netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Romans z teściem

16 odpowiedzi12 501 wyświetleńzałożony przez Ludmiłaa, 23.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Romans z teściem

Witam!
   Zainspirował mnie wątek, na innym forum pt ,,romans z teściem''. Kobiety wypowiadają się tam często, że mąż to taki ,,może być'' a teść ,,to to jest to''.

Zastanawia mnie taka sytuacja czy jeżeli wybieracie partnera, to patrzycie na niego przez pryzmat jego ojca?
Że być może kiedyś (oby) mu dorówna.

Czy jeżeli np, teść jest wysportowany, zadbany, inteligentny, wykształcony, błyskotliwy, szanujący i kochający żonę, jest dobrym ojcem. To to Was motywuje do zwiazku?

A jeżeli teść jest psycholem, damskim bokserem i chamem, to ujmuje to w Waszych oczach Waszemu facetowi -100 punktów.
I kobieta woli nie ryzykować.

Nie wiem jak Wy, ale ja obydwiema rękami podpisuję się pod stwierdzeniem: ,,Jakie drzewo,taki klin, jaki ojciec,taki syn''

Zauważyłam, ze zawsze mówi się tylko: teściowa, teściowa, teściowa. A teść to temat zepchnięty na margines. Teść zazwyczaj występuje jako postać wycofana z życia towarzyskiego, bezbarwna, postać drugoplanowa, czym nie epizodyczna. W filmach, serialach, książkach, też zazwyczaj jest motyw teściowej. Dowcipy, anegdoty też zazwyczaj są o teściowej.
No a gdzie w tym wszystkim jest teść?!


P.S: Lubicie własnego teścia?

2 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-05-23 21:02:35)

Odp: Romans z teściem

Nie patrzę na partnera przez pryzmat teścia. Są bardzo różni. Teścia lubię i szanuję, ale nie mogłabym z nim żyć pod jednym dachem. Ciągle się spóźnia o godzinę minimum, zagraca mieszkanie rzeczami, które "kiedyś mogą się przydać", ma tysiąc pomysłów na minutę i na samych pomysłach się kończy. Nie jest rozsądny w sprawach finansowych, nie oszczędza, sam bez sensu mieszka w wielkim mieszkaniu i haruje na kredyt, zamiast kupić mniejsze mieszkanie i żyć spokojnie. Jest beztroski, nie zajmują go przyziemne sprawy i trudno byłoby czuć się z nim bezpiecznie. Jako rodzic nie trzymał dyscypliny i niczego nie wymagał. Ja uważam to za urocze, bo on jest sympatycznym człowiekiem, ale życie z takim typem to jednak coś innego. Teść będzie za to dobrym dziadkiem, bo nadaje się do zabaw z dziećmi i lubi spędzać z nimi czas. We wszystkich tych wymienionych sprawach mój partner jest jego przeciwieństwem.

Znam inteligentnych, wykształconych, dobrze zarabiających mężczyzn, których synowie są leniami i nierobami, bo rodzice ich rozpieszczali i niewiele wymagali. Wydziedziczenie nie jest rzadkim przypadkiem. Także za bardzo nie ma sensu kierować się tym obrazem ojca, bo różnie to bywa. Choć czasami faktycznie niedaleko pada jabłko od jabłoni i np. mój brat jest dość podobny do ojca w podejściu do życia itp. Zwracałabym natomiast uwagę na ogólny fakt z jakiej rodziny pochodzi mężczyzna. Jeśli to byłaby rodzina patologiczna z ojcem przemocowcem albo alkoholikiem, to raczej podziękowałabym. Nie twierdzę, że taki facet nie byłby w stanie wyjść na prostą, ale ja nie miałabym ochoty na przekonywanie się o tym. Ważne jest, by mieć zdrowe wzorce rodziny.

3

Odp: Romans z teściem

Wiążąc się z facetem z ,,niewiadomej rodziny'' to jak kupno kota w worku. Ja zawsze zanim się zaangażowałam musiałam poznać rodzinę. Jak w rodzinie panuje patologia przemoc, to mamy już jasno czarno na białym jak będzie nasze życie wyglądać z człowiekiem który wyrósł w tej rodzinie. Jest takie powiedzenie bici biją i to się sprawdza. Syn ojca który stosował przemoc na pewno nie będzie ani dobry ojcem ani dobrym mężem.

