Witam.Mam 33 lata.Jestem w związku z facetem starszym ode mnie o 19 lat.Wszystko na zewnątrz wygląda fajnie,bo mówię sobie każdego dnia "jest super",ale chyba niedługo zwariuje.Ale od początku...otóż byłam mężatką, może niezbyt szczęśliwą i niezbyt bogatą,ale miałam swoje miejsce na ziemi,swój kawałek podłogi...poznałam Jego straszego,przystojnego bez zobowiazań faceta.Zawrócił mi w głowie mocno.Oświadczył mi się i planował jaką będziemy szczęśliwą rodziną z jeszcze jednym Naszym wspólnym dzieckiem.Dałam się skusić(głupia byłam okropnie!!!).Zamieszkaliśmy razem i się zaczęło...okazało się,że w domu w którym mieszka należy do jego siostry i On ma długu około 600 000zł.Wszystko podporządkowane jest do siostry.Ona mieszka na górze a my na dole.Każda nasza kłótnia kończy się na górze u brat żali się siostrze.Ona wyzywa mnie i za każdym razem szantażuje że mnie wyrzuci z tego domu.Jak moge z jej bratem się kłócić.Ostatnio powiedziała mi,że Nie Pozwoli na to nigdy,żeby On się ze mną ożenił.Najgorsze jest to,że jestem po rozwodzie z mężem.Jestem wymeldowana z mieszkania wspólnego z byłym mężem,moje 7 letnie dziecko biedne na to wszystko patrzy.Chętnie bym się wyprowadziła stąd ale dokąd.Na rodziców nie mam co liczyć.Nie wiem co robić??Mam swoją firmę,ale ona przynosi za małe dochody żeby się utrzymać sama.On jednej chwili robi mi awanturę o to że nie pracuje zawodowo a za chwilę mówi,że nie mogę pracować.Jest to człowiek z którym nie potrafię żyć a jednocześnie nie mam wyjścia.Od jakiegoś 1,5 roku jestem na tabletkach przepisanych od psychiatry.Jeszcze jest dużo trudnych spraw ale nie będę zanudzać.Wiem byłam strasznie głupia i mam za swoje!!!!!!Dobrze mi tak.
Podobne tematy
Witam.Mam 33 lata.Jestem w związku z facetem starszym ode mnie o 19 lat.Wszystko na zewnątrz wygląda fajnie,bo mówię sobie każdego dnia "jest super",ale chyba niedługo zwariuje.Ale od początku...otóż byłam mężatką, może niezbyt szczęśliwą i niezbyt bogatą,ale miałam swoje miejsce na ziemi,swój kawałek podłogi...poznałam Jego straszego,przystojnego bez zobowiazań faceta.Zawrócił mi w głowie mocno.Oświadczył mi się i planował jaką będziemy szczęśliwą rodziną z jeszcze jednym Naszym wspólnym dzieckiem.Dałam się skusić(głupia byłam okropnie!!!).Zamieszkaliśmy razem i się zaczęło...okazało się,że w domu w którym mieszka należy do jego siostry i On ma długu około 600 000zł.Wszystko podporządkowane jest do siostry.Ona mieszka na górze a my na dole.Każda nasza kłótnia kończy się na górze u brat żali się siostrze.Ona wyzywa mnie i za każdym razem szantażuje że mnie wyrzuci z tego domu.Jak moge z jej bratem się kłócić.Ostatnio powiedziała mi,że Nie Pozwoli na to nigdy,żeby On się ze mną ożenił.Najgorsze jest to,że jestem po rozwodzie z mężem.Jestem wymeldowana z mieszkania wspólnego z byłym mężem,moje 7 letnie dziecko biedne na to wszystko patrzy.Chętnie bym się wyprowadziła stąd ale dokąd.Na rodziców nie mam co liczyć.Nie wiem co robić??Mam swoją firmę,ale ona przynosi za małe dochody żeby się utrzymać sama.On jednej chwili robi mi awanturę o to że nie pracuje zawodowo a za chwilę mówi,że nie mogę pracować.Jest to człowiek z którym nie potrafię żyć a jednocześnie nie mam wyjścia.Od jakiegoś 1,5 roku jestem na tabletkach przepisanych od psychiatry.Jeszcze jest dużo trudnych spraw ale nie będę zanudzać.Wiem byłam strasznie głupia i mam za swoje!!!!!!Dobrze mi tak.
