Witam Was.
Jestem 22 letnim studentem, pracującym a więc raczej ustawionym finansowo (nigdy nie musze prosić rodziców o pieniądze, zarabiam), dosyć nieśmiałym, spokojnym raczej introwertykiem. Od pewnego czasu poznałem dziewczynę, jest to moja pierwsza dziewczyna chociaż poznałem wcześniej inne, spotykałem się z innymi. Jestem też pierwszym chłopakiem mojej dziewczyny.
Nigdy nie tłumaczyłem i nie opowiadał em o slim życiu osobistym rodzice. Oni nic nie wiedzą o tych sprawach i pewnie myślą, że ja też o nich nie myślę, bo o innych raczej mówię. Zawsze jak spotykałem się z dziewczyną to w czasie jak jadę na uczelnie, lub do sklepu. Nie lubię okazywać rodziców, a ostatnio domyślam się, że coś dziwnie to wygląda.
Wcześniej gadałem sobie co im będę mówił ze poznałem dziewczynę skoro za tydzień mogę poznać inna - nie mam zamiaru się tłumaczyć. Nawet rozmawiałem o tym z mama z nią mam lepszy kontakt, że mam swoje lata i nie będę się tłumaczył po prostu jadę o tej i wracam o tej i tyle.
Co lepsze dziewczyna tez miała problem z powiedzeniem rodzinie o mnie (ma 20 lat), mówiła ze nie potrafi w rodzinie gadać o uczuciach itp. ja chyba mam tak samo. Ona już mamie powiedziała i ja też zamierzam, ale nie wiem dlaczego mam z tym problem, próbuje ich jakoś delikatnie przygotować, ale nie wiem jak to zrobić. Wiem, że to trochę dziwne.
Np. Boje się wypytywania o nią, o to jak się poznaliśmy (a było to trochę indantylne), cenie prywatność, komentarzy na jej temat (bo wtedy stanę po jej stronie i zacznę bronić), siostra z mężem tez pewnie będą głupie gadać. No nie wiem, wiem, że powinienem juz pogadać z nimi, ale mam z tym problem.
Podobne tematy
2 2015-05-22 00:59:24 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-05-22 01:02:56)
Jestem 22 letnim studentem, pracującym a więc raczej ustawionym finansowo
A te przechwałki to po co? Nic nadzwyczajnego tutaj nie wyczytałam.
Np. Boje się wypytywania o nią, o to jak się poznaliśmy (a było to trochę indantylne), cenie prywatność, komentarzy na jej temat (bo wtedy stanę po jej stronie i zacznę bronić), siostra z mężem tez pewnie będą głupie gadać.
Twoja siostra też kiedyś przedstawiła swojego (wtedy jeszcze) chłopaka i jakoś rodzina przeżyła. To po pierwsze. Po drugie- czemu od razu zakładasz, że będą komentować (zapewne negatywnie) Twoją dziewczynę? Pytając wprost- coś z nią jest "nie tak"? Dlaczego uważasz Wasz sposób poznania za "infantylny"? Czyżby przez internet? Znam trochę par, które poznały się w ten sposób i wcale nie uważam tego za jakieś dziwne. Z resztą, nie musisz się spowiadać ze wszystkiego.
A długo się znacie? Jeżeli to jest coś świeżego, to myślę, że wcale nie ma potrzeby byś się tak spieszył.
Co do poinformowania rodziny- potraktuj sprawę normalnie. Przecież to nie jest nic dziwnego. Niepotrzebne kombinacje z tymi zakupami itd.. Proponuję postawić kawę na ławę. Z resztą, może sami coś zauważą i Cię w tym poniekąd wyręczą? Wystarczy, że zwróci uwagę na to, że ostatnio coś częściej wychodzić. To jest doskonała okazja do poinformowania, że z kimś się spotykasz. Tylko jej nie zmarnuj i nie zmyślaj jakiejś historyjki na poczekaniu.
(...) Nawet rozmawiałem o tym z mama z nią mam lepszy kontakt, że mam swoje lata i nie będę się tłumaczył (...)
