netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

34 odpowiedzi6 943 wyświetleniazałożony przez NosicielŚwiatła, 05.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Poznaliśmy się przez internet, a pierwsze spotkanie było w Święta Wielkanocne 8 kwietnia 2012 r. Początki jak to początki były cudowne. Po dwóch miesiącach zamieszkaliśmy razem i tak jest do dziś. Chcę zaznaczyć, że jest między nami spora różnica wieku, ja mam 37 lat, a mój chłopak 27 lat. Już od początku mówił, że jestem taką osobą jakiej szuka. Pragnę dodać, że widział i widzie we mnie kobietę ? taka umiejąca zadbać o faceta, o dom i ewentualną przyszłą rodzinę. Zawsze mówi mi ?Misiaku jesteś mistrzynią w gotowaniu?.
Ale zacznijmy od początku?.Adam wrócił z zagranicy, znalazł jedną pracę ? do kitu, drugą ? pracują nie tacy ludzie jak trzeba, trzecią ? poszedł jeden raz i na drugi dzień już nie. Suma sumarum?.dokładał mi się na czynsz za mieszkanie, ale tylko na to, a poza tym wszystkie zakupy robiłam ja. Nie wyliczam bo w miłości się nie wylicza, ale to miał być związek partnerski. Doszło do tego, że obecnie ja mam płacić za mieszkanie, wszystkie opłaty i jedzenie, ale to nie wszystko.
W sobotę czy w piątek przeglądałam zdjęcia na jego telefonie.....nie wiem chyba A. już nie ufam tak jak to było na początku. Znalazłam zdjęcia.
Dwa dni biłam się z myślami czy mnie zdradza czy nie i w końcu pękło w poniedziałek rano przed wyjściem do pracy......Powiedziałam Mu, że mnie zdradza i niech się pakuje. Próbował mnie uspokoić ale ja nic. Wpisał w google "kobiety w mini" i wyskoczyły te zdjęcie.
  Tłumaczył, "Misiaczku ja lubię patrzeć na kobiety w mini i stąd te zdjęcia. Nawet Tobie chciałem zaproponować zrobienie zdjęć w mini. Chciałabyś abym miał w telefonie facetów, albo filmy porno."
  Ja nic, byłam nieugięta. " A. ale tam są jeszcze zdjęcia w limuzynie, którą jeździ się po Wawie i byłeś tam w środku z tymi laskami, plus w klubie. Mogłeś powiedzieć, że chciałeś wyjść zabawić się, a nie tak poza plecami".
  A.:" Ptysiu, zobacz to jest moja koleżanka na sesji zdjęciowej, te zdjęcia ściągnięte są z facebooka z jej strony. Ona ma chłopaka, nigdy z nią nie byłem. Poza tym juz dawno zgrałem sobie i nie histeryzuj. Nawet nie mam do niej nr tel. Ona ma 18 czy 19 lat i ma stałego chłopaka."
  "A., ale te zdjęcia są juz z okresu jak byliśmy razem.
  "Asiu ale ja na nie patrzę, były ale mogę je wyrzucić".
Zapytał czy się ma spakować. Powiedział, że chce być ze mną, że mu na mnie zależy....ale ja " pakuj się i to koniec, przemyślisz u mamy, ja tu czy rzeczywiście chcemy być ze sobą". Spakował się i wyszedł. Przemyślałam wszystko i poszłam za Nim. Długa rozmowa na zewnątrz, że już nie będziemy razem. A powiedział: "Znajdziesz sobie innego faceta, jesteś atrakcyjna, na powodzenie nie będziesz narzekać. Zobaczysz jak to jest w związku. Może kiedyś wspomnisz, że nie byłem najgorszy.
Żałowałam, że tak wyszło, powiedziałam, że jeśli rzeczywiście jesteśmy sobie pisami to i tak nie ma takiej siły co nas rozdzieli.
Ochłonęłam na zewnątrz, uspokoiłam się i poprosiłam, aby wrócił, że zaczniemy lepiej. Uświadomiłam sobie, że w każdym następnym też coś mogę znaleźć. Nie ma ideałów, a sama tez nim nie jestem. Pomimo wszystkiego kocham go za to, że jest. Nie patrzę na jego majątek, chciałabym tylko aby pracował. W gruncie rzeczy uświadomiłam sobie, że o co Go nie poproszę to zrobi to, a że ja nie lubię prosić się to mam to co chcę. W ogóle ja nie lubię być zależna, nie tylko od faceta.
A. powiedział, że ktoś kiedyś (starsza osoba) powiedziała mu, że nie jest dobrze jak facet już wyszedł, że jak raz wyjdzie, to będzie wychodził, że to nie jest dobry znak.
Nie wiem, powiedzenia swoje, a życie swoje.....wiem jedno, że jak ludzie sa sobie pisani to nie wiem co i tak będą razem. Nie ma to nic wspólnego z powiedzeniem "dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki" . To prawda bo woda w rzece przepłynie i nawet jeśli się wejdzie to już jest coś innego.....i tak jest z ludźmi rozejdą się, potem jeszcze raz mogą się zejść, ale to już nie jest ten sam związek....ale nie wiadomo czy będzie dobrze czy źle.

Jeszcze jedno co wykryłam u A. o czym mi powiedziałam. Kiedyś w niedzielę powiedział, że idzie na dworzec odebrać coś od kuzyna, który rzekomo miał mu przywieść coś z domu. Ale nie w tym rzecz o jaką rzecz do odebrania chodziło, a o osobę z którą miał się spotkać. Powiedział, że to kuzyn i nie chciał abym jechała z nim. No cóż nie nalegałam, zapytałam tylko czy się mnie wstydzi. Powiedział, że mnie nie, bardziej chodzi o tę drugą stronę. Wyszło na jaw, że to była jego matka. Powiedziałam mu, że spotkał się z matką i mnie okłamał. Powiedział, że głupio mu było mówić nieprawdę, ale nie chciał abym poznała jego matkę bo on się jej wstydzi. Wstydzi się swoich rodziców. Powiedziałam mu, że rodziców się nie wybiera, akceptuje się takimi jakimi są, ale A. i tak jest nastawiony do nich anty. Do matki dlatego, że ukradła mu pierwsze jego zarobione pieniądze. Na moje pytanie dlaczego rodzice nie mieszkają razem odpowiedział, że oni od zawsze nie żyli ze sobą dobrze, nie dobrali się.
No i po tym tez już straciłam do niego zaufanie.

Namawia mnie na wzięcie kredytu abyśmy otworzyli jakiś biznes. Oczywiście kredyt mam wziąć ja. powiedziałam, że nie, za dużo się miedzy nami ostatnio zadziało. A., ja wezmę kredyt, Tobie coś się nie spodoba, a ja będę bujać się z kredytem i z całym biznesem, który nawet nie wiem czy wypali. Poza tym A. dużo mówi, a z realizacją jest tak sobie.
Wtedy jak się pakował, chociaż nie chciał bo zapytał się czy chcę zakończyć ten związek, ja histeryzowałam, tuliłam się do niego, A. ja cię kocham. Nie wiem na ile to prawda, mężczyźni kochają inaczej.

Spuściłam z tonu, jeszcze wczoraj wspomniałam coś o legalizacji związku, ale A. powiedział, że bardzo naciskam, abym się tak nie spalała. Powiedziałam mu, że ja nie chcę urodzić dziecka w wieku 45 lat, bo nie mam zamiaru być babcią dla swojego dziecka. Powiedział spokojnie, aż tak długo nie będziemy czekać.

Nie wiem, boję się, ale kocham Go.

2

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Składając   to wszystko  do kupy  smiało mozna stwierdzić ze  facet nie ma  dobrego charakteru  Jesteś  w luźnym związku  i już są problemy Po slubie  kiedy  nabierze pewnosci  dopiero pokaże rogi  W tej sytuacji proponuje abys zaczeła go naciskac   aby znalazł prace  i to taką stałą Niech  praca bedzie  dla Ciebie  takim  wykładnikiem   jego  wartości  jak się zmobilizuje  to  dobrze jeżli nie  to  czas pomyslec  i  radykalnym działaniu  Ale  jest  jeden problem Ty ślepo  go kochasz  i czuje  ze  wciśnie  Ci wszystko co tylko zechce .

3

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Napewno nie powinnaś naciskać w sprawie legalizacji związku,facet jak jest tego pewny to sam zaproponuje, a narazie powinnaś obrać taką taktykę jak on i zacząc traktować ten związek na luzie, a nawet wyrzucic go do tej mamusi,niech zatęskni chłopak

4

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
vyoletzka napisał/a:

Napewno nie powinnaś naciskać w sprawie legalizacji związku,facet jak jest tego pewny to sam zaproponuje, a narazie powinnaś obrać taką taktykę jak on i zacząc traktować ten związek na luzie, a nawet wyrzucic go do tej mamusi,niech zatęskni chłopak

Tylko widzisz jest ta róznica wieku, ile ja się mogę bujać? Plus on jest na moim utrzymaniu. Wiem w miłości się nie liczy kto za co płaci i ile, no właśnie czy On aby mnie nie wykorzystywał. Bdzie ze mną ze 3 lata, a później powie znudziłas mi się. Ja będę miała 40 a On 30.....Jemu to brzydko mówić "zwisa", że mój zegar biologiczny tyka.

