Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Strony 1 2 3 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 809 ]

Temat: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Witajcie, mam taki problem który mnie nęka :D siedzę w tym internecie i bywam na tinderze, na sympatii i mój problem polega na tym że na żywo te spotkania kończą się 1 randką. Nie ma znaczenia czy te kobiety są w moim wieku, starsze czy młodsze, czy się śmiejemy, rozmawiamy czy widać że to nie to...po prostu jedno spotkanie i było miło.
Nie chce na siłę przyciągać nikogo ale przez samą statystykę - ostatnie kilka miesięcy to gdzieś..z 20 spotkań i nic, czyli problem doszukuje się chyba w sobie samym, nie wiem czy tylko lovelasy-podrywacze mają sukcesy "na żywo" czy niekoniecznie.
Czy przez internet jak się kogoś poznaje to zawsze 1 spotkania są takie średnie? Bo niektórzy twierdzą że można poznać faceta, kobietę ale zastanawiam się czy to nie odsetek jednak.
Trzeba być sobą ale to niestety nie działa. Więc pragnę zapytać może głównie panie - na co zwracacie uwagę na 1 spotkaniu, co się dla Was liczy, przez co definitywnie kandydata odrzucacie?
Ostatnie spotkanie u mnie sprzed kilku dni i znowu (chyba) niepowodzenie, ale spróbuje zaproponować kolejny wypad, jak będzie odmowa no to jednoznacznie potwierdza to że gdzieś tkwi błąd.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Widać brakuje ci "cojones".
Niestety niektórzy już tak mają :)

3

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Zwyczajny gość, Twój komentarz jest zwyczajnie chamski i nic nie wnosi.

Autorze, a co się dzieje po tym jednym spotkaniu? Piszesz/dzwonisz do dziewczyny i ona nie odpisuje czy może sam tracisz zainteresowanie?
Osobiście mam tak, że jak facet do mnie nie napisze po spotkaniu to uznaję, że nie jest zainteresowany. Odezwanie się po tygodniu czy więcej biorę za niewypał innej randki i wrócenie do mnie z braku laku.
Napewno nie rezygnuj z naturalności - może i są kobiety które lecą na sztuczne frazesy, ale przypuszczam, że ty sam nie będziesz się czuł komfortowo ani czerpał przyjemności z takiego udawania.

4

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Husky napisał/a:

Zwyczajny gość, Twój komentarz jest zwyczajnie chamski i nic nie wnosi.

Autorze, a co się dzieje po tym jednym spotkaniu? Piszesz/dzwonisz do dziewczyny i ona nie odpisuje czy może sam tracisz zainteresowanie?
Osobiście mam tak, że jak facet do mnie nie napisze po spotkaniu to uznaję, że nie jest zainteresowany. Odezwanie się po tygodniu czy więcej biorę za niewypał innej randki i wrócenie do mnie z braku laku.
Napewno nie rezygnuj z naturalności - może i są kobiety które lecą na sztuczne frazesy, ale przypuszczam, że ty sam nie będziesz się czuł komfortowo ani czerpał przyjemności z takiego udawania.

Lepiej powiedz mu ilu facetów odrzuciłaś na ostatnich 20 randek wtedy będzie wiedział, że kobiety pod byle pretekstem odrzucają, bo mają setki ochotników oczekujących w kolejce a tak naprawdę to same nie wiedzą czego chcą. Jeśli facet nie wywoła chemii juz po pierszych 5 minutach to jest spalony.

5

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Husky napisał/a:

Autorze, a co się dzieje po tym jednym spotkaniu? Piszesz/dzwonisz do dziewczyny i ona nie odpisuje czy może sam tracisz zainteresowanie?
Osobiście mam tak, że jak facet do mnie nie napisze po spotkaniu to uznaję, że nie jest zainteresowany. Odezwanie się po tygodniu czy więcej biorę za niewypał innej randki i wrócenie do mnie z braku laku.

Nie, nie to u mnie to działa tak że przeważnie na następny dzień się odzywam, ale o ile czasem nie ma odpowiedzi, to w większości przypadków są, no ale kończy się tak że ona da znać kiedy pasuje jej się spotkać bo jak jej proponuje to odpada np ten weekend, no i nie daje i mijają miesiące czyli nici.
A inne nie odpisują, może ktoś się zastanawia czy wszystkie z tych 20 kobiet by mi odpowiadały, otóż fakt nie wszystkie ale spokojnie połowa, było fajnie, rozmowa i śmiech itd.
Z innymi gadka się nie kleiła, albo to nie było to.

No i faktycznie może tak być ze ja nie potrafię wywoływać chemii, no ale jak pisałem nie każdy jest lovelasem/podrywaczem, w mieściach publicznych przy pierwszym spotkaniu to  jest dla mnie takie "za szybkie".
Byłem w dwóch poważnych związkach ale od dłuższego czasu jestem sam, no i się zastanawiam jak to jest z tymi randkami w sieci, w pracy są sami faceci więc dlatego pomyślałem o skorzystaniu z tej opcji i o ile sporo kobiet odpisuje, wiadomo nie wszystkie - to też zasługa profilu, zdjęć bo dziewczyna moje kumpla jest dorywczo fotografem na weselach i taką mini sesję zrobiliśmy czyli mam 2 fotki naturalne i 2 ustawione - działa to dobrze no ale potem na żywo jest kiepsko.

Tzn kiepsko - jest ok ale nie ma szału, nawet jak te kobiety odwożę do domu to na razie, papa, buziak i tyle, wiadomo nie ma machania spod domu, patrzenia jak odjeżdżam itd :D

A tak pomyślałem np "speed-dating" - szybkie randki - lepsza opcja niż te w sieci czy niekoniecznie? żeby było od razu face 2 face
No bo jak to jest czy faktycznie rzeczywistość randek w necie jest taka że potem to jednorazowe są spotkania?

Po prostu doszukuje się błędu ale nie wiem gdzie on jest? Może nie ta natura którą oczekują kobiety.

6

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

A może coś zatailes, przykoloryzowales?
Hm?
Mnie np kiedyś  Pan zapomniał powiedzieć poprzez portal ze mieszka nadal z byłą, oznajmił mi to dopiero na 1 randce. :-D
Zgadnij czy mialam ochotę na dalsze spotkania i smsy?

7

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Konradoo86 napisał/a:
Husky napisał/a:

Autorze, a co się dzieje po tym jednym spotkaniu? Piszesz/dzwonisz do dziewczyny i ona nie odpisuje czy może sam tracisz zainteresowanie?
Osobiście mam tak, że jak facet do mnie nie napisze po spotkaniu to uznaję, że nie jest zainteresowany. Odezwanie się po tygodniu czy więcej biorę za niewypał innej randki i wrócenie do mnie z braku laku.

Nie, nie to u mnie to działa tak że przeważnie na następny dzień się odzywam, ale o ile czasem nie ma odpowiedzi, to w większości przypadków są, no ale kończy się tak że ona da znać kiedy pasuje jej się spotkać bo jak jej proponuje to odpada np ten weekend, no i nie daje i mijają miesiące czyli nici.
A inne nie odpisują, może ktoś się zastanawia czy wszystkie z tych 20 kobiet by mi odpowiadały, otóż fakt nie wszystkie ale spokojnie połowa, było fajnie, rozmowa i śmiech itd.
Z innymi gadka się nie kleiła, albo to nie było to.

No i faktycznie może tak być ze ja nie potrafię wywoływać chemii, no ale jak pisałem nie każdy jest lovelasem/podrywaczem, w mieściach publicznych przy pierwszym spotkaniu to  jest dla mnie takie "za szybkie".
Byłem w dwóch poważnych związkach ale od dłuższego czasu jestem sam, no i się zastanawiam jak to jest z tymi randkami w sieci, w pracy są sami faceci więc dlatego pomyślałem o skorzystaniu z tej opcji i o ile sporo kobiet odpisuje, wiadomo nie wszystkie - to też zasługa profilu, zdjęć bo dziewczyna moje kumpla jest dorywczo fotografem na weselach i taką mini sesję zrobiliśmy czyli mam 2 fotki naturalne i 2 ustawione - działa to dobrze no ale potem na żywo jest kiepsko.