To w zasadzie powinno zakończyć Twoje rozterki.
4 2015-05-22 08:40:58 Ostatnio edytowany przez Pawel87 (2015-05-22 08:43:09)
1. Trochę dziwne, że się krępujesz powiedzieć rodzicom o dziewczynie. Uwierz, że na prawdę nie ma nic dziwnego w tym, że dwójka ludzi w Waszym wieku łączy się w pary. Serio, to że masz dziewczynę jest w pełni normalne hehe
Napisałem tak ironicznie, bo swój "problem" przedstawiłeś tak jakby to była jakaś dewiacja, o której nie chcesz powiedzieć bliskim
2. Masz 22 lata, więc z punktu widzenia rodziców dziwne by było raczej to, że w tym wieku jeszcze nie miałeś dziewczyny, więc nie wiem skąd te obawy co pomyślą o Twoim związku.
3. Napisałeś, że boisz się wypytywania o nią. Po pierwsze to chyba normalne, że jeśli rodzice interesują się życiem swojego dziecka, więc oczywiste jest to, że będą pytać o nią i takie pytania to tylko zdrowe relacje między dzieckiem a rodzicem. No chyba, że masz wścibskich rodziców, którzy zamiast pytać o to jaka ona jest i gdzie ją poznałeś będą pytać ile ma pokoi w domu, gdzie pracuje jej matka i ile ojciec zarabia to rozumiem, że nie chcesz o tym gadać.... Ale jeśli są to normalne pytania takie jak: jak wygląda, gdzie się poznaliście, czym się interesuje itp to na prawdę nie rozumiem czego się krępować.
No chyba, że masz takie zdanie o swojej dziewczynie, że wstyd Ci o niej mówić
Chłopie, to że masz dziewczynę i że rodzice chcą o niej gadać to jest to całkiem normalne... Skoro rodziców to interesuje to tylko powinieneś się cieszyć, że nie mają gdzieś Twojego życia prywatnego.
4. Boisz się komentarzy na jej temat.... Czyli rozumiem, że Twoja dziewczyna tak przepełniona wadami, że rodzice Twoi będą komentować jaka to ona jest bleeee... No wybacz, ale skoro z góry zakładasz, że tak będzie to albo bardzo nisko oceniasz swoją dziewczynę, ale z Twoimi rodzicami jest coś nie tak. Zakładając jednak, że masz normalnych rodziców to co mieliby komentować negatywnie?? Przecież poznałeś dziewczynę 2 lata młodszą...co tu kometować? Co innego, gdybys poznał 13latkę, 50latkę lub chłopaka to wtedy rozumiałbym Twoje obawy o komentarze ze strony rodziców
5. Masz siostrę, która ma już męża... więc tak jak wcześniej ktoś napisał.. Ona też musiała kiedyś przedstawić męża (wtedy jeszcze chłopaka) i były jakieś komentarze??
6. Zakładasz, że cała rodzina będzie głupio gadać. Mama, tata, siostra, szwagier... Więc albo Ty masz jakieś urojone obawy, albo po prostu z Twoją rodziną jest coś nie tak, więc wtedy Cię w pełni popieram, że masz te obawy.
