Witam. Moja historia jest dosyć długa, ale postaram się ją jak najbardziej streścić. Mam 19 lat, mój chłopak jest rok ode mnie młodszy. W sumie jesteśmy ze sobą ponad 2 lata licząc teraźniejsze miesiące po rocznej rozłące. Na początku wszystko było piękne i kolorowe, jak chyba u każdej z Was. Schody zaczęły się po 9 miesiącach. Mój cudowny jak dotąd chłopaczek zaczął pisać z innymi dziewczynami, w tym ze swoją byłą. Toczyliśmy wiele kłótni. Zrywaliśmy, schadzaliśmy się i tak w kółko. Po jakimś czasie mój luby poszedł do nowej szkoły i tu dopiero zaczęło się piekło. Pisał z 2 nowo poznanymi dziewczynami, z czego obie chciały z nim być. Doszło do tego, że ja non stop przez niego płakałam, a on na spotkaniach ze mną odbierał telefony od swoich adoratorek. W końcu to on nie wytrzymał mojego płaczu i wiecznych pretensji i zerwał na dobre. Przez rok nie byliśmy razem, mimo to, każdą kolejną dziewczynę, z którą był zdradzał ze mną. Spotykaliśmy się w ukryciach i robiliśmy różne dziwne rzeczy w różnych i jeszcze bardziej dziwnych miejscach... Źle się z tym czułam, ale cieszyłam się z każdej chwili z nim, bo bezgranicznie go kocham. Jest moją pierwszą i jak dotąd jedyną miłością. Nie potrafiłam być z nikim innym dłużej niż 3 tygodnie, bo żaden nie był Nim... W końcu nasz kontakt się urwał... Powoli o nim zapominałam, ale nadal był obecny w moim sercu. Na pewnej imprezie pod wpływem alkoholu zadzwoniłam do niego i powiedziałam wszystko, co czuję i jak jest mi źle bez niego. Kochałam go i nienawidziłam jednocześnie. Po tygodniu to on zadzwonił do mnie w środku nocy i powiedział, że chce się spotkać. Następnego dnia umówiliśmy się, mimo, że starałam się być bardzo niedostępna. Na spotkaniu rozmawialiśmy jak nigdy dotąd. I ni z tego ni z owego mnie pocałował. Czułam się, jakbym zakochała się na nowo. Wróciliśmy do siebie. Był jak anioł. Obiecywał, że już nic nam tego nie zepsuje, że jest pewien, że to ja jestem tą jedyną, że z żadną po mnie nie mógł sobie nic ułożyć. Na początku było fantastycznie. Po miesiącu jednak, stał się inny. Długo musiałam go męczyć, żeby wyjawił, co leży mu na sercu, aż w końcu wyznał, że nie może zapomnieć o byłej dziewczynie, bo ma ją w klasie. To było straszne. A jeszcze straszniejsze, że mnie okłamywał mówiąc, że z nią nie pisze itd. A pisał, dzwonili do siebie. Przegrzebywałam jego telefon, aż w końcu nie dawał mi do niego dostępu. Pewnego dnia jednak powiedział, że już wszystko zakończył i tamta jest tematem zamkniętym. I faktyczni znów powrócił do normalności. Jednak nic nie trwa wiecznie i teraz pojawił się nowy problem - koledzy. Spędza z nimi KAŻDĄ wolną chwilę. Kiedyś spotykaliśmy się praktycznie codziennie, ale w tym roku piszę maturę i muszę się poświęcać nauce, dlatego widzimy się raz w tygodniu. I byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że ostatnio jak do niego przyjechałam, po 3 godzinkach siedzenia powiedział mi, że niedługo się zbieramy bo idzie do chłopaków. Nie wytrzymałam i sama wyszłam. Napisałam mu smsa, że widzę, że to koledzy są ważniejsi. Nie odpisał. Miał przyjechać do mnie następnego dnia. Nie przyjechał, bo jak stwierdził - nie chce się kłócić. A dziś dostałam smsa, że skoro ma 18 lat, to należy mu się troche zabawy. Nie ufam mu. Nie wiem tak naprawdę, czy nie spotyka się z jakimiś dziewczynami, czy z jakąś nie pisze. Mam już tego wszystkiego cholernie dość, ale nie potrafię żyć bez niego... To jest strasznie ciężka sytuacja... Ale nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. I boję się, że gdy to wszystko się skończy - ja skończę ze sobą...
pomocy...