Ja lubię obecnego teścia, zresztą teściową też. Przede wszystkim za to, że nie są męczący. Mieszkają sami, nie zawracają synowi głowy bez przerwy, potrafią sobie sami zorganizować praktycznie wszystko. I ich podejście jest takie: najważniejsze żeby syn był szczęśliwy, a skoro tak jest to się nie wtrącają w szczegóły.

Mój facet bardzo jest podobny do ojca. Większość cech po ojcu. Umysł ścisły, specyficzne poczucie humoru, dystans.
Np. żeby teść pochwalił coś czy kogoś to naprawdę musi być okazja. Mój to samo.

Taka sytuacja jechaliśmy autokarem raz wszyscy na uroczystość, autokar po drodze miał postój, wszyscy wysiedli i ustawili się w klejce do WC, może ze 40 osób. Mało kto wiedział, że z drugiej strony stacji jest MacDonald. Po chwili kolejka, ma jeszcze z 10 osób, a teść wymija wszystkich z kawą i jakimś ciastkiem. Nie dość, ze się za darmo załatwił bez kolejki a oni po 2zł i jeszcze czekali to jeszcze zdążył sobie kawę kupić i coś do jedzenia. Okazało się, że starszy pan jest bardziej ogarnięty niż ludzie którzy mogliby być jego dziećmi i wnukami. MISZCZ. Ale i spryciarz sam poszedł a innym to już nie podpowiedział lol No i mój jest dokładnie taki sam.

4

Odp: Romans z teściem
Ludmiłaa napisał/a:

Wiążąc się z facetem z ,,niewiadomej rodziny'' to jak kupno kota w worku. Ja zawsze zanim się zaangażowałam musiałam poznać rodzinę. Jak w rodzinie panuje patologia przemoc, to mamy już jasno czarno na białym jak będzie nasze życie wyglądać z człowiekiem który wyrósł w tej rodzinie. Jest takie powiedzenie bici biją i to się sprawdza. Syn ojca który stosował przemoc na pewno nie będzie ani dobry ojcem ani dobrym mężem.

No niekoniecznie. Niektórzy właśnie robią wszystko, by nie skończyć jak rodzice. Osoby będące DDA albo DDD czasami mają ze sobą mnóstwo problemów i dużo trudniejszy start. Ale nadal uważam, że tylko od nich zależy jak sobie z tym poradzą i czy nie powielą losu rodziców. Mają wybór.

5

Odp: Romans z teściem

Moj jest troche podobny do tescia ale nie we wszystkim, chyba tylko te dobre cechy po nim ma a te male wady to sam sobie wychodowal tongue
Ale bedac u faceta w domu  ponoc patrzy sie wlasnie na to jak syn traktuje swoja matke i jak ojciec traktuje zone bo wtedy najlepiej widac co wynosi z domu i jaki moze byc dla nas. Np wiem, ze jesli w przyszlosci mielibysmy dzieci to moj M nie pozwolilby zeby odnosily sie do mnie bez szacunku albo mocno pyskowaly.

6

Odp: Romans z teściem

Nie zawsze tak jest. Moj maz szanuje matke (chociaz potrafi sie jej postawic). W taki zdrowy sposob. Tescia lubilam, ale dla tesciowej byl podobno strasznie niedobry. Pil i bil. Nawet w 9 miesiacu ciazy podziurawil jej podobno glowe jakims pretem. To bylo dawno, bo gdy zachorowal to przestal pic, nie mial tez sil podnosic reke na zone. Dzis nie ma go na tym padole. Ja mialam z nim dobre relacje, ale ja go pamietam jako niepijacego juz. Moj maz pije tylko okazjonalnie. Nigdy nie podniosl na mnie reki. Jest dosc uparty, ale dogadujemy sie. Moje malzenstwo jest udane. Razem robimy sporo rzeczy, razem decydujemy w waznych sprawach. Maz nie jest pod tym wzgledem podobny do tescia (na szczescie). Niektore jego cechy przejal, ale te mniej szkodliwe, z ktorymi mozna sobie poradzic- kwestia podejscia. Wiem od tesciowej, ze tesc nigdy nie bawil sie z dziecmi, nie przytulal,byl bardzo surowy. Maz mowi, ze NIE PAMIETA, by kiedykolwiek siedzial u ojca na kolanach. Powiedzial mi tez, w chwili wylewnosci (a wylewny nie jest), ze nie chce, by jego dziecko mialo takie dziecinstwo. I fakt- tata dla naszego synka jest bardzo dobrym. Dla mnie wazne jest, ze maz szanuje swoja matke i ma szacunek do ludzi.