7. Jeśli chodzi o mnie. To poznawałem wieeeeele dziewczyn, w wielu nie widziałem żadnych planów na przyszłośc, więc jak się umawiałem z jakąś i wychodziłem z domu i ktoś zapytał gdzie idę, odpowiadałem "a z taką koleżanką" i tyle.... natomiast o swoich dziewczynach mówiłem otwarcie już na wstępie bo to przecież nic dziwnego. Miałem 3 dziewczyny. Pierwsza w czasach liceum (tak jakoś wyszło, że to córka koleżanki mamy więc nie musiałem informować o jej istnieniu), potem w czasach studenckich poznawałem kilka dziewczyn, jednak gdy poznałem tą właściwą (choć po upływie 3 lat okazała się że nie jest tą właściwą) to normalnie to rodzicom powiedziałem i normalnie to przyjeli (Boże, "normalnie to przyjęli" to zabrzmiało jakbym coś strasznego zrobił, że mam dziewczynę). Po rozstaniu z nią wróciłem do domu (na okres związku zamieszkałem z dziewczyną). Przez dwa lata prowadziłem "hulaszczy" tryb życia, jednak gdy poznałem swoją obecną narzeczoną to ustatkowałem się a o istnieniu wybranki odr azu oświadczyłem rodzicom. 2 dni później przedstawiłem ją swoim rodzicom, więc Ty też się nie bój
8. Jesli nie chcesz mówić o niej rodzicom, to po prostu nie mów, ale skoro zakładasz taki wątek to domyślam się, że chcesz się nią "pochwalić" tylko nie wiesz jak"
Jeśli nie masz pewności że będzie z tego coś poważnego i chcesz uniknąć późniejszych komentarzy rodziców w stylu gdzie krysia, a czemu już nie marysia, to radzę Ci nie wymyślać że idziesz do sklepu. Zwyczajnie powiedz rodzicom że idziesz na spacer z dziewczyną, ewentualnie koleżanką. Wtedy przygotujesz ich że coś jest na rzeczy. Sami się zorientują jak będzies tak częściej wychodził. Jak bardzo obawiasz się ich reakcji to mów że koleżanka, po czasie będzie dziewczyna i tyle ![]()
Dokładnie... Zamiast kręcić, że idziesz do sklepu czy gdzieś tam, to powiedz wprost, że się umówiłeś z koleżanką.... Potem znowu, aż w końcu mama sama zapyta co to za koleżanką, więc jej wtedy odpowiesz, że to taka koleżanka bardziej na poważnie
Myślę, że łatwiej będzie Ci to oznajmić odpowiadając mamie na pytanie, niż samemu się zebrać i.... "mamo, chciałbym z Tobą poważnie porozmawiać... Wiem, że to złe i chore, ale niestety mam dziewczynę, mam nadzieję, że to zrozumiesz i nie będziesz na mnie patrzeć źle. Przepraszam Cię, ale tak wyszło, niestety to było ode mnie silniejsze" hehehe taka ironia ![]()
Nie rozumiem Twoich dziwnych,nieuzasadnionych obaw. Piszesz,że masz "swoje lata". Po 40 będziesz mógł pisać,że masz swoje lata,a nie teraz.
.
8 2015-05-22 09:38:11 Ostatnio edytowany przez qw123 (2015-05-22 09:42:45)
Bakalia pisze to aby przedstawić obraz rzeczy, większość kolegów w tym wieku nie ma za bardzo swoich pieniędzy. Ja akurat ubieram się za swoje, mam samochód, za co kupić paliwo, komputery własne, co stwarza mi spora strefę prywatności. ![]()
Pochodzę z małej miejscowości i gdybym nie miał auta go byłby to problem, na dodatek jak gdzieś jadę to nawet w ścisły sąsiedzi o tym wiedzą. ![]()
Infantylne? Kiedyś zachowałem się w dziewczynie w kościele i w końcu się z nią spotkałem, później nie wyszło, trochę cierpiałem poznałem inną - rodzice NIC w tym temacie nie wiedzą, potrafię tłumie emocje i ich nie pokazywać nawet wtedy gdy coś się we mnie gotuje. Fakt rodzice wiedzieli, że miałem wtedy źle dni, ale nie wiedzieli dlaczego. Zazwyczaj w takich momentach myślałem aby wrócić do starych planów, zmienić uczelnie i wyjechać...
A wracając do tej sprawy chciałem ja przedstawić dwa tygodnie temu, ale wtedy po rozmowie z nią miałem wiele wątpliwości, później sobie wszystko wyjaśniłem i jest coraz lepiej, wręcz świetnie, ona już swojej mamie powiedziała, bo jej mama widziała nasze wspólne zdjęcie. A poznałem ja na uczelni tylko, że przez spotted, nie miałem wtedy okazji pogadać wiec dokończył przez internet, a poznaliśmy się dopiero po dwóch tygodnia prawie jak randka w ciemno, bo już jej dobrze nie pamiętałem.
