Witam. Mam 10-miesięczną córkę, ale bardzo chciałabym zajść w ciążę po raz drugi. Mój mąż też chciałby mieć drugie dziecko, ale jak mówi "jeszcze nie teraz". Powtarza, że na ten czas nie możemy sobie pozwolić ze względu na finanse. Ja oczywiście myślę inaczej.
Mąż nieźle zarabia, wystarcza nam na wszystko i nawet odkładamy pieniądze na wakacje.
Z jego podejściem, że "nie ma pieniędzy" nigdy nie zostaniemy rodzicami po raz drugi. Zawsze mu będzie mało.
Jak mogę go przekonać?
Podobne tematy
Witam. Mam 10-miesięczną córkę, ale bardzo chciałabym zajść w ciążę po raz drugi. Mój mąż też chciałby mieć drugie dziecko, ale jak mówi "jeszcze nie teraz". Powtarza, że na ten czas nie możemy sobie pozwolić ze względu na finanse. Ja oczywiście myślę inaczej.
Mąż nieźle zarabia, wystarcza nam na wszystko i nawet odkładamy pieniądze na wakacje.
Z jego podejściem, że "nie ma pieniędzy" nigdy nie zostaniemy rodzicami po raz drugi. Zawsze mu będzie mało.
Jak mogę go przekonać?
Z Twoim podejściem, że oczywiście myślisz (i pewnie zrobisz) inaczej, możesz za niedługo nie miec już z kim drugiego dziecka zrobić...
Chyba że z drugim mężem.
Skoro mąż mówi że na ten czas nie możecie sobie pozwolić na drugie dziecko, to może coś w tym jest?? Nie pomyslałaś o tym?
Może warto by było sobie to dobrze przemyśleć i z mężem porozmawiać, a nie żalić się na forum?
3 2014-02-18 15:10:45 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-18 15:17:21)
Wiesz, może najpierw sama zastanów się, czy warto drążyć ten temat. Skoro na wszystko wystarcza, a mąż uparcie twierdzi, że nie, to może on po prostu nie chce drugiego dziecka, a usprawiedliwia się brakiem kasy?
Poza tym... to trochę bez sensu, skoro on nie chce, to po co drążyć...
dziecko ma 10mc a ty myslisz o drugim?
dlaczego tobie zalezy zeby to bylo teraz?
dlaczego nie np za rok?
Może warto by było sobie to dobrze przemyśleć i z mężem porozmawiać, a nie żalić się na forum?
Hmm... Coś mnie trapi, więc postanowiłam WYŻALIĆ się na forum. Może nie mam komu się wyżalić? Nie pomyślałaś o tym?
Czemu teraz chcę mieć dziecko, a nie za rok? Kocham być mamą i tyle.
Czemu teraz chcę mieć dziecko, a nie za rok? Kocham być mamą i tyle.
A Twój mąż teraz nie chce drugiego dziecka i tyle.
Niestety w takiej sprawie nie ma kompromisów. Bo "trochę w ciąży" nie będziesz. Mąż ma takie samo prawo nie chcieć dziecka, jak Ty - chcieć go. Zmuszanie czy nakłanianie może się w przyszłości odbić czkawką Tobie i temu dziecku. Zmuszony rodzic może nie być dobrym, spełnionym rodzicem. Albo taki, co zgodzi się dla świętego spokoju.
Podejrzewam też, że im bardziej będziesz naciskać tym on bardziej będzie się zapierał. Może jednak pozwól mu dojrzeć samodzielnie do tej decyzji. Jest możliwe, że to nie nastąpi w ogóle.
wrethu napisał/a:Może warto by było sobie to dobrze przemyśleć i z mężem porozmawiać, a nie żalić się na forum?
Hmm... Coś mnie trapi, więc postanowiłam WYŻALIĆ się na forum. Może nie mam komu się wyżalić? Nie pomyślałaś o tym?
Nie dociera do ciebie, co mąż mówi, nie dociera słowo pisane...