7

Odp: Romans z teściem

Na szczęście mój mąż jest zupełnie innym mężczyzną, partnerem i ojcem niż był teść. Gdybym miała obawy, że mąż będzie odbiciem własnego ojca, to nie zaryzykowałabym związku, a na pewno małżeństwa. Teść żył swoim własnym życiem, żonę i dzieci starając się sobie podporządkować i nie bardzo licząc się z ich uczuciami oraz potrzebami, był zimny, dosyć apodyktyczny, nie znosił sprzeciwu, a przy tym swoją postawą i wyznawanymi zasadami nie reprezentował zbyt wiele, a na pewno nie wzbudzał szacunku. Zmienił się dopiero na starość, kiedy dotarło do niego, że rodzina to jest wszystko, co ma.
Z kolei mój mąż jest jego przeciwieństwem. Nie przeczę, miałam na to niemały wpływ, ale też wiem na pewno, że dorosły człowiek wcale nie musi przejmować cech i postaw własnego ojca. Czasem jest dokładnie odwrotnie - będąc wnikliwym obserwatorem, a przy tym bazując na cudzym doświadczeniu i potrafiąc dostrzec jak dotkliwe skutki wyniknęły z popełnionych błędów, stara się ich nie powielać.

Zresztą idąc dalej i nie szukając zbyt długo - mój brat charakterologicznie również daleki jest od swojego "wzorca". On jest po prostu zupełnie inny i to niemal pod każdym względem.

8

Odp: Romans z teściem

Nigdy.
Tzn chciałabym wiedzieć, gdyby mój partner był z jakiejś przemocowej czy patologicznej rodziny, chciałabym w ogóle wiedzieć, jakie ma relacje z rodzicami, ale gdyby z jakichś powodów w ogóle nie chciał nas sobie przedstawić, to by mnie to jakoś nie załamało. Zakładając, że miałby ku temu dobry powód np. jego rodzice to alkoholicy i nie utrzymuje z nimi kontaktu (bo gdyby miał z nimi świetne relacje, a mimo to ich, lub mnie, jakoś ukrywał, to faktycznie, uznałabym to za dziwne ;-) ).

Znam w ogóle sporo świetnych osób, które mają fatalnych rodziców.

9

Odp: Romans z teściem

Gdy wychodziłam za mąż wiedziałam o moim teściu,że jest prostaczkiem,który wiele w swoim życiu nie widział i że źle traktuje żonę.
Później dowiedziałam się,że nieraz uderzył swoją żonę,że zawsze znajdzie dla niej ciężką robotę i generalnie on lubi tylko nadzorować.
Do tego,jest złośliwym skurczybykiem,skłóconym ze swoim rodzeństwem.
Mąż ma dwóch braci i jeden z nich traktuje swoją zonę i dzieci identycznie jak tatuś.
Mój mąż i jego drugi brat nigdy nie użyli przemocy.Mąż nie rozmawia z ojcem,ojciec sądzi się synem o pobicie.
Nie zauważyłam po kilkunastu latach małżeństwa by był podobny do swego ojca.Ani z wyglądu ani z charakteru.

