netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co ja mam z nią robić?

7 odpowiedzi2 846 wyświetleńzałożony przez Resistor, 23.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ja mam z nią robić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez Resistor (2012-10-23 16:03:52)

Temat: Co ja mam z nią robić?

Witam. Jestem 25 latkiem i proszę Was koleżanki o pomoc. Otóż zakochałem się na zabój w pewnej 21-latce. Poznaliśmy się 2,5 miesiąca temu przez internet poprzez ogłoszenie, w którym pisała, że szuka kogoś do uprawiania sportu. Odpowiedziałem na nie, bo również kogoś takiego wtedy szukałem i tak się zaczęliśmy spotykać. Praktycznie codziennie (czasami z 3-4 dniowymi przerwami) spotykaliśmy się na rowery i bieganie, ale również pojawiały się inne rzeczy: pizza, kino, zaproszenia na obiad albo kolacje dla mnie od niej i na odwrót, pomagałem jej z komputerem, a raz nawet pojechaliśmy na całodniową wycieczkę w góry za miasto. Większość tych rzeczy ja wymyślałem i praktycznie nigdy nie odmawiała. W trakcie tych spotkań okazało się, że ona jest niesamowicie inteligentną, mądrą, rozsądną, zawsze uśmiechniętą dziewczyną. Straciłem dla niej głowę do tego stopnia, że swoje popołudnia organizowałem tylko pod to, żeby się z nią spotkać i po każdym spotkaniu nie mogłem się doczekać kolejnego. Oczywiście nie okazywałem jej tego po sobie i ogólnie grałem trochę luzaka, ale zawsze starałem się być dla niej najsympatyczniejszy jak się tylko da. Ona również sprawiała wrażenie zadowolonej z tych spotkań, nigdy się nie spóźniała, chętnie dawała się wyciągnąć z domu, jak i często mnie zapraszała. Niestety nigdy nie doszło między nami do kontaktu fizycznego, nigdy jej nie złapałem za rękę, ani nie przytuliłem, gdyż nie dawała mi do tego żadnych sygnałów ani nie flirtowała ze mną.
Strasznie mnie ta niemoc bolała. Ona po prostu traktowała mnie jak kolegę do uprawiania sportu, a dokładnie kogoś takiego szukała w swoim ogłoszeniu, a na propozycje wyjść pozasportowych po prostu pewnie godziła się ze zwykłej uprzejmości i kultury. Po tym wyjeździe za miasto zaprosiła mnie na kolację do siebie i tam spędziłem wspaniały wieczór. Długo rozmawialiśmy, żartowaliśmy, a nawet nauczyła mnie tańczyć walca (to był pierwszy raz, kiedy ją złapałem za rękę i to było wspaniałe uczucie). Zdaję sobie sprawę z tego, że dla dziewczyn takie coś to nic wielkiego, ale dla mnie to dużo. Na koniec tego spotkania postanowiłem się dowiedzieć czy coś z tego będzie i zapytałem się jej wprost "czy między nami coś jest, czy jesteśmy parą". Okazało się, że to był kardynalny błąd. Niesamowicie się przeraziła tym pytaniem, totalnie nie wiedziała co odpowiedzieć, pytała się "a skąd ci przyszło do głowy, że my jesteśmy parą" (no ciekawe skąd). Do tego powiedziałem, że nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Ogólnie postawiłem ją przed faktem dokonanym (czyli, że niby już jesteśmy parą), za co jestem na siebie wściekły do teraz. Powinienem był się delikatnie spytać "czy chcesz być ze mną". Tak czy siak, powiedziała również, ze nie ma czasu na związki przez swoją pracę i studia i, że ona się ogólnie do związków nie nadaje (co uważam za bzdurę, gdyż jest niesamowita).
