Właśnie...pytanie jak wyżej, co Wy o tym sądzicie?
Mam taka sytuacje, ze jakiś czas temu poznałam mężczyznę (celowo użyłam tu słowa mężczyzna) bo jest to 27 letni facet a nie 18latek. Wiadomo, ze w życiu są różne sutuacje i ja nie oceniam ludzi na podstawie tego czy ktoś miał wcześniej związek czy nie. On nie miał wcześniej nikogo, nie mówię tu o związku ale nawet nie kręcił z żadna dziewczyna. Facet nie jest brzydki, jest inteligentny. Troszkę mnie to zdziwiło. Teraz kiedy się spotykamy to widzę ze jemu bardzo zależy na tej znajomosci, ale to ze wcześniej nie miał nikogo jest widoczne. On się wszystkiego „uczy”, bada moje reakcje. Ciagle powtarza ze jest to dla niego nowość. Czasami traktuje mnie jak partnerkę a czasami jak kumpla z którym wyszedł na piwo. Czasem strzela gafy.
Ja rozumiem ze nie istnieją ludzie idealni, każdy ma jakieś wady, ale zdarza się ze myśle o tym wszystkim. Czy to w ogóle ma szanse przetrwać? Zawsze mam gdzieś myśl ze on nie był w związku, ze on się tego uczy ze powinnam być bardziej wyrozumiała, bardziej na luzie do tego podchodzić.
Kolejna myśl to taka, ze ja tez nie chce być tu króliczkiem doświadczalnym, bo wszyscy wiemy ze pierwsze związki nie zawsze wychodzą i nie wiadomo co on ma w głowie.
Jakie macie zdanie na ten temat?
1 2018-09-13 17:48:56 Ostatnio edytowany przez Ciekawska1 (2018-09-13 17:50:59)
Właśnie...pytanie jak wyżej, co Wy o tym sądzicie?
Mam taka sytuacje, ze jakiś czas temu poznałam mężczyznę (celowo użyłam tu słowa mężczyzna) bo jest to 27 letni facet a nie 18latek. Wiadomo, ze w życiu są różne sutuacje i ja nie oceniam ludzi na podstawie tego czy ktoś miał wcześniej związek czy nie. On nie miał wcześniej nikogo, nie mówię tu o związku ale nawet nie kręcił z żadna dziewczyna. Facet nie jest brzydki, jest inteligentny. Troszkę mnie to zdziwiło. Teraz kiedy się spotykamy to widzę ze jemu bardzo zależy na tej znajomosci, ale to ze wcześniej nie miał nikogo jest widoczne. On się wszystkiego „uczy”, bada moje reakcje. Ciagle powtarza ze jest to dla niego nowość. Czasami traktuje mnie jak partnerkę a czasami jak kumpla z którym wyszedł na piwo. Czasem strzela gafy.
Ja rozumiem ze nie istnieją ludzie idealni, każdy ma jakieś wady, ale zdarza się ze myśle o tym wszystkim. Czy to w ogóle ma szanse przetrwać? Zawsze mam gdzieś myśl ze on nie był w związku, ze on się tego uczy ze powinnam być bardziej wyrozumiała, bardziej na luzie do tego podchodzić.
Kolejna myśl to taka, ze ja tez nie chce być tu króliczkiem doświadczalnym, bo wszyscy wiemy ze pierwsze związki nie zawsze wychodzą i nie wiadomo co on ma w głowie.
Jakie macie zdanie na ten temat?
Jeśli myślisz o sobie, w tej relacji, jako o króliczku doświadczalnym, to zakończ znajomość.
Jeśli uważasz, że cokolwiek powinnaś, w tej relacji czy innej, to z rodzica stań się osobą dorosłą (kłania się analiza transakcyjna).
Zastanowiłby mjie fakt, dlaczego z żadną nigdy nie krecił.
A czy będzie dobrym partnerem- tego nie możesz wiedzieć, dopóki nie zaryzykujesz. Masz pół na pół szansy, że coś z tego fajnego wyjdzie.
A co do obawy o bycie królikiem doświadczalnym... Cóż, całkiem słusznie nachodzą Cię dylematy, choć to zależy od osoby.
Przyznam szczerze, że na Twoim miejscu raczej bym nie ryzykowała. No chyba, że gościowi naprawdę by zależało.
Pierwsze związki malo kiedy wychodzą, zwykła statystyka, pytanie czy jesteś w stanie zaryzykować i schować statystyki do szuflady. Mój pierwszy związek to była nauka, popełniałem zbyt dużo błędów, jeżeli on popełnia „gafy” na etapie poznawania to nie wróży nic dobrego.
A może lepiej ze teraz je popełnia?
Dużo zależy od czynników zewnętrznych, jakich miał rodziców, znajomych ect. Skąd brał dobre lub toksyczne wzorce. Każdy związek to ryzyko a często powtarzana puenta „Będę z Tobą już na zawsze” to mit.
Nigdy nie masz pewności, a już napewno kiedy wchodzisz z kimś w pierwszy związek. Ja jako 27 latek takiego ryzyka na moim etapie życia bym nie podjął. Pamiętaj ze statystyka to nie reguła ale ja doszedłem do momentu gdzie bardziej ufam rozumowi niż sercu, bo serce jest głupie jak ****
,
A możesz podać przykład takiej "gafy"?
Nie ma odpowiedzi na to pytanie. Każdy jest inny i jedyne co się tu pojawi to szeroko pojęte generalizowanie, czyli w żadnym wypadku coś, co warto brać pod uwagę.
Gdybyś miała teraz 27 lat i nigdy nie miała chłopaka, byłabyś kiepskim materiałem na partnerkę?
Czego nauczyłaś się z poprzednich związków, co byłoby tak bardzo istotne w życiu?
A możesz podać przykład takiej "gafy"?
O to samo chciałam zapytać.
Przecież jeżeli jestem sobą w związku, to nie da się popełnić gafy...
Ja z poprzednich relacji wyniosłam sporo. Chociażby to jak „postępować” z facetem. Znam słabe punkty mężczyzn, wiem jakie cechy charakteru mnie interesują. Wiem czego szukam u drugiej połówki. Nie mam na myśli tu seksu ale samo poznanie kogoś już nam wiele mówi.
Pytałam go kilka razy jak wyglądała jego przeszłość. Powiedział ze nie było odpowiedniej kandydatki do związku, ze on tez kiedyś był bardziej nieśmiały, ciężko było mu utrzymać kontakt z jakaś dziewczyną
9 2018-09-13 18:20:37 Ostatnio edytowany przez Ciekawska1 (2018-09-13 18:22:28)
santapietruszka napisał/a:A możesz podać przykład takiej "gafy"?
O to samo chciałam zapytać.
Przecież jeżeli jestem sobą w związku, to nie da się popełnić gafy...
Czasem zachowuje się tak luźno, swobodnie jakbym nie była kobieta a jakims jego kumplem. Np padają niefajne żarty. Była tez sytuacja na weselu ze siedzielismy i do mnie podszedł pijany, mało urodziwy chłopak prosząc mnie do tańca. Zapytał mojego partnera czy pozwoli mi z nim zatańczyć a oboje wiedzieliśmy, ze ja nie chce. Zrobił się cały czerwony, nie wiedział jak ma się zachować, aż jacyś ludzie się z nas śmiali. Powiedział mi ze jakby powidzial „nie” to moglabym być zła potem.
Musisz chłopaka najpierw POOOOOOOOOOOOOOOOOZNAĆ... potem będziesz wyrokować.
Na pewno ze związków poprzednich wyniosłaś doświadczenie. Ale nie uogólniaj na wszystkich, bo każdy jest inny.
Ludzie są inni a co dopiero związki ludzi.
11 2018-09-13 18:32:34 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-13 18:34:55)
Czasem zachowuje się tak luźno, swobodnie jakbym nie była kobieta a jakims jego kumplem. Np padają niefajne żarty. Była tez sytuacja na weselu ze siedzielismy i do mnie podszedł pijany, mało urodziwy chłopak prosząc mnie do tańca. Zapytał mojego partnera czy pozwoli mi z nim zatańczyć a oboje wiedzieliśmy, ze ja nie chce. Zrobił się cały czerwony, nie wiedział jak ma się zachować, aż jacyś ludzie się z nas śmiali. Powiedział mi ze jakby powidzial „nie” to moglabym być zła potem.
No, ale jakie tu są wielkie gafy, wynikające z "niebycia w związku"?
Niefajne żarty to ewentualnie brak kultury, chociaż też niekoniecznie, bo po prostu żarty mogą Tobie nie odpowiadać, a wcale nie być niekulturalne i inni by nawet nie zwrócili uwagi. Zwracasz po prostu uwagę, że Tobie takie żarty nie pasują, a nie oczekujesz, że on się domyśli...
A co do sytuacji na weselu, to akurat niegrzeczne jest zabranianie partnerce tańca z kimś innym. Nie chcesz tańczyć, to Ty odmawiasz, partner nie ma nic do gadania. Pewnie łatwiej by Ci się było wymigać, gdyby on powiedział, że się nie zgadza - ale to niestety wtedy dopiero byłaby gafa... Mógłby ewentualnie pokombinować coś w stylu "świetnie, pewnie, ale teraz akurat wychodzimy na papierosa" - no, ale brak tej reakcji też nie wynika z tego, że jest to jego pierwszy związek... raczej z tego, że to pierwsza taka sytuacja mu się w życiu trafiła... Zupełnie tak samo mógłby się zachować facet, który miał już kilka partnerek, ale akurat z żadną nie był na weselu czy podobnej imprezie ![]()
Lady Loka napisał/a:santapietruszka napisał/a:A możesz podać przykład takiej "gafy"?
O to samo chciałam zapytać.
Przecież jeżeli jestem sobą w związku, to nie da się popełnić gafy...Czasem zachowuje się tak luźno, swobodnie jakbym nie była kobieta a jakims jego kumplem. Np padają niefajne żarty. Była tez sytuacja na weselu ze siedzielismy i do mnie podszedł pijany, mało urodziwy chłopak prosząc mnie do tańca. Zapytał mojego partnera czy pozwoli mi z nim zatańczyć a oboje wiedzieliśmy, ze ja nie chce. Zrobił się cały czerwony, nie wiedział jak ma się zachować, aż jacyś ludzie się z nas śmiali. Powiedział mi ze jakby powidzial „nie” to moglabym być zła potem.
A jak wyobrażasz sobie zachowywanie się w związku? Nie może być luźno i swobodnie?
Przecież Ty poza byciem kobietą też powinnaś być jego przyjaciółką/kumpelą. Jak inaczej sobie to wyobrażasz? Że on będzie jakiś inny przy Tobie? Ja bym to akurat traktowała jako komplement, że on się przy Tobie może tak swobodnie poczuć.
Jakim będzie partnerem nie wiadomo, ale ja bym podchodziła ostrożnie do 27-letniego faceta, który nigdy nie miał dziewczyny.
Te "gafy", o których mówi autorka, to pewnie takie zachowania, które pasują 17-latkowi, który wchodzi w swój pierwszy związek, pierwsze relacje z dziewczynami, a które dorosłemu już nie pasują. U nastolatka to moze być słodkie, u dorosłego nie jest.
Uważam też, że to trochę nienaturalne, że nie miał nawet jakiś krótszych związków, zastanawiałabym się, czy nie jest opóżniony emocjonalnie.
I nie mówię tego ot tak, a z doświadczenia, bo byłam z kiś takim i długo nie wytrzymałam. Właśnie dlatego, że ani mnie nie kręci bycie króliczkiem doświadczalnym ani nauczycielką. On też miał takie "gafy", że był bardzo niepewny siebie, przez to zazdrosny, miał dużo jakichś dziwnych koncepcji, co kobieta w związku powinna, a czego nie (i one są zblizone do poglądów znanych nam z forum prawiczków, nie są odosobnione), bardzo namolny, taka przylepa... różne rzeczy, których człowiek uczy się wchodząc w związki w wieku nastoletnim i które w wieku dorosłym już wie. Widać było po nim że związki to on zna tylko z teorii. Nie pociągał mnie przez to jako facet, nie widziałam w nim mężczyzny, a zagubionego chłopczyka.