Tzn kiepsko - jest ok ale nie ma szału, nawet jak te kobiety odwożę do domu to na razie, papa, buziak i tyle, wiadomo nie ma machania spod domu, patrzenia jak odjeżdżam itd :D

A tak pomyślałem np "speed-dating" - szybkie randki - lepsza opcja niż te w sieci czy niekoniecznie? żeby było od razu face 2 face
No bo jak to jest czy faktycznie rzeczywistość randek w necie jest taka że potem to jednorazowe są spotkania?

Po prostu doszukuje się błędu ale nie wiem gdzie on jest? Może nie ta natura którą oczekują kobiety.

Dla nich istotna jest ta głupia chemia. Jeśli tego nie potrafisz osiągnąć na pierwszym spotkaniu to zero szans. One mają setki propozycji i szukają jednorożca czyli jeśli nie jesteś podrywaczem to słabe szanse. Wygląda na to, że najpierw ty musisz oszukać, bo one same tego chcą(chemia) a potem one ciebie(kłotnie, brak miłości) bo ty przecież nie byłeś autentyczny podrywając kobietę(manipulowałeś nią i jej odczuciami).

8

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Bo z tych wszystkich portali te znajomości są takie trochę wymuszane i te pierwsze spotkanie, to jest coś w rodzaju "obwąchiwania się".
Czy zanim się umówisz, to próbujesz te dziewczyny jakoś bliżej poznać,  czy od razu idziesz tak na żywioł?

Co ma być to będzie, a jak już będzie to trzeba się z tym zmierzyć.                                                                                          gg 66434334

9

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

W internetach już kawały krążą o wymaganiach dziewcząt przesiadujących na portalach, co to kawaler powinien mieć,
jaki to on powinien być, czym powinien się interesować, jak powinien wyglądać, co powinien robić, a co mógłby jeszcze przy okazji...
Takie egzemplarze od razu wrzucam na czarną listę i nawet nie wchodzę dalej na ich profil, bo to strata czasu jest mojego i jej,
ani ona dla mnie, ani ja dla niej, od razu wiadomo że nic z tego nie będzie, nawet jeśli jakoś przebrniemy przez pierwszą randkę.
Przechodzę więc dalej i szukam jakiejś bardziej odpowiedniej, która ma trochę skromniejsze wymagania i nieco bardziej realne oczekiwania,
bo ostatnie co mi jest teraz w życiu potrzebne, to roszczeniowa, nadęta i cały czas niezadowolona pancia, dla której wiecznie będę nie taki,
a jak tylko na chwilę przystanę zaczerpnąć oddechu pomiędzy spełnianiem kolejnych jej zachcianek, moje miejsce zajmie inny, nowszy model.

No więc... No więc jak już taką wstępnie mi pasującą pannę znajdę, to coś tam do niej piszę, najczęściej o jakichś bzdetach kompletnie bez znaczenia,
wtrącając jakiś żart, anegdotę czy wspomnienie (coś w stylu "a tak przy okazji, to właśnie sobie przypomniałem...") i obserwując pilnie jej reakcje.
To jest kluczowy moment, od którego teraz zależy czy do pierwszej randki w ogóle dojdzie. Jeśli uznam, że jest okej, przechodzę do kolejnego etapu
i teraz kombinuję jak tu od niej niby przy okazji wyciągnąć to co mnie akurat interesuje. Cały proces trwa około tygodnia i to jest dobry czas,
aby przygotować sobie grunt pod tą pierwszą randkę, na której oboje już mniej więcej wiecie czego możecie się po sobie spodziewać.

Będąc cierpliwym i wytrwałym, koncentrując się bardziej na jakości potencjalnej relacji, a nie na ilości zaliczonych randek,
oszczędzisz energię i czas, w którym być może mógłbyś poznać kogoś odpowiedniego, zamiast go marnować na znajomości, które nie rokują,
a to da się wyczuć niemal od razu, wystarczy umiejętnie poprowadzić "rozmowę kwalifikacyjną" z potencjalną kandydatką
i wbrew temu co będą starali się wpajać ci do głowy różnej maści samozwańczy eksperci od podrywu, to mityczne BYCIE SOBĄ jest bardzo ważne,
o ile nie najważniejsze, oczywiście jeśli szukasz partnerki na życie, a nie tylko materaca do dmuchania na miesiąc czy dwa, kwestia priorytetów.

Oczywiście nawet stosując się do powyższych wytycznych, nie ma absolutnie najmniejszych nawet procent gwarancji,
że z tą czy z tamtą ci wyjdzie i nie skończy się po tygodniu czy po pierwszej randce. Gwarancji nigdy mieć nie będziesz,
bo życie byłoby zbyt proste i strasznie nudne, gdyby tak od razu wszystko było wiadomo i podane na tacy pod sam nos.
Porażki zawsze będą się zdarzać i są to rzeczy nieuniknione, czasami wystarczy, że ktoś przyjdzie na randkę nie w humorze,
albo nie w takiej koszuli, albo dzień wcześniej pozna kogoś innego, albo sto dwadzieścia sześć tysięcy innych czynników
może mieć wpływ na przebieg oraz finał pierwszej randki i na większość z nich nie masz żadnego wpływu. Ale na niektóre masz.

Kiedyś miałem sytuację, że na pierwszą randkę wystroiłem się w eleganckie ciuchy, których zwykle nie noszę.
Na co dzień ubieram się mało elegancko, koszulka, dżinsy, obuwie sportowe, ewentualnie jakaś bluza na garba jak jest zimno.
Taki mam styl odkąd pamiętam. No ale w szafie wiszą też ciuchy na specjalne okazje, między innymi skórzana kurtka,
na którą wydałem połowę wypłaty, również skórzane i niewiele tańsze buty kupione specjalnie na wesele kolegi,
markowe koszule kupowane co roku na święta albo na sylwestra, jest nawet marynarka którą miałem w całym życiu raz na plecach.
No i poznałem pewną kobietę z którą bardzo fajnie się gadało, wszystko szło gładko i bez specjalnego wysiłku, pełen lajcik,
nawet chyba ona pierwsza zaproponowała spotkanie i nie wiem co mi w baniak odpaliło... wystroiłem się jak stróż w Boże Ciało.
Nawciągałem na siebie najlepsze szmaty, żeby zrobić na damie wrażenie, pojechałem na spotkanie i od razu coś mi nie grało,
gadka drętwa jakaś taka o niczym, entuzjazm z niej opadł ewidentnie z jakiegoś powodu, więc i mi się zaraz klimat udzielił,
posiedzieliśmy nad zimną kawą z godzinę, aż w końcu nie wytrzymałem i zapytałem wprost:

- No dobra, rozczarowana?
- Bo ja wiem... Chyba powinieneś unikać brązowego.
- Że koloru w sensie?
- Tak, koloru. W brązowym ci nie do twarzy.
- Mhm... W porządku, uznam to za dobry powód zakończenia spotkania i cóż, to by chyba było na tyle, he he
- Myślę że tak będzie najlepiej.
- Okej, tak czy siak miło było poznać.
- Mnie również, ale...
- Nic nie mów. I tak skłamiesz, a dla mnie to nie ma żadnego znaczenia.
- Okej, to możemy już iść.

Koniec.

Dziś mija ponad dwa lata od tamtego nieszczęsnego spotkania.
Ja już dawno jestem z kimś innym, ona chyba też, ale cały czas mamy siebie w znajomych na fejsbuku i czasem coś tam pogadamy.
Któregoś razu jej zapytałem czy wtedy naprawdę poszło o ten brązowy, a rzeczywiście byłem cały na brązowo, tylko spodnie dżinsy. 
Napisała mi (podobno szczerze z ręką na sercu) że do dzisiaj się zastanawia co było nie tak i nie ma pojęcia, więc może być że faktycznie.
Dziś to już nie ma żadnego znaczenia, ale przyjmując że mówi prawdę i rzeczywiście powodem był brązowy w którym mi podobno nie do twarzy,
to być może gdybym wcześniej od niej wydobył takie informacje (jeszcze na etapie wstępnej selekcji na portalu) i ubrał się zwyczajnie,
a więc gdybym BYŁ SOBĄ zamiast cudować i odpierdzielać jakieś idiotyczne szopki, dziś dwa lata później, mieszkalibyśmy razem i planowali ślub.
Kto wie, mogłoby tak być, a mogło być inaczej, nieistotne. Istotne jest to, że nie ma co pajacować i starać się robić na siłę wrażenia,
bo to nigdy nie popłaca. Albo tak jak w moim przypadku polegniesz od razu, albo będziesz musiał już do końca udawać kogoś kim nie jesteś,
co prędzej czy później zacznie ci bokiem wychodzić i wtedy twoje dni w tym związku będą już policzone.

