netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Start od nowa? Gdzie jestem...

19 odpowiedzi2 816 wyświetleńzałożony przez lukas, 29.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Start od nowa? Gdzie jestem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Start od nowa? Gdzie jestem...

Witam, nie jestem kobietą ale mam nadzieje ze Wy kobietki doradzicie mi co moge zrobic w mojej jakze ciezkiej sytuacji.

  Jestesmy ze z moja zona 9 lat. Rok temu z powodu naszej bardzo ciezkiej sytuacji finansowaj wyjechalismy do Anglii w celu odrobienia sie oraz sprobowania nowego lepszego zycia za granica. Mielismy firme ktora niestety nie zostala przez nas odpowiednio dopilnowana co doprowadzilo do bankructwa i dlugow ktore ciagna sie za nami do tej pory. Jak to zawsze w takiej sytuacji bywa nasze stosunki malzenskie ulegly znacznemu pogorszeniu. Oddalismy sie od siebie , przestalismy rozmawiac , kochac sie ze soba, jedyne co nam pozostalo to ciagly stres i oraz krzyki. Nie jestesmy w  stanie sie porozumiec. Cala ta sytuacja doprowadzila do tego ze JA sad stalem sie zupelnie innym czlowiekiem. Zaczalem pokazywac zonie ze mam ja gdzies, przestalo interesowac mnie co ma do powiedzenie, nie sluchalem jej, nie patrzylem na nia, wyzywalem ( moze nie w taki najgorszy wulgarny sposob ale jednak ), doprowadzilem do tego ze wydawalo mi sie ze jest mi obojetna. Moja zona ciagle plakala i pomimo tego wszystkiego walczyla o mnie bardzo dlugo a ja sie tym zupelnie nie przejmowalem. Kiedy jechalismy do Angliii moja zona powiedziala mi w samochodzie ze chce zostawic wszystko za soba i ze kocha mnie najbardziej na swiecie i ma nadzieje ze Anglia odmieni nasz los. Wtedy uslyszala ode mnie ze ja juz jej wlasciwie nie kocham i ze nie wierze ze cos sie zmieni...

   Po przyjezdzie do Anglii bylo tylko gorzej... nie okazywalem nalezytego szacunku mojej zonie. Zamknalem sie w sobie, zylem swoim zyciem. W pewnym momencie zona zaczela mi opowiadac ze w pracy (pracuje jako admin w wielkiej korporacji ) przyciaga uwage wielu mezczyzn  a najbardziej jednego... jej menadzera. Opowiadala mi o jego podchodach troszke sie przy tym nabijajac z tego. Ja wiedzac jak mnie kocha ufalem jej bezgranicznie i nie przypuszczalem ze cos sie moze stac wiec puszczalem to mimo uszu i dalej bylem dla niej taki jaki bylem wczesniej... totalna swinia bez uczuc. Zona coraz czesciej mowila mi o tym az w koncu rozplakala sie jednego dnia i zadal mi pytanie na jakim etapie zycia jestesmy i czy ja jeszcze kocham?
Odpowiedzialem ze mam to gdzies i ze moze robic co chce.
Nie wiedzialem co sie dzieje ze mna, nie potrafilem wydusic zandego milego slowa w jej strone... nie umiem tego wytlumaczyc. Wtedy moja zona dala mi do zrozumienia ze moge tego zalowac.

Pewnego wieczoru wrocilem po pracy i cos mnie tknelo na rozmowe. Przyszedlem do niej i powiedzialem jak ja przepraszam za wszystko, za cale nasze zycie , za to jaki dla niej bylem i ze chce sie zmienic i ze bede sie staral jak nigdy. Moja zona sie rozplakala ale widzialem ze byla jakas dziwna...
Na drugi dzien kiedy wracalem z pracy zapytala mnie sie czy chce ratowac nasze malzenstwo, odpowiedzialem ze tak i wtedy zona powiedziala ze dobrze ale ona musi sie zwolnic z pracy zeby kogos nie widziec... swojego menadzera...
Nagle zrozumialem co sie stalo, ile moge stracic. Otworzylem oczy i poczulem ogromny bol. Mialem wczesniej male podejrzenia ale ufalem jej caly czas... az na drugi dzien zainstalowalem szpiega w komputerze i dostalem sie na jej poczte. To co tam zobaczylem przewrocilo moj swiat do gory nogami. Plakalem jak dziecko. Zadzwonilem do niej i powiedzialem ze wiem wszystko i ze widzialem najgorsze ...
Wtedy ona powiedziala ze mowila mi tysiac razy a ja jej nie sluchalem... i faktycznie mowila...