Hej ciężkie to życie,ale wiesz szkoda życia marnowac jest zbyt krotkie a zbyt piekne by meczyc sie jesli masz prace dasz rade kombinuj nie daj sie. ja mam problem z mezem ale wkrotce sie wyprowadzam znajde prace i spadam. pamietaj o dziecku ono jest najwazniejsze.....
To jest właśnie efekt nie przemyślanej decyzji która była podjęta zbyt pochopnie może pogadaj z byłym mężem może na jakiś czas lepiej będzie jak pomieszka jego dziecko z nim aby nie patrzyło na te wasze awantury bo to nic dobrego dla dziecka .Wiem trudne jest rozstanie dziecka z matką ale czasem dla jego dobra trzeba się poświęcić być może tam będzie miał lepszy spokój wiem poczujesz się upokorzona idąc do ex czasem po prostu trzeba schować dumę do kieszeni i pomóc dziecku poza tym są instytucje pomagające osobą w trudnych zawirowaniach życiowych nie wstydź się prosić o pomoc kiedy ona jest realnie potrzebna
Dzięki za miłe słowa.A gdzie są takie instytucje któe pomagają?A co do byłego męża,to ne ma szans na zostawienie z nim dziecka.On jeździ tirami po całej Europie.Nie ma go 3 tygodnie i przyjeżdża na tydzień w miesiącu tylko.Ale dzięki za wszystko.
sylwiaziel, a może skoro ex jezdzi tirami to pozwoli Ci pomieszkać z dzieckiem u niego. W miedzyczasie cos wymyslisz co do lokum?
Witam.To nie jest takie proste jak wygląda.Nawet napisać tutaj jest mi ciężko.Mój ex jest raz w miesiącu w domu.
Napisałaś tu bo chciałaś się komuś wygadać... Ale co miałabyś zrobić? Szczerze powiem, że nie wiem.
Może znaleźć kogoś innego kto by zapewnił Tobie i Twojemu dziecku byt. Kogoś innego, lepszego...
A nie masz możliwości powrotu do ex męża bądź do własnych rodziców chociaż na jakiś czas. Mogłabyś iść do pracy i coś wynająć jakąś małą kawalerkę.
Twoje dziecko ma już 7 lat i chodzi do szkoły... Nie jest już takie małe i myślę że poradziłoby sobie 2h bez Ciebie (zanim wrócisz z pracy) bądź może jakaś życzliwa sąsiadka by się na ten czas nim zaopiekowała? Albo twoja mama?
To trudna sytuacja, ale nie bez wyjścia. Wyprowadź się od Twojego starszego partnera i jego siostry jak najszybciej bo to wykańcza psychicznie i Ciebie i Twoje dziecko!
Wiem dobra rada.Moje dziecko chodzi do 1 klasy i nie chce go przepisywać do innej szkoły.Poza tym najważniejsze....boję się, że sobie nie poradze.Dziennie słysze od niego że jestem beznadziejna i nigdy nie mam racji i nic nie umie zrobić.Do tego jego siostra dowala się nawet do tego co ugotowałam i że ona robi inaczej "lepiej".Jak pierwszy raz odchodziłam od męża byłam pełna nadziei, że wszystko się ułoży.Teraz wręcz odwrotnie.Strasznie się boję, że sobie nie poradzę sama.
Poradzisz sobie, kobiety to silne stworzenia
jeżeli nie będziesz próbować to się nie przekonasz...
Czasem ta trudniejsza droga jest tą właściwą. Musisz od niego odejść inaczej tak jak pisałam wykończysz się psychicznie.
Jeżeli będzie błagał itp żebyś została, że sie poprawi, nie daj się nabrać. Będzie dobrze przez parę miesięcy ale w końcu się wszystko powtórzy i znów będzie taki jaki jest teraz. Zrób to jeżeli nie dla siebie to dla Twojego dziecka!
Może Twój mąż ze względu na wasze dziecko pozwoli Ci u niego pomieszkać przez jakiś czas skoro w rzadko bywa w domu. POPYTAJ i dowiedz się a nie gdybaj, bo z gdybania nic nie ma!