10

Odp: Romans z teściem

A kolejna rzecz dla której nie związałabym się z kimś kto miał nieodpowiednich rodziców. Po prostu trafia mnie szlak jak ojciec mówi do dziecka: ja w twoim wieku ot tak nie miałem musiałem pracować, pomagać w domu, ojciec mnie gonił do pracy. Ja to dostawałem, ja to miałem gorsze dzieciństwo od Ciebie, ty to masz raj. No szlak mnie trafia jak słyszę takie teksty. To przepraszam do kogo te pretensje? To co niby dziecko ma zrobić, zamienić się z ojcem, cofnąć czas? To takie chore wpędzanie w poczucie winy. Niewłaściwe osoby.
Moim zdaniem jeżeli komuś należy wypominać swoje dzieciństwo i mówić ze mnie to nie było dobrze. To trzeba z tą gębą do swoich rodziców: zobacz jakim jesteś beznadziejnym rodzicem na moim tle, pamiętasz jakie przez Ciebie było dzieciństwo.... Wtedy to jak najbardziej uzasadnione żale, do właściwego adresata.

Poza kolejnym powodem dla którego bym nie zaryzykowała, to złe, podłe geny. To już takie złe wrodzenie by było. Może akurat syn by był normalny ale no wnuk mógłby po dziadku odziedziczyć.

Poza tym ja nie chciałabym ani pomagać komuś wychodzić na prostą, ani zaczynać od zera, ani kogoś zmieniać. Bo szkoda by mi było czasu, nerwów, i życia.
Zdecydowanie lepiej postawić na ,,gotowy produkt'' niż własnoręcznie inwestować w niego od podstaw z 50% gwarancją że się nie uda.

11 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-05-25 22:01:07)

Odp: Romans z teściem

"Poza kolejnym powodem dla którego bym nie zaryzykowała, to złe, podłe geny. To już takie złe wrodzenie by było. Może akurat syn by był normalny ale no wnuk mógłby po dziadku odziedziczyć.

Poza tym ja nie chciałabym ani pomagać komuś wychodzić na prostą, ani zaczynać od zera, ani kogoś zmieniać. Bo szkoda by mi było czasu, nerwów, i życia.
Zdecydowanie lepiej postawić na ,,gotowy produkt'' niż własnoręcznie inwestować w niego od podstaw z 50% gwarancją że się nie uda."

A jak to takie ZŁE GENY się sprawdza? wtf?! Owszem jeśli w rodziie np. ojciec był alkoholikiem to dziecko może powielić ten schemat "radzenia sobie" na zasadzie naśladowania, i w wielu rodzinach tak się dzieje ale przecież nie we wszystkich. Wiele osób wręcz po przejściu takiego koszmaru w dzieciństwie, jest później abstynentami. Albo mój szwagier miał agresywnego ojca, który go bił, ale on nie bije swojego dziecka i jest bardzo spokojnym i opanowanym mężczyzną. Więc nie ma też co uogólniać. Mnie nie interesują rodzice męża tylko on sam i to jak mnie traktuje. Nie skreślam nikogo za to z jakiej rodziny pochodzi i nie jest to wyznacznikiem tego, czy warto z kimś takim nawiązywać znajomość.

Sorry Ludmiła, ale "gotowy produkt"? wtf?! Nie chciałabyś pomagać wychodzić na prostą nikomu.. to gdzie znaleźć taki "czysty, idealny, nieskazitelny" produkt? i jaka to jest rodzina z dobrymi genami? Pewnie tzw. inteligencka, doktorska, na poziomie.. neutral

12

Odp: Romans z teściem

Kochane moje niestety jaki ojciec taki i syn i basta. nie teraz ale za kilka lat to wyjdzie...


Olinka napisał/a:

Na szczęście mój mąż jest zupełnie innym mężczyzną, partnerem i ojcem niż był teść. Gdybym miała obawy, że mąż będzie odbiciem własnego ojca, to nie zaryzykowałabym związku, a na pewno małżeństwa. Teść żył swoim własnym życiem, żonę i dzieci starając się sobie podporządkować i nie bardzo licząc się z ich uczuciami oraz potrzebami, był zimny, dosyć apodyktyczny, nie znosił sprzeciwu, a przy tym swoją postawą i wyznawanymi zasadami nie reprezentował zbyt wiele, a na pewno nie wzbudzał szacunku. Zmienił się dopiero na starość, kiedy dotarło do niego, że rodzina to jest wszystko, co ma.
Z kolei mój mąż jest jego przeciwieństwem. Nie przeczę, miałam na to niemały wpływ, ale też wiem na pewno, że dorosły człowiek wcale nie musi przejmować cech i postaw własnego ojca. Czasem jest dokładnie odwrotnie - będąc wnikliwym obserwatorem, a przy tym bazując na cudzym doświadczeniu i potrafiąc dostrzec jak dotkliwe skutki wyniknęły z popełnionych błędów, stara się ich nie powielać.

