Co byście dziewczyny zrobiły, jakbyście zakochały sie szczerze i ze wzajemnością w męzczyżnie starszym o 30 lat.
Proszę o rade, jak to skończyć, zapomnieć, czy kontynuować... Jestem w rozpaczy i na skraju załamania. Szukałam długo miłości i to mnie spotkałao znienacka.
Podobne tematy
To zależy tylko od tego, czy młodsza osoba będzie na tyle dorosła, aby dotrzymać kroku starszej ;
i czy starsza osoba dotrzyma kroku tej młodszej
)
Sama mam faceta starszego o 10 lat (narzeczony) (może to nie jest to 30l ale zawsze jakaś różnica wieku jest) i mi zawsze pasował ja zawsze byłam bardzo "dorosła" gdy rówieśniczki szukały sobie "wakacyjnych przygód" ja szukałam kogoś na stałe, a on jest poważny, ale powygłupiać się idzie z nim
Pozdrawiam:)
Nie wiem co napisać , mogę zapytać w jakim wieku jesteście ?
Ja sama w wieku 15-16 lat zakochałam się w 7 lat starszym facetem ze wzajemnością, długo musieliśmy walczyc o miłość , ale jesteśmy już 6 lat razem . Jednak 7, a 30 lat różnicy to sporo ![]()
Nie krytykujcie mnie tylko prosze.......
to przyszlo znienacka, nie planowalam tego...
ja mam 30, on 60
znamy sie juz poltora roku, jestemy najlepszymi przyjaciolmi, nie spalismy ze soba, ale sie przytulami, calujemy, rozmawiamy, wspieramy...
on sie boi, jest ostrozny.....
ja tez
chcialam skonczyc z tym, ale nie moge, jestem ciagle smutna i placze, doszlo do tego ze zaczelam z nerwo pic alkohol, ale kontroluje to ...(chyba)
wiem ze moglabym znalezc mlodszego, jestem dosc atrakcyjna dziwczyną, probowalam, umawialam sie, ale wiez czuje tylko z moim starszym przyjacielem.......
Ale przecież to jest Twoja decyzja ![]()
Musisz się po prostu liczyć z tym, że za za kilkanaście lat będzie On wymagał opieki.
Jeżeli jesteś tego świadoma to co stoi na przeszkodzie?
To Twoje życie ![]()
Ale przecież to jest Twoja decyzja
Musisz się po prostu liczyć z tym, że za za kilkanaście lat będzie On wymagał opieki.
Jeżeli jesteś tego świadoma to co stoi na przeszkodzie?
To Twoje życie
Popieram , nie jesteś już nastolatka tylko dorosłą kobietą, jeśli pragniesz z nim być to dlaczego nie
Wiem, ze to moje zycie i moja decyzja. Relacja między nami jest ostatnio b. burzliwa, tzn., pomimo, że oboje jestesmy dorosli nie umiemy podjąć decyzji i stanelismy w zawieszeniu, tzn. ani tak, ani nie. zmęczona jestem ta sytuacją. Co do uczucia między nami jestem pewna, ale to co on wyprawia - przechodzi juz moje sily. Mota się niesamowicie, raz mówiąc tak, raz nie. Raz nawet próbowal mnie wyrzucić z mieszkania w nerwach, po czym szukal mnie po mieście, wydzwaniał. stale mnie pyta-czy zdaje sobie sprawę z jego wieku i ze fizycznie nie jest tak silny fizycznie jak moi rowiesnicy. Wprost mi to powiedział. Uczucie moje jest dośc silne i trwa juz poltora roku, czasem słabnie, ale zawsze wraca i czuje z nim wież. Jego obecnosc sprawia mi radosc, glos, nawet jak sie wscieka. Najgorsza jest tesknota.
Raz chcialam zerwac kontakt, to nie pozwolil, potem on chcial zrywac, ale ja nie pozwolilam. I tak to trwa.....:( Na spokojnie nie umiemy tej sytuacji wyjasnic ![]()
Może on się zwyczajnie boi? Tego, że Cię unieszczęśliwi? Że wcześnie osieroci Wasze dzieci? Że prędzej czy później zdradzisz go z młodszym, sprawniejszym? Presji otoczenia?
Myślę, ze się boi tego wszystkiego co wymieniłaś. Bal się nawet pierwszy raz mnie pocałować. Jak to zrobil to przeklinał i się wściekał.
Różnie jest jak rozmawiamy, czasem jest spokojny, miły, mówi mi jak mnie uwielbia, a czasem się wścieka i mnie odpycha, dystansuje, wręcz odgania. I teraz staneliśmy w miejscu zupełnie-ani w ta ani wewtą. Przyjazn w gre nie wchodzi, bo za bardzo boli, a zaangażować się mocniej - najwidoczniej boimy sie. Rozląka boli, jest tęsknota, wielki smutek. Przeszlosc jego nie bez znaczenie - jest po rozwodzie, sam , bez dzieci.
