Witam, jest to mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość.
Więc do sedna, mam 19 lat a moja dziewczyna 16, jesteśmy ze sobą ponad dwa miesiące. Poznaliśmy się przez portal, ona do mnie napisała pierwsza, więc zacząłem odpisywać. Po około tygodniu postanowiliśmy się spotkać. Kiedy się z nią pierwszy raz spotkałem zakochałem się w niej do szaleństwa od razu. Po pierwszym spotkaniu byłem szczęśliwy i zacząłem myśleć że to może być coś wyjątkowego. Kolejnego dnia również się spotkaliśmy i z każdą chwilą byliśmy coraz bliżej siebie i związek rozkwitał. Zakochałem się w niej tak że nie da się tego opisać, Kocham ją ponad wszystko. Jestem z nią bardzo szczęśliwy. Po pierwszym tygodniu przyszedł dzień że pokłóciliśmy się, i przez pierwszy miesiąc kłóciliśmy się regularnie co tydzień, a w drugim miesiącu nawet co 3 lub 4 dni. Zazwyczaj było to z mojej winy, a chodziło o to że nie domyśliłem się czegoś i ją to bolało, albo zrobiłem coś co jej się nie spodobało i zraniłem ją tym. Po każdej kłótni ją błagałem, przepraszałem. Ja po ponad miesiącu uświadomiłem sobie że to jest ta kobieta, że ona jest tą na którą czekałem. Przez ten czas już wszystko zaplanowałem, mam wybrany pierścionek i czekam tylko na odpowiedni dzień. Wywnioskowałem to że nie jestem taki jak ona chcę. Cały czas mówi mi o swoich byłych, o tym jak ją traktowali i że ja tak nie robię a ona tego potrzebuje. Mówi że mnie kocha i to bardzo ale chcę żebym się zmienił, żebym stał się taki jak ona chce bo innaczej to koniec. Do tego cały czas obawia się że ją zostawię i zamartwia się co ja robię kiedy jesteśmy osobno. Ja jej o wszystkim piszę co robię, itd. O wszystkim jej mówię i jej ufam i wierzę. Staram się najbardziej jak mogę żeby pokazać jej że jest najważniejsza w moim życiu i że ją prawdziwie kocham. Jezdziliśmy na różne wycieczki, kupowałem kwiaty, drobiazgi, biżuterie. Wiem że mi ufa bo mówi mi o wszystkim, o tym co u niej i jej rodziny, o swoich problemach itd., ale nie potrafi do końca zaufać w moje słowa że na prawdę ją kocham i zależy mi na niej. Od tej rozmowy mówi mi że nie jestem taki jak ona chce. Ja ją bardzo kocham i chcę być z nią, chcę się jej oświadczyć. Teraz zaczeliśmy chodzić do szkoły i możemy widzieć się tylko w weekend i oboje za sobą bardzo tęsknimy, a dziś powiedział mi że nie daje rady tak dłużej i nie wie co dalej. Ja już nie wiem co mam robić, zależy mi na niej, kocham ją ponad życie, chce się jej oświadczyć, ale powoli zaczynam wątpić czy to jest ta jedyna.
Przepraszam jeśli coś jest nie jasne ale próbowałem to streścić jak się dało.
1 2012-09-06 00:13:36 Ostatnio edytowany przez Vin (2012-09-06 13:51:47)
Podobne tematy
Weź miskę z zimną wodą, nawrzucaj tam lodu i usiądź tam tyłkiem. A jak już ci się zrobi zimno, że ledwo dostrzeżesz własne jajka to weź drugą miskę, nawrzucaj tam lodu i zanurz tam głowę. Najlepiej weź jakąś rurkę i nie wyciągaj głowy, puki czucia nie stracisz w twarzy.
Jak już ochłoniesz odrobinę to przyjmij do wiadomości, że ta dziewczynka ma dopiero 16 lat. Sama jeszcze nie wie czego chce od mężczyzny (a ty, choć masz 19 to również nie masz pojęcia czego oczekiwać od swojej kobiety), a już na pewno nie jest gotowa na jakikolwiek poważny związek. Przeżyła z tobą fajny, wakacyjny romans i tyle. Przyjmij to do wiadomości i pogódź się z tym.