5

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

masz  zupełna  racje  twój  zegar  biologiczny  tyka  ale to nei znaczy że musisz utrzymkywac związek na siłę   Mysle że  powinnas  postawić  sprawe jasno  i definitywnie  "wóz  albo przewóz"

6

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Podsumujmy.

Facet miga się od pracy i jest na Twoim utrzymaniu.

Dba o to, żebyś nie miała kontaktu z jego matką (rodziną). Naprawdę się JEJ wstydzi? A może nie chce wprowadzać matki w sprawy, które nie są dla niego...istotne?

Naciąga Cię na wzięcie kredytu, żeby rozkręcić jakiś biznes, choć jego "zapał" do pracy jest oczywisty. On nic nie ryzykuje, bo dług w banku będzie TWÓJ.

Jego stanowisko w sprawie ślubu i dziecka jest niejasne. Twój biologiczny zegar tyka coraz głośniej, ale czy to dla niego ważne? Kocha Cię? Hm....

No i tak lubi kobiety w mini, że MUSI mieć ich zdjęcia w swoim telefonie.

Dobrze to wygląda? Moim zdaniem, niezbyt dobrze.
Uważam, że intuicja dobrze Ci podpowiada. On JUŻ Cię wykorzystuje.

7

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
Tango napisał/a:

masz  zupełna  racje  twój  zegar  biologiczny  tyka  ale to nei znaczy że musisz utrzymkywac związek na siłę   Mysle że  powinnas  postawić  sprawe jasno  i definitywnie  "wóz  albo przewóz"

Nie wiem kim jesteś, ale zgadzam się z tym co piszesz. Mam tylko prośbę, powiedz mi jak mam to delikatnie zakończyć, tak abym nie cierpiała. Mieszkamy razem, a najgorszy jest ten moment Jego pakowania. Gdyby od z mety wyszzedł byłoby ok., a tak patrzę na Niego jak się pakuje, rozmawiamy, ja płaczę, On mi mówi znajdzie sobie innego faceta ....lepszego?....i to jest najgorsze, tego nie mogę znieść.
Poradź proszę. Gdybyśmy mieszkali osobno to łatwiej byłby mi, a tak ten czas Jego pakowania, moja histeria....serce mi wyrywa.

Może zaproponować Mu, aby wyjechał do domu rodzinnego i przemyślał czy rzeczywiście chce coś ze mną budować czy nie?

8

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
marena7 napisał/a:

Podsumujmy.

Facet miga się od pracy i jest na Twoim utrzymaniu.

Dba o to, żebyś nie miała kontaktu z jego matką (rodziną). Naprawdę się JEJ wstydzi? A może nie chce wprowadzać matki w sprawy, które nie są dla niego...istotne?

Naciąga Cię na wzięcie kredytu, żeby rozkręcić jakiś biznes, choć jego "zapał" do pracy jest oczywisty. On nic nie ryzykuje, bo dług w banku będzie TWÓJ.

Jego stanowisko w sprawie ślubu i dziecka jest niejasne. Twój biologiczny zegar tyka coraz głośniej, ale czy to dla niego ważne? Kocha Cię? Hm....

No i tak lubi kobiety w mini, że MUSI mieć ich zdjęcia w swoim telefonie.

Dobrze to wygląda? Moim zdaniem, niezbyt dobrze.
Uważam, że intuicja dobrze Ci podpowiada. On JUŻ Cię wykorzystuje.

Nie wiem kim jesteś, ale zgadzam się z tym co piszesz. Mam tylko prośbę, powiedz mi jak mam to delikatnie zakończyć, tak abym nie cierpiała. Mieszkamy razem, a najgorszy jest ten moment Jego pakowania. Gdyby od z mety wyszzedł byłoby ok., a tak patrzę na Niego jak się pakuje, rozmawiamy, ja płaczę, On mi mówi znajdzie sobie innego faceta ....lepszego?....i to jest najgorsze, tego nie mogę znieść.
Poradź proszę. Gdybyśmy mieszkali osobno to łatwiej byłby mi, a tak ten czas Jego pakowania, moja histeria....serce mi wyrywa.

Może zaproponować Mu, aby wyjechał do domu rodzinnego i przemyślał czy rzeczywiście chce coś ze mną budować czy nie?

9

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
NosicielŚwiatła napisał/a:
vyoletzka napisał/a:

Napewno nie powinnaś naciskać w sprawie legalizacji związku,facet jak jest tego pewny to sam zaproponuje, a narazie powinnaś obrać taką taktykę jak on i zacząc traktować ten związek na luzie, a nawet wyrzucic go do tej mamusi,niech zatęskni chłopak

Tylko widzisz jest ta róznica wieku, ile ja się mogę bujać? Plus on jest na moim utrzymaniu. Wiem w miłości się nie liczy kto za co płaci i ile, no właśnie czy On aby mnie nie wykorzystywał. Bdzie ze mną ze 3 lata, a później powie znudziłas mi się. Ja będę miała 40 a On 30.....Jemu to brzydko mówić "zwisa", że mój zegar biologiczny tyka.

Nie wiem kim jesteś, ale zgadzam się z tym co piszesz. Mam tylko prośbę, powiedz mi jak mam to delikatnie zakończyć, tak abym nie cierpiała. Mieszkamy razem, a najgorszy jest ten moment Jego pakowania. Gdyby od z mety wyszzedł byłoby ok., a tak patrzę na Niego jak się pakuje, rozmawiamy, ja płaczę, On mi mówi znajdzie sobie innego faceta ....lepszego?....i to jest najgorsze, tego nie mogę znieść.
Poradź proszę. Gdybyśmy mieszkali osobno to łatwiej byłby mi, a tak ten czas Jego pakowania, moja histeria....serce mi wyrywa.

Może zaproponować Mu, aby wyjechał do domu rodzinnego i przemyślał czy rzeczywiście chce coś ze mną budować czy nie?

10 Ostatnio edytowany przez diana45 (2012-11-07 12:09:35)

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Marena ma rację. Wszystko się zgadza. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie Ze celowo szukał w internecie,taki troche "łowca posagów",liczy na wygodne życie a jak namówi Cię na kredyt to wyjdzie szydło z worka...Sorry,ale szkoda czasu na niego

Co tu jest do przemyślenia? Znowu Cię zbajeruje...Musisz być silna,na czas pakowania wyjść do innego pokoju,najlepiej ze słuchawkami na uszach

11

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Nie asystuj przy pakowaniu. Niech to zrobi bez Twojej obecności. Nie wiem, może poproś koleżankę, żeby ona odebrała od niego klucz do Twojego mieszkania. Żeby, gdy wrócisz, już go nie było.

12

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
NosicielŚwiatła napisał/a:
Tango napisał/a:

masz  zupełna  racje  twój  zegar  biologiczny  tyka  ale to nei znaczy że musisz utrzymkywac związek na siłę   Mysle że  powinnas  postawić  sprawe jasno  i definitywnie  "wóz  albo przewóz"

Nie wiem kim jesteś, ale zgadzam się z tym co piszesz. Mam tylko prośbę, powiedz mi jak mam to delikatnie zakończyć, tak abym nie cierpiała. Mieszkamy razem, a najgorszy jest ten moment Jego pakowania. Gdyby od z mety wyszzedł byłoby ok., a tak patrzę na Niego jak się pakuje, rozmawiamy, ja płaczę, On mi mówi znajdzie sobie innego faceta ....lepszego?....i to jest najgorsze, tego nie mogę znieść.
Poradź proszę. Gdybyśmy mieszkali osobno to łatwiej byłby mi, a tak ten czas Jego pakowania, moja histeria....serce mi wyrywa.

Może zaproponować Mu, aby wyjechał do domu rodzinnego i przemyślał czy rzeczywiście chce coś ze mną budować czy nie?