Zresztą idąc dalej i nie szukając zbyt długo - mój brat charakterologicznie również daleki jest od swojego "wzorca". On jest po prostu zupełnie inny i to niemal pod każdym względem.

13 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2015-05-26 02:52:31)

Odp: Romans z teściem
Ludmiłaa napisał/a:

A kolejna rzecz dla której nie związałabym się z kimś kto miał nieodpowiednich rodziców. Po prostu trafia mnie szlak jak ojciec mówi do dziecka: ja w twoim wieku ot tak nie miałem musiałem pracować, pomagać w domu, ojciec mnie gonił do pracy. Ja to dostawałem, ja to miałem gorsze dzieciństwo od Ciebie, ty to masz raj. No szlak mnie trafia jak słyszę takie teksty. To przepraszam do kogo te pretensje? To co niby dziecko ma zrobić, zamienić się z ojcem, cofnąć czas? To takie chore wpędzanie w poczucie winy. Niewłaściwe osoby.Moim zdaniem jeżeli komuś należy wypominać swoje dzieciństwo i mówić ze mnie to nie było dobrze. To trzeba z tą gębą do swoich rodziców: zobacz jakim jesteś beznadziejnym rodzicem na moim tle, pamiętasz jakie przez Ciebie było dzieciństwo.... Wtedy to jak najbardziej uzasadnione żale, do właściwego adresata.

Wiem doskonale o co ci chodzi ponieważ mój tata nie raz tak mówił. Generalnie dlatego dość szybko opuścił  swój rodzinny dom i musiał radzić sobie sam. Tae słowa już dawno przestały robić na mnie wrażenie. Trzeba powiedzieć że kiedyś było inaczej aniżeli obecnie a także, że mieszkał na wsi a ja już z kolei w mieście. Inne czasy inne środowisko.
Mimo tego wszystkiego gdybym był jego wierną kopią jeżeli chodzi o taką zaradność dosłownie we wszystkim, można powiedzieć też - kombinatorstwo big_smile, wiedzę dotyczącą tego -jak zrobić tak aby było dobrze (chodzi bardziej o kwestie technicze - specjalista od budowania) i połączył to z rzeczami w których ja na pewno jestem lepszy od niego (a są pewnie takie) to raczej byłby zdecydowanie kozakiem nad wszystkimi kozakami, a tak to jestem zwykłym kozakiem ;D big_smile


Ludmiłaa napisał/a:

Poza kolejnym powodem dla którego bym nie zaryzykowała, to złe, podłe geny. To już takie złe wrodzenie by było. Może akurat syn by był normalny ale no wnuk mógłby po dziadku odziedziczyć.

Ale rozkminka. Chyba trochę odleciałaś z tymi genami i dziedziczeniem. Nie jestem taki  (w sumie na szczęście big_smile) jak on toteż na pewno nie mam w sobie pewnych kwestii (albo są znacząco stłumione) które mogły by ci się nie podobać jeżeli mowa o takim facecie jako o twoim partnerze big_smile.

Ludmiłaa napisał/a:

Poza tym ja nie chciałabym ani pomagać komuś wychodzić na prostą, ani zaczynać od zera, ani kogoś zmieniać. Bo szkoda by mi było czasu, nerwów, i życia. Zdecydowanie lepiej postawić na ,,gotowy produkt'' niż własnoręcznie inwestować w niego od podstaw z 50% gwarancją że się nie uda.