Trzeba być twardym w poszukiwaniu własnego szczęścia inaczej życie będzie do du*y że tak brzydko powiem ![]()
10 2011-12-02 14:27:08 Ostatnio edytowany przez beja777 (2011-12-02 14:35:55)
skad ja to znam?u mnie tez jest to wszystko chore tez mam towarzysza zycia starszego jestesmy razem 10lat na poczatku bylo super !myslalam ze takiego to tylko ze swieczka szukac.nie pali nie pije ale nie bede pisac co robi ! mamy 6cio letniego synka ktorego tak bardzo chcial a teraz malo kiedy sie nim zainteresuje czasu to mu wogole nie poswieca nie ma spacerow wyjazdow bo wszedzie jezdzi sam a no jedyna nasza atrakcja jest jego siostra i mama.ja nie pracuje ale jakies pieniadze swoje mam i staram sie nimi obracac ale nie zawsze jest miodzio od stycznia ide do pracy bo mam dosyc zawsze o wszystko sie prosze na jedzenie daje 100zl na tydzien to chyba za malo? pracuje 2 tyg w mies.drugie dwa jezdzi i szuka nie wiem czego chyba wrazen wiecznie go nie ma od rana do wieczora zawsze sama.jest strasznym chamem nie znam wiekszego ma trzy dobrze prosperujace firymy do tego jest agentem nieruchomosci a zaluje dzicku kurtki spodni czy butow bo przeciez po co az tak nie urusl a i moze z zeszlego roku wziasc i chodzic za przedszkole zawsze placone po terminie chociaz on placi tylko ok 60 zl reszte ja bo on przeciez nie ma a dentysta a inne rzeczy ?dziecko chodzi na tance na ceramike ja place bo on mowi ze jemu to nie potrzebne chcialam dziecko zapisac na angielski ale oczywiscie po co i tak sie niczego nie nauczy bo w zeszlym roku chodzil i co nic takiego tam nie robili itd itp a to ze zali sie swojej mamusi to szkoda mowic raz dwa razy w roku jestaem brana na dywanik bo przeciez co ja chce od jej synuska on jest takim dobrym czlowiekiem nic takiego nie robi a ja tylko wymyslam.mam juz go dosyc i chyba zaczyna to zaowazac nie mam ochoty na sex bo przychodzi kiedy on chce nie kiedy ja mam ochote wielki biznesmen a jak przychodzi do lozka to myje sie albo go w umywalce fuuuu pare razy mialam grzybice raz opryszczke wargowa!koszmar zdaza sie ze spi w dzinsach i bluzie rano umyje twarz chociaz nie zawsze i wychodzi .pokazal siebie kiedys z jak najlepszej strony chodziaz to ze jest chamem wiedzialam od poczatku i nie przeszkadzalo mi to poki nie zamieszkalismy razem ...tak
szantarze znecanie psychiczne bylo ale uodpornilam sie !nic mnie juz nie rusza kiedys to plakalam jak glupia !zawsze bylo JAK NIE POJDE ZA JEGO PRACOWNICE DO PRACY TO PAKUJ SIE I WYPIER....J a jak bym jakis grosz chciala mowie to o 10 zl na dzien chociaz...to jak ja moge?jak \ktoras go chce to oddam za darmo chociaz nie jeszcze doplce
Czytam i witam w klubie.Nia ma jak śmierdzący facet...ja też to znam.Kąpiel w sobotę a tak to tylko żeby,twarz i ręce.Nie mam ochoty na sex z nim,a kiedys miałam.Nie wiem ogarnia mnie panika jak pomysle sobie o życiu samej.Mieszkanie nie jest byłego męża tylko bardziej moje,bo ja jestem głównym najemcą.Nie pójdę tam mieszkać,bo wydaję mi się, że zrobiłam krzywdę ex i chce mu zostawić mieszkanie choćby w zamian.Wiem może źle myśle.Mam dziecko które kocham najbardziej na świecie ze wszystkich ludzi.Ono jest moim słońcem i moim wszystkim co kocham.
To co przeczytałam to sorry ale współczuje.Ja nie mam dziecka z tym facetm ale myslę, że byłoby podobnie.Widzę ,że dzielna i silna z Ciebie kobieta.Czy Twojemu facetowi nie będzie wstyd jak Ty pójdziesz do pracy?
Trzeba być podobnym,aby się rozumieć i innym aby się pokochać....bardzo ciekawe...
Tak, ciekawe i prawdziwe
A co do ex to tak, na pewno bardzo to przeżył ale może masz szanse jeszcze go za to przeprosić? Myślisz, że Cie jeszcze kocha? Czy by wybaczył i przyjął Ciebie i wasze dziecko spowrotem?
