JESTEM 40 LATKA PRACUJE W DUZEJ FIRMIE GDZIE WIEKSZOŚC TO FACECI.PRZED 1.5 ROKU ZACZEŁAM FLIRT Z KOLEGĄ Z PRACY.BYŁO FAJNIE MOTYLE SPOTKANIA URWANE W CZASIE PRACY.USTALILISMY ZE NASZ ZWIAZEK BEDZIE SIE OPIERAŁ NA PRZYJAŹNI ZROZUMIENIU WSPARCIU.jA I ON MAMY RODZINY KTÓRE W JAKIMS TAM STOPNIU SĄ DLA NAS AZYLEM KTÓREGO ŻADNE Z NAS NIE CHCE BURZYĆ.DAWAŁO MI TO ENERGI BYŁ DLA MNIE SIŁA MOTORU KTÓRA MNIE NAPEDZAŁA I FUNKCJONOWAŁAM W SWOIM SZARYM ŻYCIU.BYŁO NAMIĘTNIE DELIKATNIE CZULE I SEXOWO.ZAAKCEPTOWAŁAM WSZYSTKO TO ŻE MA TAKA A NIE INNĄ SYTUACJE ŻE JEST POD LUPĄ WIĘC WIEDZIAŁAM KIEDY MOGŁAM DZWONIĆ CZY SMSOWAĆ.ODPOWIADAŁO TO MI.SKRADZIONE W PRZELOCIE POCAŁUNKI W PRACY PODKRĘCANIE ATMOSFERY KOMPLEMENTY BYŁO SUPER .OD JAKIEGOS CZASU STOSUNEK JEGO DO MNIE SIE OCHŁODZIŁ STARAŁAM SIE TO JAKOŚ SOBIE TŁUMACZYĆ ALE MOJE PRZECZUCIE NIE DAWAŁO MI SPOKOJU ZACZEŁAM DRĄŻYĆ TEMAT OMIJAŁ TO ALE NAPOMNIAŁ MI ŻE MUSIMY NA JAKIS CZAS PRZESTAĆ OK ALE NIE DAŁ MI NADZIEJI ŻE WRÓCI TO PONOWNIE ŁUDZIŁAM SIE I WIERZYŁAM ALE OSTATNIA ROZMOWA PRZESADZIŁA STWIERDZIŁ ŻE EMOCJONALNIE SIE MOTA STWIERDZIŁAM ŻE SAM NIE WIE CZEGO TAK NAPRAWDĘ CHCE PRZYZNAŁ MI RACJE POCZUŁAM SIE OKROPNIE I JEST MI TERAZ Z TYM ŹLE ALE WIEM ŻE CZAS LECZY RANY ZAPROPPONOWAŁ PRZYJAŹŃ CHYBA TO BYŁ ŻART IGNORUJE GO ROZMAWIAM TYLKO SŁUŻBOWO I TERAZ Z WIEM CO ZNACZY NIE PCHAĆ SIE W ROMANS BIUROWY.....
Podobne tematy
Nie mogłaś więcej oczekiwać od faceta który ma rodzinę...
Oboje trafiliście u siebie na moment jakiegoś załamania/kryzysu, zapomnieliście się trudno stało się...
Czy zamierzasz powiedzieć o tym mężowi ?
Czy będziesz żyć dalej z tą myślą?
P.S. nie krzycz -->CAPS LOCK
No cóż. Początek był zdecydowanie obiecujący ... ale nie ma róży bez kolców i dymu bez ognia ... a z emocjami nie ma żartów. Swobodne podejście do pewnych spraw w granicach "rozsądku" jest ok. i jak piszesz podkręca i dowartościowuje - szczególnie dowartościowuje!!. Pewnie znajdą się niebawem "świętoszkowie" i będę Cię łajać i odsądzać od czci i wiary- ale nie przejmuj się. Wiesz co myślę ... jak to z życiem należy cieszyć się wspomnieniem - bo po to one są - i dalej pchać wózek. Żyje się raz i jednak lepiej chyba - przynajmniej jak dla mnie żałować za grzechy. No a teraz alleluja (przepraszam świętoszki) i do przodu. Pozdrawiam wszystkie kobiety wyzwolone...