Wrocila do domu i mowi ze musi do tego gdoscia zadzwonic b zakonczyc ta relacje. Tak tez zrobila. Rozmawialismy potem bardzo dlugi czas . Staramy sie zaczac od poczatku. Problem jest w tym ze zmienilem sie o 180 stopni i zaczalem sie ogromnie starac ale widzialem ze niby jest super ale cos jest takiego w niej niepewnego: nie chce sie za bardzo przytulac, kochac ze mna ale jak twierdzi ze zmecznia. W koncu zaczelismy wczoraj rozmawiac. Powiedziala mi ze jest na rozstaju, ze nie wie cosie dzieje z jej zyciem, ze nie chce mnie stracic i nie dopusci do tego i ze widzi jak sie zmienilem lecz ma " maly" problem :nie jest w- stanie wyrzucic tego goscia z glowy. Wiem ze oni sie juz nie kontaktuja i on zapomnial o niej szybciej niz ona o nim ale kiedy to wczoraj uslyszalem rozplakalem sie jak bobr. Pytam sie gdzie jestesmy? Czego ona chce? Czy wierzy w to ze moze mnie jeszcze pokochac? Nie potrafila odpowiedziec...
Najbardziej nie moge zrozumiec tego ze ich relacja odbywala sie tylko na zasadzie mailii (jestem pewien) i on dobrze wiedzial co do niej pisac... w koncu wyzalila mu sie ze jest nieszczesliwa w malzenstwie i wlasnie tak to sie zaczelo. Nie potrafie pojac jak kontakt mailowy mogl wplynac tak na jej zycie? Pytalem sie nie raz co by poczula w sytuacji odwotnej to odpowiadala ze nie mogla by zyc i dlatego tym bardziej nie potrafie zrozumiec jej zachowania.

Ja nie moge tak zyc. Teraz wiem ze ja kocham nad zycie ale ten bol ze chciala kochac sie z innym facetem i marzyla o nim wieczorami i ze mysli o nim dalej jest nie do zniesienia. Ja mam 29 lat ona 33. Powiedziala mi rowniez ze chce miec dom, nas: mnie i nasza 4 letnia corke ale nie chce zalowac kiedys ze  podjela taka decyzje... 

Ja jestem teraz w okropnym stanie, bol przeszywa mnie na wylot. Jestesmy "niby" razem, spimy razem, mieszkamy nadal razem ale nie moge zniesc mysli ze juz nie jestem ten jedyny. Kiedy mowie jej ze chce odejsc bo nie moge zyc z kobieta ktora nie wie czego chce ona mnie blaga zebym nie odchodzil i tak kolo sie zamyka ze bedzie dobrze.

Jak dlugo mam zyc w niepwenosci i czekac az da mi do zrozumienia ze mnie kocha lub nie? Co mam zrobic bo strasznie cierpie? Jak odejdzie to umre poniewaz nigdy nikogo nie kochalem tak jak jej ...teraz to wiem...poprotu znow chce byc tym jedynym. Blagam pomozcie bo zle ze mna...

2

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Start od nowa? Gdzie jestem...

chyba zrobiłeś/ zrobiliście krok wstecz i jesteście przed startem.
Przed startem w wasz nowy, lepszy etap małżeństwa. Co nie oznacza, że łatwiejszy.

Najważniejsze lukas, że oboje mimo zagubienia i wyrządzonej sobie krzywdy nadal chcecie, nadal kochacie i macie nadzieję.