Moim zdaniem nie warto tak od razu skreślać ludzi, każdy musi kiedyś - prędzej czy później - zacząć
jeśli ci z nim dobrze mimo tych jego gaf, to się pewnie chłopak otrzaska, a poza tym to żaden wyznacznik. Są i faceci, którzy zmieniają kobiety jak rękawiczki i przez ten "przemiał" nie zdążą się wcale nauczyć, jak się buduje trwałą relację. Ogólnie temat - rzeka i bardzo indywidualny, każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. Może on pochodzi z jakiejś małej miejscowości, z której większość kobiet migrowała do okolicznych miast, a faceci zostawali na gospodarce rodziców - częsty problem, więc może był to czynnik zewnętrzny, niezależny od niego. Może ma wybitnie męski zawód, więc chodził do technikum, gdzie było kilka dziewczyn na całą szkołę, a potem trafił na studia, gdzie też była miażdżąca przewaga mężczyzn i potem analogicznie - do takiej pracy.
To ty autorko najlepiej znasz te wszystkie czynniki których wszystkich nie sposób streścić, sama najlepiej znasz sytuację, dlatego moim zdaniem akurat ten temat jest tak szczegółowy, że bardzo trudno ogarnąć na forum ![]()
15 2018-09-13 21:41:43 Ostatnio edytowany przez fsociety (2018-09-13 21:42:20)
Ja jestem w gorszej sytuacji, co twój partner mam 30 lat. Jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedzieć. Miałaś wcześniej partnerów doświadczonych i nie wyszło. Może spróbuj tego bez i będziesz miała porównanie. Zresztą sama zdecyduj...
16 2018-09-13 21:52:29 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-13 21:54:21)
Zamiast skupić się na związku, wymyślasz jakieś teorie.. Na weselu zachował się ok. Gafa ze strony Pana który pytał jego o pozwolenie- jakbyśmy byli w islamskim kraju..
No to jakim jest PARTNEREM? bo historyjka o weselu nic do tematu nie wnosi..
Dość pochopne wnioski, ja też do 28 roku życia z nikim nie byłam i nawet mi to nie przeszkadzało a jak wspomnę ludzi których spotkałam na swojej drodze przez te lata to nawet się sobie nie dziwię.
Nie czułam się jakoś specjalnie źle z powodu braku doświadczenia wtedy, nie czułam się gorsza bo nie przerabiałam jakiś młodzieńczych zauroczeń. Mało tego wydaje mi się że ludzie bez względu na związki po prostu z wiekiem się zmieniają i chyba nikt nie bazuje z doświadczeń z czasów swoich 20 lat kiedy buduje związek w wielu lat 30stu...
Bardzo mnie zaintrygowały natomiast wypowiedzi o tajemnej wiedzy którą się w związku nabywa, jeżeli ktoś chciałby uchylić mi rąbka tajemnicy to chętnie przeczytam jakieś przykłady.
Rozumiem też autorkę, że nie rozumie swojego partnera... Ja też jak słyszę że ktoś nie chce być sam a partnerów zmienia za zakładkę - z jednym jeszcze nie skończył ale już następnego ma na oku to też nie rozumiem.... A jednak niektórzy tak mają
Poznaj najpierw człowieka a potem oceniaj do czego się nadaje a do czego nie, nie traktuj tego jako ułomność i nie nastawiaj się negatywnie że coś z nim musi być nie tak...
Z tym facetem jest coś nie tak, mam naprawdę wielu znajomych, jestem towarzyską dziewczyną i poznaje naprawdę wielu ludźmi. Nie znam nikogo normalnego, kto nie byłby nigdy w związku mając powiedzmy więcej niż 21/22 lata. Normalni ludzie już w liceum/technikum/ na początku studiów szukają swojej drugiej połówki. Jesteśmy tak skonstruowani, że potrzebujemy drugiej osoby i związku(no chyba że ktoś jest powołany na zakonnika albo decyduje się iść przez życie sam).
Jeżeli facet nie chce być sam, a pomimo to nigdy nie był w związku mając 23 lata i więcej - jest krótko mówiąc nienormalny. Jasne, w końcu będzie musiał się nauczyć bycia w związku z jakąś dziewczyną, ale będzie popełniał gafy tak jak mówiłaś.
Taki facet jest niedoświadczony, nie będzie wiedział jak się zachować z tobą na imprezach typu wesele lub na zwykłym rodzinnym obiedzie, będzie uczył się z Tobą komunikować w związku, nie będzie po prostu wielu rzeczy świadom. Co jak co, ale to właśnie pierwsze związki najbardziej budują nasz charakter i otwierają na drugą osobę, podczas pierwszych związków popełnia się mase błędów i gaf, często nieświadomie rani partnera lub zachowuje w zły sposób. Wyciągnięte wnioski z pierwszych młodzieńczych relacji dają solidne fundamenty do budowania poważnego związku w dorosłym wieku. Nie będzie potrafił zapewnić ci poczucia bezpieczeństwa i takiej stabilności, wasza relacja będzie bardzo niepewna przez brak doświadczenia.
Twój facet niby ma 27 lat, ale będziesz się z nim czuła, jakbyś opiekowała się 17 letnim bratem i pokazywała mu czym jest życie. Zrobisz jak uważasz, ale ja bym się na twoim miejscu nie męczyła, jest tylu fajnych, doświadczonych facetów. Zastanów się też jak to jest możliwe, że żadna nie chciała go aż do 27 roku życia, podczas gdy większość ludzi wchodzi w pierwsze związki 10 lat wcześniej,być może zauroczenie przyćmiewa ci pełny obraz jego osoby, zapewne ma jakieś poważne wady, których na 1 rzut oka nie widać.
No dokładnie.
Daj mu szansę i czas.
Myślę, że go nie znasz do końca i z góry oceniasz.
20 2018-09-14 13:52:44 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2018-09-14 14:26:26)
Wybaczcie ale rozkminy czy będzie dobry partner z faceta który ma 27 lat i nie był przedtem w związku ... to samo dotyczyłoby się dziewczyny w takim wieku ?:)
Ludzie, czy żyjecie w X czy w XXI wieku ??
To wtedy mieli takie wątpliwości ale żeby dzisiaj ?
Dzisiaj kiedy każdy ma prawo do swoich wyborów i wyśmiania ostracyzmu czy przesądów społecznych ??
Facet mógł się realizować przedtem w nauce, sporcie, pracy czy robić cokolwiek innego na co miał ochotę i nikomu nic do tego.
No chyba , żeby ostatnie pare lat spędził za kratkami za gwałt , bandytyzm ;(
Ale , żeby oceniać kogoś za to czy w wieku dwudziestu paru lat nie był w stałym związku ?
Gdyby to był facet 40- letni, mieszkający z mamusią, bezdodrobku związkowego to mogłoby się zapalać czerwona latarnia, że coś nie halo, ale dwadzieścia pare ?
To chyba jakaś kpina, a popierający tą tezę dostosowują się to poziomu kpiny.
Popatrz lepiej, na to jak jest w jego domu rodzinnym, jak odnosi się do kobiet w swojej rodzinie, jakie są tam zwyczaje, czy potrafi zadbać o siebie finansowo i ogólna ogładę . To na poziomie zdroworozsądkowym . Ale najpierw odpowiedz sobie na pytanie jak czujesz się w jego towarzystwie, czy dobrze się wam rozmawia, czy czekasz na jego kontakt z nim , czy łapiesz się na tym że budzisz się myśląc o nim.
To, że na weselu jakiś facet pyta jego o pozwolenie zatańczenia z Tobą ? No fajnie, ale to to nie Twój facet ma Ci wyznaczać z kim możesz a z kim nie możesz zatańczyć . Lampa zapaliłaby się wtedy kiedy próbowałby tak postąpić. To raczej Ty powinnaś spytać jego, czy nie będzie mu przykro kiedy zatańczysz z kimś innym.
Ze czujesz się przy nim jak kumpela ... to już gorzej, bo wskazuje na różnice w oczekiwaniach Twoich i jego .
Ale nie wynika to z braku jego doświadczenia .
Temat do przegadania.
Ba, można nawet powiedzieć , ze masz dosyć fajna sytuacje - facet będzie Ciebie idealizował , nie ma porównań z innymi kobietami z poprzednich zwiazkow, ten związek z Tobą będzie już zawsze dla niego wyznacznikiem dla następnych , ale będzie dwoił się i troił żeby nie zakończyć tego związku z jego winy , z jego decyzji.
Po co te rozkminy, po co te szukanie na siłę problemów tak gdzie ich nie ma.
Raczej martwiłabym się Tobą - skąd u Ciebie takie natręctwo szukania powodów do zamartwiania się ?
To jedyna różnica pomiędzy dwudziestoparoletnim facetem o przeszłości związkowej a takim bez niej.
Ba, można nawet powiedzieć , ze masz dosyć fajna sytuacje - facet będzie Ciebie idealizował , nie ma porównań z innymi kobietami z poprzednich zwiazkow, ten związek z Tobą będzie już zawsze dla niego wyznacznikiem dla następnych , ale będzie dwoił się i troił żeby nie zakończyć tego związku z jego winy , z jego decyzji.
Bzdury.
Secondo1 napisał/a:Ba, można nawet powiedzieć , ze masz dosyć fajna sytuacje - facet będzie Ciebie idealizował , nie ma porównań z innymi kobietami z poprzednich zwiazkow, ten związek z Tobą będzie już zawsze dla niego wyznacznikiem dla następnych , ale będzie dwoił się i troił żeby nie zakończyć tego związku z jego winy , z jego decyzji.
Bzdury.
Zabójcza siła argumentacji i ich mnogość ![]()
MysteryP napisał/a:Secondo1 napisał/a:Ba, można nawet powiedzieć , ze masz dosyć fajna sytuacje - facet będzie Ciebie idealizował , nie ma porównań z innymi kobietami z poprzednich zwiazkow, ten związek z Tobą będzie już zawsze dla niego wyznacznikiem dla następnych , ale będzie dwoił się i troił żeby nie zakończyć tego związku z jego winy , z jego decyzji.
Bzdury.
Zabójcza siła argumentacji i ich mnogość
Bo tu nie ma potrzeby nic argumentować, tworzysz jakieś własne dziwne teorie i przypisujesz je facetom ![]()
Dzisiaj kiedy każdy ma prawo do swoich wyborów
To czemu odbierasz autorce takie prawo, hę?
Facet mógł się realizować przedtem w nauce, sporcie, pracy czy robić cokolwiek innego na co miał ochotę i nikomu nic do tego.
Ilu znasz ludzi którzy "realizowali się do tego stopnia, że nie mieli czasu na żaden związek/ileś romansów/itd"?
Ale , żeby oceniać kogoś za to czy w wieku dwudziestu paru lat nie był w stałym związku ?
W wielu 22, ok.... ale nie w 28.
To, przynajmniej dla mnie, tak samo dziwne jak te dziewczyny które mają 21 lat i płaczą, że były"w związku z jednym partnerem od 6-7 lat i coś tam....". Nie ogarniam
średniowiecze czy jak?
Gdyby to był facet 40- letni, mieszkający z mamusią, bezdodrobku związkowego to mogłoby się zapalać czerwona latarnia, że coś nie halo, ale dwadzieścia pare ?
18-30 to najaktywniejszy okres do "szukania partnerki seksualnej". Z biologią się nie pokłócisz.
facet będzie Ciebie idealizował , nie ma porównań z innymi kobietami z poprzednich zwiazkow,
Ale pięknie kompleksy wychodzą.
"- Oooooo jak super. Nikt mnie nie będzie porównywał z nikim innym. Moje pluszowe milenialne serduszko jest takie zadowolone".
Moim zdaniem autorko - odpuść.
Sama widzisz, że już teraz masz wątpliwości, a co dopiero będzie, jak nadejdzie czas na jakieś ważniejsze decyzje razem.