Ale przecież umawialiscie sie tylko na niezobowiazujacy Układ. To o co masz pretensje? Moze nowa koleżanka sie w pracy pojawiła? Rozejrzyj sie:))
Ale czego Ty oczekiwałaś od żonatego mężczyzny? Chciałaś emocji? Masz emocje. Życzyłabym Ci jeszcze wyrzutów sumienia, abyś miała przestrogę na przyszłość. Co to twoim zdaniem było? Miłość? Moim zdaniem zabawa. Pobawił się, pobawił. Mieliście emocje, a teraz albo znalazł emocje gdzie indziej, albo oczy mu się otwarły, że ma żonę. Szkoda, że Tobie się nie otwarły......
Na zachętę przesyłam fimlik. Polecam zwłaszcza początek. Ze SPECJALNĄ DEDYKACJĄ DLA WYZWOLONYCH PUSTAKÓW
http://www.youtube.com/watch?v=PfRh_8EtMK0
Albo facio się znudził , albo ma jakąś kolejną na oku , albo faktycznie się opamiętał. Tak czy siak , mam nadzieję że będzie to dla ciebie nauczką na przyszłość. Poprawiać sobie nastrój i podnosić swoją samoocenę cudzym kosztem to chyba nie tędy droga. Oszukiwałaś męża , on oszukiwał żonę , módl się teraz żeby się nie dowiedzieli , bo dopiero wtedy będziesz miała problem. Ja z natury jestem osobą wyrozumiałą , i mogła bym zrozumieć że Ci się coś raz przydarzyło , ale Ty zdradzałaś z premedytacją , nie raz nie dwa , i zrobiłaś sobie z tego sposób na swoje jak to nazwałaś szare życie. Wybacz choć bardzo bym chciała to wcale nie jest mi Ciebie żal , każdy ma to na co sobie zasłużył. I wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze , Ty nie żałujesz tego że zdradzałaś męża , tylko tego że kochanek się od Ciebie odsunął.
Baziula dzięki, już dawno chciałam obejrzeć, a szkoda mi było czasu na szukanie ![]()
Hana4 -- ale tak konkretnie o co chodzi? Zakochaliście się, poflirtowaliście, było super. Skończyło się, ktoś się odkochał, ktoś dalej jest zakochany. Nie ma rady -- trzeba pocierpieć i będzie dobrze. Jedyne co mogę zalecić to nie żywić negatywnych emocji -- jeśli on przestał Cię kochać i nawet pokochał inną, to dobrze się skończyło. Takie są koleje losu. Nie zawsze kocha się ze wzajemnością.
Zatem wracamy do szarego życia. Romans wspominać będziemy na starość.
Mógłbym Ci zaproponować cofnięcie w czasie i wykasowanie tego romansu, ale pewnie byś nie chciała...
POCZUŁAM SIE OKROPNIE I JEST MI TERAZ Z TYM ŹLE
Wszystko ma poczatek,srodek i koniec ,a juz zwlaszcza romanse ,nie tylko biurowe.
W gruncie rzeczy dobrze ze nie zabrnelas w to dalej,bo bardziej by bolalo.
Co do Cejrowskiego w dalszym poscie,on jest jednak bardziej prymitywny niz Frytka glupia.
Wszystko mozna,byle nie przekraczac granic.Zenada.
Na zachętę przesyłam fimlik. Polecam zwłaszcza początek. Ze SPECJALNĄ DEDYKACJĄ DLA WYZWOLONYCH PUSTAKÓW
http://www.youtube.com/watch?v=PfRh_8EtMK0
Byłoby ok gdyby zaprosił inną a nie akurat tą bo to dno - każdy załatwiłby ją na luzie.
każdy załatwiłby ją na luzie.
Mial szanse ja zalatwic ale zrobil z siebie agresywnego oszoloma. Moralitetu z tego nie bedzie,
co najwyzej tluszcza zawyje z uciechy.
Sama zafundowałaś sobie nauczkę
Zapamiętaj to na przyszłość.
Wiesz generalnie jeśli facet ma rodzinę, to można się tego było spodziewać, że będzie się kłócił prędzej czy później sam ze sobą, co wybrać, szczególnie, jeśli był tak samo wkręcony w tą relację jak Ty.
wyzwolone kobiety hahahaha az sie we mnie gotuje jak czytam takie prymitywy,i dobrze Ci zrobił
Daga28, a możesz sprecyzować?
