Dziewczyny pytanie do was. Co czujecie kiedy wasz facet idzie sam z kumplami na imprezę ?? Jesteście spokojne bo bezgranicznie mu ufacie ? Nie śpicie całą noc ? Czy on do was pisze SMS-y w czasie takiego wypadu, czy też ma was gdzieś i się dobrze bawi kiedy wy siedzicie w domu ? Czy może też musicie gdzieś iść by nie oszaleć? Jak to u was wygląda ?
) strasznie jestem ciekawa.
Dziś właśnie mój facet idzie z kumplami na imprezę bo są kolegi urodziny. Ufam mu, ale zawsze nie mogę zasnąć do czasu kiedy on nie będzie w domu .... masakra tym bardziej kiedy dzieli nas 400 km heh. Już wiem ze dzisiejszą noc mam z głowy bo będę główkować ehh masakra
Podobne tematy
Ja naszczescie nie mam o co sie obawiac bo moj facet nie chodzi na imprezy ale woli np spedzic wieczor ze mna lub ze mna gdzies wyskoczyc ja sie nie martwie i nie tesknie bo mam go przy sobie;-)
ja tez bym nie spała....wiec też bym gdzieś poszła.........
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że się nie denerwuję i nie jestem trochę zazdrosna, kiedy mój chłopak idzie sam na imprezę. Sama jednak też chodzę na imprezy z koleżankami i wiem, że skoro ja jestem uczciwa i nie wykręcam żadnych numerów, to on też może. Do tej pory mnie nie zawiódł (np. nie spił się do nieprzytomności;)) i zwykle dzwonił w trakcie imprezy do mnie, choć to nie było konieczne.
Moj na szczescie tez nie chodzi na imprezy calonocne z kolegami.
jednak mieszka w akademiku gdzie wiadomo jak jest- nie musi nigdzie wychodzic zeby byc na imprezie.. wiec czasem sie martwie, on jednak zawsze sie do mnei wtedy odzywa
Mój chłopak również nigdzie nie chodzi na imprezy całonocne, ponieważ czasami bardzo późno wraca z pracy i tylko noce mamy dla siebie.
Kiedyś dawno mój facet wychodził sam i zawsze wyczekiwałam jakiegoś telefonu smsa, zazwyczaj zawsze pisał, że żałuje ze nie ma mnie z nim (bo mieszkaliśmy od siebie 300km), teraz już mieszkamy razem i nie mam takiej możliwości bo jesteśmy pochłonięci szkołą i praca, ale uważam że teraz też bym nie spała całą noc, ale to chyba każda z nas by tak to przeżywała.
Ja mam podobną sytuację do Rossie... Teraz, kiedy już studiujemy w jednym mieście, takie imprezy są już nam obce... Ale wcześniej także się denerwowałam... Wyznaję taką zasadę: Ufam mu, ale nie ufam jego znajomym...
Dokładnie tak jak mówi Ansja...zawsze tłumaczyłam mojemu chłopakowi, że boje się jego kolegów...bo to byli panowie zdolni do zaproszenia na prywatna imprezę prawdziwych "pań do towarzystwa" i po mimo że mojego faceta takie rzeczy nie kręciły to jednak był w towarzystwie, a pod wpływem alkoholu tez rożnie w głowie sie układa, do tego dochodzi jeszcze to, że ja jestem dość pyskata osobą i z reguły mowie to co myślę i ich moja opinia nie ominęła to za mną nie przepadali, dlatego tak się ich obawiałam.
Taakk... Koledzy potrafią pokazać na co ich stać.. Dlatego teraz cenię sobie spokój.. Choć czasem zapraszają mojego Ukochanego na jakieś imprezy, ale nie byliby zdolni do zapraszania owych pań.. Im za to wystarczyłaby wódka w ilościach większych niż ogromne.. ![]()
o nie! w życiu! mój nie chodzi na imprezy z kumplami,chyba bym umarła z zazdrości a potem on i tak by nie miał ze mna życia bo bym mu spokoju nie dała i cały czas ględziła, jak maja jakąś potzrebe iść i pogadać z kumplami to spotykają się w domu na 3 godzinki,wypiją i wraca do domu. pewnie jakby te spotkania trwały dłużej to bym podejrzewała że gdzieś poszli. ale cały czas piusez do mnie na takim spotkaniu. czasem mówi mi że on ze mną woli siedzieć i gadać niż z kumplami teraz,bo oni sa singlami i ich nie rozumie a oni jego nie rozumieja że już nie ma dla nich tyle czasu. taki meskich spoptkań miał w ciągu 2 lat chyba 3. i jedno w pracy.,ale go zawoziłam ,przywoziłam,wiem kto był,nawet im wódke dowiozłam jak im brakło.
12 2009-01-12 09:13:57 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2009-01-12 09:14:24)
na impreze bym nie puscila samego. nigdy w zyciu. nawet tako z kolega to sie zamartwiam. ufam mojemu kochanemu ale wiem co babska potrafia. pozwalam mu czasem wyyjsc z kolega ale czasami zle sie wtedy czuje.
my mamy zasadę że albo idziemy gdzieś razem albo nie idziemy wcale...
