Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez Beata45 (2018-10-11 14:27:39)

Temat: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Witam.
Wczoraj była kolejna awantura, przy dziecku. Nie wiem co mam robić. Mój mąż obraża się i awanturuje o to, co powiedziałam np. cztery miesiące temu. Albo rok temu. Ja nie pamiętam dokładnie co powiedziałam, a on ma jakąś swoją wizję i na jej podstawie obraża się na mnie. Potrafi się nie odzywać trzy tygodnie, potem ja go przepraszam i jest dobrze. Jak jest obrażony, pije. Potrafi pić codziennie przez tydzień.Te ataki jednak zdarzają się coraz częściej. Wczoraj może sprowokowałam tą awanturę, ale nie radzę sobie psychicznie z odrzuceniem. I tak to nic nie dało, bo obrażony jest nadal.
Mieszkamy w Danii od półtora roku. Zaczął pracę a ja z dzieckiem dojechałam. Synek ma 6 lat. Nie pracowałam, chodzę do sprogskole. Synek wspaniale się zaaklimatyzował, bardzo mu się w Danii podoba, ma przyjaciół, przez rok nauczył się mówić biegle po duńsku, chodzi do duńskiej zerówki. Mi też się tu podoba.
Jestem DDA, ojciec pił strasznie, matka też zaczęła. Awantury, wyzwiska, bicie, głód, wstyd - wszystko mam biegle opanowane. Ojciec zmarł na raka, matka żyje, ale popija z nowym mężem. Jest mi to już obojętne, chociaż matkę kocham. Ale mój mąż jej nienawidzi. Zawsze awantury są związane pośrednio z nią, chociaż dzieli nas 1300km.
Nieopatrznie zostawiłam jej rok temu klucze do domu w Polsce. Po powrocie na święta Bożego Narodzenia mąż ubzdurał sobie, że matka tam piła alkohol ze swoim mężem (nic na to nie wskazywało). Od tamtej pory mam przechlapane. Coraz częściej są o to obrazy majestatu, coraz dłuższe okresy picia i coraz gorsze awantury. Obraża się i wścieka, o to że moja matka rok temu teoretycznie napiła się wódki w naszym domu. Teraz przypomniał sobie, że (chyba) powiedziałam przy awanturze w lipcu, że mojej matce należy się szacunek, bo po ślubie mieszkaliśmy rok i za nic nie płaciliśmy. A on przecież pracował w delegacji, po czterech miesiącach sobie to przypomniał. Wczoraj normalnie włączyłam nagrywanie w telefonie, bo nie umiem mu przetłumaczyć, że przeszłości nie da się zmienić i trzeba iść do przodu. Słuchajcie, jakbym mówiła w innym języku, on wie swoje i koniec.
Zauważyłam też, że w łazience coś mówi do siebie, wydaje mi się, że coś na mnie, ale syczy z taką nienawiścią, że chyba nie chcę tego wiedzieć. Wczoraj miałam wrażenie, że mnie nienawidzi. Cały czas mówi, że moja matka rozwala nasz związek, on jest w porządku. Przecież to się w głowie nie mieści.
Ja nie piję w ogóle, nigdy. Piwo bezalkoholowe raz na pół roku u znajomych. Nic nigdy nie namówi mnie do picia.
Dzięki Bogu zaczęłam pracę, ale niestety trzy-zmianową. Nie dam sobie rady sama tutaj, dziecko jest za małe. Wczoraj zaczęłam się pakować, żeby uciec do Polski. Ale stchórzyłam!!! Tu mam pracę, dziecko jest szczęśliwe.
Mąż jest bardzo chciwy, skąpy i oszczędny. Ja po raz pierwszy nie pracowałam i uwłaczało mi jego utrzymanie. Niby mi nie wyliczał pieniędzy, ale wymuszał oszczędzanie na wszystkim. Wygląda jak łachmaniarz, ja ubieram się w krosach (takie second handy), jedynie dziecku czasem kupiłam coś nowego. Nigdy nie dostałam żadnego prezentu (teraz jak to piszę, widzę jak żałośnie to wygląda). Po 1,5 roku ma na koncie 100tys koron (zobaczyłam teraz) a mi kazał płacić z rodzinnego za internet hehe. Na urlopie byliśmy w Egipcie 15 lat temu, bo się zaparłam (fascynacja Egiptem) - tydzień.
Ojcem jest średnim, po przyjściu z pracy kawa + smartfon, potem przewraca się na plecy i śpi. Jak go poderwę i zmuszę to pobawi się z dzieckiem.
Śpimy osobno, bo synek w nocy przychodzi do mnie. On oczekuje, że co dwa dni przyjdę wieczorem do niego na seks. Jeżeli nie przyjdę też jest obrażony. Ale nie lubię tego robić, bo mnie nie podnieca, męczę się.
Boli mnie serce od wczoraj, co dalej? Przecież to eskaluje, jest coraz gorzej. Co ja mam zrobić? Powiedziałam, że chcę rozwodu, odpowiedział, że ok. Ale jak ja sobie tu poradzę sama?
Jesteśmy już 20 lat po ślubie, raz lepiej, raz gorzej. Znam go 25 lat i nie znam go wcale. Głupia jestem jak but z lewej nogi, on obraża się, a ja łażę i go wiecznie przepraszam. Najgorsze to to, że nic nie da sobie wytłumaczyć, ja A, on B, wie lepiej i koniec, a ja się gotuję.
Aha, z moją matką od roku nie ma kontaktu, nie chce też jechać do mojej rodziny. Na znak protestu w wakacje, ja nie kontaktowałam się z jego rodziną. Efekt - foch. Bo jego rodzina jest najmojsza.
To chyba już wszystkie fakty mojego żałosnego życia. Chociaż przypominam sobie jego ciągi alkoholowe przy budowie domu, jak z malutkim dzieckiem płakałam w garażu, a on pijany płakał ze mną. Albo potworną awanturę w samochodzie (7 miesiąc ciązy), jak pokazałam mu kupione za moje pieniądze ubranka. Dlaczego całą wyprawkę sfinansowałam za swoje, nie wiem teraz. Chyba żeby był spokój. Pracowałam, płaciłam za wszystko, nic nigdy nie odłożyłam. Przez niego też zrobiłam się skąpa. Ostatnio dumałam 15 minut nad butami dla dziecka za 250 koron. Ale kupiłam smile zwalczam skąpstwo.
Proszę o pomoc i podniesienie na duchu. Dziękuję.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2018-10-11 15:00:35)

