Witajcie ![]()
Myślałam ,że jakoś sama to ogarnę ale okazuje się ,że bardzo potrzebuję obiektywnej oceny albo jakiejś rady:(
Jestem z nim krótko-raptem 4 miesiące. Znamy się jakieś pół roku. Nasza znajomość od początku była przeze mnie jasno określona- podoba mi się i interesuje mnie jako facet a nie kolega czy przyjaciel.
Ja mam 21 lat , on 24. On trzy lata temu skończył 5-letni związek, zostawiła go dla innego, wcześniej zdradziła. Ja miałam trochę więcej związków ale zawsze były w nich jakieś kłamstwa,niedomówienia, smsy do koleżanek itp itd.
Ja studentka, on pracuje (na 3 zmiany) w firmie, w której jest mnóstwo kobiet, na jednego faceta przypada chyba jakieś 12 kobiet 0_o Kiedy się poznaliśmy wiedziałam gdzie pracuje i jak to wygląda.Jest kierownikiem 30-osobowej grupy (same baby....)Dodatkowo dorabia sobie rozprowadzając perfumy z katalogów ( coś takiego jak Avon).
Przy poznaniu dostał ode mnie 100% zaufania. Mówił ,że jego jedynymi znajomymi są dwaj kumple(czyli nie ma co się martwić o babska z pracy,mimo,że pare znam i wiem ,że dużo kobiet tam jest 'otwartych' np na seks w toalecie czy na imprezie firmowej),pomyślałam,że skoro został tak bardzo zraniony przez byłą , to rozumie co i jak potrafi zadawać ból.
Kiedy zostaliśmy parą wspólnie ustaliliśmy,że szczerość będzie ponad wszystko.Było na prawdę fajnie, spędzaliśmy czas razem, były spacery, leżenie nad jeziorkiem, wspólne pikniki itp. Zaangażowałam się , zaufałam, zakochałam się w nim.
Po jakimś czasie (ok 1,5 miesiąca temu) siedziliśmy razem i nie wiem co mnie podkusiło ( KOBIECA INTUICJA) , zapytałam czy pisze tylko ze mną czy z kimś jeszcze. Zrobił duże oczy i powiedział ,że tylko ze mną. Wyczułam ,że coś jest nie tak, zapytałam czy w takim razie może pokazać mi te wszystkie smsy które ma w telefonie. Spanikował, zaczął kręcić , wymyślać, zestresował się bardzo. Okazało się,że jakaś była przyjaciółka wypisuje mu erotyczne smsy,że ma do niej przyjechać ,że go pragnie.On jej odpisywał ,że nie ,że ma mu dać spokój ( odpisywał jej nawet w pracy kiedy mi nic nie pisze bo NIE WOLNO)
Kopara mi opadła...Normalnie byłam w tak ciężkim szoku ,że chyba nie kontaktowałam przez 5 minut. Nie dość ,że nie powiedział mi o czymś takim to jeszcze kłamał prosto w oczy. Płakał,że przeprasza,że juz nigdy nie skłamie, że jestem najważniejsza itp itd. A ja czułam się jakbym dostała w twarz...Jak skończona idiotka mówiłam mu o wszystkim,ufałam tak bardzo...w jednej chwili zaufanie zniknęło a moja samoocena z impetem roztrzaskała się o ziemię ,że aż mnie głowa od tego uderzenia bolała. Przez tydzień było źle...on dzwonił, pisał, płakał do słuchawki...w końcu powiedziałam, ok, zapominamy o sprawie ale Ci nie ufam, razem musimy to zmienić.Zgodził się , ucieszył, był przeszczęśliwy. Ja w sumie też, bo bardzo mi na nim zależy.
Przez to ,że mu nie ufam zrobiłam się zazdrosna, czuje się niepewnie i mam mega niską samoocene... Po krótkim czasie okazało się ,że pisze z koleżankami, 'z nudów' ( w trakcie pisania ze mną, taaaka jestem nudna). Wkurzyłam się , jak mamy razem budować moje zaufanie do niego skoro on pisze z innymi ? Niby zrozumiał, było ok.
Kiedy on idzie na drug zmianę rzadko mamy czas na pisanie , na rozmowę, wraca wtedy przed północą. Ja zawsze czekam, obojętnie o której muszę wstać następnego dnia. po to żeby popisać z nim chociaż troszkę...i jednego wieczoru tak własnie było,trochę pogadaliśmy i ja położyłam się spać , licząc na to ,że on też pójdzie (zawsze tak robił) żeby rano wcześniej wstać i żebyśmy mieli trochę czasu dla siebie. Wstałam rano , on spał do 12, o 13 szedł już do pracy. Coś mnie ruszyło (znowu to samo...) , okazało się ,że jak ja poszłam z gg to pisał tam nadal z koleżanką...został żeby z nią rozmawiać...znowu mnie to tak cholernie zabolało...i znowu był żal, rozmowa, tłumaczenie i jego 'ok , rozumiem'
Przez to,że rozprowadza te perfumy wciąż któraś coś od niego chce, ostatnio obiecał ,że przed świętami dostarczy już ostatnie zamówienia i nie będzie z nikim pisał bez potrzeby,żebym czuła się pewnie, była spokojna. Ja uwierzyłam... Wczoraj okazało się,że wysyłał świąteczne życzenia i pisał jeszcze z koleżankami.... i powtórka z rozrywki...
Ja już nie mam siły po raz tysięczny tłumaczyć ,że dopóki nie odzyskam do niego zaufania, nie potrafię tolerować ,że on pisze sobie z innymi. Już nawet nie chcę myśleć o tych wszystkich kobietach w jego pracy -_-
Najgorsze ,że nikt u niego w pracy nie wie ,że on ma dziewczynę i to mnie jeszcze bardziej nakręca, że one nie mają o mnie pojęcia i mogę pozwolić sobie na wszystko,a pewnie jest tam mnóstwo super lasek...tłumaczy,że nie może powiedzieć,bo tam pracuje jego kuzyn, rodzice się od niego dowiedzą a on tego nie chce bo im nie ufa, mają kiepski kontakt ze sobą.
Kiedyś skomentowałam link , który wstawil na fb, napisałam coś w stylu 'Szkoda ,że nie śpiewasz mi tego w samochodzie:)", poprosił żebym usunęła, bo ktoś z pracy zobaczy a on nie chce obnosić się ze swoim życiem prywatnym...
Cała sytuacja jest dla mnie ciężka, on udaje ,że rozumie a i tak pisze z koleżankami....
Wiem,że to ograniczanie jego wolności, ale ja inaczej nie potrafie, nie dopóki mu nie ufam...Nie chce stawiać mu ultimatum,że albo pisze z nimi albo ze mną... Ale już przestaje mieć siły na to wszystko... dzisiaj nie mam ochoty się do niego odzywać, napisał rano ":*" jak gdyby nigdy nic, jak zawsze...jakby wczoraj nie było tematu , jakby się nic nie stało...
Proszę...pomóżcie mi znaleźć jakieś rozwiązanie:(
Kocham Go , ona twierdzi ,że kocha mnie również...to dlaczego nie potrafi zrezygnować z nich? nie dlatego ,że ja tak chce , ale chociażby dlatego ,że mnie tym rani ....:((