Mój chłopak nie chodzi nigdzie z kolegami, jak juz jest jakaś impreza jesteśmy zapraszani oboje. Ja czasami chodze na babskie wieczory, ale rzadko. On raz poszedł z kolegami na "pępkowe". Byłam spokojna, ponieważ:
wiedziałam, że jest z kolegami z pracy
wiem, że jest odpowiedzialny i uczciwy
ja też czasami chcę gdzieś wyjść ze znajomymi.
Jak wrócił wyglądał na w miarę trzeźwego, ale i tak padł - to był pierwszy i jak dotąd ostatni raz gdy widziałam go tak pijanego - to ja zwykle przesadzam z alkoholem
Od tamtego czasu nigdzie sam nie chodzi -z własnego wyboru ![]()
Moj chlopak,rowniez nie chodzi nigdzie z kolegami,a jak juz chce sie zabawic ze znajomymi,to mnie zabiera ze soba.Ogolnie,to bardzo jestem zazdrosna o niego i tez bym sie denerwowala gdyby chodzil sam na imprezy.
Nie wiem, jakie imprezy masz na myśli. Bo przecież to normalne, że facet musi czasami wyskoczyć na piwko z kolegami ,zeby pogadać o męskich sprawach, tak jak my potrzebujemy pogaduszek z kolezankami. Ja uwazam, że mój chłopak ma do tego prawo i nie wymagam też, zeby mi sie meldował w trakcie czy po. Czasem idzie też sam na imprezę, gdy ja akurat nie mogę lub nie trawię towarzystwa. Moze gdyby chodziło o jakieś wyjścia do klubów na disco, to pewnie bym się niepokoiła. Strasznie krótko trzymacie tych swoich panów, a moze to ja jestem za bardzo tolerancyjna ;-)
Mój facet nigdy nie był sam na imprezie od kiedy jesteśmy razem.. jakoś nie chciał, chociaż ja nigdy nie miałam nic przeciwko temu. Wydaje mi się,że jak by jednak poszedł kiedyś to mogłabym spać spokojnie-ufam mu bezgranicznie... chociaż teraz pewnie tak pisze, bo na razie mnie to nie dotyczy::)
Hmm...tak sobie czytam Wasze wypowiedzi...i jestem w szoku...
byłam pewna, że wszędzie jest tak jak u mnie;D
Mój mężczyzna chodzi czasem na "męskie" wieczory ze swoimi kumplami, potrzebuje się czasem wyszaleć beze mnie, pogadać o "męskich" sprawach:)
Ja choć nie jestem z tego zadowolona, akceptuje to...jednak nie mogę usiedzieć wtedy na miejscu i sama umawiam się z koleżankami na "damski" wypad...
najczęściej w połowi imprezy mój chłopak przychodzi z kumplami do nas i już razem się bawimy:)
Pamiętam jak pewnego razu mój chłopak spotykał się z kumplami w pt, ja wtedy nie mogłam i miałam iść w sob...
niby wszystko było ok, ja sobie zrobiłam wieczorek filmowy, a tu nagle mój chłopak zaczął wydzwaniać, pisać smsy - że on nie chce żebym szła jutro...bo się o mnie boi....że takie miejsca nie są dla mnie....
zdziwiłam się strasznie, w sumie nie lubię już chodzić sama na imprezy bez mojego chłopaka, ale skoro on był...to zdecydowałam, że jednak pójde....
oczywiście przez całą impreze myślałam tylko o NIM:)
A o 24 już jechałam do domu taxi....
Nie wiem, ale typowe "dyskoteki"-to już zupełnie nie dla mnie....
o wiele bardziej wole "domówki" tyko ze znajomymi i jakieś spokojne puby;)
Należe do zazdrośnic i kazde wyjście mojego faceta na jakąś imprezke przyprawiało mnie o ból głowy. Szczególnie imprezy w gronie starych znajomych daleko ode mnie...Ale ja też sie lubie dobrze zabawić z koleżankami, wiec starałam być jak najbardziej tolerancyjną. Ufałam mu, wiec to mnie uspakajało.
kurka wodna- przeraziłyście mnie!
Mój mężczyzna wychodzi beze mnie, średnio raz w tygodniu. nie widze w tym nic złego. NIC!
Ufam? pewnie! Wiem,że nie mam się czego obawiać. Bo czego?! Nie mamy po 15 lat. Wyjdzie, wypije (czasem mniej, czasem więcej).
Normalnie wtedy SPIE. Nie wiem ,czego sie obawiac. Ansja-przykro mi to pisac, ale tak mysle- co tu ma zaufanie to kolegów?! nic.
M pisze do mnie sms, dzwoni-jak znajdzie chwilke (czyli zawsze jak jest beze mnie). i nie jest tak ,ze musi, sam po prostu chce.
i nie widze nic zlego w takich wyjsciach. zupelnie nic.