Masz fajną żonę - wiesz? Była obok, czekała aż się otrząśniesz, kochała , nie oszukiwała - mówiła wprost.
Zawiodłeś ją tym jakim stałeś się mężczyzną, mężem, człowiekiem skutkiem czego  zauroczył ją mężczyzna,w którym znalazła cień uczucia i zainteresowania. 

Musisz dać wam , jej i sobie czas. Pomalutku odbudowywać to co wcale niebezpowrotnie stracone.
Bądź cierpliwy, delikatny i  stanowczy również. Zacznij właśnie od nowa. Zdobywaj swoją żonę , rozkochuj ją w sobie tak jak wtedy kiedy zaczęło rodzić się między wami uczucie. Chyba oboje tego potrzebujecie. Nowych relacji i zapomnienia o tym co było złe.

I nie pielęgnuj w sobie tego żalu i bólu związanego z innym mężczyzną. To już prawie za wami (bez roztrząsania tematu).

Trzymam kciuki.

3

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

od początku widać, że w tym związku najważniejszą osobą jesteś dla ciebie ty sam. Nawet tego posta pisales NIE DLATEGO zeby ratowac zwiazek, co zrobic zeby o nia walczyc itp. Posta napisales tylko i wylacznie dlatego, ze teraz jest ci zle, bo "nagle" twoja zona ma nowego faceta, dla ktorego jest wazna i ktory ja docenia. I nagle ta swinia ktora na codzien mowila do zony "mam cie w d... rob co chcesz" sie opamietala, nagle zaczelo ci cos przeszkadzac.

Mam nadzieję, że żona będzie na tyle mądra, żeby cie zostawic. To ze teraz placzesz i mowisz jak bardzo ja kochasz to tylko i wylacznie wycie twojego egoizmu, ktoremu trudno sie pogodzic z tym, ze ktos inny moze byc lepszy od ciebie. Zona pewnie sie na to nabierze jak kazda naiwna kobieta wierzaca "ze jej facet sie zmienil", ale jestem pewien, ze za kilka lat juz nie bedziecie razem.

4

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...
nomoreagain napisał/a:

od początku widać, że w tym związku najważniejszą osobą jesteś dla ciebie ty sam. Nawet tego posta pisales NIE DLATEGO zeby ratowac zwiazek, co zrobic zeby o nia walczyc itp. Posta napisales tylko i wylacznie dlatego, ze teraz jest ci zle, bo "nagle" twoja zona ma nowego faceta, dla ktorego jest wazna i ktory ja docenia. I nagle ta swinia ktora na codzien mowila do zony "mam cie w d... rob co chcesz" sie opamietala, nagle zaczelo ci cos przeszkadzac.

Mam nadzieję, że żona będzie na tyle mądra, żeby cie zostawic. To ze teraz placzesz i mowisz jak bardzo ja kochasz to tylko i wylacznie wycie twojego egoizmu, ktoremu trudno sie pogodzic z tym, ze ktos inny moze byc lepszy od ciebie. Zona pewnie sie na to nabierze jak kazda naiwna kobieta wierzaca "ze jej facet sie zmienil", ale jestem pewien, ze za kilka lat juz nie bedziecie razem.

Absolutnie sie nie zgodze z ta wypowiedzia. Ja nigdy zony nie zdradzilem ,nie myslalem o wszystkich innych kobietach w kolo. Bylo miedzy nami  zle bo mielismy problemy finansowe spowodowane tylko i wylacznie z naszej winy. W glebi serca zawsze mi na zonie zalezalo, bardzo zalezalo, poprostu nie umialem wczesniej ubrac tego w zadne slowa. Zmienilem sie strasznie po smierci mojego taty ( nie mam mamy tzn mam ale tak jakby jej nie bylo ) poniewaz to z pieniedzy po mieszkaniu po nim zainwestowalismy w sklep ktory zostawil nam tylko dlugi. Sfrustrowalo mnie to ze tak zmarnowalem te pieniadze co sie odbilo na calej mojej rodzinie. Nie chce sie tu usprawiedliwiac ale zona tez potrafila byc dla mnie okrutna lecz w wiekszosci cala ta sytuacja zostala spowodowana z mojej winy.