Myślalam ze by poprosic go o troche wiecej wspolnego czasu, - kilka wspolnych dni, na spokojnie, bez stresu, tylko dla nas (bo ja duzo pracuje teraz, nie zawsze jest czas) by sie przekonac czy faktycznie czy chcemy tego. Czy to ma sens, moja propozycja? ![]()
Czy konczyc to? ![]()
Witaj,
To że "Ów", (tak pozwolę sobie określić Twoją, hmmm, zagwostkę) się boi jest moim zdaniem naturalne, tak jak dziewczyny i Ty napisałyście, on doskonale sobie zdaje sprawę z tej różnicy wieku, sądzę że dla niego jest to "skok na główkę w ciemną i nieznaną toń" a ilu 60-cio latków to robi??
Ale bardziej skupiłbym się na Tobie, zastanów się co on Ci daje, dlaczego akurat on i czy jest to związane z cechami które posiada jako mężczyzna, jako człowiek, czy też może z jakimiś Twoimi "dziurami" emocjonalnymi, z niezaspokojeniem jakiejś elementarnej potrzeby w dzieciństwie, czy też wieku młodzieńczym??
Nawet jeśli w tej chwili stwierdzisz, że masz takie dziury, ale dasz radę, to decydując się na ten związek będziesz odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale i za niego a z biegiem lat w stopniu znacznie wykraczającym poza "normy" związku.
Dlatego przede wszystkim Ty sama sobie musisz odpowiedzieć na pytanie, DLACZEGO ON??
Dopiero wówczas sądzę że będziesz mogła podjąć świadomą decyzję co do "be or not to be".
Pozdrawiam.
11 2012-08-05 18:32:47 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2012-08-05 18:51:00)
Cash, dziękuję za Twojego posta. Nie wiem czy mam dziury emocjonalne z dzieciństwa czy nie. Być może. Pochodzę z w miarę normalnej, zwyczajnej rodziny. Dobre pytanie zadałeś - dlaczego on? Bo się przy nim czuje sobą, nic nie udaje, jestem autentycznie szcześliwa jak go widzę, czego nie moge powiedziec o moich relacjach z innymi mezczyznami, kolegami. Byłam w związku z rówiesnikiem, ale sie rozpadl, próbowałam sie umawaic z rówieśnikami, z roznymi facetami i nie moge NIC poczuc, procz obojetności. Czuję, ze wariuje...Równie dobrze moglabym byc sama, niż wiazać sie na silę z nimi. jestem załamana tym wszystkim, nic normalnego mi nie wychodzi
. a teraz jeszcze to uczucie do 60 latka ![]()
...na to wygląda, ze szczesliwa juz nie bede ![]()
Sama mówisz, że do rówieśników nic nie jesteś w stanie poczuć... Sugerowałbym jednak skupić się na odpowiedzi na te pytania które wczęsniej zadałem.
Nie twierdzę że uczucie w przyadku takiej różnicy wieku to coś złego, absolutnie nie. Niemniej jest to naprawdę poważna decyzja, dlatego zastanów się nad tym gruntownie.
Pozdrawiam.
13 2012-08-05 19:01:28 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2012-08-05 19:12:05)
Nie powiedziałam, że nie jestem wstanie poczuc cos do rowieśnika. Ciężko mi przychodzi zakochanie, rzadko cokolwiek czuję, jestem raczej typem samotnika. Był owszem jeden rowiesnik, do ktorego coś czułam, lecz niestety wyjechal daleko, nie odnowie juz tej znajomości. Kontakt sie urwal.
Spotkaalm się tez z innymi rówiesnikami, ktorzy byli mili, ale prócz tego - nic. Az przypadkowo zupelnie spotykam tego 60 letniego Pana i mnie tak wzielo. Trudno mi to skontrolować........On z kolei - powiedział mi- ze nie kontroluje tego też. Wiec teraz razem się tak wykanczamy w tej relacji, tak, nie i ani skonczyc, ani zaczac......
Może mam zwyczajnie pecha ![]()
Najgorszy jest smutek, który mnie zalał. z tym nie daje rady autentycznie. ludzie mnie pytaja, obcy, znajomi, nawet ekspedientka w sklepie mnie pytała-czy coś się stało, taką mialam minę, najlepsza przyjaciólka równiez - czemu mam taka minę na fotografiach.
To minie?
Powiem tak: żona Łapickiego, była od niego młodsza o 60 lat. Więc cóż to jest za różnica 30? ;-)
Powiem tak: żona Łapickiego, była od niego młodsza o 60 lat. Więc cóż to jest za różnica 30? ;-)
O! Dokładnie ![]()
A powiedz...co tracicie będąc "naprawdę" razem, a co zyskacie?
Nie warto chyba do tego tak podchodzić, że na pewno będziesz nieszczęśliwa. Możesz albo skazać się na nieszczęście i żyć bez tego jednego jedynego (z tego co piszesz to jest jedyny, jeżeli chciał nie chciał wygrał z młodszymi), albo spróbować być osobą szczęśliwą w tym związku. Na Twoim miejscu prawdopodobnie bym spróbowała, ale skąd ja mogę wiedzieć nie będąc w Twojej skórze?