14 2011-12-06 13:46:06 Ostatnio edytowany przez samisam (2011-12-06 13:47:23)
Czytam i witam w klubie.Nia ma jak śmierdzący facet...ja też to znam.Kąpiel w sobotę a tak to tylko żeby,twarz i ręce.Nie mam ochoty na sex z nim,a kiedys miałam.Nie wiem ogarnia mnie panika jak pomysle sobie o życiu samej.Mieszkanie nie jest byłego męża tylko bardziej moje,bo ja jestem głównym najemcą.Nie pójdę tam mieszkać,bo wydaję mi się, że zrobiłam krzywdę ex i chce mu zostawić mieszkanie choćby w zamian.Wiem może źle myśle.Mam dziecko które kocham najbardziej na świecie ze wszystkich ludzi.Ono jest moim słońcem i moim wszystkim co kocham.
To co przeczytałam to sorry ale współczuje.Ja nie mam dziecka z tym facetm ale myslę, że byłoby podobnie.Widzę ,że dzielna i silna z Ciebie kobieta.Czy Twojemu facetowi nie będzie wstyd jak Ty pójdziesz do pracy?
coś mi się wydaje że będziesz musieć iść tam zamieszkać,schować dumę do kieszeni,bo całe życie na proszkach od psychiatry? mówisz że kochasz swoje dziecko ponad życie a nie chcesz mu zapewnić spokojnego dzieciństwa???? pierwsza klasa to jeszcze nie ten czas na trwałe przyjaźnie szkole zwłaszcza że to dopiero półrocze,chyba dziecka spokój jest dla ciebie ważniejszy jak dziecka koledzy,a może się mylę?? Myślę że i twój ex to zrozumie,a może święta z synkiem będą dla niego najlepszym prezentem? znam takich co rozbili głowę o sufit bo duma nie pozwalała im schylić głowy.
piszesz że masz własna firmę, więc jakieś własne środki finansowe masz?
To inaczej jest jak wygląda.Mój ex chce byśmy byli razem, ale ja już nie umię...on się bardzo zmienił i ja też.Dużo nastąpiło okliczności dla których nie jest to możliwe.Dzięki za rady i za czytanie ...
Ok fajnie wyprowadzę się i co dalej?Co będę tu pisać i się żalić?Jak dziecko będzie widziało moje słabości to jak będzie potem.W życiu trzeba być twardym a nie miękkim...pozwoliłam sobie na odrobinę słabości pisząc tutaj.Dzięki za wsparcie i za dobre słowa.Prawda życie nie polega na pójściu do lekarza po leki,ale na pokonywaniu trudności życia codziennego.Napisałm tutaj ,bo czuję się samotna....Mój ex oprócz różnych rzeczy również mnie bił.....i dlatego nie wróce tam,bo mu nie wierze,że choć jesteśmy dwa lata po rozwodzie ... to może znów zacząć...ok za dużo się chyba rozpisuje..
sylwiaziel no cóż, wiele w życiu przeżyłaś i tak jak pisałaś; wyprowadź sie i rozpocznij nowy dział w swoim życiu, poznaj kogoś i bądźcie szczęśliwi razem z Twoim dzieckiem. Życze wam tego ![]()
No dokładnie, nie ma sensu tracić życia z facetem o takich długach. Toksyczny związek jak dla mnie.