Podsumowując - internetowe randki jak najbardziej mają sens, jednak jeśli szukasz czegoś stałego i na poważnie, to niestety,
a może właśnie stety, musisz staranniej przebierać w ofertach i tym samym przygotować się na mniejszą skuteczność trafień.
Doprowadzić do randki, to jest żaden wyczyn, bo nawet ja (a żaden ze mnie Antonio Banderas) i w moim wieku (45 lat, ha ha)
poświęcając 2-3 wieczory w tygodniu, jestem w stanie ustawić 3-4 randki w jeden weekend, nie stosując żadnych wymyślnych tricków.
Tylko tu nie o bicie rekordów chodzi, a o wyłuskanie z tłumu atrakcyjnych dziewcząt tej jednej jedynej z którą chciałbym być,
a nie chciałbym być z dziewczyną, dla której atrakcyjny we mnie jest zestaw tanich sztuczek, którymi ją oczaruję na pierwszej randce.
Ty też tego nie chcesz, więc bądź cierpliwy i nie słuchaj tych co mówią, że bycie sobą się nie opłaca. Akurat to jedno zawsze się opłaca. 

P.S.
Na jedną z moich pierwszych randek przyjechałem starym gratem i ... bez grosza przy dupie,
nie miałem przy sobie nawet 5zł na głupią colę jak się później okazało. Poważnie mówię, bez żartów.
Zabrałem dziewczynę na randkę zdezelowanym szrotem i musiała sama zapłacić za swoją colę,
bo dopiero przy kasie się zorientowałem, że nie wziąłem forsy z domu. Trzy godziny siedzieliśmy na plaży gadając o życiu i sącząc colę,
aż w końcu spadł deszcz, a ja oczywiście nic nie mam, żadnego parasola, żadnej kapoty, żeby chociaż dziewczynę przed deszczem osłonić,
samochód stoi dwa kilometry dalej na parkingu, no po prostu jedna wielka masakra. Chcesz wiedzieć co było dalej?
Dalej był ślub, osiem lat zgodnego małżeństwa i mój syn, największy skarb na świecie jaki mam. Właśnie to było dalej.
Po pierwszej randce jak z najgorszego koszmaru :)

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

10

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Ja korzystałam trochę z portalu na S. Nie powiem ciężko jest. Chociaż poznałam tam  mojego byłego. Nigdy chyba nie miałam tak, że na pierwszym spotkaniu było rto WOW. Ale jeśli z chłopakiem dobrze mi się gadało, był sympatyczny i sam z siebie się później odezwał, to były jeszcze tak ze 2, 3 spotkania, żeby zobaczyć czy coś z tego będzie. W sumie miałam tylko jedno takie spotkanie, gdzie koleś mnie maksymalnie zniechęcił do siebie, po prostu uważał się, za nie wiadomo kogo, pouczał mnie, w ogóle katastrofa. Nie podobała mu się np.moja praca, a co się okazało? Pan cwaniaczek był bezrobotny, oczywiście z tysiącem pomysłów na biznes, ale jakoś od roku pierdział w stołek. Mój były też nie spodobał mi się z wyglądu na początku. Ale ujął mnie swoim charakterem. Dlatego jeszcze się umówiliśmy na pare randek. On od razu mi powiedział, że jest mną zauroczony, że jak mnie zobaczył to mu dech zaparło i takie tam... Koniec końców ja się zaczełam stopniowa angażować, a on nagle z dnia na dzień po wspólnych wakacjach stwierdził, że to  jednak on nie potrafi mnie pokochać, odnaleźć się przy mnie i takie tam. Dlatego ja chyba póki co rezygnuje z portali i ogólnie jakichkolwiek randek. Ale rozumiem cię bardzo dobrze, bo gdzie tu kogoś poznać tak naprawdę, jak się pracuje z samymi facetami (ja np.prawie z samymi babkami).

"Czyż to nie miłość sprawia, że pada deszcz?
Woda zmienia się w chmurę i z radością uderza
o ziemię, by nawilżyć wszystkie nasiona..."

11

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

No właśnie u mnie to jest tak że na takim badoo, zaadoptuj, tinderze te rozmowy trwają nieraz tygodniami bo komuś coś nie pasuje żeby się umówić i przekładamy no a wypracowania dalej idą.
I właśnie staram się poznawać te kobiety konkretnie, nawet nieraz szukam na nk, fb itp niektóre to takie szare myszki jeszcze były parę lat temu ale się wyrobiły :) Bo już myślałem że jakiś brzydal ale mój kumpel się śmieje że jestem nienormalny, że oczywiście tylko modele z okładek mogą kogoś poznać, poza tym twierdzi że jest ok i on też tego nie rozumie, bo on np działa na tinderze to co chwilę z jakąś się umawia, na baseny jeżdżą, do klubu nawet no ale nie na 1 spotkaniu.
Nie mam pojęcia dlaczego facet np nie dostaje 2 szansy? ja np na drugim spotkaniu o wiele bardziej się otwieram, a na pierwszym hmm czasem biorę auto celowo - chociaż czasy są jakie są i kobiety nie chcą wsiadać do obcego faceta do auta ale wtedy jest ta intymność i ja się czuje lepiej mogę coś działać.
Albo alkohol też wtedy puszczają hamulce, no ale nie zawsze tak jest, nie każda kobieta tego chce, trudno pić samemu albo podjeżdżać autem jak ona nie chce.

Goldenna - czyli dałaś szanse facetowi pomimo że nie przypadł Ci do gustu fizycznie, wizualnie? No ale i tak nici? Tylko że to on już potem nie chciał..dziwne

SonyXperia - tak jak pisałem wyżej no próbuje te kobiety poznawać, o niektórych wiem wszystko - życiorys mógłbym napisać bo tyle rozmawiamy w sieci, serio..rodzeństwo, rodzice z jakich stron pochodzą, ile mają lat, gdzie chodzi na imprezki, co czyta, gdzie była na urlopie, kumpelki z pracy no wszystko dosłownie, to jest masakra to jest na zasadzie "wiesz ta moja kumpela Magda to ona itd.."

Ally - absolutnie nic nie zatajam :D mieszkanie z byłą? ostatni mój związek był dobrych parę lat temu także, chyba juz była ma męża :D Ja takich akcji nie robię bo i po co?

Czyli mówicie że to norma że znajomości z sieci przenoszone do realnego świata = często jednorazówka lub na początku taka relacja nudna, bez szału?
A czy jest szansa że jakakolwiek kobieta będzie chciała coś więcej u mnie np i sama będzie to inicjować czy raczej 90% kobiet oczekuje ruchu ze strony mężczyzny?

12 Ostatnio edytowany przez anderstud (2018-11-17 15:17:02)

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Pisanie tygodniami z laską, której co chwila coś wypada jest pozbawione sensu z czterech powodów co najmniej.

1. Nie istnieją tacy ludzie, którzy ciągle i bez przerwy są aż tak zajęci, żeby nie znaleźć w ciągu dnia godziny na spotkanie.
Nigdy nie wierz w podobne historie, bo to są zwykłe bujdy na resorach, najczęściej opowiadane przez dziewczyny,
które nie są zainteresowane bliższą znajomością, a piszą bardziej dla zabicia nudy i spotykają się już naprawdę na siłę,
ewentualnie również z nudów (bo co będę sama w domu siedzieć) i może gdzieś tam trochę licząc, że na żywo coś pyknie.
Tak czy inaczej, ona jeszcze przed wyjściem z domu jest na NIE a ty masz robić z siebie kretyna, żeby ją zabawić i wtedy kto wie...

2. Marnując energię i czas na przeciąganie bezsensownej pisaniny, każdej minuty sam pozbawiasz się szansy na poznanie kogoś,
komu bardziej będzie się chciało ruszyć tyłek z domu, żeby się tobą spotkać. Nie za kilka tygodni jak nic lepszego nie będzie miała do roboty,
bo koleżanki będą na swoich randkach, a żadnego innego absztyfikanta nie będzie na horyzoncie, to z braku laku możesz być ty. 

