netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Wyjście z koleżankami

41 odpowiedzi12 786 wyświetleńzałożony przez Bijak, 04.06.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wyjście z koleżankami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Wyjście z koleżankami

Witam . Chciałbym bardzo obiektywną opinie na pewien temat,  mianowicie żona wraz z dwoma koleżankami wyszły na miasto na drinka babskie wyjście , wszystkie mężatki,  nie widzę w tym nic złego nie miałem z tym żadnych problemów, do momentu kiedy żona wróciła o 5 rano i opowiedziała że były na starówce tam poznały jakiś 3 facetów i chodziły z nimi do kilku klubów gdzie piły z nimi alkohol, i teraz pytanie moja żona twierdzi że jest wszystko ok i że dla niej to nie jest problem ponieważ nic nie robiły z nimi tylko piły i rozmawiały przez całą noc, ale dla mnie to nie jest już takie oczywiste chodzi o to że oczywiście ufam żonie i wiem że nic więcej się tam nie działo ale nie podoba mi się sam fakt że żona z koleżankami zapoznały jakiś przypadkowych facetów a później chodziły z nimi po klubach ...
Jak dla mnie to nie jest ok, chyba nie na tym polega spotkanie z koleżankami nie jest raczej potrzebne poznawanie i picie alkoholu z facetami.
Co o tym sądzicie bo jestem już sam pogubiony co o tym myśleć ?
Pozdrawiam

2

Odp: Wyjście z koleżankami

dla mnie to tez nie byloby okej, masz prawo z tego powodu zle sie czuc  i samo to powinno wystarczyc, aby w zwiazku wyznaczyc granice.

3

Odp: Wyjście z koleżankami

Tak wyszło. Żona nie widzi problemu. Ty widzisz. Nie wiem w czym może ci ktoś pomóc. Pewnie jeżeli sytuacja będzie się powtarzać, problem będzie jeszcze większy. Znowu powstanie pytanie. Co ty z tym zrobisz?

4

Odp: Wyjście z koleżankami

Żona widać lubi alko, nie bardzo wyobrażam sobie całonocne popijawy z koleżankami w klubach będąc w małżeństwie.
A to często się zdarza, jak długo jesteście małżeństwem, Tobie też zdarzają się takie  imprezy z kolegami?

5 Ostatnio edytowany przez Selkirk (2022-06-04 22:47:36)

Odp: Wyjście z koleżankami

Montuj ekipę na następny weekend.Dwóch kumpli ,kluby, kobiety,alkohol i dobra zabawa do białego rana.Oczywiście poinformuj szanowna małżowinę.Na pewno się ucieszy i będzie przeszczęśliwa.Dobrej zabawy.W końcu tyle lat w trudzie i znoju walczyły o równe traktowanie.

6

Odp: Wyjście z koleżankami

Bijak, zobacz Twoja pijana żona szlaja się z obcymi mężczyznami do 5 rano.
A kobiety tutaj Ci napiszą, że jakim cudem śmiesz ingerować w jej kontakty koleżeńskie big_smile

Dla mnie jako męża, byłoby to ostateczne zeszmacenie tego związku.

7 Ostatnio edytowany przez Bijak (2022-06-04 23:00:34)

Odp: Wyjście z koleżankami

To właściwie nie chodzi czy się często zdarza bo się nie zdarza, głownie chodzi mi o podejscie do tematu, kiedy ja mówię że dla mnie to nie jest wporządku i że czy jak była by jeszcze raz taka sytuacja to czy to by się powtórzyło ? żona że dla niej jest to żaden problem nic nie ukrywa bo nic złego nie robiła nie przekroczyła żadnych granic, a jak dla mnie właśnie takie podejście to jest przekroczenie granic.

Jesteśmy razem 14 lat, żona nie pije za dużo alkoholu.

8

Odp: Wyjście z koleżankami

No a co miała Ci powiedzieć?

,,Kochany mężu, przepraszam Ciebie, że nawalona w 4 dupy szlajałam się z jakimiś przystojniakami po klubach do 5 rano."

?

Wiadomo, że będzie się wybielać.
To tylko ,,koledzy", więc nie masz prawa robić dochodzenia, bo będzie to odebrane jako stalking.

smile

9 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-06-04 23:16:21)

Odp: Wyjście z koleżankami

blueangel i wieka to pewnie nie kobiety smile
Rumun jest jasnowidzem,chociaż nie jest kobietą ani nigdy nie był w związku małżeńskim
trochę poczytał nie lubi kobiet
to wie lepiej co napiszą inne kobiety

