowanie zdesperowanej panny.... ocknij się.
A ile razy na żywo po owym pierwszym weekendzie było spotkań i czy na pierwszym był seks?
Najwyraźniej sie rozmyślił. Nie wmawiaj sobie, że zrobiłaś coś nie tak. Może spotkał kogoś w Internecie, kogoś kto wydał mu się bardziej atrakcyjny. Nic nie zrobiłaś źle. Najważniejsze teraz. NIE PISZ, NIE DZWOŃ. Nie napraszaj się o kontakt. Bo robisz to na siłę. Od czasu do czasu jakiegoś smsa na znak, że jesteś otwarta na propozycje. nic więcej.
Remi - więcej spotkań nie było. Mieliśmy się zobaczyć na Sylwestra, ale nie wypaliło, bo nic się nie ustaliło... Do seksu nie doszło też...
Nie odzywałam się do niego przez 2 dni, zadzwonił wczoraj i na dzień dobry opierdolił!! Że się narzucałam itp. Wyjaśniłam mu, ze gdyby napisał smsa, ze wszystko jest OK, ja byłabym spokojniejsza. Ponadto oszczędził sobie i mnie nerwów... Zapytałam się jego czy zamierza nadal traktować mnie jak zabawkę w swoim zyciu, bo przez miesiac spokojnie pisał, dzwonił a potem poszłam w odstawkę, a teraz nagle sobie przypomniał o mnie... Uznałam, ze to nie halo zachowanie względem mnie. Usłyszałam, że mogę przyjechać do niego teraz - jak chce...
Kurna, zastanawiam się czy to ma sens. On mówi, ze chce podtrzymać znajomość, kontakt, ale przecież do tego potrzeba 2 osób. Napisałam mu, że on nie zdaje sobie sprawy z tego, że najmniejszym gestem/ czynem / słowem może cholernie zranić drugą osobę. Nie chodzi tu o to, abym go pouczała, miała pretensje, czy coś innego. Chodzi po prostu o to, żeby zrozumiał, że każdą znajomość podtrzymują dwie osoby i obie strony muszą się starać, aby było dobrze, a nie tak, jak ostatnio dzieje się w naszym wypadku - gdzie tylko jedna ze stron o to walczy. Że kiedyś może przyjść chwila zwątpienia, słabości ... co wtedy? Ot tak, to zakończymy? Tylko aby pomyślał, czy nie warto było spróbować, bo przecież mówił, że ma plany wobec mnie i tej znajomości (a ja go uważnie słuchałam). ... Że to się może skończyć szybciej, niż nam się wydaje. I to na włąsne życzenie. Tylko czy nie będziemy oboje tego żałować?
Tych słów nie skwitował żadną odpowiedzią... Zauważyłam, ze on pisze to wtedy gdy sam chce, a jest niedostępny gdy ja chciałabym zamienić z nim kilka słów...