Możesz próbować to brnąć, ale sama widzisz, że już masz myśli, czy to ma sens - moim zdaniem nie ma.
Wszystkim ciotkom dobra rada proponuje zapoznac się z tym forum.
Autorce proponuje zostawić go następnego wybierac 10 partnerek +
Powyżej 20 to już na starcie można wychodzic za mąż bo na bank będzie ideałem .
27 2018-09-14 16:45:40 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2018-09-14 16:46:48)
Secondo1 napisał/a:Dzisiaj kiedy każdy ma prawo do swoich wyborów
To czemu odbierasz autorce takie prawo, hę?
Przecież pisze, żeby sama dokonała wyborów , ale nie na podstawie analizy z doopy wziętych problemów .
Secondo1 napisał/a:Facet mógł się realizować przedtem w nauce, sporcie, pracy czy robić cokolwiek innego na co miał ochotę i nikomu nic do tego.
Ilu znasz ludzi którzy "realizowali się do tego stopnia, że nie mieli czasu na żaden związek/ileś romansów/itd"?
Cóż, całkiem sporo i większość to wartościowi ludzie. Może to kwestia środowiska w którym kto się obraca.
Secondo1 napisał/a:Ale , żeby oceniać kogoś za to czy w wieku dwudziestu paru lat nie był w stałym związku ?
W wielu 22, ok.... ale nie w 28.
To, przynajmniej dla mnie, tak samo dziwne jak te dziewczyny które mają 21 lat i płaczą, że były"w związku z jednym partnerem od 6-7 lat i coś tam....". Nie ogarniamśredniowiecze czy jak?
6 lat różnicy ... popatrz na średnia życia człowieka dzisiaj nie w kilkaset lat temu.
Secondo1 napisał/a:Gdyby to był facet 40- letni, mieszkający z mamusią, bezdodrobku związkowego to mogłoby się zapalać czerwona latarnia, że coś nie halo, ale dwadzieścia pare ?
18-30 to najaktywniejszy okres do "szukania partnerki seksualnej". Z biologią się nie pokłócisz.
A, dziękuje za przyznanie mi racji ![]()
Secondo1 napisał/a:facet będzie Ciebie idealizował , nie ma porównań z innymi kobietami z poprzednich zwiazkow,
Ale pięknie kompleksy wychodzą.
"- Oooooo jak super. Nikt mnie nie będzie porównywał z nikim innym. Moje pluszowe milenialne serduszko jest takie zadowolone".
Samo życie. Pierwszy związek się idealizuje. Czy to kompleksy ?
Raczej przywołanie wspomnień, ale też obserwacja par które były w podobnej sytuacji co autorka.
Jak ja nie lubię tłumaczyć ze 2 + 2 jest 4.....
jak komuś wygodniej, że jest inaczej , to życzę powodzenia i koniec w temacie .
28 2018-09-14 17:09:46 Ostatnio edytowany przez kao_makao (2018-09-14 17:10:24)
Poszukiwacze dziewic byliby zachwyceni, gdyby spotkali dziewczynę w podobnym wieku jak facet autorki bez żadnego doświadczenia w związkach, dziewczynę, której dłonie ani tym bardziej pochwa nie miały kontaktu z innym męskim ciałem. Ale każdy w życiu chce co innego, więc jeśli autorce przeszkadza brak doświadczenia, to niech nie idzie w ten związek dalej.
Sytuacja z pytaniem partnera o taniec z partnerką na weselu w złym świetle stawia pytającego.
Secondo1 napisał/a:Facet mógł się realizować przedtem w nauce, sporcie, pracy czy robić cokolwiek innego na co miał ochotę i nikomu nic do tego.
Ilu znasz ludzi którzy "realizowali się do tego stopnia, że nie mieli czasu na żaden związek/ileś romansów/itd"?
To nie jest trudne, wybierasz liceum sportowe, masz treningi 5-6 dni w tygodniu czasem ok 2h dziennie, kontynuujesz na studiach również o profilu sportowym, zaczynasz pracować jako instruktor sportów zimowych tak więc grudzień-maj siedzisz w górach do tego dodaj 3 operacje po kontuzjach + rehabilitacja. Wystarczy?
Gdybym miała więcej chęci to pewnie bym tam jeszcze wcisnęła budowanie związku ale... nie miałam chęci
I tak, znam podobnych ludzi którzy nie chodzą po świecie tylko po to żeby tworzyć związki a odkładają to na późniejsze lata. Może nie wszyscy na aż tak późne lata ale spokojnie kilku takich znam co dyplom magistra odbierali a żadnej randki nie mieli w życiorysie jeszcze. Co i tak jak na wasze standardy podchodzi już pod dziwaka.
Secondo1 napisał/a:Gdyby to był facet 40- letni, mieszkający z mamusią, bezdodrobku związkowego to mogłoby się zapalać czerwona latarnia, że coś nie halo, ale dwadzieścia pare ?
18-30 to najaktywniejszy okres do "szukania partnerki seksualnej". Z biologią się nie pokłócisz.
Zgadzam się w 100%, z biologią nie wygrasz tylko nie każdy ma taką samą biologię. Jeden będzie chciał rodzinę zakładać jeszcze na studiach, drugi nie lubi nawet dzieci a trzeci biologie sobie zostawia na później...
Między wami po prostu nie iskrzy i nie ma znaczenia czy on miał zero związków czy dziesięć ![]()
Dla mnie to wygląda tak, facet ma 28 lat i do tej pory był sam ponieważ nie umiał zdobyć kobiety o jakiej marzył, latka lecą a samotność doskwiera więc znalazł sobie kogoś, aby tylko był.
31 2018-09-14 18:35:17 Ostatnio edytowany przez Znerx (2018-09-14 18:37:27)
Przecież pisze, żeby sama dokonała wyborów , ale nie na podstawie analizy z doopy wziętych problemów .
.... i pisze, że weług niej "taki facet to ufo i nie chce żeby robił na niej eksperymenty".
Cóż, całkiem sporo i większość to wartościowi ludzie. Może to kwestia środowiska w którym kto się obraca.
To ciekawe, bo ci których ja znam, to nie mieli problemu z połączeniem kariery i rozwoju społecznego/życia towarzyskiego. Jednak "brak zwiazku" (jakiegokolwiek) w wieku 28+ to wygląda na zaburzenie.
No, pomijając sytuację z "wieloletnią ciężką chorobą".
6 lat różnicy ... popatrz na średnia życia człowieka dzisiaj nie w kilkaset lat temu.
6 lat. Ok.
Co byś powiedziała na np. 28 latka (ze skończonymi studiami) który nigdy nie miał stałej pracy i najwyżej ze 2 wakacyjne praktyki?
Tylko 6 lat a jaka różnica.
Ze związkami masz tak samo. Jest czas na związki, pierwszą miłość, dzieci i to nie jest "po 40".
Samo życie. Pierwszy związek się idealizuje. Czy to kompleksy ?
Cieszenie się z tego, że partner nas idealizuje bo nie ma porównania to może być przejaw kompleksów/niskiej samooceny/jakiejś manipulacji.
ninja edit:
To nie jest trudne, wybierasz liceum sportowe, masz treningi 5-6 dni w tygodniu czasem ok 2h dziennie,
Ten no... pierwszy piłkarz RP i jego zona.... Lewandowski... sport, treningi i żona od lat. Albo skoczek narciarski (żyła?) i jego głośny rozwód. Jakoś im nie przeszkadzało. ![]()
Zdecydowana większość kobiecych wypowiedzi w tym temacie aby spławić kolesia potwierdza moją niegdysiejszą wypowiedź że kobiety uważają osobników męskich którzy nigdy nie byli w związku za odpad społeczny kogoś wybrakowanego i że zdecydowanie wolą tzw "zaliczaczy kobiet". Kobiety gardzą takimi mężczyznami. To ciekawe bo mężczyźni tak nie postępują i dziewice wśród nich nie wywołują tak negatywnych, agresywnych emocji. Kobiety również pisząc o koleżankach bez doświadczeń związkowych akcentują wyjątkowość takich i uwydatniają zalety,w przypadku mężczyzn zwrot o 180 stopni i agresja , pogarda. Mamy tu hipokryzję w czystej postaci.Smutne to. Co do wpisu pani dominka152 to no cóz chyba mało w życiu widziała. Ja znam sporo samotnych ludzi którzy nie byli w związkach parę kobiet , kilku mężczyzn i łączy ich jedno raczej przeciętny wygląd, małoatrakcyjny dla płci przeciwnej. Jako że są to ludzie jakoś inteligentni i pewnie posiadający w domu lustro wiedzą że byliby odrzuceni w zalotach.Umówmy się pociąg seksualny ma decydujący wpływ na to czy z daną osobą chcemy nawiążać relację. Kobiece apele o odrzucenie adoratora są jasnym dowodem na to że kobiety nie tolerują u mężczyzn(potencjalnych partnerów) jakiejkolwiek słabości i odchyłów od normy a opowieści że są istotami bardziej wyrozumiałymi i empatycznymi należy odesłać do lamusa.
Secondo1 napisał/a:Przecież pisze, żeby sama dokonała wyborów , ale nie na podstawie analizy z doopy wziętych problemów .
.... i pisze, że weług niej "taki facet to ufo i nie chce żeby robił na niej eksperymenty".
Secondo1 napisał/a:Cóż, całkiem sporo i większość to wartościowi ludzie. Może to kwestia środowiska w którym kto się obraca.
To ciekawe, bo ci których ja znam, to nie mieli problemu z połączeniem kariery i rozwoju społecznego/życia towarzyskiego. Jednak "brak zwiazku" (jakiegokolwiek) w wieku 28+ to wygląda na zaburzenie.
No, pomijając sytuację z "wieloletnią ciężką chorobą".Secondo1 napisał/a:6 lat różnicy ... popatrz na średnia życia człowieka dzisiaj nie w kilkaset lat temu.
6 lat. Ok.
Co byś powiedziała na np. 28 latka (ze skończonymi studiami) który nigdy nie miał stałej pracy i najwyżej ze 2 wakacyjne praktyki?
Tylko 6 lat a jaka różnica.
Ze związkami masz tak samo. Jest czas na związki, pierwszą miłość, dzieci i to nie jest "po 40".Secondo1 napisał/a:Samo życie. Pierwszy związek się idealizuje. Czy to kompleksy ?
Cieszenie się z tego, że partner nas idealizuje bo nie ma porównania to może być przejaw kompleksów/niskiej samooceny/jakiejś manipulacji.
ninja edit:
To nie jest trudne, wybierasz liceum sportowe, masz treningi 5-6 dni w tygodniu czasem ok 2h dziennie,
Ten no... pierwszy piłkarz RP i jego zona.... Lewandowski... sport, treningi i żona od lat. Albo skoczek narciarski (żyła?) i jego głośny rozwód. Jakoś im nie przeszkadzało.
A zatem omawiany tu człowiek powinien albo wstąpić do klasztoru albo poszukać w markecie solidnej linki a w lesie solidnej gałęzi...??
Zdecydowana większość kobiecych wypowiedzi w tym temacie aby spławić kolesia potwierdza moją niegdysiejszą wypowiedź że kobiety uważają osobników męskich którzy nigdy nie byli w związku za odpad społeczny kogoś wybrakowanego i że zdecydowanie wolą tzw "zaliczaczy kobiet". Kobiety gardzą takimi mężczyznami. To ciekawe bo mężczyźni tak nie postępują i dziewice wśród nich nie wywołują tak negatywnych, agresywnych emocji. Kobiety również pisząc o koleżankach bez doświadczeń związkowych akcentują wyjątkowość takich i uwydatniają zalety,w przypadku mężczyzn zwrot o 180 stopni i agresja , pogarda. Mamy tu hipokryzję w czystej postaci.Smutne to. Co do wpisu pani dominka152 to no cóz chyba mało w życiu widziała. Ja znam sporo samotnych ludzi którzy nie byli w związkach parę kobiet , kilku mężczyzn i łączy ich jedno raczej przeciętny wygląd, małoatrakcyjny dla płci przeciwnej. Jako że są to ludzie jakoś inteligentni i pewnie posiadający w domu lustro wiedzą że byliby odrzuceni w zalotach.Umówmy się pociąg seksualny ma decydujący wpływ na to czy z daną osobą chcemy nawiążać relację. Kobiece apele o odrzucenie adoratora są jasnym dowodem na to że kobiety nie tolerują u mężczyzn(potencjalnych partnerów) jakiejkolwiek słabości i odchyłów od normy a opowieści że są istotami bardziej wyrozumiałymi i empatycznymi należy odesłać do lamusa.