A w temacie to za dobrze nie jest,
Twoje żona odpływa, jeżeli cyklicznie i coraz częściej wychodzi to znaczy, że to lub i się wciąga, jeżeli
będzie rozdrażniona i agresywna na próby rozmów o tych wyjściach to albo idzie w uzależnienie od alkoholu,albo szuka romansu na razie nieświadomie i bezmyślnie w rozrywkach płochych niby niewinnie .
W samych wyjściach z koleżankami to nie ma nic złego,wolno jej i ma prawo, nie jesteś jej strażnikiem i żandarmem,nawet jak będziesz to nie upilnujesz,Pomyśl co zrobisz wkrótce z tym i czy chcesz zamiatać te sprawy pod dywan.
,ważne co ona zrobi z Twoim zaufaniem i przestrzenią, którą ma czym ją wypełni ,to że Ci opowiada o tych wyjściach to nic nie znaczy
ani na plus ani na minus na razie
robi sobie być może wyłom i próbuje pod przykrywką szczerości zamydlać i uspokoić Ciebie to głupie i mało skuteczne w związku działanie ,ma odwrotny skutek bo już jesteś zazdrosny i zaczynasz nie ufać a ona testuje i bada na co może sobie pozwolić niestety jak nastolatka.
Czarnym scenariuszem jest wątek niejakiego Pompy.Też się niewinnie zaczynało a wolność skończyła się rozstaniem i utratą,rozwałką  rodziny.
https://www.netkobiety.pl/t120581.html

10

Odp: Wyjście z koleżankami

Puszczaj żonę dalej z koleżankami w nocny wir wrażeń, to któregoś dnia wróci do Ciebie z brzuchem i jeszcze wmówi Ci, że to Twoje dziecko.

Serio chcesz tego?

11

Odp: Wyjście z koleżankami
Bijak napisał/a:

Jesteśmy razem 14 lat, żona nie pije za dużo alkoholu.

Wychodzi to co w końcu wielu stwierdziło, że nie znasz do końca potrzeb swojej żony. Tu kilku użytkowników poniosła fantazja ułańska. Czasem tak wychodzi, że się zrobiło coś głupiego i to się przytrafiło żonie.
To co się stało, to jest jakiś tam powód do niepokoju, który wyraziłeś. Nic więcej nie da się zrobić z twojej strony.
Ostateczna granicą powinna być twoja godność. Wg mnie ta granica nie została przekroczona.

12

Odp: Wyjście z koleżankami

Masz prawo nie wyrażać zgody na takie imprezy, powiedzieć to głośno, jeśli nie weźmie pod uwagę Twojego zdania, tzn., że znudziło jej się małżeńskie życie z Tobą, szuka wrażeń i wasze małżeństwo wcześniej czy później się rozleci.

13

Odp: Wyjście z koleżankami

Bijak, czy byłbyś w stanie określić z iloma mężczyznami spała Twoja kobieta, nim została żoną?
Bylibyśmy w stanie lepiej nakreślić kontekst całego przypadku.

14

Odp: Wyjście z koleżankami

Jeśli to jeden raz i nie masz powodu by jej nie ufać, to jedyne co możesz zrobić to właśnie zaznaczyć, że nie jest to dla ciebie w porządku. Można lepiej żonie zobrazować na przykładzie odwróconych ról, czyli "jak byś się poczuła, gdybym wrócił nad ranem i opowiedział ci że piłem i chodziłem po klubach z obcymi kobietami". Dalej musicie osiągnąć jakiś kompromis.

Jeśli sytuacja się powtórzy można mieć powody do niepokoju i podejrzeń.

Dobrze świadczy o niej fakt, że powiedziała ci wszystko bez ogródek i nie uciekała od wyjaśnień.

15

Odp: Wyjście z koleżankami

Przede wszystkim czy znasz Autorze te koleżanki? W jakim kierunku mogą pociągnąć tą znajomość?

16 Ostatnio edytowany przez 123Sprawdzam (2022-06-05 23:41:46)

Odp: Wyjście z koleżankami

Żeby się nie okazało, że tych 3 "przypadkowych" mężczyzn, nie było czasem kolegami z pracy wink

I dobrze czujesz autorze, to jest po prostu zwykłe przekraczanie Twoich granic. Masz problem, bo żona "wlazła między wrony i zaczyna krakać jak i one", spodobało jej się takie życia "singla" w małżeństwie. Jak widać, twoja żona ma niskie poczucie własnej wartości i coraz bardziej potrzebuję akceptacji "grupy". Stąd akceptacja singlo-alko-imprez, którego do tej pory nie potrzebowała. Jak dodasz do tego jeszcze brak asertywności+"kryzys wieku średniego", to będziecie mieć MUROWANY problem za kilka miesięcy.

Ostatni dzwonek na terapię małżeńską, mówicie do Siebie, ale nie rozumiecie siebie na wzajem.

Za kilka miesięcy może już na terapię być za późno.