Pozdrawiam
Osobiście znam parę, którą dzieli 20 lat (ona 27, on 50). Na początku ich znajomości wszyscy łącznie z rodziną ich krytykowali, rodzina wmawiała jej, że tylko sobie życie zmarnuje z nim, natomiast jemu mówiono aby nie marnował życia jej, żeby znalazł kogoś w swoim wieku bo ona ma jeszcze całe życie przed sobą...Przez pewien czas byli głównym tematem plotek...
Jednak oni byli pewni swojego uczucia i postanowili spróbować
I wiesz co teraz od ponad 3 lat są szcześliwym małżeństwem i rodzicami cudownego chłopczyka.Rodzina po pewnym czasie również zaakceptowała ich decyzję a teraz jej mama twierdzi, że nie mogła sobie wyobrazić lepszego męża dla jej córki a te ponad 20 lat różnicy przestało być problemem.
Wniosek z tego taki, że musicie się dobrze zastanowić czy jesteście w stanie podjąć się tego aby być razem.Nie oszukujmy się jeśli zdecydujecie, że chcecie spróbować byś razem musicie się liczyć z tym, że na początku będzie to wielką sensacją w waszym otoczeniu. Ale jeśli będziecie pewni swojego uczucia wszystko się ułoży ![]()
Hmm... własnie zastanawiałam sie czy jest taki temat jak ten...
Droga dziwnaismutna, sama zastanawiam sie nad tym tematem bo częściowo i mnie on dotyczy. Może nie 30 lat, a 21 lat różnicy między mną a moim wybrankiem jest dość spory. Kochamy się. Nie mieszkamy jeszcze razem. Ale w ciagu kilku tygodni to się zmieni. Mówiąc szczerze wiem że to jest TEN jeden, jedyny, z którym chcę spędzić resztę życia. Wiem że ja bede mieć 40ści a on będzie po 60tce i wiem że jego zdrowie moze podupadać... ale chce być przy nim, opiekować się nim, być z nim na dobre i na te złe. Owszem boję się otoczenia, które może być bezwzględne i bezlitosne, ale wiem że przy nim dam rade!
Ale ja to czuje, jestem pewna tego poprostu!
Jeśli Ty masz jakiekolwiek wątpliwości powinnaś jeszcze przemyśleć to czy jesteś takie wstanie huśtawki nastrojów zaakceptować. Czy jesteś wstanie stawić czoła ludziom z otoczenia? Czy Ty kobieta w pelni sił i chcąca żyć pełnią życia będziesz wstanie opiekować się starszym mężczyzną?
Wiem że patrzysz na to co jest tu i teraz... ale delikatnie spójrz w przyszłość!
Moja rodzina na pewno by zaakceptowała ta sytuację. Z kolei on ma tylko matkę, siostrę. Co najwyżej jego sąsiedzi mogliby byc w szoku, ale w sumie co ich to obchodzi. Mieszkam zagranicą, on jest obcokrajowcem i szczerze mowiąc co powiedziałoby otoczenie mnie nie interesuje.
Moja znajoma wyszła za mąż za męzczyzne starszego o 30 lat, czy jest szczęśliwa nie wiem, gdyż mój kontakt z nia się urwal. Zatem nie bylibyśmy przypadkiem jedynym.
Watpliwości owszem mam, jak nie mieć w takiej sytuacji. Nie miałbym żadnym gdyby to było 20 lat różnicy, a te 30 jednak mi daje dużo do myslenia.
Co mogę zrobić, alko zakończyc albo próbować.......
Moim zdaniem moglabyś miec watpliwości jakbys poznała młodszego ale innego rodzaju byłby to watpliwości...
Nie ma co porównywać!
Porównaj swoje oczekiwania od życia i to czy możesz sie realizowac będąc z nim ![]()
A ja napisze pokrotce.
Miałam męża o 3 lata starszego,męczyłam się z nim jak a małym robestwionym gowniarzem 19 lat.
Teraz jestem od 3 lat w zwiazku z mężczyzną o 25 lat starszym ode mnie.
Znamy się od 3 lat ale ze sobą jako w zwiazku od 2.
Jest nam wspaniale,on sie mna opiekuje jak kochaną małą kobietką a ja pokazuje mu uroki świata i staram się żeby nie zrobił sie skapciały.
Chyba lepiej trafić nie mogłam,powodzenia ![]()
Markadia dziękuję za Twoją wypowiedz. Jeśli możesz, napisz, czy Twój partner nie miał oporów przed wejściem w taki zawiązek, z różnicą wieku.
Sikorkas rownież - dzieki. To ma duży sens co napisalaś, że ważne jest to czy będę mogła się z nim realizować moje oczekiwania.
Cieżko spojrzeć ot tak w przyszłosć, przewidzieć ją
Wszystko co będzie jutro i alej jest tajemnicą ![]()
Cieżko spojrzeć ot tak w przyszłosć, przewidzieć ją
Wszystko co będzie jutro i alej jest tajemnicą
I dlatego należy podejmować wszelkie wyzwania i nie bać się przyszłości. Nawet jeśli Wam nie wyjdzie, to będziecie mieli parę miesięcy/lat pięknych wspomnień. A jeśli w ogóle nie spróbujecie? Żal, gorzki żal do końca życia - bo najbardziej żałuje się tego, czego się nie zrobiło. I zatruwa się myślami, jak mogło być.