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Temat rzeka. Jesteś współuzależniona natomiast mąż prawdopodobnie jest na ostatniej prostej ku alkoholizmowi. Awantury są mu potrzebne jako argument do picia. Zaraz poszukam w necie i Ci podam tytuł książki ktorą polecam przeczytać. Do Polski nie wracaj!!! Nie rób tego błędu. Oczywiście to moje subiektywne zdanie bo osobiście gdyby nie moje zwierzęta i dzieci dawno bym stąd uciekła. Akurat mam trochę znajomych za granicą i każda z tych osób żyje w zdecydowanie lepszych warunkach niż ja. Pomyśl o przyszłości synka i własnej szczególnie tej związanej z wypracowaną emeryturą. I na koniec pocieszenie. Ze współuzależnienia można się "wyleczyć". Ja jestem tego przykładem.

Edit: betty mellody "koniec współuzależnienia". Zacznij zdobywać wiedzę o tym jakim schematom ulegasz. Przypuszczam, że obecnie największym Twoim problemem jest toksyczne myślenie o akceptacji i odrzuceniu. Wydaje Ci się, że aby być akceptowaną i nie odrzucaną za wszelką cenę powinnaś spełniać wymogi męża. Prawdopodobnie już jesteś na etapie wypieranua własnych potrzeb byle tylko nie doświadczyś bolesnego odrzucenia. Emocje związane z odrzuceniem ich intensywność i rodzaj są bardzo związane z Twoim dzieciństwem. Ich moc pochodzi od Twojej mega zranionej struchlałej wewnętrznej dziewczynki. To jej emocje prawdopodobnie dominują obecnie w Twoim życiu. Dorosła kobieta, niezależna, świadoma siebie nie będzie przeżywać odrzucenua w tak intensywny sposób reagując na nie paraliżującym strachem. Ja to wszystko przerabiałam.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

3

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Dziękuję. Rozpłakałam się czytając tak przyjazne słowa.

Reklama

4

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Małżonkowi się wapno w mózgu lasuje od alkoholu. Myślę, że można go już zakwalifikować do alkoholików: chyba wywołuje kłótnie jako usprawiedliwienie dla chlania.

Zostaw go i postaraj się urządzić w Danii do kraju nie wracaj. Poszukaj jakiegoś programu pomocowego samotnym matkom

5

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc
Beata45 napisał/a:

Dziękuję. Rozpłakałam się czytając tak przyjazne słowa.