Nie mam złego zdania o dziewczynie, jest piękna i mądra, na początek powiedziała mi o pewnej chorobie, ale ja to zaakceptował i nie mam ochoty z nim rozmawiać o tym (z rodzicami), w zasadzie nie wiem czy siostra nie chorowała na to w dzieciństwie - nie jestem pewien, ale jest takie prawdopodobieństwo.
Nie wiem skąd moje obawy ale są, z jednej strony nie chce pytać, gdzie jedziecie co robicie i wypytywania się o to, boje się też ze jeśli by nam coś nie wyszło to później były by jakieś teksty lub np. gdybym zmienił dziewczynę, to były by teksty ze zmieniam jak rękawiczki itp.
A że śmiechem to miałem na myśli jeśli pokaże nasze zdjęcie wspólne np. W stylu ale się do niej lecisz... A druga sprawa to ze zawsze narzekam i nie lubiłem pewnej narodowości a teraz ona ma tam rodzinę -ja to sobie tlumacze: miłość nie patrzy na pochodzenie.
Myślałem aby powiedzieć, że kogoś poznałem dlatego często jestem dłużej lub gdzieś wyjeżdżam i nic nie tłumaczyć, ale wtedy może wyjść ze nie mam szacunku do niej lub do nich. Lub po prostu kawa na ławę pierwsze mamie a później ona przekażę lub od razu rodzica obu.
Myślę, że tak jak moja dziewczyna nie potrafię gadać o uczuciach -szczególnie z rodziną.
"na początek powiedziała mi o pewnej chorobie, ale ja to zaakceptował i nie mam ochoty z nim rozmawiać o tym (z rodzicami)"
Myślę, że chyba możesz rodzicom powiedzieć wiele innych ciekawych rzeczy o niej niż to, że cierpi na jakąś chorobę. Poza tym jeśli Twoi rodzice ocenili kogoś przez pryzmat choroby lub krytykowali kogoś o to, że jest chory to już świadczyłoby tylko o ich prostactwie i tępocie. Sorry ale takie mam zdanie. Sam poruszyłeś tą kwestie, więc jednocześnie wyraziłeś zgodę by ktoś wypowiedział się na ten temat.
"boje się też ze jeśli by nam coś nie wyszło to później były by jakieś teksty lub np. gdybym zmienił dziewczynę, to były by teksty ze zmieniam jak rękawiczki itp"
To przez miesiąc rok, dwa lata też będziesz zachowywał swój związek w tajemnicy, żeby potem nie było komentarzy?? "gdybym zmienił dziewczynę".... hmmm jeśli ją kochasz to skup się na tym, że jest ona, a nie myśl, że kiedyś ją ewentualnie zmienisz. Poza tym jeśli Twoi rodzice są normalni to chyba zdają sobie sprawę, że skoro jesteś w tym wieku to wiadomo, że nie musisz mieć stałej partnerki na całe życie. Poza tym to Twoja pierwsza dziewczyna, więc gdzie sens w zdaniu o przysłowiowym zmienianiu rękawiczek. A nawet jeśli byś zmieniał to jesteś w tym wieku, że chyba oczywiste, że raz się jest z tą, a raz z tą.. w Twoim wieku mało kto wiąże się na całe życie.
"A że śmiechem to miałem na myśli jeśli pokaże nasze zdjęcie wspólne np. W stylu ale się do niej lecisz..."
Jesli jest to gadanie żartem to polecam nabrać trochę dystansu do siebie, a jeśli (i znów "najazd" na rodziców, sorry) są to chamskie docinki typu "dzi, dzi patrzta go jak się liżo...no wieta co? wstydzilibyśta się" to też świadczy o lekkim zacofaniu i prostactwu rodziców
"A druga sprawa to ze zawsze narzekam i nie lubiłem pewnej narodowości a teraz ona ma tam rodzinę -ja to sobie tlumacze: miłość nie patrzy na pochodzenie."