Ten post nie jest napisany tylko dlatego ze jest mi zle. Przyznaje ze ten facet dal mi do zrozumienia jaka mam osobe kolo siebie. W kazdym razie dziekuje za kazde slowa tutaj napisane.

5

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

lukas wybacz pytanie....
czy swojej żony nie szanowałeś dlatego ,że nigdy nie szanowałeś swojej matki? że nią gardziłeś? że dla Ciebie nie istniała?

może to nie tylko i wyłącznie egoizm ale paniczny lęk, ze po raz kolejny zostaniesz odrzucony(de facto tak się po części stało) przez kolejną ważną w Twoim życiu kobietę - tym razem żonę?

problem zatem leży głębiej i przelał się na inne dziedziny życia.

6

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...
beaucoup plu napisał/a:

lukas wybacz pytanie....
czy swojej żony nie szanowałeś dlatego ,że nigdy nie szanowałeś swojej matki? że nią gardziłeś? że dla Ciebie nie istniała?

może to nie tylko i wyłącznie egoizm ale paniczny lęk, ze po raz kolejny zostaniesz odrzucony(de facto tak się po części stało) przez kolejną ważną w Twoim życiu kobietę - tym razem żonę?

problem zatem leży głębiej i przelał się na inne dziedziny życia.

No coz. Ja zone szanowalem zawsze przez cale 6 lat bylo cudownie. Jak juz pisalem stres, smierc zmienily moje zycie. Moja matke zawsze szanowalem tylko ze moja mama ma jeden problem : jest materialistka do potegi. Prosze nie wyciagaj takich wnioskow po jednym poscie nie znajac mojej osoby.

7

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Lukas, skoro Twoja żona, pomimo tego jak ją traktowałeś przez ostatnie lata była przy Tobie i starała się, jak sam piszesz a teraz bez mrugnięcia okiem zostawia dla Ciebie faceta, z którym jest blisko, to wg mnie musi Cię bardzo kochać, albo jest mega naiwna.
Ja nie wyobrażam sobie małżeństwa, gdzie partner trwa przy mnie i jedyne co od niego dostaję to brak szacunku, obelgi i obojętność. Zapewne nieraz przyszło jej do głowy, że mogłaby Cię zostawić- a jednak tego nie zrobiła. Wystarczył jeden Twój gest, pokajanie się.. Dostałeś swoją drugą szansę, nie zmarnuj jej. Może być, że czas wyleczy ją z tamtej miłości..

8

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Lukas pamiętaj, że pisząc tutaj dajesz nam wszystkim prawo właśnie do wyciągania wniosków. ile wniosków tyle spostrzeżeń.ilu forumowiczów tyle różnych rad. nie wolno rzucać kamieniami - tym którzy nie są bez winy, ale wyciągać wnioski  owszem. inaczej każdy post z prośbą o radę pozostałby bez odpowiedzi.

jeśli piszesz cytuję ,, nie mam mamy tzn mam ale tak jakby jej nie bylo ,, - mnie automatycznie nasuwa się wniosek,że ogólnie masz problem z kobietami ponieważ zraniła Cię lub rani nadal  (nieważne w jaki sposób ) Twoja matka. I ja do takiego wniosku mam oczywiste prawo. Ty masz prawo je negować . Tak to działa smile

Co więcej każdy z nas wyciąga wnioski biorąc pod uwagę bagaż własnych doświadczeń i na ich  bazie formułuje również swoje rady/,,nierady,,  jak kto woli.

9 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-29 20:15:32)

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Szacunek? Przez cały czas? Obudź się chłopie! Powiedziałeś, że masz to gdzieś! Tak się okazuje szacunek? Ciekawe formy.

Zabiłabym takiego. Jesteś jak ex. Najpierw zamordował moje uczucie, potem płakał, błagał, nosił na rękach. Jak znów byliśmy razem, jak mu znów zaufałam, zrobił się prawie taką samą świnią jak na początku.