Facet nie zrobił na dobrą sprawę niczego. Ustalili wspólnie pewne normy na samym początku, których facet się trzymał. Zaczęły dominować jakieś tam emocje (zakochanie, wyrzuty sumienia - bez różnicy), które owe ustalenia burzyły. Facet powiedział w zasadzie wprost co jest grane i że trzeba to zakończyć - przynajmniej na jakiś czas.
Strzelanie focha w takiej sytuacji jest cokolwiek dziecinne.
dobrze jej zrobił w sensie ze jej biurowe dupczonko w końcu sie zakończyło.
a tutaj dla supermenki:kobiet które mają swoje wartości którymi sie w zyciu nimi kierują nazywasz świetoszkami,nazywaj sobie jak chcesz ,ale takie kobiety jak Ty tzw.kobiety wyzwolone to nic innego jak zwykłe zdziry,które nie mają pomysłu na własne życie,i żeby szarą codzienność ubarwić,zabawiją sie z żonatymi facetami,o zgrozo.Takie wyzwolone kobiety niestety maja tak niskie poczucie własnej watrości ,ze potrzebują w ramionach zajętego faceta,sie podbudować.Żałosne:)a co najlepsze one jeszcze liczą na big love z danym delikwentem:)
18 2012-12-22 04:34:58 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-22 04:49:08)
wyzwolone kobiety hahahaha az sie we mnie gotuje jak czytam takie prymitywy,i dobrze Ci zrobił
Straszny można wniosek z Twojego pisania, Daga28, wysnuć: że kobietom, które nie są wyzwolone, to dobrze zrobić nie można, bo co by się im nie zrobiło, to będą niezadowolone.
Kara boska z tymi POWSZECHNYMI SĄDAMI NIEOSTATECZNYMI.
I jeszcze zamieszany jest w to katol Wojciech Cejrowski, który chude Frytki pożera przed kamerą za pieniądze, piętnując publicznie prokonsumenckie ciągoty Frytek do aktów seksualnych upup-licznionych telewizyjnie. Ma przewagę intelektualną nad Blondynką i tak ją wykorzystuje niekameralnie.
zdziry,które nie mają pomysłu na własne życie,:)
Tak nie do końca jestem przekonany, czy lepiej jest być zdzirą, która nie ma pomysłu na własne życie, czy świętoszką, która ma pomysł na cudze życie, w imię wartości, którymi się tak konsekwentnie kieruje, że chce też kierować SĘDZIĄ NAJWYŻSZYM, który pozwala wszystkim rosnąć do żniwa..
Komu bardziej potrzebna pomoc: Kobiecie Wyzwolonej, która właśnie doświadczyła pozornej wartości, przekonała się, że to był pozór dobra, czy Kobiecie Świętoszkowatej, która dokładnie wie, co jest dobre, a jednak sądzi innych, przekraczając wszelkie hierarchie przyzwoitości?
Czyżby zapomniała, że z każdej zdziry będzie musiała zdać egzamin w dniu o...statecznym?
dobrze jej zrobił w sensie ze jej biurowe dupczonko w końcu sie zakończyło.
Zauważ proszę, że on to zakończył dla siebie. Nie dla niej. Nie było tutaj jakiejkolwiek premedytacji, czy złośliwości lub znudzenia z jego strony. Jego pobudki były w tym wypadku egoistyczne, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.
20 2012-12-22 10:38:46 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-12-22 13:02:02)
Tak nie do końca jestem przekonany, czy lepiej jest być zdzirą, która nie ma pomysłu na własne życie, czy świętoszką, która ma pomysł na cudze życie, w imię wartości, którymi się tak konsekwentnie kieruje, że chce też kierować SĘDZIĄ NAJWYŻSZYM, który pozwala wszystkim rosnąć do żniwa..
Animus, pomyśl najpierw dziesięć razy, zanim naklepiesz kolejne głupoty... piszesz całe elaboraty, z których czasami nic nie wynika...
Odpowiem krótko na temat Twojego braku przekonania w powyższej kwestii...
