Dzien dobry wszystkim kobietom:)
może wydam wam sie "zły", "niedobry", przez to że chce wygonić żonę do pracy, ale zanim wyrobicie sobie o mnie opinię posłuchajcie;
jestesmy małżenstwem od 10 lat, ja mam 36lat, żona 32, mamy syna, który ma 9 lat,i chodzi juz do szkoły.
Żona przed ciążą i do do 8-miesiąca ciąży pracowala w zawodzie. Potem zamist pójść na urlop macierzyński, zwolniła sie z pracy twierdzac że znajdzie sobie pożniej coś lepszego. Syn, już od 3 lat chodzi do szkoły a żona ... siedzi w domu!
Nie malabym nic przeciwko temu, gdybym zarabiał 3 razy tyle co teraz. Nie mogę nawet kredytu na mieszkanie wziąść bo po opłaceniu mieiecznych rat, czynsszu i innych opłat już by mi nic nie zostało na życie.
Tłumacze żonie, że tak dalej nie może być, że ona musi poszukać sobie jakiegoś zajęcia, u mnie w pracy jest coraz gorzej, są zwalniani kolejni pracownicy, ja też musze liczyć sie z tym że mogą mnie zwolnić! i co wtedy??
Moja żona stwierdziła ze to ja jestem facetem i to ja powinienem dbać o to by jej niczego nie zabrakło! a ja naprawde nie daje rady!
wziąłem dodatkową pracę, przychodzę do domu o 15, ledwo zdąże coś zjeść i idę do kolejnej pracy. Kocham bardzo moją żonę, chce by miała wszystko o czym marzy ale na dzien dzisiejszy nie jestem jej w stanie tego zapewnic! nie jestem tez robotem, jestem człowiekiem który oprocz pracy chce też odpocząć, chce mieć wsparcie w mojej żonie, a nie tylko wyrzuty ze malo zarabiam i że jej brakuje na komsetyki! gdyby ona pracowała napewno byloby nam lżej, o wiele lzej, moglibyśmy pomyślec o własnym mieszkaniu a tak co chwile zmieniamy mieszkania bo właściciele albo wymawiają umowę, albo sprzedają mieszkania. Jest październik a w tym roku mieszkanie zmienialismy juz 3 razy!! za kazdym razem żona chce robić remonty, na które nas nie stać. Powiedziała że jej jest dobrze w domu i nigdzie do pracy sie nie wybiera. A ja też nie da rady harowac 24h na dobe!!! uważam ze jest chyba leniwa i poprostu jej sie nie chce pracowac. A kiedy ktoś mowi jej o jakiejś pracy, ona to olewa. nawet nie spyta co to za praca! wyszukuje tylko ogloszenia w gazecie dla mnie w jakis duzych firmach gdzie zarabiają tysiace!(ona tak twierdzi), ale chocbym chcial nie mam sie co ubiegac bo nie jestem p zadnych studiach, jestem po zwyklym technikum mechanicznym, wiec co ja mam wpisac w CV do takiej firmy??? nawet jezykow obcyh nie znam!!non stop sa z tego powodu kłotnie w domu, ja mowie że ona nie pracuje, ona mowi ze ja za malo sie poswiecam i za malo zarabiam. I tak wkoło.... nie wiem czemu tu napisałem, ale nie mam z kim o tym pogadac, kogo sie poradzic a po drugie wstydze sie komu kolwiek z rodziny powiedziec ze jest mi źle, ciężko - wstydze sie mówić że moja własna żona tylko chce wymagac i brać. Nie wiem jak z nia rozmawiac, jak przekonac by ona tez zaczęła zarabiac na nasze wspolne zycie.
Podobne tematy
Myślę, że po pierwsze żonie faktycznie jest tak wygodnie - ja też do pewnego czasu siedziałam w domu ( i nawet dziś gdy pracuję czasem tęsknię za gotowaniem "obiadków) ale uświadomiłam sobie że żeby mieć więcej męża w domu dla siebie i dziecka to muszę dorobić - to po pierwsze. Po drugie ty już masz dwa etaty więc pokazałeś żonie że jesteś w stanie nie spać, nie jeśc byle przyniść pani hrabinie kasę - ona uważa że ty zawsze jakoś sobie dasz radę. Uważam że powinieneś jej powiedzieć kochanie ja chcę mieć czas dla dziecka i ciebie więc rezygnuje z jednej pracy, będziemy musieli oszczędzać na ty , na tamtym.... może taki lekki szantarz pomoże, a może obietnica że gdy ona coś zarobi to będziecie mogli częściej gdzieś wyjechać, kupić coś o czym ona marzy. Innego sposobu ja nie widzę bo siłą jej do pracy nie zawleczesz.
Powodzenia i nie załamuj się dasz radę.