Twoja żona ma zdrowy instynkt samozachowawczy. Powinna Cię kopnąć w ... Bo się wcale nie zmieniłeś. Nie ufałabym Ci po tym co przeszłam. Ale Ona pewnie, niestety, zaufa i da drugą szansę. Właściwie już dała, a TY? Jak się zachowujesz? Jak skończony d...k. Kto dostaje drugą szansę, nie potrafi jej wykorzystać, jak nie umiał pierwszej. Bo go tylko rozzuchwala łagodne podejście.

Miałeś chamie złoty róg... Nie doceniałeś co miałeś, teraz płaczesz, bo masz za mało. Wywierasz presję, chcesz żeby już, zaraz rzuciła Ci się na szyję.

Zawiodłeś na całej linii. Byłeś nieskuteczny, nie umiałeś utrzymać rodziny, doprowadziłeś do bankructwa, a ONA, ta święta Kobieta, zamiast kopnąć Cię w ... trwała przy Tobie (doprawdy nie wiem dlaczego piszę wielka literą). Nie wiesz - o mój Boże, co za biedaczek - doprawdy nie wiesz dlaczego "nie umiałeś" być dla niej człowiekiem.

Byłeś skończonym chamem. Uświadom to sobie.

Nie strasz Jej odejściem. Niech do Ciebie dotrze, że Ona jest warta więcej niż 100 takich jak Ty. I prawdopodobnie pomału zaczyna to do Niej docierać.

Obudź się. Żeby odzyskać Jej uczucie musisz DOROSNĄĆ. Przejść głęboka przemianę. Przestać się - do cholery - rozczulać nad sobą. Stać się MĘŻCZYZNĄ, przestać być gówniarzem.

Czy wyraziłam się jasno?

10

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Artemida wink dzień dobry.... smile

11

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Jak długo olewałeś swoją żonę? Jak długo ona trwała przy Tobie pomimo Twojego lekceważenia?
Dlaczego uważasz, że jak Ci się odmieniło to ona nagle na pstryknięcie palcem stanie się czuła i kochająca?
Na kolana i ciesz się, że jeszcze ma ochotę z Tobą rozmawiać.

12

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Kochane, bez przesady - małżeństwo nigdy nie rozpada się z powodu tylko jednej ze stron. Autor napisał jak sam to widział z własnej strony, załączając dość ostre w negatywnym tego słowa znaczeniu opisy dotyczące swojej osoby (czyli zapewne jest osobą krytyczną wobec siebie)- jednak nie wiemy jak to wyglądało w rzeczywistości. Ona też nie jest jak widać bez winy. Uznali każde swoją winę i zaczynają od nowa.
To samo z bankructwem - przecież oboje prowadzili tą działalność... więc oboje ponieśli skutki, gdy splajtowała.. Ważne, że oboje chcą zacząć od nowa. Ja im kibicuję - choć dużo nadal zależy od autora wątku.

Odpowiem jeszcze gdzie jesteście..
Oboje na początku drogi.. zaczynacie się poznawać na nowo, w nowych dla was sytuacjach. Macie oboje obawy przed tym co było, wiecie co było źle więc teraz możecie zacząć tworzyć  wspólnie waszą rodzinę. Każde małżeństwo ma swoje wzloty i upadki, wyciągnijcie wnioski i nie wracajcie do tego co było. Zwłaszcza Ty powinieneś jej teraz udowodnić, że potrafisz i chcesz walczyć o to małżeństwo.

13

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...
alfaalfa napisał/a:

Kochane, bez przesady - małżeństwo nigdy nie rozpada się z powodu tylko jednej ze stron. Autor napisał jak sam to widział z własnej strony, załączając dość ostre w negatywnym tego słowa znaczeniu opisy dotyczące swojej osoby (czyli zapewne jest osobą krytyczną wobec siebie)- jednak nie wiemy jak to wyglądało w rzeczywistości. Ona też nie jest jak widać bez winy. Uznali każde swoją winę i zaczynają od nowa.
To samo z bankructwem - przecież oboje prowadzili tą działalność... więc oboje ponieśli skutki, gdy splajtowała.. Ważne, że oboje chcą zacząć od nowa. Ja im kibicuję - choć dużo nadal zależy od autora wątku.