Wiesz jakie moga byc powody, że nie chce drugiego dziecka?
może miec kochankę, byc śmiertelnie chory, może mieć kłopoty w pracy, albo w ogóle nie chcieć drugiego dziecka.
Ale ZAMIAST Z MĘŻEM porozmawiać, ty użalasz sie na forum...
Witam. Mam 10-miesięczną córkę, ale bardzo chciałabym zajść w ciążę po raz drugi. Mój mąż też chciałby mieć drugie dziecko, ale jak mówi "jeszcze nie teraz". Powtarza, że na ten czas nie możemy sobie pozwolić ze względu na finanse. Ja oczywiście myślę inaczej.
Mąż nieźle zarabia, wystarcza nam na wszystko i nawet odkładamy pieniądze na wakacje.
Z jego podejściem, że "nie ma pieniędzy" nigdy nie zostaniemy rodzicami po raz drugi. Zawsze mu będzie mało.
Jak mogę go przekonać?
Idz do pracy? Wtedy bedziecie mieli wiecej pieniedzy, wypracujesz sobie macierzynskie, moze nie bedzi esie bal, ze cala rodzina jest na jego utrzymaniu. A moze Ty tak kochasz byc mama ze zapomnialas o byciu zona a maz chcialby miec znowu zone i partnerke, a moze maz po prostu uwaza ze jeszcze nie jest gotowy na drugie dziecko. Wytlumaczen jest wiele. Jesli mow jeszcze nie teraz to jeszcze nie teraz. Ile macie lat?
własnie ez tak pomyslałam, idż do pracy/wróć do pracy
zapracuj także na waszą sytuację finansową
wtedy będziesz miała argumenty, żeby mówić na argument - nie stać nas - pracujemy obioje i wiesz, że ja także będe dbać o nasz byt finansowy
a jesli mówisz, że tak dobrze mąż zarabia i jeszcze odkłądacie na wakacje..
macie mieszkanie własne? bezpieczeństwo zapewnione, gdyby np. mąz prace stracił?
10 2014-02-18 16:30:46 Ostatnio edytowany przez Staneva (2014-02-18 16:31:34)
Nie dociera do ciebie, co mąż mówi, nie dociera słowo pisane...
Wiesz jakie moga byc powody, że nie chce drugiego dziecka?
może miec kochankę, byc śmiertelnie chory, może mieć kłopoty w pracy, albo w ogóle nie chcieć drugiego dziecka.Ale ZAMIAST Z MĘŻEM porozmawiać, ty użalasz sie na forum...
Hahaha, to forum istnieje między innymi po to, żeby się wyżalić. I pozwól, że dalej będę to robić, jeżeli będę miała taką potrzebę.
Mąż mówi, że chce mieć drugie dziecko, ale nie teraz. Jakieś 3 miesiące temu myślałam, że jestem znowu w ciąży (mimo to, że się zabezpieczamy). I muszę powiedzieć, że zasmuciła mnie myśl, że mogę znowu urodzić dziecko. Mąż był wtedy na mnie zły, ponieważ on się cieszył, że najprawdopodobniej znowu zostaniemy rodzicami. Nie zrobiłam jeszcze testu, a on już wymyślał imiona dla dziecka. Gdy okazało się, że jednak nie jestem w ciąży odetchnęłam z ulgą, a mąż był rozczarowany. Dlatego tym bardziej nie rozumiem dlaczego teraz tego nie chce. Oczywiście wiem, że jakby się zdarzyło, to by się cieszył, ale nie chcę go wrabiać. Aż tak zdesperowana nie jestem, zresztą on nie da się wrobić.
Jeżeli chodzi o to, żebym poszła do pracy, to teraz nie ma na to szans. Mój mąż chce, abym jeszcze została w domu z córką.
Tak, mamy dom.
A rozmawiałaś szczerze z mężem, o co tak naprawdę chodzi?
Bo powodów mogą być tysiące... jedno jest pewne - jeśli on nie chce, to nie ma się nawet nad czym zastanawiać.
