netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to się może udać?

12 odpowiedzi2 283 wyświetleniazałożony przez keynelka, 31.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to się może udać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Czy to się może udać?

Witam. Nie wiedziałam za bardzo gdzie o tym napisać i czy w ogóle w każdym razie muszę to z siebie wyrzucić. Od prawie 4 miesięcy tkwię w dość niefortunnej sytuacji. Zacznę od tego, że poznałam na imprezie u znajomych kolegę mojej przyjaciółki. Fajnie nam się gadało, więc wymieniliśmy się numerami. Następnego dnia zadzwonił do mnie i chciał umówić się na kawę. Zgodziłam się bo gość wydawał się całkiem ok. Pamiętam, że na tym spotkaniu bardzo ujął mnie swoją osobą. Wszystko było pięknie do czasu aż nie weszliśmy na temat wykonywanych zawodów. Okazało się, że jest psychiatrą. Niby nic w tym dziwnego, praca jak praca, ktoś ją musi wykonywać. Poczułam się jednak trochę nieswojo. Dlaczego? Otóż spotykamy się już od 4 miesięcy a on nie ma pojęcia, że cierpię na chorobę psychiczną. Po prostu się do tego nie przyznałam. Sytuację pogarsza fakt, że on się za bardzo zaangażował, zresztą ja też. Spotykając się z nim liczyłam, że będę miała dobrego kumpla, przyjaciela. Byłam pewna, że taki fajny facet musi być żonaty. Okazał się jednak wolny jak ptak. No i teraz moje pytanie. Czy wiedząc, że dąży on do utworzenia relacji bardziej zaawansowanej niż przyjaźń powinnam była powiedzieć mu o tym na samym początku? Trudno mi się przyznać. Między nami jest dobrze tak jak jest teraz. Boję się, że przez moje ?wyznanie? odejdzie. No bo po jakiego grzyba ma brać do domu to co widzi przez te 12h w robocie. Kończy pracę ok 20.00, 21.00 i nierzadko ma jeszcze ochotę spotkać się ze mną. Czasem wpada do mnie na kolację albo idziemy na spacer i po prostu rozmawiamy o wszystkim( no prawie). To rozumny człowiek i wiem, że nie zareaguję niewłaściwie, ale zawsze jest to prawdopodobieństwo może nie tyle co odrzucenia, ale patrzenia na mnie innym okiem niż do tej pory, powolnego wycofywania się z ?gry wstępnej? i powrotu na tory kumplowania się. Moje obawy nie są wzięte z kosmosu. Miałam już w swoim życiu podobną sytuację. Tamten facet też był mądry, czuły, wrażliwy do czasu feralnego ?wyznania?. Zdaję sobie sprawę, że to po prostu był pech i trafiłam na wiejskiego pachołka, ale uraz pozostał i obawa, że po raz kolejny zostanę odtrącona. I moje kolejne pytanie. W jaki sposób mu o tym powiedzieć? Wdawać się w szczegóły czy po prostu przekazać suchą informację?

Ps: Mam nadzieję, że po przeczytaniu nie napiszecie mi, że robię z igły widły bo post nie oddaje tak naprawdę powagi sytuacji.

2

Odp: Czy to się może udać?

Wiesz, myślę, że niepotrzebnie się martwisz.
Jeśli jest dobrym psychiatrą, to pewnie już wie, że jesteś chora.

Mimo to, ja na Twoim miejscu, powiedziałabym mu.
''Wiesz, nie mówiłam Ci tego wcześniej, ale ostatecznie chciałabym, żebyś wiedział... Jestem chora...''.
I tu pewnie padną pytania. Ale ja myślę, że on wie.

Nie robisz z igły widły.
Jedyne, co może Cię pocieszyć to to, że jeżeli faktycznie jest tak fajnym facetem, to nie odrzuci Cię ze względu na chorobę.

Uszy do góry! Trzymam kciuki.