Nie wiem do czego są zdolni jego koledzy i dlatego po prostu im nie ufam... Możesz ręczyć za powiedzmy jakiegoś tam pana x, który wpada na pomysł zaproszenia powiedzmy takich pań do towarzystwa? Za tą panią także nie odpowiesz..
Wiesz, każdy ma to, co chce.. Jedni mają spokojną głowę, drudzy myślami są przy drugiej połowie, która bawi się ze znajomymi..
Nie chodzi tu o zaufanie do partnera, tylko o zaufanie do znajomych, którzy mogą wpaść na różne pomysły, a alkohol robi swoje.. Na przykładzie mojego Faceta powiem, że takie ograniczenia robią swoje.. Od kiedy zaczęliśmy się spotykać, skrócił kontakty ze ludźmi, razem z którymi miał dość poważne ciągoty do alkoholu.. Nie chcę tu wysnuwać żadnych teorii, przypuszczeń, ale prawie wszyscy Ci jego koledzy zginęli razem w wypadku samochodowym, wpadając do jeziora- wszyscy mieli powyżej 1.5 promila alkoholu.. Jego tam nie było, bo wtedy zaczęliśmy się spotykać i wiedział jaki mam do tego stosunek.. Nie chcę generalizować, bo zawsze taki wypadek mógłby przydarzyć się i trzeźwym..Ale po tej historii inaczej na to wszystko patrze.. Z drugiej strony nie mam nic przeciwko spotkaniom z kumplem, którego znam i ja.. Wtedy informuje mnie tylko, że wychodzi i tyle.. To wszystko zależy od ludzi, od tego jacy są itp..
wczesajko- niech Ci nie będzie przykro
Każdy ma prawo do swojego zdania ![]()
a mi i panie do towarzystwa nie straszne. Ansja uwierz- widzialam z 5 i nie są one jak z filmów. raczej- mozna sie brzydzic kijem przez szmate dotknac.
takie realia- te baby sa zenujace, obrzydliwe. fuuuj! ![]()
do zoba ansijka o 16!
W sumie pamiętam jak mój W. opowiadał historię, że jak był z kumplem na "Erotic night", to striptizerka miała taką krostę przy ... , że szybciej stamtąd wyszli niż przyszli
To do 16, ANDRAGOGOS POSPOLITOSSS !!!!
W sumie pamiętam jak mój W. opowiadał historię, że jak był z kumplem na "Erotic night", to striptizerka miała taką krostę przy ... , że szybciej stamtąd wyszli niż przyszli
też mi kiedyś opowiadano o bardzo podobnej sytuacji... ![]()
moj czesto wychodzi sam na imprezy (z racji pracy) tylko ja sie zaraz dowiaduje co robił na drugi dzien w pracy bo pracujemy w jednej branży dosyc zamknietej. Wiec jest grzeczny. Ja mam natomiast wtedy pretekst na wyjscie z moimi znajomymi myśle ze to jest zdrowe podejscie nie mozna siedziec i sie patrzyc na siebie do konca życia a troche zazdrosci i niepewnosci sprawia ze zwiazek jest bardziej "pikantny" zawsze jest wymówka zeby sie "godzic" na stole w kuchni ![]()
mój nie chodzi sam nigdzie
zawsze chodzimy razem, bo mamy wspólnych znajomych
zresztą on nigdzie sam nie chce chodzić, więc mam problem z głowy
ja może nie boje się o jak to ładnie nazwałyście "panie do towqarzystwa" ale kiedyś mój mi mówił że był w burdelu a wiecie co mnie wkurzyło! jedno zdanie- każdy facet musi iść choćby z ciekawości! do dzisiaj mu to wypominam i pytam się czy jak ja bym mu powiedziałą że byłam w burdelu dla pań to co by powiedział i pomyślał o mnie. chociaż nie powiem jestem ciekawa jak to jest z tym niby "zawodowcem"
i czasem jak pokazuje moje sceny zazdrosci to mu ten burdel wypominam i mu docinam że może syfa jakiegoś złapał tam. niestety jestem taka wrednawa i jak to kilka osób mi już powiedziało to umie ranić słowami,ale to jakoś tak samo wychodzi.
Wyjście z kolegami sam na sam jest potrzebne zarówno panom jak i paniom wyjście z koleżankami.
Każda osoba potrzebuje czasu dla siebie i znajomych, jednak to czy w tym czasie dręczą nas ponure myśli zależy od zaufania. Jeśli nasz partner kiedyś zrobił coś co wpłyneło na nasze zaufanie to naturalną sprawą będzie że zamiast spokojnie spac będziemy się dręczyc.