Wiesz  nie za bardzo wierze  w te dawanie  czasu  na przemyslenie  a juz  szczególnie w przypadku twojego  faceta
  IWem że  rostanie  i pakowanie się   jest przykrym momentem  Ale może   spróbuj podejść do tego  matematycznie   pare godzin  pakowania czy  lata  bezsensownej  udręki ?
   Nie wiem czy masz taką mozliwość   aby  zostawić  go samego  na czas pakowania , Możesz też  go spakować  bez  jego  udziału i przygotować  wszystko aby  sprawe załatwić  krótko   bez problemów
Coż niektóre  kobiety potrafią  wy... wszsytko przez okno   i tak załatwiają te sprawy
  Niestety  nie potrafie Ci dac   recepty na  bezbolesne rozstania  bo takiej nie ma sad

13 Ostatnio edytowany przez coralgolek01 (2012-11-12 02:29:15)

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Moim zdaniem ten typ faceta to '' niezły manipulant'' który wykorzystuje Twoja milosc byc moze odpocztku miał taki zamiar . wiem ze moze prawda boli ale takie jest zycie niestety.
spójrz na te sytuacje z boku tak jakby cie wcale nie tyczyla a ktos prosil cie o rade ... utrzymujesz go, brak szczerosci i zaufania sama kilka krotnie to wykrylas i podejrzewam ze to co nam przedstawilas to tylko zwiastun tego co miala bys nam naprawde do przekazania no bo przeciez jakbys nie miala wiekszych watpliwosci to nie bylo by cie tu na forum z takim pytaniem i z takimi watpliwosciami . Kochana choc wyszla bys za niego bedzie cie to wszystko meczylo i gnebilo . Jesli on teraz oszukuje i kreci to co bedzie po slubie ... nie bierz kredytu niech znajdzie prace i sam go zaciagnie ''postaw mu taki warunek'' niech pokaze ze jest odpowiedzialny ... On traktuje Cie jak matke a nie jak druga polowe ...

Chcesz miec meza lesera ktory nic nie da waszemu dziecku a tylko da zlosc, euforie i zgryzote na cale zycie. A ty jako kobieta jako osoba zaradna jestes warta pozadnego i kochajacego mezczyzny... a nie picerka ktory probuje dorobic sie na uczuciach... jak juz dojdzie do wladzy powie ci ze czule slowa kosztuja i odejdzie z mlodsza , nie mowie co bedzie dzialo sie z toba...

Wiec prosze, przeanalizuj sobie to jeszcze raz. SKORO JUZ MASZ TYLE WATPLIWOSCI I NIE MASZ DO NIEGO ZAUFANIA to cos te sygnaly wysyla .

14

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Oboje mamy bardzo ciezkie charaktery. Czy tkwiliscie w zwiazku w ktorym bylo swietnie, ale podczas sprzeczek i klotni mowiliscie sobie takie rzeczy ktorych zalowaliscie i przepraszaliscie??

15

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Zrzuć zbędny balast, który Cię uwiera i krzywdzi, to raz.
A dwa, to że Twój zegar tyka, to nie znaczy że musisz tkwić do końca życia z jakimś idiotą w imię macierzyństwa.

16

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
niunia77 napisał/a:

Oboje mamy bardzo ciezkie charaktery. Czy tkwiliscie w zwiazku w ktorym bylo swietnie, ale podczas sprzeczek i klotni mowiliscie sobie takie rzeczy ktorych zalowaliscie i przepraszaliscie??

Widzisz w zeszłym tyg. tak pokłóciliśmy się bo przy kolacji postawiłam sprawę jasno....czy ja tak dużo od Ciebie wymagam? normalności, rodziny, stabilizacji, abyś pracował. Tak się wkurzył i do mnie ze słowami....k....pakuję się, nie chcę być z takim psycholem jak ty. Ciągle mnie inwigilujesz, nie ufasz mi....(a miałam do tego podstawy). Pakował się, nie płakałam, poprosiłam, aby tylko został do rana bo bałam się zostać w tym moim wielkim wynajętym mieszkaniu. Poprosiłam tylko aby mnie przytulił, bo się boję.....(powiem, że od jakiegoś czasu mam lęki przez ten związek). Odepchnął mnie, zaczął nagrywać na kamerę w telefonie. Powiedział, że musi mieć jakiś dowód, gdybym chciała pozwać go, że nie chciał się wyprowadzić czy coś w tym stylu. Wyrwałam mu tę komórkę z ręki i powiedziałam wyłącz to i skasuj. Rzucił się na mnie z pianą na ustach, zbladł i zaczął wykrzykiwać....oddaj to k.r.a bo cię uderzę, oddaj to.....Jakoś się wyrwałam, a on do mnie oddaj to bo zaraz zadzwonię z drugiego telefonu na policję. JA mu na to oddam, ale jak skasujesz to nagranie. podszedł do mnie i znów z krzykiem oddaj to bo ci przy...lę. Ja przybliżyłam się i do niego "uderz" podobno kobiet nie bijesz. Swoją głową - czołem uderzył w moją. Oddałam ten tel. i na moje błagania wykreślił to nagranie.

Wyszedł we wtorek wieczorem i od tamtej pory cisza. Na zakończenie powiedział tylko, chcę jak najszybciej wyjść z tego domu, nie chcę być z takim psycholem jak ty, mam takie powodzenie, że 16 stkę mogę nawet wyrwać w autobusie.

Czyli mój związek dobiegł końca. Tego rozbitego dzbanka już nikt nie poskleja.

Dziś rano zadzwoniłam do jego siostry bo jesteśmy w dobrych stosunkach. Powiedziałam jej tylko, że nic mnie tak nie bolało jak słowa, którymi mnie zranił. Ona powiedziała mi tylko, że był u nich wczoraj (sistra ma rodzinę już) i na jej pytanie co u mnie, odpowiedział, że nie chce być ze mną i nic więcej nie powiedział. Jego siostra powiedział, że nic o mnie nie mówił, tylko tyle, że nie chce ze mną być.

17

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
silent_gnostic napisał/a:

Zrzuć zbędny balast, który Cię uwiera i krzywdzi, to raz.
A dwa, to że Twój zegar tyka, to nie znaczy że musisz tkwić do końca życia z jakimś idiotą w imię macierzyństwa.

Widzisz w zeszłym tyg. tak pokłóciliśmy się bo przy kolacji postawiłam sprawę jasno....czy ja tak dużo od Ciebie wymagam? normalności, rodziny, stabilizacji, abyś pracował. Tak się wkurzył i do mnie ze słowami....k....pakuję się, nie chcę być z takim psycholem jak ty. Ciągle mnie inwigilujesz, nie ufasz mi....(a miałam do tego podstawy). Pakował się, nie płakałam, poprosiłam, aby tylko został do rana bo bałam się zostać w tym moim wielkim wynajętym mieszkaniu. Poprosiłam tylko aby mnie przytulił, bo się boję.....(powiem, że od jakiegoś czasu mam lęki przez ten związek). Odepchnął mnie, zaczął nagrywać na kamerę w telefonie. Powiedział, że musi mieć jakiś dowód, gdybym chciała pozwać go, że nie chciał się wyprowadzić czy coś w tym stylu. Wyrwałam mu tę komórkę z ręki i powiedziałam wyłącz to i skasuj. Rzucił się na mnie z pianą na ustach, zbladł i zaczął wykrzykiwać....oddaj to k.r.a bo cię uderzę, oddaj to.....Jakoś się wyrwałam, a on do mnie oddaj to bo zaraz zadzwonię z drugiego telefonu na policję. JA mu na to oddam, ale jak skasujesz to nagranie. podszedł do mnie i znów z krzykiem oddaj to bo ci przy...lę. Ja przybliżyłam się i do niego "uderz" podobno kobiet nie bijesz. Swoją głową - czołem uderzył w moją. Oddałam ten tel. i na moje błagania wykreślił to nagranie.

Wyszedł we wtorek wieczorem i od tamtej pory cisza. Na zakończenie powiedział tylko, chcę jak najszybciej wyjść z tego domu, nie chcę być z takim psycholem jak ty, mam takie powodzenie, że 16 stkę mogę nawet wyrwać w autobusie.

Czyli mój związek dobiegł końca. Tego rozbitego dzbanka już nikt nie poskleja.

Dziś rano zadzwoniłam do jego siostry bo jesteśmy w dobrych stosunkach. Powiedziałam jej tylko, że nic mnie tak nie bolało jak słowa, którymi mnie zranił. Ona powiedziała mi tylko, że był u nich wczoraj (sistra ma rodzinę już) i na jej pytanie co u mnie, odpowiedział, że nie chce być ze mną i nic więcej nie powiedział. Jego siostra powiedział, że nic o mnie nie mówił, tylko tyle, że nie chce ze mną być.

18

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
coralgolek01 napisał/a:

Moim zdaniem ten typ faceta to '' niezły manipulant'' który wykorzystuje Twoja milosc byc moze odpocztku miał taki zamiar . wiem ze moze prawda boli ale takie jest zycie niestety.
spójrz na te sytuacje z boku tak jakby cie wcale nie tyczyla a ktos prosil cie o rade ... utrzymujesz go, brak szczerosci i zaufania sama kilka krotnie to wykrylas i podejrzewam ze to co nam przedstawilas to tylko zwiastun tego co miala bys nam naprawde do przekazania no bo przeciez jakbys nie miala wiekszych watpliwosci to nie bylo by cie tu na forum z takim pytaniem i z takimi watpliwosciami . Kochana choc wyszla bys za niego bedzie cie to wszystko meczylo i gnebilo . Jesli on teraz oszukuje i kreci to co bedzie po slubie ... nie bierz kredytu niech znajdzie prace i sam go zaciagnie ''postaw mu taki warunek'' niech pokaze ze jest odpowiedzialny ... On traktuje Cie jak matke a nie jak druga polowe ...

