Pan Lewski napisał/a:Nacenka napisał/a:Zarejestrowałam się tutaj z konkretnego powodu, ponieważ potrzebuję porady.
Za niedługo skończę 20 lat, a jeszcze nigdy nie byłam w związku.
I co w tym złego?
Nie powiedziałam, że to bardzo złe. Po prostu chcę znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy.
maki22 napisał/a:Moje przesłanie do Was jest takie, że nie ma do czego się spieszyć, nie przejmować się co ludzie powiedza "ile ty masz lat, a chlopaka nie masz", "znajdz sobie kogos".
To nie jest tak, że temat powstał, bo ktoś mi mówi takie rzeczy, a ja się tym przejmuję. Zwyczajnie czuję, że to już ten wiek kiedy chcę być z kimś, mieć kogoś przy sobie. A tu na złość nie wychodzi...
Mareczek, próbowałam znajomości internetowych. Raz nawet spotkałam się z kimś. I to nie dla mnie
Takie znajomości nie są zbyt długie i w starciu realni znajomi poznani w realu a znajomi poznani w internecie, zawsze wygrywa to pierwsze. Czemu się nie dziwię.
Swoją drogą robisz pierwszą analizę mnie- czyli to czego oczekiwałam po tym temacie.
W Internecie są portale randkowe, czaty itd., w realu, spotykać się ze znajomymi na imprezach różnych, wyjazdach, kursach, gdzie się tylko da.
Internet - wyżej. Real - imprezy, wyjazdy, kursy, w sklepie po bułki:D wszystko to jest. Jednak zaobserwowałam, że ludzie poza imprezami jakoś nie garną się do znajomości. Na chwilę ok, ale mija trochę czasu, jeszcze trochę i kontakt samoistnie się urywa, prędzej czy później. I zostają najbliższe znajomości wyniesione jeszcze ze szkoły.
Książę na białym koniu pewnie od razu się nie pojawi, ale zawsze może (chociaż raczej bez konia).
Nie wierzę w takie bajki o księciu na białym koniu (czy tam w wypaśnym samochodzie
- bajka na miarę naszych czasów). Powiem więcej nawet nie oczekuję takiego kogoś. Chyba nie umiałabym pokochać istotę tak idealną i nierealną w moim mniemaniu.
Nacenka napisał/a:jakbym chciała to już dawno byłabym w związku- pełno jest facetów na świecie
no już, a ja jakbym chciał to miałbym cały harem kobiet
Coś wątpię, aby to było dla Ciebie takie proste jak piszesz (o sobie nie wspomnę, bo oczywiście dla mnie posiadanie haremu kobiet to pikuś
).
Wydaje mi się, że to jest bardzo proste. Wystarczyłoby bardziej zainteresować się tym czy tamtym, być bardziej na "tak" i już. Ale ja mam taką przypadłość, że jeśli wiem, że nic z tego nie będzie to olewam damsko-męskie zapędy faceta i koniec. Moze w tym tkwi problem, że nie daję szansy? Ale czy być z kimś tylko po to by być, jest ok? Nie dla mnie...
Dzień z mojego życia... ma mnóstwo ruchomych planów, więc napiszę tak ogólnie co robię i jak często ok?
W tej chwili uczę się i 1-2x w tyg pracuję, tzn nauka już powoli się kończy, zaczyna szukanie całodziennej pracy, w październiku studia.
W tej chwili mam dużo własnych problemów, ostatnie dni były koszmarem, zaniedbałam trochę najbliższych, co teraz się odmienia.
Średnio raz na dwa tygodnie staram się spotykać z cała paczką najbliższych znajomych, oprócz tego spotkania w dwie osoby raz w tygodniu na piwko/wspólne zakupy itp (na więcej nie ma czasu albo trudno zgrać terminy). Raz w miesiącu większe wyjście typu koncert/impreza. Cały czas chodzę na jakieś kursy - teraz prawko, wcześniej kurs wychowawcy kolonijnego, pierwszej pomocy, angielski itp. Spędzam też czas z rodziną, jesteśmy bardzo zżyci. Kuzynostwo, rodzeństwo itd. Zdarzają się wspólne wyjścia i błahsze sprawy. Teraz idą juwe, wiec pewnie będą codziennie całonocne wyjścia. Pogoda jest ładniejsza więc pójdzie w ruch rower, basen czy bieganie. Jak pójdę do pracy zamierzam zapisać się na jakiś język od podstaw. Nie wiem co więcej mogę napisać? W międzyczasie czytam książki, oglądam filmy, piekę przepyszne ciasta.
zakręcona22 napisał/a:Cześć:). Mam taki sam problem. Tylko mi bardziej brakuje przyjaciół niż drugiej osoby. Oczywiście też bym chciala kogoś mieć ale nic na siłe. Nie chce byc z kimś po prostu żeby nie być sama.