Podobne tematy
Witam
Moim zdaniem Twój chłopak jeszcze jest na takim etapie gdzie chciałby mieć wszystko i dziewczynę i kolegów.... sam nie może się zdecydować czego chce może dlatego że dopiero ma 18lat
3 2012-04-23 19:11:46 Ostatnio edytowany przez Rita (2012-04-23 19:16:20)
ok, ja wszystko rozumiem, wszystko jest dla ludzi... Ale kiedyś było inaczej... z kumplami spotykał się sporadycznie, a teraz ja stałam się jakimś planem pobocznym... czuję, jakby mnie już w ogóle nie potrzebował...
Tak bardzo bym chciała, żeby było dobrze, żebym była tą jego najważniejszą osobą w życiu... Bo jest mi tak bardzo źle. Jesteśmy razem, a czuję, jakbym była już tylko jego koleżanką. I zamiast się uczyć do matury siedzę i płaczę.
doskonale Cię rozumiem ale może jego zachowanie spowodowane jest tym że się jeszcze ''nie wyszalał'' jesteście jeszcze młodzi wszystko przed Wami
dajcie sobie trochę czasu może coś się zmieni ![]()
mam podobnie z moim chłopakiem, tylko, że on ma już 22 lata a wciąż koledzy stają zawsze na drodze.. jesteśmy razem od 3 lat z miesięczną przerwą. Do tego pije, jak twierdzi musi jeszcze pobalować... nie wiem co zrobić żeby się zmienił ...
Boję się, że będzie jeszcze gorzej... że pojawi się jakaś inna dziewczyna... Ja mam bardzo słabą psychikę i chyba już cierpię na nerwicę. Do tego jestem po operacji serca i nie mogę się denerwować... ale jak mam tego nie robić, skoro z każdym dniem tracę najcenniejszego dla mnie człowieka, którego bezgranicznie kocham, mimo wszelkich wad...
Dziewczyny trudno zmienić nawyki swoich chłopaków... powiem szczerze że jeśli chłopak naprawdę kocha swoją dziewczynę to jest w stanie zmienić chociaż trochę swoje zachowanie całkiem niedawno też miałam podobnie ale powiedziałam dość związek nie może opierać się na wiecznych problemach i kłótniach wiadomo nie ma związku bez problemów ale po ślubie takie problemy narastają
mam podobnie z moim chłopakiem, tylko, że on ma już 22 lata a wciąż koledzy stają zawsze na drodze.. jesteśmy razem od 3 lat z miesięczną przerwą. Do tego pije, jak twierdzi musi jeszcze pobalować... nie wiem co zrobić żeby się zmienił ...
Właśnie - picie to kolejny problem. Zawsze mi mówił, że wie kiedy przestać, a z każdej imprezy wracał totalnie pijany.. z kumplami też pije i pali. chyba dla szpanu. A co najciekawsze jego kumple to 16letni gówniarze.
Agnieszko, i co zrobiłaś?
Rita wiem że to trudne ale nastaw się na to że co ma być to i tak będzie.... nie denerwuj się, jesteś młoda wszystko przed Tobą, zrób coś dla siebie i przede wszystkim nie lataj za nim bo będzie zachowywał się jeszcze gorzej
właśnie to jest mój błąd, bo w tym związku to ja się staram o niego.. a chyba powinno być odwrotnie...
Rito, zerwałam z nim, też nie mogłam mu ufać było mi również ciężko bo kochałam go czułam że to ten jedyny... ale jednocześnie byłam szczęśliwa i nie szczęśliwa nie wyobrażałam sobie ciągłego zastanawiania się czy czasem nie jest u innej lub czy nie pisze dałam sobie spokój i z miesiąca na miesiąc jest mi lepiej bo nigdy nioe byłabym w 100% szczęśliwa jeśli bym komuś nie ufała
13 2012-04-23 19:37:44 Ostatnio edytowany przez Rita (2012-04-23 19:39:00)
no tak, zaufanie w związku to podstawa... Ale kurcze ja tak bardzo nie chcę kończyć tego, co tak długo budowaliśmy... On jest już że tak powiem "swojakiem" w moim domu i odwrotnie, spędzaliśmy ze sobą dnie i noce, razem gotowaliśmy, jeździliśmy na wycieczki... planowaliśmy przyszłość i naprawdę czułam się kochana... a teraz... nie mogę się pogodzić z myślą, że on za chwile może robić z inną dziewczyną to samo co ze mną.
Może to była głupota, bo jesteśmy jeszcze bardzo młodzi... Ale znam związki, gdzie ludzie są ze sobą niemalże od podstawówki i tworzą idealne małżeństwa. Sama chciałam, żeby tak było w naszym przypadku..