Czy Twoja dziewczyna jest murzynką, cyganką, azjatką, żydówką a Twoi rodzice są rasistami?? hehehe
"Myślałem aby powiedzieć, że kogoś poznałem dlatego często jestem dłużej lub gdzieś wyjeżdżam i nic nie tłumaczyć, ale wtedy może wyjść ze nie mam szacunku do niej lub do nich. Lub po prostu kawa na ławę pierwsze mamie a później ona przekażę lub od razu rodzica obu."
Jezuuu po prostu powiedz normalnie skoro tego chcesz. Uwierz, że nie ma nic wstydliwego w tym, że 22 latek ma dziewczynę... no chyba, że Twoi rodzice mają staropolskie zasady i uważają, że to oni Ci mają wybrać w przyszłości żonę "bo trza przeca ziemie połuncyć" hehehe
"Myślę, że tak jak moja dziewczyna nie potrafię gadać o uczuciach"
Myslę, że potrafisz skoro zakładasz już trzeci wątek na tym forum
PS:
Sorry, że wielu przypadkach "najeżdżam" na Twoją rodzinę, ale na podstawie tego co piszesz to z nimi jest coś nie tak, Przestawiasz ich jako bezczelnych zacofanych ludzi... Może Twoje problemy z otworzeniem się są właśnie skutkiem ich prostackiego zachowania? Tymbardziej, że sam napisałeś, że nie masz z nimi dobrego kontaktu (to, że nie umiesz mówić im o swoich problemach czy, że wstydzisz się powiedzieć o dziewczynie o tym świadczy, że relacje między Tobą a rodziną są beznadziejne)... Natomiast jeśli z Twoimi rodzicami jest wszystko OK,a tylko Ty ich tak przedstawiasz to niestety ale z Tobą jest coś nie tak... Powinieneś z tym walczyć i się otworzyć
Nie musisz na początku robić z tego wielkiego wydarzenia. Po prostu uprzedź rodziców, że zaprosisz do siebie koleżankę, gdy przyjdzie, przedstaw ją rodzicom, mamie, czy temu, kto akurat będzie w domu, wypijcie wspólnie herbatę, pogadajcie chwilę i możesz przejść z nią do swojego pokoju. Oczywiście seksu raczej nie ryzykowałabym w takich okolicznościach.
Jeśli dziewczyna będzie u Ciebie pojawiać się częściej, wszyscy się przyzwyczają.
Najbardziej krępujące dla wszystkich jest chyba oficjalne przedstawianie, uroczysty obiad itd. Przecież to jeszcze nie narzeczona.
Zacznij oswajać rodzinę z jej obecnością w Twoim życiu, nie masz się czym przejmować.
Pawel87 dziękuję Ci za wyczerpującą wiadomość. Po tym co napisałem myślę, że jednak trochę przesadzam. Pisać może i umiem dobrze o uczuciach i rozmawiać, ale z obcymi ludźmi, z bliskimi i rodziną jest znacznie trudniej.
Cały problem polega na tym, że sam wprowadziłem takie relacje nic nie mówiąc na ten temat i zawsze odcinając rozmowy na takie tematy, jak byłem jeszcze dzieckiem to bardzo swobodnie rozmawiałem z rodziną o tym, że z kimś piszę itp., ale to była bardzo dawno. Teraz stałem się strasznie poważny i jakoś ciężko mi rozmawiać na takie tematy. Co pewien czas rodzice jakby próbują mi mówić, że mam już swoje lata, że to najlepszy czas na znalezienie odpowiedniej dziewczyny, żebym się zainteresował, a ja odpowiadałem najczęściej a skąd wiece że się nie interesują i kończę temat.
Było nawet niedawno coś takiego, że była na pewniej uroczystości taka młodsza dziewczyna i na drugi dzień rodzice tak mówili jakby o niej i o mnie, że np. fajna jest itp. i np. były jakieś pytania czy mi się podoba itp. wtedy ja zareagowałem "nie będę oceniał dzieci" i że wygląd nie jest żadnym wyznacznikiem. Tak na prawdę, rzeczywiście uważam że 16 latka to za młoda dziewczyna ale akurat ładna jest i też wygląd wcale nie jest mi obojętny tak na prawdę. Często jest też tak że rodzicie mówili mi np. żebym gdzieś wyszedł pojechał i miał okazję kogoś poznać, albo chociaż w Internecie spróbował - było coś takiego.