3

Odp: Czy to się może udać?
keynelka napisał/a:

Witam. Nie wiedziałam za bardzo gdzie o tym napisać i czy w ogóle w każdym razie muszę to z siebie wyrzucić. Od prawie 4 miesięcy tkwię w dość niefortunnej sytuacji. Zacznę od tego, że poznałam na imprezie u znajomych kolegę mojej przyjaciółki. Fajnie nam się gadało, więc wymieniliśmy się numerami. Następnego dnia zadzwonił do mnie i chciał umówić się na kawę. Zgodziłam się bo gość wydawał się całkiem ok. Pamiętam, że na tym spotkaniu bardzo ujął mnie swoją osobą. Wszystko było pięknie do czasu aż nie weszliśmy na temat wykonywanych zawodów. Okazało się, że jest psychiatrą. Niby nic w tym dziwnego, praca jak praca, ktoś ją musi wykonywać. Poczułam się jednak trochę nieswojo. Dlaczego? Otóż spotykamy się już od 4 miesięcy a on nie ma pojęcia, że cierpię na chorobę psychiczną. Po prostu się do tego nie przyznałam. Sytuację pogarsza fakt, że on się za bardzo zaangażował, zresztą ja też. Spotykając się z nim liczyłam, że będę miała dobrego kumpla, przyjaciela. Byłam pewna, że taki fajny facet musi być żonaty. Okazał się jednak wolny jak ptak. No i teraz moje pytanie. Czy wiedząc, że dąży on do utworzenia relacji bardziej zaawansowanej niż przyjaźń powinnam była powiedzieć mu o tym na samym początku? Trudno mi się przyznać. Między nami jest dobrze tak jak jest teraz. Boję się, że przez moje ?wyznanie? odejdzie. No bo po jakiego grzyba ma brać do domu to co widzi przez te 12h w robocie. Kończy pracę ok 20.00, 21.00 i nierzadko ma jeszcze ochotę spotkać się ze mną. Czasem wpada do mnie na kolację albo idziemy na spacer i po prostu rozmawiamy o wszystkim( no prawie). To rozumny człowiek i wiem, że nie zareaguję niewłaściwie, ale zawsze jest to prawdopodobieństwo może nie tyle co odrzucenia, ale patrzenia na mnie innym okiem niż do tej pory, powolnego wycofywania się z ?gry wstępnej? i powrotu na tory kumplowania się. Moje obawy nie są wzięte z kosmosu. Miałam już w swoim życiu podobną sytuację. Tamten facet też był mądry, czuły, wrażliwy do czasu feralnego ?wyznania?. Zdaję sobie sprawę, że to po prostu był pech i trafiłam na wiejskiego pachołka, ale uraz pozostał i obawa, że po raz kolejny zostanę odtrącona. I moje kolejne pytanie. W jaki sposób mu o tym powiedzieć? Wdawać się w szczegóły czy po prostu przekazać suchą informację?

Ps: Mam nadzieję, że po przeczytaniu nie napiszecie mi, że robię z igły widły bo post nie oddaje tak naprawdę powagi sytuacji.

Jeśli nie był nigdy świadkiem napadu choroby (bo z pewnoscią cały czas przyjmujesz leki) i jeśli nie masz "naocznych" objawów (paroksyzmy, skurcze mieśni, dziwne zahcowania- bo wiem, ze nie nad wszystkim mozna zapanować) to nie sądze by domyslał sie, że jesteś chora. To tak jakby neurolog spotykał sie z osoba chorą na epilepsja- jesli przy nim nie dostanie napadu - to skąd ma to wiedzić- na czole nikt nie ma wypisane.

A co jego  zrozumienia i wyrozumiałość to ja też byłaby ostrożna. Miałaś już faceta, który po "takim " newsie wycofał sie, skąd wiesz, ze ten bedzie inny? To, ze jest psychiatrą nie robi z niego "super/hiper wyrozumiałego". W odniesieniu do pacjentów mu to nie przeszakdza ale co innego partnerka. Nie cche cie dołować ani w żaden sposób zniechęcać ale jak na razie nie mów mu o tym, poczekaj, jak sprawy sie rozwiną.
Npisze coś o sobie- jestem lekarzem i choruje przewlakle wiec dla mnie chory partner nie stanowiłby problemu - wiec moze dla niego też nie.
Są dwa wyjścia, ale z ujawnienim poczekja jeszcze.
PS. Ja żadnemu facetowi nie powiedziałam o swojej chorobie, bo nie wierzyłam, ze byliby w stanie to zaakceptować- mimo, że pracuje, żyje i funkcjonuje normalnie.

4

Odp: Czy to się może udać?

Pytasz "Czy to się może udać?".
Zamiast odpowiedzi zapytam z kolej ja: "Czy chcesz zbudować ten związek, opierając go na kłamstwie?"

