Jesteśmy od trzech lat małżeństwem, a od 14 października 2012 roku rodzicami.Mój mąż w czasie ciąży starał się być przy mnie (ciąża była zagrożona). Mąż jest typem luzaka i niestety śpiocha co mnie denerwuje, bo w nocy nie wstaje do małej i przed 13 w weekend też się nią nie zajmie. Nie wiem jak z nim rozmawiać, żeby chociaż troszkę się zmienił. Głównie ja kąpie , przewijam, a chciałabym, żeby on też coś robił. Jak z nim rozmawiać.
Podobne tematy
Nie rozmawiać. Stworzyć sytuację, gdy będzie musiał.
A dlaczego dotychczas sie nie zajmuje dzieckiem?
jak dla mnie to normalna sytuacja,większość facetów których znam bardzo długo oswajała się z tym że maja dziecko,na palcach jednej ręki policzę tych co zaraz po powrocie do domu żony z dzieckiem przynajmniej je przewinęli,nie mówiąc już o karmieniu i kąpaniu.
u mojego faceta też sporo czasu upłynęło zanim wziął dziecko chociażby na ręce,a pytając się czego się nim nie zajmie,mówił wprost że sie boi,bo jest takie małe że jeszcze krzywdę zrobi ![]()
jak dla mnie to normalna sytuacja,większość facetów których znam bardzo długo oswajała się z tym że maja dziecko,na palcach jednej ręki policzę tych co zaraz po powrocie do domu żony z dzieckiem przynajmniej je przewinęli,nie mówiąc już o karmieniu i kąpaniu.
u mojego faceta też sporo czasu upłynęło zanim wziął dziecko chociażby na ręce,a pytając się czego się nim nie zajmie,mówił wprost że sie boi,bo jest takie małe że jeszcze krzywdę zrobi
A kiedy twój mąż zaczoł przynajmniej dziecko kąpać?
A dlaczego dotychczas sie nie zajmuje dzieckiem?
Żebym ja to jeszcze wiedziała. Nie wiem. Jak ostatnio musiałam załatwić sprawy w mojej firmie musiałam małą zostawić na jakieś 3 godziny oczywiście poprosiłam męża, żeby się małą zajoł to stwierdził, że nie może musi jechać do pracy. Okazało się, że w tym dniu nie musiał zjawić się w pracy, ale był. A jak proszę żeby ją potrzymał to od razu coś wymyśli.
Boi sie malej zrobic krzywde, czuje sie niezrecznie.
Postaw go przed faktem dokonanym. Jak bedzie musial sie zajac, to mu obawy przejda.
Ty nie wiesz czemu unika zajmowania sie własnym dzieckiem. A on jak to argumentuje?
Ty nie wiesz czemu unika zajmowania sie własnym dzieckiem. A on jak to argumentuje?
Np. muszę po pracować.
Iga, czy Wy w ogole o tym rozmawialiscie?
Iga, czy Wy w ogole o tym rozmawialiscie?
Ja nie wiem jak z nim rozmawiać, bo nie wiem czemu on nie chce małą się zajmować. Mąż wraca do domu o 17.30, albo 18.oo, a akurat mała się w tedy budzi. Więc się nią zajmuje. Wieczorem już nie chce zaczynać.
Iga, ale jakiej Ty rady oczekujesz?
Ty nie wiesz jakie on ma motywy bo nie zapytalas, on tez jasnowidzem pewnie nie jest, wiec skad ma wiedziec, ze Ty czegos tam oczekujesz...
Przez prawie dwa miesiace jak dziecko jest na swiecie, ani przez dziewiec miesiecy ciazy nie poruszylas tego tematu z wlasnym mezem i oczekujesz, że ludzie ktorzy nie znaja ani Ciebie ani jego i znaja tylko Twoja skąpą relację nagle wymyślą genialne rozwiązanie, które sprawi, że Twój mąż bedzie z radością wyskakiwał z łóżka do płaczącego dziecka?
Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa! I to z mezem, a nie na forum!
Iga, ale jakiej Ty rady oczekujesz?
Ty nie wiesz jakie on ma motywy bo nie zapytalas, on tez jasnowidzem pewnie nie jest, wiec skad ma wiedziec, ze Ty czegos tam oczekujesz...
Przez prawie dwa miesiace jak dziecko jest na swiecie, ani przez dziewiec miesiecy ciazy nie poruszylas tego tematu z wlasnym mezem i oczekujesz, że ludzie ktorzy nie znaja ani Ciebie ani jego i znaja tylko Twoja skąpą relację nagle wymyślą genialne rozwiązanie, które sprawi, że Twój mąż bedzie z radością wyskakiwał z łóżka do płaczącego dziecka?
Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa! I to z mezem, a nie na forum!
Dzisiaj z nim porozmawiam. I mała jeszcze śpi, a mąż zaraz będzie dzwonił, że za 5 min będzie.
Zdam wam relacje z rozmowy.
nocnalampka napisał/a:Iga, ale jakiej Ty rady oczekujesz?
Ty nie wiesz jakie on ma motywy bo nie zapytalas, on tez jasnowidzem pewnie nie jest, wiec skad ma wiedziec, ze Ty czegos tam oczekujesz...