Ogólnie myślę, że w pewnym okresie stałem się strasznie poważny i sztywny, uważałem siebie za znacznie starszego poświęciłem się mocno ambicjom, pracy i karierze a przy tym nie wyważyłem sobie życia osobistego. Jakiś czas temu to zauważyłem i postanowiłem to zmienić i początki było trudne, na prawdę byłem strasznie naiwny na początek, ale teraz juz jest inaczej. I na prawdę było mi ciężko początek, ale sporo czytałem, próbowałem i teraz jest już dobrze. Z drugiej strony kolegą też nic nie mówiłem np.: "Byłeś na juwenaliach?", spotkałem się w tym dniu z dziewczyną, albo "dziewczyna mówiła mi że...". Chociaż mam takich znajomych z którymi swobodnie rozmawiam na te tematy, są to akurat dziewczyny, z którymi na początku próbowałem czegoś więcej a zostało tylko bycie znajomym i mają teraz kogoś, myślę tu o takiej jednej, która dużo o mnie wiem a w zasadzie również dużo wiem o niej i jej też w tych sprawach doradzałem kiedyś.
Ta moja dziewczyna jest bardzo podobna do mnie, ona też ciągle wymigiwała się od rozmowy z rodziną, ale w końcu jej mama widziała te nasze zdjęcie i musiała powiedzieć, ja wtedy mówiłem jej czemu nie porozmawiasz a teraz samemu jest mi jakoś dziwnie.
Jest też tak, że w tym co tutaj piszę przedstawiam najgorsze scenariusze niekoniecznie poparte jakimiś faktami.
Wiem, że to dziwnie zabrzmiało, ani ja ani rodzice nie są rasistami, ale ja miałem swego czasu dość skrajne poglądy o czym wszyscy wiedzą i nie mówię tu o grupie etnicznej a o narodowości, wynikające z polskiej historii.
josz w naszym przypadku to tak nie działa. Poznaliśmy się na studiach oboje dojeżdżamy pewien kawałem na uczelnię i tak się zawsze spotykamy, na razie jeszcze nie w domach w ogóle dzieli nas spory dystans kilometrów, wiec wygląda to trochę inaczej.
No i sam zobacz... krępujesz się przyznać rodzinie, że poznałeś ją na spotted, a sama mama Ci mówiła byś się w necie za kimś rozejrzał
Bakalia pisze to aby przedstawić obraz rzeczy, większość kolegów w tym wieku nie ma za bardzo swoich pieniędzy. Ja akurat ubieram się za swoje, mam samochód, za co kupić paliwo, komputery własne, co stwarza mi spora strefę prywatności.
Okej. Fajnie, że jesteś zaradny, ale w dalszym ciągu nie widzę tutaj nic nadzwyczajnego. Ja sobie wszystko sama finansuję, z biletem miesięcznym włącznie. Większość moich znajomych albo pracuje albo ma stypendium i płaci za swoje wszelkie "przyjemności". Niektórym przyjezdnym rodzice opłacają mieszkanie, ale znam i takie przypadki, gdy ludzie studiują dziennie i pracują (po zajęciach, w nocy, w weekendy). No i, w naprawdę w dalszym ciągu nie rozumiem, jaki to ma związek z przedstawieniem dziewczyny rodzinie.
boje się też ze jeśli by nam coś nie wyszło to później były by jakieś teksty lub np. gdybym zmienił dziewczynę, to były by teksty ze zmieniam jak rękawiczki itp.
No, cóż. A więc zgadłam zarówno w kwestii Waszego poznania, jak i choroby dziewczyny.
