Witam, nie wiem czy ktos to kiedykolwiek przeczyta....ale nie daje sobie sama rady z tym wszystkim....mieszkam za granica, jestem ze swoim chlopakiem 3lata pozanlismy sie wlasnie na obczyznie, ..bardzo go kocham jak nikogo jeszcze w swoim zyciu, studiuje i pracuje tutaj... i chce tu zostac bo nie widze w polsce dla siebie przyszlosci...on niestety chce wrocic za dwa trzy lata bo kocha polske i swojej rodziny nie zostawi samej...nie rozumiem jego zachowania szanuje to ze jest bardzo za rodzina...ale na boga chcielismy sobie zycie tu ukladac za granica a on sie jednak nie moze zaklimatyzowac i stwierdzil ze albo jade z nim do polski albo sie rozstajemy...tylko ze mysle racjonalnie o przyszlosci o dobrym bycie a nie o klepaniu biedy w polsce.... nie wiem kiedys myslalam ze milosc wszsytko przezwyzciezy..ale jak widac on mnie tak bardzo nie kocha.. pomozcie czy mam dac sobie spokoj czy jechac za nim do polski o zostawic tu swoja rodzine dla niego....
Podobne tematy
Jestes z nim juz 3 lata i się dalej dogadać nie możecie? Ile macie lat?
23, i 24...dogadujemy sie bardzo dobrze....i wlasnie dlatego myslalam ze przetrwamy to jakos, bo on z poacztku chcial sprobowac mieszkac za granica a teraz mu sie odwidzialo nie potrafi sie zaklimatyzowac...teskni za polska, a ja nie chce robic nic na sile chce zeby byl szczeliwy, ale tez nie chce tak latwo odpuszczac...
4 2012-11-01 14:06:04 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-01 14:06:49)
Jest w Biblii napisane, że mężczyzna ma odejść od rodziców i być z żoną. Jeśli nie jest gotów odejść... Daj sobie spokój z niedojrzałym. Jeśli Ty nie będziesz miała oparcia w rodzinie i będziecie klepać biedę, miłość się ulotni.
Miałam propozycje legalnej pracy za granicą wtedy, gdy kilka miesięcy na zachodzie mogło mnie ustawić na parę lat (a może i dłużej). Zostałam ze względu na exa. Źle wybrałam. Choć są i dobre skutki - dzieci. Ale Ty jeszcze nie kochasz swoich dzieci, bo ich nie masz. I możesz mieć tam, w normalnych warunkach. Z nim, o ile dojrzeje albo z innym - rozsądniejszym.
5 2012-11-01 15:02:24 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2012-11-01 15:11:16)
Jest w Biblii napisane, że mężczyzna ma odejść od rodziców i być z żoną. Jeśli nie jest gotów odejść... Daj sobie spokój z niedojrzałym. Jeśli Ty nie będziesz miała oparcia w rodzinie i będziecie klepać biedę, miłość się ulotni.
Skąd wiesz, że jest on niedojrzały? Niedojrzałe jest to, że myśli w pewnym stopniu także o przyszłości swoich rodziców?
A skoro już mówimy o Starym i Nowym Testamencie - w Ewangelii św. Marka znajdziesz fragment, który mówi o tym, aby nie pokładać ufności w dostatkach - "lecz Jezus powtórnie rzekł im:| ?Dzieci,| jakże trudno wejść do królestwa Bożego| tym, którzy w dostatkach pokładają ufność."
ale na boga chcielismy sobie zycie tu ukladac za granica a on sie jednak nie moze zaklimatyzowac i stwierdzil ze albo jade z nim do polski albo sie rozstajemy...tylko ze mysle racjonalnie o przyszlosci o dobrym bycie a nie o klepaniu biedy w polsce....
Rozmawiaj z nim, dyskutuj, przedstaw swoje stanowisko, argumenty, może go w końcu zachęcisz do dłuższej dyskusji na ten temat. Czy dojdziecie do porozumienia - nie wiem, działaj, z czasem zobaczysz co z tego wszystkiego wyjdzie.