Mój poprzedni partner był ode mnie starszy o 19 lat. Bał się ze mną związać "na stałe", bo jak to wygląda, co rodzina powie, ja go na pewno zdradzę... Szarpaliśmy się i męczyliśmy tak 5 lat (!!!). Wreszcie odeszłam.
To rozwijało się powoli,najpierw to była pomoc przyjacielska z jego strony,bo byłam w bardzo trudnej sytuacji życiowej.
Po pewnym czasie zaczęłam mu się coraz bardziej zwierzać,on coraz bardziej otwierał się ,bo też swoje przeszedł.
Miał opory ale moja sytuacja jest nieco inna niż twoja.
Ale jesli chodzi ci o fizyczność to u nas nie ma żadnych przeszkód ![]()
Miał opory tylko po tym względem co moja rodzina powie i moje dzieci,ale to minęło.
Więcej problemów było z otoczeniem,sasiadami ale to człowiek przezwycięży jak chce
dziwnaismutna... kochasz i jesteś kochana więc w czym problem ? W metryce ? Czy partner równolatek jest gwarancją szczęśliwego związku ? Nie myśl zbytnio co będzie kiedyś, bo życie i tak napisze własny scenariusz
Ciesz się tym co tu i teraz. Dajcie sobie szanse.
Miałam męża 25 lat starszego od siebie... ![]()
Tak jak pisze VOLVER ciesz się chwilą,ja w tej chwili chodze po mieście z podniesioną głową,bo wiem że mam to na co zasługuję a nie na to co pokazuje metryka.
Jak dla mnie różnica wieku to żadna przeszkoda dla zakochanych. Mój mąż jest ode mnie straszy o 12 lat. Jest nam razem cudownie. Jeśli faktycznie się kochacie to nic ani nikt nie powinien stawać wam na drodze. Nam usiłowała stawać jego Matka. Mówiła, że jestem z nim tylko dlatego, że on ma mieszkanie samochód i dobrą pracę nie potrafiła zrozumieć, że ja go po prostu kocham... Ale On stanął za mną murem i wiem, że to ma sens.
Jeśli naprawdę go kochasz i nie masz wątpliwości co do jego uczuć to zaryzykuj, bo może się to okazać najpiękniejszym przeżyciem.
28 2012-08-06 23:32:49 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-08-06 23:33:22)
Dorosla jestes. Jak kochasz to sie zaangazuj. Wez przyszlosc w swoje rece.
Moj facet jest 14 lat ode mnie starszy i mnie to wogole nie przeszkadza.
Zaden zwiazek nie ma gwarancji na wieczne przetrwanie. Jakby ludzie nie probowali to by zadnych malzenstw i partnerstw nie bylo.
autorko, sugerujesz ze nie chcesz nigdy miec dzieci i normalnej rodziny? srednia dlugosc zycia mezczyzn w polsce to 74 lata, wiec za 14 lat pewnie go nie bedzie. Zostaniesz 44 letnia wdowa ktora nie ma dzieci i nie ma szans na normalne zycie. Milosc jest slepa, ale uwazam, ze on postepuje BARDZO nieuczciwie. Jego zycie sie konczy, Twoje dopiero zaczyna. Gdyby rzeczywiscie mu na tobie zalezalo to by zerwal wiedzac, ze w jesli zostanie odbierze ci normalne zycie.
60 lat to koniec życia???
Ja nie mogę,jak możesz pisać,że za 14 lat pewnie go nie będzie,czarnowidztwo jak nic ![]()
autorko, sugerujesz ze nie chcesz nigdy miec dzieci i normalnej rodziny? srednia dlugosc zycia mezczyzn w polsce to 74 lata, wiec za 14 lat pewnie go nie bedzie. Zostaniesz 44 letnia wdowa ktora nie ma dzieci i nie ma szans na normalne zycie. Milosc jest slepa, ale uwazam, ze on postepuje BARDZO nieuczciwie. Jego zycie sie konczy, Twoje dopiero zaczyna. Gdyby rzeczywiscie mu na tobie zalezalo to by zerwal wiedzac, ze w jesli zostanie odbierze ci normalne zycie.
Ciekawa wizja...i podejście do życia... ![]()
Równie dobrze, autorka wątku może wyjść za mąż za równolatka, który za 14 lat, porzuci ją z czwórką dzieci, bo będzie przechodził kryzys wieku średniego w czasie którego, pozna akurat miłość swojego życia... oczywiście 20 lat młodszą... ![]()
ja rozumiem ze lubicie sie oklamywac, ale warto czasami spojrzec trzezwo na sytuacje. jesli:
1. nie chcesz miec nigdy dzieci (bo on ma 60 lat)
2. niespecjalnie lubisz aktywnosc, sporty, wyjazdy, imprezy
3. masz czas zeby jezdzic po lekarzach, na rozne prostaty, raki itp
4. jesli seks dla ciebie moze nie istniec
5. jesli jestes gotowa psychiczne na to, ze moze umrzec podczas snu/seksu gdy jestes do niego przytulona
jesli jestes na to wszystko gotowa - fajnie, bierz go. Tylko nie udawajmy ze tych tematow nie ma i ze wszystko "samo sie ulozy". Normalny równolatek takich atrakcji nie gwarantuje..
a kryzysy wieku średniego i podobne są o wiele łatwiejsze do przetrwania niż np rak czy zawal, który przecież regularnie zabija starszych ludzi.