Pewnie na motoryzacji się za bardzo nie znasz, w sumie ja też orłem nie jestem ale coś tam przy swoich samochodach robiłem smile Posłużę się pewnym przykładem.
Wiesz co się dzieje z silnikiem gdy zerwie się pasek rozrządu? Ok, pomijając szczegóły to silnik albo nadaje się do wyrzucenia i zastąpienia go np. sprawną używką bo tani i od ręki dostępny albo dajesz stary do generalnego remontu.
Jeżeli decydujesz się na "gotowy produkt" to przywrócić samochód do życia jest dość prosto i szybko. Wyjmujesz stare graty i wkładasz  następne ale w tym przypadku nie wiesz ile ten silnik podziała bo nie wiesz jak był wcześniej użytkowany a mechanik nie da ci na używkę gwarancji - szansa że może się szybko zepsuć będzie pewnie wynosiła 50% smile.
Jak decydujesz się na remont tej niedoskonałości to z kolei tracisz czas ale  czas przeobrażenia "rzeczy" z niesprawnej w nadającą się do użytkowania wink spowoduje, że będziesz miała pewność że to serce wozu będzie działać długo i  dobrze dla ciebie wink big_smile 

If you know what i mean tongue

14

Odp: Romans z teściem

Ja patrzę na to jakich ktoś ma rodziców, bo przecież to rodzice wychowują mi męża zanim ja się za niego zabiorę. Jeśli teściowa lub teść mnie nie lubi, to automatycznie facet traci w moich oczach.

15

Odp: Romans z teściem
kareninka napisał/a:

Ja patrzę na to jakich ktoś ma rodziców, bo przecież to rodzice wychowują mi męża zanim ja się za niego zabiorę. Jeśli teściowa lub teść mnie nie lubi, to automatycznie facet traci w moich oczach.

To ilu ich było? wink smile

Co do tematu to na pewno z domu rodzinnego wynosi sie wzorce. Wrecz jest to kwestia zasadnicza w obrazie zwiazku, ktory sie oczekuje. Wzorce jednak nie dotycza rzeczy zewnetrznych ale te najbardziej utrwalone dotycza komunikacji, sposobu okazywania uczuc, sposobu rozwiazywania problemow, itp.

16

Odp: Romans z teściem
akasha napisał/a:

Kochane moje niestety jaki ojciec taki i syn i basta. nie teraz ale za kilka lat to wyjdzie...

Olinka napisał/a:

Na szczęście mój mąż jest zupełnie innym mężczyzną, partnerem i ojcem niż był teść. (...)
Zresztą idąc dalej i nie szukając zbyt długo - mój brat charakterologicznie również daleki jest od swojego "wzorca". On jest po prostu zupełnie inny i to niemal pod każdym względem.

Uważasz, że po dwudziestu latach wspólnego życia powinnam zaczekać kilka kolejnych, bo to wciąż zbyt mało, żeby zauważyć to łudzące podobieństwo? cool

Maniek_z_maniek, oczywiście zgadzam się, że wzorcem komunikacji w związku oraz pewnych zachowań, w tym umiejętności (lub jej braku) okazywania uczuć, uzewnętrzniania się, ustalania jakiejś hierarchii wartości i pozycji w domu jest rodzina. Na przykładzie mojego domu mogę jednak z całą pewnością stwierdzić, że nowa też ma w tym niemałą rolę - partnerka pewne cechy może z mężczyzny wydobyć lub/i nauczyć go otwartości w wyrażaniu emocji, może też pomóc zbudować mu zupełnie inny system wartości, pokazać, że inne modele związku też się sprawdzają i tak dalej.

17 Ostatnio edytowany przez kareninka (2015-05-26 18:16:22)

Odp: Romans z teściem
maniek_z_maniek napisał/a:
kareninka napisał/a:

Ja patrzę na to jakich ktoś ma rodziców, bo przecież to rodzice wychowują mi męża zanim ja się za niego zabiorę. Jeśli teściowa lub teść mnie nie lubi, to automatycznie facet traci w moich oczach.

To ilu ich było? wink smile

Co do tematu to na pewno z domu rodzinnego wynosi sie wzorce. Wrecz jest to kwestia zasadnicza w obrazie zwiazku, ktory sie oczekuje. Wzorce jednak nie dotycza rzeczy zewnetrznych ale te najbardziej utrwalone dotycza komunikacji, sposobu okazywania uczuc, sposobu rozwiazywania problemow, itp.

No matko, chłopaka. Męża nie miałam.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026