mam taki problem jestem z chłopakiem 4,5 roku mamy 11 miesiecznego synka...a moj kochany facet niedawno pisał przez 3 dni z innymi dziewczynami i wysyłali sobie zdjecia...nie wiem co o tym myslec co prawda jak ja sie skaplam to juz bylo 'chyba' po wszystkim bo juz zadne wiadomosci nie przychodzily...co gorsza przez te 3 dni pisal z nimi i ze mna (on obecnie jest za granica) w miedzy czasie...a gdy sie go zapytalam czemu tak robil to mówil mi ze go to podniecalo...a pisal im rozne rzeczy ze chce sie spotkac i takie tam- pisal szczegolnie do takich co szukaja sponsora i co mam o tym myslec??? on jak sie dowiedzial ze ja wiem wiec byla wielka awantura no i placz u mnie i u niego...a on tlumaczyl sie ze to wszystko z nudow i ze kocha tylko mnie i naszego synka...a z nimi pisal i zaluje ze jakby wiedzial jak to sie skonczy to nawet laptopa nie wziąłby ze soba...a teraz mowi zebym dla naszego spokoju przebadala go wykrywaczem klamstw i bede miala jasna sytuacje...wiec pomozcie mi kochane co dalej czy to ma sens czy on chcial mnie zdradzic czy to tylko wygłupy???bo juz sama nie wiem no i co do tego badania waliografem poddac go temu badaniu czy nie???zaufac znowu czy on naprawde z nudow to robił??a moze któras miala taki problem??
Podobne tematy
wiesz nie zawsze musi to wyglądać od razu tak tragicznie Powiem Ci że ja np ukrywam to przed partnerka że tu pisze A pisze bo po prostu lubie kontakt z innymi osobami a jak może komuś uda mi się pomóc to bedzie sukces Mysle że gdyby się doiwiedziłą byłaby nieziemska awantura z konsekwencjamami
A poszukaj w wyszukiwarce moich postów i powiedz czy daje jakiś powód do robienia z tego problemu
wiesz nie zawsze musi to wyglądać od razu tak tragicznie Powiem Ci że ja np ukrywam to przed partnerka że tu pisze A pisze bo po prostu lubie kontakt z innymi osobami a jak może komuś uda mi się pomóc to bedzie sukces Mysle że gdyby się doiwiedziłą byłaby nieziemska awantura z konsekwencjamami
A poszukaj w wyszukiwarce moich postów i powiedz czy daje jakiś powód do robienia z tego problemu
NO ALE TE TEKSTY JEGO O SPOTKANIU I W OGOLE MOGLY COS ZNACZYC?? NO A TY TEZ TAK PISZESZ CZASAMI CZY TYLKO TAK JAK TU U MNIE TAK 'NORMALNIE'. Z GÓRY DZIĘKI ZA ODP POZDRAWIAM
wiesz pisałem kiedyś na sympatii ale wiesz w sumie to portal randkowy i było to troche dwuznaczne wiec po awanturze zrezygnowałęm Teraz tutaj też mam troche wyrzuty sumienia ale co bedzie to bedzie :0
Ale tyle o mnie Jeżli chodzi o jego to myśle ze troche mu doskwiera tam nuda Nie wiem dlaczego jest za granicą ale cięzko tak zapie... cały dzien i spać dłuższy czas Inna sprawa że zagranica popsuła więcej związków niż zachowała
Myśle że powinnaś mu dać szansa ale ostrzec przed ponownym takim wyskokiem aby był swiadomy konsekwencji takich wybryków A inna sprawa to że jak ktos chce to nigdy go nie upilnujesz ![]()
wiesz pisałem kiedyś na sympatii ale wiesz w sumie to portal randkowy i było to troche dwuznaczne wiec po awanturze zrezygnowałęm Teraz tutaj też mam troche wyrzuty sumienia ale co bedzie to bedzie :0
Ale tyle o mnie Jeżli chodzi o jego to myśle ze troche mu doskwiera tam nuda Nie wiem dlaczego jest za granicą ale cięzko tak zapie... cały dzien i spać dłuższy czas Inna sprawa że zagranica popsuła więcej związków niż zachowałaMyśle że powinnaś mu dać szansa ale ostrzec przed ponownym takim wyskokiem aby był swiadomy konsekwencji takich wybryków A inna sprawa to że jak ktos chce to nigdy go nie upilnujesz
no wiec wlasnie nie upilnuje...on chce zebysmy do niego pojechali z synkiem bo mowi ze teskni i nie wie czy wytrzyma...budujace jest to ze jak byl tu z nami to nigdy takiego czegos nie robil i to wiem na pewno....a po za tym mowi ze moze bedziemy mieli lepsze zycie bo tam zarabia ale stracimy siebie a on nas nie chce stracic no wiec jak myslisz co dalej...jechac zaufac mu kolejny raz moze na prawde nas kocha chyba takich rzeczy niepisalby tak o sobie zeby pisac
a i jeszcze jedno czy to prawda ze prawdziwy facet placze tylko gdy mu na kims zalezy i nie chce kogos stracic??? bo tak slyszalam a on wlasnie plakal razem ze mna gdy mu mowilam ze to juz koniec ze juz mu wiecej nie zaufam
no chwila Tango ja rozumiem, że kobiety czasem bywają bez sensu zazdrosne ale pisanie na forum i doradzanie innym lekko się różni od wypisywania takich rzeczy z dziewczynami szukającymi sponsora! angelka123 osobiście uważam, że Twój facet wybrał sobie dość kiepski sposób na zabijanie nudy.Co do badań wariografem to ja osobiście bym się nie zdecydowała bo albo się komuś ufa albo nie......Może po prostu poobserwuj go trochę i zobaczysz czy takie sytuacje się powtórzą. powiedz mu tez, że takie zachowanie bardzo Cię boli i liczysz na to, iż jeżeli cię kocha to w przyszłości znajdzie sobie inne rozrywki.