3. Różne statystyki różnie podają jaki to jest procent użytkowników portali, ale samo zjawisko jest dobrze znane i rozpoznane.
Jakaś tam część kobiet jak i mężczyzn piszących na portalach, rejestruje tam się tylko po to właśnie, żeby pisać. Pisać, pisać, pisać...
Większą satysfakcję czerpią z samego faktu, że ktoś poświęca im uwagę pisząc z nimi w nieskończoność, niż ze spotkań na żywo,
no chyba że faktycznie jesteś Bradem Pittem czy Georgem Clooneyem na wakacjach w Polsce, który chciałby zwiedzić nasz piękny kraj
swoim nowiutkim błyszczącym Ferrari w towarzystwie pierwszej lepszej siksy poznanej na jakimś internetowym portalu randkowym. 
Wtedy tak, masz jakieś szanse, ale jeśli chociaż jeden szczegół się nie zgadza, to zapomnij od razu i zostań przy pisaniu.

4. Przeciągające się pisanie siłą rzeczy doprowadzi do sytuacji w której wystrzelacie się z tematów do ciekawej rozmowy
i kiedy już dojdzie do tej wymęczonej pierwszej randki, może być tak, że zwyczajnie nie będzie już o czym gadać. I klapa. The End.
Siedzicie wtedy jak dwie sieroty i ani be ani me. Coś tam próbujesz jakoś rozkręcić spotkanie, ale ona już myśli tylko o tym, gdzie jest wyjście.
Wracając do chaty myślisz sobie - nieźle mi poszło, coś z tego będzie - a ona pisze już sms do koleżanki - OMG co za porażka!

Uwaga teraz puenta - jeśli dziewczyna nie wyraża chęci na spotkanie w ciągu maksymalnie tygodnia od pierwszej zaczepki na portalu,
to zwyczajnie odbijasz z tematem i szukasz gdzie indziej.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

13

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Ok ja to wiem, natomiast chodzi mi o sytuację gdy się pisze najpierw tygodniami a potem spotkanie, to też bezsensu bo w rzeczywistości wszystko się weryfikuje.
Nie, powiem szczerze że faktycznie z jednymi się super rozmawia z innymi mniej ale efekt taki że tych kolejnych spotkań nigdy nie ma.

Po prostu też nie wiadomo czego kobiety oczekują, a z kolei ciężko tak przynajmniej u mnie otworzyć się po 10-15 min spotkania, z czasem się bardziej rozkręcam ale to by musiało być drugie spotkanie, do którego nie dochodzi ;)

14 Ostatnio edytowany przez Gary (2018-11-17 17:39:49)

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Jeśli dziewczyny nie chcą chodzić z Tobą na pierwsze spotkanie w realu, to znaczy że robisz coś źle. Ale chcą, czyli robisz to dobrze.

Jeśli dziewczyny umawiają się na pierwsze spotkanie, a potem nie chcą się już spotykać, to znaczy że robisz coś źle. Bo one nie chcą.

Oczywiste, prawda? Coś robisz źle i jest jak jest.

Zadajesz pytanie -- co robię źle?

Mówią, że "nie ma chemii". Czyli nie czują emocji. Są obojętne. Chrzanienie żartów, o życiu, pogodzie, silnikach, pieskach, filmach, zawodach, pracy, studiach ... nie działa. WTF? No to co działa? Chciałbyś tutaj jakąś marną poradę?  A może trzeba tutaj wylać wiele tysięcy słów?

No taaaaak... wspomnę o Neil Strauss Gra... to mnie okrzyczą... bo nie wiedzą, że dziewczyny chcą się bawić, chcą poczuć emocje. To może o Szabelskim wspomnę? Aaaale kto by chciał słuchać pana 40+ świrusa który pokazuje błędy w relacjach? W końcu to zwykły oszust PUA, prawda?

I potem mamy znowu ten sam bit...

Some guys have all the luck
Some guys have all the pain
Some guys get all the breaks
Some guys do nothing but complain

Trik jest inny jednak -- Ci pierwsi wykonali pewną prace, pokonali samego siebie, byli gotowi się złamać, aby zdobyć dziewczynę.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

15 Ostatnio edytowany przez anderstud (2018-11-17 17:48:06)

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Konradoo86 napisał/a:

chodzi mi o sytuację gdy się pisze najpierw tygodniami a potem spotkanie

No to ci tłumaczę właśnie - nie pisze się tygodniami.
Pisanie tygodniami oznacza, że nie jesteś dla niej na tyle atrakcyjny, aby się z tobą od razu spotykać,
ale dopóki nic lepszego się jej nie trafi, to pompuje sobie ego samym faktem, że ktoś poświęca jej tyle uwagi.

Wykluczam na razie opcję, że na spotkaniu wyglądasz zupełnie inaczej niż na retuszowanych w fotoszopie fotkach
albo w jakimś innym aspekcie zderzenie z rzeczywistością nijak się ma do radosnej twórczości literackiej na portalu,
gdzie tygodniami sadziłeś pannie głodne kawałki jaki to ty nie jesteś hej do przodu figo fago, a w realu ...
Nie jest tak mam nadzieję, bo jeśli jest, to masz już odpowiedź dlaczego pierwsza randka jest zazwyczaj ostatnią.
I wracamy do punktu wyjścia czyli BYCIA SOBĄ
Jeśli będąc sobą zainteresujesz dziewczynę na tyle, że zechce się z tobą spotkać od razu (nie być może za dwa miesiące z braku laku)
to stawiam dolary przeciwko liściom, że dojdzie do drugiego, do następnego i do jeszcze kolejnych, sama będzie chciała się spotykać.
Jeśli zaczynasz wszystko od robienia jakiegoś szoł i stosowania fajansiarskich sztuczek, to na spotkaniu polegniesz,
jak nie na pierwszym, to na drugim i cały twój wysiłek i tak psu w dupę pójdzie.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

16

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

anderstud -- posty nr 12 i 15 -- całkowicie, w 100% pod nimi się podpisuję.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

17 Ostatnio edytowany przez canarios (2018-11-17 18:47:56)

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Gary napisał/a:

Jeśli dziewczyny nie chcą chodzić z Tobą na pierwsze spotkanie w realu, to znaczy że robisz coś źle. Ale chcą, czyli robisz to dobrze.

Jeśli dziewczyny umawiają się na pierwsze spotkanie, a potem nie chcą się już spotykać, to znaczy że robisz coś źle. Bo one nie chcą.

Oczywiste, prawda? Coś robisz źle i jest jak jest.

Zadajesz pytanie -- co robię źle?

Mówią, że "nie ma chemii". Czyli nie czują emocji. Są obojętne. Chrzanienie żartów, o życiu, pogodzie, silnikach, pieskach, filmach, zawodach, pracy, studiach ... nie działa. WTF? No to co działa? Chciałbyś tutaj jakąś marną poradę?  A może trzeba tutaj wylać wiele tysięcy słów?

No taaaaak... wspomnę o Neil Strauss Gra... to mnie okrzyczą... bo nie wiedzą, że dziewczyny chcą się bawić, chcą poczuć emocje. To może o Szabelskim wspomnę? Aaaale kto by chciał słuchać pana 40+ świrusa który pokazuje błędy w relacjach? W końcu to zwykły oszust PUA, prawda?

I potem mamy znowu ten sam bit...

Some guys have all the luck
Some guys have all the pain
Some guys get all the breaks
Some guys do nothing but complain

Trik jest inny jednak -- Ci pierwsi wykonali pewną prace, pokonali samego siebie, byli gotowi się złamać, aby zdobyć dziewczynę.

Nic z tego Gary! Ty wychodzisz z błędnego założenia,że cały świat obraca się wokół ego kobiety. Zabaw ją, niech poczuje emocje. Zrób z siebie pajaca i klauna a ona być może jak będzie miała humor i nie będzie to 13, piątek a ty będziesz miał właściwy znak zodiaku a nad tobą pokaże się tęcza i aureola nad twoją głową to szanse,że ona łaskawie cię zaakceptuje są takie jak wygrana w lotto. Ty szukasz tzw. validacji u kobiet.Przecież one nie zamierzają w ogóle poznawać facetów, bo jak można kogoś poznać tylko po pierwszej randce czyli nawet jeśli wzbudzisz chemię to nie masz gwarancji,że kobieta będzie cię kochać dłużej niż rok. Po co ci taka niestabilna kobieta?