17

Odp: Wyjście z koleżankami
Bijak napisał/a:

Witam . Chciałbym bardzo obiektywną opinie na pewien temat,  mianowicie żona wraz z dwoma koleżankami wyszły na miasto na drinka babskie wyjście , wszystkie mężatki,  nie widzę w tym nic złego nie miałem z tym żadnych problemów, do momentu kiedy żona wróciła o 5 rano i opowiedziała że były na starówce tam poznały jakiś 3 facetów i chodziły z nimi do kilku klubów gdzie piły z nimi alkohol, i teraz pytanie moja żona twierdzi że jest wszystko ok i że dla niej to nie jest problem ponieważ nic nie robiły z nimi tylko piły i rozmawiały przez całą noc, ale dla mnie to nie jest już takie oczywiste chodzi o to że oczywiście ufam żonie i wiem że nic więcej się tam nie działo ale nie podoba mi się sam fakt że żona z koleżankami zapoznały jakiś przypadkowych facetów a później chodziły z nimi po klubach ...
Jak dla mnie to nie jest ok, chyba nie na tym polega spotkanie z koleżankami nie jest raczej potrzebne poznawanie i picie alkoholu z facetami.
Co o tym sądzicie bo jestem już sam pogubiony co o tym myśleć ?
Pozdrawiam

A czy zmieniłaby się Twoja postawa, gdyby żona opowiedziała Tobie, jak na starówce poznała z koleżankami jeszcze 3 inne babki i wspólnie zrobiły sobie rajd po klubach?

Bo ona chyba potraktowała tych facetów jak koleżanki z penisami, a Ty w tym widzisz jakieś zagrożenie, choć nie do końca wiem czego się obawiasz.

18

Odp: Wyjście z koleżankami

Bijak, dużo zależy od tego jaki macie sposób komunikacji z żoną i w jaki sposób ona to Ci przedstawiła. Jeżeli mówicie sobie o wszystkim otwarcie i żona wplotła tych gości jako tło, bo po prostu chciała być szczera to w porządku. Mogła też to zrobić żeby wzbudzić w tobie zazdrość, wysłać sygnał "wciąż jestem atrakcyjna i wzbudzam zainteresowanie, zobacz we mnie kobietę bo po 14 latach przestałeś to robić".

Dużo rzeczy też się w Tobie obudziło po tym wyjściu żony. Co Ci się konkretnie "nie podoba" w tym co tam się zadziało? Jakie Twoje granice zostały przekroczone tym co zrobiła żona?

19

Odp: Wyjście z koleżankami
MagdaLena1111 napisał/a:
Bijak napisał/a:

Witam . Chciałbym bardzo obiektywną opinie na pewien temat,  mianowicie żona wraz z dwoma koleżankami wyszły na miasto na drinka babskie wyjście , wszystkie mężatki,  nie widzę w tym nic złego nie miałem z tym żadnych problemów, do momentu kiedy żona wróciła o 5 rano i opowiedziała że były na starówce tam poznały jakiś 3 facetów i chodziły z nimi do kilku klubów gdzie piły z nimi alkohol, i teraz pytanie moja żona twierdzi że jest wszystko ok i że dla niej to nie jest problem ponieważ nic nie robiły z nimi tylko piły i rozmawiały przez całą noc, ale dla mnie to nie jest już takie oczywiste chodzi o to że oczywiście ufam żonie i wiem że nic więcej się tam nie działo ale nie podoba mi się sam fakt że żona z koleżankami zapoznały jakiś przypadkowych facetów a później chodziły z nimi po klubach ...
Jak dla mnie to nie jest ok, chyba nie na tym polega spotkanie z koleżankami nie jest raczej potrzebne poznawanie i picie alkoholu z facetami.
Co o tym sądzicie bo jestem już sam pogubiony co o tym myśleć ?
Pozdrawiam

A czy zmieniłaby się Twoja postawa, gdyby żona opowiedziała Tobie, jak na starówce poznała z koleżankami jeszcze 3 inne babki i wspólnie zrobiły sobie rajd po klubach?

Bo ona chyba potraktowała tych facetów jak koleżanki z penisami, a Ty w tym widzisz jakieś zagrożenie, choć nie do końca wiem czego się obawiasz.

Tak nie widzę w tym nic złego jakby bawiły się razem same lub z przypadkowymi dziewczynami nawet ale jednak jest spora różnica pomiędzy poznaniem koleżanek a zabawa z facetami singlami !
Nie obawiam się niczego poprostu nie podoba mi się to i uważam że takie zachowanie jest nie wporządku, i wydaje mi się że żadnemu facetowi to by się nie podobało, tak samo jak żadnej kobiecie sytuacja odwrotna.

20

Odp: Wyjście z koleżankami
Foxterier napisał/a:

Bijak, dużo zależy od tego jaki macie sposób komunikacji z żoną i w jaki sposób ona to Ci przedstawiła. Jeżeli mówicie sobie o wszystkim otwarcie i żona wplotła tych gości jako tło, bo po prostu chciała być szczera to w porządku. Mogła też to zrobić żeby wzbudzić w tobie zazdrość, wysłać sygnał "wciąż jestem atrakcyjna i wzbudzam zainteresowanie, zobacz we mnie kobietę bo po 14 latach przestałeś to robić".

Dużo rzeczy też się w Tobie obudziło po tym wyjściu żony. Co Ci się konkretnie "nie podoba" w tym co tam się zadziało? Jakie Twoje granice zostały przekroczone tym co zrobiła żona?


Według mnie granica została przekroczona w momencie kiedy skorzystały z towarzystwa panów urzędowały po knajpach pijąc z nimi wódkę.