7 2012-11-06 10:37:57 Ostatnio edytowany przez Tango (2012-11-06 10:39:21)
troublemaker wiesz są takie kobiety które totalnie nie tolerują jakichkolwiek kontaktów z innymi kobietami Moja partnerka gdyby dowiedziała sie ze tu pisze zrobiłaby mi piekło na ziemi Wcale nie pochwalam zachowania jej partnera ale takie są pułapki naszych czasów A na dodatek ten pobyt za granica wcale nie sprzyja cementowaniu więżi Oczywiście nie generalizuje Ale mieszkam w takim rejonie polski gdzie te wyjazdy są bardzo popularne i w 90% nic dobrego z tego nie wychodzi ![]()
fakt, że związki na odległość są zagrożone ryzykiem. Fakt, że zarówno partner jak i partnerka czuja się samotni. co nie znaczy od razu, że trzeba sobie szukać rozrywek takiego rodzaju. Sam piszesz, że w Twoim regionie takie związki to normalka- co nie znaczy, że w każdym z nich facet szuka sobie takiej pociechy! nie usprawiedliwia go odległość w żaden sposób. pozostaje mieć tylko nadzieje że to się więcej nie powtórzy.
A ja bym dała szansę, no cóż zrobił głupio to że mu się nudziło wcale go nie usprawiedliwia, ale nikt z nas nie jest święty, jedź do niego z dzidziusiem, i daj mu do zrozumienia że jeszcze jeden taki wybryk a będzie definitywny koniec waszego związku. Kochacie się on tego żałuje jak widać. Jak będziecie razem pewnie wszystko się ułoży, nie skreślaj go od razu. Trzymam za Was kciuki ![]()
A ja bym dała szansę, no cóż zrobił głupio to że mu się nudziło wcale go nie usprawiedliwia, ale nikt z nas nie jest święty, jedź do niego z dzidziusiem, i daj mu do zrozumienia że jeszcze jeden taki wybryk a będzie definitywny koniec waszego związku. Kochacie się on tego żałuje jak widać. Jak będziecie razem pewnie wszystko się ułoży, nie skreślaj go od razu. Trzymam za Was kciuki
dzięki wielkie dalas mi troche nadziei...mam nadzieje ze bedzie lepiej tobie tez zycze szczescia w zyciu!!!
troublemaker wiesz są takie kobiety które totalnie nie tolerują jakichkolwiek kontaktów z innymi kobietami Moja partnerka gdyby dowiedziała sie ze tu pisze zrobiłaby mi piekło na ziemi Wcale nie pochwalam zachowania jej partnera ale takie są pułapki naszych czasów A na dodatek ten pobyt za granica wcale nie sprzyja cementowaniu więżi Oczywiście nie generalizuje Ale mieszkam w takim rejonie polski gdzie te wyjazdy są bardzo popularne i w 90% nic dobrego z tego nie wychodzi
dowiedzialam sie od mojego faceta wlasnie ze chcial mnie zdradzic i znalezc sobie kogos nowego...piszac z tymi dziewczynami...tlumaczyl to tym ze miedzy nami sie pogorszylo od kiedy synek przyszedl na swiat...ze z nim nie rozmawialam ze klocilismy sie czesto ze rzadko sie kochalismy i to nie tak jak kiedys...ale mowi ze kocha mnie a gdy zapytalam sie czy jakbym sie nie skapla ze pisze z kims czy by mnie zdradzil odpowiedzial ze nie wie...wiec juz sama nie wiem jak dla mnie to nie jest to juz facet dla mnie...znajac zycie jakby mial okazje to zdradzilby mnie...mam takiego dola ze szok najgorsze jest to ze byly tez te dobre chwile ale oczywiscie nikt o nich nie pamieta no i synek takie male szczescie nigdy nie bedzie mial pelnej rodziny
Moj maz tez tak robil.Nieraz go nakrylam ze pisze z jakimis babami.Pozniej byla wielka awantura,jego obietnice ze juz nigdy wiecej tego nie zrobi.Teraz akurat przechodzimy kolejny kryzys i moze to byly wlasnie pierwsze oznaki,ze jest cos nie tak.
Szczera rozmowa jest najwazniejsza.A zwiazki na odleglosc w niczym nie pomagaja.Jak chcecie byc dalej razem musicie dazyc do tego zeby mieszkac razem,obojetnie czy w polsce czy zagranica.Inaczej predzej czy pozniej odsuniecie sie od siebie,przestaniecie sie rozumiec.
Moj maz tez tak robil.Nieraz go nakrylam ze pisze z jakimis babami.Pozniej byla wielka awantura,jego obietnice ze juz nigdy wiecej tego nie zrobi.Teraz akurat przechodzimy kolejny kryzys i moze to byly wlasnie pierwsze oznaki,ze jest cos nie tak.