Rozmawiałam z mężem, oczywiście. I właściwie wiem na czym polega problem. Mój mąż nie jest Polakiem i nie chce na zawsze zamieszkać w Polsce. Ja też chciałabym stąd wyjechać, bo wszyscy dobrze wiemy, że w naszym pięknym kraju robi się nie lepiej, a coraz gorzej. Kolejne dziecko znowu pokrzyżuje nam plany, tak jak poprzednim razem (ale to już za dużo do opowiadania).
Lecz Bóg jeden wie kiedy uda nam się stąd wyjechać na stałe.
13 2014-02-18 18:02:28 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2014-02-18 18:06:32)
jeśli on nie chce, to nie ma się nawet nad czym zastanawiać.
Pan i władca? Dziwi mnie takie podejście.
Post wyżej Staneva podała powód... Wydaje się być rozsądny, tyle,że skoro nie ma konkretnych planów to można czekać i czekać... Wiec może należałoby sie zastanowić czy w tzw międzyczasie ( wiem dziwnie to brzmi ) nie skusić się na kolejne dziecko... Ale tu jest potrzebna rozmowa i jest się nad czym zastanawiać...
Rany Boskie, czy kobiecy intelekt nie jest w stanie przetrawić faktu, że ''chcenie'' jest niezależne od woli, rozmów, argumentów itp. itd.
Jak mąż nie chce pizzy, to też będziecie mu tłumaczyć, że może jednak chce, że pizza jest taka dobra, że zdrowa i on zaraz zachce???
Staneva, chyba Ci jeszcze hormony pracują... Weź się ogarnij, zajmij tym dzieckiem co masz, bo im starsze tym więcej uwagi i czasu potrzebuje, wychowanie jest ważne, wiesz? Samo sie nie zrobi...
Niech Ci dzieciak na nogi chociaż stanie i dopiero się zastanawiaj nad kolejnym...
Staneva, chyba Ci jeszcze hormony pracują... Weź się ogarnij, zajmij tym dzieckiem co masz, bo im starsze tym więcej uwagi i czasu potrzebuje, wychowanie jest ważne, wiesz? Samo sie nie zrobi...
Niech Ci dzieciak na nogi chociaż stanie i dopiero się zastanawiaj nad kolejnym...
Och, jak chamsko...
Wychowuję swoje dziecko, wiesz? Samo się nie robi. I to nie jest żaden dzieciak.
wrethu napisał/a:Może warto by było sobie to dobrze przemyśleć i z mężem porozmawiać, a nie żalić się na forum?
Hmm... Coś mnie trapi, więc postanowiłam WYŻALIĆ się na forum. Może nie mam komu się wyżalić? Nie pomyślałaś o tym?
Czemu teraz chcę mieć dziecko, a nie za rok? Kocham być mamą i tyle.
Coś Cię trapi ? Napisz dokładnie co Cię TRAPI i wyźal się . Opisz doładnie , a nie duś się , po to jest forum . Czy tylko o drugie dziecko chodzi , czy coś jeszcze innego ?
Teo napisał/a:Staneva, chyba Ci jeszcze hormony pracują... Weź się ogarnij, zajmij tym dzieckiem co masz, bo im starsze tym więcej uwagi i czasu potrzebuje, wychowanie jest ważne, wiesz? Samo sie nie zrobi...
Niech Ci dzieciak na nogi chociaż stanie i dopiero się zastanawiaj nad kolejnym...Och, jak chamsko...
Wychowuję swoje dziecko, wiesz? Samo się nie robi. I to nie jest żaden dzieciak.
Gdzie chamsko?! o.O
Jak nie "dzieciak" to co? Kosmita? A może powinnam pisać "dzieciątko" i "maleństwo"??
Cynicznahipo napisał/a:jeśli on nie chce, to nie ma się nawet nad czym zastanawiać.
Pan i władca? Dziwi mnie takie podejście.