21

Odp: Wyjście z koleżankami
Bijak napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Bijak, dużo zależy od tego jaki macie sposób komunikacji z żoną i w jaki sposób ona to Ci przedstawiła. Jeżeli mówicie sobie o wszystkim otwarcie i żona wplotła tych gości jako tło, bo po prostu chciała być szczera to w porządku. Mogła też to zrobić żeby wzbudzić w tobie zazdrość, wysłać sygnał "wciąż jestem atrakcyjna i wzbudzam zainteresowanie, zobacz we mnie kobietę bo po 14 latach przestałeś to robić".

Dużo rzeczy też się w Tobie obudziło po tym wyjściu żony. Co Ci się konkretnie "nie podoba" w tym co tam się zadziało? Jakie Twoje granice zostały przekroczone tym co zrobiła żona?


Według mnie granica została przekroczona w momencie kiedy skorzystały z towarzystwa panów urzędowały po knajpach pijąc z nimi wódkę.

No to musisz to powiedzieć żonie że uważasz że to nie było w porządku i nie chciałbyś żeby coś takiego się powtórzyło. Pojedyncza sytuacja w sumie, nic złego się nie stało.

22

Odp: Wyjście z koleżankami
Foxterier napisał/a:
Bijak napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Bijak, dużo zależy od tego jaki macie sposób komunikacji z żoną i w jaki sposób ona to Ci przedstawiła. Jeżeli mówicie sobie o wszystkim otwarcie i żona wplotła tych gości jako tło, bo po prostu chciała być szczera to w porządku. Mogła też to zrobić żeby wzbudzić w tobie zazdrość, wysłać sygnał "wciąż jestem atrakcyjna i wzbudzam zainteresowanie, zobacz we mnie kobietę bo po 14 latach przestałeś to robić".

Dużo rzeczy też się w Tobie obudziło po tym wyjściu żony. Co Ci się konkretnie "nie podoba" w tym co tam się zadziało? Jakie Twoje granice zostały przekroczone tym co zrobiła żona?


Według mnie granica została przekroczona w momencie kiedy skorzystały z towarzystwa panów urzędowały po knajpach pijąc z nimi wódkę.

No to musisz to powiedzieć żonie że uważasz że to nie było w porządku i nie chciałbyś żeby coś takiego się powtórzyło. Pojedyncza sytuacja w sumie, nic złego się nie stało.

Powiedziałem,  i niestety usłyszałem że ona nie ma z tym żadnych problemów ze dla niej to nie jest przekroczenie granic że nie ma sobie nic do zarzucenia i że nie szuka takich sytuacji ale jeżeli by takie były to dla niej jest wporządku

23 Ostatnio edytowany przez 123Sprawdzam (2022-06-07 12:07:48)

Odp: Wyjście z koleżankami
Bijak napisał/a:

Powiedziałem,  i niestety usłyszałem że ona nie ma z tym żadnych problemów ze dla niej to nie jest przekroczenie granic że nie ma sobie nic do zarzucenia i że nie szuka takich sytuacji ale jeżeli by takie były to dla niej jest wporządku

O właśnie! ... i światopogląd pod wpływem koleżanek zaczął się zmieniać ... i nagle szanownej małżonce na "nowe potrzeby" się "oczy otworzyły" wink

Może zerknij na bilingi żony komórki z ostatniego miesiąca, czy czasem zbyt często w historii SMS, MMS i rozmów, nie pojawia się jeden i ten sam numer, z którym ma "codzienny, wielokrotny i koleżeński kontakt".

Jak nic nie ma, to dobrze! Ale profilaktycznie rób tak co parę miesięcy, bo u drugiej połówki zacznie się teraz gorący czas wink

A dlaczego tak piszę? Bo u mnie właśnie akurat "pykło" po takiej imprezie, która też była jednorazowa i nigdy wcześniej takich nie było wink

A chociaż w komórce nic nie znalazłem (korespondencja kasowana na bieżąco), to na bilingach wszystko było widać, od kiedy się romansik rozkręcił na dobre wink

24 Ostatnio edytowany przez Airuf (2022-06-11 16:18:59)

Odp: Wyjście z koleżankami
Bijak napisał/a:
Foxterier napisał/a:
Bijak napisał/a:

Według mnie granica została przekroczona w momencie kiedy skorzystały z towarzystwa panów urzędowały po knajpach pijąc z nimi wódkę.

No to musisz to powiedzieć żonie że uważasz że to nie było w porządku i nie chciałbyś żeby coś takiego się powtórzyło. Pojedyncza sytuacja w sumie, nic złego się nie stało.

Powiedziałem,  i niestety usłyszałem że ona nie ma z tym żadnych problemów ze dla niej to nie jest przekroczenie granic że nie ma sobie nic do zarzucenia i że nie szuka takich sytuacji ale jeżeli by takie były to dla niej jest wporządku

Więc potrzebujesz kolejnej rozmowy z nią gdzie jej wyjaśnisz że w przekraczaniu granic nie chodzi tylko o jej komfort ale też o Twój komfort oraz Twoje uczucia. Twoja żona powinna je szanować...