Tych emocji trochę bedziesz przerabiać. Płacz bywa cudownie oczyszczający. Na moje najlepiej zrobiłby Ci krąg mądrych kobiet. Siła kobiet jest niesamowita. Owszem bywamy okrutne wobec siebie ale też cudownie wspierające, dzielące się swoim doświadczeniem i mądrością. Niestety piszę z telefonu stąd miarkuje się bo  nie znoszę  tych malutkich literek. Jak córka wróci z moim laptopem dopiszę resztę.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"
Reklama

6

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Wiem, że trochę od życia dostałam złego. Czytam od kilku godzin i tak, jestem współuzależniona level expert. Myślałam, że prześlizgnęłam się przez złe dzieciństwo, ale ono siedzi we mnie i buduje mój strach. Zawsze powtarzam sobie: Tym razem nie przeproszę, a za trzy dni uśmiecham się i łaszę, po to by było dobrze w domu.

7

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc
Beata45 napisał/a:

Wiem, że trochę od życia dostałam złego. Czytam od kilku godzin i tak, jestem współuzależniona level expert. Myślałam, że prześlizgnęłam się przez złe dzieciństwo, ale ono siedzi we mnie i buduje mój strach. Zawsze powtarzam sobie: Tym razem nie przeproszę, a za trzy dni uśmiecham się i łaszę, po to by było dobrze w domu.

By dokonać zmiany trzeba być świadomym. Nie zmienimy czegoś czego świadomi nie jesteśmy. Do świadomości potrzebna jest wiedza. W przypadku ludzkiej psychiki zarówno wiedza pochodząca z "obcych źródeł" (książki) jak i ta pochodząca od nas samych (samoobserwacja). Wiedza i świadomość tego jakim ulegamy schematom pozwoli nam na kolejny krok - zmianę. Gdybyś zrobiła "krok w tył" i zdystansowała się do tego co w Twoim życiu się dzieje zobaczyłabyś, że tak naprawdę i paradoksalnie to nie mąż jest Twoim problemem a Ty nim jesteś. Oczywiście to co napisałam to dość duże uproszczenie jednak postaram się nieco przybliżyć o co mi chodzi. Przeanalizuj to zdanie... "nie rani nas to co nas spotyka a nasza REAKCJA na to".  W Twoim przypadku gdyby nie toksyny jakie w Tobie płyną rozumiałabyś, że nie jesteś odpowiedzialna za zachowanie męża i że najbardziej boli Cię nie jego zachowanie ale właśnie Twoja bierność w pozwalaniu na deptanie Twojej godności. To jest ból pierwotny. Ból z zachowania męża to ból wtórny mieszczący się za bólem dotyczącym godności.  Jako, że nosisz w sobie niedowartościowaną, przerażoną, niekochaną małą dziewczynkę to uległaś absurdalnemu przekonaniu, iż aby zasłużyć na miłość drugiego człowieka "musisz" w jakimś sensie podporządkować się ukochanemu, bo tylko wówczas on obdarzy Cię miłością i nie będzie odrzucał.  Jednocześnie sama siebie nie kochasz i z uporem maniaka odrzucasz. W związku z tym, że siedzi w Tobie przerażone dziecko sparaliżowane lękiem przed samotnością, każdy objaw odrzucenia wywołuje w Tobie dzikie emocje. Aby ich nie przeżywać jesteś w stanie poświęcić siebie, swoją godność w imię choć małego ochłapu akceptacji. W rzeczywistości jednak jesteś przeraźliwie samotna a to co wydaje Ci się obecnością drugiego człowieka to atrapa mająca na celu samooszukiwanie się by nie popaść w czarną dziurę niewyobrażalnego bólu. Tu działa instynkt samozachowawczy ale bardzo pokrętny bo stworzony na podwalinach patologii. Strasznie Ci współczuję bo czeka Cię dość trudny czas. Budząca się świadomość tego co dzieje się w Twoim życiu będzie dość trudnym przeżyciem. Po kolei zaczną opadać kolejne kurtyny utkane z kłamstw. Generalnie męża proponowałabym zostawić w spokoju. Nie jesteś gotowa na konfrontacje z nim bo sama ze sobą masz niemałe problemy. I założę się o cokolwiek, że największym Twoim problemem jest brak miłości własnej. Ten brak miłości własnej jest zarówno przyczyną Twoich problemów jak i ich konsekwencją. Gdybyś kochała siebie nie doprowadziłabyś do takiej sytuacji. W związku z tym, że jesteś już w dość paskudnej sytuacji i bardzo źle się z tym czujesz i płyną w Tobie toksyny jest Ci bardzo trudno otworzyć serce na siebie samą i pokochać. Poczytaj o psychologii zorientowanej na proces i o wewnętrznym dziecku. Ja właśnie przeszłam tą terapie. W moim przypadku była ona strzałem w dziesiątkę. I za całą odpowiedzialnością mogę napisać, że opanowałam moje współuzależnienie i oczywiście DDA. Nie! pozbyłam się a właśnie opanowałam i nauczyłam się z nim żyć. Emocje pozostały lecz obecnie nie ranią mnie już prawie wcale. Umiem bezbłędnie ocenić kiedy uaktywnia się we mnie wewnętrzne dziecko i dość szybko dochodzę do przyczyny dlaczego tak się dzieje i co w sobie zaniedbałam, że mała podniosła larum. Obecnie jesteś bardzo skupiona na zewnętrznym kręgu wpływu (mąż i Twoje oczekiwania wobec niego co powinien robić byś przestała odczuwać lęk) zupełnie zaniedbując wewnętrzny krąg wpływu (Twoje wnętrze, Twoje potrzeby, Twoja miłość własna, Twoja wola, Twoje sposoby na okiełznanie lęku). To należy odwrócić. Skupić się na wewnętrznym kręgu wpływu a zewnętrzny krąg pozostawić w spokoju póki co. Gdy pojmiesz co się dzieje, gdy poczujesz miłość własną będziesz gotowa na kolejny krok. Konfrontacje z mężem. I tu jestem pewna, że będzie bolało. Jeśli mąż wszedł na drogę alkoholizmu to przyznam, że droga będzie wyboista i pełna dziur. Z upływem czasu jego mózg i psychika będzie zmieniać konsystencję na budyń. Jedno jest pewne. Twój mąż nie radzi sobie z emocjami dlatego upija je. Niestety zapite emocje wracają ze zdwojoną siłą i atakują. Cykl się powtarza i mniej więcej porównać go można do zaciskania się pętli na szyi. Owszem prawdopodobnie będzie potrzebował pomocy z zewnątrz. Tylko obecnie Ty nie jesteś w stanie mu jej udzielić bo sama jej potrzebujesz. Alkoholizm to straszna choroba. Zmienia mózg człowieka. Możesz dowiedzieć się, że mąż nigdy Cię nie kochał jesteś beznadziejną Babą i On żałuje, że zmarnował sobie życie u Twojego boku. Mózg alkoholika na głodzie jest bardzo niebezpieczny. W zasadzie nie ma granic i cel (picie) uświęca absolutnie wszystkie środki nawet te najdrastyczniejsze. I oczywiście Ty będziesz główną odpowiedzialną za jego picie. To standardowe teksty. Zacznij od siebie a bez względu na wszystko wygrasz. Czymkolwiek miałaby być Twoja wygrana wygrasz. I poczytaj o nadkontroli. To kolejne piętno DDA.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