Post wyżej Staneva podała powód... Wydaje się być rozsądny, tyle,że skoro nie ma konkretnych planów to można czekać i czekać... Wiec może należałoby sie zastanowić czy w tzw międzyczasie ( wiem dziwnie to brzmi ) nie skusić się na kolejne dziecko... Ale tu jest potrzebna rozmowa i jest się nad czym zastanawiać...
Zuziu, nie, nie pan i władca. Odwróć sytuację - mąż chce dziecko, a Ty nie. Jesteś panem i władcą? Nie jesteś.
Przecież dziecko to poważna decyzja, mnóstwo odpowiedzialności... i obie osoby muszą chcieć!
Rany Boskie, czy kobiecy intelekt nie jest w stanie przetrawić faktu, że ''chcenie'' jest niezależne od woli, rozmów, argumentów itp. itd.
Jak mąż nie chce pizzy, to też będziecie mu tłumaczyć, że może jednak chce, że pizza jest taka dobra, że zdrowa i on zaraz zachce???
Twoim zdaniem mam dać mu spokój? Mówi, że chce dziecko, ale jeszcze nie teraz.
Swoją drogą i mi się odechciewa już wszystkiego.
Staneva napisał/a:Teo napisał/a:Staneva, chyba Ci jeszcze hormony pracują... Weź się ogarnij, zajmij tym dzieckiem co masz, bo im starsze tym więcej uwagi i czasu potrzebuje, wychowanie jest ważne, wiesz? Samo sie nie zrobi...
Niech Ci dzieciak na nogi chociaż stanie i dopiero się zastanawiaj nad kolejnym...Och, jak chamsko...
Wychowuję swoje dziecko, wiesz? Samo się nie robi. I to nie jest żaden dzieciak.Gdzie chamsko?! o.O
Jak nie "dzieciak" to co? Kosmita? A może powinnam pisać "dzieciątko" i "maleństwo"??
Może po polsku? DZIECKO.
pitagoras napisał/a:Rany Boskie, czy kobiecy intelekt nie jest w stanie przetrawić faktu, że ''chcenie'' jest niezależne od woli, rozmów, argumentów itp. itd.
Jak mąż nie chce pizzy, to też będziecie mu tłumaczyć, że może jednak chce, że pizza jest taka dobra, że zdrowa i on zaraz zachce???Twoim zdaniem mam dać mu spokój? Mówi, że chce dziecko, ale jeszcze nie teraz.
Swoją drogą i mi się odechciewa już wszystkiego.
Myślę, że powinnaś się wstrzymać, ale nie zapominaj o temacie!
Jak tylko sytuacja się poprawi, zmieni, porusz temat znowu.
Może teraz faktycznie nie jest odpowiedni moment?
Zuzia z Warszawy napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:jeśli on nie chce, to nie ma się nawet nad czym zastanawiać.
Pan i władca? Dziwi mnie takie podejście.
Post wyżej Staneva podała powód... Wydaje się być rozsądny, tyle,że skoro nie ma konkretnych planów to można czekać i czekać... Wiec może należałoby sie zastanowić czy w tzw międzyczasie ( wiem dziwnie to brzmi ) nie skusić się na kolejne dziecko... Ale tu jest potrzebna rozmowa i jest się nad czym zastanawiać...
Zuziu, nie, nie pan i władca. Odwróć sytuację - mąż chce dziecko, a Ty nie. Jesteś panem i władcą? Nie jesteś.
Przecież dziecko to poważna decyzja, mnóstwo odpowiedzialności... i obie osoby muszą chcieć!
Dlatego właśnie jest się nad czym zastanawiać, a nie : On mówi,ze nie chce - to koniec tematu...
24 2014-02-18 19:29:15 Ostatnio edytowany przez kjersti (2014-02-18 19:29:40)
Dlatego właśnie jest się nad czym zastanawiać, a nie : On mówi,ze nie chce - to koniec tematu...