Boisz się, że on odejdzie od Ciebie, gdy powiesz mu o swej chorobie.
A nie boisz się tego, co on poczuje i co zrobi, gdy kiedyś się dowie o zatajeniu przez Ciebie prawdy? A Ty chciałabyś w podobnej sytuacji nie znać prawdy? Chciałabyś, by ta druga osoba podejmowała za Ciebie decyzję?

Nie namawiam Ciebie ani do powiedzenia o swej chorobie, ani do jej zatajania.
Namawiam Cię do podjęcia świadomej decyzji.

5

Odp: Czy to się może udać?

A jaka to choroba? Bo może się okazać, że to coś na co połowa populacji chora i nie ma się czym martwić.

6

Odp: Czy to się może udać?
Teo napisał/a:

A jaka to choroba? Bo może się okazać, że to coś na co połowa populacji chora i nie ma się czym martwić.

Jaka choroba? Niestety nic lekkiego i fajnego. Schizofrenia. Skazana jestem na leczenie chyba do końca swoich dni...Właśnie dlatego to pytanie na forum. Czy to się może udać? Czy ma sens? Dla Niego oczywiście. Bo dla mnie to chyba jest jasne.

Co do wcześniejszych postów to ja nie napisałam, że chcę to za wszelką cenę zataić tylko przyznać się. Problem w tym, że nie bardzo wiem kiedy i jak. Były momenty, że miałam już to siebie wydusić, ale coś mnie powstrzymywało bo serce łomotało jak szalone i ta okropna gula w gardle...

7

Odp: Czy to się może udać?

Znam dwie osoby chorujące na schizofrenię - obie są w związkach, mają dzieci.
Schizofrenia jest taką chorobą, że czasem jej remisje są baaaaaaaaaardzo długie.

8

Odp: Czy to się może udać?
keynelka napisał/a:
Teo napisał/a:

A jaka to choroba? Bo może się okazać, że to coś na co połowa populacji chora i nie ma się czym martwić.

Jaka choroba? Niestety nic lekkiego i fajnego. Schizofrenia. Skazana jestem na leczenie chyba do końca swoich dni...Właśnie dlatego to pytanie na forum. Czy to się może udać? Czy ma sens? Dla Niego oczywiście. Bo dla mnie to chyba jest jasne.

Co do wcześniejszych postów to ja nie napisałam, że chcę to za wszelką cenę zataić tylko przyznać się. Problem w tym, że nie bardzo wiem kiedy i jak. Były momenty, że miałam już to siebie wydusić, ale coś mnie powstrzymywało bo serce łomotało jak szalone i ta okropna gula w gardle...

Tak podejrzewałam, bo to dość  "popularna choraba" ale i dosć kontrowersyjna . Laika to słowo może przerażać (bo kojarzy sie dosć jednoznacznie, dzieki pseudonaukowej prasie)ale wiadaomo, ze są leki coraz to nowszych generacji, które mają coraz mnie skutków ubocznych, wiekszosć pacjentów twojego chłopaka to schizofrenicy. Ale z wyznaniem mu tego poczekaj jeszcze - nie mówie o zatajeniu prawdy ale o poczekaniu.
Czy ty znasz go na tyle, czy masz do niego az takie zaufanie? Na to potrzeba czasu. Mam w tej kewstii swoja osobistą teorie- my ludzie przewlekle chorzy musimy miec do kogoś zaufanie by powiedzieć mu na co chorujemy, bardzo niewiel osbó z mojego otoczenia wie o mojej chorobie (jest to choroba neurologiczna, tez dosć kontrowersyjna i ludzie na to słowo róznie reagują)i w pracy tez nie. Ci którzy nie zmagają sie z "takimi" chorobami wysuwają dosc proste zwnioski- powiedz, nie opieramy zwiazku na kłamstwie.... ta... to troche bardziej skomplikowane.
Same widzice  ze ja nawet wam- osobom, których nie znam nie moge napisac co to za choroba (choc pewnie sie domyślacie) mimo, że sama już od dawna jestem z nia pogodzona (choruje od 9 r.ż wiec nie miałam wyjscia, musiałam sie pogodzić).
W każdym razie trzymam za ciebie kciuki- ale ja nie powiedziałabym, to moje osobiste zdanie, ja nie powiem .

9

Odp: Czy to się może udać?

A ja bym powiedziała. Bo chcę bliskości. I chcę, żeby mój Kochany kochał MNIE, taką jaka jestem, a nie jakąś wyobrażoną Artemidę.