Nie wiem jaka jest średnia życia mężczyzn w Niemczech, ale pewnie podobnie, choć może dłużej. Piszecie, ze nie ma szans na normalne życie i zostanę wdowa w wieku 44 lat, a wtedy już będzie po mnie, tylko samotność
Miłość jest ślepa, przynajmniej moja. Czuje teraz że on chce ze mną skończyć, bo zaczynamy się szarpać, on mówi w nerwach różne przykre rzeczy, potem znowu dobre. Raz tak, raz nie. Powiedzialam kiedyś - w takim razie skończmy to, to on, że nie chce. Następny dzień mówi, ze ja mam skończyć
Rózne opowiada bzdety, nawet mnie wyzwal (wiem, ze nie chce wyzywac)......
Coś trzeba zrobic - go się zaczyanmy wykańczać. Na początku bylo tak niewinnie, milo, radość z spotkania, rozmów, ale o konsekwencjach tej znajomości chyba teraz dopiero pomyśleliśmy, a nakęcaliśmy się tym coraz bardziej i bardziej....
Ale gdybym się związała z rówiesnikiem i ten miał np. wypadek albo zachorowal - młodzi też choruja, umierają, to też bym była wdową.
Byłam z związku z równolatkiem...........Gdybym miala z nim dziecko, bo tego wszyscy chcieli, jego rodzice równiez, dziś byłabym po rozwodzie, sama z dzieckiem, bo mój ex partner jest niezdolny do życia, zachorował na pewną chorobę natury psychicznej, a zycie z nim stalo się koszmarem - obecnie dla jego rodziców.
Wszystko to tylko smutne gdybanie
, a przewidzieć nie da się nic.........
thirdkingdom
bardzo jasno to mi wypunktowałaś i to wszystko co piszesz jest prawda ![]()
ja rozumiem ze lubicie sie oklamywac, ale warto czasami spojrzec trzezwo na sytuacje. jesli:
1. nie chcesz miec nigdy dzieci (bo on ma 60 lat)
2. niespecjalnie lubisz aktywnosc, sporty, wyjazdy, imprezy
3. masz czas zeby jezdzic po lekarzach, na rozne prostaty, raki itp
4. jesli seks dla ciebie moze nie istniec
5. jesli jestes gotowa psychiczne na to, ze moze umrzec podczas snu/seksu gdy jestes do niego przytulonajesli jestes na to wszystko gotowa - fajnie, bierz go. Tylko nie udawajmy ze tych tematow nie ma i ze wszystko "samo sie ulozy". Normalny równolatek takich atrakcji nie gwarantuje..
a kryzysy wieku średniego i podobne są o wiele łatwiejsze do przetrwania niż np rak czy zawal, który przecież regularnie zabija starszych ludzi.
Nie mam zwyczaju siebie , ani też innych okłamywać. Mam za sobą małżeństwo z mężczyzną 25 lat starszym i żaden z podanych przez Ciebie punktów nas nie dotyczył.
Przykro mi ale jak dla mnie, uogólniasz i postrzegasz rzeczywistość bardzo stereotypowo. Każdy związek jest inny.
Jestem wykończona tym, musze wyjść, przemysleć to ostatecznie sama ze sobą, bo zwariuje...:(
thirdkingdom
bardzo jasno to mi wypunktowałaś i to wszystko co piszesz jest prawda
Hmm... na jakiej podstawie stwierdzasz, że to prawda ? Co najwyżej, masz tylko takie samo zapatrywanie na związek ze starszym mężczyzną, jak thirdkingdom
Macie prawo do swoich poglądów ale to tylko i wyłącznie, Wasza "prawda"... ![]()
Myślę, że w Twoim przypadku to co nazywasz "miłością" jest raczej chwilowym zuroczeniem... ![]()
Jestem wykończona tym, musze wyjść, przemysleć to ostatecznie sama ze sobą, bo zwariuje...:(
No dobrze...
Ty się nastawisz pozytywnie na to, że będziecie razem....a On?
On też musi chcieć.
Moim zdaniem ,po tym co piszesz DZIWNAISMUTNA to nie jest w ogóle kwestia wieku,tylko poprostu niedotarcia sie i chyba zupelnie innych oczekiwań.
Tak samo jak w każdym innym związku ![]()
Jezu, ja zadnego problemu nie widze. Czujesz sie z nim dobrze, kochasz go, badz z nim.