Radekkk wydaje mi się,że twojej żonie tak jest wygodnie. Jest egoistką, bo żeby od kogoś wymagać trzeba też dawać coś od siebie.Twoja żona po prostu "zasiedziała" się w domu i ciężko jej będzie zacząć pracować.Nie mam pojęcia jak Ci pomóc.A może popytaj o pracę dla niej wśród znajomych albo rodziny ,jeżeli coś będą dla niej mieć to niech sami zadzwonią z propozycją. Oczywiście musisz poprosić o dyskrecję tą osobę.Ale przynajmniej żona nie odbierze tego że ją wyganiasz do pracy. Powodzenia
a czy rozmawiałes z nia spokojnie o tym ze jest ci ciezko ze jestes zmeczony ciagła gonitwa za pieniedzmi i utrzymywaniem rodziny, mieszkania, tez jestes człowiekiem i potrzebujesz chwili wytchnienia,złapania oddechu, jezeli nie poptrafi z toba rozmawiac --- napisz do niej list , moze to pomoze otworzy jej oczy i zobaczy ze nie jest ksiezniczka z bajki i tez ma jakies obowiazki wzgledem rodziny
Koleś współczuje ci, wydajesz się być normalnym człowiekiem. Związałeś się z nieodpowiednią kobietą, jest takie przysłowie, z ładnej miski się nie najesz. Pewnie twoja żona jest ładna co ? Pewnie nic, w tym świecie nie jest czarno- białe, słowa moderatorki
.
Jednak ja bym się wsparł na rodzinie na twoim miejscu. Pogadaj z własnymi rodzicami, jeśli masz taką możliwość i działaj
bo tu na forum nie wiele ci pomogą. Żona nie rozumie jasnego przekazu, nie ma kasy idziesz do pracy, niestety w tym świecie tak jest.
Jeszcze jedna dobra rada, zostań górnikiem oni zarabiają tyle co ty na dwa etaty
dziś jestem nieczuły, wybacz
Radek nie bede sie rozwodzila nad tym co za wyzyskiwaczke masz w domu ktora chce zyc ponad stan.
Spytaj sie zony czy Cie kocha, czy uwaza ze jest w porzadku w stosunku do Ciebie.
Dziecko macie duze i nic nie stoi na przeszkodzie zeby dolozyla sie do budzetu.
Usiadz razem z nia i zapiszcie na kartce wszystkie Wasze wydatki, każ jej prowadzic zeszyt z wydatkami jesli ona kupuje sprawunki.
Nieludzkie jest wymaganie od Ciebie rzeczy niemozliwych, pomlila sobie krowe dojna z Twoja osoba ![]()
Radek zapytaj się swojej zony co zrobi gdy "tfu tfu " zachorujesz? Powiedz że coraz ciężej pracujesz i musisz też dbać o zdrowie. Musicie coś odłożyć na takie niespodziewane wydatki, bo potem będzie płacz.
Powiedz że jak pójdzie do pracy pozna nowe koleżanki, zacznie więcej mieć energii do życia.
wogole nie rozumiem twojej zony!!! ja na twoim miejscu bym jej prosto z mostu powiedziala co o niej mysle. Ze jest leniwa jak nic!!!!jak ona moze oczekiwac i brac od ciebie a sama w zamian nic nie daje???? ja tez nie pracowałam bo bylam z dzieckiem w domu ale teraz znalazłam prace i bardzoo sie ciesze że bede tez dorzucac pare groszy do budzetu domowego, ciesze sie ze w jakims stpniu odciaze męza, ktory naprawde ciezko pracuje, codziennie widze w jakim stanie przychodzi do domu, jak bolą go ręce, plecy i nie wyobrazam sobie zebym mogla mu powiedzec ze za malo pracuje!!!!twoja żona to (przepraszam) ale jakas tępa egoistka, nie cierpie takich ludzi i jak sie twoja zona nie zmieni i nie zacznie cie doceniac to nie widze dalszego sensu bycia z taka kobieta,,,
hmm, ja bym na Twoim miejscu ukróciła bym trochę twojej zonie, czyli nie dawała bym jej kasy, ewentualnie dala bym na wyliczone rachunki i resztę sama bym kupy wala! sama sie zmobilizuje jak nie bedzie miala na swoje potrzeby! Jak Bedzie chciała to powierz ze nie masz, bo masz wszystko wyliczone!
hej zgadzam się z d7. Twoja żona to egoistka i to wielka egoistka
ja na razie jestem w domu dziecko chodzi do przedszkola ale jeśli pójdzie do szkoły od razu szukam pracy żeby chociaż trochę odciążyć męża
pozdrawiam
Radek co tu duzo pisać
najlepszy sposób? nie dawaj jej kasy na jej potzreby, to ja szybciej zmobilizuje niz myślisz i szybko znajdzie zajecie!!