Niech sobie zdzira będzie zdzirą, ale niech jej "brak pomysłu" na temat własnego życia, nie odbija się przypadkiem na życiu mojej rodziny...na moim mężu i na moich dzieciach...a więc na mnie samej... Wtedy ja nie będę przez nią uważana za "świętoszkę", bo takową nie jestem...bronie jedynie swoich wartości, jakimi jest szacunek do drugiego człowieka, do jego rodziny, do jego uczuć i jego prawa do szczęśliwego i spokojnego życia... Nie mam pomysłu na "cudze życie"...moim jedynym pomysłem jest to, aby ten ktoś nie wpieprzał się w moje życie... A do tego chyba mam prawo, prawda...?
Każdy niech się zajmie swoim życiem, czy ma niego pomysł czy nie, niech nie włazi z buciorami w życie drugiego człowieka, tylko dlatego że sam nie potrafi sobie swojego ułożyć, a życie drugiej osoby wydaje się bardziej atrakcyjne (mąż, czy żona też jest "życiem" drugiej osoby)...
Takie jest moje zdanie w tej sprawie, i nie sądzę aby ono miało cokolwiek wspólnego z byciem "świętoszką"...
aaaaa...dodam jeszcze dla jasności... mój post nie jest skierowany do żadnej z osób w temacie, to po prostu mój punkt widzenia, na temat tego, czy "lepiej być zdzirą czy świętoszką"...
21 2012-12-22 12:39:41 Ostatnio edytowany przez supermenka (2012-12-22 12:42:50)
Hmmm i to jest właśnie całe sedno sprawy, naszej POLSKIEJ sprawy??? czy może raczej ZWADY!!!!! Jak obserwuję to forum to może nie w tak ostrej postaci jak na portalach informacyjnych ale mechanizm jest podobny : początek - czyli wątek - właściwie niezależnie od tego czego dotyczy służy do eksponowania swoich "JEDYNIE słusznych przekonań" - jako żywo. Zastawiam się skąd niektórzy - nie będę wskazywała konkretnie bo by dopiero mi się dostało - czerpią przekonanie o swojej nieomylności. Dlaczego tak łatwo nam przychodzi krytyka i dowalanie innym. Kto daje im prawo do decydowania, które a właściwie czyje wartości są lepsze. Czy to w Wasze życie dana osoba wchodzi "z butami"?? I co wy wiecie o życiu tych konkretnie zainteresowanych, że zaraz szafujecie ostatecznymi werdyktami?? Na szczęście są jeszcze i tacy ludzie, którzy szczerze chcą pomóc, czy może poszerzyć horyzonty na podstawie doświadczeń innych i konstruktywnej wymiany myśli.
Ps. Raz już to przytaczałam i mi się dostało - co znaczy, że niektórzy nie rozumieją prawdziwego znaczenia tych słów : "kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień". Nawet łotr ze zbrodniami na sumieniu został zbawiony o ostatniej minucie swego życia i nie było przy tym moralizacji. Gdyby ktoś się zastanowił kogo wprost krytykował Chrystus to by zauważył, że właściwie tylko FARYZEUSZY - .... mówi to Państwu coś???? Pozdrawiam i życzę udanych świąt bo Bóg kocha wszystkich i dla wszystkich się narodził
Supermenko, czyżby to było skierowane do mnie?
Jesli tak, to ja tylko wyraziłam swoje zdanie. Nikogo nie oskarżam tutaj, jedynie nie zgodziłam się z Animusem. On szybko osądził "świętoszki", że to one atakują i źle odbierają kobiety "bez pomysłu na życie". Wiele razy, w innych wątkach też nie zgadzałam się z nim...siedziałam cicho, ale dzisiaj już nie wytrzymałam... może i źle...ale w końcu jesteśmy na forum...
Ja pisząc o "zdzirach", nie mam na myśli tych, które zostały uwiedzione przez napalonych "żonkosiów", którym znudziła się zabawa w rodzinę, nie szufladkuje wszystkich kobiet które wpadły nie z własnej winy w takie układy.
Pisze o tych, które chcą podbudowywać własną wartość, poprzez flirtowanie i dążenie do romansu z żonatymi facetami, często... owszem ulegającymi...ale po sporej "gimnastyce" owej "kobiety bez pomysłu na życie". I w tej sytuacji oboje są wini, ale czasami to nie facet jest tym szukającym atrakcji i przygód, tylko właśnie kobieta. O takie kobiety mi chodzi. W końcu zostały nawet nazwane zdzirami...
PS.