Przez prawie dwa miesiace jak dziecko jest na swiecie, ani przez dziewiec miesiecy ciazy nie poruszylas tego tematu z wlasnym mezem i oczekujesz, że ludzie ktorzy nie znaja ani Ciebie ani jego i znaja tylko Twoja skąpą relację nagle wymyślą genialne rozwiązanie, które sprawi, że Twój mąż bedzie z radością wyskakiwał z łóżka do płaczącego dziecka?
Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa! I to z mezem, a nie na forum!Dzisiaj z nim porozmawiam. I mała jeszcze śpi, a mąż zaraz będzie dzwonił, że za 5 min będzie.
Zdam wam relacje z rozmowy.
No i wyszło. Mąż ma obawy, żeby małej nic nie zrobić. Jak mam go przyzwyczajać, żeby strach przeszedł???
No i wyszło. Mąż ma obawy, żeby małej nic nie zrobić. Jak mam go przyzwyczajać, żeby strach przeszedł???
Moja propozycja: przestań się z nim obchodzić jak ze śmierdzącym jajkiem. Spłodził dziecko, więc łaski nie robi, jeśli się nim zajmie! Jeśli dalej będziesz robić podchody, czaić się, zastanawiać i grzecznie pytać, czy przypadkiem nie zająłby się własnym dzieckiem w wolnej chwili, to nic nie osiągniesz, a on dalej będzie się ze sobą pieścił i robił uniki. To jest dorosły facet, który został ojcem i musi wziąć na garb odpowiedzialność, która się z tym wiąże. Daj mu jasno i stanowczo do zrozumienia, że nie ma wyboru, bo córka nie jest tylko Twoja.
Dzisiaj będzie przy kąpaniu małej i mam nadzieje, że będzie ją kąpać, a później dam mu butelkę, żeby nakarmił małą.
Iga pisalas o tym na innym forum,dostałaś tam rady bardzo podobne i konstruktywne takie jak równiez tutaj. Ludzie udzielili tobie dosyc mądrych i przydatnych porad jaki dalszy krok powinnas zrobic, wiec wykorzystaj to co czytasz,bo z tego co widze to ty jak dotad uskarżasz sie na swojego chłoptasia,lecz nic w tm kierunku nie robisz by go fest do pionu postawić i przestań sie rozkminiac nad jego lenistwem,a zwlaszcza chodzi mi o twoj wpis ,ze on lubi sobie dluzej pospac, i przed 13 dzieckiem nie raczy sie zająć, a ty co?? zapewne takze bys wolala sobie dluzej w betach polezec ,zwlaszcza w wekend niz o tej 6 czy 7 byc na równych nogach bo dziecie alarm wznosi
No sekunda. Skoro mąż, ten nieodpowiedzialny luzak, był przy Autorce w czasie jej zagrożonej ciąży, to znaczy, że aż takim bezmyślnym leniem nie jest.
Ja Ci proponuję, Iga, żebyś mu po prostu pokazała, jak należy się zajmować dzieckiem. Nic dziwnego, że on się boi (jeśli to jest prawdziwy powód) wykąpać takie maleńkie dziecko. Ja też się bałam, że upuszczę, utopię, połamię moją córeczkę
Zaprowadź męża do łazienki i pokazuj: "Tak się chwyta dziecko, tak się je przenosi do wanienki, teraz się je układa na dnie/gąbce, podtrzymując główkę..." - a w pewnej chwili powiedz mężowi, żeby chwycił dziecko tak, jak Ty je trzymasz, i spróbował umyć. Potem znowu pokaż, jak bezpiecznym chwytem przenieść mokre, śliskie ciałko na przewijak, otul dziecko ręcznikiem i znów każ mężowi osuszyć dziecko/nasmarować/pomasować/połaskotać.
Powodzenia!
BabaOsiadła ma rację Igo
ja sama mam 2 dzieci,ale przywożąc 2 dziecko ze szpitala też zastanawiałam się jak tu się zabrać do kąpania :)mimo że wcześniej kapałam pierwsze ![]()
mój facet nigdy dzieci nie kąpał,bo w sumie nigdy go w domu nie było ze w/g na pracę daleko od nas ![]()
Iga pisalas o tym na innym forum
Faktycznie! Metodą "kopiuj-wklej" kontynuujesz ten wątek na jeszcze najmniej 2 forach.
Dla mnie sytuacja jest w ogole nie do pojęcia. Ja rozumiem, że mozna się bać, ze skrzywdzi się takiego malucha, ale nie rozumiem jak można o tym nie rozmawiac!? Nasze dziecko pojawi sie na świecie za 7 miesięcy, a mój mąż już dziś doskonale zdaje sobie sprawę czego ja od niego oczekuję w kwestii opieki i wychowana. Ba! ustaliliśmy to jeszcze nawet zanim byliśmy małżeństwem, że o ciąży nie wspomnę. Więc może ktoś mądrzejszy mi wyjaśni, bo ja nie pojmuje jak dwie dorosłe osoby przez najmniej 3 lata nie miały okazji odbyć rozmowy na temat podziału obowiązków przy wspólnym dziecku.