18

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
anderstud napisał/a:

Wykluczam na razie opcję, że na spotkaniu wyglądasz zupełnie inaczej niż na retuszowanych w fotoszopie fotkach
albo w jakimś innym aspekcie zderzenie z rzeczywistością nijak się ma do radosnej twórczości literackiej na portalu,
gdzie tygodniami sadziłeś pannie głodne kawałki jaki to ty nie jesteś hej do przodu figo fago, a w realu ...
Nie jest tak mam nadzieję, bo jeśli jest, to masz już odpowiedź dlaczego pierwsza randka jest zazwyczaj ostatnią.
I wracamy do punktu wyjścia czyli BYCIA SOBĄ

Zależy co rozumiesz pod tymi pojęciami, tak jak pisałem mam dwa zdjęcia normalne naturalne, dwa z konkretnej sesji ale nie w garniturach :D Natomiast no ja nie uważam żeby wstawianie zdjęć robionych z rączki nie wiem..zaraz po wstaniu z łóżka to było coś okej, kobieta też nie robi foty bez make-upu, w dresie jak biegnie, tylko foty z urlopów, albo jakieś w sukienkach itd
Takie są wg mnie prawa internetu i randek, fotki + rozmowa konkretna, inaczej to nikt się nie odezwie, ale to też zależy co masz na myśli. Te kobiety nie uciekają z tych spotkań i nie trwają one 15 min i sorka ale śpieszy mi się.

Poza tym ja tego nie rozumiem - mam być sobą czy mam robić z siebie pozera i lovelasa dyskotekowego? To są dwie różne sprawy, jak ktoś taki nie jest to działa tak jaki on jest czyli jest sobą, tak jak pisałem no ja się otwieram po czasie, a nie na 1 spotkaniu po 10 min jak na dyskotece podpity lovelas startujący do 20 letniej studentki.

19

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Konradoo86 napisał/a:
anderstud napisał/a:

Wykluczam na razie opcję, że na spotkaniu wyglądasz zupełnie inaczej niż na retuszowanych w fotoszopie fotkach
albo w jakimś innym aspekcie zderzenie z rzeczywistością nijak się ma do radosnej twórczości literackiej na portalu,
gdzie tygodniami sadziłeś pannie głodne kawałki jaki to ty nie jesteś hej do przodu figo fago, a w realu ...
Nie jest tak mam nadzieję, bo jeśli jest, to masz już odpowiedź dlaczego pierwsza randka jest zazwyczaj ostatnią.
I wracamy do punktu wyjścia czyli BYCIA SOBĄ

Zależy co rozumiesz pod tymi pojęciami, tak jak pisałem mam dwa zdjęcia normalne naturalne, dwa z konkretnej sesji ale nie w garniturach :D Natomiast no ja nie uważam żeby wstawianie zdjęć robionych z rączki nie wiem..zaraz po wstaniu z łóżka to było coś okej, kobieta też nie robi foty bez make-upu, w dresie jak biegnie, tylko foty z urlopów, albo jakieś w sukienkach itd
Takie są wg mnie prawa internetu i randek, fotki + rozmowa konkretna, inaczej to nikt się nie odezwie, ale to też zależy co masz na myśli. Te kobiety nie uciekają z tych spotkań i nie trwają one 15 min i sorka ale śpieszy mi się.

Poza tym ja tego nie rozumiem - mam być sobą czy mam robić z siebie pozera i lovelasa dyskotekowego? To są dwie różne sprawy, jak ktoś taki nie jest to działa tak jaki on jest czyli jest sobą, tak jak pisałem no ja się otwieram po czasie, a nie na 1 spotkaniu po 10 min jak na dyskotece podpity lovelas startujący do 20 letniej studentki.

Sam widzisz jakich porad tutaj udzielają. Jeden mówi bądź sobą a drugi bądź podrywaczem(pozerem), co dla ciebie jest sprzecznością(dla mnie też) przy czym obaj zgadzają się ze sobą.
Jeśli flirtowania naturalnego nie masz w sobie to ja rownież nie mam żadnej innej sensownej rady. Dla kobiet najpierw liczy się atrakcyjność fizyczna a potem dopiero sprawdzają czy idzie ona w parze z ich wyobrażeniami o atrakcyjnym pod każdym względem facecie. One wszystkie chciałyby mieć Brada Pitta, ale zazwyczaj zbyt wiele wymagają od nas facetów. Mówiąc flirt naturalny mam na myśli flirt nie podparty żadnymi metodami manipulacji znanymi przez PUA a oparty na szczerych i prawdziwych intencjach.

20

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Tak ogólnie do panów piszę: nie ma co się oburzać, że kobiety nie odpisują, albo nie ma drugich randek. Odpowiedzcie sobie sami, na każde sto profili, ile jest takich, że kobieta Wam się faktycznie spodobała? No to my, kobiety mamy tak samo z wiadomościami, które dostajemy. Dostajemy 100 wiadomości, ale zaledwie kilku chłopaków nam się spodobało, a z nich część i tak odpada na randkach, bo w rzeczywistości okazali się inni od naszych wyobrażeń na ich temat.
Takie pisanie, że kobiety mają za duże wymagania to jest kosmiczna bzdura, żeby zwalić na nie winę za własne niepowodzenia (choć w obu płciach jest odsetek osób, które mają wymagania nie do spełnienia, ale to inny temat). A jak patrzę na wypowiedzi w innych wątkach, to nasuwa się wniosek, że niektórzy samotni faceci mają podejście takie, że skoro nie piją, nie biją i mają jakąś tam pracę, to baby powinny walić drzwiami i oknami, a skoro nie walą, to znaczy, że im się w d... poprzewracało. Ludzie mają tendencję do myślenia o sobie dobrze i to jest ok. Ale trzeba mieć na uwadze, że jeśli myślisz o sobie, że jesteś przystojny/ładna, to tak naprawdę możesz wcale nie wyróżniać się z tłumu. Co więcej najprawdopodobniej Twoja aparycja nie trafia w gust większości osób, które ci się podobają. Taka jest kolej rzeczy niezależnie od tego, czy mówimy o randkach z internetu, czy o poznawaniu się w realu. Więc trzeba się zdecydować, czy godzisz się na 100 nieudanych randek, żeby trafić wreszcie na kobietę, której autentycznie się spodobasz, czy wolisz żeby kobiety umawiały się na kolejne randki, mimo że średnio im się podobasz, ale nie ma na horyzoncie nikogo lepszego. Zatem skończcie narzekać na wymagania kobiet, bo sami sobie wyrządzacie kuku. Chcecie być zapchajdziurami? Koledzy jakoś mają dziewczyny, a w czym Wy jesteście od nich gorsi?

PS. Przepraszam za kierowanie wypowiedzi do wszystkich. Proszę osoby, których nie dotyczy moja wypowiedź, o nie branie jej do siebie i nie oburzanie się :-)

21

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Autorze za bardzo się spinasz. Skoro tyle randek tą drogą nie wyszło, ja dałbym sobie spokój z dziewczynami z netu. Nie masz jakiegoś towarzystwa? Może koleżanka koleżanki, może koleżanka kolegi?

22

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

No jakieś tam kontakty mam ale trudno pytać, czy nie ma tam jakieś wolnej kobiety :D
Niestety okres średniej szkoły/studiów już dawno za mną i właśnie wtedy miałem dwie kobiety, więc coś w tym jest apropo internetu
Może, zamiast randek z internetu, zastanawiam się nad szybkimi randkami że na żywo rozmowa i od razu krótka piłka. Może tutaj będzie lepiej.