No właśnie bo tu nie chodzi o to ile związków miałeś tylko jakie męskie cechy posiadasz, ktoś kto miał wiele kobiet zazwyczaj posiada wiele tych cech, a liczba zaliczonych nie jest przyczyną tylko skutkiem.
35 2018-09-14 19:26:58 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-14 19:30:09)
Szczerze to nie widzę na czym polega przewaga autorki nad chłopakiem w doświadczeniach związkowych, bo z postu nie wynika, by umiała ona zanalizować to co się między nimi dzieje, nawet nie próbuje- więc jakie jest to jej doświaczenie? W wątpliwej jakości weselnym savoir- vivre gdzie nikt nie podzielił jej zdania? Robić zarzut z tego, że się uczy, bada reakcje ?? Tak robią ludzie gdy się poznają- a inni jak robili? Nie pytali o zdanie?
Zdecydowana większość kobiecych wypowiedzi w tym temacie aby spławić kolesia potwierdza moją niegdysiejszą wypowiedź że kobiety uważają osobników męskich którzy nigdy nie byli w związku za odpad społeczny kogoś wybrakowanego i że zdecydowanie wolą tzw "zaliczaczy kobiet". (...)
Policzyłam.
W wątku, do zacytowanej opinii, zabrało głos 11 (jedenaście) kobiet, z tego 3 (trzy) optowały za "spławieniem kolesia".
Stare porzekadło "Jak się chce psa uderzyć, kij się znajdzie." ciągle obowiązuje? Smutne.
A zatem omawiany tu człowiek powinien albo wstąpić do klasztoru albo
Czemu takie ekstremalne wnioski? Jak jedna osoba wyżej.
Może po prostu nie należy wmawiać, "że 0 relacji damsko-męskich pod 30" to norma? I tyle, bo chyba właśnie to Secondo1 próbowała zrobić.
poszukać w markecie solidnej linki a w lesie solidnej gałęzi...??
A może dobrego psychiatry?
assassin napisał/a:A zatem omawiany tu człowiek powinien albo wstąpić do klasztoru albo
Czemu takie ekstremalne wnioski? Jak jedna osoba wyżej.
Może po prostu nie należy wmawiać, "że 0 relacji damsko-męskich pod 30" to norma? I tyle, bo chyba właśnie to Secondo1 próbowała zrobić.![]()
poszukać w markecie solidnej linki a w lesie solidnej gałęzi...??
A może dobrego psychiatry?
Psychiatra nawet geniusz w swoim fachu lat takiemu człowiekowi (czy to kobiecie czy to mężczyźnie) nie odejmie.
Na marginesie ile ludzi tyle historii i nie zawsze jest coś nie tak z ich psychiką, nie sądzisz?? Dobry post tu się pojawił powyżej, dotyczący m.in. mieszkańców wsi.
assassin napisał/a:A zatem omawiany tu człowiek powinien albo wstąpić do klasztoru albo
Czemu takie ekstremalne wnioski? Jak jedna osoba wyżej.
Może po prostu nie należy wmawiać, "że 0 relacji damsko-męskich pod 30" to norma? I tyle, bo chyba właśnie to Secondo1 próbowała zrobić.![]()
poszukać w markecie solidnej linki a w lesie solidnej gałęzi...??
A może dobrego psychiatry?
Czyli każdy, kto w wieku 27 lat nie był jeszcze w związku, powinien iść do dobrego psychiatry? Interesujące.
Tak z ciekawostek: wychodziłam za mąż w wieku 20 lat, na weselu rzuciłam welonem (właściwie czymś welonopodobnym
) w kuzynkę starszą ode mnie o lat 9, mąż w mojego kuzyna starszego o lat bodajże 15, tu pewności nie mam, a głupio mi zadzwonić zapytać
Kuzyn był z tych, co to "nigdy dziewczyny nie znajdzie", a i on zbyt chętny nie był, bo - jak mówił - "dziecko to mógłbym mieć, ale na co mi to drugie radio w domu"... Rzucane było specjalnie, bo obie rodziny (moja ze strony mamy i ze strony taty) miały nadzieję ich wyswatać ze sobą
Kuzyn ożenił się coś dwa lata później, z kimś innym. Są do dzisiaj szczęśliwym małżeństwem. A kuzynka co prawda za mąż nie wyszła, ale facet od 15 lat ten sam. Ja się już zdążyłam prawie 10 lat temu rozwieść ![]()
, dotyczący m.in. mieszkańców wsi.
Ok. Jak wszystkie kobiety wyjechały to klops.
Zobacz dane dla prowincji w Chinach. Lata polityki 1 dziecka + uwarunkowania kulturowe (to chłopiec ma utrzymywać rodziców na starość) + powszechny dostęp do aborcji = 90% samotnych kawalerów na wiejskiej prowincji, bez szans na zonę. Chyba, że sobie kupią z innego kraju azjatyckiego.
Czyli każdy, kto w wieku 27 lat nie był jeszcze w związku, powinien iść do dobrego psychiatry? Interesujące
Przecież wiesz OCB. To nie jest relacja 1:1.
Chociaż, o ile pamiętam, to chyba Freud twierdził, że "dobre funkcjonowanie w w miłości i pracy, jest objawem zdrowia psychicznego". ![]()
Znerx napisał/a:assassin napisał/a:A zatem omawiany tu człowiek powinien albo wstąpić do klasztoru albo
Czemu takie ekstremalne wnioski? Jak jedna osoba wyżej.
Może po prostu nie należy wmawiać, "że 0 relacji damsko-męskich pod 30" to norma? I tyle, bo chyba właśnie to Secondo1 próbowała zrobić.![]()
poszukać w markecie solidnej linki a w lesie solidnej gałęzi...??
A może dobrego psychiatry?
Czyli każdy, kto w wieku 27 lat nie był jeszcze w związku, powinien iść do dobrego psychiatry? Interesujące.
Tak z ciekawostek: wychodziłam za mąż w wieku 20 lat, na weselu rzuciłam welonem (właściwie czymś welonopodobnym
) w kuzynkę starszą ode mnie o lat 9, mąż w mojego kuzyna starszego o lat bodajże 15, tu pewności nie mam, a głupio mi zadzwonić zapytać
Kuzyn był z tych, co to "nigdy dziewczyny nie znajdzie", a i on zbyt chętny nie był, bo - jak mówił - "dziecko to mógłbym mieć, ale na co mi to drugie radio w domu"... Rzucane było specjalnie, bo obie rodziny (moja ze strony mamy i ze strony taty) miały nadzieję ich wyswatać ze sobą
Kuzyn ożenił się coś dwa lata później, z kimś innym. Są do dzisiaj szczęśliwym małżeństwem. A kuzynka co prawda za mąż nie wyszła, ale facet od 15 lat ten sam. Ja się już zdążyłam prawie 10 lat temu rozwieść
Hehe... i wcale się nie dziwię. Twoje posty mówią mi jedno - rozwód albo ucieczka ![]()
42 2018-09-14 20:21:42 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-09-14 20:25:14)
santapietruszka napisał/a:Znerx napisał/a:Czemu takie ekstremalne wnioski? Jak jedna osoba wyżej.
Może po prostu nie należy wmawiać, "że 0 relacji damsko-męskich pod 30" to norma? I tyle, bo chyba właśnie to Secondo1 próbowała zrobić.![]()
A może dobrego psychiatry?
Czyli każdy, kto w wieku 27 lat nie był jeszcze w związku, powinien iść do dobrego psychiatry? Interesujące.
Tak z ciekawostek: wychodziłam za mąż w wieku 20 lat, na weselu rzuciłam welonem (właściwie czymś welonopodobnym
) w kuzynkę starszą ode mnie o lat 9, mąż w mojego kuzyna starszego o lat bodajże 15, tu pewności nie mam, a głupio mi zadzwonić zapytać
Kuzyn był z tych, co to "nigdy dziewczyny nie znajdzie", a i on zbyt chętny nie był, bo - jak mówił - "dziecko to mógłbym mieć, ale na co mi to drugie radio w domu"... Rzucane było specjalnie, bo obie rodziny (moja ze strony mamy i ze strony taty) miały nadzieję ich wyswatać ze sobą
Kuzyn ożenił się coś dwa lata później, z kimś innym. Są do dzisiaj szczęśliwym małżeństwem. A kuzynka co prawda za mąż nie wyszła, ale facet od 15 lat ten sam. Ja się już zdążyłam prawie 10 lat temu rozwieść
Hehe... i wcale się nie dziwię. Twoje posty mówią mi jedno - rozwód albo ucieczka
To nie jest temat o mnie, drogi trollu
A dlaczego trollu? Bo Twoje posty mówią mi jedno - usiłujesz sprowokować ![]()
43 2018-09-14 20:24:29 Ostatnio edytowany przez kobitka9520 (2018-09-14 20:24:52)
kobitka9520 napisał/a:santapietruszka napisał/a:Czyli każdy, kto w wieku 27 lat nie był jeszcze w związku, powinien iść do dobrego psychiatry? Interesujące.
Tak z ciekawostek: wychodziłam za mąż w wieku 20 lat, na weselu rzuciłam welonem (właściwie czymś welonopodobnym
) w kuzynkę starszą ode mnie o lat 9, mąż w mojego kuzyna starszego o lat bodajże 15, tu pewności nie mam, a głupio mi zadzwonić zapytać
Kuzyn był z tych, co to "nigdy dziewczyny nie znajdzie", a i on zbyt chętny nie był, bo - jak mówił - "dziecko to mógłbym mieć, ale na co mi to drugie radio w domu"... Rzucane było specjalnie, bo obie rodziny (moja ze strony mamy i ze strony taty) miały nadzieję ich wyswatać ze sobą
Kuzyn ożenił się coś dwa lata później, z kimś innym. Są do dzisiaj szczęśliwym małżeństwem. A kuzynka co prawda za mąż nie wyszła, ale facet od 15 lat ten sam. Ja się już zdążyłam prawie 10 lat temu rozwieść
Hehe... i wcale się nie dziwię. Twoje posty mówią mi jedno - rozwód albo ucieczka
To nie jest temat o mnie, drogi trollu
A dlaczego trollu? bo Twoje posty mówią mi jedno - usiłujesz sprowokować
Tylko odniosłam się do Twoich dwóch zdań? Mówię, co myślę, i tyle. Z resztą sama takie wnioski dajesz w swoich komentarzach. Nie wiem, o co Ci nawet chodzi? ![]()
Między wami po prostu nie iskrzy i nie ma znaczenia czy on miał zero związków czy dziesięć
Dla mnie to wygląda tak, facet ma 28 lat i do tej pory był sam ponieważ nie umiał zdobyć kobiety o jakiej marzył, latka lecą a samotność doskwiera więc znalazł sobie kogoś, aby tylko był.
Między nami iskrzy, jest chemia ale przyznał mi się ze wcześniej nie byl tez „dojrzały” do związku. Obawiam się bardzo ze masz racje w tym co napisałeś. ![]()
santapietruszka napisał/a:kobitka9520 napisał/a:Hehe... i wcale się nie dziwię. Twoje posty mówią mi jedno - rozwód albo ucieczka
To nie jest temat o mnie, drogi trollu
A dlaczego trollu? bo Twoje posty mówią mi jedno - usiłujesz sprowokować
Tylko odniosłam się do Twoich dwóch zdań? Mówię, co myślę, i tyle. Z resztą sama takie wnioski dajesz w swoich komentarzach. Nie wiem, o co Ci nawet chodzi?
