Witam.
Potrzebuję kobiecej rady w pewnej sprawie. Zacznę od tego, że pracuję jako inżynier budownictwa drogowego, co wiąże się czasem z koniecznością wyjazdów w delegację. Odkąd jestem z moją dziewczyną, to była dla niej moja pierwsza delegacja i bardzo jej się to nie podoba. Chodzi o o rozłąkę.
Najlepiej to żebym zmienił pracę, tylko w moim zawodzie prędzej czy później i tak musiałbym wyjechać gdzieś dalej niż obręb Warszawy.
Ona bardzo źle znosi rozstania i cały tydzień gdy mnie nie ma, to jak by uszło z niej powietrze. Jest bez energii, przygnębiona itd. Wiem to od jej rodziców i znajomych. Dodam jeszcze, że na weekendy zjeżdżam do domu. W piątek, kończę pracę najszybciej jak się tylko da - wsiadam w samochód 4-5 h i jestem już u niej. Czyli gdzieś koło północy. W niedzielę, późnym wieczorem wracam. Więc chyba nie jest tak źle. Moja delegacja już się zakończyła, ale ona nadal ma do mnie żal... Tylko ja niczym nie zawiniłem. Zawsze dzwoniłem często, pisałem smsy, ale to pomagało tylko na chwilę.
Ja też tęskniłem, ale wiem, że tak czasem musi być. Pracy nie chcę zmieniać, bo mam tutaj baaardzo korzystne warunki finansowe + służbowy samochód i tel
Jak narazie nie zapowiada się na jakieś wyjazdy w delegację, więc jest ok, ale wiem co będzie kiedyś..... Swoją drogą moja dziewczyna też pracuje jako inżynier, tylko, że cały czas jest w biurze przy projektach, bo zajmuje sie ochroną środowiska, więc jej delegacje nie dotyczą.
Ona zbyt idealistycznie podchodzi do związków, tak mi się wydaje. Poza tym straszna z niej romantyczka i chce żeby zawsze było wszystko super w związku oraz zaplanowane. Oj tak - planowanie to jej drugie imie
. Nie wiem, ale dla mnie taka rozłąka też jest fajna. Wracam stęskniony na maksa, więc dla mnie to też ma swoje plusy, ale dla niej są to same minusy....
Liczę na Wasze zdanie nt temat
.