Poznaliśmy sie półtora roku temu, na początku była przyjażń, rozmowy, wspieranie się, każde z nim spotkanie cudowne, stale sie przekomarzaliśmy, byłam sobą. Potem ja musiałam wyjechać na jakis czas - mówil, nie wyjezdzaj, będę płakal. , ja tez tęsknilam, plakalam, dzwonił, przyjechał do mnie i wtedy się pocalowaliśmy pierwszy raz, potem wrociłam, spotkaliśmy się nadal, coraz bardziej się nakrecając, a teraz jest tak, ze on raz mowi tak, raz nie, bywa zły, jak się spotkamy to się szarpiemy jak przedszkolaki, tak, nie, tak, nie i w kólko
I ciagle pyta czy ja wiem ile ma lat, jakby sie tym nakrecil. Natomiast przez ten caly czas ciągle jest w mojej głowie, tęsknię, myślę. Nie wiem co to jest ![]()
Mój facet jest o rok starszy od mojego ojca,fajnie nie.
Jego syn jest z mojego rocznika,ale jakoś nikt nie widzi problemu.
Pewnie że czasu troche minęło zanim otoczenie się przyzwyczaiło,on też mi zadawał pytanie czy wiem ile ma lat.
Ja odpowiadałam że wiem bo umiem liczyć ![]()
W końcu przestał pytać bo po co?
Mój z kolei pyta bez przerwy, czy wiem ile ma lat. Nie wiem już co mam odpowiadać i o tym myśleć
![]()
Ja jestem za nim bardzo, uwielbiam, go, to dobry wrażliwy czlowiek, ale oczekuje szczerej rozmowy i jakiegokolwiek rozwoju sytuacji, bo ile można sie męczyć, w sytuacji, raz tak, raz nie, nie wiem itp.
czekaj na rozwój sytuacji u mnie też nie było hop siup
Związek jak związek dla mnie nie ma wogóle znaczenia różnica wieku.
No chyba że chodzi o wystrój mieszkania,bo on utknął w latach 80 ![]()
45 2012-08-09 18:37:31 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2012-08-09 18:45:07)
Mam czekać. Dzisiaj mi opowiadał- że się czuje na 40 lat, a potem znowu dostal stresu, czy ja wiem ile ma lat.
Także raz tak, raz siak, raz jest mily, raz wsciekły. Raz na 40 scie, a nastepny dzien jest wykonczony i juz "umiera" - doslownie. Co to znaczy, oszaleć można?
Mam czekać. Dzisiaj mi opowiadał- że się czuje na 40 lat, a potem znowu dostal stresu, czy ja wiem ile ma lat.
Także raz tak, raz siak, raz jest mily, raz wsciekły. Raz na 40 scie, a nastepny dzien jest wykonczony i juz "umiera" - doslownie. Co to znaczy, oszaleć można?
To znaczy, że ciężko mu uwierzyć, że Go chcesz ![]()
Boi się. Zwyczajnie się boi.
47 2012-08-09 20:00:58 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2012-08-09 20:35:55)
Wczoraj spacerowałam po mieście, widziałam różne pary, i bardzo brzydkie i dziwne. Myslam dlaczego w sumie my nie możemy, skoro jest uczucie? Na to wygląda, ze ze strachu ![]()
Ja na poczatku znajomosci nic nie chciałam, ale za każdym razem spotkanie z nim mi dawało radość. A potem ta tęsknota, mój wyjazd, jego przyjazd do mnie i moj powrót, pocalunek i przytulanie. Pomyslalam, ze skoro daje mi taką radość to czemu nie, pomimo róznicy wieku.
Witam, zarejestrowałam się właściwie po to, aby odpowiedzieć w tym wątku, gdyż raczej nie udzielam się na forach. Mój mąż jest ode mnie starszy o 24 lata. Na początku też miał ogromne problemy z określeniem się. Z jednej strony bardzo o mnie zabiegał, a kiedy odpowiedziałam na jego uczucie, zaczął się wycofywać. Różnica wieku była trudna także dla niego, chciał bym znalazła sobie kogoś młodszego a on będzie tylko czuwał, aby nie działa mi się krzywa. Potem znów pękał, a uczucie aż się z niego przelewało. I tak miotał się, męcząc również i mnie. Ja tłumaczyłam cierpliwie swoje, ale cóż to znaczy, gdy to on ma problem. W końcu znalazł takie rozwiązanie: będziemy razem, ale jeżeli ja poznam kogoś innego, to mam mu powiedzieć i on pozwoli mi odejść. I tak zostaliśmy parą. Kolejnym problemem było zamieszkanie razem. Tutaj już otwarcie powiedział: boję się. I znów wałkowanie tematu. To ja, zawsze ja, musiałam sprawy popychać do przodu, ponaglać, naciskać i tłumaczyć. Zaznaczę, że nie jest on żadnym popychadłem, lubi rządzić i dyrygować w życiu, ma swoje zdanie a wśród ludzi wzbudza respekt. Tylko w sprawach uczuć, gdy zakochał się w 28-latce, stał się jakiś dziwny i niezdecydowany.