Forum dyskusyjne służy do wyrażania własnego zdania, nawet w "ostrej postaci"... dodam, że moje zdanie jest moim zdaniem i nie uważam go za "jedyna słuszną prawdę"... i nikt się z nim zgadzać nie musi...
Margorlinka to co chciałam napisać i wyrazić zrobiłas to Ty,to tyle w temacie:)a supermenka moze kiedys zmieni zdanie jak jej jakiś babsztyl wpiepszy sie w życie,bo niby jest powiedzenie jakby suka nie dała pies by nie wziął,a propo świętoszką nie jestem ,i jeśli ktoś chce miec kochanka ,odskocznie to tylu jest wolnych facetów na świecie,włąśnie dlaczego akurat ten żonaty jest taki atrakcyjny.Może jego zona czuła by sie zniesmaczona wiedząc ze przed sexem z nią ,on dotykał Ciebie:)a moze niektórych kręcą własnie takie trójkąciki.
Supermenko, czyżby to było skierowane do mnie?
Jesli tak, to ja tylko wyraziłam swoje zdanie. Nikogo nie oskarżam tutaj, jedynie nie zgodziłam się z Animusem. On szybko osądził "świętoszki", że to one atakują i źle odbierają kobiety "bez pomysłu na życie". Wiele razy, w innych wątkach też nie zgadzałam się z nim...siedziałam cicho, ale dzisiaj już nie wytrzymałam... może i źle...ale w końcu jesteśmy na forum...
Ja pisząc o "zdzirach", nie mam na myśli tych, które zostały uwiedzione przez napalonych "żonkosiów", którym znudziła się zabawa w rodzinę, nie szufladkuje wszystkich kobiet które wpadły nie z własnej winy w takie układy.
Pisze o tych, które chcą podbudowywać własną wartość, poprzez flirtowanie i dążenie do romansu z żonatymi facetami, często... owszem ulegającymi...ale po sporej "gimnastyce" owej "kobiety bez pomysłu na życie". I w tej sytuacji oboje są wini, ale czasami to nie facet jest tym szukającym atrakcji i przygód, tylko właśnie kobieta. O takie kobiety mi chodzi. W końcu zostały nawet nazwane zdzirami...PS.
Forum dyskusyjne służy do wyrażania własnego zdania, nawet w "ostrej postaci"... dodam, że moje zdanie jest moim zdaniem i nie uważam go za "jedyna słuszną prawdę"... i nikt się z nim zgadzać nie musi...
Spokojnie Margolinko, spokojnie. Są tutaj bardziej od Twoich radykalne poglądy. Nie chcę uprawiać polemiki bo to zaprzeczenie moich poglądów w ogóle na stosunek do innych ludzi jak i w szczególe na cele forum. Myślę, że forum może służyć różnym celom ale nigdy się nie zgodzę, że do "drastycznego i ostrego" wyrażania czegokolwiek. Niestety praktycznie nie spotkałam się aby owe "drastyczniejsze opinie" odnosiły się do problemu sensu stricte. Zawsze jest mnie lub bardziej wprost wyrażona nomen omen bezkrytyczna krytyka konkretnej osoby. Mnie uczono w dobrych niegdyś szkołach żeby oddzielać problem do człowieka wtedy dyskutujemy o problemie a nie dotykamy człowieka. Ale dzisiaj ... nie wiem czy nie ma dobrych szkół , czy tez nie ma dobrych słuchaczy. Może jedno i drugie ....
animus ty to juz konkretnie chyba z księzyca sie urwałęs,i to ze po prostu ktoś z szacunku dla drugiej osoby nie rozwala małzenstwa,chodzby dla zasady nie rób komus co tobie nie miłe,nie oznacza ze jest sie światoszka.Do koscioła nie chodze ale staram sie zyc tak zeby innych nie krzywdzić,obraczka na palcu działa na mnie odstraszająco,a dla niektórych kobiet jak wabik.I znam takie i wiem do czego sa zdolne i jak sie zachowują.Więc nie pisz o jakis doktrynach bo kwalifikujesz sie conajmniej do psychiatryka.
26 2012-12-22 15:45:23 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-22 15:49:07)
Animus napisał/a:Tak nie do końca jestem przekonany, czy lepiej jest być zdzirą, która nie ma pomysłu na własne życie, czy świętoszką, która ma pomysł na cudze życie, w imię wartości, którymi się tak konsekwentnie kieruje, że chce też kierować SĘDZIĄ NAJWYŻSZYM, który pozwala wszystkim rosnąć do żniwa..