Ja też przyjaciół najprawdziwszych nie mam, mam za to bliskich znajomych z którymi mogę porozmawiać często poradzić się, ale przyjaźnia nie mogłabym tego nazwać... Każde z nas żyje swoim własnym życiem.
niewazne napisał/a:nacenka mam pytanie. chciałam ci napisac na maila ale masz prywatnego 
Jak w takim razie mogę go odblokować, ale tak żeby nie był upubliczniony?
A może to ja napiszę do Ciebie jeśli Twój email nie jest tajemnicą?
Kasia27 napisał/a:Tak sobie myślę, że ludzie sami skazują się na samotność czy to brak połówki czy przyjaciół. Bo dlaczego np. nikogo nie mam ? Najłatwiej odpowiedzieć, że przez nieśmiałość...
Nie jestem nieśmiała, nowi ludzie odbierają mnie jako otwartą dziewczynę. Chociaż w jakiś stopniu ta nieśmiałość tkwi we mnie, ale nie jest rozwinięta w aż taki sposób jak u wielu innych osób. Po mnie jej po prostu nie widać. Tak jak pisałaś dalej rozwiałam ją takim zachowaniem, nieukrywaniem się. I wyleczyłam się z tego.
Co do przyjaźni itp - zgadzam się z Tobą, nic samo nie przyjdzie, dlatego często proponuję spotkania ze znajomymi tymi najbliższymi. Nie chcę ich stracić, więc pielęgnuje te znajomości, oni tak samo. Przyjaciółmi nie jesteśmy i już raczej nie będziemy, ale dobre i to co jest 
kate1234 napisał/a:Jest taki jeden chłopak, na wspólnych imprezach jak się napijemy zawsze lgniemy do siebie, przegadujemy dużo, flirtujemy itp. Jest miło, ale... Ostatnio mi powiedział, że od samego początku wydałam mu się zaje**tą dziewczyną, ale mam jedną wadę, przez którą nigdy nie będziemy mogli być razem... Otóż, powiedział że jestem WREDNA! Hahaha
Może on jest nieśmiały i tylko po alko potrafi zagadać... Ja właśnie nie lubię takich sytuacji i nie lgnę do nich. Może zmień się trochę, zacznij być milsza, moze wam się ułoży jeśli go lubisz, czujesz coś do niego?
Anechoreta napisał/a:Hmmm, ja mam już 28 krzyżyk i nigdy nie byłem w żadnym związku...
Dlaczego?
Anechoreta napisał/a:Zaczynam coraz bardziej nienawidzić wszystkich otaczających mnie ludzi. Zwykła prosta zazdrość o to, że oni są z kimś, mają tę drugą osobę sprawia, że mam ochotę ich palić, ćwiartować, wieszać i krzyżować. Moja samoocena jest tak nisko, że trudno mi w ogóle stwierdzić, że ją mam - moja egzystencja przeistacza się w jątrzącą ropą ranę, nienawidzę tak mocno, że czuje w ustach gorzki, metaliczny smak.
To brzmi bardzo niepokojąco... nienawiść do świata za to że Tobie się nie układa... To dużo poważniejsze od mojego zastanawiania się nad sednem sprawy.
Znam jedną osobę, która w wieku 30 lat nigdy nie była w związku, ale ona nie odczuwa takiego czegoś jak Ty... i jest kobietą. Ładną, wykształconą.
Dagger, właśnie myślę że powoli trzeba się tym zając tzn szukać doświadczeń itp. Tak naprawdę jak pisałam wcześniej: "My którzy nie mamy za sobą żadnego związku jesteśmy nieco upośledzeni w relacjach partnerskich. Nie mamy punktu odniesienia i możemy bazować tylko na przypuszczeniach. Nie mamy doświadczeń którymi moglibyśmy się podeprzeć."
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi... Zwłaszcza za dwie analizy mnie i mojego "problemu".