ja na krótko , dziękuję za Twoja wypowiedz. Z moim jest podobnie, najpierw zabiegał, wydzwaniał, mówił, jak mnie lubi, chce widzieć, a jak zaczęłam odpowiadac pozytywnie na te zabiegi, wystraszyl się i zaczął się wycofywać i teraz jest-raz tak, raz nie. Raz jest super, raz odpycha, raz kończy, raz nie chce, potem mnie szuka. Raz ma 40 lat, a raz jest stary i wykończony. Teraz mówi, ze jak by chcial się wiązac to musiałby wszystko zmienić, swoje przyzwyczajenia i że musiałby zrezygnowac z plywania (?) bo dla partnerki musiałby miec czas, bo byłaby na 1 miejscu. Slucham to i myslę, co to za bzdura, ze on by z plywania musiał zrezygnować? Znowu mówi, ze ja go doprowadziłam do szału (dosł.), jeden dzień rozmawia normalnie, jest miły, a drugi się rzuca, nawet wyzywa i mówi, ze mam odejść.
Następny jezdzi rowerem po mojej ulicy, zeby mnie zobaczyć. Jak go na tym przylapalam to zrobil obrazona mine i pojechal.
Nie wiem czy z tego cos bedzie, bo my nie rozmawiamy powaznie tylko obecnie sie przepychamy jak dzieci w przedszkolu, a nawet sie szarpiemy ![]()
dziwnaismutna ... im dłużej czytam Twój wątek, tym mniej rozumiem... W pierwszym poście piszesz, że kochacie się wielce w dodatku z wzajemnością, a problemem w waszym związku jest tylko różnica wieku. Osobiście na podstawie Twoich ostatnich wypowiedzi wnioskuję, że problem wieku, jest akurat najmniejszym Waszym problemem...
Volver, oczywiscie, że wiek jest problemem i związany z tym strach przed zaangazowaniem, a co innego? ![]()
52 2012-09-07 17:01:44 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2012-09-07 17:19:31)
Zerwal ze mna kontakt. Zrobił mi zdjecie, podczas osttaniego spotkania i mówi, ze będzie czasem na nie patrzyl...jestem tym wykonczona, jedyny od dawna facet, w ktorym sie zakochalam pokazal mi drzwi.......:(
Na dodatek zerwal w wielkiej zlości, 3 razy rzucił przekleństwem, ostrym i mówil, ze go wkurza to wszystko. Wg niego nie mozemy być nawet kumplami. Nikim. Totalne zerwanie kontaktu ![]()
Mam dość facetów, jestem przygnębiona, bez chęci do zycia i jakichkolwiek nowych znajomosci z mezczyznami. koniec. nie chce wiecej cierpiec ![]()
....jestem zalamana, dla mnie to bylo/jest UCZUCIE - dlugo szukalam, znalazlam przez przypadek, nie obchodzi mnie roznica wieku, ani jak dlugo mogloby to trwac. A on zrywa ze mna, jeszcze na dodatek rzucajac przeklenstwami
((((((((((
Przykro mi. Wygląda, jakby rozważył wszystkie za i przeciw i podjął decyzję. Myślę, że czuje to coś do ciebie ale za wszelką cenę chce być rozsądny i "poprawny". Czas pokaże, czy wytrwa w swoim postanowieniu. Jeśli zbyt często będzie zerkał na twoje zdjęcie, to wątpię. Nie wiemy jednak, jaki ma charakter. Może jest uparty i będzie wszystko w sobie dusił. Najgorsze, że niewiele możesz zrobić.
Nie mam odwagi by cokolwiek robić, by wznowić kontakt. Jedyną rzeczą , ktora zrobiłam to siedziałam na ławce, niedaleko jego osiedla chyba z 2 godziny, dopoki zrobiło się tak zimno, ze miałam dość. Myślałam o przypadkowym spotkaniu, ale to duże miasto, szansę sa marne
Zadzwonić i pokazać swoją słabość - na to mnie nie stać. Czułam się jak 'zbity pies", który przychodzi do kogoś kogo uwielbia, a ten go traktuje najmocniejszymi przekleństwami, których nawet tu na forum nie napiszę, bo mi wstyd.
Podjal decyzje, jest uparty, będzie dusił......
nic nie mogę zrobic, nie mam nawet odwagi ![]()
Zadzwoniłam do niego, chciałam pogadać tylko o codziennym życiu i wiecie co zrobił - pogadal krótko i odlozył sluchawke na stół, bo musi oglądać tv. Odpowiadam - a nie zauwazyłeś że ja jestem przy telefonie i chciałabym porozmawiać? A on - że musi oglądać coś w tv i znowu odlożył na bok słuchawkę, potem przychodzi i pyta-czy jestem tam. wiec mowie, ze skoro chce ogladac tv to czesc i koniec rozmowy, rozłaczylam się.
Jednym slowem - jak wyżej, pisalam - nie chce mnie znać, rozmawiać, nawet jak kolega.
Miłości się nie zabija. Życie z kimś, kto jest tak bardzo starszy na pewno byłoby trudne -- zresztą widzisz że TV było ważniejsze.
