Drogie netkobiety!!!
Mam 25 lat i jestem rok po ślubie.Mam bardzo fajnego męża,którego kocham i nie wyobrażam sobie bez niego życia.Wszystko by było dobrze gdyby nie to,że jestem uzależniona od gier na maszynach,gram na nich od 4 lat.Niedaleko mojego domu znajduje sie taki punkt gdzie są te maszyny,przez co często bywamy tam z mężem,tzn ja go tam wyciągam.Potrafimy przegrać tam moją i jego wypłate,przez co pózniej nie mamy pieniedzy.Najgorsze w tym wszystkim jest to że ja go tam ciągne,on nigdy nie chce,ale w końcu i tak to robi.Pózniej gdy z tamtąd wracamy klnie na mnie.nie odzywa się do mnie.za każdym razem obiecuje sobie i jemu ze już nas tam nie wyciągne,modle sie o to zebym przestała,ale za jakiś czas robie to samo.zdarzyło mi się kilka razy jechać tam samej.nie daje juz sobie z tym rady,mam myśli samobójcze,serce mi sie kroi gdy pomyśle o tym jak niszcze wszystko,jak nie mamy na nic pieniędzy,jak nas na nic nie stać,zwłaszcza teraz gdy remontujemy sobie piętro u mni w domu,mój mąz codziennie po swojej pracy chodzi na piętro i robi tam do póznej nocy zebyśmy się mogli tam jak najszybciej wprowadzic,gdy przegramy traci sens tak jak i ja i przez jakiś czas nic tam nierobi.atak chciałabym juz tam mieszkać.nie wiem co mam robic,jak mam przestac,jak zacząc zyc na nowo i odbudowac to co zepsułam?jak zdobyćna nowo jego zaufanie?
wczoraj tam byliśmy i mąz sie teraz do mnie nie odzywao wszystko mnie obwinia,wczoraj powiedział mi tyle przykrych słów,które siadły mi głęboko w sercu,nie spałam całą noc...gdy tam niejezdzimy jest dobrym męzem,wiem ze mnie bardzo kocha