Szczera rozmowa jest najwazniejsza.A zwiazki na odleglosc w niczym nie pomagaja.Jak chcecie byc dalej razem musicie dazyc do tego zeby mieszkac razem,obojetnie czy w polsce czy zagranica.Inaczej predzej czy pozniej odsuniecie sie od siebie,przestaniecie sie rozumiec.
mi bardzo zalezy pewnie tak jak i tobie...ale widzisz jacy ci faceci sa twoj obiecal dalej tak robil. moj pisal ze mna pisal ze kocha i teskni i pisal w tym samym czasie z inna...powiedz mi czy to ze sie ma dla niego mniej czasu, po calym ciezkim dniu pracy i opieki nad dzieckiem nie ma sie ochoty na seks moglo go sklonic do poszukania sobie kogos lepszego???czy to po prostu nuda w zwiazku ta sama partnerka od tylu lat...???jeden plus jest taki ze pisal tak moze kilka dni no gora 3 tygodnie ale zaraz po wyjezdzie za granice ale gdy przyjechal na weekend do domu to po powtornym powrocie do niemiec juz nie pisal z nikim...
a teraz bodajże 3 dni temu po mega awanturze powiedzial ze to my jestesmy jego rodzina i nie wyobraza sobie zycia bez nas i ze juz mnie wiecej nie skrzywdzi...zobaczymy...a i mowil ze teraz po tym wszystkim odbudujemy pomiedzy soba taka wiez ze jeszcze takiej nie było miedzy nami...a tym czasem co wieczor jak predzej pisalismy co wieczor teraz on jest bardzo spiacy i juz nie piszemy wiec juz sama nie wiem
pewnie mowi to wszystko po to zeby mnie uspokoic a pewnie robi swoje...gdyby nie synek juz dawno bysmy sie rozeszli ale bardzo mi go szkoda...taki mały niewinny aniolek
marcelina30 napisał/a:Moj maz tez tak robil.Nieraz go nakrylam ze pisze z jakimis babami.Pozniej byla wielka awantura,jego obietnice ze juz nigdy wiecej tego nie zrobi.Teraz akurat przechodzimy kolejny kryzys i moze to byly wlasnie pierwsze oznaki,ze jest cos nie tak.
Szczera rozmowa jest najwazniejsza.A zwiazki na odleglosc w niczym nie pomagaja.Jak chcecie byc dalej razem musicie dazyc do tego zeby mieszkac razem,obojetnie czy w polsce czy zagranica.Inaczej predzej czy pozniej odsuniecie sie od siebie,przestaniecie sie rozumiec.mi bardzo zalezy pewnie tak jak i tobie...ale widzisz jacy ci faceci sa twoj obiecal dalej tak robil. moj pisal ze mna pisal ze kocha i teskni i pisal w tym samym czasie z inna...powiedz mi czy to ze sie ma dla niego mniej czasu, po calym ciezkim dniu pracy i opieki nad dzieckiem nie ma sie ochoty na seks moglo go sklonic do poszukania sobie kogos lepszego???czy to po prostu nuda w zwiazku ta sama partnerka od tylu lat...???jeden plus jest taki ze pisal tak moze kilka dni no gora 3 tygodnie ale zaraz po wyjezdzie za granice ale gdy przyjechal na weekend do domu to po powtornym powrocie do niemiec juz nie pisal z nikim...
a teraz bodajże 3 dni temu po mega awanturze powiedzial ze to my jestesmy jego rodzina i nie wyobraza sobie zycia bez nas i ze juz mnie wiecej nie skrzywdzi...zobaczymy...a i mowil ze teraz po tym wszystkim odbudujemy pomiedzy soba taka wiez ze jeszcze takiej nie było miedzy nami...a tym czasem co wieczor jak predzej pisalismy co wieczor teraz on jest bardzo spiacy i juz nie piszemy wiec juz sama nie wiem
pewnie mowi to wszystko po to zeby mnie uspokoic a pewnie robi swoje...gdyby nie synek juz dawno bysmy sie rozeszli ale bardzo mi go szkoda...taki mały niewinny aniolek
a i jeszcze jedno dostalam od jego takiej jednej kolezanki z ktora pisal cala ich rozmowe nie bylo tak zle spodziewalam sie czegos gorszego a co najlepsze ona tez miala chlopaka byl akurat w szpitalu, wiec panienki tez sa nie zle. normalnie nie moge takiego czegos pojac, nie dosyc ze maja swoj zwiazek gdzies to jeszcze psuja czyjs....ale nie bronie mojego faceta tylko o to chodzi ze to dziala w dwie strony. normalnie szok...poswiecasz sie dla kogos a tu takie numery...mi to nigdy na mysl nie przyszlo ale teraz po tym wszystkim to mam nawet chec go zdradzic tylko wiem ze sie nie odwaze bo nie mam takiego charakteru no i nawet sposobu bycia...chyba znienawidzilabym sie juz calkiem...
