Cześć, to moja pierwsza wiadomość na forum, nie mam z kim porozmawiać o moim problemie dlatego pomyślałam że napiszę i może ktoś mi coś poradzi.. Otóż sprawa wygląda tak: jestem z moim chłopakiem już ponad rok, oboje mamy po 19 lat. Problem leży w tym, że on często zachowuje się dziwnie i nie wiem już co mam o tym myśleć. Chodzi o dosyć niezręczne rzeczy, a raczej sytuacje np.
1) Byliśmy razem ze znajomymi na wakacjach, czasem zdarzało się, że robiliśmy we dwójkę wspólne zakupy albo jedno z nas kupowało bilety na pks. Jeżeli ja wykładałam kasę to potem bez żadnych problemów mówiłam mu ile ma mi oddać i było po sprawie. Ale jeżeli on wykładał kasę za mnie to zawsze robił z tego duży problem, potem nie przeliczał ile mam mu oddać i mówił że to ja powinnam pamiętać (w końcu się wkurzyłam zaczęłam trzymać sama paragony i przeliczać) + ciągle coś mu się nie zgadzało z pieniędzmi i robił to w tak wymowny sposób, że miałam wrażenie, że to mnie o to obwinia.
2) Jeżeli czasem gdzieś razem wychodzimy, do kina albo na koncert to sytuacja jest analogiczna, ja kupię mu czasem bilet i nie robię z tego żadnego halo, a jeśli on kupuje mi, to 10 razy powtarza, że teraz on stawia, tak żeby wszyscy słyszeli. Analogicznie z kupowaniem mi piwa, czegokolwiek. I żeby nie było, najczęściej kupujemy każde osobno, bo nie chcę wychodzić na osobę która "żeruje", a on i tak sprawia, że tak się czuję.
3) Jak już wracamy ze wspólnych wyjść (oboje mieszkamy osobno) to on zawsze w połowie imprezy zaczyna mi sprawdzać powrót + mówi, że mnie odprowadzi kawałek, a potem ma jakąś wymówkę i tego nie robi. Wczoraj wracaliśmy z koncertu, ja chciałam jechać tramwajem nocnym (poszłabym sama), ale on się uparł, że mnie odprowadzi na autobus (bo po niego przyjeżdżał wujek, w to miejsce), po czym powiedział że to nie ten przystanek i musimy iść gdzie indziej, zaczęliśmy się kłócić, na co ja się wkurzyłam, nazwałam go debilem i zostawiłam na ulicy a sama poszłam na ten tramwaj.
4) on nigdy nie umie przyznać się do swojej winy. Nawet wtedy kiedy nie złożył mi życzeń na urodziny (późnym wieczorem gdy przyszedł na moją imprezę i pokłóciłam się z nim o to, że ja w jego urodziny zabrałam go wcześniej do kina + złożyłam mu życzenia jako pierwsza o północy) wszystko obrócił tak, że to ja nie mam racji. I nie przeprosił, życzeń też nie było.
Proszę doradźcie mi co mam z nim zrobić, bo zaczynam czarno to wszystko widzieć. Nie wiem jak z nim o tym wszystkim szczerze porozmawiać, bo to są ogromnie niezręczne tematy. Nie wiem co robić ![]()