Natomiast ja się trochę nie zgadzam z Makigigi...
skąd wiadomo po 1 spotkaniu czy ktoś jest ok czy nie? To jak np ktoś zapisuje się na kurs nauki jazdy to też uderzy w słupek kończy zabawę z jazdą samochodem? Skąd wiadomo ze na drugim spotkaniu nie będzie fajniej? No i apropo tych kolegów mam sporo takich którzy właśnie poznawali swoje kobiety przez tindery różne i np byli razem 3-4 miesiące, fakt no ślubu nie było ale byli dłużej a nie jedno spotkanie, albo jakieś wypady na basen, squash itd..przy kolejnych randkach
Nie sądzę żeby to była kwestia 50 spotkania z przypadkowymi, kolejnymi kobietami

Ja nie rozumie tego nie dawania szansy, jeszcze w dawniejszych czasach istniała tzw fotka.pl :D to było lata temu za ucznia liceum tam byłem i też zdarzyło mi się poznać kilka kobiet i było pełno spotkań, potem albo coś wyszło albo nie ale nie że jednorazowe.
Może teraz inne czasy i potrzeby?
Nawet prawdę mówiąc koleżeństwa z tego nie będzie bo skoro nie ma kontaktu, to takie wszystko bezsensu, ja np dałbym szansę i umówił się drugi raz gdyby chociaż trochę mi ktoś przypasował, nie musi to być modelka, jak było fajnie w sensie rozmowy dlaczego nie?

23

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
canarios napisał/a:

Nic z tego Gary! Ty wychodzisz z błędnego założenia,że cały świat obraca się wokół ego kobiety. Zabaw ją, niech poczuje emocje. Zrób z siebie pajaca i klauna a ona być może ..... ona łaskawie cię zaakceptuje

W moim świecie dziewczyny nienawidzą bawidamków, śmieszków, piesków prawiących komplemenciki, niemęskich, niezdecydowanych, pajaców i klaunów też. Uwielbiam obracać cały świat wokół ego kobiety :) :). Jednakże nie padam jej do stóp, tylko tańczymy razem.

Dlatego some guys have all the luck... a niektórzy all the pain.



Ty szukasz tzw. validacji u kobiet.

Nieeeeee... Kobiety nauczyły mnie "nie jestem zazdrosna, bo mam coś czego nie ma każda inna, a każda inna ma coś czego nie mam ja". Dlatego nie waliduję się, bo jak walidacja jest sukcesem, to powstaje pytanie czy u drugiej też będzie. A jak nie jest sukcesem to może pogorszyć poczucie wartości. To niebezpieczna gra.



Przecież one nie zamierzają w ogóle poznawać facetów, bo jak można kogoś poznać tylko po pierwszej randce czyli nawet jeśli wzbudzisz chemię to nie masz gwarancji,że kobieta będzie cię kochać dłużej niż rok. Po co ci taka niestabilna kobieta?

Wszystko się zaczyna od czegoś pierwszego... pierwszego maila, pierwszego zdjęcia, ... a potem pierwszego spotkania na którym jest pierwsze wrażenie. "Chemia" to w moim pojęciu zauroczenie, czyli motylki w brzuchu, fascynacja. To nie pojawia się natychmiast. Ale natychmiast pojawiają się emocje. Wystarczy zobaczyć kogoś przez sekundę.



Konradoo86 napisał/a:

Poza tym ja tego nie rozumiem - mam być sobą czy mam robić z siebie pozera i lovelasa dyskotekowego? To są dwie różne sprawy, jak ktoś taki nie jest to działa tak jaki on jest czyli jest sobą, tak jak pisałem no ja się otwieram po czasie, a nie na 1 spotkaniu po 10 min jak na dyskotece podpity lovelas startujący do 20 letniej studentki.

Chyba mylisz pojęcia. Nie trzeba być "klaunem" jak to kolega wyżej powiedział. Bywało na imprezach tak, że niektórzy koledzy byli duszą towarzystwa, ale dziewczynę zdobywał inny chłopak.

Natomiast jeśli jesteś zamknięty to wg mnie nie jesteś sobą.



canarios napisał/a:

Jeśli flirtowania naturalnego nie masz w sobie to ja rownież nie mam żadnej innej sensownej rady.

Dlatego trzeba się co nieco podszkolić.


Dla kobiet najpierw liczy się atrakcyjność fizyczna a potem dopiero sprawdzają czy idzie ona w parze z ich wyobrażeniami o atrakcyjnym pod każdym względem facecie.

Wygląd ułatwia, to fakt. Ale "kobiety podrywa się rozmawiając z nimi" (= info od bardzo mądrej i kobiecej przyjaciółki). Jak nie ma mężczyzna dobrego wyglądu, to na pewno jest mu trudniej. Z drugiej strony myślę, że Ci co są niscy są bardziej śmiali do kobiet, bo oni całe życie muszą przebić się przez tłum wyższych łatwiej zauwżalnych kolegów.


One wszystkie chciałyby mieć Brada Pitta, ale zazwyczaj zbyt wiele wymagają od nas facetów.

Nie jest to prawdą.


Mówiąc flirt naturalny mam na myśli flirt nie podparty żadnymi metodami manipulacji znanymi przez PUA a oparty na szczerych i prawdziwych intencjach.

Niekótrzy są szczerzy i prawdziwi "but complain"...     a inni "have all the luck". Może na to szczęście sobie zapracowali pokonując samego siebie?


https://www.babskiswiat.com.pl/zdjecia/rozmowa-dziewczyny-z-chlopakiem.jpg

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

24

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Makigigi napisał/a:

Tak ogólnie do panów piszę: nie ma co się oburzać, że kobiety nie odpisują, albo nie ma drugich randek. Odpowiedzcie sobie sami, na każde sto profili, ile jest takich, że kobieta Wam się faktycznie spodobała? No to my, kobiety mamy tak samo z wiadomościami, które dostajemy. Dostajemy 100 wiadomości, ale zaledwie kilku chłopaków nam się spodobało, a z nich część i tak odpada na randkach, bo w rzeczywistości okazali się inni od naszych wyobrażeń na ich temat.
Takie pisanie, że kobiety mają za duże wymagania to jest kosmiczna bzdura, żeby zwalić na nie winę za własne niepowodzenia (choć w obu płciach jest odsetek osób, które mają wymagania nie do spełnienia, ale to inny temat). A jak patrzę na wypowiedzi w innych wątkach, to nasuwa się wniosek, że niektórzy samotni faceci mają podejście takie, że skoro nie piją, nie biją i mają jakąś tam pracę, to baby powinny walić drzwiami i oknami, a skoro nie walą, to znaczy, że im się w d... poprzewracało. Ludzie mają tendencję do myślenia o sobie dobrze i to jest ok. Ale trzeba mieć na uwadze, że jeśli myślisz o sobie, że jesteś przystojny/ładna, to tak naprawdę możesz wcale nie wyróżniać się z tłumu. Co więcej najprawdopodobniej Twoja aparycja nie trafia w gust większości osób, które ci się podobają. Taka jest kolej rzeczy niezależnie od tego, czy mówimy o randkach z internetu, czy o poznawaniu się w realu. Więc trzeba się zdecydować, czy godzisz się na 100 nieudanych randek, żeby trafić wreszcie na kobietę, której autentycznie się spodobasz, czy wolisz żeby kobiety umawiały się na kolejne randki, mimo że średnio im się podobasz, ale nie ma na horyzoncie nikogo lepszego. Zatem skończcie narzekać na wymagania kobiet, bo sami sobie wyrządzacie kuku. Chcecie być zapchajdziurami? Koledzy jakoś mają dziewczyny, a w czym Wy jesteście od nich gorsi?

PS. Przepraszam za kierowanie wypowiedzi do wszystkich. Proszę osoby, których nie dotyczy moja wypowiedź, o nie branie jej do siebie i nie oburzanie się :-)

Jest coś takiego jak speed dating i tam jest obowiązek podejścia do każdej osoby a na online dating odrzucasz faceta tylko dlatego, że zamieścił niewłaściwe zdjęcie czy nie pasuje ci jedno z zainteresowań. To jest chore! Prawdziwe poznanie kogoś następuje tylko w krytycznych, kryzysowych sytuacjach a nie na żadnych randkach. Myśląca kobieta powinna wiedzieć czy facet odejdzie w sytuacji poważnych problemów życiowych czy zostanie i pomoże je rozwiązać a nie czy potrafi dobrze ściemniać na randkach i palić idiotę, kłamać mówiąc fałszywe komplementy tylko dlatego,że kobiety uwielbiają atencję i przymilanie się facetów. Wolałbym,żeby facet nie zrobil pierwszego dobrego wrażenia a później dobre niż odwrotnie. Poznawanie nie trwa pięć minut ani pięć miesięcy tylko potrzeba tych krytycznych sytuacji. Gdyby kobiety tak robily nie byłoby rozwodów po 20 latach.