Z tym, że ja nie jestem w Twojej sytuacji. I być może gdybym była, to bym myślała inaczej i bym nie powiedziała...

Wolałabym nie bać się, że to nagle wyjdzie i on poczuje się oszukany. Gdyby mnie teraz zostawił, bolałoby. Ale też znaczyłoby, że nie jest właściwą dla mnie osobą.

Żyję prawie pół wieku i myślę, że podejście ŻADNYCH GIER jest jedynie słusznym. Tak myślałam jako nastolatka, potem (po tym, jak ex mnie oszukiwał, bo odsłaniałam się zupełnie) zmieniłam zdanie, a w końcu doszłam do zrozumienia: nie ma prawdziwej bliskości, jeśli jest oszustwo, ukrywanie, nielojalność. Strona oszukiwana będzie głęboko zraniona a oszukujący i tak zostanie sam. Doprawdy szkoda czasu.

10

Odp: Czy to się może udać?

Masz słusznosć Artemido do pewniego stopnia- oszustwo zawsze wyjdzie, ale też zawsze wyjdzie jaki ten facet jest naprwde i kto on zacz. Teraz autorka bierze leki  wszystko jest ok, jeśli jest ok , to życie naprawde "jest z górki" wszystko pięknie i cacy ale jeśli zdarzy sie remisja...no to nie wiem. Też chciałbym wierzyć  że byłoby pięknie, miłośc, wyrozumiałość, bycie ze sobą na dobre i złe ( mnie taki problem też dotyczy) ale sorry nie umiem w to wierzyć. Zwyczajnie nie umiem i czasem wydaje mi sie a nawet jestem tego pewna, że gdyby facet dowiedział sie o mojej chorobie to spiepszałby z nadświetlną.
Może na początku byłoby ok, ale gdyby dowiedziała sie jego rodzinka to .... ( znam takie przypadki) i gdy do głosu dochodzą mamusie, które dla synków szukają prawdziwych czempionic...słabo to widze. No i jeszcze nieśmiertelna- a co jak ludzie sie dowiedzą?????Ja ludzi mam w d... ale nie kazdy ma ich w tym miejscu.
Tu nie ma jednej słusznej decyzji a każdy przypadek jest indywidualny

11

Odp: Czy to się może udać?

No właśnie! Niech wyjdzie jaki jest teraz, a nie gdy będą dzieci, kredyty i po latach zmarnowanych z niewłaściwym człowiekiem.

Ja od przyjaciółki usłyszałam, że wszyscy normalni mężczyźni uciekną gdzie pieprz rośnie, bo moje wymagania są irracjonalne. A ja chciałam kochać i być kochana tak jak chcę.

Nie jestem ideałem (choć Kochany uważa, że jestem), on twierdzi że jest normalny, nie zaś cudowny (jak uważam ja). Pasujemy do siebie po prostu.

Czy nie lepiej znaleźć kogoś, do kogo się pasuje, niż łapać pierwszego z brzegu i próbować siebie dopasować do niego albo jego do siebie?  Albo grać, udawać przez resztę życia?

A w jaki sposób sprawdzić to dopasowanie, jeśli nie ma danych? Jeśli coś ukrywamy?

12

Odp: Czy to się może udać?
Artemida napisał/a:

No właśnie! Niech wyjdzie jaki jest teraz, a nie gdy będą dzieci, kredyty i po latach zmarnowanych z niewłaściwym człowiekiem.

Ja od przyjaciółki usłyszałam, że wszyscy normalni mężczyźni uciekną gdzie pieprz rośnie, bo moje wymagania są irracjonalne. A ja chciałam kochać i być kochana tak jak chcę.

Nie jestem ideałem (choć Kochany uważa, że jestem), on twierdzi że jest normalny, nie zaś cudowny (jak uważam ja). Pasujemy do siebie po prostu.

Czy nie lepiej znaleźć kogoś, do kogo się pasuje, niż łapać pierwszego z brzegu i próbować siebie dopasować do niego albo jego do siebie?  Albo grać, udawać przez resztę życia?

A w jaki sposób sprawdzić to dopasowanie, jeśli nie ma danych? Jeśli coś ukrywamy?

No i mnie zagiełaś, logiczne argumenty- jesli mu nie pasuje niech spitala czym prędzej, zanim zacznie mi zależeć na nim- oszczedze sobie bólu.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to się może udać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026