Animus, pomyśl najpierw dziesięć razy, zanim naklepiesz kolejne głupoty... piszesz całe elaboraty, z których czasami nic nie wynika...
Odpowiem krótko na temat Twojego braku przekonania w powyższej kwestii...
Niech sobie zdzira będzie zdzirą, ale niech jej "brak pomysłu" na temat własnego życia, nie odbija się przypadkiem na życiu mojej rodziny...na moim mężu i na moich dzieciach...a więc na mnie samej... Wtedy ja nie będę przez nią uważana za "świętoszkę", bo takową nie jestem...bronie jedynie swoich wartości, jakimi jest szacunek do drugiego człowieka, do jego rodziny, do jego uczuć i jego prawa do szczęśliwego i spokojnego życia... Nie mam pomysłu na "cudze życie"...moim jedynym pomysłem jest to, aby ten ktoś nie wpieprzał się w moje życie... A do tego chyba mam prawo, prawda...?
Każdy niech się zajmie swoim życiem, czy ma niego pomysł czy nie, niech nie włazi z buciorami w życie drugiego człowieka, tylko dlatego że sam nie potrafi sobie swojego ułożyć, a życie drugiej osoby wydaje się bardziej atrakcyjne (mąż, czy żona też jest "życiem" drugiej osoby)...Takie jest moje zdanie w tej sprawie, i nie sądzę aby ono miało cokolwiek wspólnego z byciem "świętoszką"...
aaaaa...dodam jeszcze dla jasności... mój post nie jest skierowany do żadnej z osób w temacie, to po prostu mój punkt widzenia, na temat tego, czy "lepiej być zdzirą czy świętoszką"...
Margolinka, przeczytaj najpierw dziesięć razy, zanim się nie zgodzisz z tym, czego nie zrozumiałaś.
Jestem zdecydowanym zwolennikiem szacunku i właśnie w cytowanym przez Ciebie poście zaprotestowałem przeciwko zdzirowaniu Kobiet. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem "wpieprzania się" - jak to nazwałaś - w cudze życie i podważyłem wartość takiej postawy.
Mam wrażenie, jakbyś zupełnie nie przeczytała mojego postu. Szkoda, bo jak je porównasz, to zapewne zobaczysz zbieżność z Twoją postawą nieingerencji.
Czyżbyś nie zauważyła wyróżnionych POWSZECHNYCH SĄDÓW OSTATECZNYCH? Bardziej wyraźnie na tym forum się nie da tekstu podkreślić. Z czytania bez zrozumienia przeważnie nic albo niewiele wynika. Zwróć też uwagę, jaką masz skłonność do rozpoznawania głupoty u kogoś. To świadczy już samo za siebie. Cudzej głupoty nie musisz się obawiać.
Myślisz, że cudza głupota może zaszkodzić Ci bardziej od Twojej własnej?
Czyżbym uderzył w jakiś stół?
Daga28, z księżyca się nie mogłem urwać, bo Luna ma symbolikę żeńską. Moje pojęcie szacunku pozwala mi ze spokojem czytać czyjeś wyznanie i nie dokonywać mentalnego i słownego linczu na forum tylko dlatego, że nie rozumiem jego postępowania. Wolę zdecydowanie poczekać i zrozumieć, zamiast zdzirować, dziwkować (jak Cejrowski - którego osobiście lubię oglądać, ale nie wtedy jak się popisuje swoją pryncypialnością, choć rozumiem, że z Frytką postąpił w ten sposób niejako w ramach prewencji, żeby sobie inne dziwczątka nie myślały, że można dawać ciała w telewizji - nomen omen - publicznej, co jest praktyką powszechną).
Droga autorko, myślę,że masz to na co sama zapracowałaś.
Rozwalanie związku innej kobiecie to nic innego jak bycie....
Mój związek też miała ochotę rozwalić jedna Pani Milenka z pracy - ale się nie udało, partner się opamiętał i zrozumiał co jest ważne.
Powodzenia, mam nadzieje,że zobaczysz jak to jest być po 2 stornie i za Twojego męża weźmie się kobieta Twojego pokroju.