Odpowiem jeszcze gdzie jesteście..
Oboje na początku drogi.. zaczynacie się poznawać na nowo, w nowych dla was sytuacjach. Macie oboje obawy przed tym co było, wiecie co było źle więc teraz możecie zacząć tworzyć  wspólnie waszą rodzinę. Każde małżeństwo ma swoje wzloty i upadki, wyciągnijcie wnioski i nie wracajcie do tego co było. Zwłaszcza Ty powinieneś jej teraz udowodnić, że potrafisz i chcesz walczyć o to małżeństwo.

I wlasnie cholernie chce to zrobic. Tk jak pisalem wyzej przez 6 lat do poki zyl moj tata i dopoki nie weszlismy w ten trafny interes wszystko ukladalo sie super, tak jak sobie wymarzylem. kiedy ojciec mi umarl i pojawil sie sklep dzieki ktoremu oczywiscie z naszej winy wpadlismy w potworne dlugi finansowe wszystko sie zepsulo. Faktycznie bylem chamem skonczonym ale uwierz mi ze to sie nie objawialo tylko u mnie. Darlismy sie na siebie i fakt jest faktem ze potrafilem nieraz powiedziec jej cos gorszego niz ona mi. Wiem teraz jedno: szalenie ja kocham, od tego czasu minelo juz 3 miesiace! Nie sa to slowa na wyrost poniewaz ja jestem myslacym czlowiekiem i wiem absolutnie ze chce z nia spedzic reszte zycia ,poprostu to wiem...

A propo mojej mamy: moja zona nie cierpi sie z tesciowa a to dlatego ze jak mala sie urodzila to moja matka odezwala sie po 1,5 roku jak mala i nigdy przenigdy nam nic nie pomogla. Moja mama zdardzila mojego tate u nas w domu 21 lat temu i ja to widzialem oraz widzialem jak moj ojciec cierpial do konca swojego zycia poniewaz z nikim nie mogl sobie juz zycia ulozyc, zmarl majac 50 lat... ale to juz zupelnie inny problem.

14

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Wiesz, wg mnie zdrada zdradzie nie jest równa - jednak jest zwykle wynikiem problemów łóżkowych które wynikają z kolei z problemów w związku... nie porównywałabym zdrady Twojej matki do zdrady Twojej żony w ogóle.

Jeśli chcesz uratować swoje małżeństwo zacznij powoli i cierpliwie odzyskiwać zainteresowanie swojej żony: komplementy, miłe chwile, wspólne wypady za miasto zbliżają. Dbaj o siebie i rodzinę, rozmawiajcie na każdy temat, zacznijcie wspólnie może uprawiać jakiś sport np. wyjazdy rowerowe czy coś podobnego - cieszcie się sobą. Bądź dla niej czuły i romantyczny, zabiegaj jak o kobietę - a nie tylko matkę swojego dziecka.. jeśli się kochacie to wszystko się ułoży.

15

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

zgadzam się z każdym zdaniem na Twój temat jakie napisała Artemida.
Ty skacz z radości że ona w ogóle stara się wziąć Cię pod uwagę jako swojego rozmówcę, kogoś bliskiego, męża !

16

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...

Ja nie wiem jak można poniżać swoją żonę, wyzywać jej od najgorszych, okazywać brak szacunku, nie móc wykrztusić z siebie żadnego miłego słowa w jej kierunku a z dnia na dzień nagle uświadomić sobie, że kocha się ja ponad życie. Doprawdy, nie rozumiem tego...I to jest dla mnie podejrzane. Ale może za słabo zna życie.

17

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...
lukas napisał/a:

moja zona nie cierpi sie z tesciowa a to dlatego ze jak mala sie urodzila to moja matka odezwala sie po 1,5 roku jak mala i nigdy przenigdy nam nic nie pomogla. Moja mama zdardzila mojego tate u nas w domu 21 lat temu i ja to widzialem oraz widzialem jak moj ojciec cierpial do konca swojego zycia poniewaz z nikim nie mogl sobie juz zycia ulozyc, zmarl majac 50 lat... ale to juz zupelnie inny problem.