25

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Konradoo86 jeszcze jedna sprawa. Kobiety przesiadujące w internecie, z reguły kiepsko sobie radzą w realu. Wszystko ładnie pięknie, w wygodnym fotelu, ale już na randce może być niewygodnie. Dlatego szybciutko wracają do swojego internetowego świata.

26

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Anderstud, niezależnie od tego, jak żle Ci w brązowym ( swoją drogą ktoś ubrany całkowicie na brązowo kojarzy mi się z zakonem żebraczym)
to fatalnym błędem było zapytanie kobiety czy jest rozczarowana. Po takim pytaniu pozostaje tylko poszukać w głowie odpowiedzi na  to pytanie. I coś się zawsze znajdzie.
Jeżeli kobieta spotyka się z Tobą w realu, to jeśli wcześniej się znacie, jakieś nieporozumienia czy błędy można zniwelować, jak nie ma żadnych podstaw, to nie ma tego spotkania czym obronić.
I zgoda- jeśli ktoś nie chce się spotkać, wymawiając brakiem czasu, to kłamie.
Albo ma powody, by nie przenosić znajomości na poziom realu, co zresztą w przypadku portalu randkowego jest bez sensu.
To że nie ma 2 randki- bo nie ma nic co wiąże- jeśli spotkanie nie popchnęło znajomości do przodu- to tam nie ma paliwa..
A różne rzeczy tym paliwem mogą być.A jak ktoś ma 4 randki w weekend- to chyba Panie zlewają się w 1 całość i podobne gadki..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

27

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Konradoo86 napisał/a:

Natomiast ja się trochę nie zgadzam z Makigigi...
skąd wiadomo po 1 spotkaniu czy ktoś jest ok czy nie? To jak np ktoś zapisuje się na kurs nauki jazdy to też uderzy w słupek kończy zabawę z jazdą samochodem? Skąd wiadomo ze na drugim spotkaniu nie będzie fajniej? No i apropo tych kolegów mam sporo takich którzy właśnie poznawali swoje kobiety przez tindery różne i np byli razem 3-4 miesiące, fakt no ślubu nie było ale byli dłużej a nie jedno spotkanie, albo jakieś wypady na basen, squash itd..przy kolejnych randkach

A ja jak najbardziej podzielam to, co napisała Makigigi.
Konradoo86, być może jesteś typem faceta, który zyskuje przy bliższym poznaniu, bo na początku zbyt mocno się spinasz, przez co jak to napisał Anderstud przestajesz BYĆ SOBĄ. Jeśli tak, to powinieneś przestawić się z poznawania kobiet w sieci na rzecz świata rzeczywistego. Prawda jest taka, że jak ktoś jest sztywny i spięty lub zbyt wycofany albo wręcz przeciwnie zbyt dominujący podczas pierwszego spotkania, to zniechęca do kontynuowania znajomości i powtarzania tego doświadczenia.

28

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Gary napisał/a:
canarios napisał/a:

Nic z tego Gary! Ty wychodzisz z błędnego założenia,że cały świat obraca się wokół ego kobiety. Zabaw ją, niech poczuje emocje. Zrób z siebie pajaca i klauna a ona być może ..... ona łaskawie cię zaakceptuje

W moim świecie dziewczyny nienawidzą bawidamków, śmieszków, piesków prawiących komplemenciki, niemęskich, niezdecydowanych, pajaców i klaunów też. Uwielbiam obracać cały świat wokół ego kobiety :) :). Jednakże nie padam jej do stóp, tylko tańczymy razem.

Dlatego some guys have all the luck... a niektórzy all the pain.



Ty szukasz tzw. validacji u kobiet.

Nieeeeee... Kobiety nauczyły mnie "nie jestem zazdrosna, bo mam coś czego nie ma każda inna, a każda inna ma coś czego nie mam ja". Dlatego nie waliduję się, bo jak walidacja jest sukcesem, to powstaje pytanie czy u drugiej też będzie. A jak nie jest sukcesem to może pogorszyć poczucie wartości. To niebezpieczna gra.



Przecież one nie zamierzają w ogóle poznawać facetów, bo jak można kogoś poznać tylko po pierwszej randce czyli nawet jeśli wzbudzisz chemię to nie masz gwarancji,że kobieta będzie cię kochać dłużej niż rok. Po co ci taka niestabilna kobieta?

Wszystko się zaczyna od czegoś pierwszego... pierwszego maila, pierwszego zdjęcia, ... a potem pierwszego spotkania na którym jest pierwsze wrażenie. "Chemia" to w moim pojęciu zauroczenie, czyli motylki w brzuchu, fascynacja. To nie pojawia się natychmiast. Ale natychmiast pojawiają się emocje. Wystarczy zobaczyć kogoś przez sekundę.



Konradoo86 napisał/a:

Poza tym ja tego nie rozumiem - mam być sobą czy mam robić z siebie pozera i lovelasa dyskotekowego? To są dwie różne sprawy, jak ktoś taki nie jest to działa tak jaki on jest czyli jest sobą, tak jak pisałem no ja się otwieram po czasie, a nie na 1 spotkaniu po 10 min jak na dyskotece podpity lovelas startujący do 20 letniej studentki.

Chyba mylisz pojęcia. Nie trzeba być "klaunem" jak to kolega wyżej powiedział. Bywało na imprezach tak, że niektórzy koledzy byli duszą towarzystwa, ale dziewczynę zdobywał inny chłopak.

Natomiast jeśli jesteś zamknięty to wg mnie nie jesteś sobą.



canarios napisał/a:

Jeśli flirtowania naturalnego nie masz w sobie to ja rownież nie mam żadnej innej sensownej rady.

Dlatego trzeba się co nieco podszkolić.


Dla kobiet najpierw liczy się atrakcyjność fizyczna a potem dopiero sprawdzają czy idzie ona w parze z ich wyobrażeniami o atrakcyjnym pod każdym względem facecie.

Wygląd ułatwia, to fakt. Ale "kobiety podrywa się rozmawiając z nimi" (= info od bardzo mądrej i kobiecej przyjaciółki). Jak nie ma mężczyzna dobrego wyglądu, to na pewno jest mu trudniej. Z drugiej strony myślę, że Ci co są niscy są bardziej śmiali do kobiet, bo oni całe życie muszą przebić się przez tłum wyższych łatwiej zauwżalnych kolegów.


One wszystkie chciałyby mieć Brada Pitta, ale zazwyczaj zbyt wiele wymagają od nas facetów.

Nie jest to prawdą.


Mówiąc flirt naturalny mam na myśli flirt nie podparty żadnymi metodami manipulacji znanymi przez PUA a oparty na szczerych i prawdziwych intencjach.

Niekótrzy są szczerzy i prawdziwi "but complain"...     a inni "have all the luck". Może na to szczęście sobie zapracowali pokonując samego siebie?


https://www.babskiswiat.com.pl/zdjecia/rozmowa-dziewczyny-z-chlopakiem.jpg

Gary,gdybym ja tak chciał przeprowadzić wiwisekcję twoich wypowiedzi wyszukując błedy stylistyczne i interpunkcyjne to miałbym pełne ręce roboty. Ciekawe jak ty podrywasz te dziewczyny, pewnie nie popełniasz błedów ortograficznych w rozmowie? Powtarzasz mantrę. Wiesz przynajmniej kto to śpiewał bez zaglądania do netu?

29

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
canarios napisał/a:

Gary,gdybym ja tak chciał przeprowadzić wiwisekcję twoich wypowiedzi wyszukując błedy stylistyczne i interpunkcyjne to miałbym pełne ręce roboty. Ciekawe jak ty podrywasz te dziewczyny, pewnie nie popełniasz błedów ortograficznych w rozmowie? Powtarzasz mantrę. Wiesz przynajmniej kto to śpiewał bez zaglądania do netu?

