Cześć,
znalazłam się w sytuacji, której nigdy się po sobie nie spodziewałam.
Otóż pracuję w pewnym miejscu już od jakiegoś czasu. Moim najbliższym współpracownikiem jest chłopak mniej wiecej w moim wieku, który z początku w ogóle mnie nie interesował. Z czasem lepiej się poznaliśmy i okazało się, że mamy wiele wspólnego i dobrze się ze sobą dogadujemy. Podczas jednej z delegacji doszło między nami do zbliżenia (bez seksu), z jego inicjatywy i to ja powiedziałam stop, wiedząc że takie sytuacje źle się kończą - ktoś się zakochuje itp, praca to nie miejsce na amory
Niestety podczas kolejnych delegacji uległam i tak kilka razy uprawialiśmy seks. Przypadkiem (od wspólnej znajomej z pracy) dowiedziałam się, że szanowny kolega ma dziewczynę (jak się okazało nie wiem o tym tylko ja). Nigdy nic mi o niej nie wspomniał, mimo że poruszaliśmy tematy naszych rodzin, znajomych, przyjaciół itp, generalnie prowadziliśmy dość szczegółowe rozmowy, więc świadomie nie poinformował mnei o tym, że z kimś się spotyka. Byłam w szoku, nigdy nie pozwoliłabym sobie na sypianie z zajętym facetem (babska solidarność;) ). Jednak ze strachu przed tym, jak będzie wyglądała nasza relacja na poziomie zawodowym bałam się zapytać go wprost dlaczego to zataił przede mną - w sumie nic mi nie obiecywał, bałam się chyba, że powie co cie to obchodzi, tylko się z tobą piep*** i tyle. Jakiś czas poźniej widziałam go gdzieś razem z tą dziewczyną i następnie zapytałam czy ta osoba, to jego dziewczyna, na co odpowiedział bez mrugnięcia okiem, że tak - i koniec tematu. Po tym zaprzestałam sypiania z nim.
Kolega jednak dalej nic nie wspominał o dziewczynie, ja dalej nei chciałam się wtrącać albo nie miałam odwagi go zapytać o całą sytuację. Z góry założyłam, że to tylko seks i zabawa, nie wiązałam z nim żadnych nadziei. Jednak tak jak się spodziewałam, zaczęłam coś do niego czuć...Po jakimś czasie znów to zrobiliśmy - alkohol nam pomógł. Miałam ogromne wyrzuty sumienia, że przyczyniam się do nieszczęścia tej dziewczyny, choć po cichu liczyłam na to, że może już z nią nie jest, może się rozstali itp. Jednak z mojego "śledztwa" wynika, że dalej się spotykają, mieszkają razem itp.
Stosunki między mną a nim są jak najbardziej ok, dogadujemy się świetnie tak jak wcześniej, ale ja nie wyobrażam sobie ciągnięcia tej sytuacji, nie mam ochoty być kochanką i uważam, że jest to niemoralne, a jednocześnie kiedy dochodzi co do czego nie mogę się powstrzymać ![]()
Dodam, że chyba widać, że między nami "iskrzy", bo czasem są jakieś komenatrze na nasz temat w pracy - że do sibie pasujemy itp.
Co sądzicie o jego zachowaniu? Czy znalazł sobie po prostu kochanicę? Czy fakt ukrywania przede mną swojego związku może świuadczyć o tym, że myśli o czymś więcej i nie chciał żebym trzymała dystans? Proszę o opinie.