Chcesz miec meza lesera ktory nic nie da waszemu dziecku a tylko da zlosc, euforie i zgryzote na cale zycie. A ty jako kobieta jako osoba zaradna jestes warta pozadnego i kochajacego mezczyzny... a nie picerka ktory probuje dorobic sie na uczuciach... jak juz dojdzie do wladzy powie ci ze czule slowa kosztuja i odejdzie z mlodsza , nie mowie co bedzie dzialo sie z toba...

Wiec prosze, przeanalizuj sobie to jeszcze raz. SKORO JUZ MASZ TYLE WATPLIWOSCI I NIE MASZ DO NIEGO ZAUFANIA to cos te sygnaly wysyla .

Widzisz w zeszłym tyg. tak pokłóciliśmy się bo przy kolacji postawiłam sprawę jasno....czy ja tak dużo od Ciebie wymagam? normalności, rodziny, stabilizacji, abyś pracował. Tak się wkurzył i do mnie ze słowami....k....pakuję się, nie chcę być z takim psycholem jak ty. Ciągle mnie inwigilujesz, nie ufasz mi....(a miałam do tego podstawy). Pakował się, nie płakałam, poprosiłam, aby tylko został do rana bo bałam się zostać w tym moim wielkim wynajętym mieszkaniu. Poprosiłam tylko aby mnie przytulił, bo się boję.....(powiem, że od jakiegoś czasu mam lęki przez ten związek). Odepchnął mnie, zaczął nagrywać na kamerę w telefonie. Powiedział, że musi mieć jakiś dowód, gdybym chciała pozwać go, że nie chciał się wyprowadzić czy coś w tym stylu. Wyrwałam mu tę komórkę z ręki i powiedziałam wyłącz to i skasuj. Rzucił się na mnie z pianą na ustach, zbladł i zaczął wykrzykiwać....oddaj to k.r.a bo cię uderzę, oddaj to.....Jakoś się wyrwałam, a on do mnie oddaj to bo zaraz zadzwonię z drugiego telefonu na policję. JA mu na to oddam, ale jak skasujesz to nagranie. podszedł do mnie i znów z krzykiem oddaj to bo ci przy...lę. Ja przybliżyłam się i do niego "uderz" podobno kobiet nie bijesz. Swoją głową - czołem uderzył w moją. Oddałam ten tel. i na moje błagania wykreślił to nagranie.

Wyszedł we wtorek wieczorem i od tamtej pory cisza. Na zakończenie powiedział tylko, chcę jak najszybciej wyjść z tego domu, nie chcę być z takim psycholem jak ty, mam takie powodzenie, że 16 stkę mogę nawet wyrwać w autobusie.

Czyli mój związek dobiegł końca. Tego rozbitego dzbanka już nikt nie poskleja.

Dziś rano zadzwoniłam do jego siostry bo jesteśmy w dobrych stosunkach. Powiedziałam jej tylko, że nic mnie tak nie bolało jak słowa, którymi mnie zranił. Ona powiedziała mi tylko, że był u nich wczoraj (sistra ma rodzinę już) i na jej pytanie co u mnie, odpowiedział, że nie chce być ze mną i nic więcej nie powiedział. Jego siostra powiedział, że nic o mnie nie mówił, tylko tyle, że nie chce ze mną być.

Jest mi ciężko bo miłość tak szybko nie mija. Siedzę na urlopie już tydzień i nie mogę się pozbierać.

19

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
Tango napisał/a:
NosicielŚwiatła napisał/a:
Tango napisał/a:

masz  zupełna  racje  twój  zegar  biologiczny  tyka  ale to nei znaczy że musisz utrzymkywac związek na siłę   Mysle że  powinnas  postawić  sprawe jasno  i definitywnie  "wóz  albo przewóz"

Nie wiem kim jesteś, ale zgadzam się z tym co piszesz. Mam tylko prośbę, powiedz mi jak mam to delikatnie zakończyć, tak abym nie cierpiała. Mieszkamy razem, a najgorszy jest ten moment Jego pakowania. Gdyby od z mety wyszzedł byłoby ok., a tak patrzę na Niego jak się pakuje, rozmawiamy, ja płaczę, On mi mówi znajdzie sobie innego faceta ....lepszego?....i to jest najgorsze, tego nie mogę znieść.
Poradź proszę. Gdybyśmy mieszkali osobno to łatwiej byłby mi, a tak ten czas Jego pakowania, moja histeria....serce mi wyrywa.

Może zaproponować Mu, aby wyjechał do domu rodzinnego i przemyślał czy rzeczywiście chce coś ze mną budować czy nie?

Wiesz  nie za bardzo wierze  w te dawanie  czasu  na przemyslenie  a juz  szczególnie w przypadku twojego  faceta
  IWem że  rostanie  i pakowanie się   jest przykrym momentem  Ale może   spróbuj podejść do tego  matematycznie   pare godzin  pakowania czy  lata  bezsensownej  udręki ?
   Nie wiem czy masz taką mozliwość   aby  zostawić  go samego  na czas pakowania , Możesz też  go spakować  bez  jego  udziału i przygotować  wszystko aby  sprawe załatwić  krótko   bez problemów
Coż niektóre  kobiety potrafią  wy... wszsytko przez okno   i tak załatwiają te sprawy
  Niestety  nie potrafie Ci dac   recepty na  bezbolesne rozstania  bo takiej nie ma sad

Widzisz w zeszłym tyg. tak pokłóciliśmy się bo przy kolacji postawiłam sprawę jasno....czy ja tak dużo od Ciebie wymagam? normalności, rodziny, stabilizacji, abyś pracował. Tak się wkurzył i do mnie ze słowami....k....pakuję się, nie chcę być z takim psycholem jak ty. Ciągle mnie inwigilujesz, nie ufasz mi....(a miałam do tego podstawy). Pakował się, nie płakałam, poprosiłam, aby tylko został do rana bo bałam się zostać w tym moim wielkim wynajętym mieszkaniu. Poprosiłam tylko aby mnie przytulił, bo się boję.....(powiem, że od jakiegoś czasu mam lęki przez ten związek). Odepchnął mnie, zaczął nagrywać na kamerę w telefonie. Powiedział, że musi mieć jakiś dowód, gdybym chciała pozwać go, że nie chciał się wyprowadzić czy coś w tym stylu. Wyrwałam mu tę komórkę z ręki i powiedziałam wyłącz to i skasuj. Rzucił się na mnie z pianą na ustach, zbladł i zaczął wykrzykiwać....oddaj to k.r.a bo cię uderzę, oddaj to.....Jakoś się wyrwałam, a on do mnie oddaj to bo zaraz zadzwonię z drugiego telefonu na policję. JA mu na to oddam, ale jak skasujesz to nagranie. podszedł do mnie i znów z krzykiem oddaj to bo ci przy...lę. Ja przybliżyłam się i do niego "uderz" podobno kobiet nie bijesz. Swoją głową - czołem uderzył w moją. Oddałam ten tel. i na moje błagania wykreślił to nagranie.

Wyszedł we wtorek wieczorem i od tamtej pory cisza. Na zakończenie powiedział tylko, chcę jak najszybciej wyjść z tego domu, nie chcę być z takim psycholem jak ty, mam takie powodzenie, że 16 stkę mogę nawet wyrwać w autobusie.

Czyli mój związek dobiegł końca. Tego rozbitego dzbanka już nikt nie poskleja.

Dziś rano zadzwoniłam do jego siostry bo jesteśmy w dobrych stosunkach. Powiedziałam jej tylko, że nic mnie tak nie bolało jak słowa, którymi mnie zranił. Ona powiedziała mi tylko, że był u nich wczoraj (sistra ma rodzinę już) i na jej pytanie co u mnie, odpowiedział, że nie chce być ze mną i nic więcej nie powiedział. Jego siostra powiedział, że nic o mnie nie mówił, tylko tyle, że nie chce ze mną być.

Jest mi ciężko bo miłość tak szybko nie mija. Siedzę na urlopie już tydzień i nie mogę się pozbierać.

