mam cudne dzieci, męża i jestem samotna jak pies na ulicy.
wciąż przebywam z dzieciakami, mąż pracuje po 12 godzin a gdy wraca odpoczywa w kuchni przy papierosie lub gandzi, czytając głupoty i gadając z kumplem przez telefon, a gdy ja próbuję z nim o czymś porozmawiać wiecznie coś jest nie tak i kłócimy się o wszystko, a dzieci cierpią.
Często są sytuacje że nie rozmawiamy ze sobą parę dni, tak jak teraz. Ja jestem 6 tygodni przed rozwiązaniem, a zamiast wsparcia ma tylko awantury w domu i brak chęci do życia.
Nigdy nie należałam do dobrych "kur domowych", ale uważam się za dobrą matkę, która niestety zaczyna być przerażająca dla swoich dzieci, bo coraz częściej na nie krzyczę bez powodu z frustracji która we mnie narasta.. potem żałuję i płaczę po kontach...
ja nie chcę tak żyć.. nie potrafię już sobie radzić ze zwykłą codziennością.
Coraz częściej chcę aby stało mi się coś przy porodzie, aby mogli mnie choć trochę docenić...
1 2012-04-03 15:32:05 Ostatnio edytowany przez erkaa (2012-04-03 15:47:15)
Podobne tematy
Twój maz chce wyluzowac po pracy, wiec pali i gada z kumplem. Czy Ty oby jak przychodzi nie zadrezczasz go codziennymi sprawami?
Przylacz się wieczorem do niego, wypij piwo, poopowiadaj jakies bzdury, wyluzuj razem z nim, zadbaj o siebie - moze to jest rozwiazanie.
dzieci to nie wszytsko - wazna jest tez relacja maz - zona - b. wazna.
3 2012-04-03 18:00:08 Ostatnio edytowany przez erkaa (2012-04-03 18:05:43)
w tym rzecz, że on nie chce żebym z nim siedziała, co dziennie próbuję pogadać o czymś wesołym, nie zadręczam go codziennymi sprawami, bo takich nie ma, piwa nie wypiję bo jestem w 8 miesiącu ciąży, a tu chodzi oto, że mój mąż popadł w paranoję jakiś spisków rządowych, farmaceutycznych i innych.. próbuje mi pokazać jak to rząd nas okłamuje, jak nas trują z każdej strony itd, itp.. to właśnie ja próbuje go odciągnąć od tego gówna, bo nie chcę słuchać czegoś smutnego.... tłumaczę że jestem w ciąży, że chcę myśleć pozytywnie, a on tylko mi wciska jak to nie mamy przyszłości przez takich jak ja.. bo jestem tylko kobietą która da sobie wszystko wcisnąć, każde badziewie ale tego co ważne nie widzę.
4 2012-04-03 20:27:34 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2012-04-03 20:36:50)
A o jest wg niego wazne? Co do "trucia" nas przez koncerny farmaceutyczne to się z nim zgodzę. Może chce po prostu porozmawiac z kims na ciekawe tematy dot. świata - wcale nie smutne, normalne. Może macie problem ze spedzaniem wspolnie czasu - on chce tak, Ty inaczej, on chce rozmawiac na tematy dotycz, swiata , a Ty nie, może jego kolega jest ciekawszym (wybacz) rozmowca. a jakie"głupoty' czyta Twoj mąż? Daj przykąld?
hmm, może być ciężko zagłębić się w jego pasje, by znaleźć wspólny język.
A ile lat mają dzieci? Może one będą jakimś pomostem między wami i gdzie pracuje mąż?
doskonale to rozumiem,samotność we dwoje.Mój mąż siedzi w drugim pokoju,coś ogląda,do mnie nie gada,chyba,że pyta o obiad.Przeprowadzilismy sie do tego miasta ze względu na prace,nikogo tu nie znamy,a ja 4 miesiące temu miałam zawał,siedzę na L4,ciągle sama,kota można dostać.Dzieci dorosłe,na swoim 50 km od nas.Muszę coś zrobić dla siebie,wyrwac się,odejść?