Witam. Mój 'problem' jest taki. Pracowałam w sierpniu w hotelu, mam 20 lat. Spodobałam się bardzo facetowi, którzy ma lat 31. Polubiłam go, on mnie chyba tez, ale nie spotkaliśmy się jeszcze na neutralnym gruncie, jedynie w tym ośrodku. No ale wymieniliśmy się numerami, ja jestem świeżo po rozstaniu, ale nieważne. Wcześniej cos nabąkiwał o spotkaniu, żeby gdzieś sobie jechać, pogadać, mówił, że po mnie wpadnie. A teraz dostaje wiadomości w stylu : czy się spotkamy, czy przyjedziesz do mnie. Dodam, że mieszkam od niego o jakieś 70 km, mam prawo jazdy, ale nie widzi mi sie to. Napisałam mu, że to nie w moim guście jeździć do faceta (obcego w końcu) i wracać po nocy. Uważam, że ok, jest równouprawnienie, fajnie, ale pierwsza 'randka' i ja mam do niego jechać? Co wy o tym myślicie?
Podobne tematy
Hej hej no mi się wydaje, że nie powinnaś do niego jechać to on powinien się postarać, żebyście się spotkali, poza tym to dlaczego na pierwsze spotkanie zaprasza Cię do domu?, to chyba trochę za wcześnie na takie spotkania sam na sam u niego, żeby nie chciał od razu do łóżka Cię zaciągnąć.
Też mi się wydaje że nie powinnas od razu do niego jechać. Najpierw się bliżej poznajcie, pospotykajcie sie w jakichś kawiarniach etc. Na pierwszą randke do domu nie powinien Cie zapraszać wedlug mnie.
Jasna sprawa skoro od razu facet zaprasza cię do domu, o seks mu chodzi jak nic
przemyśl sobie to, jak masz na takie spotkanie ochotę i wiesz że nie spotka cię z jego strony żadna krzywda to przecież żyjemy w wolnym kraju, zabaw się
ale jeśli nie interesuje cię takiego typu spotkanie to zaproponuj jakąś knajpę czy coś takiego. Naturalne miejsce po prostu.
Nie interesuje mnie absolutnie tego typu znajomosc... Dodal jeszcze zebym zostala na noc. Smieje sie z niego teraz i go prowokuje, a i tak nie przyjade. Niech spada ![]()
No to jest napalony na ciebie jak szczerbaty na suchary:)
Proponuje spotkanie w polowie drogi.
Jesli bedzie krecil nosem to ja spadam ![]()
Wiesz, ja moge zrozumiec, ze facet moze chciec tylko seksu...Ale jesli nawet nie chce palcem ruszyc, zeby ten seks dostac to sorry gregory, ale ja nie jestem instytucja charytatywna...
Wiesz, ja moge zrozumiec, ze facet moze chciec tylko seksu...Ale jesli nawet nie chce palcem ruszyc, zeby ten seks dostac to sorry gregory, ale ja nie jestem instytucja charytatywna...
Nic dodać, nic ująć
Jeszcze czego, żebyś Ty do niego jechała na pierwsze spotkanie!
Co za gosc! Jakby chcial sie po prostu z Toba spotkac, to w Twoim miescie pewnie tez sa jakies knajpy? W polowie drogi rowniez... Zgadzam sie z przedmowczyniami, ze jego intencje sa raczej jednoznaczne - chce Cie przeleciec, ale nawet bez jakiejkolwiek inicjatywy z wlasnej strony.
10 2012-09-02 16:18:39 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-02 16:34:31)
Nie w połowie drogi. Nie ma i być nie może symetrycznych układów między mężczyzną a Kobietą.
Chce sobie z Ciebie zrobić darmowe (albo wręcz dotujące go) pogotowie seksualne, co widać, słychać i czuć.
Kiedyś się umówiłam w połowie drogi (nie całkiem, ja miałam jednak bliżej). Gnojek nie dojechał. Potem się kajał i przepraszał, tłumaczył że zabłądził i komórka mu siadła, a ja oczywiście czułam się okropnie. I wiesz co? Chciał się dalej kontaktować i bardzo prosił o spotkanie... W połowie drogi.
Raz mi wystarczyło. Nigdy więcej z nikim nie umówiłam się w ten sposób. Zawsze dbałam o to, żeby to MNIE było wygodnie. Jesli sama nie zadbasz o siebie, mężczyzna tego nie zrobi. Trzeba tylko uważać, żeby się nie umówić w miejscu, w którym się często bywa (po drodze do pracy, w ulubionej knajpce), bo gdyby się nie chciał odkleić, lepiej żeby nie znał naszych dróg...
Szanuj się i nigdzie nie jedź. Gdyby mu zależało, to sam by wymyślił, jak dojechać do Ciebie i jeszcze wymyślił jakąś fajną niespodziankę. Gołym okiem widać, o co w tym wszystkim chodzi.:rolleyes: