WITAJCIE
bylismy 3lata malznestwem, mielismy dwoje dzieci, maz pracowal duzo, ja mu pomagalam, bylismy zgranym malzenstwem, przez te pare lat sie dotarlismy i rozmielismy sie.
w sierpniu zadzwonil kolega i powiedzial ze jest praca w niemczech za bardzo dobre pieniadze, maz byl nie zdecydowany, ja go zachecalam i pojechal. Wszyscy nas straszyli ze zdradzimy sie czy cos takiego...
nie wierzylam, w koncu przyjezdzal co miesiac na 2-3dni i bylo wszystko super(ciagle przytulanie, rozmowy i wspanialy seks:P)
dzwonilismy do siebie codziennie, rozawialismy o wszystkim, bardzo tesknilismy za soba. maz w luty-marzec wrocil do polski na stale, nie bylo go 7miesiecy a teraz od ponad miesiaca meczymy sie ze soba,
jak znow nauczyc sie zyc z czlowiekiem ktory tak sie zmienil ze wrecz go nie lubie?
jak ja mam go rozumiec jak mam mu pomagac jak zupelnie sie nie zgrywamy?
maz sie stara, ja tez, ale ciagle mamy do siebie pretensje, od z lagodnego czlowieka zminil sie w ciagle zlego i krzyczacego faceta, ja odluczylam sie konsultowac decyzje i robie wszytsko po swojemu, wiele rzeczy kiedys mu nie przeszkadzalo, teraz przeszkadza, kiedys byl inny...
zarobil bardzo dobre pieniadze, kupilismy samochod swoich marzen i co z tego, stracilismy siebie:(
chcemy probowac ale bez efektu, najchetniej byl uciekla od niego.
POMOZCIE, rozmowa. wyrozumialosc, odpuszczanie, seks unikanie sie, bycie ze soba duzo nic nie dalo.
Chcialabym dodac ze wczesniej nic nie zapowiadalo ze tak bedzie po powrocie bo przeciez przez te pare dni gdy byl bylo bajecznie, dziewczyny uwazajcie ja tez myslalam ze mi to sie nie przydazy
(przepraszam za bledu)