15 2012-11-09 10:54:02 Ostatnio edytowany przez slonkowroclaw (2012-11-09 10:57:37)
Angelka Twój facet jest tam sam, niestety oni tacy są,potrzebują wrażeń...wydaje mi się,że nie chciał Cię zdradzić...gdybyście byli razem napewno było by inaczej to są niestety uroki "związku" na odległość...nigdy nie można ufać w 100%.Musicie być razem,inaczej ten związek nie ma szans przetrwać.Nie skreślaj tego związku przez jeden jego wybryk,nie doszło do zdrady,musisz być tam przy nim wtedy wszystko się ułoży.Głowa do góry!!!
Angelka Twój facet jest tam sam, niestety oni tacy są,potrzebują wrażeń...wydaje mi się,że nie chciał Cię zdradzić...gdybyście byli razem napewno było by inaczej to są niestety uroki "związku" na odległość...nigdy nie można ufać w 100%.Musicie być razem,inaczej ten związek nie ma szans przetrwać.Nie skreślaj tego związku przez jeden jego wybryk,nie doszło do zdrady,musisz być tam przy nim wtedy wszystko się ułoży.Głowa do góry!!!
cały czas mysle o tym wyjezdzie ale ciezko troche jechac 800 km do obcego kraju nie znajac jezyka i i nikogo tam...ogarnia mnie strach jak o tym pomysle ale wiem ze to jest jedyne rozwiazanie zeby zwiazek przetrwac...tylko nie moge tego przezyc ze ledwo co pojechal ok 2 miesiecy a on juz szuka wrazen....ci faceci to maja naprawde dziwny tok myslenia...
Rozumię Cię doskonale,sama nie wiem czy z takim maleństwem chciałabym jechać w świat,nie znając nikogo,powinien troszkę podrosnać,wtedy by było troszkę "raźniej"nie martw się o język sama się go tam nauczysz,zobaczysz musisz spróbować inaczej nie będziesz wiedzieć.Zawsze możesz wrócić jeśli coś bedzie nie tak.To jest niestety życie czasem trzeba iść na kompromis,o coś zawalczyć,nikt nie powiedział,że będzie łatwo,ale moim zdaniem rodzina powinna być w komplecie.
Ja na Twoim miejscu bym zaryzykowała i pojechała jeśli jest taka możliwość. Tam dopiero zobaczycie jakie uczucie Was łączy i czy jest lepiej czy odwrotnie. Wrócić zawsze możesz a jak się nie odważysz wyjechać na jakiś czas to możesz stracić to co dla Was najważniejsze.
Powodzenia!!!
Ja na Twoim miejscu bym zaryzykowała i pojechała jeśli jest taka możliwość. Tam dopiero zobaczycie jakie uczucie Was łączy i czy jest lepiej czy odwrotnie. Wrócić zawsze możesz a jak się nie odważysz wyjechać na jakiś czas to możesz stracić to co dla Was najważniejsze.
Powodzenia!!!
no własnie tego sie boje ze stracimy to co najwazniejsze czyli siebie...jak mieszkalismy sami to bylo super mimo tego ze klepalismy non stop biede...to jeszcze zanim synek sie urodzil...pozniej wrocilismy do moich rodzicow i sie zaczelo...znalazlam prace bylo coraz lepiej finansowo ale niestety mieszkanie z kims jakos nam w niczym nie pomoglo...do tej pory mieszkamy z rodzicami ale chcemy bynajmniej chcielismy do tej pory isc w koncu na swoje, tylko zawsze mialam obawy czy sobie poradzimy...a teraz chyba zaryzykuje bo juz nic innego mi nie pozostalo
życzę Wam wytrwałości. Chłopak pewnie się ucieszy z Twojej decyzji i pokaże, że mu zależy. Oby potoczyło się dobrze, bo grunt to rodzina ![]()
A moze jest uzaleźniony - początkowa faza,źa tak powiem.Chyba ma mało pracy skoro się nudzi .Podobno jak się facet nudzi to mu róźne głupoty po głowie chodzą.
droga angelko,
przemysl to z tym wyjazdem.Ja to tutaj niejednokrotnie widzialam z tej drugiej strony.Chcesz jechac z takim malenstwem i co ? gdzie bedziesz mieszkac? co bedziesz robic? za co tu bedziecie zyc?
prosze , zastanow sie, zanim podejmiesz decyzje.
Przeciez, jezeli ten Twoj chlopak chce Ciebie zdradzic, to zrobi to. Chcesz tam pojechac, zeby go PILNOWAC?
Pomysl...
pozdrawiam Cie i prosze nie dolaczaj do tych zrozpaczonych dziewczat, ktore tu potem po przyjezdzie placza...