20

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
diana45 napisał/a:

Marena ma rację. Wszystko się zgadza. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie Ze celowo szukał w internecie,taki troche "łowca posagów",liczy na wygodne życie a jak namówi Cię na kredyt to wyjdzie szydło z worka...Sorry,ale szkoda czasu na niego

Co tu jest do przemyślenia? Znowu Cię zbajeruje...Musisz być silna,na czas pakowania wyjść do innego pokoju,najlepiej ze słuchawkami na uszach

Widzisz w zeszłym tyg. tak pokłóciliśmy się bo przy kolacji postawiłam sprawę jasno....czy ja tak dużo od Ciebie wymagam? normalności, rodziny, stabilizacji, abyś pracował. Tak się wkurzył i do mnie ze słowami....k....pakuję się, nie chcę być z takim psycholem jak ty. Ciągle mnie inwigilujesz, nie ufasz mi....(a miałam do tego podstawy). Pakował się, nie płakałam, poprosiłam, aby tylko został do rana bo bałam się zostać w tym moim wielkim wynajętym mieszkaniu. Poprosiłam tylko aby mnie przytulił, bo się boję.....(powiem, że od jakiegoś czasu mam lęki przez ten związek). Odepchnął mnie, zaczął nagrywać na kamerę w telefonie. Powiedział, że musi mieć jakiś dowód, gdybym chciała pozwać go, że nie chciał się wyprowadzić czy coś w tym stylu. Wyrwałam mu tę komórkę z ręki i powiedziałam wyłącz to i skasuj. Rzucił się na mnie z pianą na ustach, zbladł i zaczął wykrzykiwać....oddaj to k.r.a bo cię uderzę, oddaj to.....Jakoś się wyrwałam, a on do mnie oddaj to bo zaraz zadzwonię z drugiego telefonu na policję. JA mu na to oddam, ale jak skasujesz to nagranie. podszedł do mnie i znów z krzykiem oddaj to bo ci przy...lę. Ja przybliżyłam się i do niego "uderz" podobno kobiet nie bijesz. Swoją głową - czołem uderzył w moją. Oddałam ten tel. i na moje błagania wykreślił to nagranie.

Wyszedł we wtorek wieczorem i od tamtej pory cisza. Na zakończenie powiedział tylko, chcę jak najszybciej wyjść z tego domu, nie chcę być z takim psycholem jak ty, mam takie powodzenie, że 16 stkę mogę nawet wyrwać w autobusie.

Czyli mój związek dobiegł końca. Tego rozbitego dzbanka już nikt nie poskleja.

Dziś rano zadzwoniłam do jego siostry bo jesteśmy w dobrych stosunkach. Powiedziałam jej tylko, że nic mnie tak nie bolało jak słowa, którymi mnie zranił. Ona powiedziała mi tylko, że był u nich wczoraj (sistra ma rodzinę już) i na jej pytanie co u mnie, odpowiedział, że nie chce być ze mną i nic więcej nie powiedział. Jego siostra powiedział, że nic o mnie nie mówił, tylko tyle, że nie chce ze mną być.

Jest mi ciężko bo miłość tak szybko nie mija. Siedzę na urlopie już tydzień i nie mogę się pozbierać.

21

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
marena7 napisał/a:

Podsumujmy.

Facet miga się od pracy i jest na Twoim utrzymaniu.

Dba o to, żebyś nie miała kontaktu z jego matką (rodziną). Naprawdę się JEJ wstydzi? A może nie chce wprowadzać matki w sprawy, które nie są dla niego...istotne?

Naciąga Cię na wzięcie kredytu, żeby rozkręcić jakiś biznes, choć jego "zapał" do pracy jest oczywisty. On nic nie ryzykuje, bo dług w banku będzie TWÓJ.

Jego stanowisko w sprawie ślubu i dziecka jest niejasne. Twój biologiczny zegar tyka coraz głośniej, ale czy to dla niego ważne? Kocha Cię? Hm....

No i tak lubi kobiety w mini, że MUSI mieć ich zdjęcia w swoim telefonie.

Dobrze to wygląda? Moim zdaniem, niezbyt dobrze.
Uważam, że intuicja dobrze Ci podpowiada. On JUŻ Cię wykorzystuje.

Widzisz w zeszłym tyg. tak pokłóciliśmy się bo przy kolacji postawiłam sprawę jasno....czy ja tak dużo od Ciebie wymagam? normalności, rodziny, stabilizacji, abyś pracował. Tak się wkurzył i do mnie ze słowami....k....pakuję się, nie chcę być z takim psycholem jak ty. Ciągle mnie inwigilujesz, nie ufasz mi....(a miałam do tego podstawy). Pakował się, nie płakałam, poprosiłam, aby tylko został do rana bo bałam się zostać w tym moim wielkim wynajętym mieszkaniu. Poprosiłam tylko aby mnie przytulił, bo się boję.....(powiem, że od jakiegoś czasu mam lęki przez ten związek). Odepchnął mnie, zaczął nagrywać na kamerę w telefonie. Powiedział, że musi mieć jakiś dowód, gdybym chciała pozwać go, że nie chciał się wyprowadzić czy coś w tym stylu. Wyrwałam mu tę komórkę z ręki i powiedziałam wyłącz to i skasuj. Rzucił się na mnie z pianą na ustach, zbladł i zaczął wykrzykiwać....oddaj to k.r.a bo cię uderzę, oddaj to.....Jakoś się wyrwałam, a on do mnie oddaj to bo zaraz zadzwonię z drugiego telefonu na policję. JA mu na to oddam, ale jak skasujesz to nagranie. podszedł do mnie i znów z krzykiem oddaj to bo ci przy...lę. Ja przybliżyłam się i do niego "uderz" podobno kobiet nie bijesz. Swoją głową - czołem uderzył w moją. Oddałam ten tel. i na moje błagania wykreślił to nagranie.

Wyszedł we wtorek wieczorem i od tamtej pory cisza. Na zakończenie powiedział tylko, chcę jak najszybciej wyjść z tego domu, nie chcę być z takim psycholem jak ty, mam takie powodzenie, że 16 stkę mogę nawet wyrwać w autobusie.

Czyli mój związek dobiegł końca. Tego rozbitego dzbanka już nikt nie poskleja.

Dziś rano zadzwoniłam do jego siostry bo jesteśmy w dobrych stosunkach. Powiedziałam jej tylko, że nic mnie tak nie bolało jak słowa, którymi mnie zranił. Ona powiedziała mi tylko, że był u nich wczoraj (sistra ma rodzinę już) i na jej pytanie co u mnie, odpowiedział, że nie chce być ze mną i nic więcej nie powiedział. Jego siostra powiedział, że nic o mnie nie mówił, tylko tyle, że nie chce ze mną być.

Jest mi ciężko bo miłość tak szybko nie mija. Siedzę na urlopie już tydzień i nie mogę się pozbierać.

22

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Nie odpisywalam bo nie mialam czasu ... opisze Ci moja historie mialam 18 l kiedy wyszlam za maz przed slubem super wszyscy mi zazdroscili po slubie tyran wszystko co by sie nie stalo moja wina, zaczal popijac z sasiadem kiedy przyszedl pewnego wieczora pochnal mnie powiedzial ty k... nierozumiesz to sie nie oddzywaj jestes calkowicie poj....a zadzwonilam po policje , wyprowadzilam sie na drugi dzien przyjechal po mnie przepraszal obiecywal poprawe , wrocilam . po trzech latach po slubie pojawil sie syn , zrobil sie jeszczgorszy bil , pil jak na sobote wrocil do domu wytrzymywalam ze wzgledu na dziecko po roku zaszlam drugi raz w ciaze mam corke kocha tylko ja a nami poniewiera na synka mowi ze to cep na mnie ryczy bo mu sie kolor podkoszulki nie podoba albo pogoda nie taka .
czulam sie samotna poznalam pewnego zonatego mezczyzne mily , kocha (przynajmiej tak mowi) kiedy mam problem moge sie do niego zwrocic pogadac sam ma zone ale mowi ze zaluje ze ja ma chce byc ze mna wyprowadzil sie od niej bo twierdzi ze zycie w milczeniu i z osoba z ktora wiaze go nie nie malzenstwo tylko interes to nie zycie tylko meczarnia .... sama niewiem co zrobie odejde czy zostane bo obiecalam mezowi przed oltarzem ...

