8 miesiecy temu poznalem moja dziewczyne. Spotykalismy sie, calowalismy i bylo nam cudownie razem jetsesmy szczesliwi i wszystko bylo dobrze do pewnego dnia, kiedy okazalo sie ze jestemy rodziną( jest to moja daleka kuzynka 7 stopien linii bocznej nie rownej). BYlismy po porade w kosciele, i kosciol na to pozwala abysmy mieli sie ku sobie. Z mojej strony rodzice Moja Dziewczyne akceptują, lecz jej rodzice nie chca tego zaakceptowac..;/ Kochamy sie i doszlo miedzy nami do zblizenia i nie potrafimy o sobie zapomniec, nadal wszystko do siebie czujemy i nie potrafimy bez siebie zyć... kiedy myslimy o rozstaniu bo wkolo jest za duzo przeciwnosci to nie dajemy sobie rady o niczym innym nie myslimy...tak bardzo bysmy chcieli byc ze soba mielismy nawet powazne plany tyko ze jej rodzice nie chca tego zwiazku zaakceptowac i niewiemy co mamy robic.. a milosc jest o wiele silniejsza o nas... jestemy juz razem prawie 8 miesiecy i jestesmy szczesliwi jak nigdy w zyciu.. i co mozemy zrobic zeby obie strony to zaakceptowały..
POMOZCIE NAM.. CO BYSCIE ZROBILI NA NASZYM MIEJSCU???!!
KIEDY WIEMY ZE MOGLIBYSMY BYC RAZEM ALE RODZINA JEST PRZECIW... CO ZROBIC?????
POMOCYY??
Podobne tematy
Olać rodzinę- w końcu się z tym pogodzą, albo i nie, trudno. Ale nie będą Wam mówić co macie robić skoro się kochacie, a takie pokrewieństwo, to śmiech po prostu. Kto w ogóle śledzi rodzinę do jakiejś 7 linii bocznej- nie wiem nawet o co chodzi, ale wydaje się bardzo daleka ;D
chodzi ze ten 7 stopien to jest tak
mój dziadek to był brat jej pradziadka i jej rodzina uwaza ze to nie powinno byc tak bo jednak rodzina jakas jest, a kosciol za to pozwala,,, sytuacja wyglada tak ze moja mama to siostra cioteczna jej babci a my zesmy sie wczesniej wogole nie znali...
jej rodzina chce zeby byla szczesliwa a jednak nie daje jej tego a my razem jestesmy bardzo szczsliwi i chcemy byc razem.....
pomocy?
Według prawa, również kościelnego, możecie wziąć ślub, możecie mieć dzieci, możecie założyć rodzinę.
Jedna z rodzin jest przeciwna waszemu związkowi.
Ale wy jesteście osobami dorosłymi, mogącymi stanowić o sobie. To do was obydwojga należy decyzja o kontynuowaniu lub zerwaniu związku. Do was, nie do kogokolwiek innego.
5 2012-06-28 14:51:42 Ostatnio edytowany przez bartek9000 (2012-06-28 14:52:29)
a co myslicie o tym jakbysmy chcieli wziac slub i jakie by potem byly dzieci w takim zwiazku, czy nie bylo problemow genetycznych, czy mielibysmy zdrowie dzieci czy byloby prawdopobienstwo chorob??....
pomozcie co mozna zrobic jak rodzina by sie nie godzila na NASZ slub kiedys....??kiedy my sie kochamy i bardzo chcemy byc ze soba...
pomozcie
6 2012-06-28 15:03:03 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-06-28 15:04:01)
Szanse na komplikacje genetyczne byłyby takie same jak w przypadku każdych innych ludzi. Pokrewieństwo w waszym wypadku jest zbyt dalekie.
A co ma wasza rodzina do waszego ślubu? Na cholerę potrzebna wam ich zgoda? To przecież wasza decyzja, a nie ich.
Napisałam wyżej, że możecie razem płodzić dzieci; w waszym przypadku, kiedy pokrewieństwo jest dopiero w 7 linii (toż to jest dziesiąta woda po kisielu) ryzyko choroby genetycznej jest takie samo, jak przy osobach zupełnie sobie obcych.
Jeśli oboje jesteście osobami pełnoletnimi, nie musicie mieć zgody kogokolwiek na zawarcie związku. Tylko w przypadku osób niepełnoletnich zgodę na związek udziela sąd opiekuńczy. Was to jednak nie dotyczy.
No i gwoli wyjasnienia.
W swietle obowiazujacego prawa nie jestescie rodzina. W swietle koscielnego takze. Zatem te wymyslunki rodziny dziewczyny sa dziwaczne.
Powiedzcie jej rodzicom, ze i tak bedziecie razem, bo ani prawnie ani wyznaniowo nie jestescie rodzina.
Problemow genetycznych, jak napisala Wielokropek moze spodziewac sie kazda para. Nie ma znaczenia zawila koligacja rodzinna czy zupelna roznica genetyczna rodzicow. Jesli cos ma sie zdarzyc to sie zdarzy.
Pytasz co ktos z nas by zrobil. Otoz ja, bedac na Waszym miejscu kontunuowalabym zwiazek, byla szczesliwa i miala wszystko w "glebokim powazaniu"
Rodzina albo to zaakceptuje albo nie. To jest tylko ich problem. Ważne abyście byli szczęśliwi.
Według prawa, również kościelnego, możecie wziąć ślub, możecie mieć dzieci, możecie założyć rodzinę.
Jedna z rodzin jest przeciwna waszemu związkowi.
Ale wy jesteście osobami dorosłymi, mogącymi stanowić o sobie. To do was obydwojga należy decyzja o kontynuowaniu lub zerwaniu związku. Do was, nie do kogokolwiek innego.
Dokladnie.