powiem ci z 10 letniego pobytu za granicą nie licz na związek na odległość widziałam wiele i nie znalazłam choć jednej osoby która by rogów nie doprawiła nieważne że byli żonaci czy w starszym wieku ,wiele matek widziałam jak prowadziły podwójne życie wiele twierdziły że czas odległość robi swoje że jak na początku uczymy wały kontakt częstszy tak później się stawał rzadszy czy zjazdy do polski ,zawsze słyszałam jedno już ciężko się dogadać z partnerem i z własnego doświadczenia wiem że tak jest na początku tęsknota straszna że człowiekowi ciężko z tym sobie poradzić nowe otoczenie nowe życie ale później żyjesz życiem tamtym ja o mały włos sama bym straciła rodzinę kiedy ja harowałam mój mąż zna las w Polsce pocieszycielkę za żekał się że to moja wielka wyobraźnia ale wszyscy włącznie z kochanką go sprzedali wzięłam dziecko i wyjechałam ponieważ miałam kontrakt i musiałam do końca dotrwać przyjechał błagał moje dziecko klękło przede mną i powiedziało mamo daj szanse tacie było mi ciężko i zrobiłam to dla dziecka .,wiedziałam że to za długi okres i ciężko wytrzymać dwóm stroną ,zanim mnie potępisz że co jestem za matka to powiem ci wyjechałam ponieważ nawet na mleko nie miała dla dziecka miałam jedną parę spodni i z tym pojechałam w domu nie było nic tak naprawdę mieszkałam kantem u matki do której wróciłam z domu dziecka nawet nie mieliśmy naczym spać nie mogliśmy zaleś pracy oboje ,kiedy wróciłam i do teraz słyszę, a czemu nie wrócisz zagranice bo zagranica to nie miód jak komuś się wydaje mana nie leci z nieba harować cza jak wół nic niema za darmo i wiele wyrzeczeń musisz znieś .,każdemu mówię albo jedziemy całą rodziną albo nikt ,związek na odległość prędzej czy później przestanie istnieć i to jest gorzka prawda .WIĘC ZASTANÓW SIĘ !Zagranicą o wiele łatwiej ci będzie wychować dziecko poza tym zagranica ma większy pakiet socjalny na dzieci i wiele za darmo się na dzieci dostaje a plus tego że będzie cie razem .w Niemczech są szkoły dla obco krajowców za darmo gdzie uczysz się języka i prowadzą to wolontariusze i pomagają wiele załatwić i podpowiadają jak i gdzie się udać po pomoc i nie tylko w Niemczech
powiem ci z 10 letniego pobytu za granicą nie licz na związek na odległość widziałam wiele i nie znalazłam choć jednej osoby która by rogów nie doprawiła nieważne że byli żonaci czy w starszym wieku ,wiele matek widziałam jak prowadziły podwójne życie wiele twierdziły że czas odległość robi swoje że jak na początku uczymy wały kontakt częstszy tak później się stawał rzadszy czy zjazdy do polski ,zawsze słyszałam jedno już ciężko się dogadać z partnerem i z własnego doświadczenia wiem że tak jest na początku tęsknota straszna że człowiekowi ciężko z tym sobie poradzić nowe otoczenie nowe życie ale później żyjesz życiem tamtym ja o mały włos sama bym straciła rodzinę kiedy ja harowałam mój mąż zna las w Polsce pocieszycielkę za żekał się że to moja wielka wyobraźnia ale wszyscy włącznie z kochanką go sprzedali wzięłam dziecko i wyjechałam ponieważ miałam kontrakt i musiałam do końca dotrwać przyjechał błagał moje dziecko klękło przede mną i powiedziało mamo daj szanse tacie było mi ciężko i zrobiłam to dla dziecka .,wiedziałam że to za długi okres i ciężko wytrzymać dwóm stroną ,zanim mnie potępisz że co jestem za matka to powiem ci wyjechałam ponieważ nawet na mleko nie miała dla dziecka miałam jedną parę spodni i z tym pojechałam w domu nie było nic tak naprawdę mieszkałam kantem u matki do której wróciłam z domu dziecka nawet nie mieliśmy naczym spać nie mogliśmy zaleś pracy oboje ,kiedy wróciłam i do teraz słyszę, a czemu nie wrócisz zagranice bo zagranica to nie miód jak komuś się wydaje mana nie leci z nieba harować cza jak wół nic niema za darmo i wiele wyrzeczeń musisz znieś .,każdemu mówię albo jedziemy całą rodziną albo nikt ,związek na odległość prędzej czy później przestanie istnieć i to jest gorzka prawda .WIĘC ZASTANÓW SIĘ !Zagranicą o wiele łatwiej ci będzie wychować dziecko poza tym zagranica ma większy pakiet socjalny na dzieci i wiele za darmo się na dzieci dostaje a plus tego że będzie cie razem .w Niemczech są szkoły dla obco krajowców za darmo gdzie uczysz się języka i prowadzą to wolontariusze i pomagają wiele załatwić i podpowiadają jak i gdzie się udać po pomoc i nie tylko w Niemczech
witam cie dlatego właśnie chce wyjechac...duzo sobie z moim facetem wyjasnilismy ale co z tego jak przez tel...dopiero za tydz bedzie w domu to pogadamy normalnie...wiem ze mu zalezy i wiem ze jak tam bedziemy sami to damy rade...rowniez uwazaze tam sa lepsze perspektywy i dla naszego syna i dla nas...a tak na marginesie podziwiam cie ze wybaczylas mezowi ja chyba niepotrafilabym...a jestescie nadal razem??i dzieki za pomoc to mi dalo duzo no i zrozumialam ze rodzine trzeba ratowac poki jeszcze ma sie co ratowac...chcialabym byc tam razem z nim teraz bo do dzisiaj siedze i mysle czy nie pisze z kims czy jest na jakims portalu...siedze i sprawdzam i sie nakrecam wiem ze na dluzsza mete nie dalabym tak rady
Witam > Co do pisania naszych panów z paniami przez komputery.Moje małżeństwo prawie przez takie coś by się rozpadło. Mój mąż przez gry internetowe poznał kilka pań z którymi rozmawiał wieczorami po 6 godzin zamykając sie w pokoju zakładając słuchawki na uszy świat dla niego nie istniał .Do czasu gdy moje nerwy nie puściły .Znalazłam też kilka zdjęć w telefonie i rozpętała się wielka awantura .Nie pomagały rozmowy dopiero jak zagroziłam rozwodem troche jest lepiej ale czasu sie nie wróci i zaufania .Już nic nie jest tak jak dawniej nie potrafie normalnie z nim rozmawiać czuje do niego brak zaufania.A co do telefonu to jest jego świętość nie do dotykania.Po tylu latach małżeństwa to bardzo boli ..