A więc zrobiliście sobie dziecko i oczekiwaliście, że ktoś inny je za Was wychowa? Co znaczy "pomoże"? Po-może. Może ale nie musi. Nie jest babci obowiązkiem zajmowanie się wnukami. Jest wyrazem miłości i dobrej woli. Nie chciała miłości wyrażać w taki sposób - jej prawo. Ja nie liczyłam na babcie; byłam wdzięczna za każdą pomoc, ale jej nie oczekiwałam. Miałam nadzieję - niestety, obie babcie miały inne sprawy. Ale doceniam i jestem wdzięczna za tyle, ile zrobiły.

Aha, nie wyobrażam sobie, żebym nie poleciała jak na skrzydłach do córki, która się rozsypie. Ale do synowej... No nie wiem. Nie mam danych.

Lukas, wybacz, drażni mnie dzidziusiowanie gdy się ma tyle lat co Wy. Czas dorosnąć, naprawdę.

18

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...
Artemida napisał/a:
lukas napisał/a:

moja zona nie cierpi sie z tesciowa a to dlatego ze jak mala sie urodzila to moja matka odezwala sie po 1,5 roku jak mala i nigdy przenigdy nam nic nie pomogla. Moja mama zdardzila mojego tate u nas w domu 21 lat temu i ja to widzialem oraz widzialem jak moj ojciec cierpial do konca swojego zycia poniewaz z nikim nie mogl sobie juz zycia ulozyc, zmarl majac 50 lat... ale to juz zupelnie inny problem.

A więc zrobiliście sobie dziecko i oczekiwaliście, że ktoś inny je za Was wychowa? Co znaczy "pomoże"? Po-może. Może ale nie musi. Nie jest babci obowiązkiem zajmowanie się wnukami. Jest wyrazem miłości i dobrej woli. Nie chciała miłości wyrażać w taki sposób - jej prawo. Ja nie liczyłam na babcie; byłam wdzięczna za każdą pomoc, ale jej nie oczekiwałam. Miałam nadzieję - niestety, obie babcie miały inne sprawy. Ale doceniam i jestem wdzięczna za tyle, ile zrobiły.

Aha, nie wyobrażam sobie, żebym nie poleciała jak na skrzydłach do córki, która się rozsypie. Ale do synowej... No nie wiem. Nie mam danych.

Lukas, wybacz, drażni mnie dzidziusiowanie gdy się ma tyle lat co Wy. Czas dorosnąć, naprawdę.

No coz Pani dobra rado, jezeli tak bardzo chcesz wiedziec o co chodzi z moja mam to ci napisze. Moja matka ma 5 dzieci i kazde z innym facetem. Ja nie jestem materialista i nie oczekiwalem od swojej mamy pomocy w postaci pieniedzy poniewaz sam zarabam bardzo dobrze i tak samo moja zona. Moja matka poprostu nie interesuje sie wnusia, nie dzwoni , nie pisze, nie zabiega wogule o nia i dlatego nie jestem w stanie utrzymac normalnego kontaktu z nia. Zreszta ja i moja mlodsza o 2 lata siostra tez nie bylismy w kregu zainteresowania naszej mamy. O to ma zal moja babcia , mama mojej mamy ktore sie juz nie odzywaja 5 lat ze nie ma jej jako babci dla nas i ze babcia tak naprawde jest moja prababcia. Wrcajac do zony: tak bylem zajebiscie zly dla swojej zony, wmawialem jej ze jej nie kocham , ze mam to gdzies ze moze odejsc tak wlasnie tak robilem !!!!! I TERAZ ZALUJE!!!! Dlatego napisalem na tym forum ten temat poniewaz jestem w pelni swiadomy co narobilem w swoim posranym zyciem...