Oczywiście jest jeszcze jedno wyjście a mianowicie nasza niska samoocena która, sprawia że samotne wyjście naszej połówki spowoduje obawy typu,, a jak kogoś pozna? "
Jeśli nasza luby gdzieś idzie sam nie zadręczajmy się na zapas i nie martwmy się na zapas bo jeśli ktoś kocha to można byc o niego spokojnym ![]()
mój nic nie zrobił takiego żebym nie mogła mu zaufać,ale jednak nie jestem za wyjściem na jakąś dyskoteke z kolegami. niska samoocena?! może i. ja poprostu mu nie ufam do końca przez jego przeszłość,już pisałam o tym w chorobliwej zazdrości. nic na to nie poradze,upieprzyło mi się coś w głowie i tego wyplewić nie moge. czym więcej osób mówi mi ze on się dla mnie zmienił i że to jest całkiem inny facet to tym bardziej mnie to wkurza i jestem jeszcze bardziej zazdrosna i mu wypominam przeszłość.
aniołeczek855 skoro jego przeszłośc wpływa na twoje zaufanie to znaczy że zrobił tyle że nie tobie jednak ty o tym wiesz co powoduje że obawiasz się że i z tobą będzie tak samo daj facetowi szanse ludzie się zmieniają ![]()
właśnie boje się że się nie zmieniają. on naprawde jest cudowny,nic przy mnie nigdy głupiego nie powiedział tak jak inni faceci potrafia np obgadywać jakąś laske przy swoich dziewczynach. każdy mówi że to całkiem nie ta osoba. a ja jedna ciągle mysle nad tym czy mu się w końcu nie znudze i nie bedzie chciał wrócić do starych czasów,że pozazdrości swoim kolegom którzy są singlami że oni na dyskoteki chodzą ,co wieczór z inna dziewczyną się spotykają itp.
chciałąbym zmienić myslenie bo mnie samą to meczy a jak dopiero jego musi meczyć moje gledzenie
właśnie boje się że się nie zmieniają. on naprawde jest cudowny,nic przy mnie nigdy głupiego nie powiedział tak jak inni faceci potrafia np obgadywać jakąś laske przy swoich dziewczynach. każdy mówi że to całkiem nie ta osoba. a ja jedna ciągle mysle nad tym czy mu się w końcu nie znudze i nie bedzie chciał wrócić do starych czasów,że pozazdrości swoim kolegom którzy są singlami że oni na dyskoteki chodzą ,co wieczór z inna dziewczyną się spotykają itp.
chciałąbym zmienić myslenie bo mnie samą to meczy a jak dopiero jego musi meczyć moje gledzenie
Boże mam to samo !!!!!!! Mój facet miał wiele kobiet zanim pojawiłam się ja i zanim wydoroślał. też się cholernie boje że jestem za mało atrakcyjna bo tamte były super "suki" jak to mówią jego koledzy, a ja jestem zwykła. Znudzę mu się i znów zacznie imprezować wpędzać się w kłopoty bójki a ja przestane być ważna ..... ehh
trzeba uwierzyć w siebie i swoją wartośc,ale niestety jest to cholernie trudne ![]()
o tak nie musisz mi mówić. wiem że jestem bogatsza intelektualnie od tych dziewczyn, ale nie ma co się oszukiwać nie wyglądam jak one
i tu jest ból. nie wiem co by mi pomogło ehh
Dziewczyny....kocha się nie za wygląd!!! tylko za to kimś się jest:)
Musicie w siebie uwierzyć, bo jeśli sami w siebie nie wierzymy i w swoją wartość, nikt nam nie uwierzy:)
Sama mam problemy ze swoimi kompleksami, mój chłopak też miał przede mna jakieś fotomodelki...i co z tego!!!Ja to ja, wiem że jestem od nich o wiele mądrzejsza i dojrzalsza emocjonalnie;P
Trzeba siebie pokochać, bo przecież Wasi faceci was pokochali za coś wyjątkowego;)
Nie warto patrzec na innych tylko cieszyć się swoim życiem...
Zazdrość zabija uczucia...wiem coś o tym....też z tym walczę i coraz lepiej mi z tym idzie;D
z tym że jestem mądrzejsza fajniejsza od tamtych ok masz racje
brzydka znowu tez nie jestem, każdy mówi żę do glinki jestem podobna,więc troche wierze w to ze nie jestem taka brzydka ale....no jest to ale że do seksu nie potrzebna jest inteligęcja
i facet zawesze może zgupieć po alkoholu i się przespać z jakąś lalką i wcale nie patrzać się na inteligęcje itp.