My byliśmy blisko a kiedy wszystko wymknęło sie z pod kontroli to nawet nie wiem. Być blisko a tez można dużo przeoczyć moze mnie zgubiło właśnie to zaufanie o którym większość pisze ..
moj maz byl 7miesiecy zagranica(niemcy), przyjezdzal co miesiac na pare dni i wiesz co tez sie balam jak by to bylo jechac...
dla tego zostawilam dzieci u rodzicow i pojechalam na tydzien, zobaczylam okolice, zobaczylam jak sie zyje bez jezyka, ile kosztuja zakupy, ile kosztuje mieszkanie, jak sobie radzic bez jezyka, tydzien mi starczyl zeby zobaczec ze zupelnie nie ma sie czegos bac:)
a jezyk...tak rozmawialam ze az rece bolaly:P
ja gdybym tylko miala szanse bym pojechala, 2-3lat i wracacie do polski ze zajomoscia jezyka i z kasa na kupno mieszkania.
wiem jedno, mysmy przetrzymalni,ale zwiazek na odleglosc nie jest dobry ani dla malznestwa ani dla dziecka.
ja na twoim miejscu bym jechala z mezem jak bedzie jechal teraz.
badzcie razem
moj maz byl 7miesiecy zagranica(niemcy), przyjezdzal co miesiac na pare dni i wiesz co tez sie balam jak by to bylo jechac...
dla tego zostawilam dzieci u rodzicow i pojechalam na tydzien, zobaczylam okolice, zobaczylam jak sie zyje bez jezyka, ile kosztuja zakupy, ile kosztuje mieszkanie, jak sobie radzic bez jezyka, tydzien mi starczyl zeby zobaczec ze zupelnie nie ma sie czegos bac:)
a jezyk...tak rozmawialam ze az rece bolaly:P
ja gdybym tylko miala szanse bym pojechala, 2-3lat i wracacie do polski ze zajomoscia jezyka i z kasa na kupno mieszkania.
wiem jedno, mysmy przetrzymalni,ale zwiazek na odleglosc nie jest dobry ani dla malznestwa ani dla dziecka.
ja na twoim miejscu bym jechala z mezem jak bedzie jechal teraz.
badzcie razem
i wlasnie lubie takie osoby jak ty ktore tak pisza...widac ze ze spokojem napisane..ja tez chce walczyc bo jest o kogo, nie wyobrazam sobie zycia bez tych moich mezczyzn, chodzi mi o chlopaka i synka...troche z nim rozmawialam o tym ostatnio i zrozumialam ze troche winy mojej tez w tym jest bo sie od niego odsunelam, a on stwierdzil ze tym pisaniem probowal uciec od rzeczywistosci tylko nie wie jakby to sie skonczylo...mowil ze jakby zdradzil mnie to by mnie zostawil bo nie potrafilby zyc w klamstwie...tyle dobrego dzieki za opinie duzo mi pomogla mam nadzieje ze sie uda wiem ze jestesmy silni, duzo a nawet bardzo duzo razem przeszlismy, udalo sie nawet przetrwac biede ze nie mielismy co do garnka wlozyc jedlismy kanapki z serem przez kilka dni zeby dotrwac do wyplaty wiec to teraz przetrwamy...synek najwazniejszy w tym wszystkim jest a ja chce zebysmy mu dali szczescie i milosc z pelnej rodziny a nie od mamy i tatusia z od skoku jeszcze raz dzieki
My byliśmy blisko a kiedy wszystko wymknęło sie z pod kontroli to nawet nie wiem. Być blisko a tez można dużo przeoczyć moze mnie zgubiło właśnie to zaufanie o którym większość pisze ..
a wlasnie mnie wkurza takie cos ze sa takie baby "niewyzyte" i przez takie mendy zwiazki sie psuja a nawet rozpadaja...jakbym zlapala taka jedna z druga zabilabym..moj facet pisal z panienka co miala chlopaka akurat byl w szpitalu no wiec to nie jest tylko wina naszych facetow lecz takze takich kobiet co szukaja Bog wie czego...faceta ma a innego szuka...
tez sie martwie czy zaufam mu ale bede pracowac nad tym...a faceta zawsze czeba kontrolowac moim zdaniem bo to cwane bestie sa ale kobitki jeszcze cwansze...wiec damy rade pozdrawiam
Co do tych pań grających w internecie z panami to większość z nich wiem że też mają mężów którzy chyba na to co robiom sie godzom bo niewiem jak inaczej sobie to tłumaczyć.Chyba że rozmawiają w tajemnicy.