Samona uważaj na to co piszesz bo zaraz po Tobie pojadą,teraz jest moda na wyzwolone kobiety:)nie ważne ze sie tej trzeciej osobie niszczy życie ,wazne jest myślec egoistycznie,o tym zeby było troche pikanteri i na starość wspomnienia z gorącego romansu.No bo wiesz wolnych panów juz chyba nie ma wygineli,lub nie sa tak bardzo interesujący jak Ci zajęci:)wiesz współzawodnictwo ,dowartościowanie:)heh
Ja uważam, że do tanga trzeba dwojga.
Tak jak autorka tak i ów mężczyzna wspólnie przyczynili się do owej sytuacji, tak ona jak i on mieli potrzebę taką, a to wynika z braku czegoś w ich związkach. To coś pojawiło się między nimi.
Skoro się pojawiło i z czasem zaczęło być dla jednej strony problemem - należy usiąść i wspólnie porozmawiać o tym, co robić dalej, podjąć decyzje i się ich trzymać.
Daga28, obecnie jest też trend, że to kochanki użalają się nad swoim losem, a wredne żony zaciągają do łóżek ich partnerów
(swoich mężów), dzieci wyszukują sposobności wyciągania kasy od tatunia (czyli kochanki)...
Jeżeli nie wynosi się wartości z domu i nie posiada kręgosłupa moralnego... to nic nie jest ważne oprócz własnego nosa i przyjemności... ![]()
31 2012-12-22 21:42:57 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-12-22 21:43:30)
"TERAZ Z WIEM CO ZNACZY NIE PCHAĆ SIE W ROMANS BIUROWY....."
Romans jak to romans nie trwa wiecznie, wiec czego się spodziewałaś? Były motylki, było super, a teraz pora zejść na ziemie. Jeżeli nie umiesz odsunąć na bok sentymentów, to takie układy nie są dla Ciebie.
Tak jak autorka tak i ów mężczyzna wspólnie przyczynili się do owej sytuacji, tak ona jak i on mieli potrzebę taką, a to wynika z braku czegoś w ich związkach. To coś pojawiło się między nimi.
Znam kilka trwających romansów, których uczestnicy mają dosłownie i w przenośni wszystko od pięniedzy i pozycji zaczynając na szczęściu rodzinnym kończąc. Daleko nie patrząc mój kolega z pracy wraz z którym odbieraliśmy naszą premię roczną stwierdził, że teraz do pełni szczęścia brakuje mu tylko kochanki bo całą resztę już ma a dalsze zarabianie pieniędzy już go nie kręci.
vikita masz w zupełności racje znam pewne małzenstwo,zona została z dzieckiem w domu,mąż wyjeżdza za granice co pare miesiecy i na tych wyjazdach ma kochanice,podczas jak męzuś wrócił do żony na urlop,kochanica przezywa czy aby przypadkiem z żoną nie bedzie uprawiał sexu:)))
34 2012-12-23 11:20:31 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-23 11:27:35)
Samona uważaj na to co piszesz bo zaraz po Tobie pojadą,teraz jest moda na wyzwolone kobiety:)[...]:)heh
To nie chodzi o modę. To chodzi zupełnie o coś innego.
[...] Powodzenia, mam nadzieje,że zobaczysz jak to jest być po 2 stornie i za Twojego męża weźmie się kobieta Twojego pokroju.
To jest przykład nadziei, która jest negatywnie zastosowana. Złe słowa i złorzeczenia mają działanie bilateralne, że tak powiem: szkodzą tak samo mocno temu, komu się źle życzy jak i temu, który źle życzy.
Nienawiść, zazdrość, niechęć, agresja - to tylko niektóre z destrukcyjnych emocji.
Oglądaliście film Jumanji z Robinem Williamsem? To tak działa. Każdy ruch na planszy tej gry jest złowróżbny.
Autorko wątku - romans się skończył i trzeba żyć dalej
Było miło ale moim zdaniem zabrakło (żeby przetrwał taki romans) sztywnych granic. Mam rodzinę ty też masz, nigdy cie nie pokocham, nie zauroczę się czystszy flirt i np seks bez zobowiązań. Może za dużo sobie wyobrażałaś? albo on i w pewnym momencie się odciął. Jakby się czegoś przestraszył. Może jakbyś wiedziała to od samego początku nie czułabyś się źle z tym tak jak teraz.