Bo trollować to trzeba umieć, się nie umie, to się nie trolluje...
Autorko wszyscy tu wróżymy z fusów przez pryzmat własnych doświadczeń i obserwacji, a liczy się tylko i wyłącznie to, jaki ON jest dla Ciebie i vice versa. Chociaż wygląda na to, że wyrok już zapadł, a teraz potrzebujesz tylko uzasadnienia, żeby nie mieć poczucia winy. Trochę odwagi i zakomunikuj mu podjętą decyzję.
kobitka9520 napisał/a:santapietruszka napisał/a:To nie jest temat o mnie, drogi trollu
A dlaczego trollu? bo Twoje posty mówią mi jedno - usiłujesz sprowokować
Tylko odniosłam się do Twoich dwóch zdań? Mówię, co myślę, i tyle. Z resztą sama takie wnioski dajesz w swoich komentarzach. Nie wiem, o co Ci nawet chodzi?
Bo trollować to trzeba umieć, się nie umie, to się nie trolluje...
Autorko wszyscy tu wróżymy z fusów przez pryzmat własnych doświadczeń i obserwacji, a liczy się tylko i wyłącznie to, jaki ON jest dla Ciebie i vice versa. Chociaż wygląda na to, że wyrok już zapadł, a teraz potrzebujesz tylko uzasadnienia, żeby nie mieć poczucia winy. Trochę odwagi i zakomunikuj mu podjętą decyzję.
A jak się "trolluje"? Ja nie umiem, bo tego nie robię. I nie są takie moje intencje.
Moim zdaniem to ma znaczenie jaki był powód jego samotności, bo jeżeli przez 27 lat nie potrafił zainteresować sobą żadnej dziewczyny no to sorry, nie nadrobi wyglądu/charakteru w miesiąc, takie rzeczy (atrakcyjność m. in poczucie humoru, status społeczny, umiejętność komunikacji, znajomości) buduje się latami, a po 30 na pierwsze relacje to już za późno. Jak dla mnie ten facet może liczyć jedynie na litość autorki albo innej kobiety, która chciałaby taką ciapę.
Są ludzie, którzy najlepiej czują się w samotności i idą sami przez życie, są księża, zakonnice, ale każdy zdrowy emocjonalnie człowiek czuje popęd seksualny i chęć przebywania i spółkowania z obcą osobą. Najlepszy okres na takie rzeczy to studia, wydziały męskie to nie problem, bo przecież na studiach to teraz tyle imprez, spotkań, wydarzeń studenckich itp. Moim zdaniem po prostu to wina trochę naszych czasów - dookoła pornografia, więc facetom nie chce się starać o kogoś. Po co, skoro można popatrzeć w internecie i zaspokoić się samemu. Takie pójście na skróty potem skutkuje brakiem umiejętności społecznych i tacy faceci po prostu umrą w samotności. Potem komputer, internet, gry, seriale zastępują internet. Sam mam takiego znajomego, który oprócz mnie nie ma praktycznie żadnych znajomych i nie był nigdy w związku - dlaczego? Bo na kążde zaproszenie odmawia, woli siedzieć w domu pograć, zabić czas zamiast wyjść kogoś poznać. Rodzina utrzymuje, więc nawet za pracą się nie rozgląda. Gdy jego rodzice umrą to facet sobie nie poradzi. I to nie jest wcale chory facet, znam go od podstawówki, po prostu rodzice zawsze go rozpieszczali i we wszystkim wyręczali a on sam nigdy się nie wychylał i chodził na łatwiznę.
Facet lat 25 i już wiem, że umrze samotnie.
Podejrzewam, że większość takich ludzi postępuje podobnie. Izoluje się od świata, nie próbuje doświadczać czegoś, ryzykować, wychodzić z domu. Związki dają bardzo dużo, sam z mojej perspektywy wiem, że poczułem się w pełni facetem, gdy po raz pierwszy zakochałem się i związałem z moją ex. Wcześniej byłem co najwyżej chłopczykiem, egoistą skupionym na własnych potrzebach, nawet nie zdawałem sobie sprawy ile rzeczy mam do przepracowania. Pierwszy związek nauczył mnie odpowiedzialności za drugą osobę, liczenia ze zdaniem innych, kompromisu. Nauczył mnie jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, komunikacji, po raz pierwszy "zrozumiałem" kobiety chociaż przed związkiem miałem ich sporo to nie wiedziałem o nich nic. Pierwszy związek pokazał mi prawdę o sobie, której wcześniej nie znałem, poznałem siebie samego od innej strony, dorosłem emocjonalnie. I chociaż był to krótki roczny związek 19 letnich gówniarzy to odcisnęło piętno na moim życiu i wykształtowało charakter. Najwięcej dało mi staranie się o drugą osobę, bo związek to jest właśnie ciężka praca, uczy pokory, cierpliwości i szacunku.
Dlatego śmiem twierdzić, że osoby w pewnym wieku, na pewno po studiach czyli 23-24 latkowie bez żadnego związku na koncie to nie są osoby normalne, tylko z poważnymi problemami. Na takie pierwsze doświadczenia w wieku 25 lat to jest już grubo za późno, taka prawda. To jest tak, jakby ktoś uczył się pisać albo mówić w tak późnym wieku. Nawet jak się tego nauczy no to trochę już za późno, bo jednak wypadałoby to umieć wcześniej.
Dlatego autorko nie męcz się z takim facetem, zerwij z nim i znajdź sobie normalnego gościa.
48 2018-09-14 20:50:10 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-09-14 22:34:13)
[treść obraźliwa, zdecydowanie poniżej dopuszczalnego poziomu - usunięte przez moderację]
Dlatego autorko nie męcz się z takim facetem, zerwij z nim i znajdź sobie normalnego gościa.
A moim zdaniem, wszystko zależy od konkretnej osoby i nie ma co tu generalizować... a najbardziej na tego pana w tym wątku najechali panowie, dziwne trochę - konkurencja?
50 2018-09-14 20:59:52 Ostatnio edytowany przez kobitka9520 (2018-09-14 21:00:29)
Witold12 napisał/a:Dlatego autorko nie męcz się z takim facetem, zerwij z nim i znajdź sobie normalnego gościa.
A moim zdaniem, wszystko zależy od konkretnej osoby i nie ma co tu generalizować... a najbardziej na tego pana w tym wątku najechali panowie, dziwne trochę - konkurencja?
On nie generalizuje. To po prostu mało inteligentny człowiek.
Przez takich, to pewnie nie jeden już się powiesił. Zupełnie bezsensownie, bo nie jedna osoba była o wiele bardziej wartościowa. Przykłady można by mnożyć...
Moim zdaniem to ma znaczenie jaki był powód jego samotności, bo jeżeli przez 27 lat nie potrafił zainteresować sobą żadnej dziewczyny no to sorry, nie nadrobi wyglądu/charakteru w miesiąc, takie rzeczy (atrakcyjność m. in poczucie humoru, status społeczny, umiejętność komunikacji, znajomości) buduje się latami, a po 30 na pierwsze relacje to już za późno. Jak dla mnie ten facet może liczyć jedynie na litość autorki albo innej kobiety, która chciałaby taką ciapę.
Są ludzie, którzy najlepiej czują się w samotności i idą sami przez życie, są księża, zakonnice, ale każdy zdrowy emocjonalnie człowiek czuje popęd seksualny i chęć przebywania i spółkowania z obcą osobą. Najlepszy okres na takie rzeczy to studia, wydziały męskie to nie problem, bo przecież na studiach to teraz tyle imprez, spotkań, wydarzeń studenckich itp. Moim zdaniem po prostu to wina trochę naszych czasów - dookoła pornografia, więc facetom nie chce się starać o kogoś. Po co, skoro można popatrzeć w internecie i zaspokoić się samemu. Takie pójście na skróty potem skutkuje brakiem umiejętności społecznych i tacy faceci po prostu umrą w samotności. Potem komputer, internet, gry, seriale zastępują internet. Sam mam takiego znajomego, który oprócz mnie nie ma praktycznie żadnych znajomych i nie był nigdy w związku - dlaczego? Bo na kążde zaproszenie odmawia, woli siedzieć w domu pograć, zabić czas zamiast wyjść kogoś poznać. Rodzina utrzymuje, więc nawet za pracą się nie rozgląda. Gdy jego rodzice umrą to facet sobie nie poradzi. I to nie jest wcale chory facet, znam go od podstawówki, po prostu rodzice zawsze go rozpieszczali i we wszystkim wyręczali a on sam nigdy się nie wychylał i chodził na łatwiznę.
Facet lat 25 i już wiem, że umrze samotnie.Podejrzewam, że większość takich ludzi postępuje podobnie. Izoluje się od świata, nie próbuje doświadczać czegoś, ryzykować, wychodzić z domu. Związki dają bardzo dużo, sam z mojej perspektywy wiem, że poczułem się w pełni facetem, gdy po raz pierwszy zakochałem się i związałem z moją ex. Wcześniej byłem co najwyżej chłopczykiem, egoistą skupionym na własnych potrzebach, nawet nie zdawałem sobie sprawy ile rzeczy mam do przepracowania. Pierwszy związek nauczył mnie odpowiedzialności za drugą osobę, liczenia ze zdaniem innych, kompromisu. Nauczył mnie jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, komunikacji, po raz pierwszy "zrozumiałem" kobiety chociaż przed związkiem miałem ich sporo to nie wiedziałem o nich nic. Pierwszy związek pokazał mi prawdę o sobie, której wcześniej nie znałem, poznałem siebie samego od innej strony, dorosłem emocjonalnie. I chociaż był to krótki roczny związek 19 letnich gówniarzy to odcisnęło piętno na moim życiu i wykształtowało charakter. Najwięcej dało mi staranie się o drugą osobę, bo związek to jest właśnie ciężka praca, uczy pokory, cierpliwości i szacunku.
Dlatego śmiem twierdzić, że osoby w pewnym wieku, na pewno po studiach czyli 23-24 latkowie bez żadnego związku na koncie to nie są osoby normalne, tylko z poważnymi problemami. Na takie pierwsze doświadczenia w wieku 25 lat to jest już grubo za późno, taka prawda. To jest tak, jakby ktoś uczył się pisać albo mówić w tak późnym wieku. Nawet jak się tego nauczy no to trochę już za późno, bo jednak wypadałoby to umieć wcześniej.
Dlatego autorko nie męcz się z takim facetem, zerwij z nim i znajdź sobie normalnego gościa.
To że Ty byłeś sierotą życiową przed pierwszym związkiem to nie znaczy, że każdy taki jest ![]()
52 2018-09-14 21:16:13 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-09-14 22:36:13)
Witold12 napisał/a:Moim zdaniem to ma znaczenie jaki był powód jego samotności, bo jeżeli przez 27 lat nie potrafił zainteresować sobą żadnej dziewczyny no to sorry, nie nadrobi wyglądu/charakteru w miesiąc, takie rzeczy (atrakcyjność m. in poczucie humoru, status społeczny, umiejętność komunikacji, znajomości) buduje się latami, a po 30 na pierwsze relacje to już za późno. Jak dla mnie ten facet może liczyć jedynie na litość autorki albo innej kobiety, która chciałaby taką ciapę.
Są ludzie, którzy najlepiej czują się w samotności i idą sami przez życie, są księża, zakonnice, ale każdy zdrowy emocjonalnie człowiek czuje popęd seksualny i chęć przebywania i spółkowania z obcą osobą. Najlepszy okres na takie rzeczy to studia, wydziały męskie to nie problem, bo przecież na studiach to teraz tyle imprez, spotkań, wydarzeń studenckich itp. Moim zdaniem po prostu to wina trochę naszych czasów - dookoła pornografia, więc facetom nie chce się starać o kogoś. Po co, skoro można popatrzeć w internecie i zaspokoić się samemu. Takie pójście na skróty potem skutkuje brakiem umiejętności społecznych i tacy faceci po prostu umrą w samotności. Potem komputer, internet, gry, seriale zastępują internet. Sam mam takiego znajomego, który oprócz mnie nie ma praktycznie żadnych znajomych i nie był nigdy w związku - dlaczego? Bo na kążde zaproszenie odmawia, woli siedzieć w domu pograć, zabić czas zamiast wyjść kogoś poznać. Rodzina utrzymuje, więc nawet za pracą się nie rozgląda. Gdy jego rodzice umrą to facet sobie nie poradzi. I to nie jest wcale chory facet, znam go od podstawówki, po prostu rodzice zawsze go rozpieszczali i we wszystkim wyręczali a on sam nigdy się nie wychylał i chodził na łatwiznę.