Jesli chodzi o kobiety to wydaje mi się akurat,że albo są samotne bo zostały skrzywdzone,lub samotne matki...które szukają kogoś kto będzie z nimi bez względu na dziecko,które mają...a takich którzy się na to godzą jest niestety mało,bo faceci nie lubią problemów...
Moge ja się mylić co do wszystkich pań ale w przypadku mojego męża raczej 4 były mężatkami na 100 % na to miałam dowody. I dowody znałazły sie w moich rekach przez przypadek.Ja mężą nigdy nie kontrolowałam ufałam ale od tego co sie w tedy wydarzyło to zaufanie jest nikłe .Bo obiecywał z nimi kontakt zerwać lecz nic z tego nie wyszło.Ja nie bronie rozmów na temat gier wymiany komentarzy na te tematy .TYlko po czasie to zaczeło sie zmieniac w coś innego...
Tak jesteśmy razem choć jak to w małżeństwie są gorsze i lepsze dni .Jestem prawie 18 lat po ślubie choć mam 36lat bardzo młodo wzięłam ślub zaledwie18 lat miałam a 19 jak urodziłam syna .Wiele w życiu przeszłam i wiele życie mnie nauczyło.Przedtem nie było forum a mało kto miał komputer. To forum wiele pomaga choćby nawet wygadanie się komuś lub punkt widzenia innych na twoją sytuacje lub podpowiedz . Uważam jeżeli dwie osoby się kochają i dogadują i chcą być razem to nic nie stoi na przeszkodzie aby być ze sobą .Ja dałam szanse choć niełatwo jest zaufać,nieraz mam myśli różne ,ale staram nie przybierać sobie do głowy.Bo to jest najgorsze co może być to nasze wyobrażenie które prowadzi do niepewności czasem bez pod stawnych podejrzeń a nawet oskarżeń.Jesteście młodzi i wiele jeszcze przed wami .Zacznijcie żyć razem i nie oglądajcie się za siebie ,staraj się nie wracać do tego co było z czasem zaczniesz żyć normalnie .A wracanie do tego będzie odbijać się na waszym związku i będziecie się męczyć a Ty chcesz ŻYĆ i stworzyć rodzinę . Będę trzymać kciuki abyście mogli być razem i aby wam się udało
no wlasnie wiem ze sa te lepsze i gorsze chwile...niestety tych gorszych zawsze wiecej...ja jednak dalam mu szanse, zobaczymy czy sie oplaci czy cos to da!!!teraz był na weekend w domu , no zupelnie inny facet. Wszystko bylo idealne do poki jak zasnal nie dorwalam jego tel znalazlam tam pare jeszcze starych smsow no i wpadlam w taka furie jak nigdy dotad...oczywiscie bylo tlumaczenie ze jakby mi powiedzial ze gadal na skype i pisal smsy to na pewno nie dalabym mu szansy i chcial zaoszczedzic mi nerwow...fajnie co nie?? ale mimo to dalam szanse po szczerej chyba szczerej rozmowie...zafundowal nam weekend w sali zabaw dla dzieci i nasz synek byl prze szczesliwy...a my moglismy troche pogadac bo byla fajna atmosfera...mam nadzieje ze dobrze zrobilam, a wyjazd do niego zaplanowalismy na wiosne zeby na zime tam nie jechac z malym dzieckiem...zobaczymy co bedzie oby sie udalo...dziekuje wszystkim za podtrzymanie na duchu i dobre podpowiedzi
My jesteśmy po ślubie 16 lat i nigdy bym nie pomyślała że mój mąż na pierwszym miejscu postawi komputer a pózniej rodzine. Zawsze słuchając takich opini myślałam że to jest nie możliwe jak można tyle godzin codzinnie grać w komputer.,Długo nie czekałam teraz walcze ja z tym w domu i jakoś mi to nie wychodzi.Brak mi sił,ochoty i czyjejś pomocy.Ile można razy dawać tą szanse ja to już słucham od lipca będzie lepiej tak ale na 2 tygodnie i wszystko wraca jak bumerang .
Chcesz próbować...są powody.....Doskonale. Ale nie należy zapominać, że jeżeli ktoś raz to zrobił i spodobało mu się, będzie do tego wracał. Teraz tylko będzie ostrożniejszy, jeżeli już wie "czym to grozi".