8

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Dlaczego mialabys sobie nie dac sama rady? Piszesz, ze synek jest za maly. Nie wiem jakie masz godziny pracy. Mozliwe, ze swietlica przy szkole zalatwilaby problem.
Tez mieszkam za granica, tylko, ze ponad 20 lat. Tez przyjechalam z malymi dziecmi do meza. Rozwiedlismy sie. Dalam rade.
Piszesz, ze chodzilas do szkoly uczyc sie jezyka. Obecnie pracujesz. Przyjechalas do meza, ktory do Danii przyjechal wczesniej niz Ty. Wnioskuje, ze masz chyba znajomych, czy wspolnych z mezem, czy kolezanki ze szkoly jezykowej albo z pracy. A moze po prostu masz znajomych z Polonii w Danii tam gdzie mieszkasz.
Moze znalazlaby sie pomoc przy dziecku w zamian za jakas Twoja pomoc. Wiem jak to jest na obczyznie i samotna matka z malymi  dziecmi, wiem gdyz sama przez to przeszlam. My Polacy pomagalismy sobie wzajemnie.
Nie wiem jak to jest w Twoim przypadku, nie wiem jak obecna Polonia jak w Danii, tam gdzie mieszkasz. I nie tylko Polacy, gdyz w szkole nauki jezyka oraz w pracy poznalas moze ludzi innych narodowosci albo Dunczykow, z ktorymi masz kontakt.
Piszesz, ze syn ma przyjaciol. Czyli masz moze kontakty z innymi rodzicami. Raczej nie jestes chyba calkiem sama a ludzie jak to ludzie, jedni nie pomoga, ale sa tez tacy, ktorzy chetnie pomoga.
Jesli w Danii podoba sie Tobie, a dziecko juz zaklimatyzowalo sie, chodzi do szkoly to nie zrob pochopnie bledu wracajac do Polski kierowana emocjami. Jesli zdecydujesz sie wrocic to niech to bedzie przemyslana decyzja a nie podjeta pod wplywem zdenerwowania.