I tutaj dochodzimy do motywu jej pracy. Ona ma bardzo nietypową pracę, bardzo dużo jeździ po całej Polsce i potrafi pracować nawet i całą dobę i nie spać w nocy, również w weekendy. Tak więc bardzo często jej nie ma w domu, a gdy jest to jest cały czas jest na telefon. Bardzo lubi swoją pracę i jest ona dla niej absolutnym, bezapelacyjnym numerem 1 w tym co ma teraz w swoim życiu. Skutecznie się w niej realizuje. Do tego studiuje zaocznie dobry kierunek. Po tym wydarzeniu nie widziałem się z nią przez 3 tygodnie, ale próbowałem odkręcić sprawę. Zadzwoniłem do niej i się jej wytłumaczyłem i przeprosiłem za tamto i sama powiedziała "okej nie było tematu". Potem znowu z różnych powodów nie mogłem się z nią spotykać, odmawiała głównie przez jej pracę. Przez ten czas napisała mi bardzo szczerego maila. Napisała, że bardzo mnie lubi i ogólnie absolutnie nie chce kończyć tej znajomości, ale nie wie jak to ma teraz wyglądać, że jako kto mielibyśmy się spotykać. Nie wyobraża sobie być w tej chwili w żadnym związku, właśnie przez jej pracę. Że praca i nauka są dla niej teraz najważniejsze i przez to, że jest sama ma więcej czasu i jest jej łatwiej. Że dla niej związek wymagałby kompromisów związanych z jej pracą. Prościej jej też jest odmówić spotkania koledze bez skrupółów, niż chłopakowi, gdyż obawia się, że od chłopaka usłyszy żal i pretensje, a tego nie chce. Napisała też, że żałuje tych pozasportowych spotkań ze mną, gdyż dopiero teraz rozumie, że przez to mogłem robić sobie nadzieje, a nawet mnie za nie przeprosiła. Ja odpisałem jej jeszcze bardziej szczerego i długiego maila, w którym opisałem jej jak te spotkania tak naprawdę wyglądały z mojej perspektywy i dlaczego robiłem sobie nadzieję, ale również zapewniłem ją, że nie mam do niej żalu za kosza, dalej chcę się z nią spotykać na sportowo i, że udowodnię sobie, że przyjaźń damsko-męska jest prawdziwa (mimo, że dobrze wiem, że strasznie będę się męczył na tych spotkaniach, ale chyba jestem uzależniony od jej towarzystwa). Po 3 tygodniach spotkaliśmy się porozmawiać przez godzinkę, gdzie zadeklarowała, że dalej chce ze mną uprawiać sport, ale ja wiem na pewno nie będziemy się widywać tak często jak do tej pory.
I teraz drogie koleżanki pytanie: Jak jej wytłumaczyć, że związek wcale nie musi się łączyć z kompromisami i wyrzeczeniami? Że kochające się osoby akceptują siebie nawzajem i sposób w który żyją. Oraz, że nigdy, ale to nigdy nie usłyszałaby ode mnie żalu, kiedy po raz milionowy odwołałaby spotkanie ze względów służbowych? Widywalibyśmy się po prostu kiedy ona może, bo ja każde popołudnie mam wolne.
Do tego chciałbym jej też powiedzieć, żeby nie żałowała tamtych pozasportowych spotkań, gdyż były one przyjemne zarówno dla mnie i dla niej, a to, że zinterpretowałem je trochę inaczej niż ona to tylko mój problem, a nie jej.