Wiem wiem,ale to nie jest takie proste.Jeżeli wróce do mojego mieszkania,to nie tylko dziecko będzie patrzało na awantury rodziców to jeszcze na to jak jego tata przyprowadza prostytutki do domu(to jest były tirowiec i taką ma naturę) jest dużo aspektów o których nie pisałam,bo za bardzo mnie bolą.Wiem jedno....gdybym była sama napewno nie było by mnie już w Polsce.Narazie przyjęłąm postawę wmawiania sobie że inni mają gorzej,bo np są bite kobiety itp.A to że tutaj napisałam to takie popłakanie nad sobą i użalenie się nad swoim losem.Jeszcze raz dzięki za poświęcenie mi czasu
)
no i jestem?mamy podobna sytuacje jak masz ochote porozmawiac na gg to zapraszam 10807599 beata
Dzięki za wszystko,ale ja nie mam gg.Na rozmowe mam ochotę.Może mail sylwiaziel@interia.eu
Kochana zgłoś się do jakiegoś domu samotnej matki. Co prawda takie domy prowadzą przeważnie zakonnice, ale w spokoju będziesz wychowywać dziecko, odbijesz się trochę, odpoczniesz psychicznie i wynajmiesz coś, a jak firma się rozwinie to kupisz sobie mieszkanie a w międzyczasie znajdziesz mężczyznę, godnego zaufania. Powodzenia
Dzięki za "pomoc" Myślę,że jeśli tak radzisz to nie wiesz o czym ja pisze....Znasz realia? Pójście do domu samotnej matki?...? Nie jestem alkoholiczką ani patologią...moje problemy są innej natury...ja dbam na tyle,że mojemu dziecku nic nie brakuje a czasem ma nawet więcej niż rówieśnicy...to nie o to chodzi...kosztuje mnie to tyle wysiłku psychicznego,że nie umię tego ująć w słowach...
I nie chce słyszeć o żadnych facetach,bo jeśli będę potrafiła wszystko zrobić sama to poco mi facet????????????kobieta i mężczyzna powinni się uzupełniać i wzajemnie sobie pomagać a jeżeli jedna strona robi wszystko a druga po prostu jest to nie ma sensu.Nie ma na świecie takiego faceta,który jest na tyle super,że wystarczy jego obecność bym była szczęśliwa....moim szczęściem jest moje dziecko...jego szczery uśmiech i jego miłość do mnie,miłość wzajemna bezwarunkowa..nie wyobrażenie o człowieku tylko kochanie go takim jaki jest ze wszystkimi jego wadami i zaletami...
skad ja to znam?u mnie tez jest to wszystko chore tez mam towarzysza zycia starszego jestesmy razem 10lat na poczatku bylo super !myslalam ze takiego to tylko ze swieczka szukac.nie pali nie pije ale nie bede pisac co robi ! mamy 6cio letniego synka ktorego tak bardzo chcial a teraz malo kiedy sie nim zainteresuje czasu to mu wogole nie poswieca nie ma spacerow wyjazdow bo wszedzie jezdzi sam a no jedyna nasza atrakcja jest jego siostra i mama.ja nie pracuje ale jakies pieniadze swoje mam i staram sie nimi obracac ale nie zawsze jest miodzio od stycznia ide do pracy bo mam dosyc zawsze o wszystko sie prosze na jedzenie daje 100zl na tydzien to chyba za malo? pracuje 2 tyg w mies.drugie dwa jezdzi i szuka nie wiem czego chyba wrazen wiecznie go nie ma od rana do wieczora zawsze sama.jest strasznym chamem nie znam wiekszego ma trzy dobrze prosperujace firymy do tego jest agentem nieruchomosci a zaluje dzicku kurtki spodni czy butow bo przeciez po co az tak nie urusl a i moze z zeszlego roku wziasc i chodzic za przedszkole zawsze placone po terminie chociaz on placi tylko ok 60 zl reszte ja bo on przeciez nie ma a dentysta a inne rzeczy ?dziecko chodzi na tance na ceramike ja place bo on mowi ze jemu to nie potrzebne chcialam dziecko zapisac na angielski ale oczywiscie po co i tak sie niczego nie nauczy bo w zeszlym roku chodzil i co nic takiego tam nie robili itd itp a to ze zali sie swojej mamusi to szkoda mowic raz dwa razy w roku jestaem brana na dywanik bo przeciez co ja chce od jej synuska on jest takim dobrym czlowiekiem nic takiego nie robi a ja tylko wymyslam.mam juz go dosyc i chyba zaczyna to zaowazac nie mam ochoty na sex bo przychodzi kiedy on chce nie kiedy ja mam ochote wielki biznesmen a jak przychodzi do lozka to myje sie albo go w umywalce fuuuu pare razy mialam grzybice raz opryszczke wargowa!koszmar zdaza sie ze spi w dzinsach i bluzie rano umyje twarz chociaz nie zawsze i wychodzi .pokazal siebie kiedys z jak najlepszej strony chodziaz to ze jest chamem wiedzialam od poczatku i nie przeszkadzalo mi to poki nie zamieszkalismy razem ...tak
szantarze znecanie psychiczne bylo ale uodpornilam sie !nic mnie juz nie rusza kiedys to plakalam jak glupia !zawsze bylo JAK NIE POJDE ZA JEGO PRACOWNICE DO PRACY TO PAKUJ SIE I WYPIER....J a jak bym jakis grosz chciala mowie to o 10 zl na dzien chociaz...to jak ja moge?jak \ktoras go chce to oddam za darmo chociaz nie jeszcze doplce
Prrrrrr...