No dobrze, ale jaki ma się wpływ na czyjeś "chcenie"? Można co najwyżej uzyskać zgodę "dla świętego spokoju", a to w tak poważnym temacie nie wróży nic dobrego.
Oczywiście, że rozmawiać można - poznać źródło wątpliwości, wyjaśnić to co niejasne. Ale brak chęci to brak chęci.
ja nie umiem zrozumiec twego podejscia, gdy ja mialam corke 10miesieczna to nie mialam czasu nawet pomyslec o kolejnym dziecku a tym bardziej ochoty jeszcze dodawac sobie obowiazkow. ja zawsze uwazalam ze roznica 2-3lat jest idealna i tak na twoim miejscu poczekalabym z pol roku, tak jak dziewczyny mowia niech dziecko sie bardziej usamodzielni, zeby nie bylo tak ze jedno bedziesz przewijac a drugie bedziesz karmic druga reka.
powiem ci tak, no chyba ze jestes zamozna i od urodzenia masz opiekunke lub chociazby babcie jako pomoc ciagle przy sobie to owszem mozna robic dzieci ile sie chce.
teraz ci powiem STRONE PRAKTYCZNA! gdy urodzil nam sie syn, corka miala 3lata, maz pracowal duzo a ja sama zajmowalam sie dziecmi i powiem ci ze idealna roznica wieku to byla, starsza corka poszla z czasem do przedszkola a nawet jak byly dzieci w domu to mala byla juz w wieku ze rozumiala ze karmie jej brata i musi zaczekac chwilke zanim sie z nia pobawie.
tyle co do porady roznicy wieku miedzy dziecmi
a teraz o namówienia meza na dziecko.
wydaje mi sie ze jestescie blisko dogadania sie, oboje drugiego dziecka chcecie wiec nei ma problemu ze on ma mocny argument, co by nie mowic kasa jest wazna. a moze spytac czy mozecie wrocic do tematu za 3miesiace? wtedy ty bedziesz czekac na rozmowe i nie bedziesz go dreczyc bo wiesz to moze spowodowac miedzy wami takie napiecie ze jeszcze gorzej sie zrobi choc w sumie taka praca nad dzieckiem to najmilsza rzecz w zyciu:)
a teraz pare spraw
ponawiam pytanie, dlaczego chcesz byc mama teraz a nie np za rok? odpowiedz bo kocham byc mama, to zauważ że jesteś z nią ciągle i bedziesz do końca swojego życia.
i jeszcze jedno:
a ile chcialabyś mieć dzieci docelowo?
Ale ja w ogóle nie rozumiem tematu. Oboje chcecie mieć drugie dziecko, mąż się absolutnie przed tym nie broni, więc o co Ci chodzi? Bo Ty chcesz już, teraz, natychmiast?! No jak tak bardzo chcesz, to "wpadnij" znowu tylko tym razem skutecznie i sprawa załatwiona.
Staneva napisał/a:pitagoras napisał/a:Rany Boskie, czy kobiecy intelekt nie jest w stanie przetrawić faktu, że ''chcenie'' jest niezależne od woli, rozmów, argumentów itp. itd.
Jak mąż nie chce pizzy, to też będziecie mu tłumaczyć, że może jednak chce, że pizza jest taka dobra, że zdrowa i on zaraz zachce???Twoim zdaniem mam dać mu spokój? Mówi, że chce dziecko, ale jeszcze nie teraz.
Swoją drogą i mi się odechciewa już wszystkiego.Myślę, że powinnaś się wstrzymać, ale nie zapominaj o temacie!
Jak tylko sytuacja się poprawi, zmieni, porusz temat znowu.
Może teraz faktycznie nie jest odpowiedni moment?