Facet lat 25 i już wiem, że umrze samotnie.Podejrzewam, że większość takich ludzi postępuje podobnie. Izoluje się od świata, nie próbuje doświadczać czegoś, ryzykować, wychodzić z domu. Związki dają bardzo dużo, sam z mojej perspektywy wiem, że poczułem się w pełni facetem, gdy po raz pierwszy zakochałem się i związałem z moją ex. Wcześniej byłem co najwyżej chłopczykiem, egoistą skupionym na własnych potrzebach, nawet nie zdawałem sobie sprawy ile rzeczy mam do przepracowania. Pierwszy związek nauczył mnie odpowiedzialności za drugą osobę, liczenia ze zdaniem innych, kompromisu. Nauczył mnie jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, komunikacji, po raz pierwszy "zrozumiałem" kobiety chociaż przed związkiem miałem ich sporo to nie wiedziałem o nich nic. Pierwszy związek pokazał mi prawdę o sobie, której wcześniej nie znałem, poznałem siebie samego od innej strony, dorosłem emocjonalnie. I chociaż był to krótki roczny związek 19 letnich gówniarzy to odcisnęło piętno na moim życiu i wykształtowało charakter. Najwięcej dało mi staranie się o drugą osobę, bo związek to jest właśnie ciężka praca, uczy pokory, cierpliwości i szacunku.
Dlatego śmiem twierdzić, że osoby w pewnym wieku, na pewno po studiach czyli 23-24 latkowie bez żadnego związku na koncie to nie są osoby normalne, tylko z poważnymi problemami. Na takie pierwsze doświadczenia w wieku 25 lat to jest już grubo za późno, taka prawda. To jest tak, jakby ktoś uczył się pisać albo mówić w tak późnym wieku. Nawet jak się tego nauczy no to trochę już za późno, bo jednak wypadałoby to umieć wcześniej.
Dlatego autorko nie męcz się z takim facetem, zerwij z nim i znajdź sobie normalnego gościa.
[treść zdecydowanie poniżej dopuszczalnego poziomu - usunięte przez moderację]
Ale co ja komuś odebrałem? Wy kobiety robicie większą krzywdę właśnie, bo wiecznie mówicie "nie przejmuj się, na pewno kogoś znajdziesz, ja cię nie chce ale inna na pewno cię zechce". Robicie tym większą krzywdę niż pożytku, bo dajecie ludziom złudną nadzieje i karmicie kłamstwem. To jest tak jakbyście obiecywali nieuleczalnie chorej osobie super cudowny lek, wystarczy że "uwierzy" i będzie zdrowa. Gó*** prawda.
Człowiek jest sumą doświadczeń - i pewne rzeczy są fundamentami. Ktoś nie pracował do 30 roku życia? Co za problem, może się nauczyć. Ktoś nigdy nie jeździł autem? Nie ma problemu, może się nauczyć.
Ale związki i relacje międzyludzkie to nie jest to samo - doświadczenia zbiera się latami, podrywając różne dziewczyny, wchodząc w związki, poznając innych ludzi. Jak ktoś przykładowo do 25 roku życia nie wychodził z domu, nie miał znajomych, nie ma żadnych wspomnień, wygląda beznadziejnie to co może osiągnąć? Czym zainteresuje sobą drugą osobę? Dla was może brutalnie to brzmi ale prawda jest taka, że nie każdy dostaje to na co zasługuje. Niektórym ludziom szansa na miłość i związki została zabrana przez los, niektórzy popełnili złe decyzje życiowe i umrą w samotności. Brzmi brutalnie, ale taka jest prawda.
Pewnych rzeczy się nie przeskoczy ale człowiek jest istotą społeczną, jak ktoś sobie nie wykształci odpowiednich cech, nie doświadczy paru rzeczy w odpowiednim czasie to koniec, game over. Brak doświadczenia zawodowego można nadrobić, brak doświadczenia za kółkiem można nadrobić. Ale doświadczenia związkowe buduje się LATAMI, charakter kształci się LATAMI, sylwetkę buduje się LATAMI. Jak ktoś zacznie raczkować w wieku 25 lat z totalnego 0 to ma jeszcze jakieś szanse przed 30.
kobitka9520 napisał/a:Witold12 napisał/a:Moim zdaniem to ma znaczenie jaki był powód jego samotności, bo jeżeli przez 27 lat nie potrafił zainteresować sobą żadnej dziewczyny no to sorry, nie nadrobi wyglądu/charakteru w miesiąc, takie rzeczy (atrakcyjność m. in poczucie humoru, status społeczny, umiejętność komunikacji, znajomości) buduje się latami, a po 30 na pierwsze relacje to już za późno. Jak dla mnie ten facet może liczyć jedynie na litość autorki albo innej kobiety, która chciałaby taką ciapę.
Są ludzie, którzy najlepiej czują się w samotności i idą sami przez życie, są księża, zakonnice, ale każdy zdrowy emocjonalnie człowiek czuje popęd seksualny i chęć przebywania i spółkowania z obcą osobą. Najlepszy okres na takie rzeczy to studia, wydziały męskie to nie problem, bo przecież na studiach to teraz tyle imprez, spotkań, wydarzeń studenckich itp. Moim zdaniem po prostu to wina trochę naszych czasów - dookoła pornografia, więc facetom nie chce się starać o kogoś. Po co, skoro można popatrzeć w internecie i zaspokoić się samemu. Takie pójście na skróty potem skutkuje brakiem umiejętności społecznych i tacy faceci po prostu umrą w samotności. Potem komputer, internet, gry, seriale zastępują internet. Sam mam takiego znajomego, który oprócz mnie nie ma praktycznie żadnych znajomych i nie był nigdy w związku - dlaczego? Bo na kążde zaproszenie odmawia, woli siedzieć w domu pograć, zabić czas zamiast wyjść kogoś poznać. Rodzina utrzymuje, więc nawet za pracą się nie rozgląda. Gdy jego rodzice umrą to facet sobie nie poradzi. I to nie jest wcale chory facet, znam go od podstawówki, po prostu rodzice zawsze go rozpieszczali i we wszystkim wyręczali a on sam nigdy się nie wychylał i chodził na łatwiznę.
Facet lat 25 i już wiem, że umrze samotnie.Podejrzewam, że większość takich ludzi postępuje podobnie. Izoluje się od świata, nie próbuje doświadczać czegoś, ryzykować, wychodzić z domu. Związki dają bardzo dużo, sam z mojej perspektywy wiem, że poczułem się w pełni facetem, gdy po raz pierwszy zakochałem się i związałem z moją ex. Wcześniej byłem co najwyżej chłopczykiem, egoistą skupionym na własnych potrzebach, nawet nie zdawałem sobie sprawy ile rzeczy mam do przepracowania. Pierwszy związek nauczył mnie odpowiedzialności za drugą osobę, liczenia ze zdaniem innych, kompromisu. Nauczył mnie jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, komunikacji, po raz pierwszy "zrozumiałem" kobiety chociaż przed związkiem miałem ich sporo to nie wiedziałem o nich nic. Pierwszy związek pokazał mi prawdę o sobie, której wcześniej nie znałem, poznałem siebie samego od innej strony, dorosłem emocjonalnie. I chociaż był to krótki roczny związek 19 letnich gówniarzy to odcisnęło piętno na moim życiu i wykształtowało charakter. Najwięcej dało mi staranie się o drugą osobę, bo związek to jest właśnie ciężka praca, uczy pokory, cierpliwości i szacunku.
Dlatego śmiem twierdzić, że osoby w pewnym wieku, na pewno po studiach czyli 23-24 latkowie bez żadnego związku na koncie to nie są osoby normalne, tylko z poważnymi problemami. Na takie pierwsze doświadczenia w wieku 25 lat to jest już grubo za późno, taka prawda. To jest tak, jakby ktoś uczył się pisać albo mówić w tak późnym wieku. Nawet jak się tego nauczy no to trochę już za późno, bo jednak wypadałoby to umieć wcześniej.
Dlatego autorko nie męcz się z takim facetem, zerwij z nim i znajdź sobie normalnego gościa.
[treść obraźliwa, zdecydowanie poniżej dopuszczalnego poziomu - usunięte przez moderację]
Ale co ja komuś odebrałem? Wy kobiety robicie większą krzywdę właśnie, bo wiecznie mówicie "nie przejmuj się, na pewno kogoś znajdziesz, ja cię nie chce ale inna na pewno cię zechce". Robicie tym większą krzywdę niż pożytku, bo dajecie ludziom złudną nadzieje i karmicie kłamstwem. To jest tak jakbyście obiecywali nieuleczalnie chorej osobie super cudowny lek, wystarczy że "uwierzy" i będzie zdrowa. Gó*** prawda.
Człowiek jest sumą doświadczeń - i pewne rzeczy są fundamentami. Ktoś nie pracował do 30 roku życia? Co za problem, może się nauczyć. Ktoś nigdy nie jeździł autem? Nie ma problemu, może się nauczyć.
Ale związki i relacje międzyludzkie to nie jest to samo - doświadczenia zbiera się latami, podrywając różne dziewczyny, wchodząc w związki, poznając innych ludzi. Jak ktoś przykładowo do 25 roku życia nie wychodził z domu, nie miał znajomych, nie ma żadnych wspomnień, wygląda beznadziejnie to co może osiągnąć? Czym zainteresuje sobą drugą osobę? Dla was może brutalnie to brzmi ale prawda jest taka, że nie każdy dostaje to na co zasługuje. Niektórym ludziom szansa na miłość i związki została zabrana przez los, niektórzy popełnili złe decyzje życiowe i umrą w samotności. Brzmi brutalnie, ale taka jest prawda.Pewnych rzeczy się nie przeskoczy ale człowiek jest istotą społeczną, jak ktoś sobie nie wykształci odpowiednich cech, nie doświadczy paru rzeczy w odpowiednim czasie to koniec, game over. Brak doświadczenia zawodowego można nadrobić, brak doświadczenia za kółkiem można nadrobić. Ale doświadczenia związkowe buduje się LATAMI, charakter kształci się LATAMI, sylwetkę buduje się LATAMI. Jak ktoś zacznie raczkować w wieku 25 lat z totalnego 0 to ma jeszcze jakieś szanse przed 30.
Sama nie wiem, kogo już skazujesz... Pamietaj jedno... nie można nigdy się skazywać. Trzeba walczyć do samego końca. I wiek nie ma tu znaczenia. Bądź pozytywny... to najlepsze, co możesz zrobić... a jak nie, do zgłoś się do specjalisty. Oni Ci pomogą. Pozdrawiam.
Niektórym ludziom szansa na miłość i związki została zabrana przez los, niektórzy popełnili złe decyzje życiowe i umrą w samotności. Brzmi brutalnie, ale taka jest prawda.
Pewnych rzeczy się nie przeskoczy ale człowiek jest istotą społeczną, jak ktoś sobie nie wykształci odpowiednich cech, nie doświadczy paru rzeczy w odpowiednim czasie to koniec, game over. Brak doświadczenia zawodowego można nadrobić, brak doświadczenia za kółkiem można nadrobić. Ale doświadczenia związkowe buduje się LATAMI, charakter kształci się LATAMI, sylwetkę buduje się LATAMI. Jak ktoś zacznie raczkować w wieku 25 lat z totalnego 0 to ma jeszcze jakieś szanse przed 30.