Za dużo,nie czytelnie.
---"na poczatku bylo super:"------ Na początku zawsze jest super ![]()
---"mamy 6cio letniego synka ktorego tak bardzo chcial a teraz malo kiedy sie nim zainteresuje czasu to mu wogole nie poswieca nie ma spacerow wyjazdow"-------
niektórym tatusiom trzeba "nakazać" się bawić z dzieckiem bo zapracowani,zajęci swoimi myslami nie dojda do tego że dziecko nie potrzebuje tylko mamy,papu i ubrania do zycia.
---"ja nie pracuje ale jakies pieniadze swoje mam i staram sie nimi obracac "---
Starczą one na utrzymanie chociazby siebie samej?
---"na jedzenie daje 100zl na tydzien to chyba za malo?"---
Z palcem w nosie starczy o ile nie pichcisz dzien w dzien, całego swiniaka lub homary?
"pracuje 2 tyg w mies.drugie dwa jezdzi i szuka nie wiem czego chyba wrazen "
Utrzymuje rodzinę? Zapewnia Wam byt? A Ty narzekasz?
Nie chce mi się cytować....nie chciałoby mi się wracać do domu do takiej wiecznie sfochowanej kobiety. Zarabiasz - zle, chcesz seksu - zle, nie chcesz, jeszcze gorzej bo pewnie zdrada, dasz kase,zle bo za malo, dasz za duzo to pewnie coś, itp itd...
Zajmij sie czymś kobieto albo znajdz sobie innego...
Wiem dobra rada.Moje dziecko chodzi do 1 klasy i nie chce go przepisywać do innej szkoły.Poza tym najważniejsze....boję się, że sobie nie poradze.Dziennie słysze od niego że jestem beznadziejna i nigdy nie mam racji i nic nie umie zrobić.Do tego jego siostra dowala się nawet do tego co ugotowałam i że ona robi inaczej "lepiej".Jak pierwszy raz odchodziłam od męża byłam pełna nadziei, że wszystko się ułoży.Teraz wręcz odwrotnie.Strasznie się boję, że sobie nie poradzę sama.
Witaj.Doskonale rozumiem Twój strach. Wiem dobrze co to znaczy jak jest się poniżanym i nie ma się wsparcia, wiem jak to jest jak się słyszy że robi się wszystko beznadziejnie.Najgorzej boli usłyszeć te słowa od kogoś kto był niegdyś bliski. Powiem CI że nie musisz się obawiać. Ja spędziłam trzy lata w małżeństwie które prawie zabiło mnie i moją córeczkę. Potrzebowałam trzech lat,żeby zrozumieć że to nie ja jestem problemem lecz on. Masz dziecko i uwierz mi że jesteś w stanie sięgnąć gwiazdę z nieba jak zajdzie taka potrzeba. Jak zdecydujesz się na odejście to sprawy jak mieszkanie,pieniądze czy szkoła same się ułożą.Będziesz działać instynktownie.Uwierz mi że to tylko strach który musisz pokonać. Myśl o dziecku i udowodnij sobie i im że potrafisz,że nie jesteś beznadziejna i zależna od kogoś.
Dzięki za słowa zrozumienia....ale racja mam strach i to paniczny,że sobie nie poradzę.Słysząc codziennie,że jestem zła żmija i wredna baba(np.bo proszę go żeby się umył lub zmienił majtki)nie mam narazie odwagi odejść.