Wiec wyciagnij wnioski sama ja mam 27 l i zycie juz nie powiem jakie ... a kiedy zrozumialam ze popelnilam blad jest za pozno ?! on ma dorosle dzieci corka mezatka on ma 44 l a potrafimy ze soba gadac jak rowni wiekiem ... i tez stwierdzil moje zycie to ruina a on to wrak ktory spada na dno

23

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Nie chce nikomu doradzać ani prawić morałów, ale tak naprawde każda z nas gdzie w związku nie układa się po naszej mysli zaczyna zadawac sobie to pytanie czy to milosc czy chory zwiazek ktory trzeba zakonczyc...  Po kazdej klotni awanturze mamy w glowie natlok mysli ze to trzeba skonczyc, zaczynamy przypominac sobie inne fakty poprzez ktore juz dawno powiinysmy odejsc. A gdy jest dobrze zapominamy o wszystkim i jestesmy najszczesliwsze pod sloncem. Otoz ciezko wypowiadac sie na czyjs temat z jednego postu, nie wiem po co szukamy wsparcia na forum kiedy w glowie nam siedzi ze to wspanialy mezczyzna ze nie potrafimy wyobrazic sobie zycia z kims innym ze to tylko chwilowy kryzys, ze "on" nie jest zly ze to moze moja wina... Wierzymy ze facet bedacy dupkiem sie zmieni, ze zacznie traktowac nas z nalezytym szacunkiem, ale po jakims czasie przychodzi kolejne rozczarowanie i kolejny zawod a a potem nastepne... Osobiscie uwazam ze ludzie sie nie zmieniaja.... Ale sama tkwie w takim zwiazku ale jednoczesnie nie potrafie definitywnie tego zakonczyc. Raz mi sie udalo na tydzien, nie odbierac tel nie odpisywac na smsy, nie wychodzic kiedy pukal do drzwi, ale sie zlamalam. Łzy cisnely sie do oczu przez 7 dni... Moze i bym potrafila gdyby moj facet nie wydzwanial i prosil o spotkanie. Dlaczego nie jestem az tak silna, nie wiem......... Jest jedno wytlumaczenie poprostu sie zakochalam.
Zycze wszystkim kobietom aby nie przezywaly tych emocji, aby wszystko w zwiazakach ukladalo sie jak najlepiej smile

24

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

I jak sie czujesz,radzisz ?

25

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Źle, bardzo źle. Nie jestem szczęśliwa tak jak bym chciała być...

26

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Moze to Strach przed samotnoscia, a w sumie w takim zwiazku rowniez sie jest samotnym. Mnie przeraza ten bol, rozpacz, mysli, wspomnienia.

27

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

W moim przypadku to nie jest strach przed samotnoscia.
Mam wspaniala rodzine, super znajomych. Problem chyba tkwi w tym, ze to jest moj "pierwszy facet". Dla kobiety jest to bardzo wazne

28

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
Tango napisał/a:

Składając   to wszystko  do kupy  smiało mozna stwierdzić ze  facet nie ma  dobrego charakteru  Jesteś  w luźnym związku  i już są problemy Po slubie  kiedy  nabierze pewnosci  dopiero pokaże rogi  W tej sytuacji proponuje abys zaczeła go naciskac   aby znalazł prace  i to taką stałą Niech  praca bedzie  dla Ciebie  takim  wykładnikiem   jego  wartości  jak się zmobilizuje  to  dobrze jeżli nie  to  czas pomyslec  i  radykalnym działaniu  Ale  jest  jeden problem Ty ślepo  go kochasz  i czuje  ze  wciśnie  Ci wszystko co tylko zechce .

Co robimy dalej z Nami?

Żeby nie owijać w bawełnę to, sprzykrzyło mi się za Tobą. W gruncie rzeczy nie jesteś zła. To że masz trudności w zrozumieniu świata a chyba co za tym idzie i mnie- to nie Twoja wina. Nie każdy miał szczęście i dostęp do narkotyków. Żartuję oczywiście z tymi narkotykami.

Za bardzo oddajesz się opinii innych ludzi. Nierzadko Tobie nieżyczliwych. Którzy podkopują Twój pesymizm ich negatywną wizją stanu rzeczy,- nie znając nawet fraktala faktów. Czy to aby przypadkiem nie jest zło-życzenie? Tacy ludzie i takie "prawdy" wykreowały opinie na mój temat. Na marginesie dodam, że jedną z tych osób, jak sama się przyznałaś i jak de facto przewidziałem- była Twoja siostra. Nie mówię, że wszyscy ludzie robią to świadomie. Ale właśnie tu jest pies pogrzebany. Ludzie nie są świadomi. Dlatego czasami robią rzeczy których mogą żałować. Plus, kobiety są jakie są. Oczywiście nie wszystkie. Ty wydajesz się inna. Wracając do tematu, jak ludzie są w stanie ocenić kogoś tak nietypowego, ekscentrycznego jak ja? Do tego, dlaczego Ty dałaś się tak łatwo przekabacić? Nie rozumiesz, Ty widząc we mnie to i to, szukając tego czy tamtego,- po części stwarzasz mnie czymś co jest częścią Twojego scenariusza. I o ile to jest pozytywne, to ok. Ale kiedy to są chore jazdy jak to zaprezentowałaś ostatnim razem, to sorry. Ale ja nie uczestniczę w czymś takim. Nawet nie chcę słyszeć, iż ktoś może mieć takie myśli na mój temat. Mówiłem Ci, ludzie zapominają bardzo szybko. Doświadczam tego cały czas. Mało tego. Dla mnie jest to nic innego jak mierzenie kogoś swoją miarą. Spójrz na owoce naszej znajomości. Zniszczyłem coś w Twoim życiu? Zabrałem? Czy wręcz walczyłem o to abyś była wolna zarówno od fałszywych bogów, jak i niebezpiecznych substancji w pożywieniu itd. Zauważ że obie najbardziej zainfekowane sfery życia to nasz chleb powszechny. Żeby nie odbiegać za bardzo, to tak jak napisałem: zrób sobie rachunek sumienia i odpowiedz na pytanie,- co ja uczyniłem, że mnie tak oceniłaś?
Normalnie nawet nie mrugnął bym okiem, ale w Twoim przypadku sytuacja jest trochę inna. Ja też przemyślałem sobie parę rzeczy i uważam, że ciężko będzie mi znaleść lepszą kobietę. Zwłaszcza jak się ekstra nasłuchałem opowieści od znajomych. W porównaniu do tego, to między nami nic złego się nie stało. I tak to teraz widzę. Oboje też jesteśmy narwani, to też nie pomaga. Ale wiadomo, nikt nie jest idealny z Nas tutaj na Ziemi. Ile tego życia tutaj z resztą jest. 365 razy (przy dobrych wiatrach) 80. Rozumiesz? Osiemdziesiąt! Dobrze było by żyć normalnie. Mieć rodzinę i dzieci i spędzić ten czas jak Pan Bóg przykazał.

Dlatego piszę. Bo chcę się zejść i spróbować jeszcze raz. Tzn, dla mnie to nic się nie zmieniło ani stało. Po prostu, potrzebowałem trochę pomyśleć. I mimo, że myślę szybko (cholernie szybko), to potrzebowałem trochę czasu.

Jak nie chcesz kontynuować to zrozumiem.

Ale jak chcesz żeby wszystko było po staremu/nowemu to daj znać.

Nie ma co komplikować prostych rzeczy.
Nie ma wyższej religii niż Prawda.

29

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
NosicielŚwiatła napisał/a:
marena7 napisał/a:

Podsumujmy.

Facet miga się od pracy i jest na Twoim utrzymaniu.

Dba o to, żebyś nie miała kontaktu z jego matką (rodziną). Naprawdę się JEJ wstydzi? A może nie chce wprowadzać matki w sprawy, które nie są dla niego...istotne?

Naciąga Cię na wzięcie kredytu, żeby rozkręcić jakiś biznes, choć jego "zapał" do pracy jest oczywisty. On nic nie ryzykuje, bo dług w banku będzie TWÓJ.

Jego stanowisko w sprawie ślubu i dziecka jest niejasne. Twój biologiczny zegar tyka coraz głośniej, ale czy to dla niego ważne? Kocha Cię? Hm....

No i tak lubi kobiety w mini, że MUSI mieć ich zdjęcia w swoim telefonie.

Dobrze to wygląda? Moim zdaniem, niezbyt dobrze.
Uważam, że intuicja dobrze Ci podpowiada. On JUŻ Cię wykorzystuje.

Nie wiem kim jesteś, ale zgadzam się z tym co piszesz. Mam tylko prośbę, powiedz mi jak mam to delikatnie zakończyć, tak abym nie cierpiała. Mieszkamy razem, a najgorszy jest ten moment Jego pakowania. Gdyby od z mety wyszzedł byłoby ok., a tak patrzę na Niego jak się pakuje, rozmawiamy, ja płaczę, On mi mówi znajdzie sobie innego faceta ....lepszego?....i to jest najgorsze, tego nie mogę znieść.
Poradź proszę. Gdybyśmy mieszkali osobno to łatwiej byłby mi, a tak ten czas Jego pakowania, moja histeria....serce mi wyrywa.

Może zaproponować Mu, aby wyjechał do domu rodzinnego i przemyślał czy rzeczywiście chce coś ze mną budować czy nie?

Po 3 miesiącach chce wrócić.....
Co robimy dalej z Nami?