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Z  tak dużym dzieckiem dasz sobie radę dlaczego miała byś nie dać? Godziny pracy nie pasują do szkoły to zmień pracę, dopytać o kluby po szkole kluby przed zajęciami, kluby wakacyjne, opiekunki, dofinansowania i działaj masz duże dziecko to nie niemowlak i po pierwsze opiekę łatwiej załatwić po drugie nie ma leku seperacyjnego a po trzecie on na to patrzy co się dzieje i niszczy mu psychikę. Działaj.

10

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Twój mąż jest alkoholikiem, który wszczyna awantury by pić. Fakt, że pije nie każdego dnia, ale w ciągach, niczego nie zmienia. To jest czysty alkoholizm.

Ratuj dziecko i rządaj rozwodu.

11

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Witam.
Chciałabym wytłumaczyć w związku z pracą, że trudno tu kobiecie, nie znającej dobrze języka znaleźć pracę. Poszczęściło mi się po kilku miesiącach, lecz jest to praca 3-zmianowa. Pracuje się popołudniami i w nocy. Ale pensja dobra. Kłopot miałabym ze znalezieniem opiekunów do dziecka na różne zmiany. Muszę to jeszcze przemyśleć.
Po kilku dniach sytuacja się nieco zmieniła. Posilona Waszymi postami, przeczytawszy duuużo stron na temat DDA i powielaniu stereotypów, poczułam się silna. Przestałam Pana zauważać, gotować, prać, sprzątać, jednym słowem traktowałam go jak zero. Dla dziecka przygotowywałam małe porcyjki jedzenia, na raz. Nawet kanapy w salonie nie ścieliłam (bo śpi tam) i barłóg leżał odłogiem po całych dniach. Zaczęłam też intensywnie szukać samochodu (mamy jeden). Jak pragnę zakwitnąć mąż nie wpadł w ciąg alkoholowy, a w niedzielę zostałam uraczona wielkim bukietem róż. Jeszcze nigdy to się nie zdarzyło. Zobaczymy, jak długo ta przemiana zostanie.
Oczywiście nie jestem dzieckiem i to nie bajka, by już zawsze miało być dobrze. Ze swojej strony poszukam terapii online dla DDA i najpierw postaram się naprawić i mam nadzieję, że będę silna dalej. Może ktoś ma jakieś namiary na dobrą terapię?
I jeszcze, nagrywanie w smartfonie to bardzo dobry pomysł.

12

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Typowe. Alkoholikowi ucieka grunt pod nogami, to nagle jest miły, czarujący i do rany przyłóż. A potem znowu idzie w tango. I tak w koło Macieju.

Zrozum, to jest poważna choroba, która wypacza myślenie. Jak Twój mąz nie pije, to ma stany depresyjne, denerwuje sie ciągle, wszystko go irytuje i tylko czeka by wypić. Wszczyna awanturę, robi focha, idzie chlać. To nie Ty i rodzina jestes ważna, ale nastepny kieliszek.

Nie wierz w te "zmiany", bo to żadne zmiany. Idź i znajź terapeutę dla siebie, bo jestes współuzależniona.

13

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Nie daj się nabrać na piękne slowka i gesty, przekonaj meza do leczenia, ja na Twoim miejscu postawiłabym to jako warunek wspólnego bycia razem. Jak odpuścisz, wszystko wroci do starej, zlej normy.

Odpowiadam za to, co piszę, nie za to, co komuś sie wydaje.

14

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

macie przynajmniej z kim zyc a nie sami jak ja

15 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2018-10-15 23:32:13)

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Szukaj innej pracy już teraz atychmiast, jak sielanka będzie trwać to super jak nie to będziesz niezależna i będziesz mogła wiać. Bajki życzę

Samotna wolała byś z alkoholikiem albo przemocowcem niż sama? Serio?

16 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-10-18 10:31:39)

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Zostaw go, nie ma sensu męczyć się z alkoholikiem...
Szkoda Ciebie i dziecka.

Sama jestem po rozwodzie, miałam mętlik w głowie....  bardzo pomogła mi SPAM.

17

Odp: Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Dziewczyny mają rację, nie daj się nabrać
W jakaś zmianę to można uwierzyć jak pójdzie na terapię i przetrwa w trzeźwości przynajmniej dwa lata.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąż chyba jest psychicznie chory - proszę o pomoc

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018