Witam.Mam 33 lata.Jestem w związku z facetem starszym ode mnie o 19 lat.Wszystko na zewnątrz wygląda fajnie,bo mówię sobie każdego dnia "jest super",ale chyba niedługo zwariuje.Ale od początku...otóż byłam mężatką, może niezbyt szczęśliwą i niezbyt bogatą,ale miałam swoje miejsce na ziemi,swój kawałek podłogi...poznałam Jego straszego,przystojnego bez zobowiazań faceta.Zawrócił mi w głowie mocno.Oświadczył mi się i planował jaką będziemy szczęśliwą rodziną z jeszcze jednym Naszym wspólnym dzieckiem.Dałam się skusić(głupia byłam okropnie!!!).Zamieszkaliśmy razem i się zaczęło...okazało się,że w domu w którym mieszka należy do jego siostry i On ma długu około 600 000zł.Wszystko podporządkowane jest do siostry.Ona mieszka na górze a my na dole.Każda nasza kłótnia kończy się na górze u brat żali się siostrze.Ona wyzywa mnie i za każdym razem szantażuje że mnie wyrzuci z tego domu.Jak moge z jej bratem się kłócić.Ostatnio powiedziała mi,że Nie Pozwoli na to nigdy,żeby On się ze mną ożenił.Najgorsze jest to,że jestem po rozwodzie z mężem.Jestem wymeldowana z mieszkania wspólnego z byłym mężem,moje 7 letnie dziecko biedne na to wszystko patrzy.Chętnie bym się wyprowadziła stąd ale dokąd.Na rodziców nie mam co liczyć.Nie wiem co robić??Mam swoją firmę,ale ona przynosi za małe dochody żeby się utrzymać sama.On jednej chwili robi mi awanturę o to że nie pracuje zawodowo a za chwilę mówi,że nie mogę pracować.Jest to człowiek z którym nie potrafię żyć a jednocześnie nie mam wyjścia.Od jakiegoś 1,5 roku jestem na tabletkach przepisanych od psychiatry.Jeszcze jest dużo trudnych spraw ale nie będę zanudzać.Wiem byłam strasznie głupia i mam za swoje!!!!!!Dobrze mi tak.
kochana, strasznie ci współczuję. Pracujesz? Może uda ci się znaleźć jakieś mieszkanie i wyprowadzić się razem z dzieckiem. To chora sytuacja. Trzymam kciuki, aby się udało.
Heyy !
Mam 17 lat , jestem dość dojrzałą osobą .. dość dużo przeszłam : (
Poznałam go , gdy moje życie wyglądało naprawdę nie ciekawię .
Pomógł mi w wielu sprawach i dzięki niemu stałam się bardziej odpowiedzialna i wydoroślałam .
Było naprawdę bardzo fajnie , poznałam go w wakacje . Ma 26 lat .. na początku wiek wogóle mi nie przeszkadzał , dogadywaliśmy się , tylko czasami się kłóciliśmy.
Teraz jest coraz gorzej .. jest zazdrosny o wszysko ! Wszystkiego mi zabrania i mnie kontroluje.
Czuję się przez niego strasznie , a za bardzo go kocham by go zostawic , znajomi mi mówią że miłość do nie wszystko : (
Może są tu starsze i mądrzejsze odemnie i mi pomoga : ( bardzo proszę o pomoc
Pozrawiam : *
Jeżeli masz 17 lat to pewnie mieszkasz z rodzicami..??Całe życie przed Tobą i szkoda marnować Twojego czasu,Twoich dobrych lat dla kogoś kogo nie jesteś pewna...Sorry może brutalnie,ale takie są realia...nie masz dziecka,nie jesteś żoną,nie masz majątku do dzielenia ani długów do dzielenia....głowa do góry
Dzięki za współczucie i dzięki wogóle za to ,że ktoś to czyta i próbuje zrozumieć.Myślę,że życie z drugą kobietą byłoby łatwiejsze...mam DOŚĆ FACETÓW....DOŚĆ!!!!!!!!!!
Witam ponownie.
Kiedys słyszałam hasło "żeby facet nie śmierdział".Teraz to rozumie.Faceci mało dbają o higienę,ale jak się dopiero mieszka z kimś to to widać.Jeszcze niedawno wydawało mi się,że umycie rąk po zrobieniu kupy jest naturalną rzeczą a nie czymś o co muszę się kłócić.A jak mnie nie ma w domu to się wogóle nie myje.No tak ta zła kobieta go nie pilnuje.Straszne to jest ,ale prawda.Ostatnio patrze a on na spodniach z piżamy ma z przodu normalnie żółtą plamę.Nie śpimy ze sobą od ponad pół roku.Sex jest w głowie a nie w d... tak myśle przybajmniej ja.Jak sobie pomyślę,że kąpał się ostatnio tydzień temu to mnie ciarki przechodzą.Ludzie mamy przecież XXI wiek.Woda jest w domu ciepła bieżąca i mydło też.Ostatnio robiąc porządek w szfce łazienkowej patrze nieużyty ani razu antyprespirant dlatego że on nie wie do czego to słyży.Na wieczór na szafce nocnej kładzie swoje ubrania włącznie ze skarpetkami i majtkami.Ubiera się w piżame,podwija nogawki z piżamy do góry i powiedzmy,że myje nogi.To jest cała toaleta na wieczór.Rano znów ubiera te ciuchy ze stolika.Jak zwracam na to uwagę to on uważa że jestem wredna i się czepiam.Może ja faktycznie się czepiam.Może to jest normalne się nie myć...Pomocy
Nie chcę Cię potępiać, ale tak się koczą związki ze starszym gościem. Nie znam żadnego takiego jak Twój szczęśliwego. Poglądy ma się inne, facet uważa ją za gówniarę, którą może pomiatać i robić co się mu żywnie podoba... Prędzej czy później próbuje zawładnąć i przejąć w 100% inicjatywę.