Tak, myślę, że masz rację. Dzięki ![]()
ja nie umiem zrozumiec twego podejscia, gdy ja mialam corke 10miesieczna to nie mialam czasu nawet pomyslec o kolejnym dziecku a tym bardziej ochoty jeszcze dodawac sobie obowiazkow. ja zawsze uwazalam ze roznica 2-3lat jest idealna i tak na twoim miejscu poczekalabym z pol roku, tak jak dziewczyny mowia niech dziecko sie bardziej usamodzielni, zeby nie bylo tak ze jedno bedziesz przewijac a drugie bedziesz karmic druga reka.
powiem ci tak, no chyba ze jestes zamozna i od urodzenia masz opiekunke lub chociazby babcie jako pomoc ciagle przy sobie to owszem mozna robic dzieci ile sie chce.
teraz ci powiem STRONE PRAKTYCZNA! gdy urodzil nam sie syn, corka miala 3lata, maz pracowal duzo a ja sama zajmowalam sie dziecmi i powiem ci ze idealna roznica wieku to byla, starsza corka poszla z czasem do przedszkola a nawet jak byly dzieci w domu to mala byla juz w wieku ze rozumiala ze karmie jej brata i musi zaczekac chwilke zanim sie z nia pobawie.
tyle co do porady roznicy wieku miedzy dziecmia teraz o namówienia meza na dziecko.
wydaje mi sie ze jestescie blisko dogadania sie, oboje drugiego dziecka chcecie wiec nei ma problemu ze on ma mocny argument, co by nie mowic kasa jest wazna. a moze spytac czy mozecie wrocic do tematu za 3miesiace? wtedy ty bedziesz czekac na rozmowe i nie bedziesz go dreczyc bo wiesz to moze spowodowac miedzy wami takie napiecie ze jeszcze gorzej sie zrobi choc w sumie taka praca nad dzieckiem to najmilsza rzecz w zyciu:)a teraz pare spraw
ponawiam pytanie, dlaczego chcesz byc mama teraz a nie np za rok? odpowiedz bo kocham byc mama, to zauważ że jesteś z nią ciągle i bedziesz do końca swojego życia.
i jeszcze jedno:
a ile chcialabyś mieć dzieci docelowo?
Też mówisz mądrze
Poczekam jeszcze oczywiście. Nic na siłę. Mam nadzieję, że w końcu uda nam się wyjechać z Polski, być może do kraju mojego męża. Ale niestety jesteśmy coraz starsi, a nie młodsi.
Chciałabym mieć dwoje dzieci.
Oboje chcecie mieć drugie dziecko, mąż się absolutnie przed tym nie broni, więc o co Ci chodzi?
Z czego taki wniosek?Bo mówi, że nie teraz?
A jak Ty mówisz facetowi na przykład ''potrzebuję czasu'' (na coś), to nie oznacza przypadkiem ''nie'' w nieraniącej wersji light..?
Analogie drogie Dziewczęta, analogie...
Ktoś mądrze zauważył, że tutaj kompromisu nie będzie. To jest prawda, nie ma sposobu na jakieś "dogadanie się", możesz najwyżej próbować go zmusić, żeby było teraz.
W analogicznych sprawach, kiedy ktoś mnie chce do czegoś "namówić" - czyli z zasady będzie truł, aż się nie zgodzę, odpowiadam, że "nie i sama powiem, kiedy zmienię zdanie". Nikt nie lubi, kiedy się go do czegoś zmusza, nawet jeśli teoretycznie w przyszłości chciałby tego samego. Teraz nie chce i dobrze by było to uszanować.
Nie możesz przekonywać męża do takiej decyzji ;o Musisz ją uszanować i czekać aż oboje będziecie chcieli tego samego... Ciesz się, że w ogóle mąż chce mieć drugie dziecko, a nie skończyć na jednym
Skup się na razie na tym co masz i czekaj aż mąż też będzie chciał drugie maleństwo, możesz co jakiś czas poruszać ten temat, ale bez żadnego namawiania.:)
Ktoś mądrze zauważył, że tutaj kompromisu nie będzie. To jest prawda, nie ma sposobu na jakieś "dogadanie się", możesz najwyżej próbować go zmusić, żeby było teraz.