No ona Cie ewidentnie wykorzystuje. Musisz się jej postawić. Nie dawać jej na kosmetyki, na żadną urodę ani na jej zachcianki. Najlepiej powiedz rodzinie jak jest, odważ się, w końcu to Twoi bliscy i zrozumieją Cię
Powodzenia ![]()
Powiedz jej, że jak chce super ciuchów, kosmetyków itp. To niech na nie zarobi. Ja rozumie, że siedziałaby w domu jakbyście mieli małe dzieci. Ale w tej sytuacji... Postaw sprawę wprost.
Czemu odświeżacie temat sprzed 4 lat?
15 2014-02-22 22:59:15 Ostatnio edytowany przez zwiazkowy_len (2014-02-22 22:59:41)
Haha dopiero zobaczyłem ostatni wpis ![]()
Moja sytuacja jest odrobinę inna
Ja mam 40 lat i moja żona również 40.
14 lat temu urodził nam się pierwszy syn a żona krótko po zajściu w ciąże zrezygnowała z pracy.
Po sześciu latach urodził się drugi syn i teraz ma już 7,5 lat i zaczął chodzić do szkoły.
Ja od zawsze pracuje na etacie w korporacji dodatkowo od 15 lat mam firmę i dorabiam w niej i jeszcze od czasu do czasu biorę zlecenia, żeby jeszcze dorobić.
Dodatkowo Kilka lat temu własnoręcznie zagospodarowałem poddasze które mieliśmy od zawsze nieużywane (zajęło mi to 3 lata, praca średnio od godziny 22:00 do 02:00 czasami 4:00 w nocy)
Osiem miesięcy temu nasza sytuacja się zmieniła bo miałem zawał serca. Od tego czasu po prostu brakuje mi siły żeby działać w tym tempie, tak jak wcześniej. Oczywiście zmiana ta spowodowała też zmianę budżetu domowego który wcześniej był moim zdaniem wygórowany ale teraz trzeba by oszczędzać.
Każda rozmowa z moją żoną na temat pracy kończy się kłótnią, a w zasadzie zaczyna się już kłótnią bo np. wczoraj bardzo spokojnie zapytałem się jej czy szukała w necie jakiś ofert pracy na co ona z wielkim hałasem odpowiedziała że najpierw musiała by potrafić przedłożyć pieniądze nad własnymi dziećmi no i oczywiści obraza majestatu i pewnie cisza na kilka tygodni.
Moja żona twierdzi że jak ja popracuje godzinę dłużej to zarobię więcej niż ona na etacie bo ja mam wyższe a ona tylko średnie wykształcenie.
Dodatkowo dodam że dziadkowie od zawsze są chętni do pomocy i mogli by młodszego syna odbierać ze szkoły, ja natomiast bym go zawoził.
Proszę o pomoc/poradę jak zmobilizować kogoś do pracy zawodowej, kogoś kto ponad 14 lat niema z nią styczności, i przeprasza za chaos w tym poście ale na ten temat mógłbym już napisać długi felieton.
mój brat trafił na podobną księzniczkę z bajki i durną krowę
wybacz, ale podchodze do tego emocjonalnie
wiesz co jest charakterystyczne dla tego typu kobiet - to tak naprawdę wyrachowane, wredne ale bezradne i bluszczowe, niezaradne kobiety
ja naprawdę nie rozumiem dlaczego mój brat lata za nią jak pies
ciekawa jestem, czy twoja zona, tak jak moja bratowa kupczy tez seksem- grzeczny mąż -da dupy, niegrzeczny - nie da..
a faceci się dają
dla mnie musisz byźć konsekwentny
budżet miesięczny wynosi tyle i tyle
nie bedziesz pracował więcej, nie wezmiesz dodatkowych obowiązków - co więcej, z tego budżetu co miesiąc wyciągasz tyle i tyle na ćwiczenia, swoje leki, super wypaśny rower i hobby, bo chcesz dożyć wnuków a może nawet prawnuków
jeżeli ona nie chce zmienić swojego życia i swojej roli w tym życiu -musi pogodzić się z mniejszą ilością kasy
a swoją drogą - nauczyłes ją przez te lata, że jestes maszyną, nauczyłeś, że o ciebie nie nalezy dbać.. i taki efekt.,..
Radek nie jesteś pewnie jedynym facetem w tej sytuacji. Kobiety tak się często zachowują i to jest jedna z ich cech. Ilu facetów jest utrzymankami kobiet a ile kobiet utrzymankami facetów ? Porozmawiaj z nią stanowczo i poważnie i postaw ultimatum, że inaczej od niej odejdziesz. Też mam taką głupią koleżankę w pracy, której marzeniem jest siedzenie w domu, czytaniu plotek i gotowaniu obiadków, ale mąż "za mało" zarabia i ona musi pracować.
a ja jestem w odwrotnej sytuacji.