Jest w ogóle sens starać się o nią więcej, niż ten sport? Nigdy wcześniej się w żadnej dziewczynie tak nie zakochałem, mimo, że już swoje lata mam, no ale jak by nie patrzeć, moje uczucie nie jest odwzajemnione. Dalej chcę z nią utrzymywać jakikolwiek kontakt, ale wiem, że jeśli dalej będę się z nią widywał i nawet nie będę mógł jej przytulić będę się zwyczajnie męczył...

2

Odp: Co ja mam z nią robić?

hmm trudny przypadek

"nie nadaję się do związków" też tak sobie kiedyś wmawiałam. Zanim zaczęłam chodzić z chłopakiem najpierw spotykaliśmy się niezobowiązująco jako znajomi. Gdyby mi powiedział że jesteśmy parą zanim by mnie pocałował też bym się wystraszyła. Więc tu trochę się zagalopowałeś ale nie przejmuj się już tak tą gafą, w końcu nie zerwała z Tobą kontaktu, jest OK:)

"Jak jej wytłumaczyć, że związek wcale nie musi się łączyć z kompromisami i wyrzeczeniami? " niestety czy tego chcemy czy nie właśnie z tym się łączy, naprawde sądzisz że wytrzymasz ciągle jej ustępując?

" Widywalibyśmy się po prostu kiedy ona może, bo ja każde popołudnie mam wolne. Do tego chciałbym jej też powiedzieć, żeby nie żałowała tamtych pozasportowych spotkań, gdyż były one przyjemne zarówno dla mnie i dla niej"  POWIEDZ JEJ TO

Ale może nie wspominaj że masz problem że się zakochałeś, poprostu zachowuj się jak przed gafą i nie wracaj do tego póki ona nie da Ci sygnałów. A właściwie to nie wiem co jest z tą dziewczyną, bo na początku napisałeś że  "nie dawała mi do tego żadnych sygnałów ani nie flirtowała ze mną". To co ty interpretowałeś?
Jeśli czujesz że ona do Ciebie coś czuje to dodaj jej odwagi. Jeśli na to za wcześnie to poczekaj. Jeśli myślisz że ona naprawde ę traktuje Cię jako kumpla i to się nie zmieni no to przestań się z nią spotykać chyba że chcesz się męczyć brakiem fizycznego kontaktu

Nie łam się, przecież nadal chce się z Tobą umawiać na sport

3 Ostatnio edytowany przez Resistor (2012-10-23 18:17:50)

Odp: Co ja mam z nią robić?
black_velvet napisał/a:

hmm trudny przypadek

"nie nadaję się do związków" też tak sobie kiedyś wmawiałam. Zanim zaczęłam chodzić z chłopakiem najpierw spotykaliśmy się niezobowiązująco jako znajomi. Gdyby mi powiedział że jesteśmy parą zanim by mnie pocałował też bym się wystraszyła. Więc tu trochę się zagalopowałeś ale nie przejmuj się już tak tą gafą, w końcu nie zerwała z Tobą kontaktu, jest OK:)

Tu się zgadzam, strasznie się wtedy zagalopowałem :\ Dopiero jak zobaczyłem jej reakcję to się kapnąłem jaką głupotę palnąłem. Tak mi było po tym wstyd, że nocy nie przespałem.

"Jak jej wytłumaczyć, że związek wcale nie musi się łączyć z kompromisami i wyrzeczeniami? " niestety czy tego chcemy czy nie właśnie z tym się łączy, naprawde sądzisz że wytrzymasz ciągle jej ustępując?

Myślę, że jeśli by miała odrobinę dobrej woli to dalibyśmy radę. Przeciętnie co 2-3 wieczór na wolny, no ale nie byłoby łatwo.


Ale może nie wspominaj że masz problem że się zakochałeś, poprostu zachowuj się jak przed gafą i nie wracaj do tego póki ona nie da Ci sygnałów. A właściwie to nie wiem co jest z tą dziewczyną, bo na początku napisałeś że  "nie dawała mi do tego żadnych sygnałów ani nie flirtowała ze mną". To co ty interpretowałeś?

No właśnie te towarzyskie spotkanka tak interpretowałem, czyli pizze, kino, spotkania w mieszkaniu i reszta. Wydawało mi się, że szanująca się dziewczyna nie dałaby się tak łatwo wyciągnąć do kina albo pizze przez byle kogo, ani też że byle kogo nie zaprosiłaby do swojego mieszkania. Widocznie się myliłem.

Jeśli czujesz że ona do Ciebie coś czuje to dodaj jej odwagi. Jeśli na to za wcześnie to poczekaj. Jeśli myślisz że ona naprawde ę traktuje Cię jako kumpla i to się nie zmieni no to przestań się z nią spotykać chyba że chcesz się męczyć brakiem fizycznego kontaktu

Niestety właśnie ten brak fizycznego kontaktu jest morderczy :\ Jeśli się to przez kilka spotkań nie zmieni to chyba faktycznie będę musiał przestać się z nią spotykać, bo to jest po prostu katorga :\ Poza tym nie chcę być przy niej, kiedy sobie pozna innego, bo to by było dla mnie za dużo...

4 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-10-23 18:58:18)

Odp: Co ja mam z nią robić?

Współczuję Ci.
Dziewczyna jednak wyraźnie powiedziała, że dla niej te spotkania nic nie znaczyły.
Na Twoim miejscu poszukałabym innej partnerki, może nawet innej osoby do uprawiania sportu.

Nie ma sensu uganiać się za kimś kto nie chce być dogoniony.. tongue

I teraz drogie koleżanki pytanie: Jak jej wytłumaczyć, że związek wcale nie musi się łączyć z kompromisami i wyrzeczeniami? Że kochające się osoby akceptują siebie nawzajem i sposób w który żyją. Oraz, że nigdy, ale to nigdy nie usłyszałaby ode mnie żalu, kiedy po raz milionowy odwołałaby spotkanie ze względów służbowych? Widywalibyśmy się po prostu kiedy ona może, bo ja każde popołudnie mam wolne.

Związek to sztuka kompromisu - a nie służenia komuś.
To pogrubione - to duży błąd w relacjach.Szanuj się, to będziesz szanowany.