cały czas staram się walczyć z zazdrością i z myślą że jednak mu się zateskni za dawnym czasami no i głupia myśle że "krótkim trzymaniem" uchronie przed tym
Mężczyzna, jak i kobieta mają potrzebą czasem wtyjść z kolegami, czy z koleżankami. Mój czasami gdzieś wybywa, ale to naprawdę bardzo rzadko i wykorzystuje dni, kiedy na przykład jestem w szkole i mamy się i tak nie spotkać. Zawsze mi mówi, gdzie idzie i z kim. To jest zawsze spotkanie z kolegą lub kilkoma kolegami w jakiejś knajpce. Po dyskotekach nie chodzi. I zawsze mi pisze lub dzwoni, jak jest w domu, niezależnie od pory. Za tydzień jedzie w góry na 1 dzień i pół nocy na imprezę z pracy. Sama go namawiałam, żeby jechał, bo na początku nie miał ochoty. Będę za nim tęsknić, ale znajdę zobie jakieś zajęcie albo spotkam się z kolezankami. Ciężko mi było na początku zaufać, bo poprzedni facet mnie zdradzał (do czego się przyznał, gdy ze mną zerwał). Ale mój Marek pokazał mi swoim zachowaniem, że mogę mu zaufać i teraz to jedynie się martwię, czy bezpiecznie dotrze do domu.
A tak sobie myślę, że czasami mężczyznom na takich męskich wypadach zależy tylko na tym, żeby pogadać z kolegami i napić się piwa itp. Zresztą czasami widać, jak kobiety się zachowują na takich babskich spotkaniach. Po prostu czasami aż żal patrzeć. No, ale oczywiście nie wszystkie ![]()
Dziewczyny pytanie do was. Co czujecie kiedy wasz facet idzie sam z kumplami na imprezę ?? Jesteście spokojne bo bezgranicznie mu ufacie ? Nie śpicie całą noc ? Czy on do was pisze SMS-y w czasie takiego wypadu, czy też ma was gdzieś i się dobrze bawi kiedy wy siedzicie w domu ? Czy może też musicie gdzieś iść by nie oszaleć? Jak to u was wygląda ?
) strasznie jestem ciekawa.
Dziś właśnie mój facet idzie z kumplami na imprezę bo są kolegi urodziny. Ufam mu, ale zawsze nie mogę zasnąć do czasu kiedy on nie będzie w domu .... masakra tym bardziej kiedy dzieli nas 400 km heh. Już wiem ze dzisiejszą noc mam z głowy bo będę główkować ehh masakra
Jesli o mnie chodzi-a niech idzie.Co to szkodzi? Zarywać noc z tego powodu NIGDYYYYYY!
Moje maleństwo ostatnio mnie zadziwiło całą noc nie spał i czekał aż spokojnie wróce do domu z imprezy...dodam ze nie byłam sama na imprezce już od 2 lat...szczerze wcale mi sie nie podobało:( ale sam fakt miły:D:D:D:)
Moj Misio nie chodzi na imprezy beze mnie, wiec nie mam tego problemu. Nie wyobrazam sobie tego, bo straszny ze mne zazdrosnik:D Chyba bym nie przezyla ![]()
Moj ostatni chlopak byl bardzo towarzyski. Spotykal sie z przyjaciolmi na kolacje lub na piwo. Zawyczaj to trwalo do 3-4 nad ranem. Wyjatkiem byly wypady astronomiczne, ktore przeciagaly sie do dnia nastepnego.
Na poczatku mnie to wkurzalo, ale potem wyluzowalam. Niech sobie chodzi, dzownil czesto, nie krecil, zawsze mowil, gdzie jest i jak sie bawi. Nie to, ze sie przede mna tlumaczyl, po prostu mi mowil. Czesto mi mowil, ze chcialaby zebym z nim byla.
Tak bylo do momentu, kiedy wyjechal do Maroka i z dwiema przyjaciolkami. Ja je tylko znalam z widzenia, nigdy nie doszlo do tego, ze nas sobie przedstawil. Ten wyjazd wogole byl przelomowy dla naszego zwiazku. Od jego powrotu zaczelo sie wszystko psuc na maksa. Nie chodzilo tylko o ten wyjazd, ale na pewno wpynal na to, co sie zaczelo potem dziac (rozstanie-powrot-rozstanie definitywne).
Noami, ja rozumie pojsc z kolegami na piwo czy na mecz, ale nie uwazasz, ze pozwolenie na wyjazd z dwoma przyjaciolkami to proszenie o zdrade?
44 2009-03-22 13:23:58 Ostatnio edytowany przez Bliźniaczka22 (2009-03-22 13:24:49)
Ufam mu, ale zawsze nie mogę zasnąć do czasu kiedy on nie będzie w domu ....
He, he mam tak samo jak Ty
no cóż... mój facet czasem pisze smska
ale kiedyś częściej to robił, aż mówiłam mu żeby w spokoju sobie siedział i gadał z kumplami i chyba usłuchał bo teraz jest jeden sms albo i nic
i przyznam, że brakuje mi tego troszkę, bo to oznacza pamięć
ale ufam mojej połówce i staram się być spokojna
i np w nastepnym tygodniu ja z kumpelą sie umawiam heh
odreagowanie... ![]()
....moj chlopczyk nie chodzi beze mnie :-)...zreszta nie lubi dyskotek.....ja tez sie odzwyczailam...wole posiedziec w jakiejs knajpie ze znajomymi no i oczywiscie damskie ywpady tez sie zdarzaja...ale do kina i na zakupy......:-)
jeśli idzie na imprezę gdzie będą same samce, to niech sobie idzie i nawet upija do nieprzytomności
ale jeśli idzie na imprezę na której mnie nie ma, nie powiem szlag mnie trafia i zazwyczaj też gdzieś wychodzę... ale w każdym związku jest inaczej... z byłym razem chodziliśmy na imprezy i wspólnie je organizowaliśmy jak mieszkaliśmy razem... ![]()
to jest naprawde problem, zawsze przecież są watpliwości mimo ogromnej miłosci i zaufania....facet to tylko facet...dziewczyny też corazz czesciej pokazuja jakie sa łatwe i chetne na "nowe znajomości" ja nie mam może tego problemu dlatego że moj facet wie jak jestem zazdrosna a on jest zazdrosny o mnie dlatego też albo chodzimy gdzies razem albo nie idziemy wcale... to chyba najlepsze rozwiazanie....bo nawet jak będzie grzeczny:P to i tak lepiej oszczedzic tych pytan "a jak było " a z kim a po co na co...." zaufanie zaufaniem a zazdrość będzie zawsze!
ja rozumiem z kolegami na piwo do pubu czy do kumpla ja też mam czasem takie babskie wieczory i uważam że są naprawde potrzebne ale nie znaczy to że na impreze..widziałyście kiedyś kolesi tańczących samych ze sobą w kółeczku? to raczej parodia by była...faceci na impreze ida posiedziec poobserwowac i nie daj boże cos wiecej.... wiec ja mówie stanowczo NIE! przeciez on tak samo nie chciałby abym to ja byla adorowana przez facetów albo sama ich podrywała kiedy on siedzi w domu czy w pracy... Skoro ktoś jest chętny na zabawy i przygody z nowymi osobami to niech nie pakuje się w związek....po co druga osoba ma cierpieć przez głupie nawyki i zachcianki partnera... ![]()
48 2009-04-15 20:23:27 Ostatnio edytowany przez Ania1701 (2009-04-15 20:26:07)
Cóż za zbieg okolicznosci ...wlasnie dzis apropo tego postu natrafila mi sie sytuacja a mianowiscie:
dzis moj kochany powiedzial ze wybiera sie z kumplami na piwo...ok nie ma problemu... potem jednak okazuje sie ze maja plany wybrac sie na impreze na to piwo... wkurzylam sie na maxa.... dlatego ze jak ja sie spotykam z kolezankami to idziemy na ploty i piwko do pubu posiedziec pogadac..nie raz wyciagaly mnie na impreze i jak juz mialam isc to słuchalam od mojego Ł. ze tak a po co a same dziewczyny na imprezie .. itp itd no i wkoncu nie poszlam zeby wszystko bylo ok...ale teraz jak on ma isc to mowi "wybacz kochanie to taki meski wieczor ..nie badz zla przeciez mi ufasz ble ble ble... i jaka tu sprawiedliwosc? ja nie poszlam a on pojdzie i jeszcze ani slowa nie moge powiedziec bo to ja to ta najgorsza zżeda baba....... w dodatku dodal ze nie wie czy on pojdzie bo nie maja jeszcze planow ,,poki co ida na plaze sobie wypic... ok super wogole... aha i powiedzial ze ty tez mozesz wtedy sobie isc ja tez nie bede zly....
dziewczyny rozumiecie ich wogole?? bo ja nie...
najpierw mowia ze nie chodzimy sami a potem jak oni ida to nagle ja tez moge... mi nie chodzi o to ze on gdzies idzie...bo to normalne ze sobie z kumplami chce wyjsc... chodzi o to ze mi gada tak ze na imprezy nie ...a sam idzie , jakby nie mogl isc pogadac do pubu jak to mial plan na poczatku./...nie wiem czy pojdzie...ciekawa jestem i jak ja mam sie zachowywac? udawac ze mi to pasuje? ze on robi jak chce a inne zasady ustalilismy? to nie fer.....
też to przerabiałam !!!!!!!! hehe i tydzień potem ja poszłam. ale był dyyyyym !!!!!!!!! o mało ze mną nie zerwał. ale widać że mnie kocha bo tego nie zrobił i powiedział na koniec "mimo ze pisałaś mi smsy co chwila i tak byłem zazdrosny i wiem już co czułaś" no więc postaw się nie aferuj się tylko spokojnie "ok chcesz idż ale nie urządzaj zasad do których musze się tylko ja stosować bo to nie oświęcim":)
50 2009-04-15 21:19:32 Ostatnio edytowany przez Ania1701 (2009-04-15 21:20:28)
faceci to swinie... nie chodzi ze on gdzies idzie ...tyle ze jak on mnie poprosil to uszanowalam go a on? on ma mnie serdecznie gdzies...mysli ze powie jak bardzo mnie kocha i ze zadna nie jest tak cudowna jak ja to starczy... puste slowa byle bym sie zamknela....przykro mi sie zrobilo...teraz siedze w domu i mysle o tym jak chora jakas.... bezsesnsu.....