On myśli o powrocie ze względu na rodzinę. Rodzina jest dla niego ważniejsza niż partnerka - nawet jest gotowy od razu zakończyć z nią związek jeśli nie zadeklaruje że wróci razem z nim... dla mnie to chore i egoistyczne zmuszać kogoś do czegoś czego nie chce - tylko dlatego że mam takie widzimisię.
Czas porozmawiać poważnie o tym jak widzicie wspólną przyszłość i sprecyzować czego oboje chcecie .. i czy Wasze marzenia się pokrywają, wypracować wspólne kompromisy lub się rozstać.
7 2012-11-01 15:20:19 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2012-11-01 15:20:51)
On myśli o powrocie ze względu na rodzinę. Rodzina jest dla niego ważniejsza niż partnerka - nawet jest gotowy od razu zakończyć z nią związek jeśli nie zadeklaruje że wróci razem z nim... dla mnie to chore i egoistyczne zmuszać kogoś do czegoś czego nie chce - tylko dlatego że mam takie widzimisię.
Ja w pierwszym poście autorki topiku widzę koniunkcję warunków:
[...] bo kocha polske i swojej rodziny nie zostawi samej.
dla mnie to chore i egoistyczne zmuszać kogoś do czegoś czego nie chce - tylko dlatego że mam takie widzimisię.
Lecz to działa w obie strony.
Czas porozmawiać poważnie o tym jak widzicie wspólną przyszłość i sprecyzować czego oboje chcecie .. i czy Wasze marzenia się pokrywają, wypracować wspólne kompromisy lub się rozstać.
Z tym się zgadzam.
Dziekuje za te posty...! musze sie dobrze nad tym zastanowic...bo uwierzcie mi rozmawialam juz z nim nie raz...probowalam go jakos przekonac do zostania za granica ale nici z tego...a jego rodzina hmmm jego rodzina jest w polsce z jego trzema siostrami i i ich mezami wiec nie sa sami...on poprostu tam sie wychowal i tam chce mieszkac a wymija sie glupia wymowka , ze jest jedynym synem i nie zostawi rodzicow samych:( widze tylko jedna opcje zerwanie chociaz latwo nie bedzie...nie bede dla niego rezygnowac ze swoich ambicji i marzen bo w koncu po to mieszkam za granica!
wiesz... ja jakis czas temu wyjechalam za granice. do Anglii dokladnie. mialam zamiar zostac tam juz na zawsze. w planach mialam, ze po jakims czasie bede sie starala o staly pobyt, moze obywatelstwo... jednak minal rok, a ja tak zatesknilam za rodzina, za domem, za rodzinnym miastem, ze juz nic mnie w tym calym angielskim zyciu nie cieszylo... wez pod uwage to, ze Ty masz za granica rodzine, a on jest tam sam.. ale z drugiej strony on ma rodzine w polsce, a Ty nie... wiec naprawde twardy orzech do zgryzienia macie i to od was zalezy czy sie dogadacie, badz rozstaniecie..
Moja koleżanka była ze swoim facetem przez 6 lat. On bardzo chciał mieć dzieci i prawdziwy dom. Mieszkali w 2 różnych miastach. Któregoś dnia on kazał jej wybierać : albo zrezygnuje z pracy i przeprowadzi się do niego po to, żeby siedzieć w domu, prać, sprzątać, gotować i rodzić mu dzieci albo się rozstaną. Zerwali ze sobą miesiąc temu a wczoraj on napisał jej smsa, że nic już między nimi nie będzie bo on jest w nowym związku. Do tej pory nie zabrał z jej mieszkania swoich rzeczy.