25

Odp: Wyjście z koleżankami

Zrob to samo co twoja pani, moze to na serio fajna zabawa...celuj odrazu w kluby gogo smile
Ustal proste i skuteczne zasady. 1 zdrada koniec malzenstwa i rozwod bez roczulania sie ...kobiet na plenecie jest sporo, nie ta to inna.

Moja zona tez chodzi z koleznakami raz czy dwa razy w miesiacu ale te jej kolezanki takie troche babciowe z charakteru na cale szczescie...a faceci to ostania nieprzyjaemnosc na ktora by sie zgodzily smile

26

Odp: Wyjście z koleżankami

Moim zdaniem każdy ma prawo do spotkań pozamałżeńskich i trochę szaleństwa.
Jednak niepokojące jest to, co wg relacji żony zadziało się na starówce.
Poznanie facetów i szlajanie się z nimi po knajpach, może tez nie być niczym
złym, ale wszystko ma swoje granice.
W pewnym momencie następuje tykanie w głowie, że mąż czeka w domu, więc
mówię, że na mnie już czas i żegnam się z towarzystwem.
Beztroskie zachowanie żony /poranny powrót/, może świadczyć o tym, że w
Waszym małżeństwie panuje nuda i brak rozrywek, więc żona sobie to w taki
sposób zrekompensowała. Być może  jak już ktoś wcześniej napisał, że takie
alkoholowe wędrówki, mogą świadczyć o zbliżającym się problemie alkoholowym.   
Jakkolwiek by tego przypadku nie rozkminiać, to ciut podejrzeń i podważenie
Twojego zaufania już nastąpiło.
Teraz patrz uważnie!

27 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2022-06-18 12:39:34)

Odp: Wyjście z koleżankami

Gdybym miał kobietę i ona szlajałaby się pijana z jakimiś obcymi facetami po starówkach do 3 w nocy to na milion procent zerwałbym z nią.
Nie dlatego, że miałbym podejrzenia o zdradzie, tylko uważam, że tego typu dziewczyna nie nadaje się na założenie rodziny.
Jak jest rozrywkowa to niech lata z gołym tyłkiem po klubach a nie się zabiera za macierzyństwo smile

28

Odp: Wyjście z koleżankami

Pierwszym krokiem jest otwarta i spokojna rozmowa z żoną na ten temat. Wyraź swoje uczucia i obawy w sposób szczerze, ale nieoskarżający. Powiedz jej, jakie masz wątpliwości i dlaczego dana sytuacja cię niepokoi. Zapytaj, czy mogłaby cię uspokoić, wyjaśniając więcej szczegółów na temat tego wyjścia. Ważne jest, aby unikać osądzania i krytyki, a raczej skoncentrować się na wyrażeniu swoich uczuć i potrzeb.

29 Ostatnio edytowany przez klipozor (2023-08-06 17:47:03)

Odp: Wyjście z koleżankami

Jak mawiał Konfucjusz - baba pijana, dupa sprzedana - złota zasada w każdym polskim klubie. Po to tam się chodzi i to się tam znajduje. Dwie pijane laski plus trzech obcych typów i zabawa do białego rana, to chyba trzeba być niepełnosprawnym umysłowo, żeby się nie domyślić czego oni mogli od nich chcieć i jaki mógł być finał tej historii. Dorośli ludzie po przejściach, a plotą takie androny, jakby wczoraj przylecieli z Marsa i nie wiedzieli po co trzech typiarzy podbija do pijanych lasek wlokąc je ze sobą od klubu do klubu i pojąc w międzyczasie gorzałą, a one ochoczo im towarzyszą do białego rana, bo to tylko takie koleżanki z siusiakami. No błagam...
Jako stały bywalec w swoim czasie tego rodzaju przybytków, widziałem już tyle, że w zasadzie szkoda szczempić ryja na jałowe pogaduszki z małżonką, bo jeśli coś zrobiła, to i tak się nie przyzna, a jeśli nie zrobiła, to zrobi następnym razem, tylko kwestia czasu. Dziękuję za uwagę i śnijcie sobie dalej o porządnych żonach puszczonych luzem do jaskini lwa z której wychodzą pijane w towarzystwie obcych facetów i nic się dalej nie dzieje

30

Odp: Wyjście z koleżankami

Nie wiem, czy moja opinia będzie obiektywna gdyż mam w związku kłopot podobnej natury - może nie identyczny ale podobny.
Nie mniej jednak do brzegu. Ja uważam , że nie ma nic złego w wyjściu z koleżankami również na drinka babskie wyjście również nie widzę nic złego w wyjściu do klubu żeby potańczyć.
Podczas takiej imprezy napalone chłopki je obtańcują i dziewczyny wrócą do domu połechtane po swoim ego i wszyscy będą zadowoleni.
Niestety tej ostatniej części melanżowo - szfendaczkowej nie pochwalam.
Ale ponieważ się zdarzyła - uważam, że powinniście o tym porozmawiać, określ jej swoje granice i nie przypominaj o nich przy następnym wyjściu - zobaczysz czy traktuje Cię poważnie czy ma Cię w duszy.
(moja wybrała być zajefajną singielka mężatką w pracy czytaj olała wszystkie moje granice i rozmowy twierdząc jak Twoja że nic się nie dzieje, że to tylko kolega i tylko tańczą a teraz jest zdziwiona że Nasze małżeństwo lezy na łopatkach.)
Jeśli jednak te wyjścia będą cykliczne - tez nie mam nic przeciwko ale z uszanowaniem granic partnera.
Niemniej jednak jeśli zupełnie niechcący całkiem przez przypadek będą się tam znajdywali ci sami kolesie (czytaj będą się z nimi umawiać) no to już nie jest dobrze bez względu na to czy będą wracały o 3ciej po imprezie czy o piątej po eskapadzie.