uułaa wierzę że zalewa ciebie krew
żebym tak raz tylko miała
hehehe no nic pomyśl o czymś innym mi to pomagało. zabijałam czas albo szłam spać żeby szybko nastał nowy dzień
no tak a jutro udawac ze rozmowy nie bylo? nie wiem juz wogole nic...
napisal smsa...: pijemy u kolegi pozniej nie wiem jakie mamy plany jeszcze" oczywiscie napisal bo ja zapytalam...pewnie juz narzkal na mnie ale jak on do mnie dzwoni co chwile jak jestem z koleznkami to ok...niech sie cieszy ze tylko pisze;p
co za niesprawiedliwosc... bezczelnosc... eh brak mi slow...a nich se idzie i bawi sie dobrze...wyobrazasz sobie 3 facetow tanczacych na imprezie? w koleczku? bo ja nie... faceci to nie baby zeby sami chodzic na imprezy sie pobawic/.... ale w czym problem oczywiscie on zapyta..... problem sie zaczyna jak sytuacja sie odwraca:P
dokładnie tak jutro zachowuj się jak zadowolona z życia kobieta
bądź uśmiechnięta i O NIC NIE PYTAJ !!!!!!!!! zobaczysz jak dasz mu do myślenia
sam ci wszystko opowie jak było jak na spowiedzi
my kobiety musimy być twarde niestety ![]()
Ja uważam dziewczyny,że też nie ma nic złego w tym.Jeżeli facet ma ochotę spotkac się z kumplami przy piwku to czemu nie...........Wiadomo jakby zdarzało się to codziennie to napewno nie tolerowałabym tego,ale od czasu do czasu dlaczego nie.Ja też lubię wyjść z kolezankami gdzieś i tylko być w takim "babskim" gronie,pogadac sobie i poplotkować o ciuszkach,kosmetykach czy o naszych facetach.Można bardzo się kochać,ale każdy w związku ma prawo do spotykania sie ze znajomymi bo nie znaczy,że jak jest się z kimś to mamy żyć tylko sobą,zamknięci na świat.Dużo zaufania i dużo rozmów w zwiazku,a wtedy zazdrośc nie jest tak silna.Ja jeżeli wiem,że mój facet mnie bardzo kocha to mu wierze i wierze,że ma tyle rozum w swojej głowie,że nie zdradzi i nie wywinie żadnego numeru,więc się nie zadreczam i ufam....
tylko tu mowa o typowej imprezie gdzie poplotkować nie idzie bo jest muza na pełną parę ![]()
no to ja mamtakiego faceta- co ie chodzi na imprezy, tzn chodził ale odkąd jesteśmy razem ani nie myśli o imprezach. nie iż dostał ode mnie jakieś nakazy i sankcje- ale sam ustąpił
nieraz mu mówiłam iż mogłby się gdzieś przejśc czy iśc do kolegii- to nie ![]()
No ale mnie tez nie puści, zdeka jest zazdrosny o mnie . no ale na to też już nic nie poradze.
Ja Mojego też bym póściła, chociaż wolałabym żeby z kumplami na piwo umawaił się do jakiegoś baru czy pubu... na imprezach wiadomo dziewczyny bardziej rozebrane nić ubrane, a faceci wiadomo- najpierw robią, później myślą... Na impreze też bym go puściła.. chyba , że ta impreza miałaby odbyć sie w burdelu
Powiem tak. Mój zwykle a właściwie zawsze pyta czy może wyjść. Na dyskotece był może z raz, ale to kumple chcieli się gdzieś przenieść. Ogólnie rzadko wychodzi, na szczęście, bo też mam mieszane uczucia co do jego samodzielnych imprez, ale przecież nie będę mu zabraniać raz w roku wyjść gdzieś z kumplami, bo wiem że to zdrowe. Ostatnio sama go do tego namawiałam jak miał złe dni, ale nawet nie chciał.
Czasem pisze.. czasem nie..zależy. Staram się nie zarzucać go smsami i być wyrozumiała. Choć nie powiem że się martwię jak wychodzi.
59 2009-04-16 13:50:05 Ostatnio edytowany przez Ania1701 (2009-04-16 13:54:35)
Isc z kumplami na piwo to inna sprawa a isc na impreze to zupelnie co innego. Ciekawe dlaczego wtedy oni maja wąty jak idziemy same z kolezankami? dlaczego dzwonia i sie wypytuja...
impreza ma to do siebie ze idzie sie bawic popic itp. a nie pogadac... zwlaszcza faceci ..co beda tanczyc razem w koleczku? nie wierze.. babeczki to inaczej wygladaja jak ida sie bawic same.. faceci ida popatrzec lub cos wiecej... nie lubie czegos takiego ze kazde z nas bawi sie osobno... dlatego troszke dziewczyny chyba nas z szirina nie zrozumialyscie...