Ona nie żałuję tej decyzji choć przepłakała kilka nocy.
ehh no wlasnie czemu facetom tak wszystko latwo przychodzi?? znajda sobie nowa laske i po problemie...ja bardzo przezywam kazde rozstanie tak jak moje poprzednie caly rok szkoly prawie zawalilam....nie chce znow tego samego przechodzic... drugi blad jaki popelniam to pakuje sie odrazu w nast zwiazek boje sie zostac samapomimo mlodego wieku nie wiem co jest ze mna nie tak... ....... nie chce byc singielka bardzo chcialabym to zmienic wtedy napewno kazde rozstania bylo by o wiele prostsze i mniej bolesne..chwilami chcialabym byc zimna suka i nie miec uczuc, bo poswiecasz sie dla jednego dupka a dostajesz kopa w dupe zamian
i czasem zazdroszcze facetom (oczywiscie sa wyjatki) ale zazdroszcze tym ktorym latwo albo chociaz latwiej przychodza rozstania
Znam wiele małżeństw. I tylko jedno udane, gdy młodzi mieszkali z jego matką. Zwykle gdy kobieta nie ma oparcia w rodzinie a on ma, wszystko się rozsypuje.
ona123456789 - fajnie opisałaś swojego faceta i bazując na tych informacjach i typowo polskiej mentalności, to nie można o nim napisać zbyt dobrze...
Tymczasem nie widzę w nim żadnej niedojrzałości - widzę wychowanie w poczuciu obowiązku. I tęsknotę za rodzinnym domem (nie dosłownie, chodzi o swoje miasto, swoje miejsca). Nie ma w tym absolutnie nic złego. Nie są to złe uczucia i nie można takich postaw piętnować. Trzeba je zrozumieć i pogodzić się z faktem, że nie jest to ani gorsze, ani lepsze - po prostu inne. W wielu rodzinach na pierworodnych spoczywa szczególny obowiązek. Zależy to od wychowania oczywiście, ale to jest bardzo często spotykane.
Nawet jeśli zakończy się to rozstaniem, to unikaj (jego to również tyczy) sformułowań o czyjejś winie. Po prostu macie inne oczekiwania, inne wyobrażenia o przyszłości i inne priorytety.
Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Ktoś się myli z Was. Ciekawe kto.
15 2012-11-02 10:00:16 Ostatnio edytowany przez troublemaker (2012-11-02 10:02:07)
do autorki wątku:
w temacie zadajesz pytanie :"czy to jest naprawdę miłość?" Z twojej pierwszej wypowiedzi wnioskuję, że pytasz czy jego zachowania i uczucia do Ciebie to prawdziwa miłość. Proponuję jednak byś postawiła się na jego miejscu i zastanowiła czy aby on nie ma prawa analizując Twoje decyzje zastanawiać się nad tym samym. Ty uważasz ,że to niedopuszczalne i egoistyczne, że on chce wrócić, do polski, do rodziny, do kraju w którym czuje się u siebie. Ja natomiast uważam, że to mega dziecinne i egoistyczne, że uważasz, iż on powinien wbrew temu co czuje poświecić się dla Ciebie. Bezsprzecznie uważasz, że to on robi źle a nie Ty. Sytuacja w której się znaleźliście nie jest łatwa co nie znaczy,że należy winą obarczać tylko jedno z Was. Ty narzekasz, że on woli wrócić do rodziny niż zostać z Tobą. On mógłby powiedzieć, że dla Ciebie ważniejsze są pieniądze niż jego szczęście.
Co Ci mogę poradzić? Przede wszystkim musicie wypracować jakiś kompromis.może umówcie się,że spędzicie za granicą czas, który pozwoli Wam odłożyć trochę pieniędzy a potem wróćcie do Polski i tu spróbujecie żyć szczęśliwie?
Wszystko zależy od Was.Jeżeli nie jesteście w stanie dogadać się tak abyście oboje byli zadowolenie to czy jest sens dalszego bycia razem? Rozwiązywanie takich problemów w sposób,kiedy jedno z Was rezygnuje dla drugiego z czegoś co jest dla niego bardzo ważne to nie jest dobry pomysł.
A tak na marginesie- nie wszyscy w Polsce żyją w biedzie.
16 2012-11-02 11:00:49 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-02 11:10:25)
Skąd wiesz, że jest on niedojrzały? Niedojrzałe jest to, że myśli w pewnym stopniu także o przyszłości swoich rodziców?
To widać słychać i czuć.