W analogicznych sprawach, kiedy ktoś mnie chce do czegoś "namówić" - czyli z zasady będzie truł, aż się nie zgodzę, odpowiadam, że "nie i sama powiem, kiedy zmienię zdanie". Nikt nie lubi, kiedy się go do czegoś zmusza, nawet jeśli teoretycznie w przyszłości chciałby tego samego. Teraz nie chce i dobrze by było to uszanować.
Tak, już wcześniej powiedziałam, że nie będę naciskać. Nie chcę go zmuszać, ale z jego argumentami o drugie dziecko postaramy się za 20 lat.
Być może macie rację, że na razie jest za wcześnie.
Teo napisał/a:Oboje chcecie mieć drugie dziecko, mąż się absolutnie przed tym nie broni, więc o co Ci chodzi?
Z czego taki wniosek?Bo mówi, że nie teraz?
A jak Ty mówisz facetowi na przykład ''potrzebuję czasu'' (na coś), to nie oznacza przypadkiem ''nie'' w nieraniącej wersji light..?
Analogie drogie Dziewczęta, analogie...
Nie.
Jeśli mówię, że teraz nie chce mieć dziecka, to nie oznacza, że w ogóle go nie chce mieć. To samo mąż Autorki - nie teraz oznacza nie teraz, a nie "nigdy w życiu".
A ja po części zgodzę się z Pitagorasem.
Często, aby nie sprawić przykrości partnerowi dobieramy słowa tak, że brzmią jak 'zastanowię się, miej nadzieję', a tak naprawdę stoi za nimi stanowcze 'nie'.
Autorko, przemyśl sobie to wszystko dobrze. Twój maluch ma dopiero 10 miesięcy. Spójrz ile macierzyństwa przed Tobą. Nic straconego. Ustabilizujcie życie na dobre, a potem śmiało myślcie co dalej z powiększaniem rodziny.
Skoro mąż twierdzi, że finanse nie pozwalają to może coś w tym jest? Może on chce korzystać z pieniędzy (mam tu na myśli wakacje itp.), a nie wiecznie ładować kasę w 'obowiązki'? Jeśli tak jest to ja go rozumiem. Pracuje, chce urlopu raz na rok z rodziną, a tu nagle pojawia się drugie dziecko i z urlopu nici bo dziecko potrzebuje. Ty lubisz być mamą, ok. On pewnie lubi być tatą, ale jedna pociecha w zupełności mu wystarczy. I ja to rozumiem.
A ja po części zgodzę się z Pitagorasem.
Często, aby nie sprawić przykrości partnerowi dobieramy słowa tak, że brzmią jak 'zastanowię się, miej nadzieję', a tak naprawdę stoi za nimi stanowcze 'nie'.Autorko, przemyśl sobie to wszystko dobrze. Twój maluch ma dopiero 10 miesięcy. Spójrz ile macierzyństwa przed Tobą. Nic straconego. Ustabilizujcie życie na dobre, a potem śmiało myślcie co dalej z powiększaniem rodziny.
Skoro mąż twierdzi, że finanse nie pozwalają to może coś w tym jest? Może on chce korzystać z pieniędzy (mam tu na myśli wakacje itp.), a nie wiecznie ładować kasę w 'obowiązki'? Jeśli tak jest to ja go rozumiem. Pracuje, chce urlopu raz na rok z rodziną, a tu nagle pojawia się drugie dziecko i z urlopu nici bo dziecko potrzebuje. Ty lubisz być mamą, ok. On pewnie lubi być tatą, ale jedna pociecha w zupełności mu wystarczy. I ja to rozumiem.
Masz rację. O tym nie pomyślałam, że mąż może chce korzystać z pieniędzy, a nie cały czas ładować w obowiązki. Byłoby prościej, gdyby sam mi to powiedział. No, cóż...
Dzięki za wszystkie rady.
Może po prostu nie chciał sprawiać Ci przykrości bo widział, że Ci zależy.