Ale Ty jesteś ograniczony wydaje Ci się, że miłość to jest tylko za COŚ, współczuję ![]()
Witold12 napisał/a:Dlatego śmiem twierdzić, że osoby w pewnym wieku, na pewno po studiach czyli 23-24 latkowie bez żadnego związku na koncie to nie są osoby normalne, tylko z poważnymi problemami. Na takie pierwsze doświadczenia w wieku 25 lat to jest już grubo za późno, taka prawda. To jest tak, jakby ktoś uczył się pisać albo mówić w tak późnym wieku. Nawet jak się tego nauczy no to trochę już za późno, bo jednak wypadałoby to umieć wcześniej. .
Ale co ja komuś odebrałem? Wy kobiety robicie większą krzywdę właśnie, bo wiecznie mówicie "nie przejmuj się, na pewno kogoś znajdziesz, ja cię nie chce ale inna na pewno cię zechce". Robicie tym większą krzywdę niż pożytku, bo dajecie ludziom złudną nadzieje i karmicie kłamstwem. To jest tak jakbyście obiecywali nieuleczalnie chorej osobie super cudowny lek, wystarczy że "uwierzy" i będzie zdrowa. Gó*** prawda.
Człowiek jest sumą doświadczeń - i pewne rzeczy są fundamentami. Ktoś nie pracował do 30 roku życia? Co za problem, może się nauczyć. Ktoś nigdy nie jeździł autem? Nie ma problemu, może się nauczyć. .
Witold, zgadzam się z Tobą. To jest jakby wbrew naturze, że 18 - 20 letni facet nie ganiał za dziewczynami - to świadczyłoby o zaburzeniach emocjonalnych, np o potęznych kompleksach, które sprawiały, że bał się kobiet. A jak sie boi kobiet, to po co komu taki partner? Trzeba go będzie za uszy z tych kompleksów wyciągać i budować miesiącami, jak nie latami jego pewność siebie. Jak ktoś się chce bawić w terapeutę, proszę bardzo. Jednak w pewnym wieku szuka się partnera, a nie dziecka do wychowywania.
Co do braku pracy do 30. r.ż - też jako pracodawca obawiałabym sie zatrudnić takiego pracownika, bo miałabym w głowie jedno pytanie: dlaczego? Dlaczego nie pracował? I druga sprawa - trzeba by uczyć taką osobę podstawowych rzeczy, przychodzenia na czas, sumienności itd.
Ja nie twierdzę, że mam 100% pewności, że to będzie do dupy partner - ja zalecam ostrożność i to sporą. I obserwację. Bo mnie się w tej sytuacji też cisnie na usta pyanie: dlaczego? Bo w to, że go kobiety nie interesowały albo, że czasu nie miał nie uwierzę.
Autorka podaje też za mało informacji o nim - jaki jest? czy jest normalny, czy zakompleksiony? czy zachowuje się jak mały chłopczyk? czy wszystkiego trzeba go uczyć np kiedy ma dziewczynę złapać za rękę? Nie opisała nic na temat jego zachowania - poza przykładem z wesela.
Zdecydowana większość kobiecych wypowiedzi w tym temacie aby spławić kolesia potwierdza moją niegdysiejszą wypowiedź że kobiety uważają osobników męskich którzy nigdy nie byli w związku za odpad społeczny kogoś wybrakowanego i że zdecydowanie wolą tzw "zaliczaczy kobiet". Kobiety gardzą takimi mężczyznami. To ciekawe bo mężczyźni tak nie postępują i dziewice wśród nich nie wywołują tak negatywnych, agresywnych emocji. Kobiety również pisząc o koleżankach bez doświadczeń związkowych akcentują wyjątkowość takich i uwydatniają zalety,w przypadku mężczyzn zwrot o 180 stopni i agresja , pogarda. Mamy tu hipokryzję w czystej postaci.Smutne to. Co do wpisu pani dominka152 to no cóz chyba mało w życiu widziała. Ja znam sporo samotnych ludzi którzy nie byli w związkach parę kobiet , kilku mężczyzn i łączy ich jedno raczej przeciętny wygląd, małoatrakcyjny dla płci przeciwnej. Jako że są to ludzie jakoś inteligentni i pewnie posiadający w domu lustro wiedzą że byliby odrzuceni w zalotach.Umówmy się pociąg seksualny ma decydujący wpływ na to czy z daną osobą chcemy nawiążać relację. Kobiece apele o odrzucenie adoratora są jasnym dowodem na to że kobiety nie tolerują u mężczyzn(potencjalnych partnerów) jakiejkolwiek słabości i odchyłów od normy a opowieści że są istotami bardziej wyrozumiałymi i empatycznymi należy odesłać do lamusa.
Zapewniam cię, że dużo w życiu widziałam i nie jest tak jak mówisz. Znam mnóstwo brzydali w związkach, wygląd nie jest żadnym wyznacznikom relacji bo "każda potwora znajdzie amatora" czy jakoś tak. Przykład pierwszy z brzegu - mam koleżankę, która choruję na pewną przykrą przypadłość, choroba powoduje u niej sporą nadwagę. Przy wzroście 175 waży ponad 100kg, ma restrykcyjną dietę, chodzi na treningi 3x w tygodniu i do tego biega, a waga stoi. Mimo wszystko bez problemu znalazła faceta bo ma super charakter, ludzie ją uwielbiają i ma wielu przyjaciół. Nie jedna szczupła kobieta mogłaby się od niej uczyć, powodzenia moża nie ma, ale nigdy ze znalezieniem faceta problemu nie miała.
Wygląd nie odrzuca ludzi tylko tak jak to napisałeś - kompleksy, bo wielu wyobraża sobie najgorsze zanim w ogóle spróbuje. Wiele osób ma skrajnie niską samoocenę, nie podejmuje działania. A każdy znajdzie sobie kogoś dla siebie - brzydka brzydala, modelka modela, dla chcącego nic trudnego - tylko trzeba się postarać i wziąć los w swoje ręce.
A jak ktoś ma kompleksy i nie patrzy nawet w lustro od kompleksów to niech najpierw uda się na porządną terapię do psychiatry, na NFZ można pójść za darmo.
Jestem w stanie wiele wybaczyć facetowi jeśli chodzi o wygląd - bo wygląd przemija. Facet może być niski, łysy, z zakolami, tatuażami. Może pracować za średnią krajową, mieszkać w pokoju wynajmowanym zamiast kawalerce. Ale wymagam od faceta kilku fundamentalnych rzeczy
- ambicji i chęci rozwoju
- zaradności życiowej i zapewnienia bezpieczeństwa
- żeby miał jaja i pewność siebie, nie był zakompleksiony i nie bał się własnego cienia.
Jak widzisz wygląd i liczba zaliczonych kobiet nie ma tu nigdzie znaczenia.
Osoba, która w wieku 27 lat nie była związku raczej nie spełnia żadnego z podanych kryteriów, bo pewny siebie facet przyciąga masę kobiet, dużo więcej niż zakompleksiony przystojniak. Ambitny facet ma jakieś osiągnięcia(niekoniecznie finansowe) więc również jest atrakcyjny, zaradny facet potrafi o siebie zadbać więc i o kobiete też zadba.
diaval napisał/a:Zdecydowana większość kobiecych wypowiedzi w tym temacie aby spławić kolesia potwierdza moją niegdysiejszą wypowiedź że kobiety uważają osobników męskich którzy nigdy nie byli w związku za odpad społeczny kogoś wybrakowanego i że zdecydowanie wolą tzw "zaliczaczy kobiet". Kobiety gardzą takimi mężczyznami. To ciekawe bo mężczyźni tak nie postępują i dziewice wśród nich nie wywołują tak negatywnych, agresywnych emocji. Kobiety również pisząc o koleżankach bez doświadczeń związkowych akcentują wyjątkowość takich i uwydatniają zalety,w przypadku mężczyzn zwrot o 180 stopni i agresja , pogarda. Mamy tu hipokryzję w czystej postaci.Smutne to. Co do wpisu pani dominka152 to no cóz chyba mało w życiu widziała. Ja znam sporo samotnych ludzi którzy nie byli w związkach parę kobiet , kilku mężczyzn i łączy ich jedno raczej przeciętny wygląd, małoatrakcyjny dla płci przeciwnej. Jako że są to ludzie jakoś inteligentni i pewnie posiadający w domu lustro wiedzą że byliby odrzuceni w zalotach.Umówmy się pociąg seksualny ma decydujący wpływ na to czy z daną osobą chcemy nawiążać relację. Kobiece apele o odrzucenie adoratora są jasnym dowodem na to że kobiety nie tolerują u mężczyzn(potencjalnych partnerów) jakiejkolwiek słabości i odchyłów od normy a opowieści że są istotami bardziej wyrozumiałymi i empatycznymi należy odesłać do lamusa.
Zapewniam cię, że dużo w życiu widziałam i nie jest tak jak mówisz. Znam mnóstwo brzydali w związkach, wygląd nie jest żadnym wyznacznikom relacji bo "każda potwora znajdzie amatora" czy jakoś tak. Przykład pierwszy z brzegu - mam koleżankę, która choruję na pewną przykrą przypadłość, choroba powoduje u niej sporą nadwagę. Przy wzroście 175 waży ponad 100kg, ma restrykcyjną dietę, chodzi na treningi 3x w tygodniu i do tego biega, a waga stoi. Mimo wszystko bez problemu znalazła faceta bo ma super charakter, ludzie ją uwielbiają i ma wielu przyjaciół. Nie jedna szczupła kobieta mogłaby się od niej uczyć, powodzenia moża nie ma, ale nigdy ze znalezieniem faceta problemu nie miała.
Wygląd nie odrzuca ludzi tylko tak jak to napisałeś - kompleksy, bo wielu wyobraża sobie najgorsze zanim w ogóle spróbuje. Wiele osób ma skrajnie niską samoocenę, nie podejmuje działania. A każdy znajdzie sobie kogoś dla siebie - brzydka brzydala, modelka modela, dla chcącego nic trudnego - tylko trzeba się postarać i wziąć los w swoje ręce.
A jak ktoś ma kompleksy i nie patrzy nawet w lustro od kompleksów to niech najpierw uda się na porządną terapię do psychiatry, na NFZ można pójść za darmo.
Jestem w stanie wiele wybaczyć facetowi jeśli chodzi o wygląd - bo wygląd przemija. Facet może być niski, łysy, z zakolami, tatuażami. Może pracować za średnią krajową, mieszkać w pokoju wynajmowanym zamiast kawalerce. Ale wymagam od faceta kilku fundamentalnych rzeczy
- ambicji i chęci rozwoju
- zaradności życiowej i zapewnienia bezpieczeństwa
- żeby miał jaja i pewność siebie, nie był zakompleksiony i nie bał się własnego cienia.Jak widzisz wygląd i liczba zaliczonych kobiet nie ma tu nigdzie znaczenia.
Osoba, która w wieku 27 lat nie była związku raczej nie spełnia żadnego z podanych kryteriów, bo pewny siebie facet przyciąga masę kobiet, dużo więcej niż zakompleksiony przystojniak. Ambitny facet ma jakieś osiągnięcia(niekoniecznie finansowe) więc również jest atrakcyjny, zaradny facet potrafi o siebie zadbać więc i o kobiete też zadba.
Facet nawet nie wspomniał o wyglądzie. A Ty cały czas "wygląd" to czy tamto...
Sama nie wiem, kogo już skazujesz... Pamietaj jedno... nie można nigdy się skazywać. Trzeba walczyć do samego końca. I wiek nie ma tu znaczenia. Bądź pozytywny... to najlepsze, co możesz zrobić... a jak nie, do zgłoś się do specjalisty. Oni Ci pomogą. Pozdrawiam.