Możesz go kochać, nie zwalczaj. Nie kontaktuj się jeśli nie chcesz, a jak chcesz to się kontaktuj. Rób wszystko dla siebie a nie dla niego. Twoje życie, twoje szczęście.
Co najwyżej jeśli będziesz mu przeszkadzać, to Cię odrzuci, być może niemiło. Sam tę miłość wygasi.
Bądź otwarta na świat i chłopców, którym Ty możesz się spodobać. Nie siedź w domu...
...jestem otwarta na ludzi i na mezczyzn, na osoby z ktorym przebywanie sprawia mi przyjemnosc. nie wiem czy tv bylo wazniejsza od rozmowy ze mną? Watpie, tv czy plywanie to tylko takie preteksty, ze jest czyms bardzo zajety, (a tak naprawde nie jest), sciemnia, bo chce ograniczyc nasz kontakt, rozmowe, by sie nie wkrecac. Tak jak wspomniales - by wygasic. A ja akurat tego kontaktu z nim potrzebuje, nawet sporadycznie, przez telefon, czego on nierozumie.
Mowi, ze ja nie rozumiem zycia, np. tego ze zycie jest ciezkie, ze sa choroby, upadki itp., itd. Jak moge tego nie rozumiec/ skad moze to wiedziec, ile ja widzialam "bagna", ze wyciaga takie wnioski? ![]()
Gdzieś przeczytałam, że w związkach z tak dużą różnicą wieku, to ta starsza osoba ma więcej do stracenia. Decyzja jest więc dla niej trudniejsza.
Życie z kimś tak dużo starszym na pewno nie jest łatwe, bo osoby te maja już swoje nawyki i przyzwyczajenia, docieranie się jest trudne ale nie niemożliwe. No i życie takie potrafi być zaskakująco piękne i wspaniałe również.
Można znaleźć wspólną płaszczyznę i różnica wieku staje się niezauważalna. Ale kosztuje to sporo czasu.
Dla mojego męża telewizja to nr jeden w czasie olimpiady i ulubionych wydarzeń sportowych. Nie ma wtedy siły, która by go odciągnęła.
60 2012-09-14 23:45:18 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2012-09-14 23:51:30)
Moje z nim kontakty były prawidłowe, spotykaliśmy się, rozmawialiśmy, bo mnie (jemu) sprawiało to przyjemność, nie było presji na związek, dzieci, rodzinę. Była radość z rozmowy telefonicznej, spotkania,smutek i tęsknota z braku kontaktu. W momencie, jak się zaangażowałam mocniej - czego nie mogłam ukryć (np. w głosie) on się wypłoszył. Z początku on szukał kontaktu, teraz ja.
Sam22, ja robię większość rzeczy dla siebie, nie dla innych (nie jest to egoizm, ale realizm), sprawia mi wielką przyjemność kontakt z nim - wiec Jego szukam, sprawia mi przyjemność koncert - to idę, sprawia mi przyjemnosc kontakt z jakąś kumpelą - dzwonię...
Boli, ze ktoś odrzuca milość czy przyjazn (jesli nie chce zwiazku ze mną).
Naprawdę boli. Zadzwoniłam i nie odebrał telefonu. Mam 30 lat i stałam się strasznie smutna osobą, pojąć nie mogę jak człowiek, który przez rok czasu mi opowiadał , ze zawsze moge na niego liczyc, przyjść, zadzwonić, jak bardzo mnie lubi a teraz nie odbiera telefonów? Zawsze wierzyłam w ludzi a teraz zadaje sobie pytanie dlaczego ludzie tacy są?
Mieszkam w obcym kraju, mam tu malo znajomych , on o tym dobrze wie, jak jest mi ciężko (psychicznie). Czyzbym miala stracić resztki zaufania do ludzi ![]()
Nie wiem po co jeszcze o tym mowię, ciągnę ten smutek w nieskończoność. On mnie traktuje jak dziecko, do tego naiwne.
Zauwazyłam, że mówił, ze spontaniczność nie wystarczy by byc razem. Także wydaje się ze on postrzega zwiazek jako przede wszystkim obowiażek, odpowiedzialnosć za druga osobę, zadanie, a takze byc może - klopoty....
Autorko, on już podjął decyzję. Musisz się otrząsnąć. najwidoczniej nie byłaś dla niego równorzędną partnerką... nie ma sensu dalej tego ciągnąć. trzymaj się ![]()
64 2012-09-18 14:19:57 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2012-09-18 15:01:32)
Już myslę teraz tylko o sobie moich sprawach. Otrzasnac sie nie otrzasłam, ale się zajmuje TYLKO robotą.
Mogłabym mu zacytowac tylko B. Russela (ale po co, jest juz za pozno) - "Bać się miłości, to bać się życia; kto boi się życia, jest już trzy czwarte martwy".
Poslij mu ten cytat i nic wiecej nie rob. Czekaj. Jak wroci to znaczy ze prawdziwie kocha i bedzie mogl sobie to wszystko poukladac. Na dluzsza mete ta szarpanina nie jest ci potrzebna.