Hej ![]()
Zarejestrowałam się tu , ponieważ koniecznie muszę zasięgnąć porady. Może przejdę od razu do mojego problemu :
W wakacje które miały miejsce minionego roku 2011 , jak zwykle przeglądałam skrzynkę odbiorczą na YouTube
Napisał do mnie jakiś chłopak , w celu dowiedzenia się więcej na temat moich filmików które zamieszczam na ów stronie.
Pisałam z nim wtedy przez GG pamiętam chyba z 5 godzin. Następnie przeszliśmy na Skype'a , okazało się że tak jak ja
jest gitarzystą. Zaczęliśmy siebie coraz bardziej odkrywać , mamy podobne zainteresowania , charaktery itp.
Pod koniec wakacji (Ponad 2 miesiące) wyznał mi że się we mnie zakochał. Byłam strasznie zdziwiona. Starałam się zaprzeczyć
delikatnie , by go nie zranić - ponieważ był bardzo wrażliwym człowiekiem. Jednak po paru dniach od tego wyznania , zgodziłam
się na propozycję. Gadaliśmy kiedy tylko mieliśmy czas , przez Telefon , Skype'a , GG ... To szczęście trwało ok. 2 miesięcy.
Potem to wszystko zaczęło mnie przytłaczać , koleżanki zaczęły się ze mnie śmiać że nie stać mnie na nic innego tylko
przez internet. Płakałam i to dużo. Wstyd się przyznać ,ale doszło nawet do samookaleczenia się przeze mnie. Kiedyś nie wytrzymałam , powiedziałam mu że to nie ma sensu. Był załamany , prosił mnie o
powrót jeszcze przez 3 tygodnie. Tego jeszcze nie było mało , moja 'koleżanka' powiedziała mu że go zdradzałam , co oczywiście było nieprawdą. Nie wiem czy chciał się zemścić , czy to były nerwy , opowiedział tej 'koleżance' co o niej mówiłam Potem miałam przerąbane u niej i jej koleżaneczek
.. Zerwaliśmy ze sobą wszelki kontakt - aż do teraz. Napisał do mnie , mówił że ma dziewczynę i jest szczęśliwy. Mimo że w sercu czułam ból , cieszyłam się z jego szczęścia. Znów zaczęliśmy z sobą dużo rozmawiać. Okazało się że z ów dziewczyną , strasznie często się kłócił i to najczęściej o typowo błahe rzeczy.
Wyzywała go , a On cierpiał. Zawsze próbowałam mu w jakiś sposób pomóc. Ale w końcu Ona z nim zerwała. Był załamany.
Gadaliśmy o 1.30 w nocy . Powiedział że mnie Kocha , że nigdy nie przestał. Często mu sie śniłam , a On o mnie myślał.
Ja miałam z resztą podobnie. W środku serca też coś do niego czuję. Wiem że jest bardzo ważną osobą , dla mnie - zależy mi na nim , martwię się o niego. Z jednej strony chcę z nim być , ale nie chcę niszczyć na nowo odbudowanej przyjaźni , z drugiej jednak strony boję się że znów bym sobie z tym nie poradziła , w dodatku zawaliłam 1 semestr i muszę się teraz przyłożyć do nauki. Jestem jeszcze bardzo młoda , całe życie przede mną , ale pewnie i to zdarzenie będzie miało wpływ na jego dalszy rozwój. Proszę więc Panie o pomoc , bo sama już nie wiem co robić ...
Podobne tematy
po ile macie lat ? hm
daleka odleglosc jest miedzy wami zeby sie spotkac w realu ;p
Hej!