1. Zamiast normalnej komunikacji szantaż.
2. Podjął decyzję, obiecał coś, teraz mu się odwidziało.
3. Argumenty irracjonalne (rodzice nie są sami ani schorowani, ani tak starzy, żeby potrzebowali od niego stałej pomocy).
4. Unikanie rozmowy (jak trzylatek - zamknę oczy i problem zniknie).
ale na boga chcielismy sobie zycie tu ukladac za granica a on sie jednak nie moze zaklimatyzowac i stwierdzil ze albo jade z nim do polski albo sie rozstajemy...tylko ze mysle racjonalnie o przyszlosci o dobrym bycie a nie o klepaniu biedy w polsce....
Opowiedz mu dowcip o owsikach. Jak wyszły na słoneczko i mały mówi:
- Co to tak pięknie pachnie?
- Kwiaty, syneczku.
- A co tak ślicznie świeci?
- Słonko, syneczku.
- A co tak pięknie lśni w blasku słońca? Trawa i liście drzew, syneczku.
- Jak tu tak pięknie, to dlaczego my ciągle siedzimy w g...?
- Bo tam, synku, nasza ojczyzna.
Zrozum mnie dobrze. Jestem w Polsce i zajęłam się pozytywistyczną pracą u podstaw. Ale kto tego nie czuje, nie powinien się męczyć. Ja się czasem męczę, ale czasem dostaję tak wiele... Gdy ktoś przychodzi i ze łzami w oczach dziękuje, bo się nie spodziewał, że dostanie tak wiele, gdy dziecko mówi: "kocham panią", albo "szkoda że pani nie uczy w naszej szkole", gdy maluchy widzące mnie drugi raz w życiu biegną się przytulić choć się wcale do nich nie wdzięczę. Trudno by mi było wyjechać...
Dziewczyny, przestańcie tak najeżdżać na chłopaka. Nie widzę w jego postępowaniu żadnej niedojrzałości.
Widzę tu bardzo trudną sytuację dla obojga.
On nie chce zostać za granicą, chce wrócić do Polski, gdzie się wychował i ma rodzinę.
Ona nie chce jechać do Polski, tylko zostać za granicą, gdzie się wychowała i ma rodzinę.
Dlaczego on jest według was niedojrzały, a ona co?
Dlaczego jak on nie chce iść za nią to jest be, a jak ona nie chce iść za nim to jest cacy?
Artemido piszesz, że "Podjął decyzję, obiecał coś, teraz mu się odwidziało."
Autorka wątku napisała: "on z początku chciał spróbować mieszkać za granicą a teraz mu sie odwidziało "
Podjąć decyzję, obiecać a chcieć spróbować to dwie różne rzeczy. Sa ze sobą trzy lata to chyba spróbował?
Nie wszyscy w Polsce klepią biedę ani nie wszyscy za granicą żyją w luksusie. Pomijając nieliczną grupę ludzi, którzy zarabiają tyle, że w ciągu 2-3 lat są w stanie odłożyć na mieszkanie, to i w Polsce i za granicą aby mieszkać na swoim, trzeba wziąć kredyt. A zarabiając powiedzmy średnią krajową, to z dużym kredytem na mieszkanie nigdzie nie jest różowo.
Czy to jest naprawdę miłość?
Ona, piszesz o swoich uczuciach czy o jego?
zostan tam , niech on wyjedza , ni wracaj bo bedziesz kiedys załowac, nic tu nie ma
Dlaczego on jest według was niedojrzały, a ona co?
Dlaczego jak on nie chce iść za nią to jest be, a jak ona nie chce iść za nim to jest cacy?
Układy między mężczyzną a kobietą nie są, nie były i nie powinny być symetryczne. Ona w czasie ciąży i karmienia jest całkowicie zależna od niego (chyba, że jest rentierką).
W Biblii nie jest napisane: ona porzuci matkę i ojca i pójdzie za nim. To on ma przeciąć pępowinę. Ona będzie potrzebowała wsparcia innych kobiet. Nie dostanie go od teściowej. On ma być głową rodziny (a ona szyją, która tą głową kręci). On ma słuchać jej, a nie swojej matki. Ma być oddany żonie.