5

Odp: Co ja mam z nią robić?
Resistor napisał/a:

Poznaliśmy się 2,5 miesiąca temu przez internet poprzez ogłoszenie, w którym pisała, że szuka kogoś do uprawiania sportu.

No właśnie. Do sportu, nie matrymonialne.

Resistor napisał/a:

Niesamowicie się przeraziła tym pytaniem, totalnie nie wiedziała co odpowiedzieć, pytała się "a skąd ci przyszło do głowy, że my jesteśmy parą" (no ciekawe skąd).

No właśnie, skąd?

Resistor napisał/a:

Tak czy siak, powiedziała również, ze nie ma czasu na związki przez swoją pracę i studia i, że ona się ogólnie do związków nie nadaje (co uważam za bzdurę, gdyż jest niesamowita).

Ale to ona decyduje, czy w danym momencie życia chce związku, czy nie. Powiedziała ci wyraźnie, że NIE CHCE. Dlaczego uważasz, że ona nie zdaje sobie sprawy z tego, co mówi? Dlaczego chcesz być jakimś rycerzem, który na siłę jej wytłumaczy, co jest dla niej dobre?

Resistor napisał/a:

Jak jej wytłumaczyć (...) , że nigdy, ale to nigdy nie usłyszałaby ode mnie żalu, kiedy po raz milionowy odwołałaby spotkanie ze względów służbowych?

Uhm, jasne. Już to widzę, że nie usłyszałaby.

Resistor napisał/a:

Myślę, że jeśli by miała odrobinę dobrej woli to dalibyśmy radę. Przeciętnie co 2-3 wieczór na wolny, no ale nie byłoby łatwo.

Ale ona NIE MA TAKIEJ WOLI.

Resistor napisał/a:

No właśnie te towarzyskie spotkanka tak interpretowałem, czyli pizze, kino, spotkania w mieszkaniu i reszta. Wydawało mi się, że szanująca się dziewczyna nie dałaby się tak łatwo wyciągnąć do kina albo pizze przez byle kogo, ani też że byle kogo nie zaprosiłaby do swojego mieszkania. Widocznie się myliłem.

Myliłeś się, i to bardzo. Kobieta i mężczyzna nie są stworzeni tylko po to, by łączyć się w pary. Dziewczyna idzie z kumplem do kina i przez to, Twoim zdaniem, się nie szanuje? :D Do mojego  mieszkania ma mieć wstęp tylko mój partner? :D Chyba będzie kiepściutko z tym udowadnianiem sobie, że przyjaźń damsko-męska istnieje, skoro masz takie poglądy. Zresztą nie oszukuj samego siebie, że chcesz jakiejś przyjaźni, Ty po prostu masochistycznie chcesz się spotykać z kobietą, w której się zakochałeś, a ona w Tobie nie.

6

Odp: Co ja mam z nią robić?

Macie rację hmm Dla niej te spotkania były niezobowiązujące, a dla mnie to było Bóg wie co hmm Spotkałem się z nią wczoraj i wyjaśniliśmy sobie oboje jak dla każdej stron te spotkania wyglądały. I okazało się, że przez to, że grałem luzaka ona nawet przez sekundę nie myślała, że ja mógłbym chcieć coś więcej. A potem wyskoczyłem z czymś takim. Dla niej te spotkanka to była po prostu forma spędzania wolnego czasu, który akurat wtedy miała ze względu na wakacje. Muszę zakończyć te spotkania i się z niej wyleczyć dla własnego zdrowia psychicznego. Niby mam swoje lata, ale jeszcze nigdy mi tak dziewczyna nie zawróciła w głowie, bo jeszcze nigdy z żadną dziewczyną nie rozmawiało mi się jak równy z równym, na każdy możliwy temat. Czuje się okropnie, znowu ostatniej nocy nie przespałem, a w pracy nie myślę o pracy...

7

Odp: Co ja mam z nią robić?

Resistor - fajnie do tego podszedłeś. Czytałam na tym forum prawdziwych mężczyzn, którzy się mazgaili po tym jak dziewczyna ich zostawiła i pytali się co zrobić by ją odzyskać. Pokazałeś że masz jaja! Powodzenia chłopie! Dziewczyny lubią takich jak Ty - wrażliwych, a jednocześnie twardych, umiejących przyjąć problem na klatę! Ja przynajmniej takich zawsze lubiłam! smile

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ja mam z nią robić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026