Ja również byłam w 3letnim związku i również i ja u niego bardzo często bywałam w domu jego rodzice mnie bardzo akceptowali i lubili dużo razem przeżyliśmy poznałam go w szkole średniej też planowaliśmy przyszłość ale wystarczył jeden wyjazd, chce Ci powiedzieć że wiem co czujesz przechodziłam to samo mając 19 lat teraz mam 21 i z perspektywy czasu wiem że na siłę nic nie wyjdzie on również musi chcieć by naprawić Wasze relacje
czyli 2 lata nie jesteście już razem?
tak 2 lata ja wyjechałam do Niemiec do pracy a on spotykał się z koleżanką z sąsiedniej miejscowości byli 3 miesiące razem i zaliczyli wpadkę obecnie mają 6miesięcznego synka i są po cywilnym też to był dla mnie straszny szok
o ja pierdziu! no to nieźle.... i udało Ci się ułożyć życie od nowa? Nie wracasz do niego myślami? nie tęsknisz?
hmm niestety wracam myślami do tego co było ona ma 18lat obecnie i charakteru niezła imprezowiczka ale cóż wybrał pytanie czy jest szczęsliwy? nie wiem ale nie chciałabym być na jego miejscu. Teraz już prawie o nim zapomniałam widocznie tak miało byc
zapomniałaś... a ja się boję, że nie zapomnę... poznałam wielu fantastycznych chłopaków przez ten rok, ale z każdym kończyłam znajomość z chwilą, gdy chciał czegoś więcej... i boję się, że nikogo innego nie pokocham tak, jak jego...
Witam
Moim zdaniem Twój chłopak jeszcze jest na takim etapie gdzie chciałby mieć wszystko i dziewczynę i kolegów.... sam nie może się zdecydować czego chce może dlatego że dopiero ma 18lat
Też tak myślę. Nie zawsze ma ochotę na schadzki z tobą, bo to taki wiek, ze z kolegami też chciałby być.
Witam
Moim zdaniem Twój chłopak jeszcze jest na takim etapie gdzie chciałby mieć wszystko i dziewczynę i kolegów.... sam nie może się zdecydować czego chce może dlatego że dopiero ma 18lat
dziewczyny na to nie ma reguły naprawdę. ja miałam faceta co jak zaczęlismy chodzic miał 20 lat ... i na początku imprezki tylko itp. podobało mi się to bo i ja mając 19 lat też potrzebowałam szaleć.ale ja poszalałam z nim tak 4 mies i mi to przeszło - chciałam stabilności, spokoju, czegoś powaznego. on niestety nie mógł mi tego dać !!!męczylismy się tak rok czasu, bo ja z pretensjami żeby w końcu dorósł a on dziecinnym ukrywaniem sie że pije lub ze spotyka sie z kolegami ( mi mówił że spi np) w końcu znalazł sobie pannę inną, mnie zostawił ... potem tylko słyszałam że ona taka sama jak on...że lubi wypić, imprezować, wozić go pijanego, pójść sobie sama na dyskotekę. no i każdy by pomyślał ze taką to zostawi a tu nie !!! jest z nią 2 lata i sa happy. i zrozum tu człowieka.
Rita wasz związek jest toksyczny i nic z tego nie będzie...stracisz , zmarnujesz tylko lata z nim obudzisz sie za ileś lat i dojdziesz do wniosku że zmarnowałaś sobie młodość. jestes młoda więc bez problemu poznasz kogoś nowego. musisz tylko zrozumiec że nie ma sensu z nim być.
Dziś mi powiedział, że on sam nie wie co się z nim dzieje... Kazał mi zająć się swoimi sprawami, nauką i powiedział, że zobaczymy, co dalej będzie... Ale to takie trudne
nie widziałam poza nim świata, a tu nagle wszystko nie ma sensu... Może ja faktycznie jestem ślepa. ehh
Tak więc posłuchaj go zajmij się sobą i nauką nie rób nic na siłę daj Wam czas, jak będziecie mieli być do siebie to i tak będziecie
pokaż mu że bez niego też potrafisz normalnie funkcjonować ![]()
postaram się... dziękuję Wam za rady ![]()
miałam do niedawna podobnie z moim chłopakiem, z tym, że nie było innych dziewczyn ale za to olewał mnie dla kumpli... 2 lata związku na odległosc, czekałam za nim wiernie i cierpliwie, wkońcu wrócił do pl na stałe... aby po wielu kłótniach dotyczących jego obietnic z alkoholem usłyszec, że nie umie podzielic czasu miedzy mna a kumpli i najlepiej by było jakbyśmy to skończyli...
rozumiem spotkac sie z kolegami, wypic, ale codziennie jak ja byłam w szkole? a on raz na kilka tygodni na urlopie w pl to codziennie chodził na boisko do kumpli sie napic a pare godzin pózniej przyjezdzał po mnie autem... wogóle nie liczył się z moim zdaniem, miał gdzies ze go prosze zeby darował sobie te 2 piwa zeby mnie odzwiózł do domu bo na drugi dzien musze isc do szkoły... ciągle słysze obietnice że ogarnie głowe ze zacznie mnie dobrze traktowac ale góra tydzien i to samo... jestem z nim ale mam do niego ogromny dystans bo czuje się nie jak jego ukochana dziewczyna, z którą niby wiąże te wszystkie piękne plany na przyszłosc tylko czuję się jak opcja... bo przecież są koledzy, alkohol...
