Hej
Może kilka słów najpierw o sobie, jestem raczej typem zamkniętym w sobie owszem mam bardzo wielu znajomych ale nie utrzymuje raczej jakiś bliskich kontaktów z nimi. Jestem skupiony głownie na pracy i zapewnieniu nam dobrej przyszłości ale proszę nie brać mnie za jakiegoś materialistę po prostu chciał bym się zabezpieczyć w życiu. A teraz przejdźmy do problemu jestem w związku z moja kobietą od 1,5 roku oboje jesteśmy w wieku 23-24 lat. Moja partnerka bardzo chciała mnie zmienić na co z czasem się zgodziłem tz ciuchy, wygląd itd krótko mówiąc z "łysego karka"
z znajomymi z pół światka na kogoś bardziej "normalnego" wszystko ok na początku nie chętnie do tego podchodziłem ale z czasem zrozumiałem że to jest dobre i jestem wdzięczny jej za to kim jestem teraz. Ale nie potrafię zmienić nastawienia do jej znajomych po prostu drążnia mnie ci ludzie żyjący w świecie wiecznych imprez i zabawy rozumiem że jest młoda i chce się jeszcze wyszaleć ale mnie nie koniecznie podoba się taka forma spędzania czasu. Stałem na bramkach trochę czasu i wiem co się dzieje w klubach to nie kwestia braku zaufania ale obawy że ktoś może zrobić jej krzywdę co do niej nie dociera. Co widzę jej znajomych to jest awantura że z nimi nie rozmawiam że jestem dla nich nie miły itd
Bo po prostu nie mam o czym rozmawiać z tymi ludźmi.
Po za tym tym problemem dogadujemy się ze sobą bardzo dobrze i ta jedna rzecz psuje nasz cały związek, Próbowałem się przełamać do nich ale nie potrafię ;/ Co gorsza słyszę za znajomi są najważniejsi i zawsze byli, bo niby zawsze są tylko jak jest jakiś problem to zawsze ja jestem obok a nie oni więc trochę śmieszy mnie takie gadanie...
Do tego dochodzi jej przyjaciółka która mnie nie lubi i wzajemnie więc ogólnie troche chory układ. Ma ktoś jakiś pomysł jak rozwiązać tą sytuacje ? może ktoś miał podobny problem ? Z góry dzięki za odp