Ja postawiłabym sprawę jasno. Zapytała się co dalej z nami będzie. Że nie wytrzymam dłużej upokorzeń ze strony jego siostry i jego, że jestem na wyczerpaniu...
sylwiaziel a czym on cię tak uwiódł, ze męża porzuciłaś?
też jestem ciekawa co akurat ten osobnik w sobie miał. jednak skoro odeszła od męża znaczy to że nie była z nim szczęśliwa i myślę że prędzej czy później by od niego odeszła , po prostu musiał się natrafić ktoś na kogo mogłaby liczyć. niestety na dłuższą metę facet okazał się dupkiem i trzeba sie ratować. Ty się nawet nie zastanawiaj nad odejściem Ty to musisz zrobić, dla siebie i tym samym dla dziecka. dobrym pomysłem jest poproszenie o tymczasowe schronienie kogoś z rodziny, lub kogoś bliskiego. a w tym czasie spróbować rozkręcić bardziej swój interes aby przynosił większe dochody, zająć się reklamą , werbowaniem klientów..
Co miał....hhmmm.W tamtym czasie to nawet małpa gdyby była dla mnie dobra to bym odeszła od męża.Mój były mąż to seksoholik...może to śmieszne,ale dla mnie dramatyczne.Ciągle tylko sex,sex,sex...mówi o sexie żartuje o sexie uprawiać chce cały czas sex pisze o sexie i myśli cały czas o sexie a do tego laski za kase oczywiście dlatego że żona nie chciała tak częstp sexu.W tym chorym obecnym związku od długiego czasu się nawet nie dotykamy.Nie ma nic.Bardziej jak sąsiedzi.Do tego wszystkiego on traktuje mnie jak przedmiot a innych ludzi jak zwykłe dupki.Gardzi każdym człowiekim.Najpierw żartuje i chwali a za plecami wyśmiewa i szydzi.Brzydzę się go, a jednocześnie boję się,że gdy odejde to nie dam rady sama z dzieckiem....bo nie dam rady wiem o tym.Nie moge na siebie patrzeć w lustrze.Widzę starą brzydką babę.Jedno jest dobre,że skończyłam z tabletkami a nie było łatwo z tego wyjść.Nienawidze siebie za moją głupote....nienawidze
sylwiaziel, dasz sobie radę. jak człowiekowi jest potrzebna siła to ją znajduje. obawiam się, że jeśli nie odejdziesz, Twoje dziecko będzie kiedyś Tobą gardzić. Jeśli masz lat jakieś 30+ a dajmy na to, przed Tobą jeszcze 50 lat zycia, to wyobrażasz sobie kolejne lat z człowiekiem, z którym jesteś obecnie?
sylwiaziel weź się kurde w garść! możesz wyjść na prostą..każdy może tylko musi chcieć. Ty najwidoczniej jeszcze nie chcesz.
To nie jest takie proste jak się wydaje.Syn chodzi do I-szej klasy,więc zmiana szkoły.Za rok do Komunii.Takie zmiany też nie wpływają na lepsze.Jeżeli odejdę to z dobrym planem.Najłatwiej byłoby unieść się honorem i sobie pójść teraz ale byłoby to najgorsze wyjście.Pójde i co dalej???????????........??????????Po co mi ten honor??????????Nie mam żadnego oparcia w rodzicach ani rodzinie to tak na dokładkę.Nie mogę się zwrócić do rodziców o pomoc.