Jestem obecnie w 6miesiacu ciazy moj partner narazie pracuje ale ja juz mam 3 oferty pracy i zamierzam isc do pracy zaraz po porodzie ale on twierdzi ze lepiej gdybym zostala w domu z dzieckiem a ja juz przez te 6miechow bzika dostaje.
Zaczelam uczyc sie kolejnego jezyka zajmuje sie domem i wiem ze to moja szansa na rozwiniecie sie tymbardziej w dobie takiego kryzysu.
Dodam iz obecnie jestesmy zagranica a ja mam te oferty w pl.odwiedzalibysmy sie wzajemnie przeciez kazda para dzis tak zyje (to nie ja swtorzylam te czasy) a i musi zrozumiec iz ja tutaj nie czuje sie zbyt dobrze wszytsko jest tu dla mnie obce a tam dziadki czekaja az sie zajma wnukami a ja moglabym spokojnie isc do pracy i tez zarabiac na zycie i nie musialby az tyle wysylac.
najgorsze dla kobiety jest kiedy sie zasiedzi w domu lepiej takiego czegos nie kielkowac w swojej glowie zeby pozniej nie skonczyc jak wasze zony....bo mnie sie chce
...
najgorsze dla kobiety jest kiedy sie zasiedzi w domu lepiej takiego czegos nie kielkowac w swojej glowie zeby pozniej nie skonczyc jak wasze zony....
TEŻ mam takie wrażenie, bo po dłuższej przerwie to i strach dochodzi i kompleksy
łatwo powiedzieć - trudniej ZREALIZOWAĆ... jak dziecko we mgle się potem taka osoba wykluczona zawodowo plącze...
No chyba, że pracy podanej "na tacy" odmawia... wtedy to ewidentne wygodnictwo i wyrachowanie.
nawet jak facet zarabia na rodzine i jest ok z kasa to i tak powinna uwazam isc aby wyjsc do ludzi miec swoja kase niezaleznosc i poczucie jakies wartosci ....ja nie czaje ilez mozna siedziec w domu....pzreciez to nie ma w zyciu zadnego sensu.
Ok jak jest ciaza rozumiem ale i tak trzeba sobie wypracowac cos np nauka poduczyc sie czegos nowego zdobyc jakies umiejetnosci a nie siedziec i nic nie robic.
Ja moze jestem troche wyrodna bo zostawie dziecko z dziadkami ale przeciez nie zostawiam je z kims obcym poza tym za pare godz. przyjde i potem znow zajme sie mala to normalne jest ale chyba ze ktos lubi takie zycie to trzeba zwyczajnie sie dogadac w zwiazku.
zycze wam powodzenia i duzo rozmow powaznych z zonami szczerych i trza mowic o swoich potrzebach zrozumienie to podstawa w zwiazku.
ZAWSZE można podeprzeć się naszym niedoskonałym prawem... i zwrócić się do sądu o zobowiązanie współmałżonki do większego udziału w zaspokajania potrzeb rodziny ![]()
"OBOWIĄZEK USTAWOWY:
Stosownie do treści art. 27 Ustawy z dnia 25 lutego 1964 roku Kodeks rodzinny i opiekuńczy (dalej nazywany Kodeksem) ?Oboje małżonkowie obowiązani są, każdy według swych sił oraz swych możliwości zarobkowych i majątkowych, przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli. Zadośćuczynienie temu obowiązkowi może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o wychowanie dzieci i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym.?
Nie napisano iż opieka nad dziećmi ma trwać DOŻYWOTNIO przecież!
CZYM SĄ POTRZEBY RODZINY?
Omawiając zakres obowiązku uwzględnić należy potrzeby zbiorowe rodziny (np. mieszkanie, opał, światło) i potrzeby indywidualne członków rodziny (np. wyżywienie, odzież, mieszkanie, higiena osobista, środki wychowania, wykształcenia, ochrona zdrowia).
Ważne jest, że zakres obowiązku przyczyniania się do zaspokojenia potrzeb rodziny wyznaczają siły oraz możliwości zarobkowe i majątkowe każdego z małżonków. Zakresu tego nie wyznaczają więc faktycznie uzyskiwane dochody, lecz brana jest pod uwagę wysokość dochodów, jakie każdy z małżonków mógłby osiągnąć, wykorzystując swoje możliwości.
WAŻNE:
Jeśli jeden z małżonków unikając zaspokajania potrzeb rodziny w ciągu ostatnich 3 lat przed dochodzeniem roszczenia bez ważnego powodu zrzekł się zatrudnienia lub zmienił je na mniej dochodowe sąd nie uwzględni tej zmiany majątkowej po stronie współmałżonka.