Nie wiem o jaki błąd chodzi. Nie wiem kto śpiewał bez zaglądania do netu...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

30

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Ela210 napisał/a:

Anderstud, niezależnie od tego, jak żle Ci w brązowym ( swoją drogą ktoś ubrany całkowicie na brązowo kojarzy mi się z zakonem żebraczym)
to fatalnym błędem było zapytanie kobiety czy jest rozczarowana. Po takim pytaniu pozostaje tylko poszukać w głowie odpowiedzi na  to pytanie. I coś się zawsze znajdzie.
Jeżeli kobieta spotyka się z Tobą w realu, to jeśli wcześniej się znacie, jakieś nieporozumienia czy błędy można zniwelować, jak nie ma żadnych podstaw, to nie ma tego spotkania czym obronić.
I zgoda- jeśli ktoś nie chce się spotkać, wymawiając brakiem czasu, to kłamie.
Albo ma powody, by nie przenosić znajomości na poziom realu, co zresztą w przypadku portalu randkowego jest bez sensu.
To że nie ma 2 randki- bo nie ma nic co wiąże- jeśli spotkanie nie popchnęło znajomości do przodu- to tam nie ma paliwa..
A różne rzeczy tym paliwem mogą być.A jak ktoś ma 4 randki w weekend- to chyba Panie zlewają się w 1 całość i podobne gadki..

Zgadza się,że to był błąd z jego strony, ale to on w końcu wcześniej wykrył u niej buractwo czy jak wolisz nietakt. Ktoś kto uzależnia istnienie zwiazku od koloru koszuli powinien leczyć się psychiatrycznie.

31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-11-17 20:45:03)

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Canarios, dlatego taki upierdliwy polonista jak Ty jest sam. Poderwij Panią od Wf, może Cię wyluzuje. albo kucharkę..
Że niby kobiety chcą Brada Pitta? dobre wytłumaczenie dla niechęci pracy nad sobą.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

32

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
balin napisał/a:

Konradoo86 jeszcze jedna sprawa. Kobiety przesiadujące w internecie, z reguły kiepsko sobie radzą w realu. Wszystko ładnie pięknie, w wygodnym fotelu, ale już na randce może być niewygodnie. Dlatego szybciutko wracają do swojego internetowego świata.

Zgadza się! Kobiety przesiadujące w internecie mają więcej pewności siebie. Tylu przekleństw ile na tym forum nie słyszałem w realu od kobiet.

33

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Gary napisał/a:
canarios napisał/a:

Gary,gdybym ja tak chciał przeprowadzić wiwisekcję twoich wypowiedzi wyszukując błedy stylistyczne i interpunkcyjne to miałbym pełne ręce roboty. Ciekawe jak ty podrywasz te dziewczyny, pewnie nie popełniasz błedów ortograficznych w rozmowie? Powtarzasz mantrę. Wiesz przynajmniej kto to śpiewał bez zaglądania do netu?

Nie wiem o jaki błąd chodzi. Nie wiem kto śpiewał bez zaglądania do netu...

Niewiedza jest błogostanem. To cudowne uczucie nie wiedzieć i nie mieć tego świadomości!

34

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
canarios napisał/a:
balin napisał/a:

Konradoo86 jeszcze jedna sprawa. Kobiety przesiadujące w internecie, z reguły kiepsko sobie radzą w realu. Wszystko ładnie pięknie, w wygodnym fotelu, ale już na randce może być niewygodnie. Dlatego szybciutko wracają do swojego internetowego świata.

Zgadza się! Kobiety przesiadujące w internecie mają więcej pewności siebie. Tylu przekleństw ile na tym forum nie słyszałem w realu od kobiet.

Nie usłyszałes tylu przekleństw skierowanych w twoją strone na żywo, ponieważ w prawdziwym życiu, nie słyszą od Ciebie tego co czytają na tym forum.

35

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
puchaty34 napisał/a:
canarios napisał/a:
balin napisał/a:

Konradoo86 jeszcze jedna sprawa. Kobiety przesiadujące w internecie, z reguły kiepsko sobie radzą w realu. Wszystko ładnie pięknie, w wygodnym fotelu, ale już na randce może być niewygodnie. Dlatego szybciutko wracają do swojego internetowego świata.

Zgadza się! Kobiety przesiadujące w internecie mają więcej pewności siebie. Tylu przekleństw ile na tym forum nie słyszałem w realu od kobiet.

Nie usłyszałes tylu przekleństw skierowanych w twoją strone na żywo, ponieważ w prawdziwym życiu, nie słyszą od Ciebie tego co czytają na tym forum.

Nie! Na żywo jestem równie upierdliwy tylko kobiety chcą uchodzić za niewinne aniołki i być może powstrzymują się od przekleństw, bo ja sam jestem miły i nie przeklinam.

36

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
canarios napisał/a:
puchaty34 napisał/a:
canarios napisał/a:

Zgadza się! Kobiety przesiadujące w internecie mają więcej pewności siebie. Tylu przekleństw ile na tym forum nie słyszałem w realu od kobiet.

Nie usłyszałes tylu przekleństw skierowanych w twoją strone na żywo, ponieważ w prawdziwym życiu, nie słyszą od Ciebie tego co czytają na tym forum.

Nie! Na żywo jestem równie upierdliwy tylko kobiety chcą uchodzić za niewinne aniołki i być może powstrzymują się od przekleństw, bo ja sam jestem miły i nie przeklinam.

Jesteś taki sam jak wszyscy mężczyźni? Czy jesteś inny? Jedyny w swoim rodzaju? Serio pytam.

37

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?
Konradoo86 napisał/a:

No jakieś tam kontakty mam ale trudno pytać, czy nie ma tam jakieś wolnej kobiety :D
Niestety okres średniej szkoły/studiów już dawno za mną i właśnie wtedy miałem dwie kobiety, więc coś w tym jest apropo internetu
Może, zamiast randek z internetu, zastanawiam się nad szybkimi randkami że na żywo rozmowa i od razu krótka piłka. Może tutaj będzie lepiej.

Natomiast ja się trochę nie zgadzam z Makigigi...
skąd wiadomo po 1 spotkaniu czy ktoś jest ok czy nie? To jak np ktoś zapisuje się na kurs nauki jazdy to też uderzy w słupek kończy zabawę z jazdą samochodem? Skąd wiadomo ze na drugim spotkaniu nie będzie fajniej? No i apropo tych kolegów mam sporo takich którzy właśnie poznawali swoje kobiety przez tindery różne i np byli razem 3-4 miesiące, fakt no ślubu nie było ale byli dłużej a nie jedno spotkanie, albo jakieś wypady na basen, squash itd..przy kolejnych randkach
Nie sądzę żeby to była kwestia 50 spotkania z przypadkowymi, kolejnymi kobietami

Ja nie rozumie tego nie dawania szansy, jeszcze w dawniejszych czasach istniała tzw fotka.pl :D to było lata temu za ucznia liceum tam byłem i też zdarzyło mi się poznać kilka kobiet i było pełno spotkań, potem albo coś wyszło albo nie ale nie że jednorazowe.
Może teraz inne czasy i potrzeby?
Nawet prawdę mówiąc koleżeństwa z tego nie będzie bo skoro nie ma kontaktu, to takie wszystko bezsensu, ja np dałbym szansę i umówił się drugi raz gdyby chociaż trochę mi ktoś przypasował, nie musi to być modelka, jak było fajnie w sensie rozmowy dlaczego nie?

Jakie są twoje dobre strony,zalety,które mógłbyś wyeksponować podczas randki,żeby kobieta dostrzegła w tobie kandydata na coś więcej niż zwykłą znajomość? Jakie masz zalety,które uważasz,że mogą być przydatne w związku z kobietą?

38

Odp: Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

A teraz zrobimy tak.
Każdy kolejny off top będzie usuwany bez ostrzeżenia.
Każdy forumowicz, który od teraz dopuści się tutaj jakiejkolwiek nieregulaminowej, nietematycznej wypowiedzi, dostanie w gratisie również ostrzeżenie - które dla niektórych, świeżo upieczonych ostrzeżeńców będzie oznaczało, iż stracą całą manę.
Każdy forumowicz net-facet, który zechce rzucać słów swych perły takie jak: wy kobiety, wszystkie kobiety, kobiety w ogóle, kobiety w szczególe - przed użytkowniczki - straci wszystkie życia i nie będzie miał możliwości powtórzenia levelu.
Czas start

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

Posty [ 1 do 38 z 809 ]

Strony 1 2 3 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Internetowe randki.. czy mają one jakiś sens?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018