Zapytaj go o to, ale najpierw utwierdź go w tym, że jeśli tak jest to ok i że rozumiesz. Może wtedy się otworzy i szczerze pogadacie. ![]()
Nie można nikogo zmusić ani namówić na dziecko, bywa że i wrobić. To może się odbić na waszych relacjach. Można jedynie porozmawiać, a jeśli mąż nie chce zakończ temat i wróć do niego za np pół roku. Dziecko to bardzo ważna kwestia, finanse także mają tu ogromne znaczenie. To,że odkładacie na wakacje wcale nie świadczy o dobrej kondycji finansowej. GDYBYŚCIE MIELI ODŁOŻONE NA PRZYSZŁOŚĆ TO MOGŁOBY SWIADCZYC O DOBREJ KONDYCJI. Kolejne dziecko oznacza duże wydatki, zwłaszca jesli pracuje tylko mąż. Postaraj się go zrozumieć-on jest odpowiedzialny za finanse, boi sie,że możecie sobie nie poradzić.
Jako kobieta Cię rozumiem, bo sama bardzo chciałabym miec dziecko, ale dziecko to nie jest pluszowy miś, któremu wystarczy kochająca matka.
Eileen napisał/a:Ktoś mądrze zauważył, że tutaj kompromisu nie będzie. To jest prawda, nie ma sposobu na jakieś "dogadanie się", możesz najwyżej próbować go zmusić, żeby było teraz.
W analogicznych sprawach, kiedy ktoś mnie chce do czegoś "namówić" - czyli z zasady będzie truł, aż się nie zgodzę, odpowiadam, że "nie i sama powiem, kiedy zmienię zdanie". Nikt nie lubi, kiedy się go do czegoś zmusza, nawet jeśli teoretycznie w przyszłości chciałby tego samego. Teraz nie chce i dobrze by było to uszanować.Tak, już wcześniej powiedziałam, że nie będę naciskać. Nie chcę go zmuszać, ale z jego argumentami o drugie dziecko postaramy się za 20 lat.
Być może macie rację, że na razie jest za wcześnie.
To może poproś go, żeby mniej więcej się określił kiedy, ale nie pod kątem czasu, tylko pod kątem finansów - ile będzie wystarczająco wg niego. Wtedy będziesz miała jasność i powód, żeby się odezwać w określonym momencie. Bo rzeczywiście zawsze mógłby oficjalnie twierdzić, że to jeszcze za mało, a tak naprawdę nie mieć ochoty na kolejne dziecko i przeciągać to w nieskończoność.
Też mnie zaniepokoiło, by nie powiedzieć ubawiło to zdanie:
Mąż nieźle zarabia, wystarcza nam na wszystko i nawet odkładamy pieniądze na wakacje.
ale nie chciałem się wychylać z komentarzem...
No w sumie, Pitagoras, też mnie to rozśmieszyło.
Jakby Autorka i mąż mieli z dziesięć tysięcy w banku, to bym to nazwała komfortową sytuacją. Zbierać na wakacje to nawet singiel student może. To nie jest żadne finansowe zabezpieczenie.
Dziecko to ogromny wydatek, trzeba pomysleć teżo przyszłości np. o ich studiach, wykształceniu...
Mamy na koncie, lokatach duzo więcej pieniędzy,ale nie korzystamy z nich. Z oszczedności poza tym nie da sie żyć, one są na czarną godzinę, na ważne wydatki...a co jesli ktoś zachoruje(nikomu tego nie życzę) co wtedy ? Trzeba zakładac każdą ewentualność...
Jasne Krolka, bo różne rzeczy po ludziach chodzą. Co jak np mąż Autorki straci pracę? Z czego się będzie wtedy utrzymywać plus dziecko i to drugie dziecko, które tak teraz chce? Z czego zapłacą na hipotekę domu?
Wcale się nie dziwię, że mąż ma opory, bo finansowo po prostu nie są przygotowani.
Mi to się wydaje, że mąż zamiast dziecka, to wolałby, aby Autorka do pracy poszła ![]()