3 2012-09-06 00:38:07 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-09-06 01:24:09)
Vin, nie spiesz się tak. Jesteście młodzi, to nie czas na oświadczyny (ona ma dopiero 16lat, a ty niewiele więcej). To czas na poznawanie życia, a nie na deklaracje dozgonnej miłości. Z tego co piszesz, jakoś nie wydaje mi się żeby Twoja dziewczyna była gotowa na związek, co nie jest nawet dziwne z uwagi na jej wiek. Jest jeszcze mało dojrzała, nie można mówić komuś że "albo będzie taki jak my chcemy ...albo koniec". Ludzie to nie marionetki i nie można nimi sterować wedle własnego "widzimisię". To, że "nie domyślałeś się" czegoś to też nie do końca Twoja wina, ona ma za duże wymagania (z racji bardzo młodego wieku, gdyż nie ma jeszcze pojęcia czym jest prawdziwy związek).
Moja rada brzmi... nie biegaj za nią, nie narzucaj się, nie przepraszaj "za nie swoje błędy", miej szacunek do siebie, bo coś nie widzę żeby ona zbytnie się przejmowała czymś takim jak "szacunek do ukochanej osoby" jeśli rzeczywiście Cię kochała. Daj jej czas do namysłu.
Pamiętaj... miłość to nie słowa ale czyny... jeśli ona cokolwiek do Ciebie czuje, to zatęskni i sama się odezwie...
Weź miskę z zimną wodą, nawrzucaj tam lodu i usiądź tam tyłkiem. A jak już ci się zrobi zimno, że ledwo dostrzeżesz własne jajka to weź drugą miskę, nawrzucaj tam lodu i zanurz tam głowę. Najlepiej weź jakąś rurkę i nie wyciągaj głowy, puki czucia nie stracisz w twarzy.
Dobry post
az parsknelam smiechem ![]()
yoghurt007 Twój komentarz był mistrzowski i trafił w sedno sprawy ![]()
Sama jestem młoda, zaczynałam swój związek jako młoda osóbka, nie wiedziałam za bardzo czego chcę od życia i od faceta. Gdyby on, po dwóch miesiącach związku mi się oświadczył to pewnie bym uciekła ![]()
Vin, nie staraj się za wszelką cenę udowadniac jej że jesteś aż tak dojrzały, to do niczego Cię raczej nie zaprowadzi. Jesteście ze sobą krótko, bardzo krótko. Pamiętam że pierwsze pół roku w moim związku to też były częste awantury i kłótnie o przysłowiową "za słoną zupę". Możecie uznac, że gadam bzdury ale prawdziwa miłośc przyjdzie z czasem. Jestem 5 lat w związku, teraz mogę powiedziec, że szczęśliwym mimo małych problemów, a jego miłośc i w zasadzie swoją poczułam po jakimś czasie, to co było na początku to ZAUROCZENIE ![]()
Zatem zwolnij kolego
daj dziewczynie oddychac i sobie przede wszystkim ![]()
Zgadzam się z Yoghurtem.
Weź się koleś ogarnij
Dziewczynka (bo inaczej tego nazwać nie można) stroi jakieś fochy i kłócicie sie co kilka dni, bo ona chce żebys się dla niej zmienił, a Ty się tym jarasz
Ona sama nie wie czego chce, to gówniara po prostu, a Ty z pierścionkiem wyskakujesz po 2 miesiącach... Nie no, weź pomyśl co robisz trochę. Rozumiem, że się zakochałeś, serio rozumiem, ale MYŚL i użyj trochę rozumu. Wy się nawet dobrze jeszcze nie znacie, jesteście młodzi, dziecinni. Jeszcze dorastacie, a zwlaszcza Twoja dziewczyna. Na razie wrzuć na luz i bądź sobą, bo związek polega na tym, że dwoje ludzi kocha siebie takim, jacy są
I zapomnij o tym pierścionku, najpierw przetrwajcie chociażby rok razem, skończcie szkołę i dorośnijcie. A wtedy sie jej oświadczysz, o ile przeżyjecie to wszystko w zgodzie i nie rozstaniecie się gdzies po drodze
Czego Wam oczywiście życzę.