Sama osobiście miałam też taką historie! Pewnego razu napisał do mnie chłopak na GG, twierdził po prostu wpisał w katalog publiczny, że szuka dziewczyny z naszego województwa w danym wieku (miałam 20 lat) i wyskoczyłam mu jako jedyna dostępna. Trochę pogadaliśmy, potem kolejny dzień i kolejny. Okazało się, że mamy wspólne zainteresowania. Wziął ode mnie mój nr i zaczęliśmy do siebie dzwonić. Po dwóch tygodniach zaprosił mnie do siebie bo akurat miały być jego urodziny. Długo się wahałam czy jechać. Nikomu nie zdradziłam (nawet najlepszym przyjaciółką) że poznałam go przez internet. Powiedziałam, że poznaliśmy się w mieście w którym studiowałam.
Ryzykując wsiadłam w pociąg i pojechałam do niego na tydzień. Fakt, dzieliło nas tylko 120 km ale jadąc do niego do końca nie powiedziałam nikomu gdzie jadę, tak naprawdę nie wiedziałam kim on jest (równie dobrze mógł sobie zrobić dowcip i nie wyjść po mnie na stację, albo okazać się jakimś zboczeńcem) no i widzieliśmy tylko po jednym swoim zdjęciu
Teraz z perspektywy czasu jest to dla mnie szalone i głupie
Ale tak naprawdę to był mój najlepszy tydzień w życiu
Przez cały rok potem widywaliśmy się na weekendy, a po roku zamieszkaliśmy razem. W lipcu bierzemy ślub i w czerwcu minie 6 lat od pierwszego klikania na GG ![]()
Nawet boję się pomyśleć co by było gdybym nie odpisała, albo bym nie pojechała do niego!
Jak jest się młodym trzeba czerpać z życia ile się da
Przemyśl to sobie! Bo może warto zaryzykować skoro Was tak do siebie ciągnie ![]()
Witaj:)Moja historia jest podobna bardzo do Twojej;)Poznałam obecnego chłopaka przez internet i też dużo ze sobą rozmawialiśmy pisaliśmy kiedy to tylko było możliwe i pojechałam do niego na weekend chociaż znałam go tak jak Ty z rozmów przez tel gg i zdjęć i też nie mówiłam nikomu o tym gdzie bede.Mógł się okazać zboczeńcem mordercą itd.ale okazał się świetnym facetem po przejściach i teraz tego nie żałuje że tak właśnie zrobiłam bo kto wie czy wtedy w ogóle byśmy się poznali;)A za jakiś czas planujemy zamieszkać razem i mam nadzieje ze nam się tez tak dobrze ułoży;)
Powodzenia i wszystkiego dobrego życze;)
Ma sens - czemu nie? Sama mam konto sympatie.eu i piszę z ludźmi. Miłość znalazłam inaczej, ale w ten sposób zyskałam liczne internetowe przyjaźnie. Bez spotkań na żywo nic nie przetrwa, tym bardziej kiedy jeszcze dobrze się nie znamy ;-)
Moim zdaniem to nie ma sensu, bo Ty jesteś jeszcze zbyt niedojrzała, żeby sobie poradzić z taką znajomością. Skoro wcześniej zrezygnowałaś tylko dlatego, że jakieś koleżaneczki śmiały się z Ciebie, to wnioskuję, że i tym razem byłoby podobnie. No i jak można mówić o byciu z kimś, z kim się nigdy nie spotkało? Związki na odległość mają sens, potrafią pokonać naprawdę duże odległości i rzadkie spotkania, ale ludzie muszą być dojrzali i silni, bo inaczej to się szybko rozleci. I wybacz- nie mówię tego, żeby Cię urazić- ale Ty jesteś bardzo słabą osobą i niepewną siebie. Skoro ostatnio zaczęłaś się nawet okaleczać? Daj sobie spokój z tą znajomością, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie- oboje jesteście na to za słabi i zbyt wrażliwi. Jeśli zaangażujesz się bardziej niż ostatnio i znowu nie wyjdzie (a jestem pewna, że nie wyjdzie), to kto wie- może tym razem okaleczanie zajdzie dalej i spróbujesz się nawet zabić? Wiem, że to może brzmieć jak gruba przesada, ale nie wykluczałabym takiej opcji. zastanów się dobrze czy masz dość siły, żeby tego próbować.