Żeby nie owijać w bawełnę to, sprzykrzyło mi się za Tobą. W gruncie rzeczy nie jesteś zła. To że masz trudności w zrozumieniu świata a chyba co za tym idzie i mnie- to nie Twoja wina. Nie każdy miał szczęście i dostęp do narkotyków. Żartuję oczywiście z tymi narkotykami.

Za bardzo oddajesz się opinii innych ludzi. Nierzadko Tobie nieżyczliwych. Którzy podkopują Twój pesymizm ich negatywną wizją stanu rzeczy,- nie znając nawet fraktala faktów. Czy to aby przypadkiem nie jest zło-życzenie? Tacy ludzie i takie "prawdy" wykreowały opinie na mój temat. Na marginesie dodam, że jedną z tych osób, jak sama się przyznałaś i jak de facto przewidziałem- była Twoja siostra. Nie mówię, że wszyscy ludzie robią to świadomie. Ale właśnie tu jest pies pogrzebany. Ludzie nie są świadomi. Dlatego czasami robią rzeczy których mogą żałować. Plus, kobiety są jakie są. Oczywiście nie wszystkie. Ty wydajesz się inna. Wracając do tematu, jak ludzie są w stanie ocenić kogoś tak nietypowego, ekscentrycznego jak ja? Do tego, dlaczego Ty dałaś się tak łatwo przekabacić? Nie rozumiesz, Ty widząc we mnie to i to, szukając tego czy tamtego,- po części stwarzasz mnie czymś co jest częścią Twojego scenariusza. I o ile to jest pozytywne, to ok. Ale kiedy to są chore jazdy jak to zaprezentowałaś ostatnim razem, to sorry. Ale ja nie uczestniczę w czymś takim. Nawet nie chcę słyszeć, iż ktoś może mieć takie myśli na mój temat. Mówiłem Ci, ludzie zapominają bardzo szybko. Doświadczam tego cały czas. Mało tego. Dla mnie jest to nic innego jak mierzenie kogoś swoją miarą. Spójrz na owoce naszej znajomości. Zniszczyłem coś w Twoim życiu? Zabrałem? Czy wręcz walczyłem o to abyś była wolna zarówno od fałszywych bogów, jak i niebezpiecznych substancji w pożywieniu itd. Zauważ że obie najbardziej zainfekowane sfery życia to nasz chleb powszechny. Żeby nie odbiegać za bardzo, to tak jak napisałem: zrób sobie rachunek sumienia i odpowiedz na pytanie,- co ja uczyniłem, że mnie tak oceniłaś?
Normalnie nawet nie mrugnął bym okiem, ale w Twoim przypadku sytuacja jest trochę inna. Ja też przemyślałem sobie parę rzeczy i uważam, że ciężko będzie mi znaleść lepszą kobietę. Zwłaszcza jak się ekstra nasłuchałem opowieści od znajomych. W porównaniu do tego, to między nami nic złego się nie stało. I tak to teraz widzę. Oboje też jesteśmy narwani, to też nie pomaga. Ale wiadomo, nikt nie jest idealny z Nas tutaj na Ziemi. Ile tego życia tutaj z resztą jest. 365 razy (przy dobrych wiatrach) 80. Rozumiesz? Osiemdziesiąt! Dobrze było by żyć normalnie. Mieć rodzinę i dzieci i spędzić ten czas jak Pan Bóg przykazał.

Dlatego piszę. Bo chcę się zejść i spróbować jeszcze raz. Tzn, dla mnie to nic się nie zmieniło ani stało. Po prostu, potrzebowałem trochę pomyśleć. I mimo, że myślę szybko (cholernie szybko), to potrzebowałem trochę czasu.

Jak nie chcesz kontynuować to zrozumiem.

Ale jak chcesz żeby wszystko było po staremu/nowemu to daj znać.

Nie ma co komplikować prostych rzeczy.
Nie ma wyższej religii niż Prawda.

30

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Po 3 miesiącach chce wrócić.....
Co robimy dalej z Nami?

Żeby nie owijać w bawełnę to, sprzykrzyło mi się za Tobą. W gruncie rzeczy nie jesteś zła. To że masz trudności w zrozumieniu świata a chyba co za tym idzie i mnie- to nie Twoja wina. Nie każdy miał szczęście i dostęp do narkotyków. Żartuję oczywiście z tymi narkotykami.

Za bardzo oddajesz się opinii innych ludzi. Nierzadko Tobie nieżyczliwych. Którzy podkopują Twój pesymizm ich negatywną wizją stanu rzeczy,- nie znając nawet fraktala faktów. Czy to aby przypadkiem nie jest zło-życzenie? Tacy ludzie i takie "prawdy" wykreowały opinie na mój temat. Na marginesie dodam, że jedną z tych osób, jak sama się przyznałaś i jak de facto przewidziałem- była Twoja siostra. Nie mówię, że wszyscy ludzie robią to świadomie. Ale właśnie tu jest pies pogrzebany. Ludzie nie są świadomi. Dlatego czasami robią rzeczy których mogą żałować. Plus, kobiety są jakie są. Oczywiście nie wszystkie. Ty wydajesz się inna. Wracając do tematu, jak ludzie są w stanie ocenić kogoś tak nietypowego, ekscentrycznego jak ja? Do tego, dlaczego Ty dałaś się tak łatwo przekabacić? Nie rozumiesz, Ty widząc we mnie to i to, szukając tego czy tamtego,- po części stwarzasz mnie czymś co jest częścią Twojego scenariusza. I o ile to jest pozytywne, to ok. Ale kiedy to są chore jazdy jak to zaprezentowałaś ostatnim razem, to sorry. Ale ja nie uczestniczę w czymś takim. Nawet nie chcę słyszeć, iż ktoś może mieć takie myśli na mój temat. Mówiłem Ci, ludzie zapominają bardzo szybko. Doświadczam tego cały czas. Mało tego. Dla mnie jest to nic innego jak mierzenie kogoś swoją miarą. Spójrz na owoce naszej znajomości. Zniszczyłem coś w Twoim życiu? Zabrałem? Czy wręcz walczyłem o to abyś była wolna zarówno od fałszywych bogów, jak i niebezpiecznych substancji w pożywieniu itd. Zauważ że obie najbardziej zainfekowane sfery życia to nasz chleb powszechny. Żeby nie odbiegać za bardzo, to tak jak napisałem: zrób sobie rachunek sumienia i odpowiedz na pytanie,- co ja uczyniłem, że mnie tak oceniłaś?
Normalnie nawet nie mrugnął bym okiem, ale w Twoim przypadku sytuacja jest trochę inna. Ja też przemyślałem sobie parę rzeczy i uważam, że ciężko będzie mi znaleść lepszą kobietę. Zwłaszcza jak się ekstra nasłuchałem opowieści od znajomych. W porównaniu do tego, to między nami nic złego się nie stało. I tak to teraz widzę. Oboje też jesteśmy narwani, to też nie pomaga. Ale wiadomo, nikt nie jest idealny z Nas tutaj na Ziemi. Ile tego życia tutaj z resztą jest. 365 razy (przy dobrych wiatrach) 80. Rozumiesz? Osiemdziesiąt! Dobrze było by żyć normalnie. Mieć rodzinę i dzieci i spędzić ten czas jak Pan Bóg przykazał.

Dlatego piszę. Bo chcę się zejść i spróbować jeszcze raz. Tzn, dla mnie to nic się nie zmieniło ani stało. Po prostu, potrzebowałem trochę pomyśleć. I mimo, że myślę szybko (cholernie szybko), to potrzebowałem trochę czasu.

Jak nie chcesz kontynuować to zrozumiem.

Ale jak chcesz żeby wszystko było po staremu/nowemu to daj znać.

Nie ma co komplikować prostych rzeczy.
Nie ma wyższej religii niż Prawda.

31

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Brawo. Mistrzostwo manipulacji. Dobra szkoła. Facio trzyma fason nie jest namolny ale podkreśla swoje zasługi, "kobiety jakie są... no ale ty jesteś inna" - chciałoby się powiedzieć jak bardzo wg Ciebie "inna" smile

Nic Ci nie obiecuje, do niczego nie zobowiązuje, co prawda "dobrze by było mieć rodzinę, dzieci" - wie że Ci na tym zależy, ale żadnych deklaracji nie składa no bo ...coś tam i coś tam.
Tak normalnie to by ten macho olał dziewczynę, ale nad Tobą to się jeszcze zatrzymał, zastanowił i postanowił daj jeszcze jedną szanse...

Jak go dalej odstawisz od obiadków, kasy stanie się bardziej namolny..
Wiesz, poszukaj sobie mniejszego manipulanta. Ten zna Twoje słabości i gra na nich.
Związek z tym akurat niczego dobrego dla Ciebie nie wróży...