też dużo płaczę jestem rozdrażniona, a do tego zrobiłam sie nieufna i dzika wobec innych. ;/ to jest chore żeby co 5 tygodni co przyjezdza do Polski zastanawiac sie nad tym zwiazkiem i sie rozstawac a na odległosc gdy nie widze co robi i nie musimy sie spotykac to jest luz, poza drobnymi kłótniami...
Witam.
Wiem że jest ci trudno i nie wiesz co masz robić też kiedyś miałam taki problem. Moim zdaniem to chłopak powinien skakać wokół dziewczyny a nie dziewczyna wokół chłopaka. Powiem tak nie zrywaj z nim i wybij sobie całkowicie skończenie ze sobą na prawdę , przestań do niego pisać i zobacz co on zrobi w tym kierunku aby się z tobą zobaczyć i spotkać jeżeli napisze i będzie chciał się spotkać spotkaj się ale nie bądź na czas tylko się spóźnij i zobaczysz jego reakcję. Niech on teraz się o ciebie stara.
Pozdrawiam.
spotkałam go ostatnio przypadkiem jak był z kolegami. chciałam z nim pogadać więc wzięłam go na bok, a on do mnie że robię mu sceny i co chłopaki sobie pomyślą !! tego już było za wiele. powiedzałam "tak? to już nie masz dziewczyny". on mi na to "tak? ok." i tak to się skończyło... minął już ponad tydzień... i się w ogóle nie odzywamy.. jest mi ciężko, bo nadal go kocham, ale z drugiej strony cieszę się, bo jestem wolna, nie muszę już znosić jego dziecięcego zachowania. nareszcie zajmę się sobą
a kiedyś może znajdzie się ten książę z bajki ![]()
"Moim zdaniem to chłopak powinien skakać wokół dziewczyny a nie dziewczyna wokół chłopaka." - święte słowa. Alya69, zastanów się, czy Twój związek również ma jeszcze sens...
30 2013-03-29 18:56:22 Ostatnio edytowany przez Zapłakana019 (2013-03-29 19:02:24)
Witam
Mam problem z chłopakiem. Moje życie to jedna wielka ruina, chce sie rozstac z chłopakiem ale nie umiem i w dodatku on mi nie pozwala na to ;( wciąż mi mowi ze kocha ale rani, zabrania wciąż, stracilam większosc znajomych, wciąż płacze i sie denerwuje ;/ jestesmy ze sobą ponad rok a teraz czuje ze go juz co raz mniej obchodze. on ma dwadziescia pare lat wiec powinien byc choc toche dojrzaly, pracuje, ma oplaty i obowiązki. jednak to nic nie daje. ja jestem jeszcze młoda, chce sie wyszaleć, nie rezygnowac wciąż ze wszystkiego a on tylko zabrania, kłócimy się bo sie buntuje przeciw temu. wielokrotnie mną szarpał bo chcialam uciec albo go odpędzic ;/zrywalam z nim juz chyba ze 100 razy, przeprowadzilismy milion rozmow ktore pomagaly na kilka dni, radzilam sie koleżanek i nic nie pomaga. teraz stalam sie zrzędliwa, wszystko mnie wkurza i nienawidze siebie, jego, swojego życia. ale chyba nic co teraz napisze nie odda tego co czuje. kilkakrotnie probowalam sie zabic, rowniez przy nim. on zaczyna mnie opisywac jako wariatke, furiatke itp. ale nie poczuwa sie do winy. ktos mi pomoze?
i tak wszyscy o wszystkim wiedzą jeżeli utrzymacie coś w tajemnicy to będzie dla was frajda ludzie wiedzą nawet z kim sie bzykacie i jak
Wiem jak ciężko wyluzować i nie przejmować się chłopakiem . Przerabiałam taki temat . Teraz patrzę na to inaczej . Po prostu nie angażuję się . Jest to trochę wyrafinowane ale nie widzę innej możliwości . Biorę to co chcę wziąć i już . Nieraz mam ochotę na częstsze spotkania . Wtedy na siłę nie robię tego, nawet jak on chce . Bieganie za sobą i Świata nie widzieć nie przyniesie nic dobrego . Myślę , że należy reagować już na pierwsze sygnały , że coś jest nie tak . Wtedy to kategoryczne : DO WIDZENIA -żeby nie wpaść do studni jeszcze głębiej . Pozdrawiam .