Może to zupełnie niewinne? Ale szukanie kontaktów z innymi, zamiast z Tobą, wtedy gdy ma już na to czas, po przepracowanym dniu..... Gdy mu się nudzi. Coś mi tu jednak nie zagrało do końca. Czyli, że co? Że Ty też go nudzisz? Możliwe, że potrzebuje tylko takich wirtualnych podniet, flirtów. Możliwe....ale z powyższego całokształtu wynika, że podważył Twoje zaufanie. A to nie jest juz takim drobiazgiem. Mam nadzieję, dla Twojego dobra, że je odzyskasz i nie będzie Ci się nic "zapalać" w głowie, gdy czasem będzie sam siadał przy monitorze. Bardzo tego życzę.:)
pisze znowu...nie wiem kompletnie co robic...w ogole sie nie uklada...nie tak mialo byc...no wiec pisalam o tym problemie wzzej niby sobie wszystko wyjasnilismz ale ja tak nie potrafie zyc...non stop mysle o tzm co sie stalo nie potrafie mu wybaczyc...i mysle ze mnie zdradzil...przeczytalam artykul ze jesli facet zdradzil to prawdopodobnie stosunki z zona mu sie polepszaja bo tak probuje jej to wynagrodzic i w ogole, a u nas tak sie zmienilo ze szok nigdz tak predzej nie bylo i nie wiem co o tym myslec...a po za tym powiedzial mi ze syna kocha bardziej ode mnie co dla mnie oznacza ze nie kocha mnie wcale...mimo tego ze tlumaczy ze to byl jego najwiekszy blad i ze nie wiedzial co moze stracic niby chodzilo mu o nasza rodzine to i tak nie potrafie zapomniec...a najgorsze jest to ze jak mu powiedzialam ze mam taka ochote sie na nim za to zemscic to wiecie co mi odpowiedzial ze jak mialoby mi to pomoc to nie ma nic przeciwko...normalnie myslalam ze mnie szlak trafi...i co ja mam o tym wszyskim myslec...juz nie chce wyjezdzac do niego a najchetniej ucieklabym w cholere stad tylko nie mam gdzie niestety...czasami mam juz mysli samobojcze ale powstrzymuje mnie mysl ze mam synka...mojego synka.on tlumaczy ze jeszcze troche i wszystko bedzie dobrze i ze kiedys mu zaufam ale ja juz nie wiem czy chce...kocham go a z drugiej strony tak go nie nawidze ze szok...
pisaam kiedys w innym watku (pomoycie mi) o moich problemach z facetem...facetem ktorego bardzo kocham ale nie potrafie mu wybaczyc, nie potrafie juz zyc...jestem szczepkiem nerwow...na skraju zalamania...nie potrafie powiedziec zostan ani odejdz...w dzien w dzien tysiace mysli czasami nawet samobojcze...oszukal mnie wykorzystal i wydaje mi sie ze zdradzil...
zaczeło sie od narodzin naszego syna...pochlonieta zajmowaniem sie synkiem non stop...sluchajaca buntowania mojej matki, ze jaki ten moj facet nie jest zly zapomnialam o nas...zblizen praktycznie nie bylo poniewaz nie moglam zaakceptowac siebie swojego wygladu po ciazy...i doszedl wyjazd za granice...jego wyjazd dla polepszeni naszego zycia...i tak sie polepszylo ze nie chce mi sie zyc...zaczal szukac sobie innej tzn innzch bo ich bylo kilkanascie...portale spolecznosciowe, erotyczne, czaty, smsy telefony po 1,5 godz dziennie...a do mnie zero im pisal o wszystkim a do mnie nic ...zadzwonil od czasu do czasu pytal sie co z synkiem...a ja...mnie nie bylo...gdy o wszystkim sie dowiedzialam powiedzial otwarcie ze chcial znalezc inna, nawet nie przeprosil, powiedzialam ze odchodze nawet nie probowal jakos zawalczyc olal to totalnie...ale ja glupia chcialam walczyc i walczylam...rozmawialam probowalam wyciagnac wiecej informacji ale niestety malo co sie dowiedzialam...odbylismy powazna rozmowe byly lzy obietnice u mnie i u niego a rano co...wstaje ogarniam sie wlaczam kompa a on znowu...ale z byla kolezanka z pracy ja sie pytam czy z kims pisze on zarzeka sie ze nie...i tak do dzsiaj non stop pytam prosze ale wiem ze on robi to dalej nie potrafie z tym skonczyc...wiem ze jak tyle razy mnie oklamal to bedzie oklamywal dalej ale ja glupia lgne w to dalej...mimo tego zdaje sobie sprawe ze teraz jestem mloda jeszcze moge znalezc sobie kogos innego a za 10 albo 20 moze juz nie byc tak latwo...ale robie to dla synka, bo nie wiem czy bede mu jakos mogla wytlumaczyc co sie stalo...czy nikt nie bedzie mu dokuczal ze nie ma taty przy sobie...ale tak patrzac z drugiej strony ja nie wiem czy tak dlugo uciagne...czasami nie wiem czy nie lepiej byloby stad odejsc ale nie potrafie zostawic synka...za bardzo go kocham...a jeszcze pomyslec ze taki czlowiek jak moj facet mialby nad nim wladze...taki oszust bez uczuc...zastanawiam sie tez czy dobrze robie ze czekam moj synek niedlugo skonczy 1,5 roku i jak widzi ze placze a placze codziennie przychodzi do mnie i mowi mamo albo mamu i przytula mnie...normalnie serce peka ...on tez wszystko czuje i wiele rozumie wiele osob mowi ze jest bardzo madry jak na swoj wiek...wie co gdzie jest sprzata po sobie wynosi pampersy do kosza na smieci...taki moj madry skarbek...czasami zastanawiam sie po kim on taki madry jak matka nie potrafii odejsc od oszusta, a oszustem jest jego ojciec...wiec juz sama nie wiem co robic brnac w to dalej czy yostawic go...boje sie ze bedzie mi komplikowal zycie,..tak cholernie sie boje...a najgorsze ze jestem z tym sama...nie mam nikogo kto moglby mi pomoc...kolejny wieczor sama patrze jak synek spi w lozeczku i nie moge...tak sie boje co nas czeka...nie chce dziecku zepsuc dziecinstwa...nie chce cierpiec i nie chce zeby moje sloneczko male czulo ze jest cos nie tak...co mam robic ............