19

Odp: Start od nowa? Gdzie jestem...
lukas napisał/a:

No coz Pani dobra rado, jezeli tak bardzo chcesz wiedziec o co chodzi z moja mam to ci napisze. Moja matka ma 5 dzieci i kazde z innym facetem. Ja nie jestem materialista i nie oczekiwalem od swojej mamy pomocy w postaci pieniedzy poniewaz sam zarabam bardzo dobrze i tak samo moja zona. Moja matka poprostu nie interesuje sie wnusia, nie dzwoni , nie pisze, nie zabiega wogule o nia i dlatego nie jestem w stanie utrzymac normalnego kontaktu z nia. Zreszta ja i moja mlodsza o 2 lata siostra tez nie bylismy w kregu zainteresowania naszej mamy. O to ma zal moja babcia , mama mojej mamy ktore sie juz nie odzywaja 5 lat ze nie ma jej jako babci dla nas i ze babcia tak naprawde jest moja prababcia. Wrcajac do zony: tak bylem zajebiscie zly dla swojej zony, wmawialem jej ze jej nie kocham , ze mam to gdzies ze moze odejsc tak wlasnie tak robilem !!!!! I TERAZ ZALUJE!!!! Dlatego napisalem na tym forum ten temat poniewaz jestem w pelni swiadomy co narobilem w swoim posranym zyciem...

No cóż, nie pytałam o co chodzi z Matką. Widzę, że problem jest głębszy. Radzę terapię.

Odgrywałeś się na Żonie za to, jaka była Matka?

Jako dziecko (a może później, nie wiem) miałeś swoja wizję, a Matka śmiała być inna. Potem miałeś swoją wizję małżeństwa i nie wyszło. Miałeś też wizję biznesu i splajtowałeś.

Może czas wyciągnąć wnioski? Nie obrażać się na świat. Bo świat nie jest sprawiedliwy - jeden ma piękne oczy a drugiemu nogi śmierdzą. Może czas zauważyć rzeczywistość, przestać bujać w obłokach. To właśnie dorastanie.

Matka dała Ci coś, czego nikt inny Ci nie dał - życie. Mogła wyskrobać. Ale żyjesz. I cokolwiek zrobiła później (a zdaje się, że dawała Ci coś do jedzenia, ubierała, nauczyła mówić i posyłała do szkoły), nic i nikt nie da Ci tyle co Ona. Dotarło? Choćbyś Ją do końca życia nosił na rękach, nie odpłacisz za to, co od Niej dostałeś. Wszelkie wymagania są nie na miejscu. Żyje jak chce. Może dość miała zajmowania się pięciorgiem swoich dzieci? Może Ją nie kręci rozkoszne gaworzenie i ślinienie się niemowlaka? Ma prawo czuć co czuje, czy nie? Ma prawo żyć jak chce, czy nie? Dzieci ma dorosłe. Czy teraz nareszcie ma prawo spotykać się z kim chce, bywać gdzie chce, przeznaczać SWÓJ CZAS na to, co sprawia Jej przyjemność? CZY NIE MA TEGO PRAWA? Aha, ma prawo, ale jak nie zainteresuje się wnuczką, to się obrazicie. To właśnie sprzeczność.

Sam zostałeś rodzicem. Nie widzisz jaki to wysiłek?

Nie oceniaj moralności swojej matki, bo nie taka jest Twoja rola.

Tak, jestem "Pani dobra rada". Popełniłam w życiu masę głupstw. I wiesz jakie miałam szczęście? Nikt mnie nie głaskał za przyznanie się do błędu. Nikt nie płacił za moje błędy. ZAWSZE musiałam wypić piwo, którego nawarzyłam (a często także to, którego nawarzyli inni). To najlepsze szkolenie na świecie. A Ty nawywijałeś, przychodzisz tu, opowiadasz swoja historię i czego oczekujesz? Głaskania? To już dostałeś od innych. Ode mnie możesz najwyżej dostać z liścia na otrzeźwienie.  Powtarzam OBUDŹ SIĘ. Bo ciągle śpisz.

Nie jesteś w pełni świadomy, w ogóle do Ciebie nie dociera że inni też mają uczucia. Ciężko Ci się pogodzić z tym, że Żona pragnęła innego. Nie wiesz jak Ją bolało Twoje zachowanie. Możliwe, że cierpiała 10x bardziej. Jak to zmierzysz? Nijak. Sam ją popychałeś w jego ramiona i teraz nie czas jęczeć, trzeba wziąć na klatę. Powtarzam - idź na terapię.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Start od nowa? Gdzie jestem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026