Wydaje mi się, że z tą dziewczyną to jest jeszcze świeża sprawa. W tytule pada słowo "przestawienie dziewczyny", w tekście bardziej się obija o sam fakt poinformowania rodziny, że ktoś taki się w Twoim życiu pojawił. Czyli o co tak naprawdę chodzi? Rozumiem, że jedno jest następstwem drugiego, przynajmniej zazwyczaj, ale to nie znaczy, że od razu musisz lecieć z nią do rodziców. Czasami lepiej chwilę poczekać, poznać się najpierw wzajemnie, upewnić, że to na pewno jest "to coś".
Nigdy nie możesz być pewien, że Twoja obecna partnerka będzie tą jedyną do końca życia. Nawet małżeństwo tego nie gwarantuje. Nie popadaj znowu w skrajność. Nawet, gdybyś rozstał się z dziewczyną i zaczął spotykać z inną- normalna sprawa. Ja bym wcale nie stwierdziła, że "zmieniasz dziewczyny jak rękawiczki". Co innego, gdybyś co miesiąc przyprowadzał inną i końca by nie było widać. Idąc Twoim rozumowaniem, to Twoja siostra powinna męża przed rodziną ukrywać, bo jeszcze się rozstaną i będzie, że "zmienia jak rękawiczki".
Podsumowując. Dałabym tej znajomości czas, aby sama się rozwijała swoim tempem. Nie znaczy to, że masz kłamać, gdy się z nią umawiasz. Możesz po prostu powiedzieć, że poznałeś kogoś, ale to jeszcze świeża znajomość i nie chcesz zapeszać i, że poznają ją w swoim czasie. Co do choroby dziewczyny- nie wiem, na ile jest to poważna sprawa, ale to Ty się z nią spotykasz. Możesz najwyżej zakomunikować otoczeniu o jej istnieniu, ale to nie znaczy, że masz się ze wszystkiego spowiadać.
No, chyba, że problem leży gdzieś indziej i się jej wstydzisz, masz jakieś wątpliwości...
A ja rozumiem autora. I wcale nie musi się wstydzić dziewczyny, nie musi miec ona żadnych wad, a rodzice mogą być zupełnie normalni i normalnie to przyjąć. Po prostu jeśli przez prawie ćwierć wieku nie rozmawia się z rodzicami o emocjach, życiu milosnym, nikogo nie przedstawia itp., to człowiek głupio się czuje, wyskakując nagle jak Filip z konopii, bo to dla niego nowe, więc sztuczne, nienaturalne, a przez to krępujące. Zwyczajnie nie wie, jak to się robi, czego nie zrozumieją osoby które miały chłopaków/dziewczyny od lat i rodzice już "swoje przeszli" w tym względzie.
Sama jestem taką osobą jak Autor, nigdy nie wciągałam rodziców do mojego życia uczuciowego no i problem sie pojawił jak zdecydowaliśmy się z obecnym męzem razem zamieszkać, bo mogliby się wystraszyć, że przychodzą do córki a tu rzeczy jakiegoś faceta
Na szczeście rodzice są przyzwyczajeni, że w moje życie wtrącac sie nie wolno, tolerancyjni (przy moim charakterze niezbyt mają inne wyjście
) i kulturalni na tyle, że nie zapytają ani nie powiedzą nic, co mogłoby mnie skrępować. Więc poza tym, że ja czułam się sztucznie i niezręcznie, kompletnie nic złego sie nie stało - a mój mąż również nie należy do najbardziej lubianych narodowości w Polsce. Także głowa do góry - idealnie się czuć raczej nie będziesz, ale wielkiego bólu też być nie powinno. Oczywiście, o ile uważasz, że musisz już to robić - ja tak nie uważałam, więc poznali się niedługo przed ślubem i też żyją.
Przedstawiłem ją w sensie powiedziałem o niej i nie było żadnej tragedii - wszyscy przyjęli to całkiem normalnie i nawet rozmawiam z mamą czasem na takie tematy. Fakt faktem, że na początku było trudno.
Najgorsze jest to, że po 2 tygodniach jak im powiedziałem zerwaliśmy. ![]()