32

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
Andy1234 napisał/a:

Brawo. Mistrzostwo manipulacji. Dobra szkoła. Facio trzyma fason nie jest namolny ale podkreśla swoje zasługi, "kobiety jakie są... no ale ty jesteś inna" - chciałoby się powiedzieć jak bardzo wg Ciebie "inna" smile

Nic Ci nie obiecuje, do niczego nie zobowiązuje, co prawda "dobrze by było mieć rodzinę, dzieci" - wie że Ci na tym zależy, ale żadnych deklaracji nie składa no bo ...coś tam i coś tam.
Tak normalnie to by ten macho olał dziewczynę, ale nad Tobą to się jeszcze zatrzymał, zastanowił i postanowił daj jeszcze jedną szanse...

Jak go dalej odstawisz od obiadków, kasy stanie się bardziej namolny..
Wiesz, poszukaj sobie mniejszego manipulanta. Ten zna Twoje słabości i gra na nich.
Związek z tym akurat niczego dobrego dla Ciebie nie wróży...

Dzięki za słowo. Ja jako ta ...a może się zmienił, może nie trzeba od razu przekreślać .... biję się z myślami, gdzieś serce mi mówi, daj szansę, ale rozum mówi co innego....przezimuje u mnie i kopnie mnie w d....
Był u mnie w pracy, a po tym spotkaniu napisał takiego maila....
Naprawdę wierzyłem w ten związek. Naprawdę nie mam sobie nic do zarzucenia. Naprawdę jestem dobrym człowiekiem.
Ale Ty tego nigdy nie zrozumiesz i nie zaakceptujesz. I tak jak reszta ludzi, nie obchodzi Cię to, że owoce mojej pracy/rad/pomocy są dobre. Ciebie bardziej interesuje udawana powierzchowność.
Długi temat - to kim jestem. Związany bardziej ze sferą myśli, aniżeli z doświadczeniami, miejscami, czy innymi ludźmi. Niestety, odniosłem też wrażenie że nie rozumiesz tego co do Ciebie mówię.
Mówisz, że wszystko jest ok, i za razem trzęsiesz się jak galaretka. Mówisz, że rozumiesz, a wszystkie Twoje wypowiedzi mówią odwrotnie.
To ja postawiłem Cię do stanu gotowości i otworzyłem Ci oczy. To ja zasugerowałem, żeby nie wierzyć bezpodstawnie a wiedzieć. Ale, Ty przestałaś wierzyć w cokolwiek, zwłaszcza we mnie.
Najgorsze jest, że to wszystko o czym jest mowa to nieznaczne detale.
Boisz się, że mogę się okazać osobą z Twojej wyobraźni tak mocno, że rozerwałaś więź zaufania między nami. W tej sytuacji wybawić Cię może tylko szarlatan od którego chcesz uciec. A nasza,Twoja miłość wypali się jak każda inna żarem zobojętnienia i uczyni Cię niewrażliwą na to uczucie tak jak miliony innych co sparzyli się własnym ogniem.

33

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Po 3 miesiącach chce wrócić.....
Co robimy dalej z Nami?

Żeby nie owijać w bawełnę to, sprzykrzyło mi się za Tobą. W gruncie rzeczy nie jesteś zła. To że masz trudności w zrozumieniu świata a chyba co za tym idzie i mnie- to nie Twoja wina. Nie każdy miał szczęście i dostęp do narkotyków. Żartuję oczywiście z tymi narkotykami.

Za bardzo oddajesz się opinii innych ludzi. Nierzadko Tobie nieżyczliwych. Którzy podkopują Twój pesymizm ich negatywną wizją stanu rzeczy,- nie znając nawet fraktala faktów. Czy to aby przypadkiem nie jest zło-życzenie? Tacy ludzie i takie "prawdy" wykreowały opinie na mój temat. Na marginesie dodam, że jedną z tych osób, jak sama się przyznałaś i jak de facto przewidziałem- była Twoja siostra. Nie mówię, że wszyscy ludzie robią to świadomie. Ale właśnie tu jest pies pogrzebany. Ludzie nie są świadomi. Dlatego czasami robią rzeczy których mogą żałować. Plus, kobiety są jakie są. Oczywiście nie wszystkie. Ty wydajesz się inna. Wracając do tematu, jak ludzie są w stanie ocenić kogoś tak nietypowego, ekscentrycznego jak ja? Do tego, dlaczego Ty dałaś się tak łatwo przekabacić? Nie rozumiesz, Ty widząc we mnie to i to, szukając tego czy tamtego,- po części stwarzasz mnie czymś co jest częścią Twojego scenariusza. I o ile to jest pozytywne, to ok. Ale kiedy to są chore jazdy jak to zaprezentowałaś ostatnim razem, to sorry. Ale ja nie uczestniczę w czymś takim. Nawet nie chcę słyszeć, iż ktoś może mieć takie myśli na mój temat. Mówiłem Ci, ludzie zapominają bardzo szybko. Doświadczam tego cały czas. Mało tego. Dla mnie jest to nic innego jak mierzenie kogoś swoją miarą. Spójrz na owoce naszej znajomości. Zniszczyłem coś w Twoim życiu? Zabrałem? Czy wręcz walczyłem o to abyś była wolna zarówno od fałszywych bogów, jak i niebezpiecznych substancji w pożywieniu itd. Zauważ że obie najbardziej zainfekowane sfery życia to nasz chleb powszechny. Żeby nie odbiegać za bardzo, to tak jak napisałem: zrób sobie rachunek sumienia i odpowiedz na pytanie,- co ja uczyniłem, że mnie tak oceniłaś?
Normalnie nawet nie mrugnął bym okiem, ale w Twoim przypadku sytuacja jest trochę inna. Ja też przemyślałem sobie parę rzeczy i uważam, że ciężko będzie mi znaleźć lepszą kobietę. Zwłaszcza jak się ekstra nasłuchałem opowieści od znajomych. W porównaniu do tego, to między nami nic złego się nie stało. I tak to teraz widzę. Oboje też jesteśmy narwani, to też nie pomaga. Ale wiadomo, nikt nie jest idealny z Nas tutaj na Ziemi. Ile tego życia tutaj z resztą jest. 365 razy (przy dobrych wiatrach) 80. Rozumiesz? Osiemdziesiąt! Dobrze było by żyć normalnie. Mieć rodzinę i dzieci i spędzić ten czas jak Pan Bóg przykazał.

Dlatego piszę. Bo chcę się zejść i spróbować jeszcze raz. Tzn, dla mnie to nic się nie zmieniło ani stało. Po prostu, potrzebowałem trochę pomyśleć. I mimo, że myślę szybko (cholernie szybko), to potrzebowałem trochę czasu.

Jak nie chcesz kontynuować to zrozumiem.

Ale jak chcesz żeby wszystko było po staremu/nowemu to daj znać.

Nie ma co komplikować prostych rzeczy.
Nie ma wyższej religii niż Prawda.

34

Odp: CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Ja jako ta ...a może się zmienił, może nie trzeba od razu przekreślać .... biję się z myślami, gdzieś serce mi mówi, daj szansę, ale rozum mówi co innego....przezimuje u mnie i kopnie mnie w d....
Był u mnie w pracy, a po tym spotkaniu napisał takiego maila....
Naprawdę wierzyłem w ten związek. Naprawdę nie mam sobie nic do zarzucenia. Naprawdę jestem dobrym człowiekiem.
Ale Ty tego nigdy nie zrozumiesz i nie zaakceptujesz. I tak jak reszta ludzi, nie obchodzi Cię to, że owoce mojej pracy/rad/pomocy są dobre. Ciebie bardziej interesuje udawana powierzchowność.
Długi temat - to kim jestem. Związany bardziej ze sferą myśli, aniżeli z doświadczeniami, miejscami, czy innymi ludźmi. Niestety, odniosłem też wrażenie że nie rozumiesz tego co do Ciebie mówię.
Mówisz, że wszystko jest ok, i za razem trzęsiesz się jak galaretka. Mówisz, że rozumiesz, a wszystkie Twoje wypowiedzi mówią odwrotnie.
To ja postawiłem Cię do stanu gotowości i otworzyłem Ci oczy. To ja zasugerowałem, żeby nie wierzyć bezpodstawnie a wiedzieć. Ale, Ty przestałaś wierzyć w cokolwiek, zwłaszcza we mnie.
Najgorsze jest, że to wszystko o czym jest mowa to nieznaczne detale.
Boisz się, że mogę się okazać osobą z Twojej wyobraźni tak mocno, że rozerwałaś więź zaufania między nami. W tej sytuacji wybawić Cię może tylko szarlatan od którego chcesz uciec. A nasza,Twoja miłość wypali się jak każda inna żarem zobojętnienia i uczyni Cię niewrażliwą na to uczucie tak jak miliony innych co sparzyli się własnym ogniem.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » CZY TO MIŁOŚC CZY CHORY ZWIĄZEK...POMÓŻCIE PROSZĘ!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026