Jeśli on teraz mówi - idziesz za mną albo zrywamy, to znaczy, że jest nie dość zaangażowany, nie dość oddany, nie dość dojrzały, żeby za nim iść.
Ona ma być pewna siebie w związku. Ma mieć wysoką pozycję. Gdzie kobieta ma wysoką pozycję, jest szanowana, a mężczyzna staje na wysokości zadania, jest dobrobyt (dotyczy rodzin, regionów, krajów). Gdzie mężczyzna zachowuje się jak szczeniak a kobieta wpakowana w dzieci musi go słuchać, jest źle albo jeszcze gorzej.
Artemido, na początku powiem, że zazwyczaj zgadzam się z tym co piszesz w swioch postach ale mieszanie Biblii do spraw damsko-męskich jest nieco ryzykowne. Z małymi wyjątkami to bije z niej męski szowinizm szczególnie ze Starego Testamentu.
Jeżeli jego decyzja powrotu do Polski jest uwarunkowana tylko tym, że chce być blisko mamusi, to oczywiście nie ma dyskusji, w tyłku z takim facetem.
Autorka wątku mało jednak pisze o swoich i jego motywach i powodach dla których każde chce postawić na swoim.
Obok na forum toczy się wątek forumowicza o nicku przechodzen. Sytuacja jest odwrotna: on chce w świat a ona w Polskę. I tam z kolei większość wypowiadających się popiera jego. Więc może nie chodzi o to czy kobieta ma iść za mężczyzną czy mężczyzna za kobietą, ale o to w którą stronę. Za granicę czy zostajemy w Polsce. Czyli w Polsce be a za granicą cacy.
Też myślę, że jak Twój partner chce wrócić do Polski, to niech wraca. Znam wielu ludzi, którzy tak zrobili i żałują, chcą znów wyjechać, ale skoro tęskni... A Ty jeśli chcesz zostać - zostań. Niech nikt Tobą nie zarządza.
mieszanie Biblii do spraw damsko-męskich jest nieco ryzykowne. Z małymi wyjątkami to bije z niej męski szowinizm szczególnie ze Starego Testamentu.
Wiem. Właśnie dlatego przytaczam cytaty z księgi, która na ogół przyznaje więcej praw mężczyznom.
Są tam jednak także słowa o tym, że mąż ma żonę czcić (a żona ma być posłuszna mężowi). W tamtych czasach, gdy aby przekazać swoje geny (by trwał ród i by dzieci utrzymały starych rodziców), kobieta musiała urodzić średnio 8-10 dzieci. Więc zaczynała wcześnie, mając 13-14 lat i stale była w ciąży, w połogu albo karmiła. Była więc w domu z dziećmi. Pralek i zmywarek nie było. Ba, wody bieżącej nie było. Miała masę zajęć w domu i niewiele wiedziała o świecie.
Mąż miał żonę czcić - czyli (m.in.) z szacunkiem wysłuchać czego ona chce. A żona miała być mu posłuszna. Czyli on wziął pod uwagę jej życzenia i zdecydował - bo on wiedział co jest możliwe, na co sobie mogą pozwolić. To miało sens.
Teraz żona często wie lepiej co można, co nie, radzi sobie z zarabianiem pieniędzy równie dobrze albo lepiej. Ale wciąż się sprawdzają relacje oparte na wielkim szacunku męża do żony. Bo mężczyzna nie domyśli się czego chce kobieta. Nie ma dość zwojów mózgowych. Jeśli więc ma być dobrze, ona powinna umieć mówić wprost, a on powinien umieć słuchać. [Oczywiście on też powinien umieć mówić, a ona słuchać (ale to zwykle umieją, nie ma się więc nad czym rozwodzić; najczęściej gdy są problemy okazuje się, że on umie mówić, wrzeszczeć i wymuszać, a ona się zastanawia, czy może cokolwiek mu powiedzieć o swoich potrzebach...).]