31

Odp: Wyjście z koleżankami

Gdyby  mąż wrócił rano z wycieczki  po klubach w towarzystwie przygodnych pań, to by się dowiedział, że drugim razem może wcale do domu nie wracać.
I tyle w temacie, nie ma co sobie języka nadwyrężać.

32

Odp: Wyjście z koleżankami
Bijak napisał/a:

To właściwie nie chodzi czy się często zdarza bo się nie zdarza, głownie chodzi mi o podejscie do tematu, kiedy ja mówię że dla mnie to nie jest wporządku i że czy jak była by jeszcze raz taka sytuacja to czy to by się powtórzyło ? żona że dla niej jest to żaden problem nic nie ukrywa bo nic złego nie robiła nie przekroczyła żadnych granic, a jak dla mnie właśnie takie podejście to jest przekroczenie granic.

Jesteśmy razem 14 lat, żona nie pije za dużo alkoholu.

Wg mnie problem leży nie tyle w samym wyjściu z koleżankami, co w jej reakcji na Twoje słowa.

Co do wyjścia - babskie wypady są ok, ale jak babskie to po co im tam faceci?

Dwa, jeśli Ty mówisz, że ci się nie podoba, to powinna to uszanować, zamiast się rzucać, że nic złego nie zrobiła. Może zapytaj, albo i nawet tak zrób, co by sobie pomyślała, gdybyś to ty z kumplami w klubach wyrywał jakieś laski i wrócił nad ranem pijany i tłumaczył się, że nic nie zaszło i w czym problem.

Jeśli jej wyjścia będą się powtarzały, tak jak ignorowanie Twoich obaw, będziesz musiał podjąć jakieś kroki. Ty - nie ona, bo jak ona chce to jej nie zabronisz. Raczej coś typu: nie podoba mi się to co robisz, jeśli chcesz to dalej robić to nasze małżeństwo stoi pod znakiem zapytania.

33

Odp: Wyjście z koleżankami
CatLady napisał/a:
Bijak napisał/a:

To właściwie nie chodzi czy się często zdarza bo się nie zdarza, głownie chodzi mi o podejscie do tematu, kiedy ja mówię że dla mnie to nie jest wporządku i że czy jak była by jeszcze raz taka sytuacja to czy to by się powtórzyło ? żona że dla niej jest to żaden problem nic nie ukrywa bo nic złego nie robiła nie przekroczyła żadnych granic, a jak dla mnie właśnie takie podejście to jest przekroczenie granic.

Jesteśmy razem 14 lat, żona nie pije za dużo alkoholu.

Wg mnie problem leży nie tyle w samym wyjściu z koleżankami, co w jej reakcji na Twoje słowa.

Co do wyjścia - babskie wypady są ok, ale jak babskie to po co im tam faceci?

Dwa, jeśli Ty mówisz, że ci się nie podoba, to powinna to uszanować, zamiast się rzucać, że nic złego nie zrobiła. Może zapytaj, albo i nawet tak zrób, co by sobie pomyślała, gdybyś to ty z kumplami w klubach wyrywał jakieś laski i wrócił nad ranem pijany i tłumaczył się, że nic nie zaszło i w czym problem.

Jeśli jej wyjścia będą się powtarzały, tak jak ignorowanie Twoich obaw, będziesz musiał podjąć jakieś kroki. Ty - nie ona, bo jak ona chce to jej nie zabronisz. Raczej coś typu: nie podoba mi się to co robisz, jeśli chcesz to dalej robić to nasze małżeństwo stoi pod znakiem zapytania.

Dobrze napisane. Mam nadzieję autorze, że masz odwagę jej to powiedzieć.