Nie, właśnie nie. Trzeba być realistą i znać swoje granice. Nie można mówić osobie z 150 cm wzrostu, że zostanie światowej klasy koszykarzem. Nie można mówić osobie z poważnym urazem kręgosłupa, która nie ma szans na wyleczenie, że kiedyś stanie na nogi. Czy jak przychodzisz do lekarza i diagnozuje chorobe to lekarz mówi ci: "przykro mi, ma pani raka ale niech się pani nie martwi, trzeba walczyć do końca, niech pani myśli pozytywnie to rak zniknie, pozytywne myślenie". Nie, lekarz powie tak : "niestety ma pani raka, dajemy pani 50% szans na przeżycie w tym stanie, proszę być dobrej myśli"
Konkretna informacji, a nie karmienie tym co chcesz usłyszeć. I najgorsze jest to, że to kobiety przecież zawsze mówią "nie martw się znajdziesz sobie kogoś", "masz super charakter, nie zmieniaj się", "uwierz w siebie, miłość sama przyjdzie", "takiego fajnego faceta na pewno ktoś pokocha, ja się tobą brzydze, moje koleżanki też, ale któraś cię pokocha". Karmicie siebie i innych takimi iluzjami a potem jest płacz, bo facet wierzy w takie bajki i budzi się w wieku 27 lat z ręką w nocniku i braku doświadczenia na końcie!
Ja nikogo do jasnej cholery nie skazuję, ale podkreślam, że doświadczenie życiowe to nie jest doświadczenie zawodowe. Ale nawet jakbyś chciała nauczyć się jezyka angielskiego to nie nauczysz się w 3 dni, tylko conajmniej 3 lata. A z całym szacunkiem, kobiety i związki są dużo bardziej skomplikowane niż język angielski! To wyobraź sobie, ile ktoś czasu musi poświęcić na naukę, nabieranie doświadczenia. LATA CIĘŻKIEJ PRACY.
Nikomu nie zabieram nadziei tylko otwieram oczy - najlepszy czas na pierwsze doświadczenia to 17-23 lata, związki, pierwszy seks, przyjaźnie, imprezy. Jak ktoś zacznie w wieku 23-24 lat to jasne dalej ma szansę, ale nie zmieni się z dnia na dzień. Nie przestanie być nieśmiały, nie nabierze cudowanie doświadczenia. Musi harować ciężko, zmienić charakter nie wiem wychodzić do ludzi, pójść do burdelu, podrywać. W aspekcie związków nie ma kursu przyspieszonego, doświadczenie nabiera się latami. Facet 23 lata bez doświadczenia jeszcze powiedziałbym ok, zdarza się.
Ale 27 latek? Ludzie w tym wieku biorą już śluby, rodzą dzieci! Osoba bez doświadczenia w tym wieku nie jest w pełni rozwinięta emocjonalnie. Zanim nauczy się, zmieni charakter, nabierze doświadczenia minie kilka lat i dopiero w okolicach 30-32 będzie na podobnym poziomie rozwoju co 23 latek, który zaczął w wieku 17 lat. Ludzie zacznijcie myśleć i bądźcie realistami, nie wierzcie w jakieś górnolotne hasełka bo liczy się jedynie ciężka praca i doświadczenie, a nie "pozytywne myślenie"
dominika152 napisał/a:diaval napisał/a:Zdecydowana większość kobiecych wypowiedzi w tym temacie aby spławić kolesia potwierdza moją niegdysiejszą wypowiedź że kobiety uważają osobników męskich którzy nigdy nie byli w związku za odpad społeczny kogoś wybrakowanego i że zdecydowanie wolą tzw "zaliczaczy kobiet". Kobiety gardzą takimi mężczyznami. To ciekawe bo mężczyźni tak nie postępują i dziewice wśród nich nie wywołują tak negatywnych, agresywnych emocji. Kobiety również pisząc o koleżankach bez doświadczeń związkowych akcentują wyjątkowość takich i uwydatniają zalety,w przypadku mężczyzn zwrot o 180 stopni i agresja , pogarda. Mamy tu hipokryzję w czystej postaci.Smutne to. Co do wpisu pani dominka152 to no cóz chyba mało w życiu widziała. Ja znam sporo samotnych ludzi którzy nie byli w związkach parę kobiet , kilku mężczyzn i łączy ich jedno raczej przeciętny wygląd, małoatrakcyjny dla płci przeciwnej. Jako że są to ludzie jakoś inteligentni i pewnie posiadający w domu lustro wiedzą że byliby odrzuceni w zalotach.Umówmy się pociąg seksualny ma decydujący wpływ na to czy z daną osobą chcemy nawiążać relację. Kobiece apele o odrzucenie adoratora są jasnym dowodem na to że kobiety nie tolerują u mężczyzn(potencjalnych partnerów) jakiejkolwiek słabości i odchyłów od normy a opowieści że są istotami bardziej wyrozumiałymi i empatycznymi należy odesłać do lamusa.
Zapewniam cię, że dużo w życiu widziałam i nie jest tak jak mówisz. Znam mnóstwo brzydali w związkach, wygląd nie jest żadnym wyznacznikom relacji bo "każda potwora znajdzie amatora" czy jakoś tak. Przykład pierwszy z brzegu - mam koleżankę, która choruję na pewną przykrą przypadłość, choroba powoduje u niej sporą nadwagę. Przy wzroście 175 waży ponad 100kg, ma restrykcyjną dietę, chodzi na treningi 3x w tygodniu i do tego biega, a waga stoi. Mimo wszystko bez problemu znalazła faceta bo ma super charakter, ludzie ją uwielbiają i ma wielu przyjaciół. Nie jedna szczupła kobieta mogłaby się od niej uczyć, powodzenia moża nie ma, ale nigdy ze znalezieniem faceta problemu nie miała.
Wygląd nie odrzuca ludzi tylko tak jak to napisałeś - kompleksy, bo wielu wyobraża sobie najgorsze zanim w ogóle spróbuje. Wiele osób ma skrajnie niską samoocenę, nie podejmuje działania. A każdy znajdzie sobie kogoś dla siebie - brzydka brzydala, modelka modela, dla chcącego nic trudnego - tylko trzeba się postarać i wziąć los w swoje ręce.
A jak ktoś ma kompleksy i nie patrzy nawet w lustro od kompleksów to niech najpierw uda się na porządną terapię do psychiatry, na NFZ można pójść za darmo.
Jestem w stanie wiele wybaczyć facetowi jeśli chodzi o wygląd - bo wygląd przemija. Facet może być niski, łysy, z zakolami, tatuażami. Może pracować za średnią krajową, mieszkać w pokoju wynajmowanym zamiast kawalerce. Ale wymagam od faceta kilku fundamentalnych rzeczy
- ambicji i chęci rozwoju
- zaradności życiowej i zapewnienia bezpieczeństwa
- żeby miał jaja i pewność siebie, nie był zakompleksiony i nie bał się własnego cienia.Jak widzisz wygląd i liczba zaliczonych kobiet nie ma tu nigdzie znaczenia.
Osoba, która w wieku 27 lat nie była związku raczej nie spełnia żadnego z podanych kryteriów, bo pewny siebie facet przyciąga masę kobiet, dużo więcej niż zakompleksiony przystojniak. Ambitny facet ma jakieś osiągnięcia(niekoniecznie finansowe) więc również jest atrakcyjny, zaradny facet potrafi o siebie zadbać więc i o kobiete też zadba.
Facet nawet nie wspomniał o wyglądzie. A Ty cały czas "wygląd" to czy tamto...
Może lepiej naucz się czytać bo wyraźnie napisał:
(...)a znam sporo samotnych ludzi którzy nie byli w związkach parę kobiet , kilku mężczyzn i łączy ich jedno raczej przeciętny wygląd, małoatrakcyjny dla płci przeciwnej. Jako że są to ludzie jakoś inteligentni i pewnie posiadający w domu lustro wiedzą że byliby odrzuceni w zalotach.Umówmy się pociąg seksualny ma decydujący wpływ na to czy z daną osobą chcemy nawiążać relację.
Facet zarzuca wyraźnie, że to wygląd jest powodem odrzuceń co jest bzdurą.
60 2018-09-14 21:58:51 Ostatnio edytowany przez Ciekawska1 (2018-09-14 21:59:10)
UWAGA!!!!!!!!!!!!
Nie mogę się przebić przez komentarze, dziękuje ze mój post zdobył takie zainteresowanie ![]()
Ja dodam od siebie tyle, ze on dla mnie nie jest gorszy bo nigdy nie był w związku. Zaintrygowała mnie natomiast wypowiedz tu jednej osoby. Ze on nie miał odwagi być z kobieta o której marzy, ja się trafiłam i jest ze mną. Jeżeli rzeczywiscie taka jest prawda to ja nie chce tkwić w takim związku. A co jeżeli nabierze pewności siebie, pozna inna ciekawą kobietę i odfrunie?
Ale 27 latek? Ludzie w tym wieku biorą już śluby, rodzą dzieci! Osoba bez doświadczenia w tym wieku nie jest w pełni rozwinięta emocjonalnie. Zanim nauczy się, zmieni charakter, nabierze doświadczenia minie kilka lat i dopiero w okolicach 30-32 będzie na podobnym poziomie rozwoju co 23 latek, który zaczął w wieku 17 lat. Ludzie zacznijcie myśleć i bądźcie realistami, nie wierzcie w jakieś górnolotne hasełka bo liczy się jedynie ciężka praca i doświadczenie, a nie "pozytywne myślenie"
Mwhahahaha, powiem siostrzeńcowi aby podrywał wszystkie dziewczynki w przedszkolu, bo jak tego nie zrobi to później żadna go nie będzie chciała, a i sylwetkę niech już teraz robi bo może nie zdążyć
![]()
UWAGA!!!!!!!!!!!!
Nie mogę się przebić przez komentarze, dziękuje ze mój post zdobył takie zainteresowanie
Ja dodam od siebie tyle, ze on dla mnie nie jest gorszy bo nigdy nie był w związku. Zaintrygowała mnie natomiast wypowiedz tu jednej osoby. Ze on nie miał odwagi być z kobieta o której marzy, ja się trafiłam i jest ze mną. Jeżeli rzeczywiscie taka jest prawda to ja nie chce tkwić w takim związku. A co jeżeli nabierze pewności siebie, pozna inna ciekawą kobietę i odfrunie?
Znalazłaś sobie odpowiedź, która pasuje do tego, że Ty z nim nie chcesz być
A co, jeśli zwiążesz się z facetem, który wcześniej był w 10 związkach, bo nie miał odwagi być z kobietą, o której marzy?
Stara taka prawda - mężczyzna zawsze chce być pierwszym mężczyzną kobiety, kobieta chce być ostatnią kobietą mężczyzny... Nie będziesz ostatnią, jak będą przez Ciebie przemawiać kompleksy.
(...) A co jeżeli nabierze pewności siebie, pozna inna ciekawą kobietę i odfrunie?
I wreszcie ujawniłaś swój problem.
UWAGA!!!!!!!!!!!!
Nie mogę się przebić przez komentarze, dziękuje ze mój post zdobył takie zainteresowanie
Ja dodam od siebie tyle, ze on dla mnie nie jest gorszy bo nigdy nie był w związku. Zaintrygowała mnie natomiast wypowiedz tu jednej osoby. Ze on nie miał odwagi być z kobieta o której marzy, ja się trafiłam i jest ze mną. Jeżeli rzeczywiscie taka jest prawda to ja nie chce tkwić w takim związku. A co jeżeli nabierze pewności siebie, pozna inna ciekawą kobietę i odfrunie?
Jeśli to prawda to raczej masz racje. Nabierze przy tobie pewności siebie, a zaraz pojawia się myśli "jakby to było z inną". Kryzys w związku i zdrada gwarantowana. Sama pamiętam, że będąc w związku z pierwszym facetem takie myśli mnie nachodziły, jednak ja nie jestem taką osobą, która zdradza. Facet tez może taki być albo i nie, 50% szans.
Z drugiej strony facet, który już trochę kobiet przerobił to już ma świadomość, że seks z inną osobą nie różni się aż tak znacząco i ryzyko zdrady mniejsze. W dodatku doświadczone w łóżku tez bardzo ważne, na Twoim miejscu bym się tak nie męczyła, lepiej dla świętego sposobu zwiąż się z doświadczonym facetem, masz zbyt wiele wątpliwości co do tego faceta.
(...) facet, który już trochę kobiet przerobił (...)
Hm... .