Poznaliśmy się przez internet, a pierwsze spotkanie było w Święta Wielkanocne 8 kwietnia 2012 r. Początki jak to początki były cudowne. Po dwóch miesiącach zamieszkaliśmy razem i tak jest do dziś. Chcę zaznaczyć, że jest między nami spora różnica wieku, ja mam 37 lat, a mój chłopak 27 lat. Już od początku mówił, że jestem taką osobą jakiej szuka. Pragnę dodać, że widział i widzie we mnie kobietę ? taka umiejąca zadbać o faceta, o dom i ewentualną przyszłą rodzinę. Zawsze mówi mi ?Misiaku jesteś mistrzynią w gotowaniu?.
Ale zacznijmy od początku?.Adam wrócił z zagranicy, znalazł jedną pracę ? do kitu, drugą ? pracują nie tacy ludzie jak trzeba, trzecią ? poszedł jeden raz i na drugi dzień już nie. Suma sumarum?.dokładał mi się na czynsz za mieszkanie, ale tylko na to, a poza tym wszystkie zakupy robiłam ja. Nie wyliczam bo w miłości się nie wylicza, ale to miał być związek partnerski. Doszło do tego, że obecnie ja mam płacić za mieszkanie, wszystkie opłaty i jedzenie, ale to nie wszystko.
W sobotę czy w piątek przeglądałam zdjęcia na jego telefonie.....nie wiem chyba A. już nie ufam tak jak to było na początku. Znalazłam zdjęcia.
Dwa dni biłam się z myślami czy mnie zdradza czy nie i w końcu pękło w poniedziałek rano przed wyjściem do pracy......Powiedziałam Mu, że mnie zdradza i niech się pakuje. Próbował mnie uspokoić ale ja nic. Wpisał w google "kobiety w mini" i wyskoczyły te zdjęcie.
Tłumaczył, "Misiaczku ja lubię patrzeć na kobiety w mini i stąd te zdjęcia. Nawet Tobie chciałem zaproponować zrobienie zdjęć w mini. Chciałabyś abym miał w telefonie facetów, albo filmy porno."
Ja nic, byłam nieugięta. " A. ale tam są jeszcze zdjęcia w limuzynie, którą jeździ się po Wawie i byłeś tam w środku z tymi laskami, plus w klubie. Mogłeś powiedzieć, że chciałeś wyjść zabawić się, a nie tak poza plecami".
A.:" Ptysiu, zobacz to jest moja koleżanka na sesji zdjęciowej, te zdjęcia ściągnięte są z facebooka z jej strony. Ona ma chłopaka, nigdy z nią nie byłem. Poza tym juz dawno zgrałem sobie i nie histeryzuj. Nawet nie mam do niej nr tel. Ona ma 18 czy 19 lat i ma stałego chłopaka."
"A., ale te zdjęcia są juz z okresu jak byliśmy razem.
"Asiu ale ja na nie patrzę, były ale mogę je wyrzucić".
Zapytał czy się ma spakować. Powiedział, że chce być ze mną, że mu na mnie zależy....ale ja " pakuj się i to koniec, przemyślisz u mamy, ja tu czy rzeczywiście chcemy być ze sobą". Spakował się i wyszedł. Przemyślałam wszystko i poszłam za Nim. Długa rozmowa na zewnątrz, że już nie będziemy razem. A powiedział: "Znajdziesz sobie innego faceta, jesteś atrakcyjna, na powodzenie nie będziesz narzekać. Zobaczysz jak to jest w związku. Może kiedyś wspomnisz, że nie byłem najgorszy.
Żałowałam, że tak wyszło, powiedziałam, że jeśli rzeczywiście jesteśmy sobie pisami to i tak nie ma takiej siły co nas rozdzieli.
Ochłonęłam na zewnątrz, uspokoiłam się i poprosiłam, aby wrócił, że zaczniemy lepiej. Uświadomiłam sobie, że w każdym następnym też coś mogę znaleźć. Nie ma ideałów, a sama tez nim nie jestem. Pomimo wszystkiego kocham go za to, że jest. Nie patrzę na jego majątek, chciałabym tylko aby pracował. W gruncie rzeczy uświadomiłam sobie, że o co Go nie poproszę to zrobi to, a że ja nie lubię prosić się to mam to co chcę. W ogóle ja nie lubię być zależna, nie tylko od faceta.
A. powiedział, że ktoś kiedyś (starsza osoba) powiedziała mu, że nie jest dobrze jak facet już wyszedł, że jak raz wyjdzie, to będzie wychodził, że to nie jest dobry znak.
Nie wiem, powiedzenia swoje, a życie swoje.....wiem jedno, że jak ludzie sa sobie pisani to nie wiem co i tak będą razem. Nie ma to nic wspólnego z powiedzeniem "dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki" . To prawda bo woda w rzece przepłynie i nawet jeśli się wejdzie to już jest coś innego.....i tak jest z ludźmi rozejdą się, potem jeszcze raz mogą się zejść, ale to już nie jest ten sam związek....ale nie wiadomo czy będzie dobrze czy źle.
Jeszcze jedno co wykryłam u A. o czym mi powiedziałam. Kiedyś w niedzielę powiedział, że idzie na dworzec odebrać coś od kuzyna, który rzekomo miał mu przywieść coś z domu. Ale nie w tym rzecz o jaką rzecz do odebrania chodziło, a o osobę z którą miał się spotkać. Powiedział, że to kuzyn i nie chciał abym jechała z nim. No cóż nie nalegałam, zapytałam tylko czy się mnie wstydzi. Powiedział, że mnie nie, bardziej chodzi o tę drugą stronę. Wyszło na jaw, że to była jego matka. Powiedziałam mu, że spotkał się z matką i mnie okłamał. Powiedział, że głupio mu było mówić nieprawdę, ale nie chciał abym poznała jego matkę bo on się jej wstydzi. Wstydzi się swoich rodziców. Powiedziałam mu, że rodziców się nie wybiera, akceptuje się takimi jakimi są, ale A. i tak jest nastawiony do nich anty. Do matki dlatego, że ukradła mu pierwsze jego zarobione pieniądze. Na moje pytanie dlaczego rodzice nie mieszkają razem odpowiedział, że oni od zawsze nie żyli ze sobą dobrze, nie dobrali się.
No i po tym tez już straciłam do niego zaufanie.
Namawia mnie na wzięcie kredytu abyśmy otworzyli jakiś biznes. Oczywiście kredyt mam wziąć ja. powiedziałam, że nie, za dużo się miedzy nami ostatnio zadziało. A., ja wezmę kredyt, Tobie coś się nie spodoba, a ja będę bujać się z kredytem i z całym biznesem, który nawet nie wiem czy wypali. Poza tym A. dużo mówi, a z realizacją jest tak sobie.
Wtedy jak się pakował, chociaż nie chciał bo zapytał się czy chcę zakończyć ten związek, ja histeryzowałam, tuliłam się do niego, A. ja cię kocham. Nie wiem na ile to prawda, mężczyźni kochają inaczej.
Spuściłam z tonu, jeszcze wczoraj wspomniałam coś o legalizacji związku, ale A. powiedział, że bardzo naciskam, abym się tak nie spalała. Powiedziałam mu, że ja nie chcę urodzić dziecka w wieku 45 lat, bo nie mam zamiaru być babcią dla swojego dziecka. Powiedział spokojnie, aż tak długo nie będziemy czekać.
Nie wiem, boję się, ale kocham Go.