34

Odp: Wyjście z koleżankami

Cóż, ja bym nie ufała

35

Odp: Wyjście z koleżankami

Cóż, ja bym nie ufała

36 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-09-12 11:30:15)

Odp: Wyjście z koleżankami

Tylko,ze malzenstwo lub zwiazek nie oznacza zerowego kontaktu z innymi facetami. Dopoki nie ma zdrady nie widze nic zlego w spotkaniu sie w mieszanym towarzystwie. Autor jak wychodzi do kolegow i sa tam jakies kobiety to rozumiem, ze 10 metrow od nich stoi, bo wszak w towarzystwie sa kobiety jakies . Bez przesady zona autora to nie lesba jakas ,ze teraz kontakt moze miec tylko z kobietami

37

Odp: Wyjście z koleżankami

Nie badz zazdrosny!!! Wyjdz z kolegami na piwo tzw meski wieczor!!! Wroc o piatej rano lekko na bani usmiechniety i zadowolony. Powiedz, ze ogolnie dziwnie w tych klubach, bo pelno rozwodek i wszystkie same sie dosiadaja!!! To zalatwi sprawe

38

Odp: Wyjście z koleżankami
Marynarz napisał/a:

Nie badz zazdrosny!!! Wyjdz z kolegami na piwo tzw meski wieczor!!! Wroc o piatej rano lekko na bani usmiechniety i zadowolony. Powiedz, ze ogolnie dziwnie w tych klubach, bo pelno rozwodek i wszystkie same sie dosiadaja!!! To zalatwi sprawe

Gdyby to byl moj maz to bym uznala "ze skoro on imprezuje po nocach to ja tez moge",wiec niewiem czy by taki glupi pomysl zlikwidowal problem

39

Odp: Wyjście z koleżankami
Marynarz napisał/a:

Nie badz zazdrosny!!! Wyjdz z kolegami na piwo tzw meski wieczor!!! Wroc o piatej rano lekko na bani usmiechniety i zadowolony. Powiedz, ze ogolnie dziwnie w tych klubach, bo pelno rozwodek i wszystkie same sie dosiadaja!!! To zalatwi sprawe

W punkt, nic dodać nic ująć. Dopuki sama nie doświadczy tego samego co ty nic do niej nie dotrze i nie będzie widziała problemu oprócz tego że jesteś zazdrośnikiem. Ile to romansów-zdrad właśnie tak się zaczynało co opisano na forach = to tylko znajomy, to tylko kolega, to tylko przyjaciel, to tylko ..... A na koniec co ja narobiłam !.

40

Odp: Wyjście z koleżankami

99,98% facetów w klubie przyszło tam po łatwy seks, nie na pogaduchy o dupie maryni z obcymi babami, którym stawiają drinki do rana, bo nie mają co z kasą robić. Pozostałe 0,02% facetów w klubie, to obsługa, barmani, kelnerzy i bramkarze, którzy cytuję z pamięci "tyle tych szmat przeruchali, że już mają na nie rzyg" i opowiadanie naiwnych historyjek, że ktoś nie wie po co tam się chodzi, ani dlaczego faceci zaczepiają dziewczyny, to przepraszam za kolokwializm, ale zwykłe pieprzenie kocopołów na dobranoc małym dzieciom. Laski lubią być podrywane w klubie, a faceci lubią podrywać laski w klubie, nie dlatego, że fajnie się gada i miło spędza wieczór, tylko robią to w ściśle określonym celu. Problem w zrozumieniu obaw mężczyzny przez partnerkę, polega przede wszystkim na tym, że nas nie znacie, nie słyszycie o czym faceci rozmawiają w męskim gronie przy wódeczce albo w pracy czy na siłowni po weekendzie. Tematem przewodnim jest kto zaruchał, gdzie, kogo i jak było. Wymieniają się zdjęciami lasek, a niekiedy nawet filmami w telefonie jak pieprzą nierzadko czyjąś żonę w hotelu albo robi mu loda w samochodzie na parkingu przed klubem czy na ławce w parku, bo i takie rzeczy widziałem. Tylko to zostaje między nami facetami, kobiety nie mają dostępu do tej wiedzy, bo to nie leży w niczyim interesie, zwłaszcza żonatych lowelasów. Dlatego wam laskom może się wydawać, że zwykłe "hej co słychać" przy barze, to tylko niewinne "hej co słychać" przy barze, podczas gdy w rzeczywistości "hej co słychać" oznacza "fajna z ciebie dupa, chętnie bym się w nią spuścił" a dalej, to już jest nawijanie makaronu na uszy i wyczekiwanie na odpowiedni moment, żeby zgarnąć obiekt na hotel albo do auta. No serio laski, po co dwóch czy trzech typów idzie do klubu bez swoich kobiet? Po to, żeby potańczyć? Pytanie retoryczne...

41

Odp: Wyjście z koleżankami
klipozor napisał/a:

99,98% facetów w klubie przyszło tam po łatwy seks, nie na pogaduchy o dupie maryni z obcymi babami, którym stawiają drinki do rana, bo nie mają co z kasą robić. Pozostałe 0,02% facetów w klubie, to obsługa, barmani, kelnerzy i bramkarze, którzy cytuję z pamięci "tyle tych szmat przeruchali, że już mają na nie rzyg" i opowiadanie naiwnych historyjek, że ktoś nie wie po co tam się chodzi, ani dlaczego faceci zaczepiają dziewczyny, to przepraszam za kolokwializm, ale zwykłe pieprzenie kocopołów na dobranoc małym dzieciom. Laski lubią być podrywane w klubie, a faceci lubią podrywać laski w klubie, nie dlatego, że fajnie się gada i miło spędza wieczór, tylko robią to w ściśle określonym celu. Problem w zrozumieniu obaw mężczyzny przez partnerkę, polega przede wszystkim na tym, że nas nie znacie, nie słyszycie o czym faceci rozmawiają w męskim gronie przy wódeczce albo w pracy czy na siłowni po weekendzie. Tematem przewodnim jest kto zaruchał, gdzie, kogo i jak było. Wymieniają się zdjęciami lasek, a niekiedy nawet filmami w telefonie jak pieprzą nierzadko czyjąś żonę w hotelu albo robi mu loda w samochodzie na parkingu przed klubem czy na ławce w parku, bo i takie rzeczy widziałem. Tylko to zostaje między nami facetami, kobiety nie mają dostępu do tej wiedzy, bo to nie leży w niczyim interesie, zwłaszcza żonatych lowelasów. Dlatego wam laskom może się wydawać, że zwykłe "hej co słychać" przy barze, to tylko niewinne "hej co słychać" przy barze, podczas gdy w rzeczywistości "hej co słychać" oznacza "fajna z ciebie dupa, chętnie bym się w nią spuścił" a dalej, to już jest nawijanie makaronu na uszy i wyczekiwanie na odpowiedni moment, żeby zgarnąć obiekt na hotel albo do auta. No serio laski, po co dwóch czy trzech typów idzie do klubu bez swoich kobiet? Po to, żeby potańczyć? Pytanie retoryczne...

Coż, nie mogę się zgodzić. Bo nawet jeśli jestem tak wyjatkowy i jedyny to i tak psuję Twoje wyliczenia. A nie sądze abym był jedyny. Ja ide do klubu głównie własnie się pobawić i potańczyć. Nawet jeśli zagadam do jakiejś dziewczyny to głównie w celu właśnie wspólnej zabawy, ale nie w znaczeniu seksualnym tylko tanecznym. Poza tym moje rozmowy z kolegami nie wyglądają tak jak to opisałeś, nie wiem czy możesz się wypowiadać w taki sposób za 100% męskiej populacji, bo osobiście uważam, że to przesada.

42

Odp: Wyjście z koleżankami
niktinny napisał/a:
klipozor napisał/a:

99,98% facetów w klubie przyszło tam po łatwy seks, nie na pogaduchy o dupie maryni z obcymi babami, którym stawiają drinki do rana, bo nie mają co z kasą robić. Pozostałe 0,02% facetów w klubie, to obsługa, barmani, kelnerzy i bramkarze, którzy cytuję z pamięci "tyle tych szmat przeruchali, że już mają na nie rzyg" i opowiadanie naiwnych historyjek, że ktoś nie wie po co tam się chodzi, ani dlaczego faceci zaczepiają dziewczyny, to przepraszam za kolokwializm, ale zwykłe pieprzenie kocopołów na dobranoc małym dzieciom. Laski lubią być podrywane w klubie, a faceci lubią podrywać laski w klubie, nie dlatego, że fajnie się gada i miło spędza wieczór, tylko robią to w ściśle określonym celu. Problem w zrozumieniu obaw mężczyzny przez partnerkę, polega przede wszystkim na tym, że nas nie znacie, nie słyszycie o czym faceci rozmawiają w męskim gronie przy wódeczce albo w pracy czy na siłowni po weekendzie. Tematem przewodnim jest kto zaruchał, gdzie, kogo i jak było. Wymieniają się zdjęciami lasek, a niekiedy nawet filmami w telefonie jak pieprzą nierzadko czyjąś żonę w hotelu albo robi mu loda w samochodzie na parkingu przed klubem czy na ławce w parku, bo i takie rzeczy widziałem. Tylko to zostaje między nami facetami, kobiety nie mają dostępu do tej wiedzy, bo to nie leży w niczyim interesie, zwłaszcza żonatych lowelasów. Dlatego wam laskom może się wydawać, że zwykłe "hej co słychać" przy barze, to tylko niewinne "hej co słychać" przy barze, podczas gdy w rzeczywistości "hej co słychać" oznacza "fajna z ciebie dupa, chętnie bym się w nią spuścił" a dalej, to już jest nawijanie makaronu na uszy i wyczekiwanie na odpowiedni moment, żeby zgarnąć obiekt na hotel albo do auta. No serio laski, po co dwóch czy trzech typów idzie do klubu bez swoich kobiet? Po to, żeby potańczyć? Pytanie retoryczne...

Coż, nie mogę się zgodzić. Bo nawet jeśli jestem tak wyjatkowy i jedyny to i tak psuję Twoje wyliczenia. A nie sądze abym był jedyny. Ja ide do klubu głównie własnie się pobawić i potańczyć. Nawet jeśli zagadam do jakiejś dziewczyny to głównie w celu właśnie wspólnej zabawy, ale nie w znaczeniu seksualnym tylko tanecznym. Poza tym moje rozmowy z kolegami nie wyglądają tak jak to opisałeś, nie wiem czy możesz się wypowiadać w taki sposób za 100% męskiej populacji, bo osobiście uważam, że to przesada.

Wyjątki potwierdzają REGUŁĘ smile

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wyjście z koleżankami

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026