Witam,
Co byście zrobili gdybyście mieli takie dziecko albo znajomą? Ponad rok od skończonych studiów, w sumie z dobrym wynikiem, a nie szuka pracy. W domu się nie przelewa. Mówi, że źle się czuje wśród ludzi. Była pomoc jakaś psychologiczna/psychiatryczna, wszystko bezskutecznie. Nie ma żadnych znajomych, nie wychodzi prawie z domu. Czy to jest lenistwo/próżniactwo? Co o tym myśleć? Co można zrobić?
Może ktoś coś poradzi?
1 2012-09-10 11:12:51 Ostatnio edytowany przez espera (2012-09-10 20:36:13)
Podobne tematy
Nie wydaje mi się, że jest to lenistwo. Możliwe, że faktycznie boi się kontaktów międzyludzkich. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, ze miałam tak samo. Nie wychodziłam do ludzi chociaż bardzo chciałam, unikałam rozmów a z zabaw wymykałam się jako pierwsza. Dużo pomogła mi moja przyjaciółka, która po prostu zaczęła wprowadzać mnie malusieńkimi kroczkami w życie.
Musisz być cierpliwa i po woli wyciągać ją do życia.. najpierw zakupy.. później jakaś mała imprezka.. później trochę większa. Dojdzie może do pomysłu wspólnego wypadu an który niestety trzeba zebrać pieniążki.. pomóż znaleźć prace sezonową, a w miarę możliwości popracujcie razem.. niech zapozna się ze światem.. mi pomogło:)
Może depresja, teraz za dużo ludzi nie wytrzymuje tempa życia, tu praca tam zaspokoić dziewczynę, jeszcze płacić za wodę, gaz itp. Trzeba delikatnie wdrożyć człowieka do życia i powtarzać jak Jan Paweł II "nie lękaj się".
Może to zabrzmi brutalnie, ale jeżeli pomoc psychiatryczno-psychologiczna okazała się bezskuteczna, to może postawienie sprawy na ostrzu noża przez rodziców będzie skuteczniejsze: tzn. na początek szlaban na kuchnię? Nie od razu oczywiście, ale zaproponować albo ruszysz 4 litery i zaczniesz szukać pracy, albo szlaban na papu. Nie ma nic za darmo.
Jako rodzice mamy obowiązek utrzymywać nasze dzieci dopóki nie ukończą nauki, ale nie mamy obowiązku utrzymywać pasożytów. Jeżeli dziewczyna jest chora (zdiagnozowano coś?), to trzeba ją leczyć, hospitalizować, farmakologia, terapia, nie wiem, nie jestem lekarzem. Jeśli niczego nie stwierdzono, to nie wiem nad czym tu dywagować?..
Od lat walczę z depresją wszelkimi dostępnymi środkami i najchętniej zagrzebałabym się w łóżku i nigdzie nie wychodziła, więc znam ten ból, ale jeśli tak zrobię, to wyłączą mi prąd, wyrzucą na ulicę, gdzie zdechnę z głodu, bo nikt nie zapłaci moich rachunków i nie stworzy mi warunków do stoczenia się na dno choroby....
Dziękuje za odpowiedzi.
Więc ma zdiagnozowane przez psychiatrę, dokładnie nie wiem co, ale fobię społeczną albo coś podobnego. I była pomoc psychologa bezskuteczna, a to jest drogi i długi proces, finansów brak. Wiem, że można na NFZ, ale też się to nie udało. Również leki, które nic nie dają. Więc to nie jest taka prosta sprawa.
Może to jest po prostu lenistwo, nie wiem.
Czy byłoby właśnie dobrym pomysłem rzucenie tej osoby na głęboką wodę, typu od teraz masz sama na siebie zarabiać i rodzice nie dają ani grosza? Ale czy taka osoba sobie jest w stanie poradzić sama?
Dziękuje za odpowiedzi.
Więc ma zdiagnozowane przez psychiatrę, dokładnie nie wiem co, ale fobię społeczną albo coś podobnego. I była pomoc psychologa bezskuteczna, a to jest drogi i długi proces, finansów brak. Wiem, że można na NFZ, ale też się to nie udało. Również leki, które nic nie dają. Więc to nie jest taka prosta sprawa.
Może to jest po prostu lenistwo, nie wiem.
Czy byłoby właśnie dobrym pomysłem rzucenie tej osoby na głęboką wodę, typu od teraz masz sama na siebie zarabiać i rodzice nie dają ani grosza? Ale czy taka osoba sobie jest w stanie poradzić sama?
Skoro skończył studia to jest osobą która ma wiedzę, inteligencję i bywał wśród ludzi.
Teraz trzeba pomyśleć, że rodzice wiecznie żyć nie będą i prędzej czy poźniej delikwent pójdzie do pracy, bo umrze z głodu.
Głód - podstawowy bodziec, to rzecz nie do ominięcia, chyba jako jedyna na świecie. Dzieli on ludzi na 2 typy - tych co zaczynają myśleć i działają i tych co zaczną działać. Co się dzieje z 2 typem - tym co zacznie dopiero działać - głód zmusi go do poniżenia się, pójdzie prosić o jedzenie, wtedy zacznie myśleć i wchodzi do 1 typu człowieka.
Czasem radykalne metody są najlepsze. One nas smucą, bolą, trwożą, ale gdy nie ma wyjścia, to trzeba. I trzeba z taką osobą porozmawiać - dać czas 1 mca- na znalezienie pracy, jednocześnie kategorycznie stawiając zasady - albo zacznie pracować albo nie ma jedzenia. I gdy skończy miesiąc, bo dana osoba może to olać lub niepoważnie potraktować to z całą premedytacją zrobić jak się mówiło, mimo krzyków, buntu i złych słów. Cel uświęca środki i tu celem jest uratowanie człowieka. Nie zgnębienie, ale właśnie pomoc.