życie uczy nas, następnym razem bedziesz ostrożniejsza
A poza tym masz miłe wspomnienia te motylki i w ogóle więc nie przejmuj się tak tym, idź do przodu może nie długo życie znów Cie miło zaskoczy ![]()
no napewno ją zycie mile zaskoczy przecież duza firma to wielu jest żonatych mężczyzn głowa do góry.
no napewno ją zycie mile zaskoczy przecież duza firma to wielu jest żonatych mężczyzn głowa do góry.
czemu piszesz złośliwie? a jeśli nawet, to przeżyje w życiu tyle zaskakujących rzeczy i będzie na starość wspomniała je z uśmiechem twierdząc że wykorzystałam swoje życie najlepiej jak umiałam. Życie jest zbyt krótkie żeby martwić się co było, trzeba żyć chwilą i cieszyć się z tego co nam przyniosie..
Weź pod uwagę że on też w to brnął mając rodzinę, wiec dlaczego tylko ją stawiasz w takim świetle.
Daga28 napisał/a:no napewno ją zycie mile zaskoczy przecież duza firma to wielu jest żonatych mężczyzn głowa do góry.
czemu piszesz złośliwie? a jeśli nawet, to przeżyje w życiu tyle zaskakujących rzeczy i będzie na starość wspomniała je z uśmiechem twierdząc że wykorzystałam swoje życie najlepiej jak umiałam. Życie jest zbyt krótkie żeby martwić się co było, trzeba żyć chwilą i cieszyć się z tego co nam przyniosie..
Weź pod uwagę że on też w to brnął mając rodzinę, wiec dlaczego tylko ją stawiasz w takim świetle.
Zgadzam sie Diablico,
żona coś zwąchała, palcem pogroziła wiec żonkoś podkulił ogon pod siebie , posypał głowe popiołem i wrócił do zony, tłumacząc sie, ze to "zła kobieta " była i uwiodła nieboraczka. Jesli autorka wątku jest zdzirą to żonkoś tez- oczka otwarte miał gdy w układ szedł.
Moja historia jest podobna...z tym ze mnie z mezem juz nic nie laczy a z mezczyzna tzw''kochankiem'' duzo-MILOSC.
Mam nadzieje ze Twoje zycie sie ulozy i jesli cos czulas do tego drugiego a on sie Toba tylko bawil to zycze ze szczerego serca abys o nim zapomniala.
Nie przejmuj sie potepieniem ze strony tych ''pozadnych'' oni nie rozumieja ze My te ''zle,zdradzajace''wiemy ze robimy zle ale jak sie czlowiek zakocha,zauroczy i nie wazne ile ma lat,chce byc z tym zakochaniem!
Pozdrawiam ![]()
Nie przejmuj sie potepieniem ze strony tych ''pozadnych'' oni nie rozumieja ze My te ''zle,zdradzajace''wiemy ze robimy zle ale jak sie czlowiek zakocha,zauroczy i nie wazne ile ma lat,chce byc z tym zakochaniem! Pozdrawiam
Mogłaś napisać krócej... "Ja nie przejmuję się, że jestem egoistką i mam gdzieś uczucia męża i dzieci, Ty też się nie przejmuj". Obyło by się bez zbędnej ironii.
A tak na poważnie... nawet te "porządne" nie odmawiają nikomu prawa do szczęścia... tylko zwracają uwagę na potrzebę bycia sprawiedliwym i uczciwym. Czyli...jeśli Ty masz prawo do szczęścia z kimś innym...to dlaczego Twój partner ma żyć w kłamstwie i w "udawanym związku" z kimś kto go nie kocha?
Sama jesteś sobie winną - wszystkie teksty przeczytałam i takie jest moje zdanie.
O problemach w małżeństwie warto rozmawiać z ludźmi, którzy byli lub są w małżeństwie -- trudno z nastolatkami ten temat poruszać.
O problemach z romansami poza małżeństwem warto rozmawiać z ludźmi, którzy mieli romans -- nie krytykujcie tak ostro ludzi, którzy kochają (też) poza małżeństwem, jeśli sami tego nie przeżyliście. Lepiej kochać poza małżeństwem, w którym miłości już nie ma, niż nie kochać wcale. A czasem kocha się nie tylko jedną osobę...