a jesli chodzi o ta cała moja sytuacje...to ja zachowujac sie normalnie zapytalam jak sie bawil itp. powiedzial ze byl z kumlami w pubie potem poszli "na chwile" na pokład (imprezownia) zobaczyc..a ze nic sie nie działo to wypili po jednym i poszli... na ile w tym prawdy nie wiem...ale nie bede mu robila wyrzutow... po co ... jedno jest pewne nigdy wiecej nie bede miala zadnych obiekcji zeby isc z kolezankami... niech zobaczy jakie to super uczucie siedziec i myslec jak sie bawi jego druga polowka... wyjscie na babski wieczor .. kochanie musisz wybaczyc...
kobiety po prostu nawet jak pojda na ta impreze to naprawde spedzaja czas tak jak powinny a facetom to zawsze inaczej... przeciez widze jak jestesmy razem na imprezie to patrzy na laski... skoro mnie przy nim nie ma ma wolniejsza reke moze nie tylko patrzec... ale nie moge powiedziec jak jest napewno bo nie widze... ale jak to sie mowi czego oczy nie widza tego sercu nie zal... ufam mu nawet gdy jestesmy osobno "w miare" :P i jest dobrze miedzy nami wiec chyba nic ciekawego na tej imprezie sie nie zadzialo:P
pozdrawiam was wszystkie zazdrosnice :):)
ah ten "pokład" byłam i widziałam jakie laski tam się pokazują
pełno wariatek gotowych na wszystko
61 2009-04-17 08:09:46 Ostatnio edytowany przez Ania1701 (2009-04-17 08:10:12)
Dzieki szirina za takie pocieszenie
a co do tego to nie dokonca sie zgodze.. choc oczywiscie wiem ze przeciez wszedzie znajda sie takie puste laski łatwe i chetne na wszystko i gdziekolwiek... zycie jest okrutne ![]()
Hmm...no to widzę że u mnie jest podobnie!od kiedy już razem nie chodzimy na dyskoteki z moim K. to czasem i już coraz rzadziej wypadamy też ze znajomymi na miasto..on czasem wychodzi z kolegami ale wtedy nie idzie z nimi na dyskotekę tylko do pubu..ale i tak się zamartwiam o niego..bo to prawda, że niektóre baby myślą tylko jakby tu zachaczyć nawet zajętego..bo na moim K. mogę polegać to wiem tylko że na świecie są też inny ludzie, kórzy nie zawsze są fair.
to prawda że dużo jest kobiet które pchają się na sile do związkow lub by pobyc chwile z mezczyzna.Moj byly czesto zabieral mnie ze znajomymi(przeroznymi-spokojnymi,studentami,z ludzmi ktorzy pracuja,z zonatymi itd) na imprezy i okazalo sie ze czesto ktorys z nich zdradzał swoją dziewczyne na takich dyskotekach.Nawet moj kolega ktory uchodzil za wzor partnera(zonaty,spokojny,czuly,kochajacy)zdradzil swoja zone na dyskotece calujac sie z inna laska(mial straszne wyrzuty sumienia,blagal nas bysmy nie wyjawili jego żonie co sie stalo).Przewaznie nie chodzi o zdrade typu seks z inna kobieta ale o macanie innych dziewczyn(w tancu),calowanie sie,podrywanie (dla mnie to jest zdrada).Dlatego dziewczyny uwazajcie z tymi imprezami -zaufajcie swoim partnerom (bo bez tego nie ma zwiazku) ale badzcie czujne bo na takich imprezach jest duzo lasek gotowych na wszystko plus alkohol=nie myslenie glowa tylko czyms innym.
Zgadzam sie z wami.. ja ufam... nie bede go pilnowac na kazdym kroku..miał ochote poszedł nie ma sprawy...wiem ze nic sie nie wydarzyło.. ale zawsze nutka niepewnosci zostanie... tak tez pewnie i jest w odwrotnej sytuacji..
ogolnie to nie chodzimy osobno na imprezy... teraz mu sie zdarzyło od dluzszego czasu.. pod pretekstem meskiego wieczoru w pubie wyladowal niby na chwile na imprezie...no co , nie jest mi z tym fajnie ale co ja moge ..jedynie co to ubrac sie wymalowac i dzis z kolezankami zrobic babski wieczor kiedy on jest w pracy niech przezywa to co ja
hahaha a tak na serio to nie lubie tak a na złosc zrobie ci to czy tamto.. kazde powinno miec swoj rozum...
u nas panuje taka zasada...zachowuj sie tak jakbys chciał abym ja sie zachowywała.... a wtedy wszystko bedzie ok.. ![]()
dlaczego kobiety wybierają zajętych facetów ?? wiedzą o tym że są zajęci a pchają się z butami do życia ?? może to dlatego że zajęty facet to już wychowany facet ?? który wie czego chce i który umie zająć się kobietą ??? dlaczego one to robią ?? przecież same są kobietami i chyba wiedzą jakby bolała zdrada ......